
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, zaburzenia nastroju, związki i relacje
- Jak sobie poradzić...
Jak sobie poradzić z bólem po zerwaniu i zazdrością o byłego partnera?
Treść wrażliwaAnonimowo
Jakub Pawłowski
Czytając Twój wpis, mam poczucie, jak ogromny ciężar nosisz już od bardzo długiego czasu. To, że nadal tak mocno przeżywasz tę relację, nie świadczy o słabości – świadczy o tym, jak ważna była dla Ciebie ta więź.
Jednocześnie zwraca moją uwagę coś bardzo istotnego. Obecna relacja wydaje się przynosić Ci znacznie więcej cierpienia niż ukojenia. Kiedy były partner opowiada Ci o swoim nowym związku, Twoje rany otwierają się na nowo. Trudno wtedy wracać do równowagi i pozwolić sobie przeżyć żałobę po rozstaniu.
Zerwanie lub ograniczenie kontaktu nie musi oznaczać, że przestajesz go kochać czy że przekreślasz wspólne wspomnienia. Czasem jest to forma zadbania o siebie, gdy relacja uniemożliwia gojenie się emocjonalnych ran.
Bardzo poruszyły mnie również słowa o tym, że czasem chcesz umrzeć, żeby uciec od tego bólu. To sygnał, którego nie warto zostawiać tylko dla siebie.
Ból po stracie nie trwa wiecznie, choć w tej chwili może wydawać się nie do zniesienia. Z odpowiednim wsparciem, stopniowym odzyskiwaniem własnych granic i skupieniem się na sobie, jego intensywność naprawdę może się zmniejszyć. Zasługujesz na relacje, w których nie będziesz czuć się wykorzystywany ani niewystarczający, ale bezpieczny i ważny

Zobacz podobne
Witam, na wstępie zaznaczam, że od 9 lat leczę się na depresję, w tym czasie zażywałem leki, odstawiałem, było bardzo źle, następnie zaczynałem brać na nowo i wszystko wracało do normy, było stabilnie. Od pewnego czasu, ok. 3 miesięcy pomimo brania leków jestem w totalnym psychicznym dołku, w styczniu się rozwiodłem, od listopada zeszłego roku mieszkam sam. Ale od około jak już wspomniałem, 3 miesiące czuje, że jestem sam, nie mam nikogo, wcześniej chciałem być sam, cieszyłem się, jednak teraz wiem, że moje myślenie było błędem, nie potrafię sobie poradzić z otaczającym światem, mam obniżony nastrój, nic mnie nie cieszy, wcześniej chodziłem z uśmiechem do pracy, teraz na samą myśl o tym nie chce mi się żyć, nie chce mi się wstawać, wracam z pracy, idę spać, w pracy śpię, nie mogę się na niczym skupić, nic mi nie przynosi radości, wegetuję, do tego dochodzą myśli, że co ja tu robię? Po co ja się męczę? Nienawidzę tego, tak naprawdę rozwód był z mojej winy, bo tego chciałem, teraz żałuję, wcześniej było mi źle, teraz jest jeszcze gorzej, przypominam sobie dobre chwile z żoną, to jest bardzo dobrą osobą, teraz widzę, że popełniłem bardzo duży błąd, zacząłem pić więcej alkoholu, bardzo zaniedbałem siebie, przytyłem, nie mam siły się do niczego zmotywować, chciałbym uciec, ale nie mam dokąd… wszystko mnie przytłacza…. Czuję, że w pewnym momencie pęknę… że nie dam rady tego wszystkiego ogarnąć, poskładać, chciałbym powiedzieć byłej żonie, że bardzo jej dziękuję za to, jaką była, że mi jej brakuje… boję się że w pewnym momencie nie dźwignę tego wszystkiego…. Że już nie będę miał siły… nie wiem co mam robić? Rezygnacja, brak motywacji, brak chęci, przygnębienie, przytłoczenie, samotność, przegrane życie… myśli samobójcze… nie potrafię nawiązać relacji… zostałem sam… nie mam nikogo… w środku krzyczę, na zewnątrz udaję że jest super… jak mogę sobie pomóc?

