
Czuje sie niedoceniana i ponizana przez rodzine - jak radzic sobie z krytyka, przeciazeniem i czarnymi myslami?
Treść wrażliwaNie wiem już, co mam zrobić, żeby rodzina w końcu przestali traktować mnie jak leniwego, niewdzięcznego człowieka, który nic nie robi. Pracuję, dokładam się do domu, gotuję, sprzątam, piorę, robię zakupy i mimo tego mam wrażenie, że nikt kompletnie nie widzi niczego, co robię. Co z tego, że zrobię zakupy i nagotuję obiadu dla całej rodziny i jeszcze kilka razy upewnię się, że moje rodzeństwo jest najedzone? Co z tego, że zjedzą mi ostatnie wędliny z lodówki, które kupiłam za swoje pieniądze? Co z tego, że posprzątam po nich kibel, bo przecież po załatwieniu się samemu po sobie posprzątać już nie można? Co z tego, że piorę, sprzątam, robię zakupy i dokładam się do domu? Ważne przecież, że nie umyłam podłogi w garażu i to już znaczy, że jestem leniwa i jestem porażką. Wszystko, co robię, jest traktowane jak oczywistość, a wystarczy jedna rzecz, której nie zrobię, żeby cała reszta przestała mieć jakiekolwiek znaczenie. Moi rodzice widzą każdą moją wadę, każdy błąd i każdą rzecz, której nie zrobiłam, ale mają kompletnie zamknięte oczy na moje dobro, moje sukcesy, moją pracę i wszystko, co jednak robię. Nigdy nie paliłam, nigdy nie piłam, nie miałam patologicznego towarzystwa ani problemów z prawem. Nie byłam uczennicą na same piątki, ale też nigdy nie miałam problemów z nauką, skończyłam szkołę i bez większych problemów znalazłam pracę. Nie prowadziłam jakiegoś patologicznego życia, a mimo tego we własnym domu jestem traktowana, jakbym była największym problemem tej rodziny. Teraz mam wrażenie, że również moi młodsi bracia zostali przez rodziców tak nastawieni, że patrzą na mnie dokładnie tak samo. Coraz częściej czuję, że nie mam już rodziny. Czasami zastanawiam się, czy może kiedyś zrobiłam albo powiedziałam coś, czego nawet nie pamiętam, co sprawiło, że zobaczyli we mnie wroga i od tamtej pory wszystko, co robię, jest odbierane przeciwko mnie. Czuję, jakbym żyła z ludźmi emocjonalnie niedojrzałymi, którzy na mojej porażce próbują się dowartościować i którzy potrzebują, żebym była tą gorszą, żeby sami mogli poczuć się lepiej. Wracam styrana z pracy, a oni potrafią być zdziwieni, że jestem zmęczona, jakbym była jakąś maszyną, która ma po pracy dalej sprzątać, gotować i spełniać wszystkie oczekiwania. Nie mam pieniędzy, żeby się wyprowadzić, więc czuję się uwięziona we własnym domu. Doszło do tego, że serio myślę o spakowaniu rzeczy i zamieszkaniu w samochodzie, bo chyba wolałabym spać w aucie niż codziennie wracać do miejsca, w którym czuję się jak ktoś niewystarczający i bezwartościowy. I chcę zaznaczyć, że to, co tutaj napisałam, to jest może mały procent tego, co naprawdę dzieje się w domu, i tego, jak się przez to wszystko czuję. Nie jestem w stanie opisać całej skali tego, co dzieje się między nami. Najbardziej dobija mnie to, że naprawdę nie wiem, czego oni ode mnie jeszcze chcą. Ile można dawać z siebie, zanim człowiek po prostu się wypali? Mam już takie momenty, że przychodzą mi do głowy najczarniejsze myśli i zastanawiam się, czy gdybym po prostu zniknęła, to wtedy wreszcie dotarłoby do nich, ile mnie kosztowało życie w tym domu. Chcę, żeby ktoś w końcu zauważył, że też się staram, że też pracuję, że też mam swoje granice i że nie jestem tylko zbiorem wad i porażek. Jestem potwornie zmęczona tym, że moje dobro, moje sukcesy i moja praca są dla nich niewidzialne, a każda moja słabość jest natychmiast wykorzystywana przeciwko mnie. Czuję się samotna wśród własnej rodziny i naprawdę zaczynam nie wiedzieć, ile jeszcze jestem w stanie to znosić.
Jagoda Jek
To, co opisujesz, brzmi jak ogromne przeciążenie – nie tylko obowiązkami, ale przede wszystkim ciągłym poczuciem, że cokolwiek zrobisz, i tak zostanie to pominięte, a zauważone będzie głównie to, czego nie zrobiłaś. W takiej sytuacji łatwo zacząć podważać własną wartość.
Nie wiem, dlaczego Twoja rodzina reaguje na Ciebie właśnie w ten sposób i nie chcę tego oceniać na podstawie jednego wpisu. Masz jednak prawo być zmęczona, mieć granice i czegoś nie zrobić. Jedna niewykonana rzecz nie przekreśla całej reszty.
Szczególnie ważne jest to, co napisałaś o „najczarniejszych myślach” i zastanawianiu się, czy gdybyś zniknęła, rodzina wreszcie zrozumiałaby, jak bardzo cierpisz. To sygnał, że potrzebujesz wsparcia, a nie kolejnych wymagań wobec siebie. Jeśli czujesz, że możesz zrobić sobie krzywdę, nie zostawaj sama – powiedz komuś zaufanemu wprost, co się dzieje, i skorzystaj z pomocy kryzysowej.
Warto też porozmawiać z psychologiem. Nie po to, żeby rozstrzygać, kto ma rację w rodzinie, ale żebyś mogła uporządkować swoje doświadczenia, odzyskać poczucie własnej wartości i zastanowić się, jakie masz możliwości zmiany swojej sytuacji.
To, że bliscy nie zauważają Twoich starań, nie oznacza, że ich nie ma.
~ Jagoda Jek, psycholożka i seksuolożka
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Sylwia Skibińska
Dzień dobry. Jest Pani bardzo przeciążona i od dłuższego czasu funkcjonuje w sytuacji, w której czuje się niedoceniana i stale krytykowana. Szczególnie ważne są jednak wspomniane przez Panią „najczarniejsze myśli” i myślenie o zniknięciu. Proszę nie zostawać z tym sama i możliwie szybko skontaktować się z psychologiem lub psychiatrą. Teraz najważniejsze jest Pani bezpieczeństwo i uzyskanie wsparcia.
Pozdrawiam,
Sylwia Skibińska


