
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, rodzicielstwo i rodzina, związki i relacje
- Nie lubię swojego...
Nie lubię swojego taty, unikam kontaktu i boję się jego reakcji – czy ze mną jest coś nie tak?
Karolina
Aleksandra Czarnecka
Pani Karolino,
Relacje z rodzicami ulegają zmianie wraz z rozwojem i dojrzewaniem każdego z nas. Z wiekiem zaczynamy dostrzegać różne aspekty osobowości rodzica, które mogą wzbudzać w nas także negatywne odczucia. (Proszę pamiętać, że ma Pani prawo do wszystkich uczuć!). Jeżeli czuje Pani, że komentarze taty bywają dla Pani raniące warto pokazywać tacie gdzie są Pani granice (np komunikatem, ,,Nie chce żebyś tak do mnie/ o mnie mówił”) i spróbować powiedzieć, o tym jak się Pani czuje, słysząc taki komentarz albo żart. Warto, także zastanowić się jak Pani sobie wyobraża swoją aktualną relację z tatą, jaka miałaby być, co by w niej było ważne, a na co nie ma zgody i przestrzeni. Czasami w takich rozważaniach może pomóc psycholog lub psychoterapeuta.
Pozdrawiam,
Aleksandra Czarnecka
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Zadaj to samo pytanie
Jakub Butkiewicz
Szanowna Pani,
To, co Pani opisuje, sugeruje, że Pani ciało i emocje próbują Panią w jakiś sposób chronić. W relacjach z najbliższymi nie ma jednej „właściwej” miary – każdy z nas ma inny próg wrażliwości i inne doświadczenia, nawet jeśli wychowujemy się w tym samym domu.
Warto przyjrzeć się kilku kwestiom, które mogą pomóc Pani lepiej zrozumieć tę sytuację:
- Pani emocje to sygnały: Lęk, który Pani czuje przed rozmową, nie bierze się znikąd. To informacja o tym, że w obecności taty nie czuje się Pani w pełni komfortowo. Czy to uczucie pojawia się w konkretnych momentach, czy jest stałym towarzyszem Państwa interakcji?
-To, że Pani rodzeństwo reaguje inaczej, nie oznacza, że z Panią jest „coś nie tak”. Każdy z nas inaczej interpretuje podniesiony głos czy nieprzyjemne żarty. Pani reakcja jest Pani własną, autentyczną odpowiedzią na to, co się dzieje.
-Czy ma Pani w swoim otoczeniu kogoś komu ufa Pani na tyle, by porozmawiać o tych odczuciach bezpośrednio? Może mama, ktoś z rodzeństwa, albo przyjaciółka?
Proszę pamiętać, że ma Pani prawo do poczucia bezpieczeństwa i spokoju. Unikanie trudnych sytuacji często bywa naturalnym mechanizmem obronnym w momencie, gdy nie czujemy, że mamy inne skuteczne sposoby poradzenia sobie z zachowaniem drugiej osoby.
Pozdrawiam serdecznie.
Anna Daniło-Wosek
Droga Pani Karolino,
to zrozumiałe, że jeżeli tata przekracza pewne granice i zachowuje się w sposób który jest dla Pani przykry zaczęła Pani go unikać. Wnioskuję, że tata zachowuje się w taki sposób od dłuższego czasu ale nikt nie zwraca mu uwagi, iż robi coś niestosownego. Pani go po prostu unika, mamie jest przykro ale nic nie mówi, a rodzeństwo się zachowuje jakby nigdy nic. Wygląda na to, iż tata nie dostaje jasnych komunikatów zwrotnych, przez co jego zachowanie się nie zmienia. W tej sytuacji warto byłoby jasno i konsekwentnie stawiać tacie granice. Nie chodzi o to żeby się z nim kłócić ale dawać mu proste komunikaty, tak żeby widział, że jego zachowanie jest dla innych krzywdzące. Można mówić o swoich potrzebach a jednocześnie nikogo nie atakować np. "Jest mi przykro gdy krzyczysz, porozmawiam z Tobą, kiedy będziesz mówił spokojnie." albo "Rozumiem, że jesteś zdenerwowany, ale nie będę rozmawiać kiedy krzyczysz". Wiem że nie jest to łatwe ale jest to pierwszy krok do tego żeby chociaż trochę znormalizować kontakty z tatą i zmniejszyć unikanie, które w gruncie rzeczy pogłębia problem a go nie rozwiązuje.
Pozdrawiam serdecznie,
Anna Daniło-Wosek
Piotr Włodarczyk
Dzień dobry. Jeśli tata bywa krzyczący i raniący, Pani unikanie to naturalny sposób chronienia siebie przed stresem i przykrymi emocjami. To, że rodzeństwo reaguje inaczej, nie znaczy, że Pani reakcja jest gorsza, każdy przeżywa relację z rodzicem po swojemu. Ważne, aby Pani nie zmuszała się do kontaktu, który budzi lęk, i spróbowała porozmawiać o tym z kimś bezpiecznym. Pani uczucia mają sens i warto je traktować poważnie. Pozdrawiam
Karolina Grabka
Dzień dobry,
To, że rodzeństwo radzi sobie inaczej, nie oznacza, że Twoja reakcja jest niewłaściwa. Każda osoba ma inną wrażliwość i inaczej reaguje na podniesiony głos czy napiętą atmosferę. Lęk przed reakcją rodzica zwykle pojawia się wtedy, gdy wcześniejsze doświadczenia nauczyły, że rozmowa może skończyć się krzykiem lub zranieniem.
Jeżeli nie czujesz się na siłach by porozmawiać o swoich odczuciach z tatą to pomyśl kto mógłby dać Ci wsparcie. Bardzo ważne jest, aby mieć możliwość porozmawiania o swoich odczuciach z kimś bezpiecznym, na przykład z mamą, innym zaufanym dorosłym, pedagogiem lub psychologiem szkolnym.
Pozdrawiam i życzę powodzenia
Karolina Grabka
Bożena Nagórska
Pani Karolino,
to, co Pani czuje, jest w pełni uzasadnioną reakcją na trudne zachowania ojca i nie oznacza, że z Panią jest coś nie tak. Każdy z nas ma inny próg wrażliwości oraz inny bagaż doświadczeń, dlatego fakt, że rodzeństwo radzi sobie z tym inaczej, nie unieważnia Pani lęku ani potrzeby zachowania dystansu. Unikanie kontaktu to często naturalny mechanizm obronny organizmu, który w ten sposób stara się chronić Panią przed nieprzewidywalnymi wybuchami złości, krzykiem czy raniącymi żartami naruszającymi Pani granice.
Pani spostrzegawczość i współczucie wobec mamy świadczą o dużej dojrzałości emocjonalnej, ale jednocześnie sprawiają, że trudniej jest Pani przejść do porządku dziennego nad zachowaniem ojca. Lęk przed reakcją rodzica jest jasnym sygnałem, że w tej relacji brakuje podstawowego poczucia bezpieczeństwa, bez którego autentyczna rozmowa jest po prostu niemożliwa. Ma Pani pełne prawo do swoich odczuć i do dbania o własny spokój poprzez zachowanie takiego dystansu, jaki jest Pani obecnie potrzebny, by czuć się bezpiecznie. Proszę nie obarczać się winą za to, że chroni Pani siebie przed sytuacjami, które wywołują w Pani dyskomfort i strach.
Wszystkiego dobrego
Bożena Nagórska
Karolina Rzeszowska-Świgut
Dzień dobry
Z Tobą jest absolutnie wszystko w porządku.
To, co czujesz — dystans, unikanie, strach przed reakcją taty — to nie jest Twoja wada ani słabość. To jest naturalna odpowiedź na coś, co sprawia Ci ból. Kiedy ktoś bliski krzyczy, mówi rzeczy, które ranią, albo sprawia, że czujesz się niepewnie — człowiek zaczyna się chronić. I właśnie to robisz. Chronisz siebie.
To, że Twoje rodzeństwo radzi sobie inaczej, nie oznacza, że Ty reagujesz źle. Każdy z nas jest inny — inaczej odczuwa, inaczej przeżywa, inaczej potrzebuje. Twoja wrażliwość nie jest problemem. Ona sprawia, że widzisz więcej — widzisz nawet minę mamy i rozumiesz, że ona też to przeżywa.
To, co nosisz w sobie, zasługuje na to, żeby zostało powiedziane na głos — komuś, kto Cię wysłucha bez oceniania. Nie musisz z tym być sama.
z poważaniem Karolina Rzeszowska-Świgut
psycholog, psychotraumatolog
Piotr Ziomber
Pani Karolino
Pani uczucia względem ojca są naturalne i ma pani do nich prawo. To co Pani opisuje, to przemoc werbalna a Pani ma prawo czuć się bezpiecznie i szanowana bez względu na to, jakie relacje Was łączą. Proszę stosować jasne komunikaty, które będą stawiały granice. Przemilczanie i obawa przed jego gniewem nie jest wyjściem, ale bierność będzie pogłębiała ten stan.
Dominika Poźniak
Nie, z Panią nie jest „coś nie tak”. To, że reaguje Pani dystansem lub unikaniem, może być po prostu naturalną reakcją na kogoś, przy kim nie czuje się Pani bezpiecznie emocjonalnie.
Jeśli ktoś często krzyczy, żartuje w sposób raniący albo jest nieprzewidywalny w reakcjach, to organizm może nauczyć się unikać kontaktu jako formy ochrony. To nie jest wada charakteru, tylko mechanizm radzenia sobie.
Warto też pamiętać, że to, że rodzeństwo reaguje inaczej, nie znaczy, że Pani odczucia są nieprawidłowe. Każde dziecko może inaczej przeżywać zachowanie tego samego rodzica - zależy to od wrażliwości, doświadczeń i relacji.
Czasami w rodzinach zdarza się też tak, że jedna osoba zaczyna zauważać pewne trudne zachowania (np. krzyk, napiętą atmosferę, raniące żarty) i przestaje je traktować jako „normalne”, podczas gdy reszta systemu rodzinnego jest do nich przyzwyczajona i funkcjonuje tak jak wcześniej (nawet, jeśli sprawiają im przykrość- tak jak Pani mamie).
Takie doświadczenie może być też dość samotne i alienujące, bo można mieć poczucie: „czy tylko ja to widzę?” albo „czy coś jest ze mną nie tak?”. Tymczasem często oznacza to po prostu większą wrażliwość na emocje i relacje, a nie problem z Panią.
Pozdrawiam,
Dominika Poźniak
Kinga Osmulska
Dzień dobry,
to, co opisujesz, jest bardzo zrozumiałe. Jeśli ktoś w domu bywa krzyczący, raniący w słowach albo trudny w odbiorze, to naturalne, że pojawia się dystans, napięcie czy nawet lęk.
To, że Twoje rodzeństwo reaguje inaczej, nie znaczy, że z Tobą jest coś nie tak. Każdy ma inną wrażliwość i inaczej odbiera zachowania innych osób – nawet w tej samej rodzinie.
Unikanie kontaktu często jest sposobem radzenia sobie, kiedy czujemy się niekomfortowo albo nie mamy poczucia bezpieczeństwa w relacji. To raczej sygnał, że coś jest dla Ciebie trudne, a nie że „coś z Tobą nie tak”.
W Twoich słowach widać też, że zauważasz emocje mamy i to dodatkowo może Cię obciążać.
To wszystko razem może sprawiać, że ta relacja jest dla Ciebie ciężka i chcesz się od niej odsunąć.
Twoje odczucia są ważne i mają sens.
Pozdrawiam,
Kinga Osmulska
Psycholog, Psychoterapeutka
Materiały wspierające

Magdalena Ogieniewska-Małecka
All you need is love? O namiętności w związkach
Webinar „All you need is love?” to spotkanie o namiętności w związkach – jej zmianach, naturalnych etapach i momentach, gdy warto zareagować. Dowiesz się, jak rozpoznawać sygnały kryzysu, kiedy szukać wsparcia i jak pielęgnować bliskość na co dzień.

Magdalena Dąbrowska
Karty Pracy: Wpłyń na związek w pojedynkę
„Wpłyń na związek w pojedynkę” to karty pracy dla kobiet, które chcą odzyskać spokój i wpływ w relacji. Zawierają ćwiczenia, techniki komunikacji, stawiania granic i pracy z emocjami, pomagające wprowadzać zmianę – nawet bez udziału partnera.

TwójPsycholog
Workbook dla Par ,,Offline. Czas na nas"
OFFLINE. Czas na nas. to workbook dla par od TwójPsycholog — 10 rozdziałów ćwiczeń, które pomagają lepiej się poznać, porozmawiać o wartościach, przyszłości i kryzysach. Bez ekranów. Twarzą w twarz

Instytut Psychoterapii i Rozwoju HiMind
Relacje
„Relacje” to krótki poradnik z praktycznymi wskazówkami i technikami, które pomagają lepiej rozumieć siebie i partnera, poprawiać komunikację oraz skuteczniej radzić sobie z codziennymi konfliktami.

Psychologiczny duet
Psychologiczny duet o miłości. Pokonaj czterech jeźdźców apokalipsy Twojego związku.
Praktyczny przewodnik, który pomoże Ci lepiej rozumieć to, co dzieje się w Twoim związku!
Warto przeczytać

„Nie odpisuje godzinę, więc na pewno mnie zdradza” - lęk wokół związku

Sięganie po pornografię będąc w związku - jak to rozumieć i jak rozmawiać?

Związek jako pole bitwy o znaczenie - dlaczego potrzebujemy konfliktu, by czuć więź?

Partnerzy, którzy ranią - dlaczego ciągle ich wybieram?

Relacje, które uzależniają: przemoc emocjonalna w bliskości i rodzinie

Style więzi i ich wpływ na relacje partnerskie w dorosłości

Jak rozmawiać w związku? O granicach, potrzebach i seksualności

Zobacz podobne
Mamy problem, z którym widzę, że boryka się mój syn.
Chyba coraz bardziej unika sytuacji, które kiedyś go nie stresowały. Każde wyjście do szkoły czy spotkanie z rówieśnikami to dla niego spory spadek nastroju i nie do końca wiem, co mogę zrobić, żeby go wesprzeć.
Próbuję być dla niego wsparciem, ale czuję, że dotychczasowe metody nie są skuteczne. Czy ktoś mógłby doradzić, jakie podejścia są dobre w pracy z dzieckiem, które zmaga się z lękami? Próbowałem rozmawiać z synem o jego uczuciach, ale często ma problem z otworzeniem się, co nam to utrudnia.
Jakie kroki mogę podjąć, żeby stworzyć dla niego bezpieczne i wspierające środowisko? Wiem, że każdy młody człowiek jest inny, ale może istnieją sprawdzone strategie, które pomagają w takich sytuacjach.
Czy terapia rodzinna pomogłaby nam, jako rodzinie lepiej zrozumieć, jak wspierać syna? Jakie pytania powinienem zadać sobie i jemu, żeby zrozumieć źródło jego lęków?
Dziękujemy
Córka w wieku trzech lat zaczęła uczęszczać do przedszkola. Dotąd była pod opieką babci i dziadka. Jest wygadanym i bystrym dzieckiem, ale nie ciągnie jej do dzieci. W przedszkolu przebywa 4 godziny dziennie. Początkowo płakała rano i przy odbieraniu, aktualnie jest dużo lepiej. Córka zna wszystkie wierszyki i piosenki, w domu lubi bawić sie w przedszkole (odtwarza to co obserwuje) ale w placówce nie bierze udziału w aktywnościach, siedzi z boku i przyglada się. W ostatnich dniach mialam okazję obejrzeć kilka zdjęć z przedszkola, na których widać, że córka cały czas siedzi w fotelu (w sali stoi fotel, wbiła sie w niego i stamtąd wszystko obserwuje). Mam wrażenie, że wchodzi do sali i przeczekuje w fotelu te kilka godzin aż ja odbierzemy. Nie chce też za wiele jeść, dlatego nadal nie wydłużamy jej pobytu w placówce. Myślałam o rozmowie z wychowawcą (chciałam zapytać czy panie zachęcają ją choć trochę aby wstała z tego fotela) ale minęło 1,5 miesiąca i może powinnam dać jej wiecej czasu i nie naciskać. O przedszkolu mówi, że lubi tam być. Nie widzę też niekorzystnych zmian w jej zachowaniu (poza przedszkolem) i nie chciałabym rezygnować, choć mam możliwość zapewnienia jej opieki i podjęcia kolejnej próby za rok.
Witam,
wczoraj powiedziałam mamie o wyprowadzce. Nie zniosła tego dobrze. Chłopak dostał w spadku dom. Chcielibyśmy tam zamieszkać, bo również na tej działce możemy mieć pół gospodarki. Działka również należy do chłopaka. A jego tata przez lata miał tam gospodarkę, która bardzo dobrze prosperuje. Oboje doszliśmy do wniosku, że możemy się tam wprowadzić na parę lat i dorobić.
Moja mama natomiast bardzo negatywnie do tego podeszła, mimo wielu tłumaczeń. Nic do niej nie trafia. Rozumiem, że może jej być przykro. Jej rodzice umarli już dawno, siostra się nie odzywa, a tata jest „synusiem mamusi” i „ukochanym braciszkiem”, gdzie toksycznie się to na nas odbiło. Mama zachorowała na nowotwór już z 13 lat temu, popadła w depresję i alkoholizm. Matka mojego ojca nie lubi ani mamy, ani mnie i mojego brata. Zawsze nastawiała tatę przeciwko nam. A tata – głupi – zawsze we wszystko wierzył. Oraz dla niego to siostra i matka były najważniejsze, i są.
Wiem, że moja mama się tego obawia również w moim przypadku. Ale jednak nie chcę się traumatyzować. Mam 23 lata i chłopak też. Jesteśmy 2 lata razem. Wiemy, że wszystko się może wydarzyć. On wie, że jak tylko zacznie się zachowywać jak mój ojciec, to jest koniec między nami, bo ja nie chcę się całe życie użerać tak jak moja mama i tracić przez to poczucie własnej wartości.
U mnie szans na dorobek nie ma. Małe miasto bez perspektyw. Chłopak rzucił dla mnie wojsko. Nałożono mu dużą karę pieniężną. A jednak potrafił się przeprowadzić 700 km do mnie, a znaliśmy się rok. Chcemy się odbić finansowo, bo jednak utrzymywanie się za najniższą krajową jest ciężkie. Mieszkamy u mnie w domu z rodzicami. I nie ukrywam, że człowiek by chciał być sam – we dwójkę. Tym bardziej, że jak nie mogłam znaleźć pracy i tymczasowo zarabiał chłopak, to mama potrafiła mnie zwyzywać od „k**ew”. Chłopak to wszystko słyszał.
Po tym, jak powiedziałam o wyprowadzce, mama mi powiedziała, że zły mnie los czeka, że ona już córki nie ma oraz mojego wsparcia. Że nic nie będę z tego mieć. Że będę nikim. Jestem załamana, bo rodzice chłopaka dobrze mnie traktują. Chcą dla nas dobrze, nie wkładają nosa w nieswoje sprawy. Chłopak zresztą też ma charakter, w którym nie pozwoli sobie wejść na głowę. Więc ufam mu. Wiem, że życie potrafi być przewrotne, ale jak się nie przekonam, to nie zobaczę.
Z reakcji mamy jest mi przykro, bo chciałabym, aby mnie wsparła – co by się nie działo. Mój brat na studia pójdzie tam, gdzie ja mam tymczasowo zamieszkać, abym nie była sama. Nie wiem, jak mam z mamą rozmawiać. Potrafiła mnie nie wspierać, gdy było u mnie źle, oraz źle się do mnie odnosić. A temat wyprowadzki tylko mnie dobił. Wmawia mi najgorszy scenariusz oraz narzuca swoje zdanie, bo według niej powinnam mieszkać całe życie tutaj z nimi, mieć dzieci i w ogóle.
A prawda jest taka, że do dzieci mi daleko. I brak możliwości rozwoju w moim miasteczku i okolicach również jest duży. Jeżeli razem z chłopakiem mamy szansę dorobić się, nie musimy nic wynajmować – dla nas to całkiem fajna opcja.
Jak mam przestać się zadręczać? Co robić?

