Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Nie lubię swojego taty, unikam kontaktu i boję się jego reakcji – czy ze mną jest coś nie tak?

Bardzo nie podoba mi się moja relacja z moim tatą , nie przepadam za nim . Mój tata jest czasami bardzo nie miłą osobą , jego żarty są nie śmieszne ale bardziej żałosne , krzyczy dużo (teraz i tak mniej jak wcześniej ) widzę po minie mojej mamie że przykro jest jej . Nie rozmawiam z nim bo tak szczerze boje się jego reakcji. Moje rodzeństwo nie ma chyba z tym problemu i normalnie z nim rozmawiać ale ja nie mogę unikam go . Czy ze mną jest coś nie tak ?
User Forum

Karolina

1 miesiąc temu
Aleksandra Czarnecka

Aleksandra Czarnecka

Pani Karolino,

Relacje z rodzicami ulegają zmianie wraz z rozwojem i dojrzewaniem każdego z nas. Z wiekiem zaczynamy dostrzegać różne aspekty osobowości rodzica, które mogą wzbudzać w nas także negatywne odczucia. (Proszę pamiętać, że ma Pani prawo do wszystkich uczuć!). Jeżeli czuje Pani, że komentarze taty bywają dla Pani raniące warto pokazywać tacie gdzie są Pani granice (np komunikatem, ,,Nie chce żebyś tak do mnie/ o mnie mówił”) i spróbować powiedzieć, o tym jak się Pani czuje, słysząc taki komentarz albo żart. Warto, także zastanowić się jak Pani sobie wyobraża swoją aktualną relację z tatą, jaka  miałaby być, co by w niej było ważne, a na co nie ma zgody i przestrzeni. Czasami w takich rozważaniach może pomóc psycholog lub psychoterapeuta.


Pozdrawiam,

Aleksandra Czarnecka

1 miesiąc temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Jakub Butkiewicz

Jakub Butkiewicz

Szanowna Pani,

To, co Pani opisuje, sugeruje, że Pani ciało i emocje próbują Panią w jakiś sposób chronić. W relacjach z najbliższymi nie ma jednej „właściwej” miary – każdy z nas ma inny próg wrażliwości i inne doświadczenia, nawet jeśli wychowujemy się w tym samym domu.

Warto przyjrzeć się kilku kwestiom, które mogą pomóc Pani lepiej zrozumieć tę sytuację:

 - Pani emocje to sygnały: Lęk, który Pani czuje przed rozmową, nie bierze się znikąd. To informacja o tym, że w obecności taty nie czuje się Pani w pełni komfortowo. Czy to uczucie pojawia się w konkretnych momentach, czy jest stałym towarzyszem Państwa interakcji?

 -To, że Pani rodzeństwo reaguje inaczej, nie oznacza, że z Panią jest „coś nie tak”. Każdy z nas inaczej interpretuje podniesiony głos czy nieprzyjemne żarty. Pani reakcja jest Pani własną, autentyczną odpowiedzią na to, co się dzieje.

 -Czy ma Pani w swoim otoczeniu kogoś komu ufa Pani na tyle, by porozmawiać o tych odczuciach bezpośrednio? Może mama, ktoś z rodzeństwa, albo przyjaciółka?

 

Proszę pamiętać, że ma Pani prawo do poczucia bezpieczeństwa i spokoju. Unikanie trudnych sytuacji często bywa naturalnym mechanizmem obronnym w momencie, gdy nie czujemy, że mamy inne skuteczne sposoby poradzenia sobie z zachowaniem drugiej osoby.

Pozdrawiam serdecznie.

 

1 miesiąc temu
Anna Daniło-Wosek

Anna Daniło-Wosek

Droga Pani Karolino,

to zrozumiałe, że jeżeli tata przekracza pewne granice i zachowuje się w sposób który jest dla Pani przykry zaczęła Pani go unikać. Wnioskuję, że tata zachowuje się w taki sposób od dłuższego czasu ale nikt nie zwraca mu uwagi, iż robi coś niestosownego. Pani go po prostu unika, mamie jest przykro ale nic nie mówi, a rodzeństwo się zachowuje jakby nigdy nic. Wygląda na to, iż tata nie dostaje jasnych komunikatów zwrotnych, przez co jego zachowanie się nie zmienia. W tej sytuacji warto byłoby jasno i konsekwentnie stawiać tacie granice. Nie chodzi o to żeby się z nim kłócić ale dawać mu proste komunikaty, tak żeby widział, że jego zachowanie jest dla innych krzywdzące. Można mówić o swoich potrzebach a jednocześnie nikogo nie atakować np. "Jest mi przykro gdy krzyczysz, porozmawiam z Tobą, kiedy będziesz mówił spokojnie." albo "Rozumiem, że jesteś zdenerwowany, ale nie będę rozmawiać kiedy krzyczysz". Wiem że nie jest to łatwe ale jest to pierwszy krok do tego żeby chociaż trochę znormalizować kontakty z tatą i zmniejszyć unikanie, które w gruncie rzeczy pogłębia problem a go nie rozwiązuje. 

Pozdrawiam serdecznie,

Anna Daniło-Wosek

1 miesiąc temu
Piotr Włodarczyk

Piotr Włodarczyk

Dzień dobry. Jeśli tata bywa krzyczący i raniący, Pani unikanie to naturalny sposób chronienia siebie przed stresem i przykrymi emocjami. To, że rodzeństwo reaguje inaczej, nie znaczy, że Pani reakcja jest gorsza, każdy przeżywa relację z rodzicem po swojemu. Ważne, aby Pani nie zmuszała się do kontaktu, który budzi lęk, i spróbowała porozmawiać o tym z kimś bezpiecznym. Pani uczucia mają sens i warto je traktować poważnie. Pozdrawiam 

1 miesiąc temu
Karolina Grabka

Karolina Grabka

Dzień dobry,

To, że rodzeństwo radzi sobie inaczej, nie oznacza, że Twoja reakcja jest niewłaściwa. Każda osoba ma inną wrażliwość i inaczej reaguje na podniesiony głos czy napiętą atmosferę. Lęk przed reakcją rodzica zwykle pojawia się wtedy, gdy wcześniejsze doświadczenia nauczyły, że rozmowa może skończyć się krzykiem lub zranieniem.

Jeżeli nie czujesz się na siłach by porozmawiać o swoich odczuciach z tatą to pomyśl kto mógłby dać Ci wsparcie. Bardzo ważne jest, aby mieć możliwość porozmawiania o swoich odczuciach z kimś bezpiecznym, na przykład z mamą, innym zaufanym dorosłym, pedagogiem lub psychologiem szkolnym.

Pozdrawiam i życzę powodzenia
Karolina Grabka

1 miesiąc temu
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Pani Karolino,

to, co Pani czuje, jest w pełni uzasadnioną reakcją na trudne zachowania ojca i nie oznacza, że z Panią jest coś nie tak. Każdy z nas ma inny próg wrażliwości oraz inny bagaż doświadczeń, dlatego fakt, że rodzeństwo radzi sobie z tym inaczej, nie unieważnia Pani lęku ani potrzeby zachowania dystansu. Unikanie kontaktu to często naturalny mechanizm obronny organizmu, który w ten sposób stara się chronić Panią przed nieprzewidywalnymi wybuchami złości, krzykiem czy raniącymi żartami naruszającymi Pani granice.

Pani spostrzegawczość i współczucie wobec mamy świadczą o dużej dojrzałości emocjonalnej, ale jednocześnie sprawiają, że trudniej jest Pani przejść do porządku dziennego nad zachowaniem ojca. Lęk przed reakcją rodzica jest jasnym sygnałem, że w tej relacji brakuje podstawowego poczucia bezpieczeństwa, bez którego autentyczna rozmowa jest po prostu niemożliwa. Ma Pani pełne prawo do swoich odczuć i do dbania o własny spokój poprzez zachowanie takiego dystansu, jaki jest Pani obecnie potrzebny, by czuć się bezpiecznie. Proszę nie obarczać się winą za to, że chroni Pani siebie przed sytuacjami, które wywołują w Pani dyskomfort i strach.

 

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

1 miesiąc temu
Karolina Rzeszowska-Świgut

Karolina Rzeszowska-Świgut

Dzień dobry 

Z Tobą jest absolutnie wszystko w porządku.

To, co czujesz — dystans, unikanie, strach przed reakcją taty — to nie jest Twoja wada ani słabość. To jest naturalna odpowiedź na coś, co sprawia Ci ból. Kiedy ktoś bliski krzyczy, mówi rzeczy, które ranią, albo sprawia, że czujesz się niepewnie — człowiek zaczyna się chronić. I właśnie to robisz. Chronisz siebie.

To, że Twoje rodzeństwo radzi sobie inaczej, nie oznacza, że Ty reagujesz źle. Każdy z nas jest inny — inaczej odczuwa, inaczej przeżywa, inaczej potrzebuje. Twoja wrażliwość nie jest problemem. Ona sprawia, że widzisz więcej — widzisz nawet minę mamy i rozumiesz, że ona też to przeżywa.

To, co nosisz w sobie, zasługuje na to, żeby zostało powiedziane na głos — komuś, kto Cię wysłucha bez oceniania. Nie musisz z tym być sama. 

 

z poważaniem Karolina Rzeszowska-Świgut

psycholog, psychotraumatolog 

1 miesiąc temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Pani Karolino

 

Pani uczucia względem ojca są naturalne i ma pani do nich prawo. To co Pani opisuje, to przemoc werbalna a Pani ma prawo czuć się bezpiecznie i szanowana bez względu na to, jakie relacje Was łączą. Proszę stosować jasne komunikaty, które będą stawiały granice. Przemilczanie i obawa przed jego gniewem nie jest wyjściem, ale bierność będzie pogłębiała ten stan. 

1 miesiąc temu
Dominika Poźniak

Dominika Poźniak

Nie, z Panią nie jest „coś nie tak”. To, że reaguje Pani dystansem lub unikaniem, może być po prostu naturalną reakcją na kogoś, przy kim nie czuje się Pani bezpiecznie emocjonalnie.
 

Jeśli ktoś często krzyczy, żartuje w sposób raniący albo jest nieprzewidywalny w reakcjach, to organizm może nauczyć się unikać kontaktu jako formy ochrony. To nie jest wada charakteru, tylko mechanizm radzenia sobie.

 

Warto też pamiętać, że to, że rodzeństwo reaguje inaczej, nie znaczy, że Pani odczucia są nieprawidłowe. Każde dziecko może inaczej przeżywać zachowanie tego samego rodzica - zależy to od wrażliwości, doświadczeń i relacji.

 

Czasami w rodzinach zdarza się też tak, że jedna osoba zaczyna zauważać pewne trudne zachowania (np. krzyk, napiętą atmosferę, raniące żarty) i przestaje je traktować jako „normalne”, podczas gdy reszta systemu rodzinnego jest do nich przyzwyczajona i funkcjonuje tak jak wcześniej (nawet, jeśli sprawiają im przykrość- tak jak Pani mamie). 

 

Takie doświadczenie może być też dość samotne i alienujące, bo można mieć poczucie: „czy tylko ja to widzę?” albo „czy coś jest ze mną nie tak?”. Tymczasem często oznacza to po prostu większą wrażliwość na emocje i relacje, a nie problem z Panią.


Pozdrawiam,

Dominika Poźniak
 

1 miesiąc temu
Kinga Osmulska

Kinga Osmulska

Dzień dobry,

to, co opisujesz, jest bardzo zrozumiałe. Jeśli ktoś w domu bywa krzyczący, raniący w słowach albo trudny w odbiorze, to naturalne, że pojawia się dystans, napięcie czy nawet lęk.

To, że Twoje rodzeństwo reaguje inaczej, nie znaczy, że z Tobą jest coś nie tak. Każdy ma inną wrażliwość i inaczej odbiera zachowania innych osób – nawet w tej samej rodzinie.

Unikanie kontaktu często jest sposobem radzenia sobie, kiedy czujemy się niekomfortowo albo nie mamy poczucia bezpieczeństwa w relacji. To raczej sygnał, że coś jest dla Ciebie trudne, a nie że „coś z Tobą nie tak”.

W Twoich słowach widać też, że zauważasz emocje mamy i to dodatkowo może Cię obciążać.

To wszystko razem może sprawiać, że ta relacja jest dla Ciebie ciężka i chcesz się od niej odsunąć.

Twoje odczucia są ważne i mają sens.

Pozdrawiam,

Kinga Osmulska 

Psycholog, Psychoterapeutka


 

1 miesiąc temu

Zobacz podobne

Nie radzę sobie z pewną sytuacją i może ktoś z Was mógłby spojrzeć na to obiektywnie?
Cześć. Nie radzę sobie z pewną sytuacją i może ktoś z Was mógłby spojrzeć na to obiektywnie? Z obecnym partnerem jesteśmy razem 6 miesięcy, świeża sprawa, ale na tyle poważna, że poznaliśmy swoje dzieci i innych członków rodziny i spędzamy wszyscy razem wspólne weekendy. Poznaliśmy się, gdy partner był w trakcie rozwodu. Już była żona zdradzała go, do tego ma problem z alkoholem (dwukrotnie była na prywatnym odwyku, niestety bezskutecznie). Partner wyprowadził się i złożył pozew w momencie, jak dowiedział się o kolejnym romansie ex- małżonki, która już następnego dnia po tym fakcie zamieszkała z kochankiem. Ich sielanka trwała pół roku. Okazało się bowiem, że kochanek zdradzał ją i dlatego się rozstali. Problem w tym, że ta kobieta teraz miesza w głowie i mojemu partnerowi i mi. Do niego ciągle dzwoni, szuka drogi do powrotu, grozi, że znowu zacznie pić i manipuluje ich dziećmi tak, by nie chciały widywać się z tatą. Do mnie wypisuje z kont swoich córek, że mnie nie lubią, że nie chcą, abyśmy byli razem i że tata i tak kocha mamę. Partner martwi się teraz praktycznie o wszystko: o dzieci, o byłą żonę i o nasz związek. Ja z kolei martwię się, że go stracę z powodu tych wszystkich gierek. Jak rozmawiać z partnerem? Jak w ogóle odnieść się do całej tej sytuacji? Czy konfrontacja naszej trójki to dobry pomysł? Czy może to partner powinien wyjaśniać wszystko z ex? Po raz pierwszy od mojego rozwodu (5 lat temu) czułam się naprawdę spokojna, szczęśliwa i kochana. A teraz mam wrażenie, jakby wszystko miało runąć... Skąd we mnie ta niepewność? Czemu wątpię w partnera, chociaż tych wątpliwości wcześniej nie miałam? Czy jestem podatna na manipulacje ex małżonki, czy też intuicja karze o sobie pamiętać? Na samą myśl o tej całej sytuacji mam mdłości, nie mogę jeść, czuję mrowienie z tyłu głowy, trzęsą mi się ręce a w oczach pojawiają się łzy...
Mam chorą onkologicznie rodzinę, jestem przerażona tym, że będę musiała pożegnać się ze wszystkimi, których kocham.
Mam 53 lata, mam męża, jest sporo starszy, jesteśmy szczęśliwi, ale niestety nie mogliśmy mieć dzieci, ostatnio strasznie się boje, moi rodzice są onkologicznie chorzy, mój mąż też, oczywiście się leczą, ale zdaje sobie sprawę, że będę musiała przeżyć odchodzenie wszystkich, których kocham, nie mam prócz nich nikogo, w pracy mam znajomych, ale wszyscy są zabiegani , mają swoje dzieci, sprawy, rodziny, często nawet nie mają czasu na rozmowę przez telefon . Z rodziny mam siostrę, ma swoją rodzinę i żyje za granicą, nie wiem jak radzić sobie z lękiem, narazie udaję przed sobą , że jest ok, ale tak nie jest.
Jak poradzić sobie z trudnymi relacjami z toksyczną rodziną partnerki i uratować związek?

Rodzice mojej partnerki całe życie ją źle traktowali. Była przemoc fizyczna oraz psychiczna, wyrzucanie z domu i spanie na klatce, zostawianie pustej lodówki i ciągłe szantaże emocjonalne. Gdy zaczęliśmy się spotykać, oni mnie nie akceptowali, prawdę mówiąc poznałem ich dopiero po około 3 latach związku, bo zakazywali mi przychodzenia do ich domu. Po wyprowadzce partnerki z jej rodzinnego domu oni zaczęli Nas zapraszać i tak jakby mnie akceptować. Widzę, że to jest sztuczne i osobiście nie jestem w stanie zapomnieć im poprzedniego traktowania mnie, jak i traktowania mojej drugiej połówki. Oni nie widzą problemu, pomimo zwrócenia im o to uwagi. Moja partnerka natomiast twierdzi, że rodzicom należy się szacunek pomimo wszystko, pomimo tej wyrządzonej krzywdy (jej rodzeństwo doświadczyło tego samego i tak samo uważają). Wydaje mi się, że moja partnerka stara się z całej siły, abym ich polubił lub chociaż tolerował, nie jestem w stanie. Mamy o to ciągle okropne kłótnie, po których zastanawiam, się czy związek ma dalej sens, ponieważ chce kiedyś dzieci i nie chce, żeby miały kontakt z takimi ludźmi (są to alkoholicy, niestabilni emocjonalnie, którzy często stosują przemoc, szczególnie po alkoholu). O ile staram się to w jakiś sposób zrozumieć, to jestem już zmęczony i bezradny co mogę dalej z tym zrobić i czy to dalej ma jakąkolwiek przyszłość.

Syn, 12 lat, boi się szkoły i spotkań z przyjaciółmi, a ja nie wiem, jak mu pomóc.

Ostatnio zauważyłem, że mój syn, lat 12, coraz częściej unika sytuacji, które wcześniej nie sprawiały mu problemu. Każde wyjście do szkoły czy spotkanie z rówieśnikami wywołuje u niego silny lęk, a ja nie wiem, jak mu pomóc. Próbowałem rozmawiać z nim o tym, ale często zamyka się w sobie. Zastanawiam się, czy powinienem bardziej skupić się na budowaniu jego poczucia własnej wartości i pewności siebie, czy raczej na jakichś przyjemnościach i aktywnościach, które lubi, które pomogą mu radzić sobie z lękiem w danej chwili.  Rozumiem, że każde dziecko jest inne, ale może istnieją uniwersalne zasady, które mogą pomóc w takich sytuacjach. 

Brak sprawczości w życiu po traumatycznych relacjach z rodziną - jak odzyskać kontrolę?

Moim problemem jest brak jakiejkolwiek sprawczości w życiu. Czuję, że jako nastolatka zostałam złamana przez nadopiekuńcze, toksyczne i nerwowe mamę z babcią. Nic mi nie było wolno, ciągle tylko awantury i znęcanie się psychiczne. Dziś nam 40 lat i jestem na całkowitym utrzymaniu mamy i babci. Za sobą mam 20 lat próbowania różnorakich prac, różnego typu: od prac biurowych, przez związane z moim hobby, po prace fizyczne. Niestety rezygnowałam (lub wyrzucano mnie) z jednego z dwóch powodów: albo nie dawałam sobie rady (mam słaby intelekt, a także jestem słaba fizycznie) albo nie wytrzymywalam tego zamknięcia w pracy. Czułam się jak w pułapce, jakby każda komórka mojego ciała krzyczała, że chce się wydostać. Wiem, że to nieodpowiedzialne, dziecinne, jak głupi, zbuntowany małolat, a nie 40-letnia baba, ale za każdym razem nie wytrzymywałam i dosłownie uciekałam z pracy jak z pułapki. W tej chwili mam już tak mało sił, że nie wierzę, że jeszcze kiedykolwiek ucieknę mamie. Ale chciałabym dać sobie radę, chociażby dorabiając jakieś drobne. Nie stać mnie na terapię, na nfz już byłam, nie pomogło, pan stwierdził, ze widocznie mi za dobrze, że siedzę w tej bezradności. Proszę o pomoc.

asertywność

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?

Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.