Left ArrowWstecz

Nie lubię swojego taty, unikam kontaktu i boję się jego reakcji – czy ze mną jest coś nie tak?

Bardzo nie podoba mi się moja relacja z moim tatą , nie przepadam za nim . Mój tata jest czasami bardzo nie miłą osobą , jego żarty są nie śmieszne ale bardziej żałosne , krzyczy dużo (teraz i tak mniej jak wcześniej ) widzę po minie mojej mamie że przykro jest jej . Nie rozmawiam z nim bo tak szczerze boje się jego reakcji. Moje rodzeństwo nie ma chyba z tym problemu i normalnie z nim rozmawiać ale ja nie mogę unikam go . Czy ze mną jest coś nie tak ?
User Forum

Karolina

3 miesiące temu
Aleksandra Czarnecka

Aleksandra Czarnecka

Pani Karolino,

Relacje z rodzicami ulegają zmianie wraz z rozwojem i dojrzewaniem każdego z nas. Z wiekiem zaczynamy dostrzegać różne aspekty osobowości rodzica, które mogą wzbudzać w nas także negatywne odczucia. (Proszę pamiętać, że ma Pani prawo do wszystkich uczuć!). Jeżeli czuje Pani, że komentarze taty bywają dla Pani raniące warto pokazywać tacie gdzie są Pani granice (np komunikatem, ,,Nie chce żebyś tak do mnie/ o mnie mówił”) i spróbować powiedzieć, o tym jak się Pani czuje, słysząc taki komentarz albo żart. Warto, także zastanowić się jak Pani sobie wyobraża swoją aktualną relację z tatą, jaka  miałaby być, co by w niej było ważne, a na co nie ma zgody i przestrzeni. Czasami w takich rozważaniach może pomóc psycholog lub psychoterapeuta.


Pozdrawiam,

Aleksandra Czarnecka

3 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Jakub Butkiewicz

Jakub Butkiewicz

Szanowna Pani,

To, co Pani opisuje, sugeruje, że Pani ciało i emocje próbują Panią w jakiś sposób chronić. W relacjach z najbliższymi nie ma jednej „właściwej” miary – każdy z nas ma inny próg wrażliwości i inne doświadczenia, nawet jeśli wychowujemy się w tym samym domu.

Warto przyjrzeć się kilku kwestiom, które mogą pomóc Pani lepiej zrozumieć tę sytuację:

 - Pani emocje to sygnały: Lęk, który Pani czuje przed rozmową, nie bierze się znikąd. To informacja o tym, że w obecności taty nie czuje się Pani w pełni komfortowo. Czy to uczucie pojawia się w konkretnych momentach, czy jest stałym towarzyszem Państwa interakcji?

 -To, że Pani rodzeństwo reaguje inaczej, nie oznacza, że z Panią jest „coś nie tak”. Każdy z nas inaczej interpretuje podniesiony głos czy nieprzyjemne żarty. Pani reakcja jest Pani własną, autentyczną odpowiedzią na to, co się dzieje.

 -Czy ma Pani w swoim otoczeniu kogoś komu ufa Pani na tyle, by porozmawiać o tych odczuciach bezpośrednio? Może mama, ktoś z rodzeństwa, albo przyjaciółka?

 

Proszę pamiętać, że ma Pani prawo do poczucia bezpieczeństwa i spokoju. Unikanie trudnych sytuacji często bywa naturalnym mechanizmem obronnym w momencie, gdy nie czujemy, że mamy inne skuteczne sposoby poradzenia sobie z zachowaniem drugiej osoby.

Pozdrawiam serdecznie.

 

3 miesiące temu
Anna Daniło-Wosek

Anna Daniło-Wosek

Droga Pani Karolino,

to zrozumiałe, że jeżeli tata przekracza pewne granice i zachowuje się w sposób który jest dla Pani przykry zaczęła Pani go unikać. Wnioskuję, że tata zachowuje się w taki sposób od dłuższego czasu ale nikt nie zwraca mu uwagi, iż robi coś niestosownego. Pani go po prostu unika, mamie jest przykro ale nic nie mówi, a rodzeństwo się zachowuje jakby nigdy nic. Wygląda na to, iż tata nie dostaje jasnych komunikatów zwrotnych, przez co jego zachowanie się nie zmienia. W tej sytuacji warto byłoby jasno i konsekwentnie stawiać tacie granice. Nie chodzi o to żeby się z nim kłócić ale dawać mu proste komunikaty, tak żeby widział, że jego zachowanie jest dla innych krzywdzące. Można mówić o swoich potrzebach a jednocześnie nikogo nie atakować np. "Jest mi przykro gdy krzyczysz, porozmawiam z Tobą, kiedy będziesz mówił spokojnie." albo "Rozumiem, że jesteś zdenerwowany, ale nie będę rozmawiać kiedy krzyczysz". Wiem że nie jest to łatwe ale jest to pierwszy krok do tego żeby chociaż trochę znormalizować kontakty z tatą i zmniejszyć unikanie, które w gruncie rzeczy pogłębia problem a go nie rozwiązuje. 

Pozdrawiam serdecznie,

Anna Daniło-Wosek

3 miesiące temu
Piotr Włodarczyk

Piotr Włodarczyk

Dzień dobry. Jeśli tata bywa krzyczący i raniący, Pani unikanie to naturalny sposób chronienia siebie przed stresem i przykrymi emocjami. To, że rodzeństwo reaguje inaczej, nie znaczy, że Pani reakcja jest gorsza, każdy przeżywa relację z rodzicem po swojemu. Ważne, aby Pani nie zmuszała się do kontaktu, który budzi lęk, i spróbowała porozmawiać o tym z kimś bezpiecznym. Pani uczucia mają sens i warto je traktować poważnie. Pozdrawiam 

3 miesiące temu
Karolina Grabka

Karolina Grabka

Dzień dobry,

To, że rodzeństwo radzi sobie inaczej, nie oznacza, że Twoja reakcja jest niewłaściwa. Każda osoba ma inną wrażliwość i inaczej reaguje na podniesiony głos czy napiętą atmosferę. Lęk przed reakcją rodzica zwykle pojawia się wtedy, gdy wcześniejsze doświadczenia nauczyły, że rozmowa może skończyć się krzykiem lub zranieniem.

Jeżeli nie czujesz się na siłach by porozmawiać o swoich odczuciach z tatą to pomyśl kto mógłby dać Ci wsparcie. Bardzo ważne jest, aby mieć możliwość porozmawiania o swoich odczuciach z kimś bezpiecznym, na przykład z mamą, innym zaufanym dorosłym, pedagogiem lub psychologiem szkolnym.

Pozdrawiam i życzę powodzenia
Karolina Grabka

2 miesiące temu
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Pani Karolino,

to, co Pani czuje, jest w pełni uzasadnioną reakcją na trudne zachowania ojca i nie oznacza, że z Panią jest coś nie tak. Każdy z nas ma inny próg wrażliwości oraz inny bagaż doświadczeń, dlatego fakt, że rodzeństwo radzi sobie z tym inaczej, nie unieważnia Pani lęku ani potrzeby zachowania dystansu. Unikanie kontaktu to często naturalny mechanizm obronny organizmu, który w ten sposób stara się chronić Panią przed nieprzewidywalnymi wybuchami złości, krzykiem czy raniącymi żartami naruszającymi Pani granice.

Pani spostrzegawczość i współczucie wobec mamy świadczą o dużej dojrzałości emocjonalnej, ale jednocześnie sprawiają, że trudniej jest Pani przejść do porządku dziennego nad zachowaniem ojca. Lęk przed reakcją rodzica jest jasnym sygnałem, że w tej relacji brakuje podstawowego poczucia bezpieczeństwa, bez którego autentyczna rozmowa jest po prostu niemożliwa. Ma Pani pełne prawo do swoich odczuć i do dbania o własny spokój poprzez zachowanie takiego dystansu, jaki jest Pani obecnie potrzebny, by czuć się bezpiecznie. Proszę nie obarczać się winą za to, że chroni Pani siebie przed sytuacjami, które wywołują w Pani dyskomfort i strach.

 

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

2 miesiące temu
Karolina Rzeszowska-Świgut

Karolina Rzeszowska-Świgut

Dzień dobry 

Z Tobą jest absolutnie wszystko w porządku.

To, co czujesz — dystans, unikanie, strach przed reakcją taty — to nie jest Twoja wada ani słabość. To jest naturalna odpowiedź na coś, co sprawia Ci ból. Kiedy ktoś bliski krzyczy, mówi rzeczy, które ranią, albo sprawia, że czujesz się niepewnie — człowiek zaczyna się chronić. I właśnie to robisz. Chronisz siebie.

To, że Twoje rodzeństwo radzi sobie inaczej, nie oznacza, że Ty reagujesz źle. Każdy z nas jest inny — inaczej odczuwa, inaczej przeżywa, inaczej potrzebuje. Twoja wrażliwość nie jest problemem. Ona sprawia, że widzisz więcej — widzisz nawet minę mamy i rozumiesz, że ona też to przeżywa.

To, co nosisz w sobie, zasługuje na to, żeby zostało powiedziane na głos — komuś, kto Cię wysłucha bez oceniania. Nie musisz z tym być sama. 

 

z poważaniem Karolina Rzeszowska-Świgut

psycholog, psychotraumatolog 

2 miesiące temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Pani Karolino

 

Pani uczucia względem ojca są naturalne i ma pani do nich prawo. To co Pani opisuje, to przemoc werbalna a Pani ma prawo czuć się bezpiecznie i szanowana bez względu na to, jakie relacje Was łączą. Proszę stosować jasne komunikaty, które będą stawiały granice. Przemilczanie i obawa przed jego gniewem nie jest wyjściem, ale bierność będzie pogłębiała ten stan. 

3 miesiące temu
Dominika Poźniak

Dominika Poźniak

Nie, z Panią nie jest „coś nie tak”. To, że reaguje Pani dystansem lub unikaniem, może być po prostu naturalną reakcją na kogoś, przy kim nie czuje się Pani bezpiecznie emocjonalnie.
 

Jeśli ktoś często krzyczy, żartuje w sposób raniący albo jest nieprzewidywalny w reakcjach, to organizm może nauczyć się unikać kontaktu jako formy ochrony. To nie jest wada charakteru, tylko mechanizm radzenia sobie.

 

Warto też pamiętać, że to, że rodzeństwo reaguje inaczej, nie znaczy, że Pani odczucia są nieprawidłowe. Każde dziecko może inaczej przeżywać zachowanie tego samego rodzica - zależy to od wrażliwości, doświadczeń i relacji.

 

Czasami w rodzinach zdarza się też tak, że jedna osoba zaczyna zauważać pewne trudne zachowania (np. krzyk, napiętą atmosferę, raniące żarty) i przestaje je traktować jako „normalne”, podczas gdy reszta systemu rodzinnego jest do nich przyzwyczajona i funkcjonuje tak jak wcześniej (nawet, jeśli sprawiają im przykrość- tak jak Pani mamie). 

 

Takie doświadczenie może być też dość samotne i alienujące, bo można mieć poczucie: „czy tylko ja to widzę?” albo „czy coś jest ze mną nie tak?”. Tymczasem często oznacza to po prostu większą wrażliwość na emocje i relacje, a nie problem z Panią.


Pozdrawiam,

Dominika Poźniak
 

3 miesiące temu
Kinga Osmulska

Kinga Osmulska

Dzień dobry,

to, co opisujesz, jest bardzo zrozumiałe. Jeśli ktoś w domu bywa krzyczący, raniący w słowach albo trudny w odbiorze, to naturalne, że pojawia się dystans, napięcie czy nawet lęk.

To, że Twoje rodzeństwo reaguje inaczej, nie znaczy, że z Tobą jest coś nie tak. Każdy ma inną wrażliwość i inaczej odbiera zachowania innych osób – nawet w tej samej rodzinie.

Unikanie kontaktu często jest sposobem radzenia sobie, kiedy czujemy się niekomfortowo albo nie mamy poczucia bezpieczeństwa w relacji. To raczej sygnał, że coś jest dla Ciebie trudne, a nie że „coś z Tobą nie tak”.

W Twoich słowach widać też, że zauważasz emocje mamy i to dodatkowo może Cię obciążać.

To wszystko razem może sprawiać, że ta relacja jest dla Ciebie ciężka i chcesz się od niej odsunąć.

Twoje odczucia są ważne i mają sens.

Pozdrawiam,

Kinga Osmulska 

Psycholog, Psychoterapeutka


 

2 miesiące temu
komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Choruję na depresję. W wigilię mąż poprosił mnie o rozwód.
Witam, mam 33 lata. Choruję na depresję. W wigilię mąż poprosił mnie o rozwód. Mamy syna 8-letniego. Mąż chce, abyśmy się dogadali i polubownie to załatwili. Zgodziłam się. Nie wiem, jak zapanować nad strachem i lękiem. W duchu proszę, żeby jednak zmienił zdanie. Jak nie być ofiarą, jak przestać użalać się nad sobą. Boję się, że sobie nie poradzę. Na zmianę płacze i jest we mnie pełno żalu i gniewu, byliśmy ze sobą 17 lat. Nie wiem, jak przez to przejść, boję się też, że powrócą stany mocno depresyjne. Od roku biorę leki, było w porządku. Aż do teraz. Nie jem, palę papierosy, przy dziecku robię dobrą minę do złej gry. Proszę o poradę.
Mąż oddalający się przez nową pasję - jak sobie z tym poradzić?
Mój mąż cztery miesiące temu znalazł sobie nową pasję, zapisał się na szkolenie w formule online, w trakcie którego nawiązał kontakt z innymi uczestnikami kursu. Od tego czasu mąż stał się nieobecny myślami, każda wolną chwilę poświęca na to, czuję że się ode mnie oddalił. Zauważyłam że przez cały czas nosi przy sobie telefon, mam też pewność, że jest w stałym kontakcie z jedną z uczestniczek tego kursu. Póki co "tylko" dzieli z nią swoją nową pasję ale przeraża mnie myśl że to moze przerodzić się w coś powaznego.Nie czuję od niego żadnego zainteresowania swoją osobą, nie wykazuje zaangażowania w naszej relacji, unika zbliżeń intymnych, zdarzyło się też, że kiedy wyszłam z inicjatywą współżycia odmawiał chociaż wcześniej w ogóle się to nie zdarzało. Czuję że coś w nim zmieniło się bezpowrotnie, zadręczam się myślami, że mnie zdradzi i zostawi. Nie wiem juz jak z nim rozmawiać. Próbowałam wielokrotnie, mówiłam o swoich uczuciach i obawach ale ciągle tylko słyszę, że nic się nie dzieje, że wymyślam problemy, że się czepiam i go nie wspieram. Jesteśmy 12 lat po ślubie, mamy dwoje dzieci.
Mam 29 lat i 2 lata temu przeprowadziłam się z rodzinnego domu na wsi do wielkiego miasta.
Witam, cześć, hej! Tak w zasadzie to nie wiem, czy jest sens zadawać pytanie odnośnie tego, co mnie męczy. Wychodzę z założenia, że trzeba poznać całą historię człowieka... No ale chcę spróbować poszukać gdzieś pomocy. Mam 29 lat i 2 lata temu przeprowadziłam się z rodzinnego domu na wsi do wielkiego miasta (ucieczka i jak najdalej). W domu rodzinnym zawsze czułam się inaczej, niezrozumiała, inna. Lubiłam się uczyć, czytać i mieć własne zdanie, jestem ambitna. Moja rodzina prosta, skupiona na rolnictwie i tv. Moja mama cicha i skromna, ojciec głośny i nadużywający alkoholu. W zasadzie do dziś słyszę, że nie spełniam oczekiwań, że nic nie osiągnie itp. W nowym mieście się odnalazłam i można powiedzieć - jestem spełniona. Co mnie dręczy? Sumienie i wyrzuty. Słyszę, że oni coraz starsi, że nie pomagam, że mam wrócić. Nie chcę tego... To nie dla mnie. Jest dużo do mówienia, pisania, ale... ;)
Nie jestem pewna czy nadal kocham swojego męża. Cieszę się jak odjeżdża w delegacje.
Mam problem. Nie wiem czy nadal kocham mojego meza. Jesteśmy małżeństwem 6lat. Doczekaliśmy się po dłuższych staraniach synka. Ma dwa lata. Mieszkamy u moich rodziców ponieważ by zaoszczędzić i nie wynajmować mieszkania. Mąż pracuje w delegacji wraca po dwóch tygodniach do domu, a ja cieszę się tak jest. On ma wiecznie jakieś pretensje do moich rodzicow. Zaś oni jak widzą że on się do mnie źle odezwie lub nie zajmuje się dzieckiem też mi dają przytyczki. Jestem tak tym wykończona. Jestem dla niego miła żeby tylko nie było kłótni i żeby oni tego nie słyszeli. On wiecznie zmęczony i znudzony. Nigdzie nie chce wychodzić bo jemu się nie chce. Chociaż mamy opiekę do dziecka. Przed ślubem był całkiem innym człowiekiem, a z roku na rok po ślubie co raz gorzej. Ma okropny charakter jest skapy. Muszę taić że sobie coś kupiłam lub kombinować bo on wiecznie ma problem po co kupiłam sobie jakieś ubranie. Jestem tak nim zmęczona, że jak odjeżdża to ja się cieszę. Nie wiem co ze sobą robić, dostaję ataków nerwów że cała się trzęsę. Nie wiem co mam z tym zrobić.
Mąż nie wychodzi z nałogu, nie jest już odpowiednim partnerem. Chciałabym wziąć rozwód, ale boję się samotności. Chcę miłości
Mój mąż leczy się na chorobę dwubiegunową. Problemem jest nadużywanie przez niego alkoholu. Robi się po nim chamski i kłótliwy. Tłumaczy, że pije, bo albo jest gruby, albo boli, bo kręgosłup, bo przecież ma z nim problem, albo ze względu na absencję seksualną. Czuję, że te wymówki mają na celu manipulowanie moją osobą oraz wzbudzenia wyrzutów sumienia. Mamy dziecko, które bardzo przeżywa tę stresującą sytuację. Próbowałam użyć argumentu rozwodu, ale nic to nie daje. Mąż wręcz twierdzi, że w takim wypadku muszę go spłacić, bo przecież nie będzie miał gdzie mieszkać i straszy mnie zabraniem dziecka. Mój lekarz stwierdził, że mam depresję. Czy w takiej sytuacji ze względu na dobro głównie dziecka powinnam zdecydować się na rozwód? Czuję, że tak, ale nie wiem jak sobie z tym poradzić. Wolałabym pomóc mężowi wyjść z nałogu i tworzyć szczęśliwą rodzinę, ale obawiam się, że będzie mi nadal brakowało tego czegoś. Wolnej chwili, niezależności przy podejmowaniu decyzji. Za każdym razem muszę się tłumaczyć mężowi gdzie wychodzę, z kim rozmawiam przez telefon itd. Czuję, że się duszę w tym związku i mam wrażenie, że czasami już sama nie wiem czego chcę. Z jednej strony chciałabym zostawić męża. Z drugiej boję się samotności, nie potrafię żyć sama. Chcę kochać i być kochaną, ale czy lepiej szukać czegoś nowego, czy lepiej ratować to co jest...
asertywność

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?

Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.