Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak poradzić sobie z emocjami po narodzinach dziecka i poczuciem straty dawnego życia?

Urodziłam nie tak dawno dziecko. Na początku gdy się dowiedziałam o ciąży byłam załamana. Bałam się bo choć chciałam dzieci nie był to TEN moment. Jednak z czasem zaczęłam się cieszyć. Jednak po drodze doszła kontrola ciśnienia choć nie miałam z nim problemu i lekka cukrzyca ciążowa więc ciągle pomiary cukru i kolejne ogarniczenia. Poród sam w sobie był ciężki bo po 10 godzinach skończyło się i tak cesarskim cięciem. A potem po jednej nocy odpoczynku po zabiegu dostałam dziecko i nie wiedziałam jak sobie poradzić. Okropny ból i samotność w nocy w opiece nad nim. W dzień mąż się zajmował dzieckiem jednak w nocy nie mógł być i zostawałam sama. Byłam tym strasznie przerażona, płakałam z nerwów, nie mogłam spać. Nie czułam kompletnie radości, choć byłam i jestem wdzięczna że jest zdrowe. Każda doba w szpitalu mnie dobijała a musiałam nawet jedną dłużej zostać. Po powrocie do domu nie poczułam żadnego instynktu macierzyńskiego. Każdy mi tylko mówił jak mam się cieszyć, że w końcu moje życie nabrało sensu, że już nie ma co pamiętać o bólu bo jest dziecko, i nie patrzeć na nic. A do mnie zaczęło docierać ile rzeczy z dawnego życia mnie omija. Razem z mężem mieliśmy super życie we dwoje. Miałam pasję ogrodnictwa która teraz poszła w odstawkę, nasze wspólne wyjazdy nie istnieją, o odpoczynku nie wspomnę. Czuję żal i wielką stratę i gdy mam zostać z dzieckiem sama to dosłownie płacze z nerwów. Boję się że znów nie będzie kiedy zrobić cokolwiek czy odpocząć czy nawet zjeść. Kocham je ale nie potrafię tego okazać i się cieszyć. Staram się ale oczekiwania i słowa innych nie pomagają się odnaleźć choć próbuję nie brać tego pod uwagę. Każdy ciężki dzień z nim mnie zniechęca do opieki. Jak sobie poradzić z tymi emocjami i zacząć jakoś się odnajdywać
Wika Balcerzak

Wika Balcerzak

Przede wszystkim chcę docenić, że napisałaś szczerze co czujesz na forum. Przełamywanie tabu idealnego, "cukierkowego" macierzyństwa wymaga odwagi. Słyszę, jak bardzo jesteś przytłoczona, zmęczona i zagubiona, i chcę Ci powiedzieć, że wszystko, co teraz czujesz, jest absolutnie naturalne i masz do tego pełne prawo.

Jako psychoterapeutka często pracuję z mamami, które czują dokładnie to samo co Ty, ale wiele z nich boi się o tym mówić. Nie tylko Ty tak masz! Istnieje mit, że po urodzeniu dziecka na matkę natychmiast spływa fala bezwarunkowej miłości i radości. Prawda jest taka, że dla bardzo wielu kobiet miłość do dziecka to proces, który buduje się miesiącami. Jesteś teraz w trakcie ogromnej transformacji, w której uczysz się nowej roli, roli matki. 
Masz absolutne prawo tęsknić za swoim dawnym, spokojnym życiem we dwoje, za ogrodem, snem i wyjazdami. Pojawienie się dziecka to strata dotychczasowej wolności. Poczucie żalu z tego powodu nie oznacza, że jesteś złą mamą. Oznacza po prostu, że straciłaś coś, co było dla Ciebie ważne.
Wiele kobiet po porodzie nie czuje radości, tylko zmęczenie, samotność, smutek. Zachęcam Cię z całego serca do konsultacji z psychologiem lub psychoterapeutą. Specjalista podczas konsultacji pomoże Ci zrozumieć, co się z Tobą dzieje i razem będziecie pracować nad różnymi sposobami radzenia sobie z emocjami, które Cię dopadły.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

  Nosisz w sobie żal po dawnym życiu, sprzed narodzin dziecka, które wiele nowego wniosło i doprowadziło do zmian, na które nie byłaś gotowa. Nie wydaje mi się, abyś cierpiała na brak instynktu macierzyńskiego, ale raczej widzę to jako przeciążenie po ciąży i porodzie. Pewnie masz deficyt snu oraz nadmierne sytuacje stresowe, które wyzwalają w Tobie wyczerpanie i bezsenność. Możliwe, że tęsknisz za dawnym życiem. Teraz przezywasz trudny stan, ale z czasem powinno Ci być lżej. W mojej ocenie cierpisz na "depresję poporodową" i warto wtedy rozważyć pomoc psychologiczną. Obniż także oczekiwania względem siebie - matki. Rozważ opiekę nad dzieckiem a emocjami do dziecka. Więź budować będzie się stopniowo, za jakiś czas będziesz zupełnie w innym punkcie. I najważniejsza rzecz  w tym wszystkim. Nie możesz zostawać z tym sama, ale musisz mieć osoby do pomocy, które cię odciążą jak mąż, mama czy teściowa. 

Joanna Michałek

Joanna Michałek

Dzień dobry,

nałożyło się kilka spraw w "jednym" czasie i układ nerwowy jest przeciążony.

Przede wszystkim hormony - najpierw ciąża, potem poród, teraz połóg. Nasz organizm jest genialny! sam się reguluje, regeneruje, tylko potrzebuje żeby mu nie przeszkadzać i nie popędzać, dać czas!

Trudne emocje były gdy się okazało, że jesteś w ciąży + cały ten czas burzy hormonalnej, na to nałożył się trudny poród. To wszystko są emocje, nawarstwiło się. Potrzeba się zaopiekować sobą fizycznie i psychicznie, jesteś wyczerpana. Dokładanie sobie, że czuje stratę życia, że nie chce zostawać z dzieckiem też nie pomaga. 

Jesteś teraz w ogromnych zmianach! Twoje ciało także. Potrzebujesz łagodności a nie walić się młotkiem. Czy masz wsparcie kogokolwiek, możesz zająć się tylko sobą, porozmawiać? To ważne właśnie w tym czasie teraz.

Pamiętaj, że tylko na filmach jest cukierkowo. Macierzyństwo to piękny czas, ale także czas wyrzeczeń.

Daj sobie czas na poukładanie życia i siebie w tej nowej sytuacji.

 

Powodzenia!

Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry. To, co Pani opisuje, nie świadczy o tym, że jest Pani złą mamą. Trudna ciąża, wymagający poród, samotność po cesarskim cięciu i nagła zmiana całego dotychczasowego życia mogą prowadzić do silnego kryzysu emocjonalnego, a nawet depresji poporodowej. Warto jak najszybciej skonsultować się z psychologiem lub psychiatrą, ponieważ z takim stanem nie trzeba zostawać samej. Proszę pamiętać, że więź z dzieckiem nie zawsze pojawia się od razu, u wielu kobiet buduje się stopniowo, gdy odzyskują siły i poczucie bezpieczeństwa. Z odpowiednim wsparciem jest duża szansa, że z czasem będzie Pani doświadczać macierzyństwa inaczej. 

Życzę Pani dużo siły. Pozdrawiam serdecznie,

Sylwia Skibińska 


Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Witam Panią,

 

Dzień dobry,

 

Czytając Pani słowa, przede wszystkim czuję ogromne zmęczenie, samotność, lęk i żal za życiem, które nagle bardzo się zmieniło. To niezwykle trudne emocje i wiele kobiet doświadcza ich po porodzie, choć rzadko się o tym mówi.

Można kochać swoje dziecko i jednocześnie tęsknić za dawną codziennością, swoją pasją, swobodą czy czasem tylko dla siebie. Jedno nie wyklucza drugiego. Nie świadczy to o tym, że jest Pani złą mamą.

Zwróciłabym uwagę na jeszcze jedną rzecz. Pisze Pani o częstym płaczu, lęku przed zostaniem samej z dzieckiem i o tym, że trudno czerpać radość z codzienności. Sądzę, że to dobry moment, aby otoczyć opieką również siebie. Rozmowa z psychologiem, najlepiej pracującym z kobietami po porodzie, może przynieść dużą ulgę i pomóc odzyskać poczucie bezpieczeństwa.Proszę pamiętać, że Pani również jest ważna. Dobra mama nie musi być mamą, która radzi sobie ze wszystkim sama.Wszystkiego dobrego!

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Katarzyna Michalska

Katarzyna Michalska

Dziękuję, że Pani się tym podzieliła. Przede wszystkim chciałabym powiedzieć, że to, co Pani opisuje, wcale nie jest rzadkie. Narodziny dziecka to ogromna zmiana życiowa, a ciąża, poród i pierwsze dni po narodzinach mogą być bardzo obciążające zarówno fizycznie, jak i psychicznie.

Ma Pani prawo jednocześnie kochać swoje dziecko i przeżywać żal po utracie dotychczasowego życia. Te uczucia nie wykluczają się. Niestety często kobiety słyszą, że „powinny być szczęśliwe”, przez co zaczynają tłumić swoje prawdziwe emocje i czują się z nimi jeszcze bardziej samotnie.

Proszę nie oczekiwać od siebie, że więź z dzieckiem musi pojawić się natychmiast. U wielu mam buduje się ona stopniowo. Warto również otwarcie rozmawiać z mężem o swoich potrzebach i szukać okazji do regularnego odpoczynku oraz choćby krótkich chwil tylko dla siebie.

Ponieważ opisuje Pani nasilony lęk, płacz, poczucie przytłoczenia i trudność w odczuwaniu radości, zachęcałabym również do konsultacji z psychologiem lub psychiatrą pracującym z kobietami w okresie okołoporodowym. Takie objawy mogą świadczyć o depresji poporodowej lub innym kryzysie emocjonalnym, a odpowiednie wsparcie naprawdę pomaga i nie jest oznaką słabości.

Proszę pamiętać, że nie jest Pani złą mamą tylko dlatego, że ten początek okazał się bardzo trudny. Z odpowiednią pomocą jest duża szansa, że z czasem będzie Pani łatwiej odnaleźć się w nowej roli.

Pozdrawiam,

Katarzyna Michalska

Katarzyna Witkowska

Katarzyna Witkowska

Dzień dobry,

To czego doznałaś od początku ciąży było dla Ciebie dużym obciążeniem. Początkowo pojawił się lęk związany z nieplanowanym momentem ciąży, a później kolejne wymagania, konieczność ciągłego kontrolowania zdrowia, a następnie długi i trudny poród zakończony cesarskim cięciem.

Potrzebowałaś czasu na regenerację, a doświadczyłaś samotności, bólu i przerażenia, kiedy nocą musiałaś sama opiekować się maleństwem.

Wygląda na to, że te doświadczenia wpłynęły na Twoje poczucie bezpieczeństwa i poczucie kontroli. Kiedy teraz zostajesz sama z dzieckiem powraca obawa, że nie będziesz mogła odpocząć, spokojnie zjeść i zadbać o swoje podstawowe potrzeby. 

Jednocześnie jednak kochasz swoje dziecko i czujesz wdzięczność za to, że jest ono zdrowe. Próbujesz się nim opiekować najlepiej jak potrafisz i starasz się odnaleźć w nowej dla siebie roli i sytuacji, choć radość i bliskość nie pojawiły się w taki sposób w jaki oczekuje od Ciebie otoczenie. Słysząc, że powinnaś się tylko cieszyć możesz czuć się jeszcze bardziej samotna i niezrozumiana.

Jest w Tobie żal po utracie ważnej części dotychczasowego życia, wspólnych wyjazdów, ogrodnictwa, swobody i możliwości decydowania o swoim czasie. Pokochanie dziecka nie sprawia przecież, że te straty przestają mieć znaczenie.

Z jednej strony zatem jesteś przeciążona obowiązkami, przestraszona i tęsknisz za wcześniejszą wolnością, a z drugiej bardzo zależy Ci na dziecku i szukasz sposobu, by odzyskać poczucie bezpieczeństwa i odnaleźć swój własny sposób bycia mamą bez konieczności rezygnowania z siebie.

Nie potrzebujesz teraz oceniania ani przekonywania, że powinnaś czuć coś innego niż czujesz. Potrzebujesz zrozumienia, prawdziwego wsparcia i przestrzeni, by spokojnie budować i rozwijać więź ze swoim dzieckiem. 

Rozmowa z psychologiem i przyjrzenie się Twoim emocjom i sytuacji z uważnością prawdopodobnie mogłaby pomóc określić co uruchamia Twój lęk, co najbardziej Cię przeciąża i jakiego wsparcia naprawdę teraz potrzebujesz.

 

Pozdrawiam serdecznie, 

Katarzyna Witkowska

Oliwia Grzemba

Oliwia Grzemba

Witam,

 

Pani dała nowe życie, wiadomo - nie pozostało to obojętne dla organizmu.

Natomiast mogę powiedzieć - bowiem teraz akurat wielu moich bliskich rodzi dzieci - że rzadko zdarza się, aby idealnie wszystko przebiegało. Np. ma być wejście do wanny, żeby zmniejszyć skurcze, a tu się nagle okazuje, że komuś się bardzo spieszy na świat... Niemniej w końcu na świecie pojawia się on - dzidziuś. Czy przez cesarkę czy naturalnie - żyje. Zdrowy, gotowy na spotkanie z rodzicami.

To normalne, że na razie jeszcze działają hormony i mogą pojawić się różne dziwne odczucia - ciało kobiety inaczej działa, kiedy maleństwo "wychodzi" samodzielnie na świat, a kiedy zostaje wyciągnięte przez lekarzy.

Natomiast to nie oznacza, że będzie się złą matką - zwłaszcza przy pierwszym dziecku wszystko jest nowe i można np. posłuchać rozmów z psychologami dziecięcymi, którzy zwracają uwagę na to, co się dzieje na poszczególnych etapach rozwoju.

Nieprawda, iż należy "zapomnieć o bólu" - to tak, jakby mówić osobie, która przykładowo boleśnie zerwała więzadła i miała teraz olać temat. Można o nim pamiętać, a jednocześnie kochać swoje dziecko i być super rodzicem.

Proszę też pamiętać, że maleństwo dopiero się rozwija - kiedyś będzie normalnie chodzić, mówić, co więcej - będziecie mogli wspólnie, całą rodziną, stworzyć najpiękniejszy ogród, jaki tylko sobie wymarzycie. A może akurat odziedziczy pasję? W kwestii wspólnych wypadów to są np. hotele dostosowane dla rodzin z małym dzieckiem. Zdarza się, że np. ludzie kupują specjalne nosidełko i normalnie chodzą wspólnie po górach.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Oliwia Grzemba,

psycholog

Małgorzata Mikołajczyk

Małgorzata Mikołajczyk

Witam,

To, co opisujesz, jest dużo częstsze, niż mogłoby się wydawać. Szczerze mówiąc rzadko spotykam się z kobietami, które tryskają z radości po porodzie. I jest to całkowicie normalne. 

 

Czytając Twoją wiadomość, widzę kobietę, która w bardzo krótkim czasie doświadczyła wielu strat i ogromnego przeciążenia. Straty poczucia kontroli nad ciążą, porodu, który nie przebiegł tak, jak sobie wyobrażałaś, poczucia bezpieczeństwa w szpitalu, a potem także życia, które znałaś wcześniej. To wszystko są doświadczenia, które wymagają czasu na przeżycie. Rola mamy to ogromna zmiana tożsamości. Przestajemy być córkami naszych matek, a zaczynamy być matkami naszych dzieci. 

 

Wiele kobiet słyszy: „Najważniejsze, że dziecko jest zdrowe”. Oczywiście, że to ważne. Ale to nie sprawia, że Twój ból, zmęczenie czy żałoba po tym, co utraciłaś, przestają istnieć i są mniej ważne. Można jednocześnie być wdzięczną za zdrowe dziecko i opłakiwać swoje dawne życie. Te dwa uczucia nie wykluczają się. Noworodek zazwyczaj skupia uwagę otoczenia, bo jest malutki i bezbronny, ale w moim odczuciu mama jest tutaj najważniejsza. Dlatego wspieram kobiety w okresie okołoporodowym.

 

Piszesz, że gdy zostajesz sama z dzieckiem, płaczesz z nerwów. Że boisz się, czy znajdziesz chwilę, żeby zjeść czy odpocząć. To pokazuje, jak bardzo Twój układ nerwowy jest przeciążony. W takim stanie trudno czuć radość, spontaniczną bliskość czy satysfakcję z macierzyństwa. Organizm skupia się przede wszystkim na przetrwaniu.

 

Chciałabym Cię też delikatnie zachęcić, żebyś nie bagatelizowała tego, co się dzieje. Jeśli od porodu minęło już trochę czasu, a nadal odczuwasz silny lęk, płaczliwość, poczucie przytłoczenia, trudność w czerpaniu radości i myśl o pozostaniu samej z dzieckiem wywołuje tak silny stres, warto skonsultować się z psychologiem lub psychiatrą pracującym z kobietami po porodzie. Nie dlatego, że „sobie nie radzisz”, ale dlatego, że możesz doświadczać kryzysu okołoporodowego. To są częste trudności i są sposoby, by z niego wyjść przy pomocy specjalisty.

 

Na ten moment spróbuj umówić się z mężem, żeby powiedział bliskim, aby nikt nie mówił Ci, że powinnaś się cieszyć. To bardzo umniejszające. Tak jakbyś nie mogła czuć tego, co czujesz. Tutaj warto postawić granice. Bo dodatkowa presja otoczenia, że masz być radosna, spokojna i uśmiechnięta non stop jest bardzo obciążająca. 

 

Spróbuj zapytać siebie: „Czego najbardziej potrzebuję dzisiaj, żeby było mi choć odrobinę lżej?”. Czasem będzie to 20 minut snu, ciepły posiłek, prysznic, wyjście samej na spacer czy poproszenie kogoś z rodziny/znajomych o przejęcie opieki choćby na godzinę. To nie egoizm. To dbanie o podstawy, dzięki którym łatwiej będzie Ci zadbać także o dziecko.

I jeszcze jedna ważna rzecz. Napisałaś: „Kocham je, ale nie potrafię tego okazać.” Miłość po porodzie nie zawsze pojawia się jak w filmach. U wielu kobiet rodzi się stopniowo – dzień po dniu, w zwykłych czynnościach, kiedy organizm odzyskuje poczucie bezpieczeństwa. Nie musisz czuć euforii, żeby być dobrą mamą.

 

Bardzo chciałabym Cię zapytać o jedną rzecz: ile czasu minęło od porodu? To pomoże lepiej zrozumieć, z czym możesz się mierzyć i co będzie dla Ciebie teraz najbardziej pomocne.

 

Pozdrawiam ciepło

Gosia Mikołajczyk

psycholożka okołoporodowa

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

  Za dużo się wydarzyło i organizm się buntuje, co nie jest aż tak niezwykłe. Patrzenie za siebie i analiza tego co było z tym co jest aktualnie nigdy nie jest dobrym pomysłem. Przed ciążą i narodzinami była Pani inna kobietą, a teraz jest Pani mamą, a to niesie za sobą mnóstwo wyzwań. W mojej ocenie cierpi Pani na depresje poporodową i zalecam kontakt  z psychiatrą. to częste zjawisko wśród kobiet po narodzinach dziecka. I to nie świadczy że jest Pani złym rodzicem czy człowiekiem. Jest pani zmęczona i ma trudności do przystosowania się tu i teraz. 

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry. 

Przeszła Pani przez trudną, pełną ograniczeń ciążę oraz trudny poród zakończony cesarskim cięciem. Pani ciało i psychika doznały ogromnego szoku, a ból fizyczny i brak snu drastycznie utrudniają budowanie bliskości w pierwszych tygodniach.

Słowa otoczenia o natychmiastowym szczęściu, choć płyną z dobrych intencji, nakładają na Panią nierealistyczną presję i pogłębiają poczucie winy. Miłość do dziecka i nowa rola to proces, który potrzebuje czasu, a nie magiczny przełącznik po porodzie. Ma Pani pełne prawo opłakiwać swoje dotychczasowe, udane życie, wolność i pasje – to normalny etap adaptacji do tak dużej zmiany.

Aby poradzić sobie z tymi emocjami, w pierwszej kolejności kluczowe jest odciążenie Pani w nocy i w ciągu dnia, by mogła Pani zregenerować siły i zjeść w spokoju posiłek. Ponieważ te stany mogą zwiastować depresję poporodową lub tzw. baby blues, gorąco zachęcam do skonsultowania się z psychologiem oraz lekarzem psychiatrą lub ginekologiem. Specjalista pomoże bezpiecznie przejść przez ten kryzys bez oceniania. Proszę być dla siebie łagodną i pamiętać, że proszenie o pomoc jest przejawem największej troski o siebie i dziecko.

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

Honorata Pałczyńska-Mikołajczyk

Honorata Pałczyńska-Mikołajczyk

To, co Pani przeżywa, jest zupełnie normalne i naturalne. Mało kto mówi, że narodziny dziecka to również wielka strata dawnego życia i ograniczenia, przynajmniej czasowe. Proszę się obserwować i nie wahać prosić o pomoc specjalisty, jeśli stwierdzi Pani, że stan się utrzymuje. Nie warto również czekać "do ostatniej chwili" z prośbą o pomoc- dobrze dobrana terapia może pomóc wyjść z kryzysu i nauczyć sie odnajdywać w nowej sytuacji. Mówi Pani o swoich pasjach i relacji z mężem w taki sposób, że wierzę w Pani potencjał do prowadzenia satysfakcjonującego życia. Trzymam kciuki, aby macierzyństwo i nowa rola również w swoim czasie stały się elementem tej satysfakcji.
dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Jak radzić sobie z psychicznym obciążeniem mając niepełnosprawnego brata? Brak wsparcia, depresja i brak celu w życiu.

Mam mętlik w głowie i obrzydzenie do życia. Mój brat jest niepełnosprawny umysłowo w stopniu głębokim. Ostatnio stał się bardziej nerwowy. Trzaska drzwiami, uderza w piec w nocy. 

Jest głośny. W dzieciństwie zdarzyło się, że uderzył mnie lub siostrę. Często chodzi nago i się... zadowala. Na oczach wszystkich. Mama bagatelizuje ten problem, mówi, że z siostrą dramatyzujemy, przesadzamy. Że to nienawiść nas zaślepia. I może tak jest. Czuję się przeklęty. Nienawidzę życia, studiuje, więc mieszkam z rodzicami. Nie mam gdzie pójść. Próbowałem szukać pomocy u specjalistów, ale przepisywali mi tylko antydepresanty, leki przeciwlękowe. Nie stać mnie na terapię. Nienawidzę siebie. Nienawidzę mojego otoczenia. Nie mam motywacji do niczego, tkwię w depresji, która jest codziennością. Nawet nie wiem, czy to choroba, czy zwyczajny stan przytępienia. Nienawidzę moje brata, jestem złym człowiekiem. Przedawkowywałem tabletki o kilkaset mg, żeby zobaczyć, na jaką granice mogę się posunąć. Chcę pustki. Mam ogromne problemy społeczne. Czuję, że nie pasuję. Nie umiem rozmawiać z ludźmi, nie umiem i nie czuje potrzeby zawierać przyjaźni. 

Żyję w stanie zawieszenia między rzeczywistością a snem urojonego umysłu, którym chyba jestem. Nie mam celu. I sensu. Będę musiał płacić alimenty na brata, gdy rodzice nie będą w stanie się nim zajmować. Jak byłem mały, myślałem, że mój brat jest opętany. Miałem paranoję przed duchami, zdarzyło mi się widzieć zjawy i słyszeć skrzypienie mebli w środku nocy. 

Jestem brzydkim, ohydnym dziwakiem. Chodzę na studia, ale czuję się jakbym, nie należał. Stoję za małą. Wyglądam obrzydliwie. Powoli mam dość. Powoli już mnie wszystko przytłacza. Moja mama nie chce oddać go do ośrodka, a ja nawet jeśli się wyprowadzę, będę przygnębiony z powodu sytuacji mamy. Jest uwięziona z nim. Do śmierci. Proszę. Czy dramatyzuje? Już nie wiem, co jest prawdą, co kłamstwem.

Związek na odległość: wyzwania w relacji z partnerką z dziećmi
Witam, jestem z zwiazku na odleglosc, moja partnerka ma dzieci. Ja wlasciwie zakochalem sie w niej a nie w jej dzieciach - jestem pierwszy raz w takiej sytuacji i zawsze myslalem, ze nie jest to problem, i moglbym latwo nawiazac wiez. Niestety ciezko mi to okreslic, pewnie czas pokaze ale mam wrazenie, ze nie moglbym sie na prawde zwiazac emocjonalnie z jej dziecmi, i nie czulbym sie naturalnie gdyby np. Mowily do mnie tato - maja swoich ojcow. I skoro mowa o ich ojcach uwazam, ze kwestie finansowe powinny spoczywac na ich rodzicach, teraz zarabiam dobrze ale po powrocie do kraju moje finanse zmniejsza sie kilkukrotnie i jeszcze gdybym mial brac udzial w finansowaniu nie swoich dzieci to moje zycie polegaloby tylko na jedzeniu i pracy. To kwestia finansowa - mam tylko nadzieje, ze z mojej wypowiedzi nie wynikaja jakies negatywne cechy charakteru. Kwestia podejscia do wydatkow - ja jestem bardzo oszczedny i podchodze bardzo ostroznie do wydawania nawet jak mam pieniadze. Moja partnerka budzet koncentruje nawet kosztem siebie wokol dzieci - byc moze calkiem naturalnie, tylko tutaj sila rzeczy nie bede umial patrzyc na to jak, odmawia sobie jedzenia bo musi zaplacic za wycieczke szkolna - w rezultacie pewnie bede wydawac pieniadze posrednio “na nie swoje dzieci” (to co pisze brzmi troche niezrecznie i dziwnie). Poza tym - ona nie chce podnosic alimentow, wydaje na rzeczy ktore uwazam sa niekonieczne i zbedne ale jezeli dzieci bardzo chca.. to robi wszystko zeby zaspokoic ich potrzeby. Ja tak nie potrafie - sa pewne priorytety na ktore planuje budzet a reszta to dodatki. Kolejna kwestia - czas. Ja chce spedzac go jak najwiecej z nia… nawet teraz kiedy widzimy sie raz na dlugi czas mam wrazenie, ze moglaby rozplanowac go bardziej dla nas jednak odnosze chwilami wrazenie, ze dla niej “czas dla nas rowna sie czas dla nas i dzieci”. Ostatnia noc przed wyjazdem - mam ochote wykorzystac czas maksymalnie i mysle sobie w glebi - fajnie jakby wyslala dzieci do babci… ale u niej wyglada to nieco inaczej. Kolejna kwestia dot. Czasu - kieds byla sytuacja ze partnerka musiala wstac wczesniej do pracy - wiec jak rozumiem w takie dni dzieci organizuja sobie sniadanie same - ona bez zadnego porozumienia, rozmowy mowi “wstaniesz rano i przyszykujesz sniadanie dzieciom”. Raz ze moga zrobic to same dwa to czas mojego urlopu i mam ochote odespac czas pracy a trzy… moze to nic wielkiego ale mam wrazenie ze takie podejscie moze “sie rozrosnac” i w kazdym wolnym czasie bede slyszec “zrob, zawiez, kup, musisz”. Ja osobiscie uwazam, ze najpierw powinno sie takie kwestie omawiac i szukac ewentualnie kompromisu - ja wlasciwie staram sie totalnie nie dzielic/narzucac swoich obowiazkow na kogos innego. Ostatnia rzecz - przepraszam i mam nadzieje, ze to nie problem, ze tak duzo pisze. Kocham podroze, chcialbym ulozyc zycie tak zeby moc czesciej robic sobie wolne i leciec gdzies pozwiedzac - najchetniej z nia ale nie ma tyle urlopu a dwa - nie bylbym w stanie finansowo tego udzwignac kilka razy w roku na dwoje - nie mowiac juz 4 bo wtedy musialbym zapomniec totalnie o jedynej wlasciwie rzeczy w zyciu ktora daje mi satysfakcje - nie umiem z nia o tym porozmawiac bo czuje, ze bylaby zawiedziona i wyniknalby z tego konflikt. Podsumowujac - kocham ja ale jednoczesnie w zwiazku z tym ze ma dzieci nie chcialbym rezygnowac ze swojego zycia ktore sobie zbudowalem w oparciu o moje potrzeby a ona chyba uwaza, ze “powinna mi narzucic jej realia bo tak wyglada zycie”.
Syn siostry trafia pod moją opiekę, a ja nie jestem w stanie już przetrwać jego obecności. Boję się, że przez to sama nie będę chciała nigdy mieć dzieci.
Piszę w takiej sprawie, bo nie wiem jak poradzić sobie w tej sytuacji. Siostra, gdy jej syn skończył rok, wróciła do pracy i matka zgodziła się, że podczas gdy siostra będzie w pracy ona się nim zaopiekuje ( mieszkam z matką). Niestety z dnia na dzień obecność tego dziecka w tym domu zaczyna coraz bardziej mnie dobijać. Zawsze matka czy siostra uważali, że ja się nie nadaje do opieki czy czegokolwiek co związane z dziećmi. Jednak gdy siostra zaczęła go przywozić do matki jak jedzie do pracy, opieka nad jej synem spada na mnie. To ja muszę go pilnować, gdy ciągle wchodzi na jakieś wysokości, wkłada do ust wszystko co możliwe czy nawet już potrafi włączyć pralkę. Nie umiem się niczym zająć przez chwilę. Mam wrażenie, że nie mogę już na niego patrzeć, mimo że lubię dzieci, chciałabym mieć kiedyś swoje. Matka w każdy możliwy wolny dzień od razu zabiera go do nas do domu a on powoduje tylko, że jestem podenerwowana i chce się go jak najszybciej pozbyć. Zniszczył mi już dużo prywatnych rzeczy. Podchodzi, potrafi uderzyć lub kopie po plecach.Boje się, że przez niego znienawidzę dzieci, stracę ten "instynkt macierzyński" i będę bała się mieć swoje, że ich nigdy nie pokocham, bo będą takie same jak on. Nie wiem co robić. Jest to bardzo uciążliwe dla mnie. Jak przetrwać jego obecność a wyprowadzka nie jest możliwa?
Strach przed pracą i wyjściem z domu po narodzinach dziecka i urlopie macierzyńskim
Witam, pracuje już 11 lat w tej samej firmie, po powrocie z macierzyńskiego, ze względu na dziecko musiałam się przenieść do innego oddziału bliżej miejsca zamieszkania. Odkąd tu pracuje, tak jak lubiłam to co robię teraz nie mam chęci przychodzić i stresuję się gdy wiem że na drugi dzień rano ma być Kierowniczka Sklepu. Tak jak we wcześniejszym oddziale czułam się super, i chciało się przychodzić do pracy tutaj mam zawroty głowy, ból brzucha i wymioty że stresu że muszę się tam pojawić. Odkąd mam dziecko muszę zmuszać się na wyjście z domu na dwór, wcześniej wyglądało to tak że szłam do pracy i do domu i na szybkie siku kupę z psem, a odkąd mam dziecko wychodzę na spacery lecz gdy jest na placu zabaw, więcej ludzi niż ja z dzieckiem zaczynam się stresować, i bać że coś ktoś mi zrobi, bezpiecznie czuje się tylko w domu. Co mam zrobić by przestać się stresować, i bać. Bo zaczęło mi to utrudniać życie.
3,5 letnia córka zaczęła inaczej reagować na jedną z babć. Kłócimy się z żoną o przyczynę, raz przy córce. Z czego to może wynikać? Jak reagować?
Dzień dobry, mam pytanie. Ostatnio córka (3,5roku) zaczęła mówić, że: nie lubi babci, babcia jej nie kocha etc. wcześniej było bardzo pozytywnie, lubiła, mówiła, że chce pojechać do babci (temat dotyczy mojej mamy, która mieszka koło 50km od nas i pracuje, bo jest sama, więc widzimy się tylko raz na jakiś czas). Żona z teściową (która z kolei mieszka na stałe u nas) stwierdzają, że to na pewno kwestia tego, że ona widzi, że babcia ją rzadko odwiedza i się nie angażuje (one oczekują, że ona będzie przyjeżdżać zawsze kiedy jest potrzebna, bo są przyzwyczajone, że moja teściowa nie pracuje od 30 lat). Ostatnio mieliśmy nawet kłótnię z żoną (co ważne, w obecności córki, bo jechaliśmy samochodem), że jakim prawem zaprosiłem swoją mamę na udział w przedszkolnym dniu babci i dziadka, skoro ona "jest babcią tylko jak jej tak wygodnie" i że "babcia ma ją w dupie". Co może być istotne, kiedy córka była znacznie mniejsza (do wieku 2 lat) na widok mojej mamy reagowała płaczem z dużej odległości, co nie było normalne, bo nie stała jej się żadna krzywda z rąk mojej mamy (o której bym wiedział), natomiast, mniej więcej od narodzin córki, przez pierwszy rok, byliśmy z moją mamą bardzo pokłóceni (głównie to moja żona i jej mama byli pokłóceni z moją). Nie wiem czy zachowania córki mogą wynikać raczej z jakichś dziecięcych zmian nastroju, z "wyczuwania, że babcia jej nie kocha" (tutaj piszę to w formie przenośni) czy z wyczuwania niechęci i słuchania negatywnych komentarzy na ten temat. Zależy mi, żeby dowiedzieć się co w takiej sytuacji najbardziej kieruje dzieckiem, żeby móc zareagować odpowiednio.
asertywność

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?

Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.