Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
70 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,6
Oceny na podstawie kilkuset opinii w sklepach
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak poradzić sobie z emocjami po narodzinach dziecka i poczuciem straty dawnego życia?

Urodziłam nie tak dawno dziecko. Na początku gdy się dowiedziałam o ciąży byłam załamana. Bałam się bo choć chciałam dzieci nie był to TEN moment. Jednak z czasem zaczęłam się cieszyć. Jednak po drodze doszła kontrola ciśnienia choć nie miałam z nim problemu i lekka cukrzyca ciążowa więc ciągle pomiary cukru i kolejne ogarniczenia. Poród sam w sobie był ciężki bo po 10 godzinach skończyło się i tak cesarskim cięciem. A potem po jednej nocy odpoczynku po zabiegu dostałam dziecko i nie wiedziałam jak sobie poradzić. Okropny ból i samotność w nocy w opiece nad nim. W dzień mąż się zajmował dzieckiem jednak w nocy nie mógł być i zostawałam sama. Byłam tym strasznie przerażona, płakałam z nerwów, nie mogłam spać. Nie czułam kompletnie radości, choć byłam i jestem wdzięczna że jest zdrowe. Każda doba w szpitalu mnie dobijała a musiałam nawet jedną dłużej zostać. Po powrocie do domu nie poczułam żadnego instynktu macierzyńskiego. Każdy mi tylko mówił jak mam się cieszyć, że w końcu moje życie nabrało sensu, że już nie ma co pamiętać o bólu bo jest dziecko, i nie patrzeć na nic. A do mnie zaczęło docierać ile rzeczy z dawnego życia mnie omija. Razem z mężem mieliśmy super życie we dwoje. Miałam pasję ogrodnictwa która teraz poszła w odstawkę, nasze wspólne wyjazdy nie istnieją, o odpoczynku nie wspomnę. Czuję żal i wielką stratę i gdy mam zostać z dzieckiem sama to dosłownie płacze z nerwów. Boję się że znów nie będzie kiedy zrobić cokolwiek czy odpocząć czy nawet zjeść. Kocham je ale nie potrafię tego okazać i się cieszyć. Staram się ale oczekiwania i słowa innych nie pomagają się odnaleźć choć próbuję nie brać tego pod uwagę. Każdy ciężki dzień z nim mnie zniechęca do opieki. Jak sobie poradzić z tymi emocjami i zacząć jakoś się odnajdywać
Wika Balcerzak

Wika Balcerzak

Przede wszystkim chcę docenić, że napisałaś szczerze co czujesz na forum. Przełamywanie tabu idealnego, "cukierkowego" macierzyństwa wymaga odwagi. Słyszę, jak bardzo jesteś przytłoczona, zmęczona i zagubiona, i chcę Ci powiedzieć, że wszystko, co teraz czujesz, jest absolutnie naturalne i masz do tego pełne prawo.

Jako psychoterapeutka często pracuję z mamami, które czują dokładnie to samo co Ty, ale wiele z nich boi się o tym mówić. Nie tylko Ty tak masz! Istnieje mit, że po urodzeniu dziecka na matkę natychmiast spływa fala bezwarunkowej miłości i radości. Prawda jest taka, że dla bardzo wielu kobiet miłość do dziecka to proces, który buduje się miesiącami. Jesteś teraz w trakcie ogromnej transformacji, w której uczysz się nowej roli, roli matki. 
Masz absolutne prawo tęsknić za swoim dawnym, spokojnym życiem we dwoje, za ogrodem, snem i wyjazdami. Pojawienie się dziecka to strata dotychczasowej wolności. Poczucie żalu z tego powodu nie oznacza, że jesteś złą mamą. Oznacza po prostu, że straciłaś coś, co było dla Ciebie ważne.
Wiele kobiet po porodzie nie czuje radości, tylko zmęczenie, samotność, smutek. Zachęcam Cię z całego serca do konsultacji z psychologiem lub psychoterapeutą. Specjalista podczas konsultacji pomoże Ci zrozumieć, co się z Tobą dzieje i razem będziecie pracować nad różnymi sposobami radzenia sobie z emocjami, które Cię dopadły.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

  Nosisz w sobie żal po dawnym życiu, sprzed narodzin dziecka, które wiele nowego wniosło i doprowadziło do zmian, na które nie byłaś gotowa. Nie wydaje mi się, abyś cierpiała na brak instynktu macierzyńskiego, ale raczej widzę to jako przeciążenie po ciąży i porodzie. Pewnie masz deficyt snu oraz nadmierne sytuacje stresowe, które wyzwalają w Tobie wyczerpanie i bezsenność. Możliwe, że tęsknisz za dawnym życiem. Teraz przezywasz trudny stan, ale z czasem powinno Ci być lżej. W mojej ocenie cierpisz na "depresję poporodową" i warto wtedy rozważyć pomoc psychologiczną. Obniż także oczekiwania względem siebie - matki. Rozważ opiekę nad dzieckiem a emocjami do dziecka. Więź budować będzie się stopniowo, za jakiś czas będziesz zupełnie w innym punkcie. I najważniejsza rzecz  w tym wszystkim. Nie możesz zostawać z tym sama, ale musisz mieć osoby do pomocy, które cię odciążą jak mąż, mama czy teściowa. 

Joanna Michałek

Joanna Michałek

Dzień dobry,

nałożyło się kilka spraw w "jednym" czasie i układ nerwowy jest przeciążony.

Przede wszystkim hormony - najpierw ciąża, potem poród, teraz połóg. Nasz organizm jest genialny! sam się reguluje, regeneruje, tylko potrzebuje żeby mu nie przeszkadzać i nie popędzać, dać czas!

Trudne emocje były gdy się okazało, że jesteś w ciąży + cały ten czas burzy hormonalnej, na to nałożył się trudny poród. To wszystko są emocje, nawarstwiło się. Potrzeba się zaopiekować sobą fizycznie i psychicznie, jesteś wyczerpana. Dokładanie sobie, że czuje stratę życia, że nie chce zostawać z dzieckiem też nie pomaga. 

Jesteś teraz w ogromnych zmianach! Twoje ciało także. Potrzebujesz łagodności a nie walić się młotkiem. Czy masz wsparcie kogokolwiek, możesz zająć się tylko sobą, porozmawiać? To ważne właśnie w tym czasie teraz.

Pamiętaj, że tylko na filmach jest cukierkowo. Macierzyństwo to piękny czas, ale także czas wyrzeczeń.

Daj sobie czas na poukładanie życia i siebie w tej nowej sytuacji.

 

Powodzenia!

Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry. To, co Pani opisuje, nie świadczy o tym, że jest Pani złą mamą. Trudna ciąża, wymagający poród, samotność po cesarskim cięciu i nagła zmiana całego dotychczasowego życia mogą prowadzić do silnego kryzysu emocjonalnego, a nawet depresji poporodowej. Warto jak najszybciej skonsultować się z psychologiem lub psychiatrą, ponieważ z takim stanem nie trzeba zostawać samej. Proszę pamiętać, że więź z dzieckiem nie zawsze pojawia się od razu, u wielu kobiet buduje się stopniowo, gdy odzyskują siły i poczucie bezpieczeństwa. Z odpowiednim wsparciem jest duża szansa, że z czasem będzie Pani doświadczać macierzyństwa inaczej. 

Życzę Pani dużo siły. Pozdrawiam serdecznie,

Sylwia Skibińska 


Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Witam Panią,

 

Dzień dobry,

 

Czytając Pani słowa, przede wszystkim czuję ogromne zmęczenie, samotność, lęk i żal za życiem, które nagle bardzo się zmieniło. To niezwykle trudne emocje i wiele kobiet doświadcza ich po porodzie, choć rzadko się o tym mówi.

Można kochać swoje dziecko i jednocześnie tęsknić za dawną codziennością, swoją pasją, swobodą czy czasem tylko dla siebie. Jedno nie wyklucza drugiego. Nie świadczy to o tym, że jest Pani złą mamą.

Zwróciłabym uwagę na jeszcze jedną rzecz. Pisze Pani o częstym płaczu, lęku przed zostaniem samej z dzieckiem i o tym, że trudno czerpać radość z codzienności. Sądzę, że to dobry moment, aby otoczyć opieką również siebie. Rozmowa z psychologiem, najlepiej pracującym z kobietami po porodzie, może przynieść dużą ulgę i pomóc odzyskać poczucie bezpieczeństwa.Proszę pamiętać, że Pani również jest ważna. Dobra mama nie musi być mamą, która radzi sobie ze wszystkim sama.Wszystkiego dobrego!

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Katarzyna Michalska

Katarzyna Michalska

Dziękuję, że Pani się tym podzieliła. Przede wszystkim chciałabym powiedzieć, że to, co Pani opisuje, wcale nie jest rzadkie. Narodziny dziecka to ogromna zmiana życiowa, a ciąża, poród i pierwsze dni po narodzinach mogą być bardzo obciążające zarówno fizycznie, jak i psychicznie.

Ma Pani prawo jednocześnie kochać swoje dziecko i przeżywać żal po utracie dotychczasowego życia. Te uczucia nie wykluczają się. Niestety często kobiety słyszą, że „powinny być szczęśliwe”, przez co zaczynają tłumić swoje prawdziwe emocje i czują się z nimi jeszcze bardziej samotnie.

Proszę nie oczekiwać od siebie, że więź z dzieckiem musi pojawić się natychmiast. U wielu mam buduje się ona stopniowo. Warto również otwarcie rozmawiać z mężem o swoich potrzebach i szukać okazji do regularnego odpoczynku oraz choćby krótkich chwil tylko dla siebie.

Ponieważ opisuje Pani nasilony lęk, płacz, poczucie przytłoczenia i trudność w odczuwaniu radości, zachęcałabym również do konsultacji z psychologiem lub psychiatrą pracującym z kobietami w okresie okołoporodowym. Takie objawy mogą świadczyć o depresji poporodowej lub innym kryzysie emocjonalnym, a odpowiednie wsparcie naprawdę pomaga i nie jest oznaką słabości.

Proszę pamiętać, że nie jest Pani złą mamą tylko dlatego, że ten początek okazał się bardzo trudny. Z odpowiednią pomocą jest duża szansa, że z czasem będzie Pani łatwiej odnaleźć się w nowej roli.

Pozdrawiam,

Katarzyna Michalska

Katarzyna Witkowska

Katarzyna Witkowska

Dzień dobry,

To czego doznałaś od początku ciąży było dla Ciebie dużym obciążeniem. Początkowo pojawił się lęk związany z nieplanowanym momentem ciąży, a później kolejne wymagania, konieczność ciągłego kontrolowania zdrowia, a następnie długi i trudny poród zakończony cesarskim cięciem.

Potrzebowałaś czasu na regenerację, a doświadczyłaś samotności, bólu i przerażenia, kiedy nocą musiałaś sama opiekować się maleństwem.

Wygląda na to, że te doświadczenia wpłynęły na Twoje poczucie bezpieczeństwa i poczucie kontroli. Kiedy teraz zostajesz sama z dzieckiem powraca obawa, że nie będziesz mogła odpocząć, spokojnie zjeść i zadbać o swoje podstawowe potrzeby. 

Jednocześnie jednak kochasz swoje dziecko i czujesz wdzięczność za to, że jest ono zdrowe. Próbujesz się nim opiekować najlepiej jak potrafisz i starasz się odnaleźć w nowej dla siebie roli i sytuacji, choć radość i bliskość nie pojawiły się w taki sposób w jaki oczekuje od Ciebie otoczenie. Słysząc, że powinnaś się tylko cieszyć możesz czuć się jeszcze bardziej samotna i niezrozumiana.

Jest w Tobie żal po utracie ważnej części dotychczasowego życia, wspólnych wyjazdów, ogrodnictwa, swobody i możliwości decydowania o swoim czasie. Pokochanie dziecka nie sprawia przecież, że te straty przestają mieć znaczenie.

Z jednej strony zatem jesteś przeciążona obowiązkami, przestraszona i tęsknisz za wcześniejszą wolnością, a z drugiej bardzo zależy Ci na dziecku i szukasz sposobu, by odzyskać poczucie bezpieczeństwa i odnaleźć swój własny sposób bycia mamą bez konieczności rezygnowania z siebie.

Nie potrzebujesz teraz oceniania ani przekonywania, że powinnaś czuć coś innego niż czujesz. Potrzebujesz zrozumienia, prawdziwego wsparcia i przestrzeni, by spokojnie budować i rozwijać więź ze swoim dzieckiem. 

Rozmowa z psychologiem i przyjrzenie się Twoim emocjom i sytuacji z uważnością prawdopodobnie mogłaby pomóc określić co uruchamia Twój lęk, co najbardziej Cię przeciąża i jakiego wsparcia naprawdę teraz potrzebujesz.

 

Pozdrawiam serdecznie, 

Katarzyna Witkowska

Oliwia Grzemba

Oliwia Grzemba

Witam,

 

Pani dała nowe życie, wiadomo - nie pozostało to obojętne dla organizmu.

Natomiast mogę powiedzieć - bowiem teraz akurat wielu moich bliskich rodzi dzieci - że rzadko zdarza się, aby idealnie wszystko przebiegało. Np. ma być wejście do wanny, żeby zmniejszyć skurcze, a tu się nagle okazuje, że komuś się bardzo spieszy na świat... Niemniej w końcu na świecie pojawia się on - dzidziuś. Czy przez cesarkę czy naturalnie - żyje. Zdrowy, gotowy na spotkanie z rodzicami.

To normalne, że na razie jeszcze działają hormony i mogą pojawić się różne dziwne odczucia - ciało kobiety inaczej działa, kiedy maleństwo "wychodzi" samodzielnie na świat, a kiedy zostaje wyciągnięte przez lekarzy.

Natomiast to nie oznacza, że będzie się złą matką - zwłaszcza przy pierwszym dziecku wszystko jest nowe i można np. posłuchać rozmów z psychologami dziecięcymi, którzy zwracają uwagę na to, co się dzieje na poszczególnych etapach rozwoju.

Nieprawda, iż należy "zapomnieć o bólu" - to tak, jakby mówić osobie, która przykładowo boleśnie zerwała więzadła i miała teraz olać temat. Można o nim pamiętać, a jednocześnie kochać swoje dziecko i być super rodzicem.

Proszę też pamiętać, że maleństwo dopiero się rozwija - kiedyś będzie normalnie chodzić, mówić, co więcej - będziecie mogli wspólnie, całą rodziną, stworzyć najpiękniejszy ogród, jaki tylko sobie wymarzycie. A może akurat odziedziczy pasję? W kwestii wspólnych wypadów to są np. hotele dostosowane dla rodzin z małym dzieckiem. Zdarza się, że np. ludzie kupują specjalne nosidełko i normalnie chodzą wspólnie po górach.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Oliwia Grzemba,

psycholog

Małgorzata Mikołajczyk

Małgorzata Mikołajczyk

Witam,

To, co opisujesz, jest dużo częstsze, niż mogłoby się wydawać. Szczerze mówiąc rzadko spotykam się z kobietami, które tryskają z radości po porodzie. I jest to całkowicie normalne. 

 

Czytając Twoją wiadomość, widzę kobietę, która w bardzo krótkim czasie doświadczyła wielu strat i ogromnego przeciążenia. Straty poczucia kontroli nad ciążą, porodu, który nie przebiegł tak, jak sobie wyobrażałaś, poczucia bezpieczeństwa w szpitalu, a potem także życia, które znałaś wcześniej. To wszystko są doświadczenia, które wymagają czasu na przeżycie. Rola mamy to ogromna zmiana tożsamości. Przestajemy być córkami naszych matek, a zaczynamy być matkami naszych dzieci. 

 

Wiele kobiet słyszy: „Najważniejsze, że dziecko jest zdrowe”. Oczywiście, że to ważne. Ale to nie sprawia, że Twój ból, zmęczenie czy żałoba po tym, co utraciłaś, przestają istnieć i są mniej ważne. Można jednocześnie być wdzięczną za zdrowe dziecko i opłakiwać swoje dawne życie. Te dwa uczucia nie wykluczają się. Noworodek zazwyczaj skupia uwagę otoczenia, bo jest malutki i bezbronny, ale w moim odczuciu mama jest tutaj najważniejsza. Dlatego wspieram kobiety w okresie okołoporodowym.

 

Piszesz, że gdy zostajesz sama z dzieckiem, płaczesz z nerwów. Że boisz się, czy znajdziesz chwilę, żeby zjeść czy odpocząć. To pokazuje, jak bardzo Twój układ nerwowy jest przeciążony. W takim stanie trudno czuć radość, spontaniczną bliskość czy satysfakcję z macierzyństwa. Organizm skupia się przede wszystkim na przetrwaniu.

 

Chciałabym Cię też delikatnie zachęcić, żebyś nie bagatelizowała tego, co się dzieje. Jeśli od porodu minęło już trochę czasu, a nadal odczuwasz silny lęk, płaczliwość, poczucie przytłoczenia, trudność w czerpaniu radości i myśl o pozostaniu samej z dzieckiem wywołuje tak silny stres, warto skonsultować się z psychologiem lub psychiatrą pracującym z kobietami po porodzie. Nie dlatego, że „sobie nie radzisz”, ale dlatego, że możesz doświadczać kryzysu okołoporodowego. To są częste trudności i są sposoby, by z niego wyjść przy pomocy specjalisty.

 

Na ten moment spróbuj umówić się z mężem, żeby powiedział bliskim, aby nikt nie mówił Ci, że powinnaś się cieszyć. To bardzo umniejszające. Tak jakbyś nie mogła czuć tego, co czujesz. Tutaj warto postawić granice. Bo dodatkowa presja otoczenia, że masz być radosna, spokojna i uśmiechnięta non stop jest bardzo obciążająca. 

 

Spróbuj zapytać siebie: „Czego najbardziej potrzebuję dzisiaj, żeby było mi choć odrobinę lżej?”. Czasem będzie to 20 minut snu, ciepły posiłek, prysznic, wyjście samej na spacer czy poproszenie kogoś z rodziny/znajomych o przejęcie opieki choćby na godzinę. To nie egoizm. To dbanie o podstawy, dzięki którym łatwiej będzie Ci zadbać także o dziecko.

I jeszcze jedna ważna rzecz. Napisałaś: „Kocham je, ale nie potrafię tego okazać.” Miłość po porodzie nie zawsze pojawia się jak w filmach. U wielu kobiet rodzi się stopniowo – dzień po dniu, w zwykłych czynnościach, kiedy organizm odzyskuje poczucie bezpieczeństwa. Nie musisz czuć euforii, żeby być dobrą mamą.

 

Bardzo chciałabym Cię zapytać o jedną rzecz: ile czasu minęło od porodu? To pomoże lepiej zrozumieć, z czym możesz się mierzyć i co będzie dla Ciebie teraz najbardziej pomocne.

 

Pozdrawiam ciepło

Gosia Mikołajczyk

psycholożka okołoporodowa

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

  Za dużo się wydarzyło i organizm się buntuje, co nie jest aż tak niezwykłe. Patrzenie za siebie i analiza tego co było z tym co jest aktualnie nigdy nie jest dobrym pomysłem. Przed ciążą i narodzinami była Pani inna kobietą, a teraz jest Pani mamą, a to niesie za sobą mnóstwo wyzwań. W mojej ocenie cierpi Pani na depresje poporodową i zalecam kontakt  z psychiatrą. to częste zjawisko wśród kobiet po narodzinach dziecka. I to nie świadczy że jest Pani złym rodzicem czy człowiekiem. Jest pani zmęczona i ma trudności do przystosowania się tu i teraz. 

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry. 

Przeszła Pani przez trudną, pełną ograniczeń ciążę oraz trudny poród zakończony cesarskim cięciem. Pani ciało i psychika doznały ogromnego szoku, a ból fizyczny i brak snu drastycznie utrudniają budowanie bliskości w pierwszych tygodniach.

Słowa otoczenia o natychmiastowym szczęściu, choć płyną z dobrych intencji, nakładają na Panią nierealistyczną presję i pogłębiają poczucie winy. Miłość do dziecka i nowa rola to proces, który potrzebuje czasu, a nie magiczny przełącznik po porodzie. Ma Pani pełne prawo opłakiwać swoje dotychczasowe, udane życie, wolność i pasje – to normalny etap adaptacji do tak dużej zmiany.

Aby poradzić sobie z tymi emocjami, w pierwszej kolejności kluczowe jest odciążenie Pani w nocy i w ciągu dnia, by mogła Pani zregenerować siły i zjeść w spokoju posiłek. Ponieważ te stany mogą zwiastować depresję poporodową lub tzw. baby blues, gorąco zachęcam do skonsultowania się z psychologiem oraz lekarzem psychiatrą lub ginekologiem. Specjalista pomoże bezpiecznie przejść przez ten kryzys bez oceniania. Proszę być dla siebie łagodną i pamiętać, że proszenie o pomoc jest przejawem największej troski o siebie i dziecko.

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

Honorata Pałczyńska-Mikołajczyk

Honorata Pałczyńska-Mikołajczyk

To, co Pani przeżywa, jest zupełnie normalne i naturalne. Mało kto mówi, że narodziny dziecka to również wielka strata dawnego życia i ograniczenia, przynajmniej czasowe. Proszę się obserwować i nie wahać prosić o pomoc specjalisty, jeśli stwierdzi Pani, że stan się utrzymuje. Nie warto również czekać "do ostatniej chwili" z prośbą o pomoc- dobrze dobrana terapia może pomóc wyjść z kryzysu i nauczyć sie odnajdywać w nowej sytuacji. Mówi Pani o swoich pasjach i relacji z mężem w taki sposób, że wierzę w Pani potencjał do prowadzenia satysfakcjonującego życia. Trzymam kciuki, aby macierzyństwo i nowa rola również w swoim czasie stały się elementem tej satysfakcji.

Zobacz podobne

Komunikacja z rodziną-oni stosują komentarze, odwracają kota ogonem, krzyczą. Mój trud w wyrażeniu siebie odbierają jako słabość. Jak z tym żyć?
Dzień dobry, Mam problem z komunikacją z moją rodziną. Charaktery wszystkich 5 członków mojej rodziny są bardzo mocne i uparte. Problem polega na tym, że nie jestem w stanie z nimi porozmawiać nawet o błahej sprawie bez większej kłótni. Dla przykładu: Mamy psiaka, który ostatnio boryka się z problemami skórnymi. Dostaliśmy dyspozycję od weterynarza by nie karmić go naszym jedzeniem. Niestety nie wszyscy się do tego stosują. Po zwróceniu uwagi, że dla jego zdrowia nie możemy tego robić, wywiązała się wielka kłótnia, bo osoby które go dokarmiają zaczęły odwracać kota ogonem. Od razu zapomniały o sednie sprawy i zaczęły mówić, że to ja mam alergię i też nie powinnam jeść pewnych rzeczy. Kolejne próby skierowania rozmowy na właściwy tor tylko zaogniały sytuację. Nagle pojawiały się problemy typu skarpetki na podłodze, krzyki i niepotrzebne komentarze. Co robić w takich sytuacjach, gdzie rozmowa o błachej sprawie rośnie do rangi olbrzymiej kłótni, gdzie nikt nie chce ze sobą rozmawiać przez kilka godzin? Strasznie mnie to denerwuje. Dodam jeszcze, że sama borykam się z problemem wyrażania emocji i za każdym razem, gdy coś mnie emocjonuje, angażuje emocjonalnie, załamuje mi się głos, co reszta rodziny traktuje jako słabość. Ja nad tym nie panuję, oni dobrze to wiedzą, ale zwykle traktują to w stylu "przestań beczeć" co jeszcze bardziej mnie denerwuje. Nie wiem jak sobie z tym radzić.
Samotność dziecka i odrzucenie przez rówieśników, proszę o pomoc.
Dziecko płacze, że nie ma koleżanek w szkole , często boli ją brzuch, są sytuacje, w których z płaczem idzie do szkoły. Czuje się odrzucona przez klasę, jedynie kilku chłopców się z nią bawi. Tak mówi, chodzi przygnębiona. Widać smutek w oczach, jak mówimy o szkole. Wychowawczyni nie widzi problemu twierdząc, że dzieci czasem tak mają, że nie chcą się z kimś bawić, jednak w tej sytuacji jest to nagminne. Jak tylko się zbliży, żeby pogadać, mówią odsuń się, ale jak któraś z nich płacze, ona podchodzi i pyta, co się stało, przytula, pomaga . Mimo to następnego dnia znowu ją odsuwają. Bywają dni, że płacze i mówi, że nie chce do szkoły chodzić. Co robić, jak jej pomóc?
3,5 letnia córka zaczęła inaczej reagować na jedną z babć. Kłócimy się z żoną o przyczynę, raz przy córce. Z czego to może wynikać? Jak reagować?
Dzień dobry, mam pytanie. Ostatnio córka (3,5roku) zaczęła mówić, że: nie lubi babci, babcia jej nie kocha etc. wcześniej było bardzo pozytywnie, lubiła, mówiła, że chce pojechać do babci (temat dotyczy mojej mamy, która mieszka koło 50km od nas i pracuje, bo jest sama, więc widzimy się tylko raz na jakiś czas). Żona z teściową (która z kolei mieszka na stałe u nas) stwierdzają, że to na pewno kwestia tego, że ona widzi, że babcia ją rzadko odwiedza i się nie angażuje (one oczekują, że ona będzie przyjeżdżać zawsze kiedy jest potrzebna, bo są przyzwyczajone, że moja teściowa nie pracuje od 30 lat). Ostatnio mieliśmy nawet kłótnię z żoną (co ważne, w obecności córki, bo jechaliśmy samochodem), że jakim prawem zaprosiłem swoją mamę na udział w przedszkolnym dniu babci i dziadka, skoro ona "jest babcią tylko jak jej tak wygodnie" i że "babcia ma ją w dupie". Co może być istotne, kiedy córka była znacznie mniejsza (do wieku 2 lat) na widok mojej mamy reagowała płaczem z dużej odległości, co nie było normalne, bo nie stała jej się żadna krzywda z rąk mojej mamy (o której bym wiedział), natomiast, mniej więcej od narodzin córki, przez pierwszy rok, byliśmy z moją mamą bardzo pokłóceni (głównie to moja żona i jej mama byli pokłóceni z moją). Nie wiem czy zachowania córki mogą wynikać raczej z jakichś dziecięcych zmian nastroju, z "wyczuwania, że babcia jej nie kocha" (tutaj piszę to w formie przenośni) czy z wyczuwania niechęci i słuchania negatywnych komentarzy na ten temat. Zależy mi, żeby dowiedzieć się co w takiej sytuacji najbardziej kieruje dzieckiem, żeby móc zareagować odpowiednio.
16-letnia corka tworzy fikcyjnych znajomych i bardzo cierpi z powodu samotnosci – jak moge jej pomoc?
Moja córka ma 16 lat. Od kilku lat obserwuję u niej zachowania, które bardzo mnie niepokoją. Mam podejrzenie, że część z nich może mieć związek z trudnymi doświadczeniami z dzieciństwa. W szkole podstawowej jej bliska przyjaciółka oskarżała ją o rzeczy, które nie były prawdą, a następnie zakończyła tę znajomość. Córka bardzo to przeżyła – przez pewien czas nie chciała nawet chodzić do szkoły. Później jeszcze dwukrotnie została zraniona przez osoby, które uważała za przyjaciółki. Każda z tych sytuacji była dla niej bardzo bolesna. Obecnie uczęszcza do szkoły średniej, jednak nadal nie ma bliskich relacji z rówieśnikami. Nie ma grupy znajomych, z którą mogłaby spędzać czas po szkole. Jedyną osobą, którą uważa za prawdziwą przyjaciółkę, jest dziewczyna poznana przez internet około 5–6 lat temu. Spotykają się jednak bardzo rzadko – mniej więcej raz w roku. Od dłuższego czasu zauważam, że córka stworzyła w swojej wyobraźni grupę znajomych. Każdej z tych osób nadała imię, nazwisko, wiek, miejsce zamieszkania, wygląd i charakter. Wyobraża sobie rozmowy z nimi, wspólne spotkania i różne codzienne sytuacje. Podkreśla, że nie rozmawia z nimi na głos i ma świadomość, że te osoby nie istnieją – są jedynie w jej wyobraźni. Z czasem zaczęła zakładać fałszywe konta w mediach społecznościowych dla tych wymyślonych osób. Oznacza je na relacjach lub tworzy pozory, że utrzymuje z nimi kontakt. Powiedziała mi, że robi to dlatego, że bardzo wstydzi się swojej samotności i chciałaby, aby inni myśleli, że również ma grono znajomych i ciekawe życie towarzyskie. Wymyśliła także fikcyjnego chłopaka. Z rozmów z nią wynika, że bardzo pragnie być kochana i mieć z kim stworzyć bliską relację. Marzy o tym, aby ktoś ją pokochał, przytulił i był przy niej. Zdarza się, że płacze z bezsilności, ponieważ czuje się bardzo samotna i ma wrażenie, że nie ma nikogo. Widzę, jak bardzo cierpi z powodu braku bliskich relacji i jak silna jest jej potrzeba miłości oraz akceptacji. Jak mogę jej pomóc?
Dziecko 2,5 roku budzi się z krzykiem i płaczem w nocy - lęki nocne czy problemy emocjonalne?

Moje dziecko (2,5 lat) od dwóch miesięcy budzi się 2-3 razy w nocy (od zawsze idzie spać około 19-19,30, budzi o 21,24,2 lub 5) z niekontrolowanym płaczem, krzykiem i histerią nie do opanowania. Nie daje się uspokoić, mimo że próbujemy razem z mężem na różne sposoby, a w trakcie tych epizodów dziecko jest niespokojne, mówi sprzeczne rzeczy, np. 'mama tulić, mama nie tulić' pić, nie pić i nie daje się przytulić, tupie, kładzie się tarza... 

Epizody trwają około godziny/ do 2. Dziwie się, że sąsiedzi są tak wytrzymali. W dzień córka rozwija się prawidłowo, zachowuje się spokojnie i nie zauważamy większych problemów, jest mądrą dziewczynką, z jedzeniem nie ma problemów, ma wszystkie ząbki.. W Październiku pozbyliśmy się smoczka, miała tylko na sen, ale przez miesiąc spała dobrze. Problem był tylko w żłobku, gdy widziała u innych dzieci, ale przeszło. Martwi mnie to zachowanie – czy mogą to być lęki nocne, problemy emocjonalne, a może coś innego? 

Jak powinnam reagować, skoro nie da się dotknąć, a z drugiej strony jest noc.. Co powinniśmy zrobić, żeby pomóc dziecku i czy konieczna jest dalsza diagnoza i gdzie szukać pomocy? 

Nie pomagają misie i kocyki ani bajki i kołysanki, ani zapalona lamka... Jestem już wykończona, sfrustrowana. 

Już nie wiemy, co robić.. Na koniec powiem, że mała przesypiała cale noce do 6 mnc życia, dlatego jest to dla mnie niepokojące. 

Dziękuje i proszę o pomoc

toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.