Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak poradzić sobie z emocjami po narodzinach dziecka i poczuciem straty dawnego życia?

Urodziłam nie tak dawno dziecko. Na początku gdy się dowiedziałam o ciąży byłam załamana. Bałam się bo choć chciałam dzieci nie był to TEN moment. Jednak z czasem zaczęłam się cieszyć. Jednak po drodze doszła kontrola ciśnienia choć nie miałam z nim problemu i lekka cukrzyca ciążowa więc ciągle pomiary cukru i kolejne ogarniczenia. Poród sam w sobie był ciężki bo po 10 godzinach skończyło się i tak cesarskim cięciem. A potem po jednej nocy odpoczynku po zabiegu dostałam dziecko i nie wiedziałam jak sobie poradzić. Okropny ból i samotność w nocy w opiece nad nim. W dzień mąż się zajmował dzieckiem jednak w nocy nie mógł być i zostawałam sama. Byłam tym strasznie przerażona, płakałam z nerwów, nie mogłam spać. Nie czułam kompletnie radości, choć byłam i jestem wdzięczna że jest zdrowe. Każda doba w szpitalu mnie dobijała a musiałam nawet jedną dłużej zostać. Po powrocie do domu nie poczułam żadnego instynktu macierzyńskiego. Każdy mi tylko mówił jak mam się cieszyć, że w końcu moje życie nabrało sensu, że już nie ma co pamiętać o bólu bo jest dziecko, i nie patrzeć na nic. A do mnie zaczęło docierać ile rzeczy z dawnego życia mnie omija. Razem z mężem mieliśmy super życie we dwoje. Miałam pasję ogrodnictwa która teraz poszła w odstawkę, nasze wspólne wyjazdy nie istnieją, o odpoczynku nie wspomnę. Czuję żal i wielką stratę i gdy mam zostać z dzieckiem sama to dosłownie płacze z nerwów. Boję się że znów nie będzie kiedy zrobić cokolwiek czy odpocząć czy nawet zjeść. Kocham je ale nie potrafię tego okazać i się cieszyć. Staram się ale oczekiwania i słowa innych nie pomagają się odnaleźć choć próbuję nie brać tego pod uwagę. Każdy ciężki dzień z nim mnie zniechęca do opieki. Jak sobie poradzić z tymi emocjami i zacząć jakoś się odnajdywać
Wika Balcerzak

Wika Balcerzak

Przede wszystkim chcę docenić, że napisałaś szczerze co czujesz na forum. Przełamywanie tabu idealnego, "cukierkowego" macierzyństwa wymaga odwagi. Słyszę, jak bardzo jesteś przytłoczona, zmęczona i zagubiona, i chcę Ci powiedzieć, że wszystko, co teraz czujesz, jest absolutnie naturalne i masz do tego pełne prawo.

Jako psychoterapeutka często pracuję z mamami, które czują dokładnie to samo co Ty, ale wiele z nich boi się o tym mówić. Nie tylko Ty tak masz! Istnieje mit, że po urodzeniu dziecka na matkę natychmiast spływa fala bezwarunkowej miłości i radości. Prawda jest taka, że dla bardzo wielu kobiet miłość do dziecka to proces, który buduje się miesiącami. Jesteś teraz w trakcie ogromnej transformacji, w której uczysz się nowej roli, roli matki. 
Masz absolutne prawo tęsknić za swoim dawnym, spokojnym życiem we dwoje, za ogrodem, snem i wyjazdami. Pojawienie się dziecka to strata dotychczasowej wolności. Poczucie żalu z tego powodu nie oznacza, że jesteś złą mamą. Oznacza po prostu, że straciłaś coś, co było dla Ciebie ważne.
Wiele kobiet po porodzie nie czuje radości, tylko zmęczenie, samotność, smutek. Zachęcam Cię z całego serca do konsultacji z psychologiem lub psychoterapeutą. Specjalista podczas konsultacji pomoże Ci zrozumieć, co się z Tobą dzieje i razem będziecie pracować nad różnymi sposobami radzenia sobie z emocjami, które Cię dopadły.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

  Nosisz w sobie żal po dawnym życiu, sprzed narodzin dziecka, które wiele nowego wniosło i doprowadziło do zmian, na które nie byłaś gotowa. Nie wydaje mi się, abyś cierpiała na brak instynktu macierzyńskiego, ale raczej widzę to jako przeciążenie po ciąży i porodzie. Pewnie masz deficyt snu oraz nadmierne sytuacje stresowe, które wyzwalają w Tobie wyczerpanie i bezsenność. Możliwe, że tęsknisz za dawnym życiem. Teraz przezywasz trudny stan, ale z czasem powinno Ci być lżej. W mojej ocenie cierpisz na "depresję poporodową" i warto wtedy rozważyć pomoc psychologiczną. Obniż także oczekiwania względem siebie - matki. Rozważ opiekę nad dzieckiem a emocjami do dziecka. Więź budować będzie się stopniowo, za jakiś czas będziesz zupełnie w innym punkcie. I najważniejsza rzecz  w tym wszystkim. Nie możesz zostawać z tym sama, ale musisz mieć osoby do pomocy, które cię odciążą jak mąż, mama czy teściowa. 

Joanna Michałek

Joanna Michałek

Dzień dobry,

nałożyło się kilka spraw w "jednym" czasie i układ nerwowy jest przeciążony.

Przede wszystkim hormony - najpierw ciąża, potem poród, teraz połóg. Nasz organizm jest genialny! sam się reguluje, regeneruje, tylko potrzebuje żeby mu nie przeszkadzać i nie popędzać, dać czas!

Trudne emocje były gdy się okazało, że jesteś w ciąży + cały ten czas burzy hormonalnej, na to nałożył się trudny poród. To wszystko są emocje, nawarstwiło się. Potrzeba się zaopiekować sobą fizycznie i psychicznie, jesteś wyczerpana. Dokładanie sobie, że czuje stratę życia, że nie chce zostawać z dzieckiem też nie pomaga. 

Jesteś teraz w ogromnych zmianach! Twoje ciało także. Potrzebujesz łagodności a nie walić się młotkiem. Czy masz wsparcie kogokolwiek, możesz zająć się tylko sobą, porozmawiać? To ważne właśnie w tym czasie teraz.

Pamiętaj, że tylko na filmach jest cukierkowo. Macierzyństwo to piękny czas, ale także czas wyrzeczeń.

Daj sobie czas na poukładanie życia i siebie w tej nowej sytuacji.

 

Powodzenia!

Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry. To, co Pani opisuje, nie świadczy o tym, że jest Pani złą mamą. Trudna ciąża, wymagający poród, samotność po cesarskim cięciu i nagła zmiana całego dotychczasowego życia mogą prowadzić do silnego kryzysu emocjonalnego, a nawet depresji poporodowej. Warto jak najszybciej skonsultować się z psychologiem lub psychiatrą, ponieważ z takim stanem nie trzeba zostawać samej. Proszę pamiętać, że więź z dzieckiem nie zawsze pojawia się od razu, u wielu kobiet buduje się stopniowo, gdy odzyskują siły i poczucie bezpieczeństwa. Z odpowiednim wsparciem jest duża szansa, że z czasem będzie Pani doświadczać macierzyństwa inaczej. 

Życzę Pani dużo siły. Pozdrawiam serdecznie,

Sylwia Skibińska 


Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Witam Panią,

 

Dzień dobry,

 

Czytając Pani słowa, przede wszystkim czuję ogromne zmęczenie, samotność, lęk i żal za życiem, które nagle bardzo się zmieniło. To niezwykle trudne emocje i wiele kobiet doświadcza ich po porodzie, choć rzadko się o tym mówi.

Można kochać swoje dziecko i jednocześnie tęsknić za dawną codziennością, swoją pasją, swobodą czy czasem tylko dla siebie. Jedno nie wyklucza drugiego. Nie świadczy to o tym, że jest Pani złą mamą.

Zwróciłabym uwagę na jeszcze jedną rzecz. Pisze Pani o częstym płaczu, lęku przed zostaniem samej z dzieckiem i o tym, że trudno czerpać radość z codzienności. Sądzę, że to dobry moment, aby otoczyć opieką również siebie. Rozmowa z psychologiem, najlepiej pracującym z kobietami po porodzie, może przynieść dużą ulgę i pomóc odzyskać poczucie bezpieczeństwa.Proszę pamiętać, że Pani również jest ważna. Dobra mama nie musi być mamą, która radzi sobie ze wszystkim sama.Wszystkiego dobrego!

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Katarzyna Michalska

Katarzyna Michalska

Dziękuję, że Pani się tym podzieliła. Przede wszystkim chciałabym powiedzieć, że to, co Pani opisuje, wcale nie jest rzadkie. Narodziny dziecka to ogromna zmiana życiowa, a ciąża, poród i pierwsze dni po narodzinach mogą być bardzo obciążające zarówno fizycznie, jak i psychicznie.

Ma Pani prawo jednocześnie kochać swoje dziecko i przeżywać żal po utracie dotychczasowego życia. Te uczucia nie wykluczają się. Niestety często kobiety słyszą, że „powinny być szczęśliwe”, przez co zaczynają tłumić swoje prawdziwe emocje i czują się z nimi jeszcze bardziej samotnie.

Proszę nie oczekiwać od siebie, że więź z dzieckiem musi pojawić się natychmiast. U wielu mam buduje się ona stopniowo. Warto również otwarcie rozmawiać z mężem o swoich potrzebach i szukać okazji do regularnego odpoczynku oraz choćby krótkich chwil tylko dla siebie.

Ponieważ opisuje Pani nasilony lęk, płacz, poczucie przytłoczenia i trudność w odczuwaniu radości, zachęcałabym również do konsultacji z psychologiem lub psychiatrą pracującym z kobietami w okresie okołoporodowym. Takie objawy mogą świadczyć o depresji poporodowej lub innym kryzysie emocjonalnym, a odpowiednie wsparcie naprawdę pomaga i nie jest oznaką słabości.

Proszę pamiętać, że nie jest Pani złą mamą tylko dlatego, że ten początek okazał się bardzo trudny. Z odpowiednią pomocą jest duża szansa, że z czasem będzie Pani łatwiej odnaleźć się w nowej roli.

Pozdrawiam,

Katarzyna Michalska

Katarzyna Witkowska

Katarzyna Witkowska

Dzień dobry,

To czego doznałaś od początku ciąży było dla Ciebie dużym obciążeniem. Początkowo pojawił się lęk związany z nieplanowanym momentem ciąży, a później kolejne wymagania, konieczność ciągłego kontrolowania zdrowia, a następnie długi i trudny poród zakończony cesarskim cięciem.

Potrzebowałaś czasu na regenerację, a doświadczyłaś samotności, bólu i przerażenia, kiedy nocą musiałaś sama opiekować się maleństwem.

Wygląda na to, że te doświadczenia wpłynęły na Twoje poczucie bezpieczeństwa i poczucie kontroli. Kiedy teraz zostajesz sama z dzieckiem powraca obawa, że nie będziesz mogła odpocząć, spokojnie zjeść i zadbać o swoje podstawowe potrzeby. 

Jednocześnie jednak kochasz swoje dziecko i czujesz wdzięczność za to, że jest ono zdrowe. Próbujesz się nim opiekować najlepiej jak potrafisz i starasz się odnaleźć w nowej dla siebie roli i sytuacji, choć radość i bliskość nie pojawiły się w taki sposób w jaki oczekuje od Ciebie otoczenie. Słysząc, że powinnaś się tylko cieszyć możesz czuć się jeszcze bardziej samotna i niezrozumiana.

Jest w Tobie żal po utracie ważnej części dotychczasowego życia, wspólnych wyjazdów, ogrodnictwa, swobody i możliwości decydowania o swoim czasie. Pokochanie dziecka nie sprawia przecież, że te straty przestają mieć znaczenie.

Z jednej strony zatem jesteś przeciążona obowiązkami, przestraszona i tęsknisz za wcześniejszą wolnością, a z drugiej bardzo zależy Ci na dziecku i szukasz sposobu, by odzyskać poczucie bezpieczeństwa i odnaleźć swój własny sposób bycia mamą bez konieczności rezygnowania z siebie.

Nie potrzebujesz teraz oceniania ani przekonywania, że powinnaś czuć coś innego niż czujesz. Potrzebujesz zrozumienia, prawdziwego wsparcia i przestrzeni, by spokojnie budować i rozwijać więź ze swoim dzieckiem. 

Rozmowa z psychologiem i przyjrzenie się Twoim emocjom i sytuacji z uważnością prawdopodobnie mogłaby pomóc określić co uruchamia Twój lęk, co najbardziej Cię przeciąża i jakiego wsparcia naprawdę teraz potrzebujesz.

 

Pozdrawiam serdecznie, 

Katarzyna Witkowska

Oliwia Grzemba

Oliwia Grzemba

Witam,

 

Pani dała nowe życie, wiadomo - nie pozostało to obojętne dla organizmu.

Natomiast mogę powiedzieć - bowiem teraz akurat wielu moich bliskich rodzi dzieci - że rzadko zdarza się, aby idealnie wszystko przebiegało. Np. ma być wejście do wanny, żeby zmniejszyć skurcze, a tu się nagle okazuje, że komuś się bardzo spieszy na świat... Niemniej w końcu na świecie pojawia się on - dzidziuś. Czy przez cesarkę czy naturalnie - żyje. Zdrowy, gotowy na spotkanie z rodzicami.

To normalne, że na razie jeszcze działają hormony i mogą pojawić się różne dziwne odczucia - ciało kobiety inaczej działa, kiedy maleństwo "wychodzi" samodzielnie na świat, a kiedy zostaje wyciągnięte przez lekarzy.

Natomiast to nie oznacza, że będzie się złą matką - zwłaszcza przy pierwszym dziecku wszystko jest nowe i można np. posłuchać rozmów z psychologami dziecięcymi, którzy zwracają uwagę na to, co się dzieje na poszczególnych etapach rozwoju.

Nieprawda, iż należy "zapomnieć o bólu" - to tak, jakby mówić osobie, która przykładowo boleśnie zerwała więzadła i miała teraz olać temat. Można o nim pamiętać, a jednocześnie kochać swoje dziecko i być super rodzicem.

Proszę też pamiętać, że maleństwo dopiero się rozwija - kiedyś będzie normalnie chodzić, mówić, co więcej - będziecie mogli wspólnie, całą rodziną, stworzyć najpiękniejszy ogród, jaki tylko sobie wymarzycie. A może akurat odziedziczy pasję? W kwestii wspólnych wypadów to są np. hotele dostosowane dla rodzin z małym dzieckiem. Zdarza się, że np. ludzie kupują specjalne nosidełko i normalnie chodzą wspólnie po górach.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Oliwia Grzemba,

psycholog

Małgorzata Mikołajczyk

Małgorzata Mikołajczyk

Witam,

To, co opisujesz, jest dużo częstsze, niż mogłoby się wydawać. Szczerze mówiąc rzadko spotykam się z kobietami, które tryskają z radości po porodzie. I jest to całkowicie normalne. 

 

Czytając Twoją wiadomość, widzę kobietę, która w bardzo krótkim czasie doświadczyła wielu strat i ogromnego przeciążenia. Straty poczucia kontroli nad ciążą, porodu, który nie przebiegł tak, jak sobie wyobrażałaś, poczucia bezpieczeństwa w szpitalu, a potem także życia, które znałaś wcześniej. To wszystko są doświadczenia, które wymagają czasu na przeżycie. Rola mamy to ogromna zmiana tożsamości. Przestajemy być córkami naszych matek, a zaczynamy być matkami naszych dzieci. 

 

Wiele kobiet słyszy: „Najważniejsze, że dziecko jest zdrowe”. Oczywiście, że to ważne. Ale to nie sprawia, że Twój ból, zmęczenie czy żałoba po tym, co utraciłaś, przestają istnieć i są mniej ważne. Można jednocześnie być wdzięczną za zdrowe dziecko i opłakiwać swoje dawne życie. Te dwa uczucia nie wykluczają się. Noworodek zazwyczaj skupia uwagę otoczenia, bo jest malutki i bezbronny, ale w moim odczuciu mama jest tutaj najważniejsza. Dlatego wspieram kobiety w okresie okołoporodowym.

 

Piszesz, że gdy zostajesz sama z dzieckiem, płaczesz z nerwów. Że boisz się, czy znajdziesz chwilę, żeby zjeść czy odpocząć. To pokazuje, jak bardzo Twój układ nerwowy jest przeciążony. W takim stanie trudno czuć radość, spontaniczną bliskość czy satysfakcję z macierzyństwa. Organizm skupia się przede wszystkim na przetrwaniu.

 

Chciałabym Cię też delikatnie zachęcić, żebyś nie bagatelizowała tego, co się dzieje. Jeśli od porodu minęło już trochę czasu, a nadal odczuwasz silny lęk, płaczliwość, poczucie przytłoczenia, trudność w czerpaniu radości i myśl o pozostaniu samej z dzieckiem wywołuje tak silny stres, warto skonsultować się z psychologiem lub psychiatrą pracującym z kobietami po porodzie. Nie dlatego, że „sobie nie radzisz”, ale dlatego, że możesz doświadczać kryzysu okołoporodowego. To są częste trudności i są sposoby, by z niego wyjść przy pomocy specjalisty.

 

Na ten moment spróbuj umówić się z mężem, żeby powiedział bliskim, aby nikt nie mówił Ci, że powinnaś się cieszyć. To bardzo umniejszające. Tak jakbyś nie mogła czuć tego, co czujesz. Tutaj warto postawić granice. Bo dodatkowa presja otoczenia, że masz być radosna, spokojna i uśmiechnięta non stop jest bardzo obciążająca. 

 

Spróbuj zapytać siebie: „Czego najbardziej potrzebuję dzisiaj, żeby było mi choć odrobinę lżej?”. Czasem będzie to 20 minut snu, ciepły posiłek, prysznic, wyjście samej na spacer czy poproszenie kogoś z rodziny/znajomych o przejęcie opieki choćby na godzinę. To nie egoizm. To dbanie o podstawy, dzięki którym łatwiej będzie Ci zadbać także o dziecko.

I jeszcze jedna ważna rzecz. Napisałaś: „Kocham je, ale nie potrafię tego okazać.” Miłość po porodzie nie zawsze pojawia się jak w filmach. U wielu kobiet rodzi się stopniowo – dzień po dniu, w zwykłych czynnościach, kiedy organizm odzyskuje poczucie bezpieczeństwa. Nie musisz czuć euforii, żeby być dobrą mamą.

 

Bardzo chciałabym Cię zapytać o jedną rzecz: ile czasu minęło od porodu? To pomoże lepiej zrozumieć, z czym możesz się mierzyć i co będzie dla Ciebie teraz najbardziej pomocne.

 

Pozdrawiam ciepło

Gosia Mikołajczyk

psycholożka okołoporodowa

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

  Za dużo się wydarzyło i organizm się buntuje, co nie jest aż tak niezwykłe. Patrzenie za siebie i analiza tego co było z tym co jest aktualnie nigdy nie jest dobrym pomysłem. Przed ciążą i narodzinami była Pani inna kobietą, a teraz jest Pani mamą, a to niesie za sobą mnóstwo wyzwań. W mojej ocenie cierpi Pani na depresje poporodową i zalecam kontakt  z psychiatrą. to częste zjawisko wśród kobiet po narodzinach dziecka. I to nie świadczy że jest Pani złym rodzicem czy człowiekiem. Jest pani zmęczona i ma trudności do przystosowania się tu i teraz. 

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry. 

Przeszła Pani przez trudną, pełną ograniczeń ciążę oraz trudny poród zakończony cesarskim cięciem. Pani ciało i psychika doznały ogromnego szoku, a ból fizyczny i brak snu drastycznie utrudniają budowanie bliskości w pierwszych tygodniach.

Słowa otoczenia o natychmiastowym szczęściu, choć płyną z dobrych intencji, nakładają na Panią nierealistyczną presję i pogłębiają poczucie winy. Miłość do dziecka i nowa rola to proces, który potrzebuje czasu, a nie magiczny przełącznik po porodzie. Ma Pani pełne prawo opłakiwać swoje dotychczasowe, udane życie, wolność i pasje – to normalny etap adaptacji do tak dużej zmiany.

Aby poradzić sobie z tymi emocjami, w pierwszej kolejności kluczowe jest odciążenie Pani w nocy i w ciągu dnia, by mogła Pani zregenerować siły i zjeść w spokoju posiłek. Ponieważ te stany mogą zwiastować depresję poporodową lub tzw. baby blues, gorąco zachęcam do skonsultowania się z psychologiem oraz lekarzem psychiatrą lub ginekologiem. Specjalista pomoże bezpiecznie przejść przez ten kryzys bez oceniania. Proszę być dla siebie łagodną i pamiętać, że proszenie o pomoc jest przejawem największej troski o siebie i dziecko.

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

Honorata Pałczyńska-Mikołajczyk

Honorata Pałczyńska-Mikołajczyk

To, co Pani przeżywa, jest zupełnie normalne i naturalne. Mało kto mówi, że narodziny dziecka to również wielka strata dawnego życia i ograniczenia, przynajmniej czasowe. Proszę się obserwować i nie wahać prosić o pomoc specjalisty, jeśli stwierdzi Pani, że stan się utrzymuje. Nie warto również czekać "do ostatniej chwili" z prośbą o pomoc- dobrze dobrana terapia może pomóc wyjść z kryzysu i nauczyć sie odnajdywać w nowej sytuacji. Mówi Pani o swoich pasjach i relacji z mężem w taki sposób, że wierzę w Pani potencjał do prowadzenia satysfakcjonującego życia. Trzymam kciuki, aby macierzyństwo i nowa rola również w swoim czasie stały się elementem tej satysfakcji.

Zobacz podobne

Psycholog dla dzieci - poszukuję jako Specjalistka.

Poszukuję psychologa specjalizującego się w małych dzieciach (0-4 lata), na konsultację wychowawczą związaną z lękiem separacyjnym. Sama jestem specjalistką, więc nie potrzebuję ogólnej psychoedukacji a dokładnej analizy naszej sytuacji i wskazówek, pomocy w opracowaniu planu działania. Proszę o zgłoszenia tylko osób z minimum 10 lat doświadczenia, osoby myślące systemowo/cbt-owo/tsr-owo. Konsultacje on-line (ewentualnie poznań/gniezno).

Mąż nie szanuje mnie, nie szanował małżeństwa, zostawił mnie samą, uciekł w trakcie mojej ciąży. Co on robi?
Witam, mam ok 40 lat jestem na etapie rozwodu z mężem po 4 latach małżeństwa, z którego mam 3letnie dziecko. Trudno mi zrozumieć postępowanie męża, który nie podjął walki o te małżeństwo, choć wydawałoby się, że była to wyjątkowa miłość i coś więcej co nas połączyło. Po 10 dnia po ślubie zaszłam w ciążę i mam wrażenie, że to wszystko zmieniło pomiędzy nami, przestał mnie adorować dotykać w dodatku obowiązki spadły na nas jak grom z nieba, zero wyrozumiałości szerzące się pretensje tylko pogrążały pojawiający się konflikt w dodatku kontrola mojej osoby w każdym aspekcje życia. W dodatku wrracanie się tesciow we wszystko co robiłam szczególnie w wychowanie i pielęgnację synka. Czuję, że chyba nie darzył mnie takim samym uczucie, tylko uciekł od wszystkiego gdy zrobiło się bardzo gorąco. Nawet powiedział, że nie zrezygnuje z rodziców. Dla niego i rodziny poświęciłam wszystko i obecnie zostałam bez pracy, mieszkania i środkow do życia, w dodatku cały czas wykorzystuje dziecko do swoich celów aby mi jeszcze bardziej dołożyć, sam złożył pozew a roznosi plotki obwiniajac mnie o wszystko,manipulujac małym, przekupiujac jego uczucia. który już ma problemy z emocjami i zaczyna się gubić. Najgorsze w tym jest fakt, że mi szkoda dziecka i aby mu zaoszczędzić stresu i całej tej paranoi byłam gotowa nawet do powrotu, jednak mąż zaproponował mi przychodzenie do nich w dni jego opieki i mojej po pracy u panie go i wyjście, stwierdził także że możemy żyć bez ślubu tak żeby każde miało otwarte drzwi. Tylko ja wiem, że nie szanował mnie w małżeństwie, a co będzie bez niego. Proszę mi pomóc to wszystko zrozumieć, czemu złożył pozew i nęka mnie w smsach, bym zgodziła się tak żyć dla dobra dziecka
Jak pomóc dwulatkowi zaadaptować się w przedszkolu? Wątpliwości i lęki rodzica

Mój syn ma 2 lata i 3 miesiące. Od poniedziałku chodzi do przedszkola do grupy dla dzieci poniżej 3 lat. Pierwszy dzień wszedł bez problemu, wczoraj już przy wejściu był lekki płacz, a jak go odbierałam to już bardzo się rozpłakał. W domu przy usypianiu mówił, że nie chce iść do przedszkola, od rana w domu dzisiaj mówił, że nie chce iść do przedszkola, a jak już byliśmy w przedszkolu, to od razu w szatni wpadł w taką histerię, że nie dało się go uspokoić. Przykleił się do mnie i bardzo płakał, a ja nie wiedziałam co mam robić. Serce rozrywało mi się na kawałki, ale wiedziałam, że im dłużej, tym gorzej. W końcu pani go wzięła ode mnie wręcz siłą, a ja biłam się z myślami czy nie powinnam go zabrać do domu. Mieszkamy za granicą, daleko od rodziny i od urodzenia był tylko ze mną i z tatą. Nie było tutaj nikogo z kim mógłby zostać. Nie wiem co mam robić. Nie chcę, żeby mój syn miał jakąś traumę. Bije się z myślami czy dobrze robię, że jest w przedszkolu. Jest tam tylko na 3,5 godziny do obiadu, później go odbieram. Poszedł teraz, bo za rok muszę wrócić do pracy i wtedy musiałby iść od razu na 8 godzin do przedszkola i pomyśleliśmy, że teraz będzie lepiej przejść przez tem czas, kiedy zawsze jestem pod telefonem i blisko, ale nie wiem czy dobrze robię. Mam wątpliwości, a serce rozerwane na kawałki po takim płaczu.

Jak podjąć decyzję o wspólnym mieszkaniu i nie stracić bliskości z rodziną?
Jestem z kimś na kim mi bardzo zależy. Jednak rozmijamy sie w kwestii wspólnego mieszkania u Jego rodziców (dom jest na Niego przepisany). Ja mam kiedyś dziedziczyć po swoich rodzicach. Nie umiem sobie poradzić z podjęciem decyzji czy z nim tam zamieszkać. Jest to dla mnie bardzo trudne i boję się że przez to ten związek nie przetrwa. On nalega żeby tam układać sobie Niego życie, ja się martwię o swoich rodziców że jak pójdę zanim tam mieszkać to stracę taki kontakt ze swoją rodziną jak mam teraz. A obecnie widzę się z nimi co tydzień. Boję się po przeprowadzce stracić tej takiej niezależności. Tego że już nie będę jeździć tak często do rodziców. Jesteśmy już w wieku gdzie coraz bardziej martwię się o bliskich, a i swoje przyzwyczajenia mam też. On wiąże przyszłość ze swoim domem rodzinnym a co mam zrobić ze swoim kiedyś? Wiem że niemożna żyć przyszłością bo przez to nie mogę rusztu teraz z miejsca, ale jest dla mnie strasznie trudno podjąć decyzję to tej przeprowadzce, a jednocześnie nie chce stracić długoletniego związku. Martwię się też o siostrę, ona ma teraz dom obok tego który ja mam mieć po rodzicach. Martwe się o to co będzie z siostrą moja tez. Ogólnie mam problem z podjęciem decyzji bo mam wrażenie że co nie zrobię, ktoś będzie pokrzywdzony. Nie wiem co mam zrobić jak sobie poradzić. Nie chcę nikogo stracić, a boję się że to się stanie cokolwiek bym nie zrobiła :(. Wiem że nie można partnera też tak zwodzić w nieskończoność, ale jak cobie odpowiedzieć na pytanie czego ja chce? Jak zrobić żeby było dobrze? Będę wdzięczna za jakąś pomoc
Jak pomóc przyjaciółce w trudnej sytuacji rodzinnej i życiowej?
Witam, postaram się w skrócie i obiektywnie. Mam znajomą którą znam od około 15 lat. Wychowywała się bez ojca, matka dość ją cisnęła na naukę i dobre studia. Jednocześnie chciała mieć rodzinę. Miała kilku facetów, jednego przez kilka lat lecz nic nie wychodziło. W końcu poznała jednego który dość dobrze rokował, zapewnił ją, że też chce mieć rodzinę i dom. Generalnie jej wymagania były takie, że zajmuje się dziećmi i domem a mężczyzna utrzymuje rodzinę. Na 3. roku studiów zaszła w ciążę z nim po krótkiej znajomości. W międzyczasie on jednak się rozmyślił i się rozstali. Później rodzina ją też namawiała, żeby skończyła studia, ale nie miał kto się zajmować dzieckiem, więc odnowiła kontakt z byłym (nazwijmy go Adam) i on jej pilnował dziecka w zamian za pomieszkiwanie u niej (miał blisko do pracy) ja również pilnowałam jej dziecka. Bywało ciężko ale skończyła studia. W międzyczasie szukała nowego partnera i wyjechała na krótko za granicę, lecz parter odesłał ją. Później ten Adam namówił ją na założenie firmy, która generalnie nie wypaliła. W tym czasie ojciec dziecka płacił ustalone niewielkie pieniądze lecz nie miał zbyt dużego kontaktu z dzieckiem. Pożniej kilkakrotnie wyjeżdżała do poznanych parterów i próbowała z nimi i dzieckiem zamieszkać lecz zawsze jakoś nie wychodziło. W koncu znalazła jednego i zaszła w ciążę. W międzyczasie założyła sprawę o wyższe alimenty i ograniczenie praw dla ojca starszego dziecka, czuła się przez niego oszukana. Ograniczyła też kontakt z matką i całą rodziną, a zostawiła tylko ze mną, Adamem i kilkoma byłymi facetami i byliśmy od pomagania i doradzania. Adam bardzo się angażował, dziecko się do niego przyzwyczaiło. Bardzo jest za nią, nawet kazał mi iść na spotkanie z tym ojcem dziecka zamiast niej żeby nie zobaczył, że jest w ciąży, mówi też że trzeba pomagać i ogólnie czuje się jak osoba z rodziny, cały czas doradza co ma robić w konfliktach z nimi. Jednak mieszkał na odległość a ona z nowym parterem i dziećmi w innym mieście. Jej matka i ojciec dziecka zaczęli jej szukać i znaleźli, jednak ona powiedziała że nie chce kontaktu, ale oni żądają wyjaśnień. Ogólnie to pierwsze dziecko jest takie bardzo podobne do ojca i w wyglądzie i zachowaniu, ma ciężki charakter i teraz gdy poszedł do szkoły, okazało się, że nie wiadomo czy zda pierwszą klasę, wobec czego zaczęła wyrabiać mu orzeczenia i przepisała do szkoły zdalnej. Ona ma dość go, mówi że najchętniej by go oddała. Ale jak mówię, że można do babci lub ojca dziecka to nie chce bo oni będą go wypytywać. Od początku było ciężko, ale teraz już sytuacja zrobiła się kuriozalna, nie umie podjąć żadnej decyzji, dzwoni do mnie i tych byłych partnerów po kilka razy dziennie i pyta co ma robić, odsyłam ją do psychologa ale nie bardzo chce iść, zreztą nie ma pieniędzy, pomyślałam, żeby napisać na forum i pokazać jej odpowiedzi. --- mniej obiektywnie: generalnie narzeka, że nikt jej nie pomaga, że nikt nie chce się zajmować jej dziećmi, że wszyscy się na nią uwzięli i ogólnie ma bardzo ciężko. Parter i ojciec drugiego dziecka raczej żyje swoim życiem i nie angażuje się za bardzo. Ja i Adam wielokrotnie jeździliśmy do niej, nieraz zabieraliśmy dziecko do siebie na kilka dni, też pożyczamy jej pieniądze itp. Zanim podejmie jakąkolwiek decyzję dzwoni do kilku osób i każdy musi doradzić i powiedzieć swoje zdanie, ona przekazuje rezcie co powiedziały tamte osoby i wybiera jedną z opcji, następnie jeśli się to rozwiązanie nie sprawdzi, narzeka że ta i ta osoba źle jej podpowiedziała Co myślicie o tym wszystkim. Ja już nie mam sił.
zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.