Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak poradzić sobie z problemami w związku i wpływem uzależnienia od pornografii na relacje?

Przez długi czas żyłam w przekonaniu, że buduję związek oparty na wzajemnym szacunku i lojalności. Mój partner tworzył wokół siebie aurę mężczyzny wiernego, który potępia przedmiotowe traktowanie kobiet przez innych facetów. Pół roku temu sam poprosił mnie o postawienie twardych granic w relacji z moim przyjacielem, bo koleżeńskie komplementy rzekomo „rozwalały jego poczucie bezpieczeństwa”. Zrobiłam to bez wahania, wierząc, że dbamy o siebie nawzajem i działamy w pełnej symetrii. Wszystko zaczęło się gwałtownie walić w ciągu ostatnich dwóch miesięcy. Do naszej codzienności nagle wtargnęły „inne kobiety”. Mój partner od jakiegoś czasu stara się zachowywać abstynencję od pornografii (od której jest uzależniony od 20 lat i co ukrywa przed swoim terapeutą). Zaczęłam natomiast czuć się w tym związku potwornie osaczona cudzą seksualnością. Na plaży, po powrocie od kolegi, na spacerze – słyszałam jego komentarze o „napompowanych cycach” czy dziewczynach bez stanika. Moje ciało natychmiast zaczęło wysyłać sygnały alarmowe. Czułam ściski w żołądku, lęk i potworne tąpnięcie pewności siebie. Zaczęłam patrzeć na siebie przez pryzmat lęku przed starzeniem się i poczucia, że nigdy nie będę dla niego dość atrakcyjna, skoro jego oczy nieustannie skanują otoczenie i rozkładają kobiety na czynniki pierwsze. Kiedy próbowałam delikatnie postawić granicę i powiedzieć, jak bardzo mnie to rani, zostałam odprawiona tekstem, że „taka jest męska natura”. Poczułam, że zostałam zbagatelizowana. Ostatnio wyjechaliśmy razem do Warszawy na moją konferencję zawodową. Zamiast wsparcia ze strony partnera, od samego początku czułam narastające w nim, gęste napięcie, którego nie potrafił rozładować. Każda drobna rzecz – brak internetu w pociągu, wybór restauracji przeze mnie, dylemat w co się ubrać – urastała w nim do rangi pretensji wobec całego świata. Znosiłam to spokojnie. Mimo zmęczenia konferencją i faktu, że byłam osłabiona fizycznie przed okresem, zaczęłam „skakać wokół niego”. Rezygnowałam ze swoich zobowiązań, wracałam wcześniej, byle tylko uratować jego humor, byle tylko rozbroić tę bombę zegarową. Czułam ogromną presję i samotność. Kulminacja nastąpiła po kolacji. Gdy wyszliśmy z restauracji, on zupełnie bez powodu znowu wrzucił temat innych kobiet – zaczął porównywać styl ubierania się dziewczyn z Warszawy i Gdańska. Poczułam, że mam już skrajnie dość obecności tych wszystkich ciał w naszym związku. Zamilkłam, próbując w środku utrzymać resztki spokoju. Wtedy on uderzył we mnie agresywnym pytaniem: „Co ty jesteś taka wkurwiona?”. To nie było pytanie z troski, odebrałam je jako agresję słowną. Kiedy wykrztusiłam, że przelała mi się miarka przez te wieczne komentarze o piersiach i kobietach, nie wywołałam awantury. Podjęłam dojrzałą decyzję – odcięłam się, przestałam mówić, próbując uratować swój własny system nerwowy przed wybuchem. W tamtym momencie, stojąc obok partnera, czułam całym swoim ciałem, że mam do czynienia z absolutnym wrogiem. Następnego ranka atmosfera była lodowata. Partner zapytał z wyzywającą miną, czy mam coś do powiedzenia. Gdy odpowiedziałam, że nie, bo chcę uniknąć kolejnej kłótni, natychmiast przeszedł do ataku i zaczął się pakować. Uruchomił schemat, który w naszym związku powtarza się od lat – zaczął krzyczeć, że to ja zawsze wszystko psuję na wyjazdach, że to moja wina. W tamtej sekundzie coś we mnie pękło i zdołałam stanąć w obronie własnej rzeczywistości. Powiedziałam mu prosto w oczy: „To ty wyjeżdżasz i mnie zostawiasz. Ja nie zrobiłam nic złego. To ty przez cały dzień miałeś zły humor”. Jego odpowiedź była bezwzględna. Spakował się, odwrócił na pięcie i zostawił mnie zapłakaną, samą w hotelowym pokoju. Musiałam w ułamku sekundy stłumić swój potworny szloch, ból i poczucie upokorzenia, ponieważ miałam pod opieką swoje dziecko. Musiałam natychmiast założyć maskę i być silna dla niego, podczas gdy w środku rozpadałam się na kawałki. Od tamtego momentu minęło ponad 24 godziny. Doświadczam ze strony partnera absolutnej ciszy (nie mieszkamy razem). Co najgorsze, doskonale wiedział, że po powrocie czeka mnie ważna i kosztowna wizyta u dentysty, na którą obiecał przekazać mi pieniądze. Z powodu jego ucieczki i całkowitego odcięcia kontaktu, wizyta przepadła, a ja zostałam ze swoimi problemami zupełnie sama. Często łapię się na tym, że zaczynam wierzyć w jego narrację – że może faktycznie jestem przewrażliwiona, że może to moja wina. Nie mogę uwierzyć, że uzależnienie od pornografii aż tak wpływa na relacje?
User Forum

Monka

1 miesiąc temu
Jagoda Jek

Jagoda Jek

To, co opisujesz, brzmi jak bardzo obciążające doświadczenie, pełne samotności, napięcia i podważania własnych odczuć. Niezależnie od przyczyn zachowania partnera, Twoje emocje i stawiane granice zasługują na szacunek.

Warto też pamiętać, że na podstawie opisu w internecie nie da się diagnozować drugiej osoby. Współcześnie w seksuologii odchodzi się od określenia „uzależnienie od pornografii”, a częściej mówi o kompulsywnych zachowaniach seksualnych (CSBD), które wymagają rzetelnej diagnozy specjalisty.

Jeśli ten temat odgrywa istotną rolę w Waszej relacji, dobrym krokiem może być konsultacja z psychologiem-seksuologiem lub psychoterapeutą. Taka rozmowa może pomóc Ci lepiej zrozumieć, co dzieje się w relacji, odzyskać zaufanie do własnych odczuć i zadbać o swoje granice.

1 miesiąc temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry.

Nie jest Pani przewrażliwiona, nie wymyśla Pani problemów i w żadnym stopniu nie jest to Pani wina. Doświadcza Pani zaawansowanej przemocy psychologicznej i ekonomicznej, która ma na celu zniszczenie Pani zaufania do własnych zmysłów, pamięci i osądu rzeczywistości.

Pani intuicja oraz sygnały z ciała – ścisk w żołądku, lęk i nagły spadek pewności siebie – działały bezbłędnie jako naturalny system alarmowy chroniący przed emocjonalnym zranieniem. Narzucanie Pani sztywnych ograniczeń w relacjach z innymi przy jednoczesnym agresywnym przekraczaniu Pani granic, bagatelizowaniu Pani emocji, stosowaniu karania ciszą oraz nagłym porzuceniu w hotelu to klasyczne mechanizmy manipulacji i asymetrii, służące wyłącznie kontroli.

To, co pękło w Pani podczas wyjazdu, było zdrowym, głębokim odruchem obronnym i próbą stanięcia po stronie własnej rzeczywistości. Obecna sytuacja, choć potwornie bolesna i wycieńczająca, jest momentem, w którym odzyskuje Pani bezpieczeństwo przestrzeni. Aby uleczyć poczucie upokorzenia, odbudować zdeptane poczucie własnej wartości oraz bezpiecznie przejść przez ten kryzys bez przyjmowania fałszywego poczucia winy, kluczowe będzie podjęcie własnej psychoterapii w nurcie poznawczo-behawioralnym lub traumy.

Z pozdrowieniami

Bożena Nagórska

1 miesiąc temu
Magdalena Ratajczyk

Magdalena Ratajczyk

Dzień dobry,

Z tego co Pani opisuje, wynika że partner wprowadza podwójne standardy w relację - od Pani oczekując postawienia twardych granic wobec innych mężczyzn, bagatelizując zaś Pani granice i zarzucając Pani przewrażliwienie.  To nie jest ok. 

Zachęcam również do sprawdzenia na ile udaje się Pani komunikować swoje potrzeby i granice na bieżąco, a na ile próbuje je Pani stłumić i pozwala sobie na wyrażanie tylko od czasu do czasu. 

Dogadanie się w kwestii potrzeb względem relacji i obustronnie respektowanych granic wydaje się tutaj bardzo ważne. Jeżeli jest to trudność relacyjna, w której nie potraficie się porozumieć sami, a chcecie kontynuować relację, warto skorzystać z pomocy specjalisty - psychoterapeuty par, seksuologa. 

Pozdrawiam serdecznie 

1 miesiąc temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

 

Dzień dobry

 

 To, co Pani opisuje, to nie jest „męska natura”. To jest klasyczny mechanizm przemocy psychicznej, w którym partner wykorzystuje podwójne standardy, manipulację i karanie milczeniem, by utrzymać kontrolę.

Proszę zwrócić uwagę na kilka kluczowych elementów, które Pani przytacza:

1. Brak symetrii. On żądał, by Pani postawiła granice wobec przyjaciela (komplementy), ale sam publicznie komentuje ciała innych kobiet, a gdy Pani próbuje postawić granicę, zostaje Pani zgaszona tekstem o „męskiej naturze”. To nie jest partnerstwo ale to układ, w którym on ma przywilej, a Pani obowiązki.

2. Seksualizacja otoczenia jako forma władzy. Nawet jeśli jego komentarze wynikają z uzależnienia od pornografii, to nie tłumaczy, dlaczego nimi Panią obarcza. Osoba, która chce się leczyć, nie ukrywa przed terapeutą 20-letniego uzależnienia. Jego zachowanie na plaży czy ulicy to nie objaw choroby, tylko świadomy wybór, by Panią upokarzać i destabilizować. To sprawia, że Pani czuje się nieatrakcyjna i niespokojna, a wtedy łatwiej nim manipulować.

3.  Wycofanie wsparcia w krytycznym momencie i zostawienie Pani w hotelu z dzieckiem, zerwanie kontaktu i świadome niedotrzymanie obietnicy dotyczącej dentysty (gdy wiedział, jak Pani na tym zależy) to nie „urażone ego”. To kara za to, że ośmieliła się Pani powiedzieć o swoich uczuciach. To też test: jeśli Pani po tym wróci i przeprosi, on uzna, że może robić wszystko.

4. Własna narracja „jestem przewrażliwiona” to największy znak, że przemoc psychiczna działa. On zrobił z Pani swoje lustro. Pani analizuje siebie, a nie jego agresję. Proszę sobie odpowiedzieć na pytanie, czy gdyby to Pani przyjaciółka opowiedziała Pani tę historię, powiedziałaby Pani, że to jej wina?

Co teraz?
- Nie szukać z nim kontaktu. On liczy na to, że Pani zadzwoni, przeprosi, zaproponuje rozmowę. Każdy kontakt, który Pani teraz zainicjuje, wzmocni przekonanie, że może Panią porzucić w każdej chwili, a Pani i tak wróci.
- Zapisać fakty. Data wyjazdu, jego słowa („napompowane cycki”), fakt, że wiedział o wizycie u dentysty. Nie po to, by mu to udowadniać – ale by Pani mogła wrócić do tego zapisu, gdy znów zacznie Pani wątpić w swoją wersję.
- Rozważyć wsparcie terapeutyczne dla siebie (nie dla niego). Utrata poczucia rzeczywistości, somatyczne objawy lęku (ściski w żołądku), konieczność tłumienia szlochu, by zająć się dzieckiem.  To są skutki długotrwałego napięcia, którymi trzeba się zająć niezależnie od tego, czy związek się przetrwa, czy nie. Proszę nie bagatelizować swojego sygnału. Poczuła Pani przy nim „absolutnego wroga”. Ciało nie kłamie. To nie jest „przewrażliwienie” to mądrość organizmu, który wie, że przestał być bezpieczny. Uzależnienie partnera od pornografii wyjaśnia, dlaczego widzi kobiety przez pryzmat części ciała, ale nie usprawiedliwia tego, że robi to przy Pani i że Panią za to karze. Pan już dawno wybrał swoją kompulsywną potrzebę seksualizacji świata ponad Pani spokój i godność. Pani może teraz wybrać siebie.

1 miesiąc temu
Edyta Kotula

Edyta Kotula

Dzień dobry,

Przede wszystkim chciałabym powiedzieć jedno: z tego, co Pani opisuje, nie widzę osoby przewrażliwionej. Widzę kobietę, która przez długi czas starała się rozumieć, wspierać i dostosowywać do partnera, jednocześnie coraz bardziej tracąc poczucie bezpieczeństwa w relacji.

Bardzo porusza mnie fragment, w którym pisze Pani, że rezygnowała ze swoich potrzeb, „skakała wokół niego”, próbując ratować jego nastrój, a potem została sama w hotelowym pokoju z bólem, dzieckiem pod opieką i koniecznością natychmiastowego zebrania się w sobie. To ogromnie trudne doświadczenie.

Czy uzależnienie od pornografii może wpływać na relacje? Tak, czasem bardzo znacząco. Jednak nie wszystko, co Pani opisuje, można wyjaśnić samym uzależnieniem. Niepokojące są również: bagatelizowanie Pani uczuć, podwójne standardy dotyczące granic, przerzucanie odpowiedzialności za konflikty, wybuchy złości oraz wycofywanie kontaktu w momentach kryzysu.

Szczególnie zwróciłabym uwagę na fakt, że gdy próbowała Pani mówić o swoim bólu, nie spotkała się Pani z ciekawością czy troską, lecz z obroną i atakiem. To może sprawiać, że zaczyna Pani wątpić we własne odczucia i zadawać sobie pytanie: „Może to jednak ja przesadzam?”. Tymczasem Pani reakcje wydają się bardzo zrozumiałe w kontekście tego, czego doświadcza.

Proszę teraz przede wszystkim zadbać o siebie. Nie o ratowanie relacji, nie o poprawianie jego nastroju, ale o siebie. Jeśli czuje Pani, że ta sytuacja mocno naruszyła Pani poczucie własnej wartości, bezpieczeństwa i zaufania do własnych odczuć, warto poszukać wsparcia psychologicznego. Nie dlatego, że coś jest z Panią nie tak, ale dlatego, że od dłuższego czasu niesie Pani bardzo duży ciężar emocjonalny i nie powinna zostawać z nim sama.

Przesyłam Pani dużo życzliwości. Z tego, co Pani napisała, widzę osobę, która wielokrotnie próbowała ratować relację. Teraz być może najważniejsze pytanie brzmi nie „co jeszcze mogę zrobić dla związku?”, ale „jak mogę zadbać o siebie?”. ❤️

Pozdrawiam 

 

Edyta Kotula | Psycholog, Psychotraumatolog

18 dni temu

Zobacz podobne

Jak wspierać córkę z depresją będąc daleko? Czy brak kontaktu to element terapii?
Witam . Moja 35 letnia córka ma zdiagnozowaną Średnio ciężką depresję. Ja mieszkam w Polsce ona mieszka w Szwajcarii. Powód depresji jakimi podała to problem z odcięciem się od przeżywania uczuć pożegnań odwiedzin nas w Polsce.córka po wizycie w Polsce ma złe samopoczucie jest słaba i nie ma energii do życia . Wiem tylko tyle że chodzi na terapię bierze leki i napisała mi miesiąc temu że się odcina zero kontaktu ze mną i odezwie się jak poczuje się lepiej. Nic więcej nie wiem . Ona nie odpisuje tylko prosiła mnie abym wspierała Jà w ten sposób żebym się nie odzywała . Czy to normalne zachowanie czy to rodzaj terapii ? Nie wiem nic jak mam postępować …
Nagle zerwany kontakt z przyjaciółką - co robić, jak reagować?

Cześć, piszę tutaj, bo czuję się kompletnie zagubiona i nie wiem, co dalej robić. Chciałabym poprosić Was o spojrzenie z boku i jakąś radę. Nasza najlepsza przyjaciółka, z którą znamy się i przyjaźnimy od 15 lat, z dnia na dzień całkowicie zerwała kontakt. Jeszcze niedawno rozmawiałyśmy normalnie, a potem nagle cisza. Nie odpisuje na wiadomości, nie odbiera telefonu, nawet nie odczytuje tego, co piszę. Jednocześnie widzę, że jest aktywna w mediach społecznościowych, więc wiem, że żyje i korzysta z telefonu. Zaniepokojona próbowałam skontaktować się z jej rodziną. a teraz nikt mi nie odpowiada. Mam im za złe, bo mogliby chociaż dać znać, że przyjaciółka potrzebuje czasu albo że mamy już się nie odzywać. Mam wrażenie (choć nie mam na to dowodów), że mogła poprosić rodzinę, żeby nie odpisywali na moje wiadomości. To wszystko bardzo mnie martwi i boli. Nie wiem, co mam myśleć. Z jednej strony boję się, że wydarzyło się coś złego w jej życiu i że cierpi, a ja nie mam jak jej pomóc. Z drugiej strony w głowie pojawiają się myśli, że może ktoś złamał jej serce, może przeżywa coś, o czym nie potrafi lub nie chce mówić. A czasem nachodzi mnie jeszcze gorsza myśl, że może stwierdziła, iż nie jesteśmy już dla niej ważne, że coś jej we mnie nie pasowało i po prostu postanowiła się odciąć, bez słowa wyjaśnienia. Najbardziej boli mnie ta niewiedza. Przyjaźniłyśmy się tyle lat, przeszłyśmy razem naprawdę dużo i trudno mi pogodzić się z tym, że ktoś, kto był tak blisko, może nagle zniknąć bez żadnego wyjaśnienia. Czuję bezsilność, smutek, złość, a jednocześnie ogromną troskę o nią. Nie wiem, czy powinnam dalej próbować się kontaktować, czy dać jej całkowitą przestrzeń. Nie wiem też, jak poradzić sobie z lękiem, że być może dzieje się coś poważnego, a ja stoję z boku i nic nie mogę zrobić.

Mam ciągłą obsesję na punkcie szukania miłości. Z czego może to wynikać?
Mam ciągłą obsesję na punkcie szukania miłości. Z czego może to wynikać?
Ukrywanie choroby w związku - dlaczego?
Dlaczego ChAD ukrywa swoją chorobę w związku ?
Zazdrość i brak zaufania w związku na odległość – jak rozmawiać o pieniądzach i granicach w relacji?
Witam, pisze juz chyba zeby wyrzucic z siebie emocje - prawdopodobnie przestalem wierzyc. Jestem w zwiazku na odleglosc - wczoraj rozmawialem z partnerka przez telefon - na poczatku bylo bardzo fajnie nagle wspomniala, ze jak wroci do domu to ma cos “w glowie”, bo za jej syna wycieczke w szkole zaplacil ojciec dziewczyny syna. To zwiazek nastolatkow - rodzice sie totalnie nie znaja… nagle on placi bo moja partnerka nie miala pieniedzy (ja o tym nie wiem - wiem tylko, ze sytuacja materialna jest raczej trudna - ja jestem osoba oszczedna i mimo, ze mam pieniadze ale niepewna sytuacje zawodowa to wole wydawac wtedy kiedy na prawde trzeba - jak potrzebowala przelewalem jej jakies kwoty jednak ona pytanie mezczyzny o pieniadze traktuje jako “jego znecanie sie psychiczne”, cos takiego kiedys wspomniala). Ale do rzeczy, rozmawialismy chwile potem miala klopot z telefonem bo ten ojciec do niej dzwonil - przyznam, ze uruchamia mi sie zazdrosc jednak kontroluje swoje zachowanie. Powiedziala, ze jak wroci do domu oddzwoni do mnie na spokojnie. Wrocila zadzwonila - nie mogla jednak rozmawiac o tym temacie bo syn byl obok. Zaczelismy luzna rozmowe bylo milo. Nagle wspomniala, ze ona wie, ze “ja nie lubie jak ma racje bo tak kiedys powiedzialem”. Ja powiedzialem, ze to musialbyc rodzaj zartu z mojej strony bo ja nie lubie ludzi ktorzy nie uznaja czyichs racji. W tym momencie ona sie mocno poirytowala mowiac ze ja sie z niej nabijam, ze czuje sie jak idiotka bo to mowilem teraz zaprzeczam… mowie, zeby sie uspokoila nic sie nie dzieje… jej emocje tylko urastaly az w koncu sie rozlaczyla… bylem wsciekly.. znowu klotnia z niczego. Napisalem wiadomosc czy zadzwoni pozniej jak bedzie mogla (chcialem dokonczyc temat ojca). Dostalem wiadomosc po 2 godzinach, ze idzie spac. Wiec zadzwonilem i probowalem zapytac o ta sytuacje, mowie, ze dziwne to dla mnie czy opowie wiecej szczegolow? O co chodzi z ta wycieczka? A ona na to “przeciez Ciebie interesuje po co on do mnie dzwoni a nie moj syn - Ty nie chcesz uczestniczyc w jego zyciu”. Poklocilismy sie dzisiaj wyslalem jej film o klotniach skad sie biora… ale odczytala nie reaguje. Podejrzewam, ze nie zadzwoni dzisiaj - ja tez… moze jutro… mamy konflikty co chwila to 3 w tym tygodniu. Ja czuje sie okropnie… jakis obcy facet placi za wycieczke jej syna… potem dzwonia do siebie - nie moge poznac szczegolow zeby uspokoic zazdrosc i odbieram te jej slowa jako “to o czym rozmawialam z ojcem to nasze sprawy bo on jest nawet bardziej zaangazowany niz ty, on zaplacil ty nie, to czy ty jestes zazdrosny mnie nie obchodzi mnie obchodzi moj syn”. Zazdrosc mi podpowiada, ze byc moze cos wiecej pojawilo sie w jej glowie. Po raz kolejny sie mecze nie ma kontaktu. Jak sie odezwe to pewnie bedzie oczekiwac przeprosin… ja chcialbym tylko czuc, ze jak mam obawy to moge z nia porozmawiac, ze wyslucha i uspokoi, ze bardzo jej zalezy na moim stanie psychicznym… a ona czesto odbiera to jako atak “czuje sie dzisiaj zle - przepraszam, ze jestem do dupy niewystarczajaca!!!”…
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!