Dzień dobry.
Przede wszystkim nie zaczynałbym od kolejnej ostrej diety, bo z Pani opisu wynika, że właśnie taki schemat może nakręcać problem: mocne postanowienie, trzymanie się przez tydzień lub dwa, potem napięcie, głód, chęć na słodkie lub „zakazane” jedzenie, objadanie się, poczucie winy i kolejna próba odchudzania.
To nie musi oznaczać braku silnej woli. Często objadanie się jest sposobem regulowania emocji, stresu, napięcia, nudy, zmęczenia albo skutkiem zbyt dużych restrykcji. Im bardziej dzielimy jedzenie na „wolno” i „nie wolno”, tym większa może być później potrzeba rzucenia się na to, czego sobie zakazujemy.
Na początek warto spróbować kilku prostych kroków:
Jeść regularnie, bez głodzenia się. Na przykład 3 główne posiłki i 1–2 mniejsze. Długie przerwy i pomijanie posiłków często kończą się napadem jedzenia.
Nie zakazywać sobie całkowicie słodyczy. Lepiej zaplanować małą porcję świadomie niż wytrzymywać kilka dni, a potem zjeść dużo w poczuciu utraty kontroli.
Zatrzymać się przed jedzeniem i zapytać: „Czy jestem głodna fizycznie, czy raczej zestresowana, smutna, zmęczona, zła, samotna?”. Jeśli to emocje, samo jedzenie da ulgę tylko na chwilę.
Nie trzymać w domu dużych zapasów rzeczy, po które najczęściej sięga Pani w napadzie. To nie jest słabość, tylko zmniejszanie ryzyka.
Po epizodzie objadania nie karać się głodówką. Następny posiłek powinien być normalny. Głodzenie po napadzie zwykle tylko przygotowuje kolejny napad.
Prowadzić krótki dziennik: kiedy objadanie się pojawia, co było wcześniej, jakie emocje, jaka pora dnia, czy był głód, czy zmęczenie. Po kilku dniach często widać schemat.
Przy wadze 90 kg i wzroście 162 cm warto też skonsultować się z lekarzem rodzinnym, dietetykiem klinicznym lub psychodietetykiem, ale nie po „dietę cud”, tylko po plan, który da się utrzymać dłużej niż dwa tygodnie. Dobrze byłoby też sprawdzić podstawowe badania, sen, hormony, nastrój i poziom stresu.
Jeśli objadanie się ma charakter utraty kontroli, pojawia się wstyd, jedzenie w ukryciu, poczucie „nie mogę przestać”, warto poszukać psychoterapeuty lub psychodietetyka pracującego z napadowym objadaniem. To jest problem, z którym można pracować, ale zwykle nie rozwiązuje się go samym „weź się w garść”.
Na dziś najważniejsze: proszę nie zaczynać od wojny ze sobą. Celem nie jest idealna dieta od jutra, tylko przerwanie błędnego koła restrykcji, napięcia, objadania się i poczucia winy. Mały, stały plan będzie skuteczniejszy niż kolejny bardzo ambitny zryw.
Łukasz Dyłka