Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
100 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,7
na podstawie kilkuset opinii
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Wstecz

Moje doświadczenia z pornografią i horrorami w dzieciństwie i ich wpływ na zdrowie psychiczne

Treść wrażliwa

Az

To nie jest pytanie, ale próba otworzenia się na to co trzymam w sobie i nikomu nigdy nie powiedziałam. Ostatnio często wracam myślami do tego co było i ponownie analizuję to co już myślałam, że zamknęłam. Dodatkowo jestem ciekawa ile osób może się w tym opisie odnaleźć. Bardzo długo szukałam sensu tego co się działo i co czułam, i niestety do tej pory czuję się niezrozumiana - Na przełomie 5-6 klasy podstawówki oglądałam dużo porno i horrorów (szczególnie typu gore). Chodziło mi o to, żeby coś poczuć. W tamtym czasie odcięło mnie od emocji i zaczęłam chorować na depresję (głównie pustka, apatia, odcięcie), więc podświadomie szukałam bodźców które wyzwolą to co we mnie utknęło. W pewnym momencie zaczęłam oglądać tego typu filmy, też po to by doprowadzić się do gorszego stanu psychicznego. Miałam świadomość, że coś jest nie tak i jest ze mną źle, ale wszystkie próby zrozumienia/szukania pomocy/ wyjścia z tego - kończyły się niepowodzeniem, więc w swoim zaburzonym umyśle doszłam do konkluzji, że najlepiej będzie się dobić, bo najwyraźniej nie każdy ma szansę wyjścia na prostą. Nie dużo czasu minęło jak dotarło do mnie, że to nie jest wyjście i ja na pewno z tego nie skorzystam, więc znowu skupiłam się na poprawieniu swojego zdrowia psychicznego. Jak wyszło że mam problemy z sh to mnie w końcu umówiono na terapię gdzie spędziłam niespełna 3 lata. Finalnie jest ok, ale miałam taki dziwny epizod w swoim życiu i chciałam się tym z kimś podzielić, bo nawet na terapii o tym nie wspomniałam (nie utajniłam tego, po prostu jakoś skupiłam się na czymś innym). Jak sobie teraz myślę to dalej pamiętam niektóre filmy. Takie na prawdę bardzo brutalne. Mam obrazy w głowie scen, których chyba nikt nie powinien widzieć. Wszystko pamiętam jak przez mgłę, może nawet moja wyobraźnia sobie to przekształciła dodatkowo, natomiast to dalej siedzi w mojej głowie. Oglądałam to wszystko nocą, bo często nie mogłam spać. Generalnie mało spałam tamtego czasu. Niesamowite jak często (w sumie to cały czas) szukałam problemu w sobie, a teraz uświadamiam sobie jak bardzo cierpiałam, a wszystko co wtedy robiłam i o czym myślałam to były desperackie próby odnalezienia ulgi oraz kontroli. Sh też nie było karą, a tym bodźcem. To mi dostarczało informacje, że żyje - w pewnym momencie to co czułam (lub nie) zaczęłam interpretować jako chorobę mózgu. Czułam się chora, a fizyczny dyskomfort, czy nawet ból pogłębiał jedynie moją obawę przed chorobą której nie miałam. Widząc wypływającą krew, czułam też że się w pewnym sensie oczyszczałam z toksyn jakie mnie przepełniają. Nie chodziło o ból fizyczny, ani karę. Jak chciałam się ukarać to podświadomie wjeżdżałam na poczucie własnej wartości i dojeżdżałam się myślami, kładąc nacisk na błędy, pomyłki i inne gorsze momenty, jakby tylko one mnie definiowały.
Zdjęcie Kamila Grobelna

Kamila Grobelna

Psycholog
44 odpowiedzi na forum

To, co opisujesz, pokazuje, że wiele zachowań, które z zewnątrz mogą wydawać się niezrozumiałe, często są próbą poradzenia sobie z ogromnym cierpieniem psychicznym. Przy silnym poczuciu pustki, odcięciu od emocji czy utracie kontaktu z własnym przeżywaniem niektóre osoby zaczynają szukać bardzo intensywnych bodźców, aby na chwilę coś poczuć lub odzyskać poczucie kontroli. 

Podobnie samouszkodzenia nie zawsze wynikają z chęci zadania sobie bólu – nierzadko pełnią funkcję regulacji emocji lub przerwania odrętwienia. To nie są bezpieczne sposoby radzenia sobie, ale z perspektywy psychologicznej często mają swoje znaczenie. 

Myślę, że wiele osób może odnaleźć w tym opisie własne doświadczenia, nawet jeśli ich historia wyglądała nieco inaczej.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.

Dzień dobry,

Dziękuję, że zdecydowała się Pani o tym napisać. Czytając Pani słowa, mam wrażenie, że przez długi czas próbowała Pani za wszelką cenę znaleźć sposób, żeby poczuć cokolwiek i nadać sens temu, co się z Panią działo. To brzmi jak ogromne cierpienie, a nie jak „dziwność” czy coś, czego należałoby się wstydzić. Bardzo poruszyło mnie to, jak opisuje Pani samookaleczanie – nie jako chęć zadania sobie kary, ale próbę odzyskania kontaktu ze sobą i poczucia, że Pani żyje. Wiele osób dopiero po czasie potrafi spojrzeć na swoje zachowania z taką refleksją i zobaczyć, że były one rozpaczliwą próbą poradzenia sobie z bólem. Cieszę się, że pisze Pani, że dziś jest lepiej. A jednocześnie rozumiem, że wspomnienia i obrazy z tamtego okresu nadal mogą wracać. Dziękuję, że podzieliła się Pani czymś tak osobistym. Mam nadzieję, że spotka się Pani z życzliwością i zrozumieniem. 💛

Pozdrawiam 

Kinga Osmulska 

Psycholog, psychoterapeutka 


 

Zdjęcie Edyta Kotula

Edyta Kotula

Psycholog
143 odpowiedzi na forum

Dzień dobry, 

Myślę, że samo napisanie tego wymagało od Ciebie dużej odwagi. Otwieranie się na doświadczenia, o których nigdy wcześniej nikomu się nie powiedziało, nie jest łatwe, zwłaszcza jeśli wiążą się z tak trudnym okresem życia.

Czytając to, przede wszystkim widzę ogrom cierpienia i dziecko, które próbowało poradzić sobie z czymś, czego samo nie rozumiało. To, co opisujesz, ma sens z psychologicznego punktu widzenia. Kiedy człowiek doświadcza silnej pustki i odcięcia od emocji, czasem zaczyna szukać bardzo mocnych bodźców. Podobnie bywa z samouszkodzeniami, dla wielu osób nie są one karą, ale próbą odzyskania kontaktu ze sobą, zmniejszenia napięcia albo poczucia, że wciąż się żyje. To, że do dziś pamiętasz niektóre obrazy, również nie jest niczym niezwykłym. Mózg potrafi na długo zapamiętać bardzo intensywne doświadczenia, szczególnie z okresu dużego przeciążenia psychicznego. Dobrze, że dziś potrafisz spojrzeć na tamtą siebie z większym zrozumieniem. Coraz mniej słyszę w Twoich słowach ocenę, a coraz więcej współczucia dla dziewczynki, która robiła wszystko, co umiała, żeby przetrwać. Myślę, że wiele osób mogłoby odnaleźć się w Twoim opisie, nawet jeśli ich historia wyglądała inaczej. 

Dziękuję, że zdecydowałaś się o tym opowiedzieć.

Zdjęcie Jagoda Jek

Jagoda Jek

Psycholog
449 odpowiedzi na forum

Dziękuję, że zdecydowałaś się podzielić tak osobistym doświadczeniem. Z tego, co opisujesz, wybrzmiewa przede wszystkim ogrom cierpienia, z którym jako dziecko próbowałaś sobie poradzić najlepiej, jak potrafiłaś. To, że szukałaś bardzo silnych bodźców czy sięgałaś po samouszkodzenia, nie brzmi jak chęć „zrobienia sobie krzywdy dla samej krzywdy”, ale raczej jako próba poradzenia sobie z pustką, odcięciem od emocji i odzyskania poczucia, że w ogóle żyjesz.

To, że do dziś pamiętasz obrazy z tamtego okresu, również nie musi dziwić – szczególnie jeśli oglądałaś je w czasie, kiedy Twój organizm był w bardzo trudnym stanie psychicznym. Jednocześnie bardzo poruszyło mnie to, że dziś potrafisz spojrzeć na tamtą siebie z większym zrozumieniem i dostrzec, że za tymi zachowaniami kryło się cierpienie, a nie „zepsucie” czy zła wola.

Myślę też, że jeśli ten wątek nadal do Ciebie wraca, warto dać mu przestrzeń – nawet jeśli wcześniejsza terapia już się zakończyła. Czasami dopiero po latach jesteśmy gotowi nazwać i opowiedzieć o doświadczeniach, na które wcześniej nie było miejsca. 

 

Zdjęcie Jakub Pawłowski

Jakub Pawłowski

Psycholog
112 odpowiedzi na forum

Dziękuję, że zdecydowałaś się o tym napisać. To, co opisujesz, brzmi jak historia osoby, która przez długi czas próbowała poradzić sobie z ogromnym cierpieniem i emocjonalnym odcięciem, używając jedynych sposobów, jakie wtedy były dla niej dostępne. Z Twojego opisu nie wynika, że „chciałaś zła” – raczej desperacko szukałaś czegokolwiek, co pozwoliłoby Ci coś poczuć, odzyskać poczucie kontroli lub przerwać wewnętrzną pustkę.

Zwróciło moją uwagę, że dziś patrzysz na tamten okres z większym współczuciem wobec siebie. To ważna zmiana. Osoby, które doświadczają depresji, dysocjacji czy silnego przeciążenia psychicznego, często później odkrywają, że zachowania, których się wstydziły, były próbą regulowania cierpienia, a nie wyrazem ich charakteru.

Dobrze też czyta się to, że skorzystałaś z terapii i że potrafisz napisać „finalnie jest ok”. To nie wymazuje przeszłości, ale pokazuje, że nawet bardzo trudne doświadczenia nie muszą definiować całego życia.

Myślę, że wiele osób może odnaleźć się w Twoim opisie – może nie w konkretnych treściach, które oglądałaś, ale w poczuciu pustki, niezrozumienia, szukaniu ulgi za wszelką cenę czy przekonaniu, że jest się „zepsutym”. Dziękuję, że nazwałaś to tak szczerze. Takie świadectwa pomagają innym poczuć, że nie są sami i że z nawet bardzo ciemnego miejsca można stopniowo wyjść.


Zdjęcie Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Psycholog
873 odpowiedzi na forum

Dzień dobry

 

  W okresie adolescencji czasami młodzi ludzie prowokują zachowania, których nie potrafią zrozumieć po latach, ale które jednak rzutują na ich tu i teraz. Samookaleczenia niosą formę w stylu "zauważcie mnie", albo są próbą na zbyt duże napięcie, z którym dana osoba nie jest sobie w stanie poradzić.  Poszukiwanie swojej tożsamości i ukojenia w życiu dorosłym może okazać się być wyjątkowym cierpieniem, które może być mocno traumatyczne. W Pani przypadku mogły się wydarzyć rzeczy które Pani wyparła i o których Pani nie pamięta, ale ciało pamięta.  Zalecam spotkanie z psychotraumatologiem, który rozpocznie terapie MDR lub brian spotting.  

Zdjęcie Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Psycholog
756 odpowiedzi na forum

Dzień dobry.

Pani poruszające wyznanie pokazuje, że oglądanie drastycznych treści oraz samookaleczenia w dzieciństwie nie były przejawem „zepsucia”, lecz instynktowną próbą przerwania paraliżującej pustki i odzyskania jakiejkolwiek kontroli nad zamrożonym przez depresję ciałem. Fakt, że te brutalne obrazy do dziś powracają w Pani wspomnieniach, świadczy o głębokim śladzie, jaki to ekstremalne przebodźcowanie zostawiło w młodej psychice, która próbowała wtedy po prostu przetrwać i poczuć, że żyje. To niezwykle ważny i uzdrawiający moment, w którym przestaje Pani winić siebie za tamte zachowania, a zaczyna widzieć w małej dziewczynce ogromnie cierpiące dziecko – jeśli te wspomnienia nadal ciążą, warto w przyszłości wnieść ten wątek na terapię, by ostatecznie oczyścić głowę z tamtych obrazów.

Powodzenia

Bożena Nagórska

Zdjęcie Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Psycholog
457 odpowiedzi na forum

Dzień dobry. Z Pani opisu wybrzmiewa przede wszystkim ogrom cierpienia, ale też długa droga, jaką przeszła Pani w kierunku zdrowienia. To, że dziś potrafi Pani spojrzeć na tamte doświadczenia z większym zrozumieniem pokazuje jak wiele pracy już zostało wykonane. Życzę, aby dalszy proces zdrowienia pozwalał stopniowo uwalniać się również od tych bolesnych wspomnień. Jeśli czuje Pani, że ten temat nadal jest w Pani żywy, warto wrócić do niego podczas terapii, nawet po czasie.

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska 

Zdjęcie Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Psycholożka
795 odpowiedzi na forum

Dzień dobry,

 

Dziękuję, że zdecydowała się Pani podzielić tym doświadczeniem. Czytając Pani słowa, nie widzę „dziwnego epizodu”, ale historię dziecka, które przeżywało ogromne cierpienie i desperacko szukało sposobu, by poczuć cokolwiek.Sądzę że, ma to głęboki sens psychologiczny. Kiedy człowiek doświadcza silnej pustki, odcięcia od emocji czy depresji, czasem zaczyna szukać bardzo intensywnych bodźców. Nie dlatego, że ich chce, ale dlatego, że próbuje odzyskać kontakt ze sobą. Podobnie samouszkodzenia nie zawsze są próbą ukarania siebie: często są próbą regulacji emocji, odzyskania poczucia kontroli lub upewnienia się, że „nadal żyję”.Bardzo poruszyło mnie, że dziś potrafi Pani spojrzeć na tamtą siebie z większą łagodnością. To ważna zmiana. Zamiast widzieć w sobie „problem”, zaczyna Pani dostrzegać dziecko, które nie miało odpowiednich narzędzi, aby poradzić sobie z ogromnym bólem.

Uwazam też, to,  że niektóre obrazy z tamtego okresu nadal wracają, również nie jest niczym niezwykłym. Mózg potrafi bardzo długo przechowywać wspomnienia związane z silnym przeciążeniem emocjonalnym.Jeżeli czuje Pani, że ten temat nadal w Pani żyje, warto kiedyś do niego wrócić podczas terapii. Nie dlatego, że zrobiła Pani coś złego, ale po to, by domknąć fragment swojej historii, który do tej pory pozostawał niewypowiedziany.Myślę, że wiele osób może odnaleźć się w Pani opisie. Być może nie w samych zachowaniach, ale w doświadczeniu pustki, niezrozumienia i desperackiego szukania ulgi. Sam fakt, że dziś potrafi Pani o tym napisać, świadczy o ogromnej drodze, jaką Pani przeszła.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

Ilustracja: kobieta trzyma kamień, obok jej przerywany kontur

Depersonalizacja - czym jest i jak sobie z nią radzić?

Depersonalizacja charakteryzuje się głębokim poczuciem oderwania od siebie i doświadczeniem obserwowania się z zewnątrz. To zaburzenie dysocjacyjne dotyka sporą część populacji, wpływając na sposób postrzegania siebie i otaczającego świata.