Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z homofobią w rodzinie i jej wpływem na relacje?

Treść wrażliwa
Mam problem ktory nie wiem jak pogodzic. Mam 18 lat i dziewczyne do dwoch lat. Duzo razy spotykalam sie z pluciem na mnie czy grozbami od obcyh starszych mezczyzn. Czesto bylam gnojona i jechana za rzecz na ktora nigdy nie mialam wplywu. Moi rodzice mnie wspieraja za co jestem bardzo wdzieczna bo poczatkowo mojemu tacie bylo bardzo ciezko i nie odzywal sie do mnie przez pierwsze pare miesiecy ale teraz mnie zawsze beoni. ale nie o tym to,przynajmniej w jakims stopniu. Mam dwoch mlodszych braci. Jeden ma 7 lat i wydaje mi sie ze jeszcze nie rozumie wszystkiego. Natomiast drugi ma lat 14 zaraz 15 i od kiedy tylko sie dowiedzial jest bardzo przeciwko. mowi ze to wymysl ktory ludzie przrpychaja od lat. nie interesuje go zadne badanie czy opinie lekarzy itp. wydaje mi sie ze to sprawa otoczenia albo poprostu przezywa taki okres. dzisiaj wracajac z wakacji rozmawialismy o tym z czym sid zmagalam od najmlodszych lat przez to. Na co on powiedzial ze mimo wszystkiego zawsze broni mnie w swoim towarzystwie naqet hdy mowia na mnie obrzydliwe rzeczy ,ja lekko zirytowana cala rozmowa i jego podejsciem rzucilam tekstem “poki nie dostaniesz w morde albo ktos ci na nia nie napluje za mnie to nie obchodzi mnie to co oni sobie mysla”Dowiedzialam sie ze byly sytuacje gdzie naprawde moj brat zostal uderzony albo skrzywdzony tylko i wylacznie przez homofobie ze strony jego kolegow w moja strone.Mam rozterke bo od zawsze go bronilam. Bylam w stanie wdawac sie w bojki do stopnia gdzie podbijalam dzieciom oczy tylko zeby bronic mojego braciszka przed kimkolwiek kto chcial mi zrobic krzywde a teraz to on obrywa za mnie. Z jednej strony to nie moja sprawa co sadzi o mnie grupa 15 letnich chlopczykow i moge dalej robic co chce a z drugiej strony czuje tak wielkie poczucie winy ze nie moge sie jakos zebrac. Najwiekszy problem w calej sytuacji to podejscie mojej partnerki do tych spraw bo jezeli jej to powiem to ona sie zdystansuje kompletnie w miejscach publicznych i zacznie sie “schizowac”
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry

Odkrycie, że nastoletni brat potajemnie znosi fizyczną przemoc ze strony rówieśników w Pani obronie, mimo swoich uprzedzeń, to trudne doświadczenie, które w pełni tłumaczy Pani obecne poczucie winy.

Agresja, z którą oboje się mierzycie, jest wyłącznie winą homofobicznych napastników, a nie Pani tożsamości czy miłości – dlatego zamiast brać na siebie odpowiedzialność za ich brutalność, warto docenić poruszający gest brata i podjąć z nim szczerą, dojrzałą rozmowę bez kłótni o światopogląd.

Aby nie dźwigać tego ciężaru samej, kluczowe jest również ostrożne podzielenie się obawami z partnerką, pamiętając, że budowanie bezpiecznych granic i wzajemne wsparcie w relacji są ważniejsze niż próba samotnego chronienia wszystkich wokół kosztem własnego zdrowia psychicznego.

Z pozdrowieniami

Bożena Nagórska

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Jagoda Jek

Jagoda Jek

To, co opisujesz, jest naprawdę trudną sytuacją. Z jednej strony mierzyłaś się z przemocą i odrzuceniem z powodu swojej orientacji, z drugiej dowiadujesz się, że rykoszetem dostaje także Twój młodszy brat. Nic dziwnego, że pojawiło się poczucie winy.

Jednocześnie warto oddzielić dwie rzeczy. To, że Twój brat spotkał się z przemocą, nie oznacza, że to Twoja wina. Odpowiedzialność leży po stronie osób, które go wyzywały czy uderzyły. Ty nie spowodowałaś ich zachowania – tak samo jak nie byłaś winna sytuacjom, gdy ktoś pluł na Ciebie czy Ci groził.

Zatrzymałam się też przy tym, że mimo swoich poglądów brat mówi, że staje w Twojej obronie. To pokazuje, że może przeżywać wewnętrzny konflikt – z jednej strony ma własne przekonania lub wpływ otoczenia, z drugiej jesteś jego siostrą i nie chce, żeby ktoś robił Ci krzywdę. Te dwie rzeczy mogą współistnieć.

Jeśli chodzi o partnerkę, rozumiem Twoją obawę. Być może boisz się, że po usłyszeniu tej historii zacznie unikać okazywania Wam bliskości w miejscach publicznych, żeby Was chronić. Warto jednak zastanowić się, czy nie odbierzesz sobie w ten sposób możliwości otrzymania od niej wsparcia. Nie musicie od razu podejmować decyzji, jak się zachowywać – czasem sama rozmowa o lęku i poczuciu winy przynosi ulgę.

Mam też wrażenie, że w tej historii jest dużo troski o innych, a bardzo mało współczucia dla samej siebie. Ty również zapłaciłaś wysoką cenę za bycie sobą. Nie jesteś odpowiedzialna za cudzą homofobię – ani wobec siebie, ani wobec swojego brata. To sprawcy przemocy powinni ponosić za nią odpowiedzialność, nie osoby, które stały się jej celem.

Jakub Pawłowski

Jakub Pawłowski

Twoja wypowiedź, pokazuje, jak wiele bólu i bezsilności nosisz od lat. Nic dziwnego, że reakcja brata tak mocno Cię porusza – szczególnie jeśli przez lata to Ty stawałaś w jego obronie, a dziś masz poczucie, że on ponosi konsekwencje sytuacji, która dotyczy Ciebie. Widać też, że Twój brat, mimo swoich przekonań, nadal próbuje Cię chronić. To nie oznacza jednak, że musisz brać odpowiedzialność za jego wybory czy reakcje otoczenia.

Warto pamiętać, że w wieku 14–15 lat poglądy często są bardzo kategoryczne i silnie kształtowane przez grupę rówieśniczą. Nie musi to oznaczać, że takie spojrzenie pozostanie z nim na zawsze.

Najważniejsze wydaje się teraz zadbanie o siebie i odróżnienie tego, na co masz wpływ, od tego, czego zmienić nie możesz. Masz prawo czuć smutek, złość i poczucie winy, ale samo ich odczuwanie nie oznacza, że jesteś odpowiedzialna za to, jak zachowują się inni ludzie. Wsparcie bliskich nie powinno polegać na ponoszeniu za Ciebie konsekwencji cudzej nietolerancji, lecz na byciu obok i budowaniu poczucia bezpieczeństwa.


Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

Przeczytałem, co napisałaś i jest mi przykro, że spotyka Was coś takiego. Nikt nie ma prawa dyktować Wam, jak macie żyć i kogo kochać, gdyż miłość nie ma płci ale jest czymś najpiękniejszym. Homofobia ma często podłoże agresywne z racji tego, że osoba atakująca boi się takich ludzi,  a lęk wyzwala agresję. Często osoby te nawet nie chcą zrozumieć i spróbować zaakceptować, że osoby nieheteroseksualne istnieją w przestrzeni tak samo jak oni i mają prawo do szacunku gdyż swoimi uczuciami nikogo nie krzywdzą. Twoje poczucie winy jest naturalne gdyż kiedyś pewnie Ty broniłaś brata, a teraz role się odwróciły. Ty sama możesz być dla brata wsparciem bez wchodzenia w walkę za wszelką cenę, a samo „jestem z tobą” i „nie musisz się narażać” to już dużo.

Jeżeli mówienie partnerce o tym powoduje, że odcina się w miejscach publicznych i „schizuje”, to warto rozmawiać nie o tym, czy ma się bać, tylko czego konkretnie potrzebujesz od niej w takich sytuacjach. Możesz uprzedzić: „Nie oczekuję, że będziesz wchodzić w konfrontację, chcę tylko, żebyś była spokojna, blisko i żebym nie czuła się z tym sama.” To zmniejsza ryzyko, że jej lęk przejmie kontrolę nad waszą relacją. Sytuacja sama w sobie jest w pewnym sensie niebezpieczna gdyż agresja osób trzecich może mieć różne natężenie, szczególnie jeżeli robicie w przestrzeni coś, co może być dla niektórych uznanie za prowokacje jak trzymanie się za ręce lub pocałunki. Pewne zachowania lepiej jest zawsze zostawić dla siebie i nie epatować nimi w przestrzeni publicznej. Pamiętajcie, że jesteście dla siebie wzajemnie siłą i takie doświadczenia także Was kształtują, chociaż teraz pewnie nie patrzycie na to w taki sposób. 

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Mam wrażenie, że najbardziej boli Cię nie to, że brat ma inne zdanie niż Ty, ale świadomość, że spotkała go krzywda. To zupełnie zrozumiałe, zwłaszcza że od zawsze czułaś potrzebę chronienia go.

Jednocześnie warto pamiętać, że nie jesteś odpowiedzialna za przemoc ani wobec siebie, ani wobec brata. To inni podejmują decyzję o wyśmiewaniu czy atakowaniu i to oni ponoszą za to odpowiedzialność.

Zatrzymałbym się natomiast przy Waszej relacji. Mimo różnicy poglądów brat staje w Twojej obronie, a to może świadczyć o tym, że więź między Wami jest silniejsza niż dzielące Was przekonania. Być może właśnie od tej relacji warto zacząć od spokojnej rozmowy o tym, czego każde z Was potrzebuje, aby czuć się bezpiecznie.

Piszesz też o partnerce. Rozumiem, że obawiasz się jej reakcji, ale ukrywanie własnych emocji często sprawia, że zostaje się z nimi samemu. Bliska osoba nie zawsze rozwiąże problem, ale może pomóc go unieść.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Edyta Kotula

Edyta Kotula

Dzień dobry, 

czytając Twój wpis, najbardziej uderzyło mnie to, jak szybko skierowałaś całą odpowiedzialność na siebie. To bardzo ludzkie, zwłaszcza kiedy kochamy kogoś i widzimy, że cierpi. Ale to nie Ty sprawiłaś, że Twój brat został skrzywdzony. Odpowiedzialność zawsze leży po stronie osób, które wyśmiewają, obrażają czy stosują przemoc.

Widzę też, że bardzo zależy Ci na bracie. To, że od razu pojawiło się u Ciebie poczucie winy, świadczy o tym, jak ważna jest dla Ciebie Wasza relacja. Jednocześnie warto pamiętać, że nie masz wpływu na uprzedzenia innych ludzi ani na ich zachowanie. Poruszyło mnie również to, że mimo różnicy zdań Twój brat staje w Twojej obronie. To pokazuje, że Wasza więź jest silniejsza niż Wasze różnice. Być może dziś patrzy na wiele spraw inaczej niż Ty, ale to nie oznacza, że przestało mu na Tobie zależeć.

Mam nadzieję, że z czasem poczucie winy będzie ustępować miejsca większej życzliwości wobec samej siebie. Nie zasługujesz na to, by dźwigać ciężar cudzej nienawiści. Zasługujesz na to, by czuć się bezpiecznie i mieć wokół siebie ludzi, przy których możesz być sobą.

Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry Pani Amelio. Jest to trudny konflikt między lojalnością wobec brata a troską o własne bezpieczeństwo. Poczucie winy jest w takiej sytuacji zrozumiałą reakcją, jednak warto pamiętać, że nie ponosi Pani odpowiedzialności za uprzedzenia i zachowania innych osób. Dobrze, że dostrzega Pani także perspektywę brata, być może próbuje on chronić Panią na swój sposób, mimo że jego poglądy są dla Pani bolesne. Proszę nie zostawać z tym sama. Wsparcie psychologiczne może pomóc uporządkować te emocje i znaleźć sposób, by zadbać zarówno o siebie, jak i o relację z bliskimi.

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

jestem-facetem-ktory-chce-zostac-kobieta

Jestem facetem, który chce zostać kobieta

Mężczyzna noszący damskie stringi – wpływ na akceptację siebie i relacje
ka będąc w związku z narzeczoną wpadła kiedyś na pomysł żeby założył jej damskie stringi i tak się jej spodobałem że prosiła mnie żebym dla niej każdego dnia nosił po mieszkaniu a po rozstaniu tak się do nich przywiozłem że uwielbiam mieć je na sobie i czuć jak mi się wrzynają bardzo w pośladki i wiem co czuje każda kobieta która nosi stringi
Brak pociągu seksualnego do kobiet - odkrywanie swojej tożsamości płciowej
Nie czuję juz oddawna pociągu seksualnego do kobiet gdyż sam się nią czuję.
Jak wspierać chłopaka transpłciowego i radzić sobie z lękem społecznym?
mam chłopaka transpłuciowego i każdy mnie tym lęka i go ze nie jest prawdziwym chłopakiem nie wiem jak sobie poradzić i jak pomoc mu.
Żałuję, że nie urodziłem się kobietą - być może byłoby mi lepiej
Dzień dobry wszystkim, chciałbym się podzielić z wami moim problemem, moim celem jest wygadanie się, prośba o modlitwę i porady. Dziękuję, jeśli ktoś w ogóle to przeczyta. Mój problem dotyczy mojej tożsamości płciowej. Zacznę od tego, że według tego, co mówiła moja mama miałem się urodzić dziewczynką i miałem nazywać się Oliwia, nie wiem z czego to wynikało, nie potrafię się mamy o to zapytać, czy to lekarz powiedział mojej mamie o żeńskiej płci dziecka, które ma się narodzić, czy to było tak, że mam starszego brata i jak moi rodzice doczekali się najpierw syna, to nastawili się teraz na córkę. Mam obawy co do siebie, bo mam dziwną kreskę w kroczu, jakby to była wagina i jak patrzę na moje nagie plecy, to wydają mi się one jakoś kobiece, ponadto mam jakby mniej siły fizycznej. Do tych rzeczy nie podchodzę jednak poważnie, gdyż to mogą być moje tylko złudzenia. Mój problem z tożsamością płciową zaczyna się dość niewinnie, bo zaczęło się od tego, że jako dziecko, gdy nikt nie patrzył u dziadków stały buty na obcasie mojej ciotki, to ja je zakładałem, a nawet jak zostałem sam w mieszkaniu to w nich pochodziłem, miało to miejsce, gdy byłem około 1 klasy szkoły podstawowej, nawet wtedy nie myślałem, że coś z moją tożsamością płciową jest nie tak, epizody te powtarzały się już na butach mojej mamy. Problem zaczął się w 4 klasie szkoły podstawowej, wtedy już się regularnie masturbowałem. W 4 klasie nastąpiła zmiana wychowawcy. Tym wychowawcą stała się piękna brunetka. Dużo masturbowałem się myśląc, jak ją rozbieram , po jakimś czasie jednak zauważyłem, że nie do końca chciałbym odbyć z nią stosunek, tylko, że chciałbym być nią, dokładniej mieć jej ciało , od tego zaczęły się problemy z tożsamością płciową. Po jakmiś czasie po butach na obcasie zaczął się biustonosz, sukienki i rajstopy zaczął się wtedy transwestytyzm fetyszystyczny, po masturbacji chciałem zrzucić z siebie te ubrania, ale poza fetyszem czuję, że jest w tym coś więcej, jednak masturbacja “pomagała” wyładować te myśli, od tego czasu nie miałem chęci już do stosunków seksualnych z kobietami, tylko zazdrościłem im ich ciała i ubioru. Ciągnęło się to dość długo, w końcu w okresie mojego bierzmowania nawróciłem się do Boga i postanowiłem kategorycznie z tym zakończyć i poza małymi epizodami nie powtórzyłem masturbacji ani nie założyłem kobiecego ubrania po dziś dzień, a to już będzie 4 lata, jednak myśli i pokusy nie ustawały w tym kierunku. Dzisiaj właśnie nie chcę pomimo pokus wracać do masturbacji, ale myśli zaburzające moją tożsamość płciową się utrzymują a nawet się pogłębiły, bo choć mnie to podnieca (powoduje erekcję) to jednak dzisiaj trochę wydojrzałem i nie chodzi już mi tylko by wskoczyć w kieckę, zmasturbować się i z tej kiecki wyskoczyć, tylko trochę żałuję, że nie urodziła się Oliwia, tylko ja i że ja nie jestem tą Oliwia, bo na serio już pomijając ubrania, to odczuwam chęć by mieć piersi, waginę, długie włosy i by poczuć się kobieco. Nawet po wytrysku sennym (które miewam z powodu braku braku masturbacji) nie czuję już takiego obrzydzenia do kobiecych ubrań, jak to było dawno temu. Koledzy też mi mówią, że czasem zachowuję się jak baba (jak się zdenerwuje na nich) i wszystko ogólnie to jest takie nie wiem no nikt nawet by nie poznał, że coś ze mną nie tak pod tym względem bo dużo w życiu robię męskich rzeczy, nawet chodzę do technikum elektrycznego i przez sytuację rodzinną jestem jedynym mężczyzną w domu. Prawie nigdy nie było mi dawane robić tzw. kobiece rzeczy w domu, zawsze robiła to moja mama i tak pozostało. Koleguję się też tylko z chłopakami, bo z dziewczynami to wstydzę się rozmawiać, bo ogólnie jestem mało komunikatywny i jestem introwertykiem. Zdarzało się też, że wstydziłem się swojej płci, dokładniej tego, jakie mam narządy płciowe, nie podobam się też sobie, bo najprzystojniejszy też nie jestem i też brzydzę się trochę siebie i nie dbam nawet o swój wygląd, jako kobieta bardziej o to bym się starał, ale jak jestem mężczyzną to nie zależy mi np. na perfumowaniu się i ogólnie czuję się zakompleksiony przy dziewczynach/kobietach zwłaszcza ładnych i czuję się przy nich gorszy. Dobrze, że chociaż mam zainteresowania typowo męskie, np. mechanika pojazdowa, majsterkowanie i.t.p. Z moimi myślami na ten temat bywało różnie, raz było ich więcej, raz mniej, ostatnio jednak mocno się nasiliły, potrafię też je jakoś zatłumić np. przez robienie czegokolwiek, np te majsterkowanie, czy jakieś obowiązki na działce i.t.p, jednak wiem, że ucieczka to nie jest rozwiązanie. Doszło też do tego, że musiałem na instagramie przestać obserwować kilka dziewczyn, bo powodowały u mnie zazdrość. Wiem, że mogłaby ze mnie być teraz piękna 18-letnia dziewczyna, a jestem ja. Nazywam się osoba heteroseksualna, jednak zaczyna mi się jakiś zalążek myśli, że chciałbym być kobietą i mieć chłopaka, ale całe szczęście to minęło, ale może się nasilić później. Próbowałem mieć dziewczynę, czy nawiazywać jakieś relacje z dziewczynami, jednak kończyło się to fiaskiem, teraz to prawie nie myślę już nawet o związku. Nie wiem , co później z tego wszystkiego wyjdzie, może się wszystko nasilić jeszcze bardziej, a może stopniowo zanikać, z internetu dowiedziałem się, że jest to dysforia płciowa, nie nazywam przynajmniej na razie tego transseksualnością, tylko muszę to wszystko na razie jeszcze obserwować. Chciałbym popisać, bo na nic innego mnie nie stać przez moją osobowość z psychologiem katolickim, bo wiem, że świecki psycholog tego nie zrozumie do końca, wręcz może mnie namawiać kiedyś do zmiany płci i.t.d. Katolicki psycholog powinien natomiast wiedzieć, że nie da się pogodzić transseksualności z wiarą. Ja natomiast nie myślę o operacji zmiany płci, gdyż wtedy bym się tylko okaleczył i ostatecznie nie byłbym ani mężczyzną ani kobietą, poza tym ze względu na Jezusa chcę od tego odejść, bo jeśli Bóg stworzył mnie mężczyzną to chcę przyjąć jego wolę mimo wszystko. Myślę, że kontakt z egzorcystą też by się przydał, codziennie odmawiam różaniec i dołączam do niego intencję aby pokonać te myśli, choć w głębi serca tego nie chcę, jednak mimo wszystko chcę się zaprzeć samego siebie (Mt 16,24), bo Bóg da mi więcej niż bycie kobietą lub mężczyzną i mimo wszystko chcę iść za nim. Proszę o pomoc, nie wiem jak sobie radzić z tym, mam już dość tego wszystkiego. Dodatkowo zauważam, że z dnia na dzień życie jako kobieta staje się dla mnie coraz bardziej pożądane. Boję się, że to jeszcze bardziej nasili i będę się męczył. Jeśli ktoś ma kontakt e-mail do katolickich psychologów lub egzorcystów to są one przeze mnie mile widziane, co Wy o wszystkim myślicie?
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!