Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
100 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,7
na podstawie kilkuset opinii
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Wstecz

Jak radzić sobie z lękiem przed odrzuceniem w związku?

Filip

Cześć, Mam problem z silnym lękiem, że moja obecna dziewczyna mnie nie kocha — boję się, że nie chce się ze mną spotykać ani pisać, że po prostu mnie nie lubi. W przeszłości byłem w związku, który bardzo mnie zniszczył psychicznie: tam często podważano moje uczucia i przestałem rozumieć, czym jest miłość i co powinienem czuć wobec drugiej osoby. Moja aktualna partnerka nigdy nie dała mi powodów, żeby myśleć, że mnie nie kocha. Wiele razy rozmawialiśmy o tym, znamy moją historię i ona stara się mnie wspierać. Daje mi zapewnienia i konkretne gesty, ale nie potrafię im zaufać — moje lęki odbierają im wartość. Potrafię się tylko skupić na negatywnych sytuacjach i kompletnie je wyolbrzymiam i nadmiernie analizuje szukając jakiegoś nieistniejacego dna. Na przykład: "nie odpisuje mi dzisiaj tak szybko jak wczoraj i robi to w suchszy sposób, napewno już nie chcę ze mną pisać, wszystko jest źle i musi mnie już nie kochać". To wydaję się niepoważne ale to realne myśli które doprowadzają mnie do szału. Czuję, że lęk przejmuje nade mną kontrolę: ciągle o tym myślę, mam ataki paniki i nie potrafię normalnie funkcjonować. Coraz częściej pojawia się też poczucie, że sam przestaję ją kochać, co mnie przeraża. Nie chcę, żeby mój lęk zniszczył naszą relację ani obwiniać jej o to, co się dzieje we mnie. Chodzę od niedawna na terapie, mineły dopiero dwie wizyty i wiem, że droga jest długa i ciężka ale z dnia na dzień jest coraz gorzej i czuje, że mam mało czasu zanim się psychicznie wykończe.

Dzień dobry, 
To bardzo ważne, że potrafi Pan być krytyczny względem swoich lęków, zauważa Pan rzeczywistość  - Pana dziewczyna zapewnia Pana o swojej miłości, dba o Pana. Z drugiej strony pojawia się lęk, który to podważa, który mówi bardziej o przeszłości- Pana dawnych doświadczeniach, a nie obecnych. Widać też Pana motywację, żeby uporać się z tym lękiem - poszedł Pan na terapię, która jest najlepszą metodą pracy nad tego typu problemami i naprawdę przynosi ulgę. Cierpliwość względem siebie i łagodność są szczególnie ważne na początku terapii, oraz szczera rozmowa z terapeutą, o poczuciu przytłoczenia lękiem. 

Pozdrawiam serdecznie,  Iga Borkowska,  www.maturitas.pl  

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.

Cześć Filip,

to co opisujesz to nie tylko sam lęk, ale też zniekształcenia poznawcze - katastrofizowanie, czytanie w myślach swojej dziewczyny. Spróbuj skoncentrować się na faktach, a nie na ich interpretacji.

Poszukaj alternatywnych wyjaśnień dla zachowań swojej dziewczyny - niekoniecznie związanych z Twoją osobą.

Skoncentruj się na tu I teraz.

 

Terapia jest bardzo dobrym pomysłem. I jak zauważyłeś potrzeba trochę czasu, aby zauważyć jej efekty .

 

Pozdrawiam

Sylwia Harbacz-Mbengue 

Psycholog

 

 

Zdjęcie Katarzyna Organ

Katarzyna Organ

Psycholog
67 odpowiedzi na forum

Panie Filipie

 

ma Pan za sobą trudne doświadczenia, które odcisnęły ogromne piętno na tym jak postrzega Pan rzeczywistość i relację z bliską osobą, natomiast, ma Pan również ogromny zasób, ponieważ jest Pan w stanie dostrzegać zależności i zauważać te myśli, które sprawiają, że czuje się Pan gorzej, choć najtrudniejsze na tym etapie jest to, że dokonuje Pan z nimi tzw. fuzji tzn. - uznaje je Pan w momencie kiedy się pojawiają za prawdziwe. W procesie terapii na pewno będzie Pan nad tym pracował, najważniejsze to dać sobie teraz czas i może zapisać sobie na kartce argumenty dlaczego Pana partnerka jest z Panem, Panu mówi i jak pokazuje, że jest Pan ważny aby mieć przy sobie w trudnych chwilach.

 

z pozdrowieniami

Katarzyna Organ

psycholog, psychoterapeuta w trakcie szkolenia

Zdjęcie Elza Grabińska

Elza Grabińska

Psycholog
110 odpowiedzi na forum

Panie Filipie,

widzę jak dużo trudnych emocji jest w Panu, gdy Pan o tym opowiada. Z tego, co Pan opisuje, wydaje się, że te intensywne obawy biorą swoje źródło przede wszystkim z Pana przeszłych doświadczeń, a nie z aktualnych zachowań partnerki. To przeszłość „nakręca” interpretacje teraźniejszości i sprawia, że gesty wsparcia tracą dla Pana wiarygodność. Warto przyjrzeć się właśnie tym przyczynom: skąd wzięły się te schematy myślenia, w jaki sposób poprzedni związek nauczył Pana oczekiwać odrzucenia i jak te oczekiwania wpływają dziś na Pana relację.

W momentach napadów zazdrości i paniki może być pomocne zadawanie sobie kilku prostych pytań: dlaczego te myśli pojawiły się akurat teraz? czy to, co myślę, jest rzeczywiście prawdą, czy raczej interpretacją napędzaną lękiem? czy ta myśl daje mi cokolwiek dobrego, czy raczej mnie osłabia? 

Myśl o tym, że być może przestaje Pan kochać partnerkę może pojawiać się jako mechanizm ucieczki. Serwujemy sobie scenariusz rezygnacji wcześniej, by chronić się przed potencjalnym zranieniem. Rozpoznanie tego mechanizmu to ważny krok, bo wtedy można nad nim pracować zamiast być jego zakładnikiem.

Fantastycznie, że już pracuje Pan z terapeutą! Tak jak Pan pisze - faktycznie ten proces może chwile potrwać, ale z pewnością będzie tego warty.

 

Wszystkiego dobrego, 

Elza Grabińska, psycholog.

Zdjęcie Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Psycholog
348 odpowiedzi na forum

Dzień dobry, na początku chciałam napisać, że to bardzo ważne, że rozpoczął Pan terapię. To pierwszy i często najtrudniejszy krok w kierunku pracy nad sobą. Z tego co Pan opisuje,  Pana lęki nie wynikają z zachowań obecnej partnerki, a raczej z przeszłych doświadczeń. To zupełnie zrozumiałe, że po poprzedniej relacji, w której Pana uczucia były podważane, trudno jest zaufać. To co może pomóc to praca z lękowymi myślami, próba ich weryfikacji, szukania alternatywnych wyjaśnień danej sytuacji. Kiedy lęk przejmuje kontrolę warto skupić się na oddechu, przekierować uwagę na otaczające Pana otoczenie, przedmioty. Warto też rozmawiać z partnerką na temat tego, co Pan przeżywa. Myślę, że będzie jej łatwiej Pana zrozumieć i może być bardziej uważna na sytuacje, które budzą Pana niepokój, np. da Panu znać wcześniej, że nie będzie odpisywać.

 

Trzymam kciuki,

Justyna Bejmert

Psycholog

Dzień dobry,

 

Widzę jak bardzo Panu trudno. To bez wątpienia niezwykle bolesne mierzyć się z tak dużym lękiem. 

 

Chciałabym również pogratulować Panu decyzji o podjęciu terapii, pokazuje to jak ważna jest dla Pana relacja oraz partnerka, że chce Pan wziąć odpowiedzialność za swoje emocje i pomóc sobie. Proszę pamiętać, że dwa spotkania to dopiero początek- etap diagnozy problemu i poznawania Pana, to normalne, że jeszcze nie wiele się zmieniło na tym etapie. Jednocześnie rozumiem, że ten moment moze byc trudny. 

 

Proszę zauważyć, że umysł podpowiada Panu wiele katastroficznych scenariuszy (jak zniszczenie relacji czy wykończenie psychiczne), warto zauważyć, ze jest to lęk i nazwać po imieniu. Z pewnością bedzie miał Pan okazję pracować nad nim na kolejnych etapach terapii. 

 

Chciałbym zaproponować Panu proste ćwiczenie uziemiające na momenty dużego lęku i ataków paniki. Nazywa się ono 5-4-3-2-1. Polega na przełączeniu się z myśli na odczuwanie bodźców płynących poprzez zmysły. Może Pan zacząć od przejrzenia się 5 obiektom, ktore może Pan zobaczyć; 4 dźwiękom jakie moze Pan usłyszeć; 3 rzeczom, teksturom jakie moze Pan dotknąć i poczuć pod palcami, 2 zapachom i 1 smakowi. Może Pan wykonać to ćwiczenie w dowolnym momencie i dowolnym otoczeniu, może Pan również wypróbować tą metodę w naturze, wychodząc z domu i obserwując przyrodę na ulicy czy w pobliskim parku. Chodzi o przetrwanie kryzysu, wyrwanie się z pętli mysli i złapanie choć na chwilę kontaktu z tu i teraz. Tak by towarzyszące Panu czarne scenariusze, narracje, obawy nie rządziły Pana zachowaniem. 

 

Oczywiście jest to jedynie jedna z możliwości, z pewnością z biegiem terapii późną Pan ich więcej lub inne. Ta przytoczona przeze mnie moze być dobrym punktem na start do przetestowania. 

 

Mocno trzymam za Pana kciuki w terapii i serdecznie pozdrawiam,

Karolina Rak 

Psycholożka i psychoterapeutka in spe

Zdjęcie Zuzanna Zbieralska

Zuzanna Zbieralska

Psycholog
62 odpowiedzi na forum

Witam Panie Filipie,

Zrozumiałe jest także to, że boi się Pan zaufać w nowej relacji, mając złe doświadczenia z relacji w przeszłości. Nasz mózg działa w taki sposób, że przyzwyczaja się do różnych warunków i gdy warunki te przez dłuższy czas się nie zmieniają, to nasz mózg może postrzegać istniejące środowisko jako znane, a co znane dla mózgu, to potencjalnie bardziej bezpieczne. Niestety nawet wtedy, gdy to znane nie jest dla nas dobre. Pana mózg mógł przyzwyczaić się do bycia w ciągłym lęku przed odrzuceniem i w nowej, zdrowszej relacji niestety może poszukiwać tego, co już jest mu znane, dlatego lęk powraca mimo realnego powodu do lękania się. Dobra wiadomość jest taka, że mózg można również tego oduczyć i z pewnością warto się podjąć terapii, która w tym pomoże. Najważniejsze, aby pamiętać, że emocje, które się w Panu pojawiają nie są bezpodstawne, ponieważ został Pan skrzywdzony i ma Pan prawo się tak czuć oraz, że to nie Pana wina. I zgadza się, terapia nie rozwiąże całego problemu z dnia na dzień, ale stopniowo będzie Pan zauważać efekty i na pewno będzie to satysfakcjonujące oraz motywujące do dalszej pracy. Jeśli nie będzie Pan jednak widzieć efektów przez dłuższy czas, to warto rozważyć zmianę terapeuty, ponieważ naturalnym jest też, że nie każdy jest dla każdego.

 

Pozdrawiam ciepło,

Zuzanna Zbieralska, psycholog.

Zdjęcie Lucio Pileggi

Lucio Pileggi

Psycholog
54 odpowiedzi na forum

Jest mi bardzo przykro czytać, jak silnie Pana obawy i lęki wpływają na życie. Na pewno jest przerażające myśleć, że może to oddziaływać na najważniejsze dla Pana relacje.


Jeżeli dopiero niedawno rozpoczął Pan terapię, bardzo możliwe, że objawy są teraz silniejsze, ponieważ w terapii siłą rzeczy częściej skupia się Pan na problemie. Proces terapeutyczny wymaga czasu, aby zaczął przynosić efekty, dlatego nie jest niczym dziwnym, że przez pewien okres może Pan czuć się gorzej.


Warto też pamiętać, że nasze mózgi nie są doskonałymi maszynami, które zawsze produkują prawdziwe i racjonalne myśli. Każdy doświadcza tzw. „myśli automatycznych”, które pojawiają się poza naszą kontrolą. Często mają one na celu przewidywanie zagrożeń, by unikać ryzyka. Pana trudne i toksyczne doświadczenia z poprzedniej relacji sprawiają, że Pana umysł szczególnie mocno próbuje chronić się przed podobnymi sytuacjami, wywołując silne obawy. To naturalne, że takie lęki się pojawiają – tylko że u Pana są one częstsze i bardziej nasilone właśnie z powodu wcześniejszych przeżyć.


Proces terapeutyczny powinien stopniowo pomóc w wypracowaniu nowych sposobów radzenia sobie z obawami, które z czasem staną się mniej dominujące.

Mam nadzieję, że to, co napisałem, pomoże Panu spojrzeć na sytuację z innej perspektywy. 

Trzymam kciuki, aby terapia wspierała Pana w tym trudnym czasie.

 

Lucio Pileggi, Psycholog

Zobacz podobne

Dzień dobry, Podjęłam decyzję o rozstaniu (toksyczny związek, przemoc psychiczna).
Dzień dobry, Podjęłam decyzję o rozstaniu (toksyczny związek, przemoc psychiczna). Wyprowadziłam się półtora roku temu, ale kontakt urwaliśmy dopiero 3 miesiące temu, jak znalazł sobie inną. On chciał mieć kontakt nadal, jednak dla mnie okazało się to za trudne, wcześniej byłam pewna, że go nie kocham i nie chce z nim być, teraz jest odwrotnie i za późno. Racjonalnie wiem, że toksyczna relacja nie ma szans i nie jest dla mnie dobra. Jednak codziennie płaczę, mam też stwierdzony stan depresyjny, a wcześniej od dwóch lat zaburzenia depresyjno- lękowe. Biorę leki, chodziłam do psychologa i rozumiem i wiem dlaczego się rozstaliśmy. Mam ruminacje. Jak zacząć akceptować ten stan? Jak ruszyć dalej? Zatrzymałam się na etapie żałoby przed akceptacją i ciagle chce o nim myśleć, bo tylko tak mam z nim „kontakt”. Dlaczego go idealizuję i zapominam, jaki był okropny? Wiadomo, że nie cały czas, ale ogólnie tak. Proszę o konkretne wskazówki, zadania…to jak działa mózg po rozstaniu wiem..ale jak sobie z tym radzić? Szukam odpowiedzi innych niż na stronach w Google..
2 odpowiedzi
Lubię siebie i swój wizerunek, ale ludzie źle na mnie reagują. Nie chcę się zmieniać, co mam robić?
Dzień dobry! Zastanawia mnie dlaczego ludzie nie lubią mojego wyglądu. Mam specyficzny wygląd nosa, ogólnie twarzy oraz ubieram się niestandardowo, ale nie wulgarnie czy niechlujnie. Nie przeszkadza mi to wcale. Polubiłam swój nos, twarz i akceptuję swój wygląd. A ubiór jest taki jak kocham wyglądać. Mimo to często ludzie mówią mi uwagi na temat wyglądu, że coś niby jest nie tak z moim wyglądem, że ,,pewnie mam ciężko w życiu z takim wyglądem" i w ogóle. Poza tym jestem zawsze źle oceniana na początku. No może nie zawsze, ale w większości przypadków. A później jak ktoś mnie pozna to się grubo myli. Najgorsze w tym wszystkim jest, że ja wcale nie widzę brzydkiej osoby w sobie i nie chcę się zmieniać. Ale denerwuje mnie podejście innych. To nie jest tak, że nie mam znajomych. Mam, bardzo dobrych zresztą. Lecz przez to, że ludzie mnie traktują w ten sposób poważnie się zastanawiam czy nie zmienić czegoś w swoim wyglądzie. Co robić? Chcę być normalnie traktowana i akceptowana.
2 odpowiedzi
Dlaczego mój partner nie chce mnie pocieszyć i umniejsza moim uczuciom?
Proszę pomóc mi zrozumieć, z czego to wynika? Dlaczego nie chce mnie pocieszyć? Partner zamiast współczuć i pocieszyć decyduje się uświadamiać mnie, że to ja źle odbieram różne sytuacje i słowa. Słyszę często "To był żart", " To co powiedziała Ci Kasia nie było złośliwe", "Naucz się mieć dystans"... Rozmawiałam ze swoim partnerem o moich oczekiwaniach w sytuacjach kiedy potrzebuje wsparcia. Uważa, że ma prawo do własnego zdania, krytyki i nie będzie sztucznie mnie pocieszał. Czy zależy mu na relacji? Dlaczego nie potrafi mnie zrozumieć? Skąd u niego takie oschłe podejście? Rozmowa zakończona kłótnią. Czuje się niezrozumiana, samotna i bezsilna bo to nie była nasza pierwsza rozmowa o umniejszaniu moim uczuciom.
5 odpowiedzi
Zakończenie związku - pornografia i brak zrozumienia ze strony partnera
Witam, mam pewien problem i chciałabym prosić o opinię, bo ja już sama nie wiem czy to coś ze mną jest nie tak, czy z mężczyznami... Byłam w związku ponad półtora roku z filipińczykiem i on w swoim kraju ma żonę i dzieci, ale ja zaakceptowałam ten fakt. Twierdził, że mnie kocha itp. On chciał zacząć zarabiać na filmach w internecie (na yt), co mi się nie podobało, bo czasem miałam wrażenie, że to jest jego priorytetem w życiu. Ale nie mówiłam mu nic, dopóki nie zauważyłam ze ogląda filmy z nagimi kobietami a wiedział, że tego nie zaakceptuję. Kiedyś, jak gotował obiad to, jak sam stwierdził, z nudów włączył sobie film porno. Strasznie się wkurzyłam, bo ja się czuję gorsza, jak on takie filmy ogląda. Nie jestem szczupła i mówi, że mnie kocha taką, jaką jestem, ale jak ja mam się czuć dobrze, jak on ogląda filmy porno a potem się do mnie klei i chce sexu? Czułam się gorsza od tych sztucznych lasek z filmów. Po ostrej kłótni był spokój na jakiś czas. Pewnego dnia stwierdził, że na fb chce zarabiać na filmach i zaczął wrzucać live z pracy itp., no i zaczął mieć mnóstwo obserwujących i wiele z nich były to profile kobiet, które zarabiały na swojej nagości, co oczywiście mi się nie spodobało, bo wiele z nich zaczęło pisać prywatne wiadomości i dopiero po kolejnej awanturze przestał odpisywać. Często były to wiadomości od napalonych lasek, które namawiały go na sex itp. Kazałam mu usuwać każdy tego typu profil i z początku było ok, ale w końcu stwierdził, że on potrzebuje tych osób, bo nie zarobi a on potrzebuje teraz więcej pieniędzy dla dzieci, bo jest szkoła itp. Ogólnie to stwierdził, że jego żona nie ma nic przeciwko tym nagim kobietom na fb a ja się czepiam, bo powinnam się cieszyć, że on tylko patrzy a nie uprawia seksu. Powiedział, że to jest toksyczny związek i że lepiej będzie, jak się rozstaniemy. Czy naprawdę dla mężczyzn ważniejsze są nagle obce kobiety od swojej ukochanej? Czy tylko dla mnie to jest chore i zboczone? Rozumiem oglądać takie rzeczy, jak się jest singlem, ale ja mu rzadko odmawiałam sexu, nawet, jak nie miałam ochoty, to robiłam to dla niego, żeby sprawić mu przyjemność. Moje małżeństwo rozpadło się przez inne kobiety i on o tym wiedział. I wiedział, że ja nigdy tego nie zaakceptuję i mówił, że mnie rozumie, a teraz robi całkiem coś innego. Czy to ze mną jest coś nie tak? Przepraszam za tak długą wiadomość, ale rozmawiałam z koleżankami i starszymi i młodszymi i każda podziela moje zdanie, ale z kolei koledzy chłopaka śmieją się ze mnie i mojego zachowania.. proszę powiedz mi czy jest czego żałować w tym związku?
2 odpowiedzi
Mąż od zachorowania na depresję wniósł o rozwód, zrzuca na mnie winę, nie jest sobą
Postaram się napisać zwięźle. Mąż był cudownym człowiekiem, empatycznym, inteligentnym, wesołym, rodzinnym. Zawsze mi mówił jaki jest szczęśliwy że mamy siebie, jak bardzo mnie kocha. Po kolei spotkało nas: najpierw było moje poronienie, potem ogromne obciążenie finansowe, czyli kupno domu, pogorszenie się warunków pracy, covid, starania się o dziecko i ten stres związany z badaniami dlaczego nie zachodzę w ciążę . Potem zagrożona ciąża, krwawienia, wylądowanie w szpitalu pod koniec ciąży, stres związany z pierwszymi dniami życia dziecka. Moja depresja poporodowa. Myślę, że ma trochę wyrzutów sumienia, że jak powiedziałam, że potrzebuje pomocy to nie zareagował. Potem samobójstwo jego najlepszego przyjaciela. Moja zmiana pracy i że na początku nie potrafiłam pogodzić pracy z domem. Za bardzo oparłam się o niego, a za mało ja dałam tego oparcia jemu, tak jak dawniej dawałam. Nie byłam troskliwa i nie tworzyłam domu za co mnie kochał. A też tego potrzebował, bo spadła na niego opieka nade mną, dzieckiem i jeszcze dom miał na głowie. Nie potrafił mi powiedzieć o swoich problemach i dusił je w sobie. Jesienią widziałam, że coś jest nie tak, ale mówił, że ma problemy z pracą. Aż w końcu wszystko go według mnie przerosło. W styczniu wyszłam z depresji myślałam, że będzie już wszystko dobrze. A w lutym zakomunikował, że ma depresję. Jest nieszczęśliwy i chce rozwodu. Nie chciał iść na terapię dla par, powiedział, że to nie ma sensu, zresztą on w niczym nie widzi już sensu. Po tym normalnie chodziliśmy do łóżka, wychodziliśmy razem i widziałam wtedy w jego oczach mojego męża. Jak widziałam, że coś zaczyna do niego docierać, to budował mur. W kwietniu złożył pozew o rozwód i się wyprowadził na moją prośbę. Na początku jeszcze się zastanawiał nad powrotem, ale teraz jest zdecydowany na rozwód. Kiedy przyjeżdża do córki nieraz widzę smutek i żal że wychodzi, a niekiedy prawie ucieka z irytacją. Potrafi w ciągu chwili tak poprostu stać się inny. Leczy sie psychiatrycznie, ale widzę tylko, że się pogarsza. Od lipca znów zacznie chodzić do psychologa. Nie wiem czy w ogóle on dostrzega nagłe zmiany w swoim zachowaniu. Wypomina mi, że musiał się wyprowadzić po złożeniu pozwu. Od swojej mamy się odciął, bo go krytykuje, ona go zna i widzi, że nie jest sobą, że będzie tego żałować, bardzo martwi się o niego, nie ma dnia, żeby nie płakała. Za to zbliżył się do ojca (jego rodzice są rozwiedzeni), który nie zauważa zmian u niego. Tylko, że on nie zna mojego męża tak dobrze. Od dzieciństwa mieli dość okrojony kontakt. Mój mąż zawsze mówił że ma z nim kontakt bo ojciec pomaga mu w różnych rzeczach w domu i że nigdy mu nie pokazuje jaki jest naprawdę. Mąż zaczął mówić, że jestem toksyczna. Że tak naprawdę tylko wmawiam sobie, że go kocham. A jednocześnie mówi ,że jedynymi osobami na świecie, które go kochają to ja i nasza córka. Mówi, że go kontrolowałam przez telefon pisząc „co porabiasz?” albo „o której będziesz?”. Zarzuca mi, że sprawdzałam jego komórkę (nigdy, przez 15 lat związku, nie przejrzałam mu telefonu). Wypomina mi, że jak córka miała z 2-3 miesiące i pojechał z koleżanką na parogodzinny wyjazd służbowy to, że widział, że byłam zazdrosna jak wrócił choć o tym nie mówiłam. Ale chodzi o to ,że jak mi to powiedział to byłam w szoku, bo ja byłam przekonana, że pojechał na ten wyjazd z kolegą, więc jaką on zazdrość widział? To ja nie wiem. Byłam zazdrosna owszem. Ale ja wiedziałam, że cieleśnie mnie nigdy nie zdradzi. Byłam zazdrosna o jego kontakty z innymi kobietami, bo on potrafi o bardzo intymnych rzeczach rozmawiać z nimi i dużo im mówi o nas. A mi to nie pasuje co wiele razy mu mówiłam. Nawet nie chce sobie przypominać za co mnie pokochał. Uważ,a że zbuduje sobie szczęście beze mnie. Widzi we mnie tylko osobę z depresja poporodową nie widzi, że już mi przeszła. Uważa, że na dłuższą metę te rozstanie tylko dobrze nam zrobi. Że sobie radzę i że mi jest lepiej bez niego. Wszyscy pamiętają jacy byliśmy szczęśliwi z powodu zaręczyn i ślubu, a on mi powiedział w marcu, że oświadczył się i wziął ze mną ślub, bo bał się, że sobie coś zrobię. Nie wiem na jakiej podstawie tak sądzi. Zawsze miałam epizody uczucia smutku, ale myślałam że to normalne, że nie zawsze jest się szczęśliwym. Nikt nigdy mi nie powiedział, że coś ze mną nie tak. Teraz psycholog powiedział, że mogłam chorować na dystymie od paru lat. Jego psycholog powiedział mum że logicznie mówi i że depresja pomogła mu odejść ode mnie. Moja psycholog przypuszcza, że odszedł, bo podświadomie chce nas chronić przed samym sobą. Ponieważ nie wie co się z nim dzieje. Kiedy powiedziałam o tym mężowi powiedział że „być może” i że zapyta się psychologa. Nie poznaje ludzi na ulicy, inteligentny i wykształcony człowiek, a ma problem z czytaniem ze zrozumieniem wiadomości. W maju mu przeczytałam to co zapisałam sobie o moich uczuciach i widziałam wzruszenie, potem się tego wypierał. Dałam mu prezent na pamiątkę, patrzył się jakbym mu dała jadowite stworzenie i powiedział że otworzy dopiero po rozwodzie. Jednocześnie widzę (zresztą rodzina też) że lubi moje towarzystwo i lubi ze mną rozmawiać. Moja Babcia i teściowa uważają, że coś go dręczy. Im bardziej ja lub rodzina próbujemy mu wytłumaczyć, że się myli tym bardziej reaguje na to złością i ucieczką. Kocham go, zależy mi na nim, nie chce rezygnować z tej rodziny, ale zaczynam dostrzegać że to nie ma sensu. Mój Mąż zniknął i pojawił się jakiś dziwny mężczyzna na jego miejscu. Zastanawiam się czy może on poprostu taki byl, tylko mnie kochał, więc był dla mnie inny. Ale jak mogłabym tego nie zauważyć przez 15 lat związku? Chce jego szczęścia nawet kosztem swojego, ale nie wiem co na niego wpływa czy depresja, a może rzeczywiście mnie już nie kocha? Jak mam się pogodzić z jego odejściem? Zaakceptować jego decyzję? Nie mam jak go nie widzieć, bo mamy córkę 2,5 letnią. Tak bardzo go kocham i brakuje mi mojego Męża. Tego cudownego zabawnego, dobrego i pracowitego mężczyzny który zawsze był gotowy pomagać innym. Przeciwnika rozwodów i zwolennika ratowania związków.
2 odpowiedzi
Partner staje się oschły i agresywny, czuję psychiczne wyczerpanie - co robić?

Od prawie trzech lat spotykam się z mężczyzną, lat 55, po trzech nieudanych związkach, w tym jeden z kobietą uzależnioną od alkoholu, łącznie czwórka dzieci..Na początku znajomości był, miły, troskliwy, czarujący..po czasie bywają momenty, że z niewiadomych mi powodów, z dnia na dzień staje się oschły, arogancki, traktuje mnie tak, jakbym mu w czymś przeszkadzała ..Na pytanie co się dzieje, naprzemiennie odpowiada, ze nic, jest w doskonałym nastroju, że to ja coś wymyślam..następnego dnia utrzymuje, że to efekt współuzalężnienia przez życie z kobietą uzależnioną, a na koniec podejmuje próbę obarczenia mnie za to, że sobie coś ubzdurałam.. Pomijam fakt, że nie przejawia inicjatywy na próbę nawiązania rozmowy na temat, przyjmuje postawę pokrzywdzonego, reaguje wybuchami złości, czasami agresji na wszelką krytykę, za nic nie przeprasza.. Kiedy płaczę z powodu tego, w jaki sposób mnie traktuje, pozostaje niewzruszony..następnie milczy..nie odpisuje na wiadomości (nie mieszkamy razem) Kiedy pytam, dlaczego funduje mi takie huśtawki emocjonalne..odpowiada, że nie funduje..Czuję psychiczne wyczerpanie, nie radzę sobie z zaistniałą sytuacją, z emocjami.. z radosnej, szczerej, otwartej osoby stałam się zamkniętą, pełną smutku osobą, straciłam energię i chęci do czegokolwiek.. Nie rozumiem co dzieje się z tym człowiekiem..czasami mam wrażenie, ze ponoszę karę za jego niepowodzenia życiowe

7 odpowiedzi

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

Ilustracja: Przyjaciółka przytula kobietę siedzącą na podłodze

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.