Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z niekontrolowanymi emocjami i konfliktami w rodzinie?

Nie umiem panować nad swoimi emocjami, strasznie się kłócę ze wszystkimi, najbardziej z rodziną. Jest ona mną strasznie zawiedziona, a ja nie wiem co mam robić i jak sobie z tym radzić. Czuję totalną bezsilność. Próbowałam różnych sposobów żeby sobie pomóc, ale nic niestety nie pomaga, co mogę zrobić?
Agata Radecka

Agata Radecka

Może Pani pójść na psychoterapię bo to narzędzie do skutecznego poznania siebie. Żeby panować nad emocjami (pytanie też co to dla Pani znaczy) należy najpierw rozumieć co i dlaczego właściwie czuję? Na przykład uczucie złości bywa świetnym drogowskazem, informacją, że ktoś przekracza nasze granice, robi coś czego nie chcemy. Wówczas pojawiająca się złość jest jak alarm w naszym domu. Ale jeśli nie mogłam latami wyrażać złości, nie potrafię sobie z nią radzić. Jest nagromadzona latami, wówczas szybko wybucham, reaguję nieadekwatnie a ludzie nie rozumieją dlaczego. Ja sama nie rozumiem dlaczego...

Nasz świat wewnętrzny to skomplikowana sprawa ale psychoterapia bywa też niezwykle interesującą przygodą. Ale to też konkretna praca, która może Pani w końcu przynieść zrozumienie siebie, swojego zycia, swoich emocji, swoich wyborów.

Pozdrawiam Agata Radecka

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Ryszard Salmanowicz

Ryszard Salmanowicz

Najważniejsza jest rzeczowa analiza dynamiki, która jest w rodzinie i w obrębie samego siebie. Wiele osób z zaburzeniami osobowości, takimi jak BPD, stygmatyzowana jest ogólnym stwierdzeniem, że nie panują nad emocjami. Wynika to z historii koncepcji tego zaburzenia, które bardzo często było używane jako "zbycie" np. kobiecej asertywności - wskazuje na to chociażby dysproporcja diagnoz między płciami. Dodatkowo w naszej kulturze, wyjątkowo, asertywność w stosunku do rodziny jest często niemile widziana i wiążę się z poczuciem wstydu.

 

Nie mówię, że tutaj tak jest, tylko zwracam uwagę na fakt, że najlepiej nie zaczynać od samookaleczającej opinii: "nie radzę sobię z emocjami". W wielu przypadkach gniew i asertywność jest adekwatna. W wielu też nie jest. Dlatego tak ważna jest bardzo rzeczowa analiza dokładnie tego, co się dzieje — bez uprzedzeń związanych z diagnostycznymi uproszczeniami z XIX wieku, uprzedzeń związanych z płcią, rolą w rodzinie, itd.

 

I to też jest moja rada: samemu, czy ze specjalistą - proszę głęboko te rzeczy przenalizować. Np. proszę próbować znaleźć książkę: Trauma. Od przemocy domowej do terroru politycznego, Judith L. Herman. Autorka jest psychiatrą, który zwrócił uwagę na to, co wyżej opisałem, i przedefiniowała pojęcia diagnostyczne takie jak BPD, by nie retramautyzować ofiary przemocy, czy to emocjonalnej, czy fizycznej - stąd narodził się nurt widzenia nie zaburzeń osobowości, tylko spektrum traumy.

Agnieszka Sokal

Agnieszka Sokal

Dzień dobry,

Rozumiem Pani bezsilność i to, jak bardzo bolesne jest poczucie, że rani Pani bliskich, choć wcale Pani tego nie chce. Kiedy emocje przejmują kontrolę nad ciałem i umysłem, logiczne myślenie się wyłącza, a kłótnie wybuchają automatycznie, zanim zdąży Pani zareagować.

Taki brak kontroli nad złością i agresją rzadko wynika ze złej woli – najczęściej jest to objaw skrajnie przeciążonego układu nerwowego, głęboko ukrytego stresu, lęku lub nieprzepracowanych zranień z przeszłości. Gdy dotychczasowe, domowe sposoby zawodzą, to znak, że problem leży głębiej i potrzebuje Pani profesjonalnego wsparcia.

Najlepszym i najskuteczniejszym krokiem, jaki może Pani teraz zrobić, jest podjęcie terapii. Specjalista pomoże Pani zrozumieć, co dokładnie wywołuje te wybuchy, i da konkretne narzędzia do zatrzymania impulsu, zanim przejdzie on w krzyk. Proszę nie rezygnować z walki o siebie – ta bezsilność jest do pokonania, ale wymaga pracy ze specjalistą. Życzę Pani dużo siły.

 

Pozdrawiam

Agnieszka Sokal

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

  Podane informacje nie są wystarczające, aby wskazać kierunek, w którym należy iść. Dlaczego? Często powodem mogą być przebyte, tudzież aktualne choroby fizyczne, które wpływają na układ nerwowy, zaburzenia hormonalne albo czynniki społeczne, ja chociażby atmosfera w domu. Niestety, należy brać także pod uwagę zaburzenia osobowościowe. Ale to wszystko oczywiście oceniają specjaliści na podstawie badań, kwestionariuszy oraz obserwacji. Dla jasności nie sugeruję tutaj nic złego, ale jednak zachęcam do kontaktu z psychologiem, który znajdzie odpowiednie rozwiązanie lub zaimplementuje rozwiązania. Możliwe, że jest to także wynik doświadczonej traumy. Ale to wszystko zweryfikuje i wyda diagnozę specjalista, który dokona pgłębionego wywiadu i dokona specjalistycznych badań. 

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Witam,

 

Słychać w Twojej wiadomości dużo bezradności, zmęczenia i smutku. Mam wrażenie, że nie tylko cierpisz z powodu kłótni ale też z powodu tego, że widzisz ich konsekwencje i nie chcesz ranić bliskich.

Czasem silne emocje, które wybuchają w relacjach, są sygnałem, że w środku od dłuższego czasu dzieje się coś ważnego: pojawia się napięcie, frustracja, poczucie niezrozumienia lub przeciążenie. Wtedy sama próba „opanowania się” często nie wystarcza. Warto przyjrzeć się temu, co najczęściej dzieje się tuż przed wybuchem emocji. Czy jest jakiś powtarzający się moment, temat lub sytuacja? Jakie uczucie pojawia się jako pierwsze: złość, smutek, lęk, a może poczucie odrzucenia? Jeśli próbowałaś już różnych sposobów i nadal czujesz, że tracisz kontrolę nad emocjami, rozmowa z psychologiem mogłaby pomóc lepiej zrozumieć, skąd bierze się to napięcie i jak skuteczniej sobie z nim radzić itp.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Katarzyna Świdzińska

Katarzyna Świdzińska

Dzień dobry, 

 

Przede wszystkim chciałabym powiedzieć, że sama świadomość problemu i szukanie pomocy to już ważny krok. 

Kiedy emocje są bardzo silne, często nie chodzi o brak chęci czy „zły charakter”, ale o to, że organizm jest przeciążony i reaguje szybciej, niż Pani zdąży pomyśleć. Wtedy łatwo o kłótnie, wybuchy i późniejsze poczucie winy.

Na początek zachęcałabym Panią do obserwacji jednego konkretnego elementu - co dzieje się tuż przed wybuchem emocji? Czy jest to krytyka, poczucie niezrozumienia, zmęczenie, stres? Zauważenie wzorca bywa pierwszym krokiem do zmiany.

Jeśli próbowała już Pani różnych sposobów i nadal czuje bezsilność, warto rozważyć rozmowę z psychologiem lub psychoterapeutą, który pomoże dotrzeć do źródła tych reakcji, a nie tylko je kontrolować.

 

Pozdrawiam, 

Katarzyna Świdzińska, Psycholog

Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

To co opisujesz brzmi jak bardzo duże przeciążenie emocjonalne. Kiedy emocje są bardzo silne, trudno jest zachować spokój i reagować tak jak byśmy chcieli. Warto zastanowić się, czy te trudności pojawiają się głównie w określonych sytuacjach, czy towarzyszą Ci od dłuższego czasu.

Jeśli masz poczucie, że samodzielne próby poradzenia sobie nie przynoszą efektu, dobrym krokiem może być rozmowa z psychologiem. Wspólnie łatwiej zrozumieć źródło tych emocji i znaleźć skuteczne sposoby radzenia sobie z nimi. Nie musisz mierzyć się z tym sama.

Joanna Michałek

Joanna Michałek

Dzień dobry,

a czego próbowałaś? 

Do jakich wniosków doszłaś?

Trochę mało informacji.  

Przede wszystkim trzeba się zająć tymi emocjami, z czego one wynikają.

Kiedy/w jakich sytuacjach się pojawiają?

Kiedy nie zajmujemy się emocjami, one się kumulują, w szklance się przelewa, nie jest w stanie pomieścić tak jak i człowiek 😉

Kilka sytuacji i pojawia się bezsilność, frustracja.

Może to jest czas na spotkanie ze specjalistą? Może to czas na nowe ścieżki neuronalne? Skoro stare powodują bezsilność.

 

Powodzenia!

Marzena Zwierzycka

Marzena Zwierzycka

Dzień dobry.

Łatwiej byłoby pomoc w kontakcie osobistym, może być wiele przyczyn Pani złości. Pewnym sposobem, który często sprawdza się kiedy trudno nam zrozumieć i zapanować nad swoimi emocjami jest prowadzenie dziennika, w którym uwzględniałaby Pani wydarzenie prowadzące do złości, emocje, które Pani towarzyszly, odczucia z ciała, myśli i przekonania, które wtedy się uruchomiły, i zachowanie, którym Pani zareagowała. To często daje pewne poczucie kontroli na swoim zachowaniem, a także nie raz pozwala zrozumieć przyczynę problemu.

Jagoda Jek

Jagoda Jek

To, co opisujesz, brzmi jak moment, w którym emocje zaczynają Cię zalewać szybciej, niż jesteś w stanie je „zatrzymać” w głowie. W takich sytuacjach kłótnie z bliskimi często nie są problemem samym w sobie, tylko skutkiem tego, że napięcie w Tobie narasta do poziomu, którego trudno już regulować na bieżąco.

To ważne, że zauważasz swoją bezsilność i że próbowałaś różnych sposobów - to zwykle oznacza, że nie chodzi o brak starań, tylko o to, że dotychczasowe strategie są niewystarczające do skali emocji, które przeżywasz.

W pracy z takimi trudnościami nie chodzi o „opanowanie emocji” w sensie ich tłumienia, ale o nauczenie się wcześniejszego rozpoznawania momentu, w którym napięcie zaczyna rosnąć, i stopniowe wprowadzanie innych reakcji niż automatyczna kłótnia. To jest proces, który zwykle wymaga czasu i wsparcia z zewnątrz.

Jeśli czujesz, że relacje rodzinne są przez to mocno napięte, bardzo sensownym krokiem byłaby konsultacja z psychologiem lub psychoterapeutą - nie po to, żeby „naprawić Ciebie”, tylko żeby pomóc Ci znaleźć sposób radzenia sobie z emocjami, zanim przejmą kontrolę nad sytuacją.

 

Małgorzata Klimowska

Małgorzata Klimowska

Samodzielnie wykonała Pani ważną część pracy: zauważyła Pani problem, widzi Pani jego konsekwencje, próbowała sobie Pani pomóc we własnym zakresie, potem zauważyła, że te sposoby nie działają, w związku tym czuje Pani bezsilność. I to jest ten moment, w którym warto skorzystać z profesjonalnego wsparcia. Zastanowiłabym się nie tylko nad konsultacją z psychologiem lub terapeutą, ale również z psychiatrą, żeby wykluczyć potrzebę wsparcia farmakologicznego w tym momencie. 

Edyta Kotula

Edyta Kotula

Dzień dobry.

Bardzo mi przykro, że przechodzi Pani przez tak trudny czas. Z Pani słów wybrzmiewa dużo bezsilności i poczucia, że emocje zaczynają przejmować kontrolę. To musi być bardzo męczące, zwłaszcza jeśli cierpią na tym relacje z najbliższymi. Proszę pamiętać, że trudności z panowaniem nad emocjami nie świadczą o tym, że jest Pani „złą” osobą. Często są sygnałem, że w środku jest nagromadzone napięcie, stres albo niewyrażone emocje, z którymi trudno poradzić sobie samodzielnie. Skoro próbowała już Pani różnych sposobów i nadal czuje się bezradna, myślę, że warto dać sobie szansę na rozmowę z psychologiem lub psychoterapeutą. To nie jest oznaka słabości, ale troski o siebie. Specjalista pomoże Pani lepiej zrozumieć, skąd biorą się tak silne reakcje i jak stopniowo odzyskiwać nad nimi większą kontrolę.

Proszę też nie tracić nadziei. To, że dziś jest trudno, nie oznacza, że tak będzie zawsze. Sam fakt, że szuka Pani pomocy i chce coś zmienić, jest bardzo ważnym krokiem. Z odpowiednim wsparciem naprawdę można nauczyć się lepiej radzić sobie z emocjami i odbudować relacje z bliskimi.

Życzę Pani dużo siły i życzliwości dla samej siebie. Zmiana jest możliwa, nawet jeśli w tej chwili wydaje się bardzo odległa.

 

Edyta Kotula | Psycholog, Psychotraumatolog

Zobacz podobne

Czy brat może mieć schizofrenie?
Dzień dobry Brat 30 lat. Pożyczył pieniądze od znajomych iz miał problemy z hazardem. Od jakiegoś czasu twierdzi, że ktoś go śledzi, chce go zabić. Ze podsłuch mu założyli na telefon i laptopa. Uważa, że nasz cioteczny brat i jego koledzy naslali na niego tych zbirów. Opowiada ta historie ze szczegółami trzem osobom i ani razu się nie pomylił. Czy on może mieć schizofrenie
TW. Myśli samobójcze Jak radzić sobie z myślami samobójczymi i nienawiścią do siebie po trudnych doświadczeniach życiowych?

TW. Myśli samobójcze

 

Witam mam 27 lat, chciałbym prosić o pomoc z tym, z czym codziennie walczę. Wszystko zaczęło się jak miałem 16 lat, byłem świadkiem, jak moja mam próbowała sobie odebrać życie. Wiele razy to robiła, raz nawet musiałem jej odebrać nóż z ręki, żeby sobie krzywdy nie zrobiła nim, choć i tak wiele razy była w szpitalu przez próby samobójcze. 

Mam złe wspomnienia, jak byłem mały, wiele razy uciekałem z domu, bo nie chciałem być w nim i przebywać. W szkole wcale nie miałem lepiej, dokuczali mi, w zawodówce w pierwszej klasie nie zliczę, ile razy płakałem, ale potrafiłem się wziąć w garść, pomogły mi ćwiczenia siłowe, potem spotkałem pierwszą miłość - dziewczynę, której zależało na mnie, lecz nie potrafiłem tego docenić i straciłem ją. Wtedy się to zaczęło, zacząłem czuć taki ból, odrazę do siebie i była pierwsza próba samobójcza jak miałem 18 lat. Wziąłem tabletki mamy przepisane przez jej psychiatrę, popiłem je, przeleżałem na łóżku 2 dni, nie mogłem się podnieść, ruszyć, zablokowało mi mocz i wylądowałem w szpitalu po nich. 

Potem była 2 próba samobójcza, tym razem się ciąłem nożem, lecz niestety moi rodzice zadzwonili po karetkę i wylądowałem na szyciu. Nie potrafiłem sobie z tym poradzić, dopóki nie trafiłem za 5 razem do szpitala psychiatrycznego.

Wysłany ze szpitala, tam spotkałem drugą dziewczynę, z którą byłem i spędziłem najlepszy czas i znowu odżyłem dzięki niej, lecz niestety mnie zostawiła i znowu zacząłem się czuć jak nic niewart i znowu próbowałem się zabić, bo nie dałem sobie rady z tak silnym bólem i wylądowałem w szpitalu psychiatrycznym kolej raz, rok temu. Rozmawiałem z wieloma psychologami i psychiatrami, lecz nikt nie był w stanie do mnie dotrzeć, żaden lek mi nie pomagał. Na rękach mam wiele blizn po wielu próbach, każda z nich oznacza to, czego żałuje. 

Ciężko mi zasnąć, żyje marzeniami i najgorsze jest to, że ten ból znowu wraca i dalej powróciły myśli, żeby popełnić samobójstwo. Czuję do siebie tak silną nienawiść, nie mogę patrzeć nawet na siebie w lustrze, bo się brzydzę siebie.

Mam duże długi w kredytach, straciłem prace przez próby samobójcze, bo nie chciałem chodzić, bo bałem się, że ktoś zobaczy co się ze mną dzieje. W domu mało co rozmawiam, unikam rozmów z rodzicami, tak jakbym się zamykał w sobie. Prosiłbym o pomoc. 

W papierach mam wpisane ze szpitali F28-inne nieorganiczne zaburzenia psychotyczne, I10-samoistne (pierwotne) nadciśnienie ,F43.8 -Inne reakcje na ciężki stres, F60.9-Zaburzenia osobowości BNO. Moja mama ma schizofrenię, nie wiem, czy ja to mam, ale depresje na pewno. Czuję w sobie taki ogromny ból i nienawiść do siebie samego. Prosiłbym o pomoc, rozmowę

Jak zwiększyć asertywność i stawiać granice w relacjach?
Dzień dobry, Jestem 24 letnią osobą, właśnie kończę studia magisterskie. Coraz częściej zauważam, że mam tendencje do bycia mniej asertywnym w relacjach niż inni - wręcz uległy. Nie stawiam granic, zawsze jestem by pomóc innym, a od jakiegoś czasu przyświeca mi myśl "każdy chciałby mieć takiego mnie w życiu, ale ja nie mogę liczyć na kogoś takiego". Kogoś takiego, czyli osobę która będzie na większość zawołań, przewróci oczami nawet jeśli zdenerwuje się na ilość próśb ale i tak zawsze pomoże, zawsze weźmie więcej jedzenia / picia na wycieczkę żeby starczyło dla wszystkich, zawsze weźmie krem spf i pożyczy każdemu i inne takie. Jak to zmienić? Jakie małe kroki mogę wykonać? Staram się ostatnio komunikować z ludźmi dookoła mnie czego od nich potrzebuje, nawet jeśli bardzo się tego obawiam i zwykle kończy się to dobrze, ale mimo tego nadal bardzo się tego boję, szczególnie z moją partnerką, gdzie czasem potrafię nawet dostawać zawrotów głowy i bólu brzucha od stresu, kiedy komunikuję jej moje odczucia czy czego bym od niej chciał. (z moją przyjaciółka też tak czasem mam, może to kwestia tego, że bardzo mi na nich zależy i nie chce być "nie miły"). Pozdrawiam!
Dzień dobry, moja żona ma stwierdzona depresję, bierze jakieś średnio silne antydepresanty, ostatnio jest również mobbingowana w pracy, wraca zapłakana i ma wszystkiego dość
Dzień dobry, moja żona ma stwierdzona depresję, bierze jakieś średnio silne antydepresanty, ostatnio jest również mobbingowana w pracy, wraca zapłakana i ma wszystkiego dość. Chciałbym prosić o pomoc, podpowiedź jak uzyskać zwolnienie L4 dla niej na jakieś 2-3 miesiące, by w spokoju mogła sobie z czystą głową poszukać innej pracy. Bądź czy znalazłby się jakiś lekarz, który mógłby mi takie L4 pomógł załatwić. Bardzo mi zależy, bo widzę, jak ona z dnia na dzień traci resztki radości z życia, co przekłada się na naszą rodzinę. Bardzo proszę o pomoc.
Partner nagle zaczął wykazywać przedziwne zachowania, ma swoje rytuały, unika konkretnych rzeczy i zachowań, zaczął być roszczeniowy, rzuca tekstami, które po prostu nie są normalnym funkcjonowaniem. Czy to schizofrenia?
Dzień dobry. Sprawa jest skomplikowana, zauważyłam niepokojące objawy u partnera, który ma 26 lat (znamy się 14 lat i wcześniej zachowywał się normalnie). Od zawsze mieszka z rodzicami, z dnia na dzień przestał jeść w domu. Początkowo wydawało mi się to normalne, bo tłumaczył, że chciałby utrzymywać się sam i sam płacić za swoje jedzenie. Problemem jest to, że stać go tylko na zupki chińskie i wafelki, tak wygląda jego dieta od roku. Później zaczął mówić, żebym nie używała w jego domu różnych przedmiotów tłumacząc to dziwnymi argumentami np.: - nie powinnam wycierać rąk w ręcznik do rąk, bo powiesiła go jego mama i należy do niej, - nie powinnam używać mydła w płynie, bo jest białe, więc zmusza mnie do mycia rąk jego płynem pod prysznic, - kiedyś dotknęłam długopisu leżącego na wierzchu i nakrzyczał, że przedmiot nie jest mój, nie należy również do niego i może właściciel nie życzy sobie, żebym go dotykała. Takich sytuacji było bardzo dużo i powoli zaczynały mnie niepokoić, ale zawsze starałam się znaleźć jakoś wytłumaczenie. Nie lubi też koloru niebieskiego i granatowego, bo kojarzy mu się z policją, więc nie nosi takich ubrań i nie używa niebieskiego długopisu. Nie lubi też litery "c", twierdzi, że c jest trzecią literą w alfabecie, a 50 zł jest trzecim banknotem, który ma kolor niebieski. Nie wysyła do mnie wiadomości o godzinie 12, tutaj nie potrafił wymyślić argumentu i zbył mnie tekstem " bo o 13 się nie wysyła". Nie pisze dużej litery "B", bo "ma dwa brzuszki". Jego zdaniem zegarek powinni nosić tylko ludzie, którzy mieli założone kajdanki. W lato chodzi w długich spodniach, bo kilka lat temu zrobił sobie tatuaż, a teraz zrozumiał, że "tatuaże mogą mieć tylko ludzie z więzienia" i pokazanie, że on go posiada byłoby dla nich brakiem szacunku. Nie używa słowa "poproszę" czy "proszę", bo "człowiek honoru o nic nie prosi". Często kiedy próbuję coś zrozumieć to zamiast tłumaczeń, zaczyna wmawiać mi, że "on wie o tym, że ja wiem o co chodzi i żebym nie udawała". Co jakiś czas dostaje "cudownego olśnienia" i wymyśla kolejne dziwne rzeczy. Nie mam już siły do jego bezsensownego tłumaczenia i pomysłów. Jeśli kupię mu prezent to też ma dziwne kryterium, ponieważ w przypadku niektórych ubrań uważa, że kolor mu się podoba, ale nazwa marki mu się "nie zgadza", więc nie będzie go ubierał. Kiedy wychodziliśmy w lato na rynek i mijały nas osoby, które się śmiały (wynikało to z prowadzonej przez nich rozmowy) zaczynał parodiować ten śmiech jak najgłośniej, kiedy osoby były blisko nas. Bardzo często też, kiedy widział, że przechodzi obok nas jakiś mężczyzna to zaczynał specjalnie gwizdać i patrzył na reakcję. W sytuacji, kiedy spadł mu na podłogę telefon schyliłam się i podałam mu go, wtedy partner zdenerwował się, zaczął krzyczeć, że mam nie podnosić nie swoich rzeczy, rzucił telefonem specjalnie, sam się po niego schylił i powiedział, że "wyszło na jego". Zauważyłam, że uważa, że każdy mówi o nim i że wszyscy zwracają na niego uwagę. Opowiedział, że ma moc przyciągania i że jak o kimś pomyśli to "zaraz spotyka tą osobę". Później partner stwierdził, że "czyta" z tablic rejestracyjnych i znaków drogowych, rozglądał się i patrząc na trawę i na inne obiekty stwierdzał "jaki mam nastrój" i "wyczytywał" go z otoczenia. Cały czas myślałam, że żartuje, więc nie poruszałam z nim tego tematu. Z czasem zaczęły dochodzić kolejne dziwne zachowania. Kiedy miałam dużo pracy lub źle się czułam partner szantażował mnie, że albo wyjdę albo pójdzie się napić (takie "napić się" kończyło się mandatem). Później wpadł na "lepszy pomysł" i w momencie, kiedy pracowałam (pracuję zdalnie w domu) pojawiał się pod domem, przeskakiwał zamknięte ogrodzenie i nie chciał odejść dopóki nie został wpuszczony. Czasem dzwonił i mówił, żebym wyszła na 5 minut przed dom, a jak już zeszłam to nie chciał mnie puścić (fizycznie ściskał mnie, nie chciał puścić, blokował mi ruchy) i w efekcie staliśmy przed domem godzinę. Ma problemy z agresją (zwłaszcza po alkoholu - zaczepia innych ludzi). Z czasem jego zachowanie stało się jeszcze bardziej uciążliwe, dzwonił do mnie o losowych porach dnia, kiedy pracowałam (potrafił dzwonić nieustannie przez 2h dopóki nie odbiorę) lub nocy (dzwoni do skutku i nie zwraca uwagi czy jest godzina 2 czy 4) i mówi, żeby włączyła mu lokalizację i udowodniła, że jestem w domu. Kiedy chorowałam przez tydzień usłyszałam od niego, że "myślał, że mam jakiegoś innego bogatego partnera, który pracuje za granicą i ten tydzień spędziłam z nim". Dodam, że podczas mojej choroby partner przyjeżdżał pod mój dom o losowych godzinach i musiałam podchodzić do okna pokazać mu się. Kiedy wyjdę na zakupy z mamą robi afery, że go nie poinformowałam i używa tekstu "wiesz co ja sobie mogłem pomyśleć" (tego tekstu używa również wtedy, kiedy np. nie zdążę odebrać telefonu i oddzwonię po dwóch minutach). Bardzo często zarzuca mi jakieś dziwne bezpodstawne rzeczy, tłumacząc to tym, że jestem "dużo ładniejsza od jego poprzedniej partnerki i jestem szczupła i on widzi jak mężczyźni się za mną obracają", więc może sobie "dorabiam" + "powinnam być zadowolona, że jest zazdrosny". Prowadzę własną firmę, dlatego czasami jestem bardzo zajęta, nigdy nie zrobiłam niczego, żeby partner mógł źle się poczuć, a tym bardziej, by mógł poczuć się zdradzony czy zaniepokojony (kiedy otrzymywałam wiadomości od obcego mężczyzny, nie odpowiadałam i pokazywałam partnerowi, partner także zna kod do mojego telefonu, nie mam niczego do ukrycia). Kiedy jestem u partnera to nie chce mnie wypuścić z jego domu (sama nie wyjdę, bo posiada owczarka niemieckiego, którego się boję) i nie chce mnie odwieźć do domu, przez co muszę u niego siedzieć aż do kolejnego dnia (wie, że nie jest to dla mnie komfortowe). Zauważyłam, że ignoruje moje zdanie, jest bardzo samolubny (jego rodzina również mu to mówi), nigdy nie ma poczucia winy, nie posiada czegoś takiego jak empatia i nie ponosi odpowiedzialności za własne czyny (jeździ samochodem rodziców, a kiedy go psuje to koszty naprawy pokrywają oni), nie ma żadnych realistycznych ani długotrwałych planów. Partner nie odczuwa też żadnego lęku, kiedy w nocy nie działały latarnie w ramach oszczędzania pieniędzy - uważał, że miasto nocą jest bezpieczne, ja powinnam wyjść z domu o godzinie 24 sama i iść do niego przez las i nic by mi się nie stało. Zawsze gasi górne światło i zostawia lampkę, przez co czuję się jak w "piwnicznej izbie". Nie ogląda telewizji, bo uważa, że "ogłupia", nie słucha radia z tego samego powodu. Jego zdaniem jedyna sensowna muzyka to podziemny rap, gdzie co drugie słowo to przekleństwo, najlepiej o tematyce "konfidentów". Partner potrafi chodzić z włączonym głośnikiem na cały regulator po mieście i "częstować" innych swoją muzyką (potrafił włączyć głośnik o 2 w nocy na rynku i nie obchodziło go, że inne osoby mogą chcieć spać). Partner ma widoczne problemy z koncentracją i pamięcią (wypiera się słów i sytuacji nawet takich, które zdarzyły się w ostatnim czasie). Kolejnym problemem jest wizyta w restauracji, kiedy ktoś siądzie w stoliku obok nas partner patrzy na te osoby i głośno rzuca "ale tu gęsto, aż jeść mi się odechciało". Często wysyła komentarze w stronę innych osób i mocno wierzy w to, że ludzie w stoliku obok powtarzają nasze słowa i naśmiewają się z nas (w rzeczywistości nic takiego nie ma miejsca). Za osoby ważne uważa ludzi, którzy są związani z więzieniem i nie zachowują się normalnie. Dodam, że partner nie ma stałej pracy zazwyczaj wyrzucany jest po dniu próbnym (jego rekord to dwa miesiące). Zawsze kiedy pytam, dlaczego został wyrzucony odpowiada, że "nie wie, bo wszystko robił dobrze" albo że firma "zatrudniła go na jeden dzień jako rozrywkę dla stałych pracowników. Utracił kontakt ze wszystkimi kolegami i został całkiem sam, jestem jedyną osobą, którą ma. Próbowałam poznać go z moimi znajomymi, ale nie polubili go i wyczuli jego dziwne zachowanie. Nie przywiązuje uwagi do ubioru, potrafi przyjść do mnie w dziurawych skarpetkach, codziennie nosi dziurawe ubrania i brudne znoszone buty (kiedy rodzice dają mu pieniądze na nowe to odmawia). Chłopak często rzuca tekstami typu "ludzie ze schizofrenią mają fajniejsze życie", a potem zaprzecza i mówi, że jej nie ma. Przez to wszystko bardzo zniechęcił mnie do siebie, tak wiele jego zachowania budzi u mnie niepokój, że postanowiłam poszukać pomocy tutaj. Partner nie rozumie słowa "nie", kiedy czego się boję to zmusza mnie do tego siłą i nie robi na nim wrażenia nawet kiedy się rozpłaczę. Mówi, że w związku zawsze musi być ktoś "górą" i za wszelką cenę próbuję mnie podporządkować pod siebie. Od jakiegoś czasu ma także wyolbrzymione poczucie własnej wartości, ma bardzo roszczeniowe podejście do życia i wszystko mu się należy, jest też bardzo nieodpowiedzialny. Próbowałam z nim rozmawiać mówiłam jak się czuję, ale to nie działa, partner uważa, że przesadzam i chcę zrobić z niego "nienormalnego". Chciałam, żeby skorzystał z pomocy psychologa, ale on odmawia tłumacząc, że jego zachowanie jest normalne. Początkowo niewinne zachowanie przerodziło się w coś, co utrudnia wszystkim normalne funkcjonowanie. Prosiłabym o jakąś poradę, co może być przyczyną takiego zachowania i w jaki sposób można mu pomóc, jeśli sam nie chce się nigdzie zgłosić. Czy partner może stać się dla mnie zagrożeniem? O jakich zaburzeniach osobowości może to świadczyć? Czy wystarczy wizyta u psychologa czy potrzebny jest psychiatra? Nie potrafię się z nim rozstać, bo ciągle powtarza, że ma tylko mnie, że wróciłby do picia. Może to manipulacja, ale jest mi go zwyczajnie żal i czuję się za niego odpowiedzialna. Wiem, że bardzo mu na mnie zależy.
toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.