Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Trudności z odstawieniem narkotyków - jak rozpocząć terapię?

Treść wrażliwa
Nigdy nie wierzyłem w terapię, ale od kilku dni jestem trzeźwy i czuję się fatalnie. Krótko i na temat: Zacząłem palić marihuane i dużo pić w wieku 15 lat. Mając 16 lat, po raz pierwszy spróbowałem twardych narkotyków (konkretnie MDMA), a jako siedemnastolatek brałem codziennie mefedron i eksperymentowałem z wszelkiego rodzaju lekami i używkami, w tym przyjmujac morfine dozylnie. Miałem około 18 lat, kiedy mój stan psychiczny drastycznie się pogorszył; po tych wszystkich narkotykach byłem emocjonalnie wypalony – nie czułem nic poza wstrętem i nienawiścią. Nigdy nie miałem ojca, a od 15. roku życia mieszkałem sam, bo matka ciągle wyjeżdżała z kraju do swojego partnera. Gdy wracała, kilka razy wyrzucila mnie z domu; zawsze jednak wracałem, kiedy tylko pozwalała, bo nie mogłem znaleźć pracy i nie miałem dokąd pójść (w tamtym czasie czasem mialem mozliwosc i sypiałem u babci przez kilka dni lub odsypialem w samochodzie). Bezdomności towarzyszył ogromny stres, a wraz z nim pojawiły się sny o nekrofilii; były tak drastyczne, że często budziłem się w nocy z odruchem wymiotnym. Zacząłem ulegać tym myślom do tego stopnia, że ​​nie potrafiłem się masturbować przy niczym innym niż do filmow o nekrofilii. Nie ustawały też fantazje o zabójstwie czy gwałcie. Odkąd ograniczyłem twarde narkotyki, objawy nie są już tak silne, ale wiem, że problem nadal istnieje i wymaga zajęcia się nim (istnieje też podejrzenie narcystycznego zaburzenia osobowości – NPD). Jaki rodzaj terapii wybrać? Od czego w ogóle zacząć? Nie chciałem się wyżalić – naprawdę potrzebuję pomocy, bo czuję się zagubiony.
Karolina Florczyk

Karolina Florczyk

Dużo tutaj samotności i cierpienia, a wielkie brawa za ograniczenie substancji i że szuka Pan aktywnie wsparcia pisząc tutaj. To dobry początek, bo to co było, nie determinuje całego Pana dalszego życia. 

Co może Pan zrobić?

-Pomoc psychologiczna bezpłatna całodobowo dla osób dorosłych w kryzysie psychicznym

800 702 222

Mail porady@centrumwsparcia.pl

-poszukanie w swojej okolicy ośrodka interwencji kryzysowej, tam jest pomoc organizacyjna, psychologiczna, psychoterapeutyczna czy prawna, czy też centrum zdrowia psychicznego

-wspomniane o babci - czy ta relacja nadal jest możliwa i warto po nią sięgnąć

-ogólnopolski telefon zaufania uzależnienia w godzinach 16-21 codziennie, bezpłatnie

800 199 990

-w zależności od indywidualnej sytuacji dobierane są kroki wsparcia: leczenie zamknięte, oddział dzienny, terapia grupowa, grupy wsparcia, psychoterapia indywidualna i który nurt (terapie integrujące różne podejścia, poznawczo-behawioralne). To wymaga już szczegółowej znajomości przypadku.
Już Pan zaczął zmiany w swoim życiu - trzymam kciuki. 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Karolina Bladowska

Karolina Bladowska

Moim zdaniem warto jak najszybciej zgłosić się do psychiatry oraz psychoterapeuty, najlepiej mających doświadczenie w pracy z osobami uzależnionymi. Kilka dni trzeźwości to bardzo wymagający okres i wiele objawów może być wtedy szczególnie nasilonych.

Proszę nie bać się mówić terapeucie o natrętnych myślach czy fantazjach. To ważna informacja diagnostyczna i dobry specjalista podejdzie do tego bez oceniania.

Na początek nie skupiałbym się na wyborze konkretnego nurtu terapii. Najważniejsza jest rzetelna diagnoza, a dopiero później dobranie odpowiedniego leczenia.

Życzę Panu, żeby udało się zrobić ten pierwszy krok. Sam fakt, że szuka Pan pomocy, jest bardzo ważny.

Jagoda Jek

Jagoda Jek

To, że zdecydował się Pan o tym napisać i od kilku dni utrzymuje trzeźwość, jest bardzo ważnym krokiem. Z opisu wynika, że mierzy się Pan nie tylko z uzależnieniem, ale też z doświadczeniami zaniedbania, bezdomności i bardzo silnym przeciążeniem psychicznym. To wymaga kompleksowej pomocy.

Na początek zachęcałabym do konsultacji z psychiatrą oraz psychoterapeutą pracującym z osobami uzależnionymi i po traumie. Fantazje czy natrętne myśli, o których Pan pisze, nie są tym samym co zamiar ich realizacji, ale zdecydowanie warto je omówić w bezpiecznej przestrzeni terapeutycznej, bez obawy przed oceną.

Nie musi Pan od razu wiedzieć, jaki nurt terapii będzie najlepszy. Najważniejsze jest znalezienie specjalisty, z którym będzie można wspólnie ustalić plan leczenia. Przy tak złożonych trudnościach często łączy się psychoterapię z opieką psychiatryczną.

Proszę też pamiętać, że pierwsze dni abstynencji bywają bardzo trudne i mogą nasilać złe samopoczucie. To nie oznacza, że jest Pan "nie do uratowania". Wręcz przeciwnie – właśnie teraz warto sięgnąć po pomoc, zamiast próbować radzić sobie z tym w pojedynkę.

Jakub Pawłowski

Jakub Pawłowski

Czytając to, przede wszystkim widzę człowieka, który przez wiele lat funkcjonował w bardzo trudnych i obciążających warunkach. To, co opisujesz, nie świadczy o tym, kim jesteś, ale pokazuje, jak silny wpływ na psychikę mogą mieć trauma, samotność i uzależnienie. Sam fakt, że jesteś trzeźwy i potrafisz o tym otwarcie mówić, jest bardzo ważnym krokiem. Zdecydowanie zachęcałbym Cię do podjęcia terapii i konsultacji psychiatrycznej – z takimi doświadczeniami naprawdę można skutecznie pracować i odzyskać poczucie wpływu na własne życie.


Alan Baryga

Alan Baryga

Proces wychodzenia z uzależnienia to proces złożony i długotrwały. Uważam, że powinien Pan docenić sam siebie za gotowość do walki z uzależnieniem, a także za pierwsze dni trzeźwości. Zachęcam Pana do skorzystania z pomocy psychiatry bądź psychoterapeuty, Jeśli chodzi o nurt, to w przypadku uzależnienia, proponowałbym nurt poznawczo-behawioralny. 

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

 Czytając to, co napisałem, czuję namacalnie Twoje cierpienie. W Twoim przypadku jest potrzeba kompleksowa pomoc. Na początek diagnoza uzależnień i skierowanie na oddział, gdzie odbędziesz kompleksową terapię na oddziale zamkniętym, ważne, abyś ją przeszedł całą i wykonywał zadania itd. Wcześniej detoks. Następnie terapia traum, jakie nosisz w sobie. Pytasz o rodzaj terapii, jaki wybrać? Może być to CBT ukierunkowana na pracę z traumami albo terapia schematów. najważniejsze jest to, ze czujesz potrzebę walki. Już tutaj jesteś zwycięzcą. Całe życie byłeś odrzucany, niechciany,  nie miałeś oparcia w innych i to ukształtowało Ciebie w taki, a nie inny sposób. Ale popatrz na siebie z miłością i szacunkiem. Obejmij się i niech popłyną łzy. Pamiętaj, że to Ty jesteś najlepszym terapeutą dla siebie. Wiem, ze idziesz w dobrą stronę. 

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry

Pana bolesna przeszłość – brak oparcia w rodzicach, wczesna bezdomność i ciężkie uzależnienie – doprowadziła do wycieńczenia układu nerwowego, a fantazje były desperacką, choć przerażającą próbą poradzenia sobie ze stresem i pustką emocjonalną. Pierwszym i najważniejszym krokiem na drodze do odzyskania równowagi jest utrzymanie abstynencji pod okiem specjalistów oraz podjęcie psychoterapii długoterminowej, najlepiej w nurcie psychodynamicznym lub poznawczo-behawioralnym ze specjalizacją w pracy z traumą, zaburzeniami osobowości oraz seksuologią. Obecne fatalne samopoczucie to naturalny, przejściowy etap oczyszczania organizmu, dlatego ważne jest niezwłoczne zgłoszenie się do najbliższego ośrodka terapii uzależnień lub na oddział leczenia zaburzeń osobowości, gdzie otrzyma Pan kompleksowe, profesjonalne wsparcie bez oceniania.

Powodzenia!

Bożena Nagórska

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

Przede wszystkim chciałabym powiedzieć, że to, iż odważył się Pan opisać swoją historię i wprost napisać „potrzebuję pomocy”, jest bardzo ważnym krokiem. Czytając Pana wpis, widzę przede wszystkim ogrom doświadczeń, z którymi przez lata musiał Pan radzić sobie właściwie sam.

Na tym etapie nie zastanawiałabym się jeszcze nad wyborem konkretnego nurtu psychoterapii. W pierwszej kolejności warto umówić się do psychiatry oraz psychoterapeuty, którzy mają doświadczenie w pracy z osobami uzależnionymi i po doświadczeniach traumy. Po dokładnej diagnozie będzie można wspólnie zaplanować dalsze leczenie i dobrać odpowiednią formę terapii.Opisuje Pan również natrętne fantazje i myśli. Samo ich występowanie nie oznacza, że chce je Pan zrealizować, ale zdecydowanie są one czymś, o czym warto otwarcie powiedzieć specjaliście. Psychoterapeuci i psychiatrzy są przygotowani do rozmowy na takie tematy i nie służą one ocenianiu pacjenta, lecz zrozumieniu mechanizmów, z którymi się zmaga.Pierwsze dni abstynencji bywają bardzo trudne zarówno psychicznie, jak i fizycznie. Proszę nie zostawać z tym sam. Im szybciej otrzyma Pan profesjonalne wsparcie, tym większa szansa na trwałą zmianę.Życzę Panu dużo siły. To, że dziś szuka Pan pomocy, pokazuje, że mimo bardzo trudnych doświadczeń nie zrezygnował Pan z walki o siebie.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry. To przez co Pan przeszedł, wieloletnie używanie substancji psychoaktywnych, brak poczucia bezpieczeństwa w dzieciństwie, doświadczenie bezdomności oraz życie w przewlekłym stresie, mogło mieć ogromny wpływ na Pana zdrowie psychiczne. Już sam fakt, że od kilku dni pozostaje Pan trzeźwy i szuka pomocy, jest bardzo ważnym krokiem.

Opisane przez Pana natrętne fantazje i myśli nie muszą świadczyć o tym, że chce je Pan realizować. Mogą być objawem poważnego kryzysu psychicznego, skutków długotrwałego używania substancji oraz przebytych traum. Wymagają jednak bezpośredniej konsultacji z psychiatrą i psychoterapeutą.

Na początku warto zgłosić się do psychiatry, który oceni obecny stan psychiczny i zaproponuje odpowiednie leczenie. Równolegle dobrym rozwiązaniem będzie psychoterapia prowadzona przez terapeutę pracującego z osobami uzależnionymi i po doświadczeniach traumatycznych. W dalszym etapie można również przeprowadzić pogłębioną diagnozę osobowości, nie warto stawiać sobie samodzielnie rozpoznania.

Jeśli pojawiłoby się poczucie, że traci Pan kontrolę nad swoimi myślami lub obawia się Pan, że mógłby komuś zrobić krzywdę albo skrzywdzić siebie, proszę nie zostawać z tym samemu i zgłosić się niezwłocznie do izby przyjęć psychiatrycznej lub wezwać pomoc.

To, że dziś prosi Pan o pomoc, pokazuje, że chce Pan zmiany. Przy odpowiednim leczeniu i terapii jest możliwe stopniowe odzyskanie stabilności i poprawa jakości życia. Życzę Panu dużo siły i odwagi w rozpoczęciu tego procesu.

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska 


Edyta Kotula

Edyta Kotula

Dzień dobry, 

Dziękuję, że zdecydował się Pan o tym napisać. Z Pana wiadomości wybrzmiewa, że od wielu lat mierzy się Pan z bardzo trudnymi doświadczeniami, uzależnieniem, samotnością i ogromnym cierpieniem. To, że mimo tego szuka Pan pomocy, jest ważnym krokiem.

To, co opisuje Pan obecnie-kilka dni trzeźwości i bardzo złe samopoczucie – może być szczególnie trudnym okresem. Organizm i psychika potrzebują czasu, aby funkcjonować bez substancji, dlatego nie warto zostawać z tym samemu. Myślę, że na tym etapie najważniejsze nie jest wybranie „idealnego” nurtu terapii, ale zgłoszenie się do specjalisty, który zajmuje się leczeniem uzależnień i zdrowiem psychicznym. Warto rozpocząć od konsultacji z psychiatrą oraz psychoterapeutą pracującym z osobami uzależnionymi. Dopiero po dokładnej ocenie będzie można wspólnie zdecydować, jaka forma terapii będzie dla Pana najbardziej odpowiednia.

Chciałabym też odnieść się do tego, co napisał Pan o natrętnych fantazjach. Same myśli czy obrazy, nawet bardzo niepokojące, nie są tym samym co zamiar ich realizacji. To jednak ważny temat, o którym warto powiedzieć specjaliście otwarcie. Nie po to, żeby Pana oceniać, ale po to, żeby lepiej zrozumieć, z czym się Pan mierzy i jak najlepiej pomóc.

Mam nadzieję, że nie zrezygnuje Pan z szukania wsparcia. To, przez co Pan przeszedł, nie przekreśla możliwości zbudowania spokojniejszego życia. Nie musi Pan radzić sobie z tym wszystkim sam.

komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Trudności w związku i poszukiwanie tożsamości - jak sobie poradzić?
Jestem w zwiazku z dziewczyna od prawie 3 lat. ja zaraz 18 ona 17 i wiem ze to moze brzmiec szczeniacko ale ostatnio troche sobie nie radze. dzisiaj bylam zapatrzona w cialo mojej znajomej i myslalam o tym jak byloby nam razem a innego razu oklamalam ja co do mojego nalogu. wiem ze to co robie nie jest odpowiednie ale czuje ze gdzies po drodze sama gubie siebie w tej relacji. mimo ze bardzo ja kocham czuje ze ta trelacja nie daje mi tego czego potrzebuje a ja nie umiem byc dobra partnerka. jakiss rady jak sie ogarnac?
Dzień dobry, kręci mi się w głowie, mam wrażenie, że zaraz upadnę
Dzień dobry, kręci mi się w głowie, mam wrażenie, że zaraz upadnę, przeszywają mnie poty, ręce mi się trzęsą i nogi robią mi się bezwładne. Dokąd mogę udać się po pomoc?
Jak pokonać strach przed pracą po mobbingu i znaleźć motywację?

Dzień dobry. Moja sytuacja wygląda tak, że miesiąc temu zrezygnowałam z pracy, gdzie stosowano wobec mnie mobbing - na tyle silny, że boję się podjąć nowej pracy, boję się, że będę poniżana. Mam do wyboru tylko produkcję, pracę na kasie lub w call center, bo jestem tylko po liceum, mimo, że skończyłam 30 lat, co mnie dobija. Czuję się życiową ofermą, w tym wieku już powinnam coś osiągnąć, a boję się panicznie kontaktów z ludźmi, więc żadna praca z klientami albo szukanie znajomości nie wchodzi w grę. Niby mogłabym podjąć naukę, ale żaden kierunek nie wzbudza mojego zainteresowania, szczególnie biorąc pod uwagę, że jestem humanistką - po tego typu kierunkach albo trudno dostać pracę, albo trzeba pracować z ludźmi, czego nie jestem w stanie zrobić. Poza tym nie wyobrażam sobie pracować od poniedziałku do piątku, a potem uczyć się w weekendy - moja energia życiowa jest bliska zeru, najchętniej bym spała, straciłam swoje hobby. Przez ostatnie 10 lat nadużywałam alkoholu, teraz postanowiłam go odstawić, bo, zamiast przyjemności, dawał mi tylko zjazd psychiczny. Z tym, że teraz mój nastrój też jest słaby - myślałam, że odstawienie sprawi, że poczuję się choć trochę lepiej. Jestem umówiona na terapię, ale nie wiem czy nie zrezygnuję, bo wstyd mi tam iść i rozmawiać z obcą osobą. Aktualnie mieszkam z chłopakiem w jego mieszkaniu i coraz bardziej czuję się jak intruz, pasożyt, bo nadal nie znalazłam pracy. Załatwianie spraw w urzędzie, załatwianie lekarza, chodzenie na rozmowy kwalifikacyjne - to mnie przerasta, mam problem z utrzymaniem kontaktu wzrokowego, pustkę w głowie, często potem płaczę. A gdy ktoś jest dla mnie niemiły, moje poczucie wartości spada do zera i mam ochotę się schować i uciec. Co zrobić w mojej sytuacji? Dodam, że od dziecka jestem nieśmiała i od dziecka byłam za to poniżana w szkole, a potem w różnych pracach. Nie mam znajomych, nawet gdybym chciała ich mieć, to nie umiem zainicjować kontaktu, boję się, że będę oceniana i nie będę miała o czym rozmawiać.

TW. Depresja, zaburzenia osobowości i hazard: jak sobie poradzić?

TW: próby samobójcze

 

Dzień dobry. Mam 29 lat i od jakiegoś roku moje cierpienia wychodzą na światło dzienne. Cierpię na depresję oraz zaburzenia osobowości nieokreślone (diagnoza od psychiatry). Jestem na lekach – rano Velaxin 225 mg i przed spaniem Mirtor 30 mg. Dodatkowo mam problem z hazardem, który przysporzył mi licznych problemów finansowych, z którymi sobie nie radzę. Nie wiem, czy mogę to tak nazwać, ale mam za sobą kilka prób samobójczych. Próbowałem przedawkować leki przeciwbólowe (30 tabletek w dawce 500 mg każda) oraz parę razy próbowałem sobie podciąć żyły (w tym przypadku wiem, że biologia nie pozwoliła mi stracić dużej ilości krwi). Mam liczne blizny na ciele, bo samookaleczenie jest moim jedynym sposobem na ulgę emocjonalną. Nie odczuwam przy tym bólu – wręcz przeciwnie. Nie mam przyjaciół czy znajomych, z którymi mógłbym zamienić w ciągu dnia kilka zdań, wyjść na miasto, więc uczucie samotności towarzyszy mi każdego dnia. Nigdy nie potrafiłem utrzymywać trwałych relacji koleżeńskich. Jestem typem introwertyka, który ma problem z budowaniem nowych znajomości. Dodatkowo w dużej mierze odczuwam poczucie beznadziejności, braku jakiejkolwiek wartości oraz brak chęci i przyjemności z życia. Nie pracuję na pełen etat, bo nie jestem w stanie – wiem, że moja produktywność spadła do minimum. Odczuwam ciągłe zmęczenie i brak energii, jednak kiedy przychodzi pora spania, potrzebuję tabletek, żeby zasnąć. Przeważnie budzę się z bólem głowy, który jest ze mną przez większość dnia. Jeśli chodzi o moją relację z rodziną, to uważam, że zaznałem zaniedbania emocjonalnego. Ojca (specjalnie unikam słowa „tata”) nigdy nie było w domu. Zawsze pracował, odkąd pamiętam. Gdy byłem mały, prowadził swoją firmę, więc często przenosił pracę do domu. Później pracował jako kierowca międzynarodowy, więc był to system: 2–3 tygodnie poza domem, a później weekend lub kilka dni w domu, żeby znowu wyjechać w trasę. Byłem jedynym synem, więc moje otoczenie w trakcie dojrzewania skupiało się na mamie, babci i siostrach. Jako mężczyzna dojrzewający nie miałem więc nigdy męskiego wzorca, mentora czy towarzysza do rozmów. Zawsze byłem zdystansowany, nigdy nie rozmawiałem o swoich uczuciach czy emocjach z bliskimi. W ostatnim czasie mocno otworzyłem się ze wszystkim przed rodzicami, pisząc list, który im odczytałem. Tylko w takiej formie potrafiłem zebrać wszystkie myśli. Wspomniałem im o swoich próbach, okaleczaniach, czy o tym, jak się czułem przez nich zaniedbywany (czego nie byli świadomi). Tak naprawdę to nie wiem, jaką formę pytania do mojej sytuacji przytoczyć, ale skoro jest tutaj dostęp do grona specjalistów, to chciałbym wiedzieć, czego mogę się dowiedzieć o moim przypadku.

Mąż nie wychodzi z nałogu, nie jest już odpowiednim partnerem. Chciałabym wziąć rozwód, ale boję się samotności. Chcę miłości
Mój mąż leczy się na chorobę dwubiegunową. Problemem jest nadużywanie przez niego alkoholu. Robi się po nim chamski i kłótliwy. Tłumaczy, że pije, bo albo jest gruby, albo boli, bo kręgosłup, bo przecież ma z nim problem, albo ze względu na absencję seksualną. Czuję, że te wymówki mają na celu manipulowanie moją osobą oraz wzbudzenia wyrzutów sumienia. Mamy dziecko, które bardzo przeżywa tę stresującą sytuację. Próbowałam użyć argumentu rozwodu, ale nic to nie daje. Mąż wręcz twierdzi, że w takim wypadku muszę go spłacić, bo przecież nie będzie miał gdzie mieszkać i straszy mnie zabraniem dziecka. Mój lekarz stwierdził, że mam depresję. Czy w takiej sytuacji ze względu na dobro głównie dziecka powinnam zdecydować się na rozwód? Czuję, że tak, ale nie wiem jak sobie z tym poradzić. Wolałabym pomóc mężowi wyjść z nałogu i tworzyć szczęśliwą rodzinę, ale obawiam się, że będzie mi nadal brakowało tego czegoś. Wolnej chwili, niezależności przy podejmowaniu decyzji. Za każdym razem muszę się tłumaczyć mężowi gdzie wychodzę, z kim rozmawiam przez telefon itd. Czuję, że się duszę w tym związku i mam wrażenie, że czasami już sama nie wiem czego chcę. Z jednej strony chciałabym zostawić męża. Z drugiej boję się samotności, nie potrafię żyć sama. Chcę kochać i być kochaną, ale czy lepiej szukać czegoś nowego, czy lepiej ratować to co jest...
toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.