Bożena Nagórska
Dzień dobry.
Przede wszystkim ma Pani pełne, absolutne prawo do każdej z tych łez. Diagnoza onkologiczna i dwukrotna zmiana planu leczenia na trudniejszy to potężne obciążenie psychiczne. Płacz jest w tym przypadku całkowicie naturalną, biologiczną reakcją rozładowania tego ogromnego stresu i bezsilności.
To, że inni pacjenci nie płaczą przy lekarzach, nie oznacza, że radzą sobie lepiej – często po prostu zamrażają swoje emocje, co kosztuje ich mnóstwo energii. Lekarze i personel medyczny na oddziałach onkologicznych są przyzwyczajeni do widoku łez i jest to dla nich normalna część pracy z pacjentem w kryzysie.
Próby zatrzymania płaczu na siłę za pomocą technik oddechowych mogą paradoksalnie nasilać napięcie. Zamiast walczyć ze łzami, warto zastosować technikę akceptacji i dać sobie na nie przyzwolenie. Może Pani wprost uprzedzić lekarza, mówiąc: „To dla mnie bardzo trudne wiadomości, potrzebuję chwili, po prostu lecą mi łzy, proszę się tym nie przejmować i mówić dalej”. Obecność męża jest tu ogromnym wsparciem – to on może w tych momentach przejąć rolę osoby zadającej pytania i notującej zalecenia lekarza, podczas gdy Pani daje swojemu ciału przestrzeń na przeżycie tych trudnych emocji. Jeśli ten stan i lęk przed kolejnymi wiadomościami będą zbyt przytłaczające, gorąco zachęcam do konsultacji z psychoonkologiem, który pomoże Pani i mężowi przejść przez ten wymagający proces leczenia.
Życzę Pani szybkiego powrotu do zdrowia.
Bożena Nagórska
















