Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z presją innych i brakiem akceptacji dla własnych decyzji?

Nie wiem co robić wszyscy oczekują bym robił jaj oni oczekują jak robię po swojemu to sie obrazaja
Iwona Sieluk

Iwona Sieluk

Z opisu wynika, że istnieje dysonans między oczekiwaniami innych , a Pana potrzebami. To może być frustrujące i wprowadzać zagubienie. Zastanawiam się czy zdarzają się sytuacje, w których udaje się panu postąpić w zgodzie ze sobą i jednocześnie zachować dobre relacje z innymi? Co bywa wówczas pomocne? Z tego co Pan opisuje może wynikać, że w relacjach z otoczeniem "dzieje" się coś na poziomie komunikacji. Ważne jest, żeby móc wyrażać własne zdanie jednocześnie szanując perspektywę drugiej osoby. Być może warto skonsultować się z psychologiem w celu przeanalizowania sytuacji i znalezienia zasobów do lepszej komunikacji. Pozdrawiam Psycholog, psychoterapeuta TSR i CBT w trakcie kształcenia. 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Dorota Patrzyk

Dorota Patrzyk

Brzmi to jak bardzo trudna sytuacja. Mam wrażenie, że znajdujesz się pomiędzy oczekiwaniami bliskich osób a tym, co sam czujesz i czego potrzebujesz. To może być bardzo obciążające, zwłaszcza gdy relacje są dla nas ważne i nie chcemy nikogo zranić czy rozczarować.

Jednocześnie ciągłe rezygnowanie z siebie i działania wbrew własnym potrzebom również może wiązać się z dużym kosztem emocjonalnym. To, co opisujesz, brzmi trochę jak wewnętrzny impas - niezależnie od tego, którą drogę wybierzesz, pojawia się dyskomfort.

Trudno ocenić na podstawie krótkiego wpisu, z czego dokładnie wynika ten problem. Być może dotyczy on stawiania granic, a być może sposobu komunikowania swoich potrzeb i decyzji. Warto jednak pamiętać, że masz prawo żyć w zgodzie ze sobą i podejmować decyzje, które są zgodne z Twoimi wartościami oraz potrzebami, nawet jeśli nie zawsze spotykają się one z aprobatą otoczenia.

Jeśli zauważysz, że związane z tym emocje stają się coraz bardziej nasilone lub sytuacja zaczyna znacząco wpływać na Twoje samopoczucie, warto rozważyć rozmowę z psychologiem lub psychoterapeutą. Takie wsparcie może pomóc lepiej zrozumieć własne potrzeby, wzmocnić się w obszarze granic i znaleźć sposób na radzenie sobie z presją otoczenia.

Trzymam za Ciebie kciuki i pozdrawiam,

Dorota Patrzyk, 
Psycholog

Magdalena Ratajczyk

Magdalena Ratajczyk

Dzień dobry,

Mówi się, że na stawianie granic najbardziej buntują się ci, którzy na ich braku najwięcej zyskiwali. To normalne, że inni mogą być niezadowoleni, jeśli robi Pan inaczej, niż wydaje im się słuszne. Ma Pan jednak prawo sam podejmować decyzje, ponieważ to Pana życie i Pan będzie ponosił ich konsekwencje. 

Zastanawiam się też czego dokładnie dotyczy pytanie: co robić. Co robić by inni byli zadowoleni z Pana decyzji? Tak jak napisałam wyżej, nie musi im się to podobać. Co robić by poradzić sobie z napięciem związanym z ich niezadowoleniem? Tu widzę pole do pracy. Na początku warto przyjrzeć się co i dlaczego jest takie trudne. 

Pozdrawiam serdecznie 

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry. 

Doświadcza Pan sporego zmęczenia wynikającego z ciągłego dopasowywania się do oczekiwań innych kosztem własnej autonomii. Sytuacja, którą Pan opisuje, to mechanizm manipulacji emocjonalnej, którą bliscy używają jako narzędzia kontroli, aby wzbudzić w Panu poczucie winy i zmusić do uległości.

Kiedy zaczyna Pan działać „po swojemu”, burzy Pan ich strefę komfortu, w której zawsze rezygnował Pan z siebie. Obrażanie się rzekomo zranionych osób nie jest Pana winą, lecz ich niedojrzałą strategią radzenia sobie z faktem, że postawił Pan granicę.

W tym punkcie najważniejsze to przestać „ratować” humor innych i pozwolić im na to obrażenie się. Pana dorosłym prawem jest decydowanie o sobie, nawet jeśli wywołuje to niezadowolenie otoczenia. Aby przerwać ten wycieńczający przymus zadowalania wszystkich i nauczyć się asertywnego znoszenia cudzego focha bez poczucia winy, kluczowa będzie krótka psychoterapia w nurcie poznawczo-behawioralnym (CBT). 

Ma Pan prawo żyć na własnych warunkach.

Z pozdrowieniami

Bożena Nagórska

Weronika Trojan

Weronika Trojan

Dzień dobry, sytuacja, o której piszesz przypomina ciągłe rozdarcie między oczekiwaniami innych a swoimi potrzebami. Może to prowadzić do frustracji czy poczucia winy, co wiąże się z kosztami emocjonalnymi i relacyjnymi. Pomocna byłaby psychoterapia w nurcie poznawczo-behawioralnym, gdzie psychoterapeuta pomoże rozwijać asertywność i umiejętność stawiania granic. 
Serdecznie pozdrawiam 

Joanna Michałek

Joanna Michałek

Dzień dobry, 

a jakie jest samopoczucie jak zrobię tak jak ja chcę?

Czy krzywdzę ludzi?

Czy krzywdzę siebie jak robię tak jak chcą?

Często stawianie granic to stawanie do siebie, dbanie o siebie.

Nie każdemu się podoba, że stawiamy siebie na pierwszym miejscu. Mówią, że takie osoby są egoistami? Czy na pewno?

Żeby pomagać trzeba mieć zasoby w sobie, jak to mówią z pustego i Salomon nie naleje... Żeby mieć zasoby, trzeba się poznać, co lubię, czego nie chcę. A sprawia, że podejmuje decyzje najlepsze dla mnie. 

Nie ma możliwości żeby dogodzić każdemu, zawsze znajdzie się ktoś zarzuci, że tak nie chce.

Piękny czas przed tobą! 

Poznawanie siebie i świata.

Powodzenia i miłych odkryć!

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

 Pytanie jest bardzo zasadne z racji tego, że często tak się dzieje albo tez nam się wydaje, że tak się dzieje. Pytanie co jest dla Ciebie ważniejsze? Zaspokajanie potrzeb i oczekiwań innych czy życie zgodne z własnymi przekonaniami? Jeżeli działasz  w granicach prawa to skup się na sobie, ale oczywiście to są indywidualne kwestie. Stawianie granic jest niezbędne a czasami jest niezwykle trudne. Sztuka mówienia nie ale z odpowiednim uzasadnieniem to sztuka. 

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Czuję, że jestem tak wrażliwa, że obniża to moje funkcjonowanie i bardzo cierpię. Empatia jest u mnie na ogromną skalę, sprawia mi ból.
Za bardzo martwie sie innymi. Nie wiem jak to prościej opisać w jednym zdaniu. Mam tak od małego, lecz kiedy dokładnie się to zaczęło, to nie mam pojęcia. Najstarszą sytuację, jaką pamietam to jako 6 latka popłakałam sie przez reklame, "tygrysy są zagrożone wyginięciem". Mogłoby się wydawać, że to nic takiego "wrażliwe dziecko". Z wiekiem okazuje się, że dochodzą inne sytuacje. Osobiście nie znosze używek. Żadnych w każdej ilości. Mimo to jak zobacze kogoś, kto pali zioło, jest bardzo pijany, pali papierosa to odrazu psuje mi sie nastrój. Robi mi sie przykro i czuję zirytowanie na tę osobę "czemu ona sobie to robi?". Potrafię sie popłakać, bo ktoś kogo nawet nie znam to robi. Tak samo jest jak ktoś mówi, że sie źle czuje. Już wyrobiłam sobie nawyk, żeby nie wczuwać sie w emocje, nie sluchać, nie myśleć o tym, ale prawda jest taka, że wtedy nie jestem pomocna tej osobie. Jak nie skorzystam z tego sposobu to płaczę i przeżywam to tak samo, jak nie bardziej jak ta osoba. Dochodzi też czasami do tego, że mam ochote wymiotować ze stresu, strachu? (Sama nie wiem). Zobacze kotka, pieska bezdomnego, wychudzonego. Zrzutke dla jakiejś osoby. Jest to męczące. Jak mówie innym(np najbliższym), że jestem wrażliwa i sie przejmuje to nie zdają sobie sprawy, na jaką to jest skale. Mówię, że widziałam martwego pieska. "No cóż bywa". Ktoś palił zioło "Co z tego?". Dla mnie jest to taka skala problemu. Czasami ponad moimi problemami. Chciałabym widzieć co to mniej więcej jest. Z góry dziekuje za odpowiedź.
Witam serdecznie. Zastanawiam się, czy jestem osobą z pogranicza borderline.
Witam serdecznie. Zastanawiam się, czy jestem osobą z pogranicza borderline. Poznałam pewnego mężczyznę, relacja trwała jedynie miesiąc czasu. Bardzo mi się podobał, tak bardzo, że w ciągu tego miesiąca działo się tyle, ile przez pół roku. Był mną zauroczony, ja nim. Odrzucił mnie, z uwagi na to, że w jego ocenie jestem manipulantką, nie liczę się z czyimś zdaniem. Faktem jest, iż tak bardzo mi się podobał, że spieszyłam się za bardzo ze wszystkim, ale on też się na to zgadzał. Czy potrzebuje terapii ? Czy to tylko niecierpliwość i natarczywość, czy raczej borderline?
Problemy w związku po narodzinach dziecka: odrzucenie, zdrada i poczucie winy

Jesteśmy z partnerem ze sobą 15 lat, mamy bobasa w domu. Przed ciążą i w trakcie ciąży wydawało mi się, że jesteśmy szczęśliwi. Świadomie zdecydowaliśmy się na dziecko. Mąż bardzo o mnie dbał, mówił, jak to jest szczęśliwy. W dniu porodu był ze mną, bardzo mnie wspierał.

Ale nagle wszystko się zmieniło w dniu odbioru nas ze szpitala. Stał się oschły i rozdrażniony. Przez całą drogę do domu się nie odzywał i był niezadowolony. Po kilku dniach przestał spać ze mną w łóżku, stopniowo się ode mnie odcinał. Zwalałam to na jego zmęczenie i skłonności do depresji.

Oczywiście, mimo tego wychodził na spotkania ze znajomymi. Ale nie chciał wyjść ze mną. Chciał, żebym wychodziła ja albo on. Gdy dziecko miało pół roku, miał próbę samobójczą. Usłyszałam w złości, że to moja wina, bo ze mną nie chce żyć. Później emocje opadły, przeprosił mnie. Ale po tym jeszcze bardziej mnie odtrącił.

Co gorsza, zaczął widzieć mnie fizycznie inaczej niż jestem. Wyolbrzymia, że jestem tłusta, że jestem brzydka i że jemu jest ciężko. Ja wiem, że nie jestem idealna, ale naprawdę nie jestem w typie „brzydkiej kobiety”. Nie mam nadwagi. Zaczęłam jeszcze bardziej się odchudzać. Chudnę, ale on ciągle widzi mnie w zakrzywionej rzeczywistości jako grubasa oblanego tłuszczem.

Po roku próśb o rozmowę wyszły na jaw dziwne sytuacje. Okazało się, że wśród znajomych koleżanka go podrywała, pisała do niego i za każdym razem opowiadała, jak to jej się chce seksu. Gdy skrytykowałam jej zachowanie, wściekł się na mnie, uważając, że ona nie robi nic złego, a ja jestem nienormalna i mam o niej nic złego nie mówić.

Były w międzyczasie lepsze i gorsze chwile, ale jakiś czas temu oznajmił, że chce mieć inne kobiety. I że je będzie miał – bez względu na mnie. Mogę to zaakceptować i będziemy swingować razem z innymi, albo nie – i wtedy będzie mnie zdradzać, bo „mi nie można szczerze nic powiedzieć o swoich potrzebach”. A on chce z kobietami innymi niż ja uprawiać seks i je pieścić.

Kiedy próbowałam mu wyjaśnić, że rozpoczęcie swingowania nie jest dobre, skoro związek jest w fatalnym stanie, i że mnie boli, gdy mówi, że chce pieścić inne kobiety, to słyszę, że „ze mną nigdy nie można być szczerym”. I że „od zawsze wiedział, że lepiej mi nic nie mówić”. Po czym drze się, że jestem „tłustą dupą” i pyta, czemu nie akceptuję tego, że on chce mieć seks z innymi.

Nie rozumiem. Zadałam mu proste pytanie: „Co w sytuacji, gdy para, z którą mielibyśmy swingować, mi nie będzie pasowała i facet będzie mnie odpychał? Czy byłbyś w stanie zostawić tę obcą kobietę i zająć się mną, a ją odpuścić?”. Usłyszałam, że „nie”. Jakby była w jego typie, wolałby ją pieścić i całować jej cipkę niż wyjść ze mną.

Piszę, bo on mi wyrzuca, że nie myślę o nim, że liczy się tylko to, co ja chcę. A ja czuję, że wariuję.

Czy ja jestem egoistką?

Jak zacząć myśleć o sobie pozytywnie po stracie dziecka i braku wsparcia?

Dzień dobry, 

Piszę z zapytaniem, ostatnio moje życie obróciło się do góry nogami. Byłam w ciąży, lecz straciłam moje dziecko. 

Od nikogo nie dostałem wsparcia ani od rodziny, ani od chłopaka. Wręcz przeciwnie zostaje poniżana, wyzywana. Szczerze bardzo mnie to boli. Na początku starałam się innym wyjaśnić, co mnie boli, lecz nie rozumieją moich uczyć. Nie umiem odejść od nich, bo są dla mnie ważni. Na zewnątrz jestem uśmiechnięta, a w środku załamana. Nie myślę o sobie, tylko jak uszczęśliwić innych. Martwię się o innych, troszczę, a za to dostaje odrzucenie. 

Chcę popracować nad tym, żeby myśleć o sobie, lecz nie umiem. Dlatego piszę tutaj z zapytaniem, jak zacząć myśleć o sobie pozytywnie i zająć się sobą?

Wiele lat temu wyszłam za mąż za sporo starszego ode mnie mężczyznę
Wiele lat temu wyszłam za mąż za sporo starszego ode mnie mężczyznę, nigdy nie poznałam chłopca w swoim wieku, kiedy patrzę wstecz, wydaje mi się, że się starłam chodziłam na imprezy, jeździłam na klasowe wycieczki, wypady w czasie studiów itp - po prostu się nie udało.... . Poznałam wtedy swojego przyszłego męża, był już wiele lat po rozwodzie, z dorosłą córką, był niechętny ślubowi, ale jak podpisałam intercyzę, wzięliśmy ślub cywilny. Nie mogliśmy mieć wspólnych dzieci (moja onkologiczna operacja), żyjemy zgodnie, i do tej pory sporo jeździliśmy po świecie jednak choroba moja i męża oraz jego wiek zastopowała naszą wspólną pasję. Od pewnego czasu widzę, że tak naprawdę nie mamy nic wspólnego zarówno materialnie, jak i psychicznie, żadnych planów na przyszłość. Mieszkam w jego domu, ale wiem, że po jego śmierci będę musiała go opuścić i zostawić córce, wracając do domu rodziców, którzy również są chorzy onkologicznie. Nie mam totalnie nic swojego oprócz pracy zawodowej i 53 lat na karku. W tym momencie uciekam w pracę, która daje mi poczucie stabilności, że gdzieś należę, że jestem częścią normalnej społeczności, ale to nic nie rozwiązuje, coraz bardziej się boję, jestem bezsilna, jakbym tonęła. Wiem, że sama jestem winna, będąc młodą osobą (wtedy 26 lat) nie przewidziałam, że tak potoczy się moje życie, a teraz nie widzę żadnej drogi....
toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.