Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z przemocą w związku i podejrzeniem o zdradę?

Co ja mam myśleć i jak odbierać? Może to ze mną jest coś nie tak? Przejdę do rzeczy: Jestem w związku małżeńskim ponad 17 lat a razem juz 21. Były wzloty upadki kłótnie jak w każdym związku, lecz doszło do rękoczynów. Mąż wyrzucił mnie dwa lata temu z domu ponieważ za dużo nadużywałam alkoholu, przez tydzień całe szczęście znalazłam lokum u znajomych. Miałam kontakt z mężem, pisaliśmy na messenger żałował wypisywał że jest złym człowiekiem że zejdzie z tego świata. To ja zawsze pierwsza wyciągałam rękę do zgody, to ja biegałam za nim jak to się mówi jak suka - on nigdy. Potrafił mi powiedzieć jak sie wkur. . I robisz jazdy sama się opanuj. Tak było zawsze pierwsza pokazywałam że zalezy mi na spokoju zgodzie. Mówiłam chodz pogadamy przytul mnie, Mąż odpychał Potrafił lekceważyć po 8-9 godzinach no jakby juz bylo lepiej. Kiedy zapytałam sama czy moge wrócić do domu odpisal TAK. Byłam przerażona strasznie wzielam taxi przyjechałam do domu. Mąż nie otwierał mi ani domofonu i drzwi ( weszłam ufff wszystko ok stal przy oknie i zapalonej świeczce) przytulił popłakał się. Zaczęliśmy rozmawiać wszystko wydawało sie byc piękne opanowane. Oboje sobie wybaczylismy dałyśmy nam naszemu związku szanse. Zaczęła się kolejna gehenna po zaledwie 2 latach pięknych uczuć szacunku ponowna agresja słowna reczna znęcanie się psychiczne fizyczne nade mna lecz mimo wszystko Mąż z niczego nic sobie nigdy nie robił wszystko i o wszystko obarczać Potrafił jedynie mnie. Mimo mojego zlego stanu psychicznego nie chcial nie chce pomóc byc wsparciem tylko jak mówi cyt,,mam wyjebane radź sobie sama twoj biznes,,podczas rozmów mojego zapytania o co kolwiek rozmawia wprowadzając słowa cyt,,czego ty nue rozumiesz debilu, kretynko,, wtedy mnie nakręca i popadam w szał tez go wyzywam dochodzi do tego ze maz bije mnie po twarzy poddusza wyzywa od chorych psychicznie czy kurew szmaty. Niszczy przedmioty w domu rozwalił swój telefon zrywa biżuterię wyrzuca cos co otrzyma ode mnie. Mamy obledny sex , choć jego agresja przeradza sie kiedy podczas rozstania jak np idzie do pracy pisaliśmy na messenger zawsze pisal jak mnie kocha teskni pragnie dzez kiedy z pracy wróci, podpytałam sie czy power ogień czy ma ochotę odpisywał mowil ze we wszystko moge mu wierzyć, choc momenty miłości były na odległość slodzil zapewniał dawał nadzieję. Ja zadowolona z apetytem mmm bedzie potem czuły namiętny zawsze zazwyczaj sie zawiodłam ( swiat realia wracał z pracy krzyczal byl agresywny wiec mu tłumaczę po co kłamiesz wielka milosc na odległość) ??? Ba wszystko zawsze mial ma wymówki. Uwaza ze to ja jestem prowodyrem ze ja z niego robie takiego agresywnego. Tłumaczę ze to nie tak działa nie dociera zupełnie nic. Tłumaczę cale dni jestem wiecznie sama zupełnie sama ze tęsknie za nim ze czekam kiedy bede mogla mieć męża po pracy na wyłączność megaa czulosc intymność wyjścia pieszczoty ze tak tego pragnę. Zaczyna byc automatycznie agresywny ze dosc ma moich pytan non stop a dzez a masz ochotę. Mówię ze powinien byc szczęśliwy iz chce dopytuje sie ze pragnę właśnie tylko jego. Niestety potrafi napietrzyc sytuacje mowiac mi znajdź se lepszego to odejdz jak ci zle lub a z kad mam wiedzieć ilu cie pierd .. jak jesten w pracy. Dobrze wie ze nie ma racji zawsze przyjeżdżam po niego do pracy dzwoni na wideo rozmowę widzi zawsze jestem w domu. ( czemu on mi to robi tak traktuje?) W pracy pełen werwy wesoły żywy ze swoją kierowniczką ma wręcz cudowny kontakt super rozmawiają a nawet sie śmieją. Pożrą się a zaraz zgoda, z żoną ze mna tak nie potrafi nie chce? Mówiłam mu to on do mnie teksty ze jestem chora psychicznie lub nie poważna i za dużo biorę do siebie. Ale co mam myslec jak sie czuc ??? Z obca kobieta lepsze relacje niż z żoną? Kierowniczka dosyć często tylko wokoło męża wokol innych pracowników nie zbyt zauważyłam to, męża wyręcza zupełnie ze wszystkim on jeleń lata a to poprosiła by poszedł płyny do auta jej wlał poleciał a to do apteki poleciał a to zakupy do auta poleciał. Kiedy mówię mężowi ze to mi nie pasuje pytam dlaczego innych pracowników nie poprosi, on zawsze wymówki ze prosiła nie raz tego i tego lecz ja zawsze widzę wiecznie jak tylko moj maz pomocny i wiecznie obok siebie jakby świata poza sobą nie widzieli ( czyżby ukryty romans?) Jak odbierać? Ręce mi opadają jestem bez siły. Mnie wiecznie poniza krytykuje bije po twarzy co do czego jadac następnego dnia do pracy juz potęga uczuc ogromna tęsknota czy to manipulacja z jego strony? Nie zauważyłam aby w domu ukrywał telefon nigdzie sam nie wychodzi wypiera sie zaprzecza zdrady czy romansu za wszelką cenę kocha pragnie mnie. Mi tu cos naprawdę nie pasuje gra w cos??? Staram sie szczerze porozmawiać nie da sie. Poprostu Mąż dostaje skowronki kiedy juz szykuje sie do pracy a ja koło zapasowe??? Co robic co myśleć klamie mnie ma jakies zaburzenia psychiczne?? Jak moge to sprawdzić??? Mąż twierdzi ze żadne leczenia mu nie potrzebne ze to ja powinnam się leczyć.
User Forum

Kasia1983

3 dni temu
Anna Kapelska

Anna Kapelska

Dzień dobry,

 

Pani Kasiu - dziękuję, że Pani o tym pisze i szuka wsparcia. 

Bardzo mi przykro, że jest Pani w tak trudnej i wyczerpującej sytuacji.  

Pyta Pani, czy to z nią jest coś nie tak. 

Po pierwsze, doświadcza Pani przemocy fizycznej i psychicznej. Stwierdzenia męża, że to Pani ma problem lub jest zaburzona, są klasycznym przykładem zwalania winy na drugą osobę i manipulacji.

 

NIE ISTNIEJE coś takiego jak: To ty mnie sprowokowałaś ! Pani mąż jest dorosły i powinien ponosić odpowiedzialność za swoje czyny i reakcje.  Bez względu na pobudki, jakie nimi kierują bądź Pani zachowania, absolutnie nie ma prawa Pani obrażać, bić, podduszać.  

Wspomina Pani również o obłędnym seksie, bliskości po agresywnych zachowaniach - to również typowa faza tak zwanego 'miesiąca miodowego', który może cyklicznie się powtarzać. Czyli jest ok, potem napięcie rośnie, w końcu następuje eskalacja konfliktu, kłótnia, wyzwiska, bicie, a potem skrucha, bliskość, seks. Organizm przyzwyczaja się do takich emocji, mimo że nie są one zdrowe i dobre.

 

Powtórzę: nawet gdyby to Pani poddała się diagnozie i coś by z niej wyszło, nie tłumaczy ani nie usprawiedliwia to zachowań Pani męża.

 

Proponuję, by rozważyła Pani poddanie się terapii własnej i przyjrzenie się relacji, funkcjonowaniu i co powoduje, że godzi się Pani na doświadczanie takiej krzywdy. Proszę pamiętać o swoim bezpieczeństwie. 

Życzę Pani wszystkiego dobrego,

 

Anna Kapelska

Psycholog

3 dni temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Dziękujemy za przesłaną wiadomość i za to, że podzieliła się Pani tak bolesną i osobistą historią. Czuję jak ogromny ciężar dźwiga Pani na swoich barkach...żadna osoba nie zasługuje na przemoc, upokorzenia ani strach, niezależnie od okoliczności. Z tego, co Pani napisała, że mąż poza przemocą psychiczną i fizyczną, dopuszczał się także przemocy ekonomicznej (niszczenie rzeczy i demolowanie domu).

Nikt nie ma prawa Pani tak traktować ani też nikogo innego. Przemoc w Polsce  zgodnie z naszym prawem jest przestępstwem i  grozi za to odpowiedzialność karna. 

 

Czytając Pani wiadomość, czuję w Pani przede wszystkim kobietę spragnioną bliskości, miłości i bezpieczeństwa, to naturalne potrzeby, nie powód do wstydu. Jednocześnie relacja, którą Pani opisuje, nosi wyraźne znamiona przemocy psychicznej i fizycznej, a takie zachowania nigdy nie są usprawiedliwione.

Pani zagubienie, tęsknota, nadzieja przeplatająca się z bólem, to wszystko jest zrozumiałe, gdy przez lata było się wciąganym w bardzo trudną emocjonalnie dynamikę. Nie jest Pani sama w tych przeżyciach, choć wiem, że może Pani tak się czuć. Z całego serca zachęcam, by poszukała Pani realnego wsparcia dla siebie, rozmowy z psychologiem, terapeutą lub kontaktu z lokalnym Ośrodkiem Pomocy Społecznej, nie będzie to znak słabości, tylko akt odwagi i troski o siebie. Można też zadzwonić na bezpłatną Infolinię Ogolnopolskiego Pogotowia dla Ofiar Przemocy w Rodzinie 801 120 002 ( niebieskalinia@niebieskalinia.info, https://niebieskalinia.info ), czekają tam specjaliści, którzy są gotowi Panią wysłuchać, dać wsparcie i poszukać z Panią rozwiazania, które bedzie dla Pani bezpieczne. 

 

Ważne też aby spróbowała Pani pomyśleć, czego by Pani najbardziej dla siebie potrzebowała, poza oczywiście spokojem i poczuciem bezpieczeństwa (nie tylko w relacji), jak by Pania chciala, aby ta sytuacja się zmieniła? 

 

Proszę pisać również tutaj w razie potrzeby, jesteśmy dla Pani. 

 

z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka 

3 dni temu
Zuzanna Zbieralska

Zuzanna Zbieralska

Dzień dobry,

Bardzo dziękuję, że Pani to napisała. Z tego, co Pani opisuje, wyłania się obraz wieloletniej przemocy psychicznej, fizycznej i emocjonalnej. Chcę to powiedzieć bardzo jasno i spokojnie: to, czego Pani doświadcza, nie jest „normalnym kryzysem w związku” ani „kłótniami jak u każdego”. Bicie, podduszanie, wyzwiska, poniżanie, niszczenie przedmiotów, obarczanie Pani winą za jego agresję, a potem okresy czułości i zapewnień o miłości, to jest klasyczny cykl przemocy. W tym cyklu nie chodzi o Pani zachowanie, pytania czy potrzeby. Odpowiedzialność za przemoc zawsze leży po stronie osoby, która ją stosuje.

To bardzo ważne, żeby wiedziała Pani, że nie jest tak, że Pani „prowokuje” bicie i nie jest tak, że gdyby Pani była inna, on by nie był agresywny. To nie jest Pani wina. To, co Pani nazywa „ogromną tęsknotą, miłością, intensywnym seksem i nadzieją”, często jest częścią mechanizmu, który bardzo silnie wiąże emocjonalnie z osobą stosującą przemoc. To nie znaczy, że Pani źle kocha. To znaczy, że Pani organizm i psychika są w stanie ciągłego napięcia, lęku i ulgi naprzemiennie. To bardzo wyczerpujące i dezorientujące. Pyta Pani czy to manipulacja lub zaburzenia ze strony męża. Na forum nie da się i nie trzeba stawiać diagnozy mężowi. Niezależnie od tego, jakie on miałby problemy, faktem jest, że stosuje przemoc i nie bierze za nią odpowiedzialności oraz odmawia pomocy i leczenia, a także przerzuca winę na Panią. To wystarcza, by uznać sytuację za niebezpieczną. Najważniejsze pytania na teraz to, czy jest Pani bezpieczna. Bardzo zachęcam, aby skontaktowała się Pani z lokalnym Ośrodkiem Interwencji Kryzysowej lub telefonem zaufania dla ofiar przemocy Niebieska Linia, nr.  800 120 002. Centrum Praw Kobiet także wspiera kobiety po przemocy domowej. Można sprawdzić na stronie gdzie znajduje się najbliższy punkt i pojechać tam lub zadzwonić. Ważne, aby mogła Pani porozmawiać indywidualnie z psychologiem lub terapeutą nie po to, żeby naprawiać związek, tylko żeby odzyskać jasność, siłę i bezpieczeństwo, nie podejmowała prób terapii par- w sytuacji aktywnej przemocy to nie jest bezpieczne.

Na koniec coś bardzo ważnego:
to, że Pani „krzyczy, wyzywa w odpowiedzi, wpada w szał”, nie czyni Pani sprawczynią przemocy. To są reakcje osoby, która przez długi czas była upokarzana, zastraszana i raniona. Nie jest Pani chora psychicznie. Jest Pani wyczerpana, zraniona i funkcjonująca w sytuacji chronicznego zagrożenia. Proszę nie zostawać z tym sama. Pani życie i zdrowie są ważne.
Życzę Pani dużo wsparcia i odwagi w szukaniu pomocy. Zasługuje Pani na bezpieczeństwo i szacunek.

Zuzanna Zbieralska, psycholożka

3 dni temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Pani Kasiu

 

 To co Pani opisuje jest typowym objawem przemocy fizycznej i psychicznej,a do tego uzależnieniem od drugiej osoby do jest normą w tego typu relacjach. Pani opis jest niezwykle sugestywny i wywołał we mnie jako psychologu silne emocje gdyż w mojej przestrzeni nie ma miejsca na takie zachowania. Co w tym przypadku? Zacznijmy od zastanowienia się nad plusami i minusami tej relacji. Patrząc z perspektywy czasu widzi Pani zmiany w zachowaniu partnera? Co musi się wydarzyć ,aby Pani zmieniła tok myślenia i zaczęła dbać o swój dobrostan? Granice tutaj są cienkie. Proszę walczyć o siebie,o swoje zdrowie fizyczne i psychiczne. Nie wiem czy rozważała Pani zgłoszenie tej przemocy? Moja rada to rozpoczęciu spotkań z psychologiem i psychoterapeutą. Tutaj nie ma czasu na dawanie kopalnych szans. Przepraszam,że pisze tak bezpośrednio i może nie tego się Pani spodziewała,ale tutaj ratować może Panią jedynie terapia i zmiana perspektywy na życie. Życzę powodzenia .

mniej niż godzinę temu
Weronika Wardzińska

Weronika Wardzińska

Dzień dobry,


to, w czym Pani żyje, nie jest zwykłym kryzysem w małżeństwie. To jest przemoc: psychiczna, fizyczna i emocjonalna oraz manipulacja, która z czasem sprawia, że zaczyna Pani wątpić w siebie i swoją ocenę rzeczywistości. Wyzwiska, bicie, podduszanie, niszczenie rzeczy, straszenie odejściem, a potem nagłe deklaracje miłości i tęsknoty tworzą bardzo niebezpieczny cykl. To nie jest miłość, tylko mechanizm uzależniający.

 

Nie ma znaczenia, czy on ma romans, zaburzenia psychiczne czy „ciężki charakter”. Nic nie usprawiedliwia przemocy. Nie da się „sprowokować” kogoś do bicia, odpowiedzialność zawsze leży po stronie osoby, która bije. To, że w pracy potrafi być miły i wesoły, a w domu agresywny, jest bardzo częste u sprawców przemocy i nie oznacza, że problem jest w Pani.

 

To nie z Panią jest coś nie tak. Pani reakcje: lęk, rozpacz, złość, zagubienie są naturalną odpowiedzią na wieloletnie krzywdzenie. Pani nie ma obowiązku go leczyć, sprawdzać ani ratować. Pani obowiązkiem jest zadbać o swoje bezpieczeństwo.

 

Na tym etapie rozmowy i tłumaczenia niczego już nie zmienią. Warto pilnie poszukać wsparcia dla siebie: psychologa, terapeuty, organizacji pomagających osobom doświadczającym przemocy. Jeśli dochodzi do przemocy fizycznej, to jest sytuacja wymagająca natychmiastowej ochrony, nie „kolejnej próby porozumienia”.

 

Pani intuicja i ciało od dawna sygnalizują, że to Panią niszczy i one mają rację.


Pozdrawiam serdecznie

Weronika Wardzińska

2 dni temu
Izabela Koczur

Izabela Koczur

To, co Pani opisuje, jest bardzo trudne i bolesne. Już na wstępie chcę jasno powiedzieć: przemoc fizyczna i psychiczna nigdy nie jest Pani winą. Bicie, duszenie, wyzwiska i poniżanie nie są „kłótnią” ani efektem prowokacji, tylko przekroczeniem granic.

Z opisu relacji widać powtarzający się schemat: okresy agresji i upokarzania przeplatają się z chwilami czułości, przeprosin i zapewnień o miłości. To sprawia, że pojawia się dezorientacja, nadzieja na zmianę i pytania: „czy ze mną jest coś nie tak?”. To bardzo częsty mechanizm w relacjach przemocowych  nie świadczy o Pani słabości.

Niezależnie od tego, czy mąż ma zaburzenia psychiczne, czy nie  odpowiedzialność za przemoc zawsze leży po stronie osoby, która ją stosuje. Fakt, że potrafi funkcjonować spokojnie poza domem, pokazuje, że ma kontrolę nad swoim zachowaniem.

Najważniejsze w tej sytuacji jest Pani bezpieczeństwo i wsparcie. Warto poszukać pomocy dla siebie u psychologa lub w instytucjach wspierających osoby doświadczające przemocy (np. Ośrodek Interwencji Kryzysowej, Niebieska Linia). Nie musi Pani przechodzić przez to sama.

To, co Pani przeżywa, nie jest oznaką „choroby”, lecz reakcji na długotrwały stres i przemoc. Zasługuje Pani na szacunek, spokój i poczucie bezpieczeństwa.

 

Pozdrawiam

Izabela Koczur

 

2 dni temu
Izabela Koczur

Izabela Koczur

To, co Pani opisuje, nie jest zwykłym kryzysem w związku ani „normalnymi kłótniami”. Z Pani relacji jasno wynika, że doświadcza Pani przemocy psychicznej i fizycznej: wyzwisk, poniżania, bicia, duszenia, niszczenia przedmiotów oraz przerzucania winy. To bardzo poważne przekroczenia granic.

Odpowiadając wprost na Pani pytanie: to nie świadczy o tym, że z Panią jest „coś nie tak”. Dezorientacja, ogromna tęsknota po aktach przemocy, nadzieja na zmianę i jednoczesne poczucie wyczerpania są częstą reakcją osób uwikłanych w cykl przemocy  napięcie, wybuch agresji, a potem okres przeprosin, czułości i obietnic. To może dawać silne emocjonalne przywiązanie, ale nie oznacza zdrowej relacji.

Niezależnie od tego, czy mąż ma zaburzenia psychiczne czy nie odpowiedzialność za przemoc zawsze leży po stronie osoby, która ją stosuje. Alkohol, kłótnie czy Pani reakcje nie usprawiedliwiają bicia ani upokarzania. To, że mąż twierdzi, iż „to Pani jest problemem”, jest formą podważania Pani percepcji i może dodatkowo wzmacniać poczucie winy i zagubienia.

Najważniejszą kwestią w tej sytuacji nie jest diagnozowanie męża, ale Pani bezpieczeństwo  fizyczne i psychiczne. Duszenie i przemoc fizyczna są sygnałami realnego zagrożenia. W takiej sytuacji rozmowy i tłumaczenia zwykle nie zatrzymują przemocy.

Zdecydowanie warto, aby poszukała Pani wsparcia dla siebie  u psychologa/psychoterapeuty oraz w instytucjach pomagających osobom doświadczającym przemocy (np. Ośrodki Interwencji Kryzysowej, Niebieska Linia). Nie musi Pani zostawać z tym sama.

To, że Pani czuje się wyczerpana i bez sił, jest zrozumiałą reakcją na długotrwałe krzywdzenie – nie dowodem słabości. Zasługuje Pani na bezpieczeństwo, szacunek i realne wsparcie.

 

 

 

pozdrawiam

Iza Koczur

 

2 dni temu

Zobacz podobne

Partnerka unika, boi się, nie pozwala się sobą zaopiekować przez traumę, którą przeżyła. Jak jej pomóc?
Witam, Moja dziewczyna Wiktoria ma dość głęboki problem. Ona nie chce iść do psychologa a chcę jej jakoś pomóc. W skrócie obwinia się za śmierć matki .Obie w tym samym czasie miały nowotwór uwarunkowany genetycznie. Wiktoria była zdiagnozowana a jej mama nie była. Mama Wiktorii ciągle się nią zajmowała w szpitalu i zaniedbała swoje zdrowie na rzecz córki Dziś Wika uważa, że to przez nią jej mama nie żyje. Przez tą traumę nie umie wejść w związek, bo po czasie, gdy zauważa, że komuś na niej zależy i że o nią dba, odsuwa się i dystansuje. Ponieważ podświadomie myśli, że to samo, co spotkało jej mamę spotka też jej partnera W tym przypadku mnie. Podświadomie myśli, że przez nią będę cierpiał .Bo jej mama zmarła, bo się nią opiekowała i mnie też czeka coś złego, bo o nią dbam. Ten mechanizm obronny w jej mózgu powoduje negatywne myśli, które ją odpychają ode mnie Druga sprawa, o której się dowiedziałem to, że nie szanuje siebie samej i nie zależy jej na jej zdrowiu . Mówiła też, że jedyne co trzyma ją przy życiu to jej dwa pieski .I że czasem myśli o skończeniu życia, ale nie chce się zabijać, bo było by przykro jej rodzinie. Nie wiem, jak mam jej pomóc, ale jakoś muszę Chcę być przy niej, bo ona też chce tylko myśli jej przeszkadzają. Udało mi się jej tylko wytłumaczyć, dlaczego tak ma, że gdy ktoś zaczyna się o nią starać to ona ucieka i miała tak już kilka razy w życiu. Dopiero mi udało się odkryć, czemu tak ma, więc chcę jej pomóc, bo ona nie chce iść do psychologa Przekonałem ją, że jej pomogę i że będę przy niej i że ma dla kogo żyć i tak dalej. Ale nie wiem, co mam robić dalej Przekonałem ją, żeby nie uciekała, bo zawsze będą ją męczyć te myśli i że musimy to we dwoje jakoś naprawić - to jej myślenie. Na dodatek ma małą pewność i wartość siebie Ciągle za wszystko przeprasza, bo się boi, że ktoś poczuje się przez nią źle Ma również dziwne odruchy, nie wiem jak to nazwać. Jest jakby strachliwa, gdy ktoś zrobi nawet mały ruch albo spadnie jej trochę włosów na brwi to tak jakby ją to przeraża, że aż odskakuje. Czasem, sporadycznie, ale nasila się z ilością stresu . Rok temu, gdy była w Niemczech miała załamanie, zamknęła się w sobie i się cięła Tak dała upust swoim emocjom.
Mam wrażenie, że wszystko mnie przerasta, brak własnego mieszkania, na pokładzie 15 miesięczna Nadia i 14 letnia zbuntowana Olivia.
Mam wrażenie, że wszystko mnie przerasta, brak własnego mieszkania (mieszkamy u mojej mamy), na pokładzie 15 miesięczna Nadia i 14 letnia zbuntowana Olivia...no i mąż, który cały dzień jest w pracy. Czasem budzę się rano i pierwsza moja myśl to po co.... Jaki sens wstawać jeśli nic nowego mnie nie czeka tylko problemy...
Czuję się wyłączona. Mam póki co tylko pecha, jeśli chodzi o wygląd mojego życia. Chcę mieć sprawczość.

Mam taki problem, iż moje życie nie wygląda zupełnie tak, jak chcę. Nie wiem nawet, jak dojść tam, gdzie chcę, ponieważ chcę mieć pracę, od pół roku jeszcze jej nie znalazłam, nie mam też przyjaciół ani znajomych. 

Nie wiem, jak spędzać dzień, nie wiem, gdzie zamieszkać. Wróciłam właśnie zza granicy rozczarowana, bo ani nie nawiązałam głębszych znajomości, czas spędzałam sama, ani też nic większego z tego nie wyszło i zastanawiam się - czy tak ogólnie wygląda życie? 2 lata temu byłam na praktykach za granicą, w kraju europejskim i ludzie byli bardzo zajęci sobą, nie otwarci na mnie, nie znałam języka, kobieta, która była moim supervisorem była dla mnie oschła i wykluczała mnie z zadań, które miała mi dawać. 

Pojęcia nie mam, czym mogę jeszcze się kierować, bo jak dotąd mam ogromnego pecha. Nie podobała mi się rola osoby odsuniętej na bok, a niestety często ludzi młodych, jeszcze niedoświadczonych albo mało doświadczonych traktuje się protekcjonalnie, a dla mnie ważne jest, by czuć się szanowaną. 

Chciałabym także móc mieć sprawczość i chociaż zadecydować o tym, by wprowadzić ciekawe aktywności do mojego życia. Myślałam o tym i nie wiem, za co się zabrać, bo nie interesuje mnie w zasadzie aktywność sama w sobie, typu: sport, malarstwo, ale chodzi o sposób wykonania: to znaczy, co czuję wtedy, gdzie się znajduję, z jakimi ludźmi itp. Nie wspominając o tym, że hobby często jest drogie, a ja teraz nie mam pracy. 

Jestem bardzo zmęczona tą sytuacją, bo poprzez to wykluczenie czuję się jakbym była poza. 

Mam też problemy z koncentracją i nie mam takiej jasności umysłu przez to wszystko. W zasadzie to ciężko mi cokolwiek teraz ocenić, bo czuję się wyłączona.

Nie mam już sił walczyć o małżeństwo, które od dawna nie istnieje
Nie mam już sił walczyć o małżeństwo, które od dawna nie istnieje. Na palcach mogłabym policzyc dni kiedy ostatnio było super. 3 dzieci i brak odwagi na odejście.. mąż jest nerwowy ale nie bije. Wyżywa się na innych rzeczach. Boli to. Dzieci przeżywają a ja razem z nimi On nie chce terapii. Nie chce nawet badań zrobić ogólnych. Jestem wykończona psychicznie. Nie daje już rady...
Jaką psychoterapię wybrać przy CHAD i depresji po traumie samobójczej męża?

Dzień dobry. Od tego roku mierzę się z Chad. Mam pytanie, jaka psychoterapia by mi pomogła? Powoli pokonuje mnie depresja, nie radzę sobie. Przeszłam ogromną traumę, mój mąż popełnił samobójstwo. Proszę o odpowiedź.

Transpłciowość

Transpłciowość - co to jest i jak ją zrozumieć?

Transpłciowość to złożone zagadnienie związane z tożsamością płciową, które wpływa na życie wielu osób. W tym artykule omówimy, czym jest transpłciowość, jak wygląda proces korekty płci oraz z jakimi wyzwaniami mierzą się osoby transpłciowe.