Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z przemocą w związku i podejrzeniem o zdradę?

Co ja mam myśleć i jak odbierać? Może to ze mną jest coś nie tak? Przejdę do rzeczy: Jestem w związku małżeńskim ponad 17 lat a razem juz 21. Były wzloty upadki kłótnie jak w każdym związku, lecz doszło do rękoczynów. Mąż wyrzucił mnie dwa lata temu z domu ponieważ za dużo nadużywałam alkoholu, przez tydzień całe szczęście znalazłam lokum u znajomych. Miałam kontakt z mężem, pisaliśmy na messenger żałował wypisywał że jest złym człowiekiem że zejdzie z tego świata. To ja zawsze pierwsza wyciągałam rękę do zgody, to ja biegałam za nim jak to się mówi jak suka - on nigdy. Potrafił mi powiedzieć jak sie wkur. . I robisz jazdy sama się opanuj. Tak było zawsze pierwsza pokazywałam że zalezy mi na spokoju zgodzie. Mówiłam chodz pogadamy przytul mnie, Mąż odpychał Potrafił lekceważyć po 8-9 godzinach no jakby juz bylo lepiej. Kiedy zapytałam sama czy moge wrócić do domu odpisal TAK. Byłam przerażona strasznie wzielam taxi przyjechałam do domu. Mąż nie otwierał mi ani domofonu i drzwi ( weszłam ufff wszystko ok stal przy oknie i zapalonej świeczce) przytulił popłakał się. Zaczęliśmy rozmawiać wszystko wydawało sie byc piękne opanowane. Oboje sobie wybaczylismy dałyśmy nam naszemu związku szanse. Zaczęła się kolejna gehenna po zaledwie 2 latach pięknych uczuć szacunku ponowna agresja słowna reczna znęcanie się psychiczne fizyczne nade mna lecz mimo wszystko Mąż z niczego nic sobie nigdy nie robił wszystko i o wszystko obarczać Potrafił jedynie mnie. Mimo mojego zlego stanu psychicznego nie chcial nie chce pomóc byc wsparciem tylko jak mówi cyt,,mam wyjebane radź sobie sama twoj biznes,,podczas rozmów mojego zapytania o co kolwiek rozmawia wprowadzając słowa cyt,,czego ty nue rozumiesz debilu, kretynko,, wtedy mnie nakręca i popadam w szał tez go wyzywam dochodzi do tego ze maz bije mnie po twarzy poddusza wyzywa od chorych psychicznie czy kurew szmaty. Niszczy przedmioty w domu rozwalił swój telefon zrywa biżuterię wyrzuca cos co otrzyma ode mnie. Mamy obledny sex , choć jego agresja przeradza sie kiedy podczas rozstania jak np idzie do pracy pisaliśmy na messenger zawsze pisal jak mnie kocha teskni pragnie dzez kiedy z pracy wróci, podpytałam sie czy power ogień czy ma ochotę odpisywał mowil ze we wszystko moge mu wierzyć, choc momenty miłości były na odległość slodzil zapewniał dawał nadzieję. Ja zadowolona z apetytem mmm bedzie potem czuły namiętny zawsze zazwyczaj sie zawiodłam ( swiat realia wracał z pracy krzyczal byl agresywny wiec mu tłumaczę po co kłamiesz wielka milosc na odległość) ??? Ba wszystko zawsze mial ma wymówki. Uwaza ze to ja jestem prowodyrem ze ja z niego robie takiego agresywnego. Tłumaczę ze to nie tak działa nie dociera zupełnie nic. Tłumaczę cale dni jestem wiecznie sama zupełnie sama ze tęsknie za nim ze czekam kiedy bede mogla mieć męża po pracy na wyłączność megaa czulosc intymność wyjścia pieszczoty ze tak tego pragnę. Zaczyna byc automatycznie agresywny ze dosc ma moich pytan non stop a dzez a masz ochotę. Mówię ze powinien byc szczęśliwy iz chce dopytuje sie ze pragnę właśnie tylko jego. Niestety potrafi napietrzyc sytuacje mowiac mi znajdź se lepszego to odejdz jak ci zle lub a z kad mam wiedzieć ilu cie pierd .. jak jesten w pracy. Dobrze wie ze nie ma racji zawsze przyjeżdżam po niego do pracy dzwoni na wideo rozmowę widzi zawsze jestem w domu. ( czemu on mi to robi tak traktuje?) W pracy pełen werwy wesoły żywy ze swoją kierowniczką ma wręcz cudowny kontakt super rozmawiają a nawet sie śmieją. Pożrą się a zaraz zgoda, z żoną ze mna tak nie potrafi nie chce? Mówiłam mu to on do mnie teksty ze jestem chora psychicznie lub nie poważna i za dużo biorę do siebie. Ale co mam myslec jak sie czuc ??? Z obca kobieta lepsze relacje niż z żoną? Kierowniczka dosyć często tylko wokoło męża wokol innych pracowników nie zbyt zauważyłam to, męża wyręcza zupełnie ze wszystkim on jeleń lata a to poprosiła by poszedł płyny do auta jej wlał poleciał a to do apteki poleciał a to zakupy do auta poleciał. Kiedy mówię mężowi ze to mi nie pasuje pytam dlaczego innych pracowników nie poprosi, on zawsze wymówki ze prosiła nie raz tego i tego lecz ja zawsze widzę wiecznie jak tylko moj maz pomocny i wiecznie obok siebie jakby świata poza sobą nie widzieli ( czyżby ukryty romans?) Jak odbierać? Ręce mi opadają jestem bez siły. Mnie wiecznie poniza krytykuje bije po twarzy co do czego jadac następnego dnia do pracy juz potęga uczuc ogromna tęsknota czy to manipulacja z jego strony? Nie zauważyłam aby w domu ukrywał telefon nigdzie sam nie wychodzi wypiera sie zaprzecza zdrady czy romansu za wszelką cenę kocha pragnie mnie. Mi tu cos naprawdę nie pasuje gra w cos??? Staram sie szczerze porozmawiać nie da sie. Poprostu Mąż dostaje skowronki kiedy juz szykuje sie do pracy a ja koło zapasowe??? Co robic co myśleć klamie mnie ma jakies zaburzenia psychiczne?? Jak moge to sprawdzić??? Mąż twierdzi ze żadne leczenia mu nie potrzebne ze to ja powinnam się leczyć.
Anna Kapelska

Anna Kapelska

Dzień dobry,

 

Pani Kasiu - dziękuję, że Pani o tym pisze i szuka wsparcia. 

Bardzo mi przykro, że jest Pani w tak trudnej i wyczerpującej sytuacji.  

Pyta Pani, czy to z nią jest coś nie tak. 

Po pierwsze, doświadcza Pani przemocy fizycznej i psychicznej. Stwierdzenia męża, że to Pani ma problem lub jest zaburzona, są klasycznym przykładem zwalania winy na drugą osobę i manipulacji.

 

NIE ISTNIEJE coś takiego jak: To ty mnie sprowokowałaś ! Pani mąż jest dorosły i powinien ponosić odpowiedzialność za swoje czyny i reakcje.  Bez względu na pobudki, jakie nimi kierują bądź Pani zachowania, absolutnie nie ma prawa Pani obrażać, bić, podduszać.  

Wspomina Pani również o obłędnym seksie, bliskości po agresywnych zachowaniach - to również typowa faza tak zwanego 'miesiąca miodowego', który może cyklicznie się powtarzać. Czyli jest ok, potem napięcie rośnie, w końcu następuje eskalacja konfliktu, kłótnia, wyzwiska, bicie, a potem skrucha, bliskość, seks. Organizm przyzwyczaja się do takich emocji, mimo że nie są one zdrowe i dobre.

 

Powtórzę: nawet gdyby to Pani poddała się diagnozie i coś by z niej wyszło, nie tłumaczy ani nie usprawiedliwia to zachowań Pani męża.

 

Proponuję, by rozważyła Pani poddanie się terapii własnej i przyjrzenie się relacji, funkcjonowaniu i co powoduje, że godzi się Pani na doświadczanie takiej krzywdy. Proszę pamiętać o swoim bezpieczeństwie. 

Życzę Pani wszystkiego dobrego,

 

Anna Kapelska

Psycholog

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Dziękujemy za przesłaną wiadomość i za to, że podzieliła się Pani tak bolesną i osobistą historią. Czuję jak ogromny ciężar dźwiga Pani na swoich barkach...żadna osoba nie zasługuje na przemoc, upokorzenia ani strach, niezależnie od okoliczności. Z tego, co Pani napisała, że mąż poza przemocą psychiczną i fizyczną, dopuszczał się także przemocy ekonomicznej (niszczenie rzeczy i demolowanie domu).

Nikt nie ma prawa Pani tak traktować ani też nikogo innego. Przemoc w Polsce  zgodnie z naszym prawem jest przestępstwem i  grozi za to odpowiedzialność karna. 

 

Czytając Pani wiadomość, czuję w Pani przede wszystkim kobietę spragnioną bliskości, miłości i bezpieczeństwa, to naturalne potrzeby, nie powód do wstydu. Jednocześnie relacja, którą Pani opisuje, nosi wyraźne znamiona przemocy psychicznej i fizycznej, a takie zachowania nigdy nie są usprawiedliwione.

Pani zagubienie, tęsknota, nadzieja przeplatająca się z bólem, to wszystko jest zrozumiałe, gdy przez lata było się wciąganym w bardzo trudną emocjonalnie dynamikę. Nie jest Pani sama w tych przeżyciach, choć wiem, że może Pani tak się czuć. Z całego serca zachęcam, by poszukała Pani realnego wsparcia dla siebie, rozmowy z psychologiem, terapeutą lub kontaktu z lokalnym Ośrodkiem Pomocy Społecznej, nie będzie to znak słabości, tylko akt odwagi i troski o siebie. Można też zadzwonić na bezpłatną Infolinię Ogolnopolskiego Pogotowia dla Ofiar Przemocy w Rodzinie 801 120 002 ( niebieskalinia@niebieskalinia.info, https://niebieskalinia.info ), czekają tam specjaliści, którzy są gotowi Panią wysłuchać, dać wsparcie i poszukać z Panią rozwiazania, które bedzie dla Pani bezpieczne. 

 

Ważne też aby spróbowała Pani pomyśleć, czego by Pani najbardziej dla siebie potrzebowała, poza oczywiście spokojem i poczuciem bezpieczeństwa (nie tylko w relacji), jak by Pania chciala, aby ta sytuacja się zmieniła? 

 

Proszę pisać również tutaj w razie potrzeby, jesteśmy dla Pani. 

 

z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka 

Zuzanna Zbieralska

Zuzanna Zbieralska

Dzień dobry,

Bardzo dziękuję, że Pani to napisała. Z tego, co Pani opisuje, wyłania się obraz wieloletniej przemocy psychicznej, fizycznej i emocjonalnej. Chcę to powiedzieć bardzo jasno i spokojnie: to, czego Pani doświadcza, nie jest „normalnym kryzysem w związku” ani „kłótniami jak u każdego”. Bicie, podduszanie, wyzwiska, poniżanie, niszczenie przedmiotów, obarczanie Pani winą za jego agresję, a potem okresy czułości i zapewnień o miłości, to jest klasyczny cykl przemocy. W tym cyklu nie chodzi o Pani zachowanie, pytania czy potrzeby. Odpowiedzialność za przemoc zawsze leży po stronie osoby, która ją stosuje.

To bardzo ważne, żeby wiedziała Pani, że nie jest tak, że Pani „prowokuje” bicie i nie jest tak, że gdyby Pani była inna, on by nie był agresywny. To nie jest Pani wina. To, co Pani nazywa „ogromną tęsknotą, miłością, intensywnym seksem i nadzieją”, często jest częścią mechanizmu, który bardzo silnie wiąże emocjonalnie z osobą stosującą przemoc. To nie znaczy, że Pani źle kocha. To znaczy, że Pani organizm i psychika są w stanie ciągłego napięcia, lęku i ulgi naprzemiennie. To bardzo wyczerpujące i dezorientujące. Pyta Pani czy to manipulacja lub zaburzenia ze strony męża. Na forum nie da się i nie trzeba stawiać diagnozy mężowi. Niezależnie od tego, jakie on miałby problemy, faktem jest, że stosuje przemoc i nie bierze za nią odpowiedzialności oraz odmawia pomocy i leczenia, a także przerzuca winę na Panią. To wystarcza, by uznać sytuację za niebezpieczną. Najważniejsze pytania na teraz to, czy jest Pani bezpieczna. Bardzo zachęcam, aby skontaktowała się Pani z lokalnym Ośrodkiem Interwencji Kryzysowej lub telefonem zaufania dla ofiar przemocy Niebieska Linia, nr.  800 120 002. Centrum Praw Kobiet także wspiera kobiety po przemocy domowej. Można sprawdzić na stronie gdzie znajduje się najbliższy punkt i pojechać tam lub zadzwonić. Ważne, aby mogła Pani porozmawiać indywidualnie z psychologiem lub terapeutą nie po to, żeby naprawiać związek, tylko żeby odzyskać jasność, siłę i bezpieczeństwo, nie podejmowała prób terapii par- w sytuacji aktywnej przemocy to nie jest bezpieczne.

Na koniec coś bardzo ważnego:
to, że Pani „krzyczy, wyzywa w odpowiedzi, wpada w szał”, nie czyni Pani sprawczynią przemocy. To są reakcje osoby, która przez długi czas była upokarzana, zastraszana i raniona. Nie jest Pani chora psychicznie. Jest Pani wyczerpana, zraniona i funkcjonująca w sytuacji chronicznego zagrożenia. Proszę nie zostawać z tym sama. Pani życie i zdrowie są ważne.
Życzę Pani dużo wsparcia i odwagi w szukaniu pomocy. Zasługuje Pani na bezpieczeństwo i szacunek.

Zuzanna Zbieralska, psycholożka

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Pani Kasiu

 

 To co Pani opisuje jest typowym objawem przemocy fizycznej i psychicznej,a do tego uzależnieniem od drugiej osoby do jest normą w tego typu relacjach. Pani opis jest niezwykle sugestywny i wywołał we mnie jako psychologu silne emocje gdyż w mojej przestrzeni nie ma miejsca na takie zachowania. Co w tym przypadku? Zacznijmy od zastanowienia się nad plusami i minusami tej relacji. Patrząc z perspektywy czasu widzi Pani zmiany w zachowaniu partnera? Co musi się wydarzyć ,aby Pani zmieniła tok myślenia i zaczęła dbać o swój dobrostan? Granice tutaj są cienkie. Proszę walczyć o siebie,o swoje zdrowie fizyczne i psychiczne. Nie wiem czy rozważała Pani zgłoszenie tej przemocy? Moja rada to rozpoczęciu spotkań z psychologiem i psychoterapeutą. Tutaj nie ma czasu na dawanie kopalnych szans. Przepraszam,że pisze tak bezpośrednio i może nie tego się Pani spodziewała,ale tutaj ratować może Panią jedynie terapia i zmiana perspektywy na życie. Życzę powodzenia .

Weronika Wardzińska

Weronika Wardzińska

Dzień dobry,


to, w czym Pani żyje, nie jest zwykłym kryzysem w małżeństwie. To jest przemoc: psychiczna, fizyczna i emocjonalna oraz manipulacja, która z czasem sprawia, że zaczyna Pani wątpić w siebie i swoją ocenę rzeczywistości. Wyzwiska, bicie, podduszanie, niszczenie rzeczy, straszenie odejściem, a potem nagłe deklaracje miłości i tęsknoty tworzą bardzo niebezpieczny cykl. To nie jest miłość, tylko mechanizm uzależniający.

 

Nie ma znaczenia, czy on ma romans, zaburzenia psychiczne czy „ciężki charakter”. Nic nie usprawiedliwia przemocy. Nie da się „sprowokować” kogoś do bicia, odpowiedzialność zawsze leży po stronie osoby, która bije. To, że w pracy potrafi być miły i wesoły, a w domu agresywny, jest bardzo częste u sprawców przemocy i nie oznacza, że problem jest w Pani.

 

To nie z Panią jest coś nie tak. Pani reakcje: lęk, rozpacz, złość, zagubienie są naturalną odpowiedzią na wieloletnie krzywdzenie. Pani nie ma obowiązku go leczyć, sprawdzać ani ratować. Pani obowiązkiem jest zadbać o swoje bezpieczeństwo.

 

Na tym etapie rozmowy i tłumaczenia niczego już nie zmienią. Warto pilnie poszukać wsparcia dla siebie: psychologa, terapeuty, organizacji pomagających osobom doświadczającym przemocy. Jeśli dochodzi do przemocy fizycznej, to jest sytuacja wymagająca natychmiastowej ochrony, nie „kolejnej próby porozumienia”.

 

Pani intuicja i ciało od dawna sygnalizują, że to Panią niszczy i one mają rację.


Pozdrawiam serdecznie

Weronika Wardzińska

Izabela Koczur

Izabela Koczur

To, co Pani opisuje, jest bardzo trudne i bolesne. Już na wstępie chcę jasno powiedzieć: przemoc fizyczna i psychiczna nigdy nie jest Pani winą. Bicie, duszenie, wyzwiska i poniżanie nie są „kłótnią” ani efektem prowokacji, tylko przekroczeniem granic.

Z opisu relacji widać powtarzający się schemat: okresy agresji i upokarzania przeplatają się z chwilami czułości, przeprosin i zapewnień o miłości. To sprawia, że pojawia się dezorientacja, nadzieja na zmianę i pytania: „czy ze mną jest coś nie tak?”. To bardzo częsty mechanizm w relacjach przemocowych  nie świadczy o Pani słabości.

Niezależnie od tego, czy mąż ma zaburzenia psychiczne, czy nie  odpowiedzialność za przemoc zawsze leży po stronie osoby, która ją stosuje. Fakt, że potrafi funkcjonować spokojnie poza domem, pokazuje, że ma kontrolę nad swoim zachowaniem.

Najważniejsze w tej sytuacji jest Pani bezpieczeństwo i wsparcie. Warto poszukać pomocy dla siebie u psychologa lub w instytucjach wspierających osoby doświadczające przemocy (np. Ośrodek Interwencji Kryzysowej, Niebieska Linia). Nie musi Pani przechodzić przez to sama.

To, co Pani przeżywa, nie jest oznaką „choroby”, lecz reakcji na długotrwały stres i przemoc. Zasługuje Pani na szacunek, spokój i poczucie bezpieczeństwa.

 

Pozdrawiam

Izabela Koczur

 

Izabela Koczur

Izabela Koczur

To, co Pani opisuje, nie jest zwykłym kryzysem w związku ani „normalnymi kłótniami”. Z Pani relacji jasno wynika, że doświadcza Pani przemocy psychicznej i fizycznej: wyzwisk, poniżania, bicia, duszenia, niszczenia przedmiotów oraz przerzucania winy. To bardzo poważne przekroczenia granic.

Odpowiadając wprost na Pani pytanie: to nie świadczy o tym, że z Panią jest „coś nie tak”. Dezorientacja, ogromna tęsknota po aktach przemocy, nadzieja na zmianę i jednoczesne poczucie wyczerpania są częstą reakcją osób uwikłanych w cykl przemocy  napięcie, wybuch agresji, a potem okres przeprosin, czułości i obietnic. To może dawać silne emocjonalne przywiązanie, ale nie oznacza zdrowej relacji.

Niezależnie od tego, czy mąż ma zaburzenia psychiczne czy nie odpowiedzialność za przemoc zawsze leży po stronie osoby, która ją stosuje. Alkohol, kłótnie czy Pani reakcje nie usprawiedliwiają bicia ani upokarzania. To, że mąż twierdzi, iż „to Pani jest problemem”, jest formą podważania Pani percepcji i może dodatkowo wzmacniać poczucie winy i zagubienia.

Najważniejszą kwestią w tej sytuacji nie jest diagnozowanie męża, ale Pani bezpieczeństwo  fizyczne i psychiczne. Duszenie i przemoc fizyczna są sygnałami realnego zagrożenia. W takiej sytuacji rozmowy i tłumaczenia zwykle nie zatrzymują przemocy.

Zdecydowanie warto, aby poszukała Pani wsparcia dla siebie  u psychologa/psychoterapeuty oraz w instytucjach pomagających osobom doświadczającym przemocy (np. Ośrodki Interwencji Kryzysowej, Niebieska Linia). Nie musi Pani zostawać z tym sama.

To, że Pani czuje się wyczerpana i bez sił, jest zrozumiałą reakcją na długotrwałe krzywdzenie – nie dowodem słabości. Zasługuje Pani na bezpieczeństwo, szacunek i realne wsparcie.

 

 

 

pozdrawiam

Iza Koczur

 

Dagmara Łuczak

Dagmara Łuczak

Dzień dobry Pani.

To, co Pani opisuje, nie jest normalnym kryzysem małżeńskim i nie jest Pani winą. To jest wieloletnia przemoc psychiczna, fizyczna i seksualno-emocjonalna, połączona z silną manipulacją. Bicie po twarzy, podduszanie, wyzwiska, niszczenie rzeczy, straszenie, wyrzucanie z domu, naprzemienne epizody czułości i okrucieństwa, a potem znowu miłość i tęsknota, to klasyczny cykl przemocy. To, że po agresji pojawia się intensywny seks i zapewnienia o miłości, nie jest dowodem uczucia, tylko elementem tego mechanizmu. On utrzymuje Panią w relacji. Nikt nie prowokuje przemocy. Odpowiedzialność za bicie i poniżanie zawsze leży po stronie sprawcy. To, że mąż zrzuca winę na Panią i mówi, że to Pani jest chora, jest formą gaslightingu, czyli podważania Pani poczucia rzeczywistości. Relacja z kierowniczką może, ale nie musi być romansem. To w tej chwili nie jest najważniejsze. Nawet jeśli nie ma zdrady, Pani jest regularnie krzywdzona w domu. To wystarcza, żeby powiedzieć jasno: ten związek jest niebezpieczny. Nie ma sensu sprawdzanie, czy mąż ma zaburzenia psychiczne. Nawet jeśli by miał, to nie usprawiedliwia przemocy. I nie da się sprawdzić go bez jego zgody. On jasno mówi, że nie chce leczenia i nie widzi problemu u siebie. Najważniejsze pytanie nie brzmi co on ma, tylko czy Pani jest bezpieczna. Z tego, co Pani pisze, nie jest. Przemoc fizyczna ma tendencję do eskalacji, nie do wygasania. Pani nie naprawi tego związku sama. Miłość, rozmowy i cierpliwość nie zatrzymają przemocy. To, że czuje się Pani bez siły, jest naturalną reakcją osoby latami niszczonej psychicznie.


Proszę potraktować to poważnie i szukać realnej pomocy dla siebie, nie dla niego. W Polsce działa Niebieska Linia 800 120 002, także dla kobiet w małżeństwach. W sytuacji zagrożenia proszę dzwonić 112. To, co Pani przeżywa, nie jest miłością. To jest krzywda. I Pani ma prawo ją przerwać.


 

Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,

z Pani opisu wynika sytuacja przemocy fizycznej, psychicznej i emocjonalnej w związku, w której Pani bezpieczeństwo jest zagrożone. To, co Pani doświadcza, nie jest Pani winą. Nikt nie powinien być bici, wyzywany, poniżany ani manipulowany w relacji, nawet jeśli pojawiają się okresy zgody czy czułości. To typowe dla mechanizmu przemocy cyklicznej, gdzie po agresji pojawia się „miodowy miesiąc”, a potem przemoc wraca.

 

Kilka ważnych punktów do rozważenia:

*Nie jest Pani chora psychicznie ani prowodyrem przemocy – odpowiedzialność za przemoc ponosi osoba stosująca przemoc.

*Manipulacja, wyzwiska, bicie, podduszenie i kontrola są niedopuszczalne i świadczą o problemie ze strony partnera.

*Nie da się „rozmową naprawić” przemocy – rozmowy często nasilają agresję i frustrację.

*Podejrzenia o romans czy ukryte zachowania nie zmieniają faktu, że przemoc jest podstawowym problemem i zagrożeniem dla Pani zdrowia fizycznego i psychicznego.

 

Warto: 

*Zadbać o swoje bezpieczeństwo – jeśli pojawia się ryzyko pobicia lub zagrożenia życia, należy rozważyć tymczasowe oddalenie się od partnera, co Pani zrobiła.

*Skontaktować się ze specjalistami: psychologiem/terapeutą oraz organizacjami wspierającymi osoby doświadczające przemocy domowej (np. Niebieska Linia w Polsce: 800 120 002 lub Punkt Interwencji Kryzysowej).

*Nie zostawać samodzielnie w sytuacji przemocy – warto poinformować zaufaną osobę, rodzinę, przyjaciół o zagrożeniu.

*Dokumentować sytuacje przemocy (zdjęcia obrażeń, wiadomości, nagrania) – przydatne przy interwencjach prawnych.

*Nie próbować diagnozować męża samodzielnie – to zadanie dla specjalistów (psycholog, psychiatra), ale Pani nie jest odpowiedzialna za jego leczenie.

 

Najważniejsze: Pani bezpieczeństwo jest priorytetem. Nawet jeśli pojawia się tęsknota czy okresy zgody, fizyczna i psychiczna przemoc nigdy nie jest akceptowalna i wymaga natychmiastowej ochrony i wsparcia.

 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria

Psycholog, Doradca kariery

Zobacz podobne

Dzień dobry. Czy zmiany nastroju, niechęć do wstawania z łóżka i prośby o swoją śmierć zaraz po obudzeniu się, są objawami depresji ?
Dzień dobry. Czy zmiany nastroju, niechęć do wstawania z łóżka i prośby o swoją śmierć zaraz po obudzeniu się, są objawami depresji ? Gdzie mogłabym udać się po poradę ? Do jakiego lekarza ?
Jak poradzić sobie z lękiem przed jazdą samochodem i poczuciem niezaradności?
Dzień dobry. Jestem prawniczką, ukończyłam studia, obecnie jestem na aplikacji, pracuję w kancelarii i jeśli chodzi o życie zawodowe / towarzyskie / związkowe układa mi się wszystko. Jest jednak jedna rzecz, która nie daje mi spokoju, a mianowicie mój brak zmotoryzowania. Dwa lata temu zdałam prawo jazdy po wielu latach ciężkiej przeprawy ( nigdy nie kręciła mnie jazda samochodem, tylko jako pasażer). Moje jazdy wyglądały fatalnie, każde kończyļy się płaczem i brakiem wiary w siebie. Od kiedy 2 lata temu zdobyłam plastik (egzaminator powiedział że nie popełniam błędów ale widać po mnie paraliżujący lęk i żebym jeździła z kimś). Po zdanym prawku kupiłam samochód, ale nawet nim nie wróciłam. Myślałam ze zmobilizuje sie do jazdy. Nic bardziej mylnego. Jeździłam co ok. 2 tygodnie, zawsze z kimś. Gdy wsiadałam sama do samochdou dostawałam drgawek, miałam wraxenie ze przestaje myśleć. Przjeechałam od 2 lat dosłownie 4 razy gdzieś sama (nawet do sklepu 3 km dalej) i nie pamiętam tych tras gdyż był to dla mnie taki stres. Gdy jeżdżę z kimś jest nawet ok, chociaż i tak pytam drugą osobe non stop czy mieszcze sie w pasie, czy nie jade za szybko za wolno itd. Ostatnio byłam na wakacjach za granicą i mój partner zabrał mnie na quady. A ja .. nie potrafiłam na nim jechać. Więc on pojechał a ja musiałam odpuścić i 2 h ze łzami w oczach czekałam na niego. Poczułam że nic nie potrafię, że nawet osoby bez prawka potrafią jezdzic quadem a ja jestem tak beznadziejna, że nie umiem. Ten mój defekt powoduje że potrafię płakać widząc posty na instagramie osób z wycieczki na quadach.. mój partner kocha jezdzic samochodem i mówi że jestem i tak bardzo zdolna i to nie swiadczy o mnie, a on może mnie wozić. Problem w tym że ja zawsze wszystko robie perfekcyjnie, to jedyna rzecz która mi nie wychodzi i powoduje że nie mogę normalnie funkcjonować. Mam wrażenie ze jestem jak dzieciak i ze jestem niezaradna tylko dlatego ze nie jestem zmotoryzowana.. wszyscy mówią wsiadaj i jedź a ja to odkładam bo ten paraliz i lęk są dla mnie nie do wytrzymania
Mam wrażenie, że psychoterapeuci bagatelizują fakt, że martwię się o swoje osiągnięcia życiowe w stosunku do wieku.
Dlaczego psychoterapeuci tak bardzo bagatelizują moje problemy? Mam 28 lat i nie potrafię ustabilizować się w żadnej pracy, zawodzie, nie mam żadnych osiągnięć życiowych. Tymczasem słyszę, że jestem niezwykle młoda i mam jeszcze czas. Jestem absolutnie rozgoryczona takim zachowaniem psychoterapeutów. Czas mija bardzo szybko, niedługo będę miała 30 lat, potem 40, a w końcu 60 i gdy w nieskończoność będę powtarzać sobie, że mam jeszcze czas, to do niczego nie dojdę! Nie chcę żyć jak roślina.
Jak poradzić sobie z żałobą i poczuciem winy po stracie przyjaciela, który popełnił samobójstwo?

Ostatnio przeżyłem coś, co totalnie mnie rozbiło – straciłem bliskiego przyjaciela, który popełnił samobójstwo. 

Cały czas jestem w szoku i mam ogromne poczucie winy, że nie zrobiłem więcej, nie powiedziałem czegoś, co mogło mu pomóc. Ciągle wracam do tych myśli, zastanawiając się, czy mogłem być bardziej obecnym, lepszym przyjacielem. 

To wszystko strasznie mnie przytłacza – czuję się pełen smutku, złości, bezsilności, a jednocześnie czuję, jakby moje życie stanęło w miejscu. Trudno mi normalnie funkcjonować, bo te emocje są zbyt silne. Nie wiem, jak poradzić sobie z tym wszystkim i jak ruszyć do przodu, zwłaszcza z tym poczuciem winy, które ciąży na mnie codziennie. Często zastanawiam się, jak mogę znaleźć wsparcie w tym trudnym czasie. Czy terapia mogłaby mi pomóc przejść przez żałobę i ten cały emocjonalny chaos? 

Jak zaakceptować tę stratę, pogodzić się z nią i żyć dalej, nie dając się przytłoczyć tym wszystkim? 

Boję się, że jeśli nie poradzę sobie z tymi emocjami, mogą one doprowadzić mnie do poważniejszych kryzysów. 

Zastanawiam się, czy są jakieś grupy wsparcia dla osób, które straciły bliskich w tak tragiczny sposób, bo czuję, że potrzebuję kogoś, kto zrozumie, przez co przechodzę. 

Naprawdę szukam wskazówek, jak zrozumieć te uczucia i znaleźć spokój w tym chaosie, bo teraz czuję się zagubiony i przytłoczony.

Jak poradzić sobie z przywiązaniem do toksycznej byłej partnerki po 7‑letnim związku i rozstaniu
Dzień dobry, zmagam się z bardzo silnym przywiązaniem emocjonalnym do byłej partnerki była moją pierwszą miłością. Byliśmy razem 7 lat. W trakcie związku znosiłem wiele trudnych sytuacji: szantaż emocjonalny, grożenie samobójstwem, przedstawianie mnie jako złej osoby przed innymi ludźmi. Na końcu zostałem też oszukany i zdradzony. Od rozstania minęło już 8 miesięcy, ale myśli o niej wracają praktycznie codziennie. Kilka dni temu przypadkowo się spotkaliśmy chwilę porozmawialiśmy, a później wymieniliśmy się dłuższymi wiadomościami SMS od tego momentu mysli wrociły z podwójną silą. Zapewniała mnie, że się zmieniła i że chce o mnie walczyć lecz jasno powiedziałem że ma mnie zostawić w spokoju Ja nie chcę ponownie przechodzić przez to wszystko, co było wcześniej. Problem w tym, że mimo tej świadomości, myśli o niej nie dają mi spokoju i bardzo mnie to męczy, a wręcz niszczy psychicznie. Dodatkowo przez ten związek straciłem znajomych i obecnie nie mam wokół siebie ludzi. Nie mam też motywacji ani ochoty na nic, żeby czymś zająć głowę. Jak sobie poradzić z takim przywiązaniem i powracającymi myślami?
toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.