To, co Pani opisuje – obniżony nastrój, poczucie braku sensu, płaczliwość, trudność w wykonywaniu codziennych obowiązków i zmiany apetytu – może być sygnałem, że przechodzi Pani przez trudniejszy okres psychicznie. Jednocześnie sam fakt, że trwa to „niecały miesiąc”, nie pozwala jednoznacznie stwierdzić, z czym dokładnie mamy do czynienia. Takie objawy mogą pojawiać się m.in. w reakcji na stres, przeciążenie, stratę, trudne wydarzenia, ale też przy rozwijających się trudnościach depresyjnych.
Warto spróbować na początku wprowadzić kilka prostych rzeczy, które mogą wspierać powrót do równowagi:
zadbać o regularny rytm dnia (wstawanie, posiłki, sen),
nie czekać na motywację, tylko stawiać sobie bardzo małe zadania (np. prysznic, wyjście na 10 minut, posprzątanie jednej rzeczy),
wrócić choć częściowo do aktywności, które wcześniej dawały przyjemność,
mieć codziennie choć krótki kontakt z drugą osobą,
ograniczać izolowanie się i całe dnie spędzane w łóżku lub bezczynnie.
Nie oznacza to jednak, że musi Pani „poradzić sobie sama”. Konsultacja ze specjalistą nie jest zarezerwowana wyłącznie dla osób w bardzo ciężkim stanie. Czasem kilka rozmów z psychologiem pomaga szybciej zrozumieć, co się dzieje i znaleźć sposób wyjścia z tego stanu.
Szczególnie warto poszukać pomocy, jeśli objawy się nasilają, trwają dalej mimo prób poprawy, zaczynają utrudniać naukę/pracę/relacje albo pojawiają się myśli, że nie chce Pani żyć lub zrobić sobie krzywdę – wtedy nie warto zostawać z tym samemu.
Może Pani też spróbować odpowiedzieć sobie na kilka pytań: czy coś konkretnego wydarzyło się przed pojawieniem się tego stanu? Czy wcześniej miała Pani podobne okresy? Czy mimo smutku zdarzają się jeszcze momenty ulgi albo przyjemności?
Jeśli trudno jest samodzielnie to uporządkować, konsultacja psychologiczna może być dobrym miejscem, żeby przyjrzeć się temu spokojnie i bez oceniania.