Już dostępna aplikacja mobilna Twój Psycholog
  • Wygodnie zarządzaj swoimi wizytami
  • Bądź w kontakcie ze swoim terapeutą
  • Twórz zdrowe nawyki z asystentem AI
Aplikacja mobilna
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z tęsknotą i adaptacją po przeprowadzce z powodu relacji rodzinnych?

Cześć, mam 30 lat, męża i 2-letnią córkę. Niecałe 2 tygodnie temu przeprowadziliśmy się z mężem do nowego domu oddalonego o 15 minut od mojego rodzinnego miejsca (wyprowadzaliśmy się ze względu na skomplikowaną relację rodzinną). Od tamtego dnia tęsknię za swoim miejscem, za znajomymi,  których miałam na wyciągnięcie ręki, za wszystkim, co było. Nie mogę się pozbierać, ciągle płacze, bo wszystko przypomina mi stare miejsce. Chciałabym wszystko sprzedać i wrócić tam gdzie byłam. Przeprowadziliśmy się z kotem, cały czas mam wrażenie, że zrobiłam mu krzywdę, zabierając go ze znanego miejsca. Mam lęki, jak wychodzę z domu, że on zostaje sam. Nie wiem ci robić.

User Forum

S.

4 miesiące temu
Adam Gruźlewski

Adam Gruźlewski

Dzień dobry,

 

chciałabym na wstępie zaznaczyć, że to, co Pani przeżywa, jest całkowicie normalną reakcją na ogromną zmianę, jakiej Pani doświadczyła. Proszę być dla siebie wyrozumiałą i dać sobie prawo do przeżywania bardzo trudnych emocji. Przeprowadzka, nawet ta na niewielką odległość i podjęta ze słusznych powodów, jest jedną z najbardziej stresujących sytuacji w życiu, ponieważ wiąże się ze stratą. Straciła Pani nie tylko fizyczne miejsce, ale całą sieć znajomych rytuałów, poczucie bezpieczeństwa, przewidywalność każdego dnia i bliskość ludzi, którzy byli ważną częścią Pani świata.

To, co Pani odczuwa (smutek, płacz, tęsknota) to proces żałoby. Opłakuje Pani swoje dawne życie i jest to powszechne, normalne. Tłumienie emocji/płaczu tylko przedłużyłoby ten trudny stan.

Domyślam się, że na poziomie racjonalnym wiedziała Pani, że ta zmiana jest konieczna dla dobra Pani, męża i Waszej córki. 

Zachęcam do akceptacji swoich uczuć, dania sobie prawa do przeżycia żałoby i odczuwania z tego powodu smutku. Warto stworzyć sobie nowe rytuały powodujące, że nowe miejsce stanie się Wam bliższe i bezpieczniejsze (na przykład spacery po okolicy o stałej porze, picie kawy czy herbaty w kuchni, czytanie książki czy oglądanie z mężem TV w tym samym pomieszczeniu). Jestem też przekonany, że także kot, przy stworzeniu mu odpowiednich i wspierających warunków, poczuje się w nowym miejscu jak w domu.

Jeśli jednak stan żałoby będzie się przedłużał stając się trudnym do zniesienia, z pewnością warto skontaktować się ze specjalistą, który pomoże poradzić sobie z trudnościami.

 

Pozdrawiam serdecznie

Adam Gruźlewski

psycholog, psychotraumatolog

mniej niż godzinę temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Mateusz Świerczek

Mateusz Świerczek

Szanowna Pani,


to, co Pani odczuwa po przeprowadzce, jest naturalną reakcją na dużą zmianę i oddalenie od znanych miejsc oraz bliskich osób. Proszę dać sobie czas - pierwsze tygodnie są zwykle najtrudniejsze. Warto zachować w nowym domu elementy dawnych rytuałów, stopniowo poznawać okolicę i dzielić się swoimi emocjami z bliskimi. Pani kot również się przystosuje, jeśli będzie miał wokół siebie znane zapachy i przedmioty. Jeżeli jednak po kilku tygodniach smutek i lęk nie będą słabły, zachęcam do rozmowy z terapeutą.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Mateusz Świerczek

Psycholog

mniej niż godzinę temu
Anna Kapelska

Anna Kapelska

Dzień dobry,

 

Widzę, że to dla Pani duża i trudna zmiana. Zmaga się Pani z tęsknotą, co jest zrozumiałe po zmianie miejsca bliskiego Pani sercu. Pocieszającym może być fakt, że jest Pani nadal blisko, 15 minut od miejsca, gdzie ma Pani znajomych. 

Odczuwa Pani teraz silne emocje -  proszę sobie dać jednak czas na pobycie z tym, na oswojenie z nowym miejscem.

Czy znajduje może Pani jakieś korzyści związane z przeprowadzką ? Wspomina Pani o skomplikowanej relacji rodzinnej - jak pozytywnie może wpłynąć zmiana miejsca zamieszkania na tę właśnie relację, na samopoczucie Pani i Pani rodziny? Na pewno nie zrobiła Pani krzywdy kotu, zabierając go ze sobą, jest on nadal pod opieką i ma zapewniony dom i bezpieczeństwo. 

Wierzę, że te emocje są teraz dla Pani trudne i mam nadzieję, że wraz z upływem czasu dostrzeże Pani korzyści płynące ze zmiany miejsca zamieszkania i znajdzie w nim radość.

Wszystkiego dobrego,

Serdeczności, 

Anna Kapelska

mniej niż godzinę temu
Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Dzień dobry,

 

To, co Pani przeżywa, jest naturalną reakcją adaptacyjną na dużą zmianę - nawet jeśli obiektywnie przeprowadzka była dobrym rozwiązaniem, emocje często pozostają związane z utratą tego, co znane, bliskie i bezpieczne. Tęsknota, żal, poczucie „wyrwania z korzeni” to normalne etapy procesu żałoby po poprzednim miejscu.

Płacz i myśli o powrocie to niekoniecznie sygnał, że popełniła Pani błąd, ale raczej że organizm i psychika potrzebują czasu, by oswoić nową rzeczywistość. Warto pozwolić sobie na te emocje, a równolegle małymi krokami budować nowe poczucie „domu”: wprowadzać ulubione elementy ze starego miejsca, zapraszać znajomych, szukać punktów, które mogą stać się swoimi.

Co do kota - zwierzęta zwykle adaptują się szybciej niż nam się wydaje, chociaż też mogą potrzebować czasu, by oswoić się z nowym miejscem.

Jeśli lęk i przygnębienie utrzymają się w podobnym nasileniu przez kolejne tygodnie, warto skonsultować się z psychologiem, aby pomóc sobie w przejściu przez ten etap.

 

Pozdrawiam ciepło,

Justyna Bejmert

Psycholog

4 miesiące temu
Agnieszka Szostakiewicz

Agnieszka Szostakiewicz

Dzień dobry,

 

wyprowadzka ze znanego Pani miejsca, szczególnie rodzinnego miasta, jak najbardziej może wywołać zarówno dużo smutku, jak i niepewność. Niewątpliwie jest to utrata tego, co było Pani bliskie, nawet jeśli z różnych powodów podjęła Pani wraz z mężem decyzję w sprawie zamieszkania w nowym domu. Już sama zmiana może budzić wiele obaw o to jak będzie, mogą pojawić się wątpliwości związane z tym, czy zaklimatyzuje się Pani w nowym miejscu albo czy więzi ze znajomymi, którzy wcześniej byli na wyciągnięcie ręki, przetrwają. To naturalne, że w związku z tym pojawia się dużo emocji. 

 

Pisze Pani, że od przeprowadzki minęła dopiero 2 tygodnie. Myślę, że to czas, w którym zarówno żywa jest wciąż utrata dawnego miejsca, życia, jak i jest to jeszcze za mało czasu, żeby poznać i zaaklimatyzować się w nowym miejscu. Radziłabym, żeby dała sobie Pani czas zarówno na emocje, jakie się pojawiają, jak i zgodę na to, żeby powoli zacząć wychodzić naprzeciw nowej sytuacji. 15 minut od przyjaciół to nie tak daleko. Oczywiście potrzebny jest również czas, żeby przyzwyczaić się do nowego miejsca - przyda się on i Pani i kotu. Moja intuicja podpowiada mi, że im Pani będzie pewniejsza swojej decyzji i będzie się Pani lepiej czuła w nowym miejscu tym jest szansa, że również i kot będzie spokojniejszy. 

 

Jeśli jednak trudne emocje będą nadal pojawiać się w podobnym natężeniu za, np. miesiąc wtedy doradzałabym rozmowę z empatyczną osobą, np. z psychoterapeutą, z którym będzie się mogła Pani przyjrzeć zaistniałej sytuacji, zobaczyć jakie są źródła Pani emocji oraz podzielić się swoim trudem z życzliwym słuchaczem.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Agnieszka Szostakiewicz

Terapeutka Gestalt

mniej niż godzinę temu
Martyna Jarosz

Martyna Jarosz

Dzień dobry,
to naturalne, że po przeprowadzce pojawiły się tęsknota, smutek i poczucie zagubienia. Zmiana miejsca to duże emocjonalne wyzwanie. Adaptacja wymaga czasu, a to, co Pani teraz przeżywa, jest zrozumiałe. Jeśli kot jest z Panią, ma opiekę i spokój, to nie zrobiła mu Pani krzywdy. On również potrzebuje chwili, by się odnaleźć. Proszę dać sobie przestrzeń na emocje, ale też spróbować małymi krokami oswajać nowe otoczenie: wyjście na spacer, rozmowa z sąsiadką, stworzenie przytulnego kąta w domu. Jeśli lęk i przygnębienie będą się utrzymywać, warto rozważyć rozmowę z psychologiem.

Pozdrawiam
Martyna Jarosz
psycholog

4 miesiące temu
Olga Żuk

Olga Żuk

To, co czujesz, wygląda jak reakcja adaptacyjna na dużą zmianę. Przeprowadzka, nawet do miejsca obiektywnie „lepszego”, to strata znanego środowiska, rutyny i poczucia bezpieczeństwa – stąd tęsknota, płacz i lęk.

Co możesz zrobić teraz:

-Daj sobie czas – adaptacja często trwa kilka tygodni lub miesięcy, a początkowy smutek jest naturalny.

-Ustal nowe rytuały – znajdź w nowej okolicy miejsca i aktywności, które mogą stać się „Twoje”.

-Utrzymuj kontakt z dawnymi znajomymi – spotkania czy rozmowy online mogą pomóc w łagodzeniu tęsknoty.

-Zadbaj o kota – zwierzęta zwykle szybko adaptują się w nowym miejscu, jeśli mają swoją przestrzeń, legowisko, znajome zapachy.

-Pracuj nad lękiem o zostawianie go samego – zaczynaj od krótkich wyjść, stopniowo je wydłużając.

 

Pozdrawiam,

Olga Żuk

4 miesiące temu
Barbara Wróbel

Barbara Wróbel

Dzień dobry.

Zmiany, nawet te, na które czekamy i których pragniemy, często wiążą się z pożegnaniem czegoś innego, tak jak w Pani sytuacji. Naturalne jest, że potrzebny jest czas, aby oswoić się zarówno z tym, co minione, jak i z tym, co nowe. Może Pani spróbować podejść do swoich obecnych emocji z wyrozumiałością i akceptacją, zauważając to, co się pojawia w Pani doświadczeniu. Warto też sprawdzić, czy są w Pani otoczeniu osoby, które mogłyby Pani towarzyszyć w tym, przez co Pani teraz przechodzi. Może Pani również rozważyć rozmowę ze specjalistą. Być może przypomnienie sobie innej, podobnej sytuacji z przeszłości i tego, co wtedy okazało się wspierające, mogłoby być pomocne także teraz.

 

Pozdrawiam serdecznie

Barbara Wróbel, psychoterapeutka Gestalt w trakcie szkolenia

4 miesiące temu
komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Toksyczny partner - zabrania mi powrotu do pracy, obraża mnie.
Boję się, że mój partner jest osobą toksyczną... Mamy dziecko, a ja jestem na urlopie wychowawczym, nie mamy ślubu. Chciałabym już wrócić do pracy, czego mój partner mi zabrania. Mówi, że mogę pomagać w jego firmie (oczywiście bez zatrudnienia), że mój kierownik ( który nas odwiedza) kiedyś powiedział mojemu partnerowi, że nie ma już dla mnie miejsca, albo, że stwierdził, że już się do tego nie nadaję. Kiedy powiedziałam: "wracam do pracy" to powiedział, że nie będę tak do niego mówić, wychodząc stwierdził, że jutro dzwoni do mojego kierownika i nie będzie takich ustaleń za jego plecami. Chcę już od niego odejść, powiedziałam mu to, to stwierdził, że mogę się wynosić, ale dziecko zostaje, ponadto zadzwoni do całej rodziny i powie jaka jestem naprawdę. Obraża mnie, że na nic nie zapracowałam i niczego nie szanuje, że jestem p* księżniczką. Mieliśmy jechać na wakacje, po raz, kolejny nie pojechaliśmy i znowu dowiedziałam się, że jestem p* księżniczką i myślę, że pieniądze spadają z nieba. Całe życie pracowałam, mam własny dom i chyba czas już odejść, żadne rozmowy nie dają skutku, a prawda jest taka, że od poniedziałku do niedzieli Go nie ma, więc niewiele rozmawiamy. Wiem jednak, że będę musiała z dzieckiem od niego uciec. On nie rozumie, że to koniec.
Jak poradzić sobie z toksyczną relacją i emocjonalnym uzależnieniem po rozstaniu?
Kilka miesięcy temu zostawił mnie partner, z którym byłam 7 lat. Poznał inną kobietę. Bardzo źle zniosłam rozstanie, myślałam nawet o samobójstwie. 2 miesiące temu poznałam o kilkanaście lat starszego ode mnie mężczyznę, w którym od razu się zakochałam. Nie przeszkadzało mi, że jest po rozwodzie, ma problem z alkoholem, hazardem, że ma ogromne długi i jest niestabilny emocjonalnie. Pożyczyłam mu kilka tysięcy zł ze swoich oszczędności, mimo że sama nie mam stałej pracy. Kilka dni temu prawdopodobnie trafił do aresztu i od tego czasu nie mam z nim kontaktu. Nie ma chwili żebym o nim nie myślała. Nie mogę spać, nie mogę jeść, cały czas się o niego martwię. Zdaję sobie sprawę, że to chory człowiek i prawdopodobnie pójdzie na kilka lat do więzienia, ale nie mogę wyzbyć się tego uczucia do niego. Możliwe, że był ze mną tylko dla pieniędzy, że mnie oszukał i zmanipulował. Jak sobie pomóc?
Jak radzić sobie z zazdrością i samotnością w dążeniu do macierzyństwa?

Jak sobie poradzić z takim problemem? 

Jestem od kilku lat samotną singielką. Mam 26 lat, ciężko mi znaleźć niestety partnera w tych czasach. 

Chcę założyć już rodzinę, być mamą, ale nie mogę się ciągle tego doczekać. Zmagam się z takim problemem, że jeżeli dowiem się, że ktoś z rodziny czy nawet znajoma osoba, jest w ciąży wpadam, że tak powiem w szał, dopada mnie zazdrość. 

Ok rok temu, gdy dowiedziałam się, że siostra będzie miała dziecko, płakałam po tej informacji z zazdrości chyba z 2 godziny, byłam wręcz zła, nie mogłam się wtedy opanować. 

Tak jest za każdym razem, a mi się ciągle nie udaje, a lata mi uciekają. Jak sobie z tym poradzić.

Jestem singielką. generalnie nie wierzę już w miłość, ani związki. Też nie udaje mi się tego stworzyć. Moje poprzednie relacje, to mężczyźni, którzy najpierw wykazywali ogromne zainteresowanie, po czym szybko nastepowało znudzenie. Zaczynało sie lekcewazenie kontaktu, czyli ja pisałam lub dzwoniłam, a z drugiej strony była ignorancja. Kiedy spotykam sie z taka sytuacją dochodzi we mnie do dużego napięcia i robię wszystko co można najgorzej. A więc, kiedy partner nie odbiera telefonu, dzwonię kilka razy, pisze ciagi wiadomości, czesto usuwam wiadomości, bo najpierw zaczyna się od próśb, potem szantazu emocjonalnego. Czemu to robię? Czy podświadomie bojąc sie odrzucenia sama robię wszystko, żeby zostać odrzuconą? Jak to zmienić i czy wogóle da sie to zrobić? Dziś po dwóch dniach bez kontaktu, tzn z mojej strony były ciągi wiadomości, z drugiej strony cisza, nawet nie odczytywanie wiadomości. Po dwoch dniach dostałam lawinę wulgaryzmów, że jestem pojebana itd, ze nie mozna się wyspać, bo ciagle dzwoni telefon. Wbiłam sie w poczucie winy i zaczęłam przepraszać. Czy rzeczywiscie to tylko moja wina? Nie chodziło mi o brak kontaktu dziś, tylko od dwóch dni. Z drugiej strony, przeciez nie obiecywaliśmy sobie kontaktu codziennego.
Mąż jest bardzo krytykujący, a jego zachowania wyglądają, jak z ciężkiego dzieciństwa. Co mam zrobić?
Mam problem. Mąż zachorował na depresję kilka lat temu, temat się ciągnie, bo psychoterapia na NFZ, mam wrażenie, że poprawa jest, ale niewielka. Objawami depresji była apatia, brak apetytu, senność, i od dłuższego czasu czepianie się o wszystko. Jak już zdiagnozowana była depresja i wjechały leki to była drastyczna zmiana, bez czepiania, docenianie mnie - mimo męża złego samopoczucia, czułam się doceniona. Po czasie terapii i brania leków, znowu słyszę pretensje, że bałagan (choć był czas, że mąż sam mówił, że ma wywalone w bałagan - mamy remont domu już długi czas i nie da się mieć porządku, bo mało miejsca, wszystko na kupie, ale staram się w miarę, żeby było jak w normalnym domu). Doszło czepianie się córki, bo tego nie robi, prania sama nie zbierze, a to gary w zlewie. I tak nie jest ciągle, rozmawiamy szczerze, zwierzamy sie sobie, ale nadchodzi moment czepialstwa i mam dość. W dzieciństwie mąż musiał ciągle sprzątać w pokoju, miał przydzielane zadania domowe i mógł wyjść, jak skończy, ojciec był „trudny” chociaż teraz stara się nadrobić. Ale nadal potrafi się czepiać wszystkich, męża, swojej żony, tylko córkę jedyną traktuje jak jajko, bo ona umie się mocno postawić, Jak to wszystko ugryźć? Myślę, że ma to spore korzenie w dzieciństwie, bo jednak widzę takie same zachowania jak z opowieści męża. Jest mi totalnie przykro, pracuję we własnej firmie, tyram niczym na na 3 etaty- tyle obowiązków do wykonania w 8-9 godzin dziennie to psychicznie jestem dojechana, wracam do domu, coś zrobię i siadam , bo brak mi sił. I słyszę „ja robię, a ty siedzisz” „chociaż byś zrobiła to czy tamto”. Weekendy sprzątam całe dnie, gotuję, piorę itd. I mąż umie też docenić, mimo to ja nie czepiam się, nie krytykuję, jak nie ma siły mówię - siądź i pierdziel robotę w domu… nie zając, nie ucieknie. Nie ma tak, że wypominam, że tego nie zrobil czy tamtego… Czy to depresja? Charakter? Czy wpływ ojca „troche tyrana”?
Rozwój osobisty

Rozwój osobisty - jak skutecznie rozwijać siebie i osiągać cele

Chcesz skutecznie rozwijać siebie i osiągać cele? Poznaj kluczowe aspekty rozwoju osobistego, które pomogą Ci w realizacji Twoich ambicji. Dowiedz się, jak wykorzystać swój potencjał i stać się najlepszą wersją siebie!