Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
100 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,7
na podstawie kilkuset opinii
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Wstecz

Jak radzić sobie z tęsknotą i adaptacją po przeprowadzce z powodu relacji rodzinnych?

S.

Cześć, mam 30 lat, męża i 2-letnią córkę. Niecałe 2 tygodnie temu przeprowadziliśmy się z mężem do nowego domu oddalonego o 15 minut od mojego rodzinnego miejsca (wyprowadzaliśmy się ze względu na skomplikowaną relację rodzinną). Od tamtego dnia tęsknię za swoim miejscem, za znajomymi,  których miałam na wyciągnięcie ręki, za wszystkim, co było. Nie mogę się pozbierać, ciągle płacze, bo wszystko przypomina mi stare miejsce. Chciałabym wszystko sprzedać i wrócić tam gdzie byłam. Przeprowadziliśmy się z kotem, cały czas mam wrażenie, że zrobiłam mu krzywdę, zabierając go ze znanego miejsca. Mam lęki, jak wychodzę z domu, że on zostaje sam. Nie wiem ci robić.

Dzień dobry,

 

chciałabym na wstępie zaznaczyć, że to, co Pani przeżywa, jest całkowicie normalną reakcją na ogromną zmianę, jakiej Pani doświadczyła. Proszę być dla siebie wyrozumiałą i dać sobie prawo do przeżywania bardzo trudnych emocji. Przeprowadzka, nawet ta na niewielką odległość i podjęta ze słusznych powodów, jest jedną z najbardziej stresujących sytuacji w życiu, ponieważ wiąże się ze stratą. Straciła Pani nie tylko fizyczne miejsce, ale całą sieć znajomych rytuałów, poczucie bezpieczeństwa, przewidywalność każdego dnia i bliskość ludzi, którzy byli ważną częścią Pani świata.

To, co Pani odczuwa (smutek, płacz, tęsknota) to proces żałoby. Opłakuje Pani swoje dawne życie i jest to powszechne, normalne. Tłumienie emocji/płaczu tylko przedłużyłoby ten trudny stan.

Domyślam się, że na poziomie racjonalnym wiedziała Pani, że ta zmiana jest konieczna dla dobra Pani, męża i Waszej córki. 

Zachęcam do akceptacji swoich uczuć, dania sobie prawa do przeżycia żałoby i odczuwania z tego powodu smutku. Warto stworzyć sobie nowe rytuały powodujące, że nowe miejsce stanie się Wam bliższe i bezpieczniejsze (na przykład spacery po okolicy o stałej porze, picie kawy czy herbaty w kuchni, czytanie książki czy oglądanie z mężem TV w tym samym pomieszczeniu). Jestem też przekonany, że także kot, przy stworzeniu mu odpowiednich i wspierających warunków, poczuje się w nowym miejscu jak w domu.

Jeśli jednak stan żałoby będzie się przedłużał stając się trudnym do zniesienia, z pewnością warto skontaktować się ze specjalistą, który pomoże poradzić sobie z trudnościami.

 

Pozdrawiam serdecznie

Adam Gruźlewski

psycholog, psychotraumatolog

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.
Zdjęcie Mateusz Świerczek

Mateusz Świerczek

Psycholog
3 odpowiedzi na forum

Szanowna Pani,


to, co Pani odczuwa po przeprowadzce, jest naturalną reakcją na dużą zmianę i oddalenie od znanych miejsc oraz bliskich osób. Proszę dać sobie czas - pierwsze tygodnie są zwykle najtrudniejsze. Warto zachować w nowym domu elementy dawnych rytuałów, stopniowo poznawać okolicę i dzielić się swoimi emocjami z bliskimi. Pani kot również się przystosuje, jeśli będzie miał wokół siebie znane zapachy i przedmioty. Jeżeli jednak po kilku tygodniach smutek i lęk nie będą słabły, zachęcam do rozmowy z terapeutą.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Mateusz Świerczek

Psycholog

Zdjęcie Anna Kapelska

Anna Kapelska

Psycholożka
76 odpowiedzi na forum

Dzień dobry,

 

Widzę, że to dla Pani duża i trudna zmiana. Zmaga się Pani z tęsknotą, co jest zrozumiałe po zmianie miejsca bliskiego Pani sercu. Pocieszającym może być fakt, że jest Pani nadal blisko, 15 minut od miejsca, gdzie ma Pani znajomych. 

Odczuwa Pani teraz silne emocje -  proszę sobie dać jednak czas na pobycie z tym, na oswojenie z nowym miejscem.

Czy znajduje może Pani jakieś korzyści związane z przeprowadzką ? Wspomina Pani o skomplikowanej relacji rodzinnej - jak pozytywnie może wpłynąć zmiana miejsca zamieszkania na tę właśnie relację, na samopoczucie Pani i Pani rodziny? Na pewno nie zrobiła Pani krzywdy kotu, zabierając go ze sobą, jest on nadal pod opieką i ma zapewniony dom i bezpieczeństwo. 

Wierzę, że te emocje są teraz dla Pani trudne i mam nadzieję, że wraz z upływem czasu dostrzeże Pani korzyści płynące ze zmiany miejsca zamieszkania i znajdzie w nim radość.

Wszystkiego dobrego,

Serdeczności, 

Anna Kapelska

Zdjęcie Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Psycholog
348 odpowiedzi na forum

Dzień dobry,

 

To, co Pani przeżywa, jest naturalną reakcją adaptacyjną na dużą zmianę - nawet jeśli obiektywnie przeprowadzka była dobrym rozwiązaniem, emocje często pozostają związane z utratą tego, co znane, bliskie i bezpieczne. Tęsknota, żal, poczucie „wyrwania z korzeni” to normalne etapy procesu żałoby po poprzednim miejscu.

Płacz i myśli o powrocie to niekoniecznie sygnał, że popełniła Pani błąd, ale raczej że organizm i psychika potrzebują czasu, by oswoić nową rzeczywistość. Warto pozwolić sobie na te emocje, a równolegle małymi krokami budować nowe poczucie „domu”: wprowadzać ulubione elementy ze starego miejsca, zapraszać znajomych, szukać punktów, które mogą stać się swoimi.

Co do kota - zwierzęta zwykle adaptują się szybciej niż nam się wydaje, chociaż też mogą potrzebować czasu, by oswoić się z nowym miejscem.

Jeśli lęk i przygnębienie utrzymają się w podobnym nasileniu przez kolejne tygodnie, warto skonsultować się z psychologiem, aby pomóc sobie w przejściu przez ten etap.

 

Pozdrawiam ciepło,

Justyna Bejmert

Psycholog

Dzień dobry,

 

wyprowadzka ze znanego Pani miejsca, szczególnie rodzinnego miasta, jak najbardziej może wywołać zarówno dużo smutku, jak i niepewność. Niewątpliwie jest to utrata tego, co było Pani bliskie, nawet jeśli z różnych powodów podjęła Pani wraz z mężem decyzję w sprawie zamieszkania w nowym domu. Już sama zmiana może budzić wiele obaw o to jak będzie, mogą pojawić się wątpliwości związane z tym, czy zaklimatyzuje się Pani w nowym miejscu albo czy więzi ze znajomymi, którzy wcześniej byli na wyciągnięcie ręki, przetrwają. To naturalne, że w związku z tym pojawia się dużo emocji. 

 

Pisze Pani, że od przeprowadzki minęła dopiero 2 tygodnie. Myślę, że to czas, w którym zarówno żywa jest wciąż utrata dawnego miejsca, życia, jak i jest to jeszcze za mało czasu, żeby poznać i zaaklimatyzować się w nowym miejscu. Radziłabym, żeby dała sobie Pani czas zarówno na emocje, jakie się pojawiają, jak i zgodę na to, żeby powoli zacząć wychodzić naprzeciw nowej sytuacji. 15 minut od przyjaciół to nie tak daleko. Oczywiście potrzebny jest również czas, żeby przyzwyczaić się do nowego miejsca - przyda się on i Pani i kotu. Moja intuicja podpowiada mi, że im Pani będzie pewniejsza swojej decyzji i będzie się Pani lepiej czuła w nowym miejscu tym jest szansa, że również i kot będzie spokojniejszy. 

 

Jeśli jednak trudne emocje będą nadal pojawiać się w podobnym natężeniu za, np. miesiąc wtedy doradzałabym rozmowę z empatyczną osobą, np. z psychoterapeutą, z którym będzie się mogła Pani przyjrzeć zaistniałej sytuacji, zobaczyć jakie są źródła Pani emocji oraz podzielić się swoim trudem z życzliwym słuchaczem.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Agnieszka Szostakiewicz

Terapeutka Gestalt

Zdjęcie Martyna Jarosz

Martyna Jarosz

Psycholog
320 odpowiedzi na forum

Dzień dobry,
to naturalne, że po przeprowadzce pojawiły się tęsknota, smutek i poczucie zagubienia. Zmiana miejsca to duże emocjonalne wyzwanie. Adaptacja wymaga czasu, a to, co Pani teraz przeżywa, jest zrozumiałe. Jeśli kot jest z Panią, ma opiekę i spokój, to nie zrobiła mu Pani krzywdy. On również potrzebuje chwili, by się odnaleźć. Proszę dać sobie przestrzeń na emocje, ale też spróbować małymi krokami oswajać nowe otoczenie: wyjście na spacer, rozmowa z sąsiadką, stworzenie przytulnego kąta w domu. Jeśli lęk i przygnębienie będą się utrzymywać, warto rozważyć rozmowę z psychologiem.

Pozdrawiam
Martyna Jarosz
psycholog

To, co czujesz, wygląda jak reakcja adaptacyjna na dużą zmianę. Przeprowadzka, nawet do miejsca obiektywnie „lepszego”, to strata znanego środowiska, rutyny i poczucia bezpieczeństwa – stąd tęsknota, płacz i lęk.

Co możesz zrobić teraz:

-Daj sobie czas – adaptacja często trwa kilka tygodni lub miesięcy, a początkowy smutek jest naturalny.

-Ustal nowe rytuały – znajdź w nowej okolicy miejsca i aktywności, które mogą stać się „Twoje”.

-Utrzymuj kontakt z dawnymi znajomymi – spotkania czy rozmowy online mogą pomóc w łagodzeniu tęsknoty.

-Zadbaj o kota – zwierzęta zwykle szybko adaptują się w nowym miejscu, jeśli mają swoją przestrzeń, legowisko, znajome zapachy.

-Pracuj nad lękiem o zostawianie go samego – zaczynaj od krótkich wyjść, stopniowo je wydłużając.

 

Pozdrawiam,

Olga Żuk

Dzień dobry.

Zmiany, nawet te, na które czekamy i których pragniemy, często wiążą się z pożegnaniem czegoś innego, tak jak w Pani sytuacji. Naturalne jest, że potrzebny jest czas, aby oswoić się zarówno z tym, co minione, jak i z tym, co nowe. Może Pani spróbować podejść do swoich obecnych emocji z wyrozumiałością i akceptacją, zauważając to, co się pojawia w Pani doświadczeniu. Warto też sprawdzić, czy są w Pani otoczeniu osoby, które mogłyby Pani towarzyszyć w tym, przez co Pani teraz przechodzi. Może Pani również rozważyć rozmowę ze specjalistą. Być może przypomnienie sobie innej, podobnej sytuacji z przeszłości i tego, co wtedy okazało się wspierające, mogłoby być pomocne także teraz.

 

Pozdrawiam serdecznie

Barbara Wróbel, psychoterapeutka Gestalt w trakcie szkolenia

NowośćTylko w aplikacji mobilnejTwoja sytuacja jest trochę inna?Opisz swoją sytuację na czacie w aplikacji TwójPsycholog, a specjalista odpowie do 24 godzin. Bez kamery i bez terminu, pakiety od 49 zł.Sprawdź, jak to działa

Zobacz podobne

Jak ratować związek przy problemach z bliskością i uzależnieniem partnera od pornografii?
Dzień dobry. Jestem w 15 letnim związku,nie mamy slubu ani dzieci , partner nigdy nie był na to gotowy twierdził ze jescze nie teraz. Od 2 lat mamy bardzo slaby sex, ja 33 lata,on 34 ,kiedyś kochaliśmy sie po kilka razy dziennie był mega ogień. Teraz partner ma problem z uzyskaniem pełnej erekcji, sam nic nie inicjuje ,kiedy ja zacznę to widzę ze sie stara ale jest to bardziej męczarnia niż przyjemność. Mamy ten problem ze mój partner jest bardzo pogubiony emocjonalnie ,wyjeżdża w delegacje na 2 tygodnie w domu jest tylko w weekendy wiem ze jest uzależniony od pornografi, kiedyś mial romans ,teraz tez zdarza sie ze pisze do innych kobiet kokietuje je i robi z siebie ofiarę i użala sie do nich nad sobą , co wieczór wypija 2-3 piwa, unika kontaktu fizycznego, na wszytskie pytanie odpowiada NIE WIEM! kochasz mnie? Nie wiem. Chcesz sie rozejść ? Nie wiem. Co z nami dalej ? Nie wiem. Mam juz tego dosyć, kazałam mu sie spakować i wyprowadzić. Wyszedł z domu na 3 h wrócił jak by nigdy nic ,położył sie spac ,następnego dnia sie do mnie nie odzywał.wieczorem znów zaczął sie odzywac ale jak tylko zadałam pytanie czego on chce to juz nie chciał nic odpowiadać i poszedł spac. Mam wrażenie ze on widzi ze ja bardzo go kocham i chce mnie chyba tym swoim zachowaniem zniechęcić do siebie bo mimo tych jego dziwnych stanów nie jest w stanie ode mnie odejść bo podświadomie mnie kocha,ale jakos to wypiera. Wspomnę jeszcze ze był wychowany w rodzinie pełnej przemocy i alkoholu. Z ojcem nie rozmawiał przez 20 lat bo sie go bal. Za matkę splacal dlugi przez wiele lat. To wszytsko go przygniotło. Na żadną terapię nie chce iść bo twierdzi że nie ma problemu. Jak mam pomoc temu człowiekowi sie otworzyć na życie i na mnie? Jak ratować związek któremu poświęciłam połowę życia? Co mam robić?
5 odpowiedzi
Jak wasze dzieci i rodzina zareagowała na wyjazd za granice na około 3 miesiące w celach zarobkowych.
Jak wasze dzieci i rodzina zareagowała na wyjazd za granice na około 3 miesiące w celach zarobkowych. Mam dwóch synów 14 i 9 lat. Mam ochotę wyjechać na chwile dorobić do budżetu naszego. Mąż nie bardzo jest zadowolony. Pytanie moje jak może się to odbić na dzieciach?
1 odpowiedź
Jak radzić sobie z sąsiadami, którzy wywołują stres i krępują codzienne czynności

Od dłuższego czasu borykam się z takim problemem. Mam, że tak powiem dziwnych sąsiadów, którzy mieszkają naprzeciwko mnie (ja w bloku oni w kamienicy). Sądzę, że są oni dziwni, ponieważ głupio komentują każdego w okolicy, są opryskliwi dla obcych dzieci, wywyższają się, popisują. Problem leży w tym, że ja mając okno/balkon centralnie naprzeciwko tych sąsiadów teraz np. latem mam problem, by wyjść rozwiesić pranie. Wydaje się to może śmieszne, ale naprawdę tak jest i nie umiem sobie z tym poradzić. Kilka razy narzeczona tego sąsiada, gdy myłam okna, stanęła pod oknami i zaczęła pokazywać do mnie środkowe palce dziwne miny robić. Widziałam nie raz, będąc na balkonie wieszając pranie, jakiś czas temu sąsiedzi stanęli pod oknem i wpatrywali się we mnie, mam wrażenie, że wyśmiewali lub mówili coś złego. Niestety jestem osobą, która za bardzo bierze wszystko do siebie, się przejmuje wszystkim. Od tego czasu jakoś stresuje mnie zwykle rozwieszanie prania. Co chwilę zerkam na okno czy sąsiedzi mnie jakby nie obserwują, jest to dla mnie duży stres. Co z tym zrobić?

4 odpowiedzi
Czas trwania stosunku a utrata erekcji - czy jest powód do niepokoju?
Witam, mam pytanie odnośnie długości stosunku. Nie dawno wraz z partnerką zaczęliśmy uprawiać seks. Po kilku próbach i poznawaniu swoich preferencji mamy schemat. Chcialbym jednak skupic sie na samej penetracji bo tu widze cos co mnie niepokoi, mianowicie: sama penetracja trwa kolo 3 do 5 minut. Po tym czasie erekcja mi ustaje i penis robi sie miększy. Gdy juz nie daje rady wychodze z partnerki. Od niej slysze wtedy komentarz"nic sie nie stalo". Dodam jeszcze ze ona nie potrafi dojść od samej penetracji. Czy nasz stosunek jest za krótki? Ile on powinien trwać? Czy powinienem udać sie do jakiegos lekarza? Z gory dziękuję za odpowiedź
8 odpowiedzi
Czy mój partner ma problem z zazdrością i relacją z młodszą siostrą?

Dzień dobry, mój partner jest obsesyjnie zazdrosny, sprawdza mój telefon, nie chce, abym wychodziła ze znajomymi, czasami nawet jest kłótnia o rodzinę. Sporym problemem dla niego jest także mój ubiór (który według mnie i innych jest normalny). Partner również faworyzuje wszystko, co jest jego, nawet psa. Kolejnym problemem jest jego relacja z siostrą (siostra 10 l.). Cały czas chciałby ją wszędzie zabierać, porównuje ją do mojej córki (z poprzedniego związku). Ostatnio jego siostra spędziła u nas tydzień – przez ten czas nawet nie przytulił mojej córki, gdy na co dzień sam domaga się przytulania. Pod koniec dnia, gdy jego siostra pojechała do domu, rozpłakał się, że mało z nią porozmawiał, co według mnie też jest troszeczkę dziwne. Według niego nie mamy nic wspólnego – mieszkanie (wynajem) jest jego, jego jest jeden pies, mój jest drugi, do którego, swoją drogą, zwraca się bardzo niemiło.

Przepraszam, że tak chaotycznie, ale piszę to pod wpływem emocji. Czy według Was ja przesadzam, czy partner ma jakiś problem ze sobą? Czy jego relacja z siostrą jest normalna

4 odpowiedzi
Po moim powrocie do domu z pracy moja żona zachowywała się bardzo nieracjonalnie
Błagam o pomoc, nie wiem, jak to wszystko opisać postaram się jak najlepiej, 12 grudnia po moim powrocie do domu z pracy moja żona zachowywała się bardzo nieracjonalnie, zapytała mnie, czy dobrze bawię się w życiu nie chciała wyjaśnić, o co chodzi, byłą nie sobą wściekła nie dała do siebie podejść krzyczała, groziła, że jak podejdę do mnie uderzy słowa, które padały były wulgarne, mówiła, że ją nie szanowałem, nie kochałem wypomniała zdradę sprzed 15 lat, wyszła z domu, pojechała do siostry, wróciła po paru godzinach mówiąc, że chce rozwodu, że zabiera młodsze dziecko 14 lat, a starsze może zostać 19 lat, wyprowadziła się do siostry, tu nie byłoby nic dziwnego jak dotąd po prostu żona złą na męża wyprowadza się, niestety to, co okazało się w przeciągu paru godzin było dla mnie szokiem, syn powiedział mi, że mama kazała uważać co robi w telefonie, bo oni śledzą telefony i hakują, że mogą wyłączyć nawet zdalnie pralkę, że ona jest już od roku śledzona, jej siostra powiedziała mi, że jak przyjechała do niej to jeździły 4 godziny samochodem bez celu, bo ona musi zgubić kogoś, bo ją śledzą, następnie znalazłem w jej połączeniach, że kontaktowała się z nieznanym numerem, dzwoniła i wysłąła sms, po moim kontakcie pod ten numer okazało się, że tego ranka zadzwoniła i z jakby pewnością w głosie zapytała, gdzie jesteś, człowiek po drugiej stronie zapytał, z kim ma przyjemność i uzyskał pewną siebie odpowiedź , no magda, jakby to miało być oczywiste, pan powiedział, że pomyłka i się rozłączył, po czym dostał dwa sms, ja rozmawiałem z jego żoną i powiedziała mi, że mąż jej to wszystko od razu pokazał i był zdziwiony, o co chodzi powiedziała, że blokują numer telefonu mojej żony, więc wykluczyłem tu jakiś układ męsko damski, niestety żona jak wynika z bilingów ponownie wysłała po dwóch dniach jednego sms oczywiście beż odpowiedzi z tamtej strony przez parę dni ciszą i znowu dzień przed wigilią ponownie dwa sms oczywiście nawet jak próbuję się kontaktować to i tak nie uda jej się, gdyż jest zablokowana, żona ze mną nie chce mieć nic wspólnego nie docierają do niej żadne argument, że przecież ostatnie lata były fajne nasze wyjazdy podróże, robiłem jej niespodzianki, teatr restaurację zawsze pamiętałem o jakichkolwiek okazjach typu rocznica imieniny urodziny itp. cały czas twierdzi, że czułą się w domu przez wszystkich niekochana i wykorzystywana, jestem przerażony i zdezorientowany tymi wszystkim, te śledzenia ta dziwna próba kontaktu, żona ostatnio była jakoś bardziej nerwowa trochę jakby zaniedbywała dom, ale tłumaczyłem sobie, że ta jesień nie nastraja do jakiś wielkich rzeczy, nie mogę zrozumieć tak nagłego ataku w moją stronę dwa nie przed tym kochaliśmy się rozmawialiśmy co dokupić dzieciom pod choinkę mieliśmy plany na przyszły rok pod koniec listopada wybieraliśmy hotel na wakacje, jest tu tyle tak sprzecznych rzeczy, że nie potrafię tego zrozumieć, cierpię ja, córka, która też została jakby porzucona, syn nie wie, co się dzieje, żona zawsze byłą dla dzieci dla domu teraz nie widzi, że dzieci cierpią, uważa, że to normalne, że syn to już się zadomowił u cioci, a córka da sobie radę, nie widzi, że dzieci nie cieszyły się ze świąt, jest jakaś zaślepiona, zajmowała się nimi i domem pomagała mi w firmie, teraz wszyscy jesteśmy rozbici jej rodzina twierdzi, że to wina sytuacji domowej, żony mama też miała urojenia o śledzeniu o tym, że widziała kogoś, myliła osoby i fakty, żony siostra leczy się na dwubiegunowość po śmierci matki nie mogła sobie poradzić, błaga co mam robić jak w takiej sytuacji ratować żonę dzieci rodzinę, ja nie mam siły przepicia, bo jestem wrogiem dla żony jej rodzina nie widzi problemu, zwalają na chwilowy stres z powodu opuszczenia domu i nerwy z tym związane, znam żonę widzę jakby nie była sobą brak jakichkolwiek okazywania uczuć jest zimna nawet jak do córki, którą zostawił ze mną nie spytała się od tylu dni jak się czuję czy daję sobie radę, jeszcze raz błagam o podpowiedź co robić, jak działać, próbować żeby dzieci prosiły o powrót do domu, żebyśmy mogli podjąć jakieś kroki w kierunku leczenia, może znane są takie przypadki jak nasz, proszę pomóżcie, pozdrawiam Robert
1 odpowiedź

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

Ilustracja: Dwie osoby rozmawiają przez telefon z puszek

Umiejętności komunikacyjne – klucz do skutecznej komunikacji

Skuteczna komunikacja to klucz do sukcesu w życiu osobistym i zawodowym. W tym artykule przyjrzymy się bliżej temu, czym są umiejętności komunikacyjne, jaką rolę odgrywają w naszym życiu i jak możemy je rozwijać.