Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z tęsknotą i adaptacją po przeprowadzce z powodu relacji rodzinnych?

Cześć, mam 30 lat, męża i 2-letnią córkę. Niecałe 2 tygodnie temu przeprowadziliśmy się z mężem do nowego domu oddalonego o 15 minut od mojego rodzinnego miejsca (wyprowadzaliśmy się ze względu na skomplikowaną relację rodzinną). Od tamtego dnia tęsknię za swoim miejscem, za znajomymi,  których miałam na wyciągnięcie ręki, za wszystkim, co było. Nie mogę się pozbierać, ciągle płacze, bo wszystko przypomina mi stare miejsce. Chciałabym wszystko sprzedać i wrócić tam gdzie byłam. Przeprowadziliśmy się z kotem, cały czas mam wrażenie, że zrobiłam mu krzywdę, zabierając go ze znanego miejsca. Mam lęki, jak wychodzę z domu, że on zostaje sam. Nie wiem ci robić.

User Forum

S.

6 miesięcy temu
Adam Gruźlewski

Adam Gruźlewski

Dzień dobry,

 

chciałabym na wstępie zaznaczyć, że to, co Pani przeżywa, jest całkowicie normalną reakcją na ogromną zmianę, jakiej Pani doświadczyła. Proszę być dla siebie wyrozumiałą i dać sobie prawo do przeżywania bardzo trudnych emocji. Przeprowadzka, nawet ta na niewielką odległość i podjęta ze słusznych powodów, jest jedną z najbardziej stresujących sytuacji w życiu, ponieważ wiąże się ze stratą. Straciła Pani nie tylko fizyczne miejsce, ale całą sieć znajomych rytuałów, poczucie bezpieczeństwa, przewidywalność każdego dnia i bliskość ludzi, którzy byli ważną częścią Pani świata.

To, co Pani odczuwa (smutek, płacz, tęsknota) to proces żałoby. Opłakuje Pani swoje dawne życie i jest to powszechne, normalne. Tłumienie emocji/płaczu tylko przedłużyłoby ten trudny stan.

Domyślam się, że na poziomie racjonalnym wiedziała Pani, że ta zmiana jest konieczna dla dobra Pani, męża i Waszej córki. 

Zachęcam do akceptacji swoich uczuć, dania sobie prawa do przeżycia żałoby i odczuwania z tego powodu smutku. Warto stworzyć sobie nowe rytuały powodujące, że nowe miejsce stanie się Wam bliższe i bezpieczniejsze (na przykład spacery po okolicy o stałej porze, picie kawy czy herbaty w kuchni, czytanie książki czy oglądanie z mężem TV w tym samym pomieszczeniu). Jestem też przekonany, że także kot, przy stworzeniu mu odpowiednich i wspierających warunków, poczuje się w nowym miejscu jak w domu.

Jeśli jednak stan żałoby będzie się przedłużał stając się trudnym do zniesienia, z pewnością warto skontaktować się ze specjalistą, który pomoże poradzić sobie z trudnościami.

 

Pozdrawiam serdecznie

Adam Gruźlewski

psycholog, psychotraumatolog

6 miesięcy temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Mateusz Świerczek

Mateusz Świerczek

Szanowna Pani,


to, co Pani odczuwa po przeprowadzce, jest naturalną reakcją na dużą zmianę i oddalenie od znanych miejsc oraz bliskich osób. Proszę dać sobie czas - pierwsze tygodnie są zwykle najtrudniejsze. Warto zachować w nowym domu elementy dawnych rytuałów, stopniowo poznawać okolicę i dzielić się swoimi emocjami z bliskimi. Pani kot również się przystosuje, jeśli będzie miał wokół siebie znane zapachy i przedmioty. Jeżeli jednak po kilku tygodniach smutek i lęk nie będą słabły, zachęcam do rozmowy z terapeutą.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Mateusz Świerczek

Psycholog

6 miesięcy temu
Anna Kapelska

Anna Kapelska

Dzień dobry,

 

Widzę, że to dla Pani duża i trudna zmiana. Zmaga się Pani z tęsknotą, co jest zrozumiałe po zmianie miejsca bliskiego Pani sercu. Pocieszającym może być fakt, że jest Pani nadal blisko, 15 minut od miejsca, gdzie ma Pani znajomych. 

Odczuwa Pani teraz silne emocje -  proszę sobie dać jednak czas na pobycie z tym, na oswojenie z nowym miejscem.

Czy znajduje może Pani jakieś korzyści związane z przeprowadzką ? Wspomina Pani o skomplikowanej relacji rodzinnej - jak pozytywnie może wpłynąć zmiana miejsca zamieszkania na tę właśnie relację, na samopoczucie Pani i Pani rodziny? Na pewno nie zrobiła Pani krzywdy kotu, zabierając go ze sobą, jest on nadal pod opieką i ma zapewniony dom i bezpieczeństwo. 

Wierzę, że te emocje są teraz dla Pani trudne i mam nadzieję, że wraz z upływem czasu dostrzeże Pani korzyści płynące ze zmiany miejsca zamieszkania i znajdzie w nim radość.

Wszystkiego dobrego,

Serdeczności, 

Anna Kapelska

6 miesięcy temu
Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Dzień dobry,

 

To, co Pani przeżywa, jest naturalną reakcją adaptacyjną na dużą zmianę - nawet jeśli obiektywnie przeprowadzka była dobrym rozwiązaniem, emocje często pozostają związane z utratą tego, co znane, bliskie i bezpieczne. Tęsknota, żal, poczucie „wyrwania z korzeni” to normalne etapy procesu żałoby po poprzednim miejscu.

Płacz i myśli o powrocie to niekoniecznie sygnał, że popełniła Pani błąd, ale raczej że organizm i psychika potrzebują czasu, by oswoić nową rzeczywistość. Warto pozwolić sobie na te emocje, a równolegle małymi krokami budować nowe poczucie „domu”: wprowadzać ulubione elementy ze starego miejsca, zapraszać znajomych, szukać punktów, które mogą stać się swoimi.

Co do kota - zwierzęta zwykle adaptują się szybciej niż nam się wydaje, chociaż też mogą potrzebować czasu, by oswoić się z nowym miejscem.

Jeśli lęk i przygnębienie utrzymają się w podobnym nasileniu przez kolejne tygodnie, warto skonsultować się z psychologiem, aby pomóc sobie w przejściu przez ten etap.

 

Pozdrawiam ciepło,

Justyna Bejmert

Psycholog

6 miesięcy temu
Agnieszka Szostakiewicz

Agnieszka Szostakiewicz

Dzień dobry,

 

wyprowadzka ze znanego Pani miejsca, szczególnie rodzinnego miasta, jak najbardziej może wywołać zarówno dużo smutku, jak i niepewność. Niewątpliwie jest to utrata tego, co było Pani bliskie, nawet jeśli z różnych powodów podjęła Pani wraz z mężem decyzję w sprawie zamieszkania w nowym domu. Już sama zmiana może budzić wiele obaw o to jak będzie, mogą pojawić się wątpliwości związane z tym, czy zaklimatyzuje się Pani w nowym miejscu albo czy więzi ze znajomymi, którzy wcześniej byli na wyciągnięcie ręki, przetrwają. To naturalne, że w związku z tym pojawia się dużo emocji. 

 

Pisze Pani, że od przeprowadzki minęła dopiero 2 tygodnie. Myślę, że to czas, w którym zarówno żywa jest wciąż utrata dawnego miejsca, życia, jak i jest to jeszcze za mało czasu, żeby poznać i zaaklimatyzować się w nowym miejscu. Radziłabym, żeby dała sobie Pani czas zarówno na emocje, jakie się pojawiają, jak i zgodę na to, żeby powoli zacząć wychodzić naprzeciw nowej sytuacji. 15 minut od przyjaciół to nie tak daleko. Oczywiście potrzebny jest również czas, żeby przyzwyczaić się do nowego miejsca - przyda się on i Pani i kotu. Moja intuicja podpowiada mi, że im Pani będzie pewniejsza swojej decyzji i będzie się Pani lepiej czuła w nowym miejscu tym jest szansa, że również i kot będzie spokojniejszy. 

 

Jeśli jednak trudne emocje będą nadal pojawiać się w podobnym natężeniu za, np. miesiąc wtedy doradzałabym rozmowę z empatyczną osobą, np. z psychoterapeutą, z którym będzie się mogła Pani przyjrzeć zaistniałej sytuacji, zobaczyć jakie są źródła Pani emocji oraz podzielić się swoim trudem z życzliwym słuchaczem.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Agnieszka Szostakiewicz

Terapeutka Gestalt

6 miesięcy temu
Martyna Jarosz

Martyna Jarosz

Dzień dobry,
to naturalne, że po przeprowadzce pojawiły się tęsknota, smutek i poczucie zagubienia. Zmiana miejsca to duże emocjonalne wyzwanie. Adaptacja wymaga czasu, a to, co Pani teraz przeżywa, jest zrozumiałe. Jeśli kot jest z Panią, ma opiekę i spokój, to nie zrobiła mu Pani krzywdy. On również potrzebuje chwili, by się odnaleźć. Proszę dać sobie przestrzeń na emocje, ale też spróbować małymi krokami oswajać nowe otoczenie: wyjście na spacer, rozmowa z sąsiadką, stworzenie przytulnego kąta w domu. Jeśli lęk i przygnębienie będą się utrzymywać, warto rozważyć rozmowę z psychologiem.

Pozdrawiam
Martyna Jarosz
psycholog

6 miesięcy temu
Olga Żuk

Olga Żuk

To, co czujesz, wygląda jak reakcja adaptacyjna na dużą zmianę. Przeprowadzka, nawet do miejsca obiektywnie „lepszego”, to strata znanego środowiska, rutyny i poczucia bezpieczeństwa – stąd tęsknota, płacz i lęk.

Co możesz zrobić teraz:

-Daj sobie czas – adaptacja często trwa kilka tygodni lub miesięcy, a początkowy smutek jest naturalny.

-Ustal nowe rytuały – znajdź w nowej okolicy miejsca i aktywności, które mogą stać się „Twoje”.

-Utrzymuj kontakt z dawnymi znajomymi – spotkania czy rozmowy online mogą pomóc w łagodzeniu tęsknoty.

-Zadbaj o kota – zwierzęta zwykle szybko adaptują się w nowym miejscu, jeśli mają swoją przestrzeń, legowisko, znajome zapachy.

-Pracuj nad lękiem o zostawianie go samego – zaczynaj od krótkich wyjść, stopniowo je wydłużając.

 

Pozdrawiam,

Olga Żuk

6 miesięcy temu
Barbara Wróbel

Barbara Wróbel

Dzień dobry.

Zmiany, nawet te, na które czekamy i których pragniemy, często wiążą się z pożegnaniem czegoś innego, tak jak w Pani sytuacji. Naturalne jest, że potrzebny jest czas, aby oswoić się zarówno z tym, co minione, jak i z tym, co nowe. Może Pani spróbować podejść do swoich obecnych emocji z wyrozumiałością i akceptacją, zauważając to, co się pojawia w Pani doświadczeniu. Warto też sprawdzić, czy są w Pani otoczeniu osoby, które mogłyby Pani towarzyszyć w tym, przez co Pani teraz przechodzi. Może Pani również rozważyć rozmowę ze specjalistą. Być może przypomnienie sobie innej, podobnej sytuacji z przeszłości i tego, co wtedy okazało się wspierające, mogłoby być pomocne także teraz.

 

Pozdrawiam serdecznie

Barbara Wróbel, psychoterapeutka Gestalt w trakcie szkolenia

6 miesięcy temu
komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Jak poradzić sobie z negatywnymi wspomnieniami z młodości i presją rodzinną?
Nie chcę już więcej jeździć do domu rodziców, bo mam złe wspomnienia z miejscowością, przez którą muszę przejeżdzać pociągiem, gdy do nich jadę. Przeprowadziliśmy się tam gdy byłam nastolatką i mam same złe wspomnienia z tamtego okresu. Teraz próbuję układać życie po swojemu i ani myślę do nich jeździć, czułam wściekłość przez ostatni rok gdy odwiedzałam tamte miejscowości, a potem zaczęłam czuć strach, przez okropne wspomnienia z czasów gimnazjum związane z paskudnymi osobami, które mogłabym też spotkać w pociągu, a tego nie chcę. Mieszkam godzinę od rodziców więc oni mogą mnie odwiedzać, a starzy nie są. Gdy oświadczyłam rodzicom, że moja noga nigdy więcej nie stanie w tamtych skażonych okolicach, moja matka nie mogła tego zaakceptować, zaczęła mi grozić, że tego pożałuję, że nieładnie nie odwiedzać rodziców - pomimo tego, że przełamałam się i opowiedziałam jej, co mnie spotkało w gimnazjum. Ona się jakoś bardzo tym nie przejęła, po paru tygodniach stwierdziła, że nie muszę do nich przyjeżdzać, a teraz znowu co jakiś czas próbuje mnie namawiać. Obawiam się, że na wielkanoc znowu pojawi się kłótnia, groźby ponieważ ja nie mam zamiaru tam jechać. Jest to też dłuższy temat, poneiważ ja mam inną wizję spędzania czasu i mój charakter mocno się różni od rodziców. Jestem od nich jeszcze zależna finansowo więc jest to skomplikowana sytuacja, a teraz skupiam się na aplikowaniu na studia za granicę i wymaga to ode mnie dużego spięcia, także emocjonalnego. Gdy myślę o tej sytuacji z domem rodziców, wysysa ona ze mnie wszystkie siły, jest to bardzo destrukcyjne i kompletnie bez sensu, że moi rodzice akurat zagnieździli się w tak paskudnym miejscu. Nie wiem, jak sobie z tym poradzić, bo na wierzchu czuję poczucie winy, gdy ciągle muszę odmawiać i tłumaczyć, dlaczego nie chcę tam jeździć, a pod spodem jest ukryta furia - na stracony czas w czasach nastoletności, na krzywdę, na cały ten bezsens. Jest to naprawdę nieprzyjemna sytuacja, od której chcę się odciąc i nigdy więcej nie wspominać. Pojawia się teraz w mojej głowie duży kontrast, gdy myślę o tym wszystkim, pojawiają się niestety natrętne myśli, w zasadzie obrazy, że przez to namawianie matki na to, bym przyjechała, coś zmusza mnie jakby do uwikłanie w cierpienie i pojawiają się obawy, że znowu spotka mnie coś podobnego w przyszłości.
Czy po przerwie w związku po traumie jest szansa na powrót i kiedy warto napisać?
Witam, jakiś czas temu zadawalem tutaj pytanie z prośbą o radę ws. mojego związku. Niestety moja była już dziewczyna i ja rozstalismy się. Powiedziała, że po przemyśleniu musi to zrobić, bo musi skupić się na sobie, bo aktualnie psychicznie ma duży problem, zaznaczę że chodzi również do terapeuty. Zaakceptowalem to, bo chce aby wyszła na prostą, wsparłem, naplakałem się, ale nie klocilem, najwazniejsze jest dla mnie jej zdrowie, a aktualnie nie była w stanie oddać całej siebie w związku. Poniżej wkleję treść mojego poprzedniego postu dla kontekstu całej sytuacji. Czy jest dla nas jakaś szansa? Między nami oboje uważamy, ze bylo idealnie, 0 klotni, te same priorytety i zdanie na kazdy temat, wspaniala relacja. Czy za jakis dłuższy czas warto napisac? Pol roku, rok? Jednak rozchodząc się dalej bardzo się kochaliśmy i to bardzo trudne dla nas obu. Dziękuję za każdą odpowiedź i wklejam treść poprzedniego mojego postu... "Jak wspierać partnerkę po traumie przemocy seksualnej? Martwię się o naszą relację Witam. Od miesiąca jestem w związku ze świetną dziewczyną, z którą rozumiemy się bez słów i oboje uważamy, że jesteśmy dla siebie stworzeni. Jak się poznawaliśmy to dowiedziałem się, że jest ofiarą przemocy seksualnej. Mimo to czuła się przy mnie bezpiecznie i jakiś czas temu doszło między nami do pierwszej inicjacji seksualnej. Oboje tego chcieliśmy, to było nagłe, ale byliśmy z tego zadowoleni. Po niemal tygodniu widzieliśmy się i mi uświadomiła, że to nie moja wina, ale po prostu nie czuje się bezpiecznie, kocha mnie, ale aktualnie ma doła. Ewidentnie jakikolwiek dotyk jest dla niej bolesny emocjonalnie i niekomfortowy. Martwię się o nią, bo jest załamana. Kocha mnie, a ja nie chcę jej stracić. Wiem, że chodzi do terapeuty w Warszawie i pomogło jej to bardzo, a ja od jej traumy jestem pierwszym mężczyzną i po prostu boję się, że relacja się zakończy mimo miłości. Co mam robić? Czy należy dać jej czas i wszystko samo wróci do normy? Potrzebuję rady."
Rozterka po zerwaniu. Chcę wrócić, ale wiem, że będę nieszczęśliwy.
Dzień dobry. Już prawie 4 miesiące temu zerwałem z dziewczyną ,którą kochałem bardziej niż kogokolwiek wcześniej ,ponieważ psychika już mi nie wytrzymywała. Byliśmy ze sobą 1,5 roku i była pomiędzy nami różnica 4 lat. Byliśmy w związku na odległość, więc widywaliśmy się średnio co 2 tygodnie na kilka dni. Rozmawialiśmy codziennie czasem po 30 min, a czasem po kilka godzin niekoniecznie z mojej inicjatywy. W mojej głowie zaczęły się pojawiać wątpliwości, kiedy zaczęliśmy się kłócić i kiedy zacząłem zauważać brak reakcji na moje prośby. Kłótnie były o naprawdę największe pierdoły. Raz była kłótnia o to ,że nie porozmawiałem z nią dodatkowych 9 min ,ponieważ byłem w gościach i nie chciałem być niemiły (ciągnęło się to 3 dni). Podczas tego nie odbierała telefonu ,pisała bardzo przykre rzeczy i nie rozumiała kompletnie mojej strony sytuacji. Innym razem o to ,że poprosiłem ją ,żeby przyjechała kilka godzin później, ponieważ dzień przed jej przyjazdem miałem imprezę firmową i chciałem być w stanie ją odebrać. Z innych rzeczy nie miałem zbytnio możliwości podjęcia decyzji. Kiedy chcieliśmy obejrzeć film w 95% było to zawsze to, co ona chciała- inaczej nie oglądała. Raz puściłem to co ja chciałem, to wyszła do innego pokoju. Moje propozycje wspólnie spędzanego czasu były zbywane słowami "nie bo nie lubię / nie bo nie umiem" i prawie zawsze robiliśmy to, co ona chciała. Dodatkowo codziennie rozmawialiśmy raz krócej, raz dłużej. Z początku nie było to dla mnie uciążliwe ,ale z czasem nie mogłem nawet zająć się swoim hobby, bo zaraz dzwoniła i musiałem z nią rozmawiać- inaczej się obrażała. Często nawet nic do siebie nie mówiliśmy, bo nie było już tematów do rozmów ,ale i tak nie mogłem się rozłączyć, bo zaraz byłaby kłótnia. Często się czułem ,że muszę chodzić przy niej na paluszkach. Jedno złe słowo i będzie kłótnia. Osobiście nigdy nie zaczynałem żadnej kłótni. Zawsze starałem się podejść do tematu na spokojnie i o nim porozmawiać ,żeby znaleźć wspólne rozwiązanie i wiele razy mówiłem ,że jak ma jakiś problem to żeby po prostu ze mną porozmawiał ,ale nigdy to nie działało. Kilka razy zdarzyło się ,że podczas kłótni (które zawsze były w formie wiadomości ,a nie rozmowy, bo inaczej nie chciała) padały z mojej strony słowa "Jeżeli to się nie zmieni to ja nie chcę tak żyć". Według mnie była już to informacja ,że coś powinno się zmienić. Niestety 2 miesiące po rozstaniu rozmawialiśmy o naszym zerwaniu i ona tego tak nie widziała. Dodatkowo uważała ,że moja decyzja o rozstaniu została podjęta z dnia na dzień kiedy trwało to ok. 5 miesięcy i też powiedziała ,że szukałem najmniejszego powodu ,żeby z nią zerwać kiedy w rzeczywistości szukałem najmniejszego powodu ,żeby z nią zostać. Pisała też ,że już się zmieniła ,ponieważ zaczęła oglądać serial ,który bardzo chciałem z nią oglądać i spędzać czas tak, jak ja chciałem kilka razy, żebyśmy wspólnie spędzali ,ale podsumowała to ,że wystarczyło się otoczyć odpowiednimi ludźmi i że ewidentnie jej zmiana była kwestią podejścia, niekoniecznie jej. Mijają zaraz 4 miesiące od zerwaniu, a ja dalej ją kocham i nie mogą przestać o niej myśleć. Tęsknię za nią i bardzo chce do niej wrócić ,ale wiem ,że jak to zrobię to wszystko zacznie się od nowa ,a ja znowu będę nieszczęśliwy i znowu nie będę miał czasu dla siebie. Krótko mówiąc mam ogromną rozterkę i nie wiem co mam robić.
Nigdy nie byłam w związku, boję się związków, a mimo to walczę o szczęście
Kobieta, lat 28. Nigdy nie byłam w związku, boję się związków, a mimo to walczę o szczęście, spotykam się z mężczyznami, głównie z portali randkowych, ale są to zazwyczaj "spotkania zapoznawcze", z których nic nie wynika. Zazwyczaj czuję na nich lęk, mam ochotę uciec i nigdy więcej nie spotkać się z danym facetem. Boję się, że w końcu zostanę całkowicie sama :(
Trudny rozwód a nowy partner: presja, stres finansowy i obawy o dziecko

Jestem w trakcie trudnego rozwodu, a jednocześnie mam nowego partnera, który domaga się, żebym rozwiodła się jak najszybciej bez względu na moją sytuację finansową. Nie mogę się z mężem porozumieć w sprawie finansowych i opieki nad dzieckiem. Walczę z nim o pieniądze, bo nie mam żadnej rodziny i pomocy od nikogo, a gotówka, którą od niego otrzymam, musi mi wystarczyć na całe życie. Mój nowy partner ma duże długi, pracuje dorywczo, musi płacić alimenty. Tłumaczę mu, że najpierw muszę być stabilna finansowo, żeby nas dwoje utrzymać, bo inaczej będziemy się kłócić i nasz związek też się rozpadnie. Niepokoi mnie zachowanie partnera. On mówi, że ma frustracje spowodowane złą sytuacją finansową i brakiem mojego rozwodu. Zdarzyło mu się pod wpływem alkoholu napisać mi naprawdę przykre rzeczy. Każde spotkanie to dla mnie przesłuchania, jak postępuje mój rozwód. Kiedy nie otrzyma zadowalającej odpowiedzi, łatwo wpada w złość... wtedy mam wrażenie, że traci kontrolę nad tym, co mówi. Potrafi podnieść głos, nazwać mnie głupią, kłamcą, kawałkiem gówna. Ostatnio podczas zbliżenia nie osiągnął orgazmu. Następnego dnia napisał, że nie mam dla niego szacunku, powinnam mu się odwdzięczyć za seks, i jeśli nie wrócę następnego dnia, żeby naprawić co spartaczyłam, jeśli nie, to mam o nim zapomnieć. Boję się jego zachowania ze względu na dziecko... Bardzo proszę o radę.

komunikacja

Umiejętności komunikacyjne – klucz do skutecznej komunikacji

Skuteczna komunikacja to klucz do sukcesu w życiu osobistym i zawodowym. W tym artykule przyjrzymy się bliżej temu, czym są umiejętności komunikacyjne, jaką rolę odgrywają w naszym życiu i jak możemy je rozwijać.