Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z toksycznym zachowaniem siostry i jej partnera o niskim poczuciu wartości?

O czym świadczy takie zachowanie. Siostra z partnerem( im dłużej trwa zwiazek tym sytuacja wygląda gorzej). Mam przeczucie, że są toksycznymi ludźmi gdyż mają niskie poczucie własnej wartości. Próbują się dowartościować krytyką i poniżaniem innych bez opanowania. Obserwuje ich od dawna. Zauważyłam, że wedłuch nich nikt nie ma prawa do błędu, poza nimi. Jeżeli tylko dowiedzą się, że ktokolwiek popełnił najmniejszy bład w życiu, zrobił coś złego potrafią rozmawiac na temat tej osoby kilka godzin, obrażając tą osobę rzucając przekleństwami i wyciągając jakieś brudy z jej życia. Sami nie są idealni. Najbardziej w ostatnim czasie zaczął obrażać swojego brata i jego dzieci, któremu zazdrości tego, że lepiej układa mu się w życiu i stać go na budowę domu. Czasami nie da się słuchac tych słow, które wypowiada za jego plecami. Często mam obawy, że za moimi plecami również jestem przez nich obrażana i poniżana tylko dlatego żeby to oni poczuli się lepsi od innych, z powodu swojego niskiego poczucia wartości. Dodam, że siostra szuka takich osób które mogłaby poniżać, ponieważ od dawna ma niskie poczucie własnej wartości m.in przez własny wygląd.. Jak sobie poradzić z takimi ludźmi, by nie stracić poczucia własnej wartości, gdy ciągle słyszę jak taka osoba potrafi upokorzyć za każdy bład?
Anna Kapelska

Anna Kapelska

Dzień dobry, 

 

Zachowania, które Pani wskazuje mogą rzeczywiście wskazywać na taki mechanizm: poniżę / skrytykuję innych, by samemu poczuć się lepiej. Proszę pamiętać, że to świadczy tylko o tym, że te osoby same prawdopodobnie cierpią z powodu niskiego poczucia własnej wartości i nie umieją w inny sposób docenić siebie niż poprzez krytykowanie innych. Słusznie Pani zauważa, że skoro mówią tak o każdym w Pani obecności, to równie dobrze może to dotyczyć Pani osoby. Tu warto zapamiętać, że to, co mówią świadczy o nich, nie o Pani. W żaden sposób nie umniejsza Pani anie nie odbiera jej wartości. 

Jednocześnie warto zastanowić się, na ile przebywanie w ich towarzystwie jest dla Pani zdrowe / dobre / korzystne. Jak się Pani czuje po takich spotkaniach - lepiej, lżej, podbudowana? Czy może zmęczona, wydrenowana? 

Ma Pani prawo zadbać o swój komfort i zminimalizować kontakty, które Pani nie służą. 

Słowa oczywiście mogą być mocno raniące i uprzykrzać życie, jednak gdy padnie jakaś przykra uwaga, może Pani bądź postawić granicę słownie, bądź mentalnie 'odciąć się' i przypomnieć sobie samej, że takie komentarze świadczą tylko o nich samych. 

Pozdrawiam serdecznie,

Anna Kapelska

Psycholog

 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

  Takie zachowanie wskazuje na toksyczne wzorce wynikające z niskiego poczucia własnej wartości u tych osób. Krytykują i poniżają innych, by tymczasowo poczuć się lepiej, nie tolerując błędów u innych, ale wybaczając je sobie.

Osoby z niską samooceną często kompensują to kontrolą i obmawianiem, np. zazdrością o sukcesy innych, jak budowa domu przez brata. W toksycznych parach dynamika pogarsza się, bo partnerzy wzmacniają nawzajem te nawyki, izolując się emocjonalnie.​ To niestety najczęściej prowadzi do lęku i spadku samooceny u otoczenia.​

  Proszę ustalić granice i wyrażać jasny komunikat :"nie chcę tego słuchać" i ograniczyć kontakt do minimum, bez poczucia winy. Należy także ignorować prowokacje, być neutralnym i asertywnym , nawiązywać krótkie interakcje bez angażowania emocji., dbać o dystans oraz unikać tematów drażliwych. 

W tym wszystkim jest ważna ochrona siebie i własnej wartości. Trzeba rozpoznać, że ich krytyka mówi o nich, nie o Pani i należy  skupić się na swoich mocnych stronach. Budować wsparcie poza rodziną, praktykować relaksację (np. medytacja) i unikać porównań.
 Życzę wszystkiego dobrego. 

 

 

 

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Witam Panią,

 

Dziękujemy za przeslaną wiadomość . To co wnioskuję z opisu Pani sytuacji to zmęczenie, niepokój i poczucie zagrożenia własną wartością w kontakcie z siostrą i jej partnerem. To naturalne, że obserwowanie krytyki, upokarzania innych i ciągłego oceniania może wzbudzać strach i wątpliwości co do samej siebie.

Kilka wskazówek, które mogą pomóc:

Zadbanie o swoje granice: warto zdecydować ile czasu che Pani spędzać w ich towarzystwie i w jakim kontekście. Można spokojnie unikać tematów, które prowokują krytykę.

ćwiczenie ciagle aby nie brać wszystkiego do siebie: ich krytyka może wynikać z ich niskiej samooceny, nie z Pani wartości. Trzeba sobie wtedy powtarzać: „Nie jestem tym, co oni mówią o innych ani o mnie”.

Wsparcie z zewnątrz: rozmowa z przyjacielem, psychologiem lub grupa wsparcia może pomóc przetworzyć emocje i wzmocnić poczucie własnej wartości.

Obserwacja bez angażowania się w dramaty :kiedy pojawia się krytyka wobec innych, można słuchać z dystansem lub fizycznie odsunąć się od sytuacji, by nie brać tego na siebie.

Pani wartość jest niezależna od zachowań siostry i jej partnera. Skupienie się na swoich potrzebach, granicach i relacjach, które dają wsparcie, pozwala zachować spokój i poczucie własnej siły.

 

Istotne jest, że chce Pani inaczej funkcjonować w kontaktach/relacjach z siostrą i jej partnerem. To możliwe ale warto uczyć się jak być częściej: przy sobie.

 

W razie potrzeby zapraszamy ponownie do kontaktu z nami na forum. Chętnie podzielimy sie swoimi opiniami. 

 

Wszystkiego dobrego!

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka 

Edyta Tabor

Edyta Tabor

Tak jak Pani zauważyła, to że ta para: obgaduje, wyśmiewa, wyciąga błędy, poniża innych, świadczy o jej schematach, nie o jakości osób, które obgadują.

Ponieważ, uczestniczenie w tych rozmowach jest dla Pani toksyczne, proszę spróbować ustalić granice, które nie muszą być agresywne, a mogą Panią chronić. Mogą brzmieć tak:

-„Nie chcę uczestniczyć w rozmowach, w których ktoś jest obrażany.”

-„Nie czuję się dobrze, kiedy słyszę takie komentarze, więc pójdę do innego pokoju.”

-„Zostawiam ten temat, nie chcę o tym rozmawiać, ani tego słuchać.”

 

Może Pani też, spróbować przekierować swoją uwagę, aby nie stać się częścią tej sytuacji.

Gdy zaczynają obgadywać, może Pani spróbować: zmień temat, zapytać o coś neutralnego, wyjść na chwilę, zająć się czymś innym.

To nie jest ucieczka, to dbanie o siebie. Być może nie będzie miała Pani wpływu na zachowanie tych osób, ale nie musi być Pani częścią tego procesu.

 

Jeżeli obawia się Pani, tego, że zostanie Pani obgadana, proszę popracować z myślami automatycznymi. Jeśli pojawia się myśl:

„Na pewno obgadują też mnie”,

może Pani zadać sobie pytania:

- Czy mam dowody, czy to tylko obawa?

- Czy pamiętam że, to co oni mówią o innych, jest ich sposobem radzenia sobie ze swoimi ułomnościami, ale to mówi o nich, a nie o mnie?

- Czy ich opinia powinna mieć dla mnie znaczenie?

- Czy postawiłam granice, które jasno komunikują, że nie chcę brać w tych rozmowach udziału i oczekuje, że nie będę ich przedmiotem?

- Czego tak naprawdę się boję?

- Czy jest ktoś, kto może być dla mnie wsparciem i doda mi sił w tej sytuacji?

 

Pozdrawiam serdecznie
 

Edyta Tabor

Psycholog, Psychoterapeuta  CBT wts, Coach

Zuzanna Zbieralska

Zuzanna Zbieralska

Dzień dobry,

Ważne jest, aby Pani uświadomiła sobie, że nie jest odpowiedzialna za ich frustracje ani za to, jak próbują dowartościować siebie kosztem innych. W kontaktach z nimi warto zachować dystans emocjonalny i starać się nie angażować w dyskusje, które prowadzą do upokorzeń lub wytykania błędów. Pomocne może być ustalenie własnych granic, zarówno w rozmowach, jak i w czasie spędzanym z nimi, tak aby nie pozwalać, by ich negatywne słowa wpływały na Pani samoocenę. Równie istotne jest pielęgnowanie własnej wartości poprzez otaczanie się osobami, które wspierają i szanują Panią oraz świadome przypominanie sobie własnych osiągnięć i mocnych stron. Jeśli Pani obawia się, że może być również obiektem ich krytyki, warto zachować dystans i pamiętać, że ich opinie są odbiciem ich problemów, a nie Pani rzeczywistej wartości. W skrajnych sytuacjach, gdy kontakt z tymi osobami wywołuje silny stres, można rozważyć ograniczenie interakcji do minimum lub szukanie wsparcia u psychologa, który pomoże w wypracowaniu strategii radzenia sobie z toksycznymi relacjami. Kluczowe jest, aby nie pozwolić, by cudze zachowania definiowały Pani poczucie własnej wartości i zachować spokój oraz poczucie kontroli nad własnym życiem.
Pozdrawiam ciepło,

Zuzanna Zbieralska, psycholożka

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Opisane przez Panią zachowanie siostry i jej partnera to klasyczny mechanizm obronny, służący maskowaniu głębokiego poczucia niższości. Psychologia nazywa to dewaluacją – osoby, które nie potrafią zbudować własnej wartości na sukcesach czy akceptacji siebie, próbują ją uzyskać poprzez niszczenie wizerunku innych ludzi. Ich wielogodzinne rozmowy o cudzych błędach to próba odwrócenia uwagi od własnych niedoskonałości i braku satysfakcji z życia. Zawiść wobec brata, który buduje dom, jest tu kluczowym dowodem: zamiast motywacji do zmiany, wybierają agresję słowną, by „zrównać go z ziemią” i tym samym poczuć się mniej dotkniętymi własną sytuacją.

Pani obawy, że za Pani plecami również są wypowiadane raniące słowa, są prawdopodobnie słuszne – to jest ich stały sposób komunikacji ze światem. Aby nie stracić własnego poczucia wartości w tej relacji, kluczowe jest postawienie emocjonalnej bariery. Ich krytyka nie jest prawdą o Pani czy o innych ludziach ale „lustrem” ich własnych kompleksów i frustracji. Najskuteczniejszą metodą radzenia sobie z takimi osobami jest tzw. technika „szarego kamienia” tj. stanie się dla nich nieatrakcyjnym i nudnym celem poprzez ucinanie plotek i nieangażowanie się w ich negatywne emocje oraz drastyczne ograniczenie dopływu informacji o Pani życiu, które mogliby wykorzystać. 

Proszę pamiętać, że nie zmieni Pani ich zachowania, ale może Pani zmienić to, jak blisko dopuszcza Pani ich słowa do swojego serca.

Wszystkiego dobrego

Psycholog Bożena Nagórska

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Agresywne zachowanie męża a wpływ na dzieci

Witam.Zacznę może od tego, że mój mąż jest moją pierwszą miłością, zawsze mi się wydawało, że jest dobrym człowiekiem. Od kilku lat, odkąd na świecie pojawiły się dzieci i ma więcej pracy i przestaje go poznawać. Rzuca przedmiotami, wyłącza bezpieczniki, gdy dzieci nie chcą iść spać -wtedy bardzo krzyczą, bo boją się ciemności, potrafi pociągnąć dziecko za nogę i przeciągnąć kilka metrów po podłodze, jak dzieci czymś się bawią i nie chcą iść spać grozi że zaraz te zabawki spali albo wyrzuci do kosza..jest w nim dużo złości, agresji, rzuca wyzwiskami "zamknijcie się" albo "spier*alaj do spania" Raz w złości powiedział do mnie i dzieci "wy jesteście ku*wa rozjebani" Potrafi też być miły, jest bardzo pracowity i ciągle mówi że oczywiście wszystko jak zwykle jego wina. Martwię się, bo nasz starszy syn, który skończył 7 lat i dłużej miał okazję tatę obserwować niestety powtarza jego zachowania :( jest bardzo wrażliwy, gdy tylko jego siostra zrobi coś nie po jego myśli ,rzuca się na nią, bije, poddusza i mówi tak jak jego tata że zaraz jej zabawki powyrzuca..przy pieczeniu pierników wylał ze złością na głowę córki miskę z lukrem, bo nie słuchała co on do niej powiedział..później bardzo płacze, widać, że nie radzi sobie z trudnymi emocjami. Jest mi ciężko w tej sytuacji. Proszę o pomoc

Chroniczny lęk od dzieciństwa i jego fizyczne objawy - jak sobie pomóc?
Witam. Mam teraz 18 lat i piszę tutaj, bo czuję, że sam już sobie nie radzę i bardzo potrzebuję porady lub obiektywnej opinii specjalistów. Moje problemy z lękiem i ciągłym przeciążeniem psychicznym trwają już bardzo długo, mniej więcej od 11 roku życia. Wtedy zacząłem interesować się biznesem, finansami i po prostu zbyt dużo myślałem o przyszłości, próbując wszystko kontrolować z powodu chęci osiągnięcia swoich celów oraz strachu, że ich nie osiągnę. Z czasem przerodziło się to w stan chroniczny, ale ostatnie pół roku stało się po prostu krytyczne. Myśli nie milkną, już dawno nie słyszałem ciszy w głowie. Każdego dnia zastanawiam się, co mam robić, jak postąpić. Obecnie odczuwam całkowite wyczerpanie. Do ciągłego strachu i niepokoju dołączyły czysto fizyczne objawy: silny szum w tle i piszczenie w uszach, ciągły ciężki ucisk w głowie, przez który trudno mi się skoncentrować, oraz chroniczne zmęczenie, które nie mija po odpoczynku. Ale zacząłem też rzadziej okazywać jakiekolwiek emocje. Czuję się, jakbym żył w przyszłości, a nie w teraźniejszości. Trudno mi też myśleć i tworzyć nowe pomysły. Teraz prawie każdy wieczór jest dla mnie bardzo ciężki. W tym świecie trzymają mnie tylko bliscy, nie chciałbym, żeby się o mnie martwili. Chciałbym jakoś to naprawić, ale ten stan zaczął się aktywnie pogarszać z każdym dniem. Proszę o radę, od czego mam zacząć, do jakiego specjalisty najlepiej się najpierw zwrócić i czy w ogóle możliwe jest całkowite wyleczenie po tylu latach? Będę bardzo wdzięczny za radę.
Jak radzić sobie z odpowiedzialnością za rodzeństwo z MPD po odejściu ojca

Cześć, pisałam tu jakiś miesiąc temu... Wątek: Jak pomóc ojcu zmanipulowanemu przez nową partnerkę po śmierci mamy? Prośba o rady. Od tamtego czasu wiele się zmieniło na gorsze... W poprzednim wątku nie napisałam wszystkiego. Mam 29 lat, choruję na MPD (orzeczenie o niepełnosprawności w stopniu umiarkowanym), ale jestem osobą samodzielną. Mieszkam jeszcze z ojcem, bratem, partnerką ojca i jej córką. Moja mama zmarła 5 lat temu. Po jej śmierci tata zapewniał, że „będziemy razem” i damy radę jako rodzina. Przez pewien czas tak było – do momentu, gdy dwa lata temu w jego życiu pojawiła się partnerka. Od tego czasu stopniowo się wycofywał, aż niedawno oświadczył, że się wyprowadza do niej. Zostawia mnie i młodszą siostrę (25 lat) (która ma dwoje małych dzieci), oraz dwóch braci, którzy mają znaczne MPD i wymagają całodobowej opieki z całą odpowiedzialnością, mimo że formalnie nadal jest prawnym opiekunem jednego z naszych braci. Deklaruje, że „będzie przyjeżdżał”, ale cała opieka spadła na mnie i moją siostrę. Ta kobieta twierdzi, że „jesteśmy już dorośli” i tata nie ma obowiązku się nami zajmować. A przecież nie chodzi tylko o wiek – chodzi o to, że nasi bracia są całkowicie zależni, potrzebują pomocy przy wszystkim, a my nie mamy żadnego wsparcia z zewnątrz. Najbardziej martwię się o moją siostrę. Całe życie pomagała mamie, teraz wychowuje swoje małe dzieci i jeszcze będzie musiała według ojca pomagać mi w opiece nad braćmi. Jest bardzo młoda, a już nosi na sobie ciężar, którego nie powinna musieć dźwigać. Nie takiego życia dla niej chciałam. Czuję się okropnie, że to wszystko na nią spadło. A przecież miała prawo do własnej rodziny, spokoju, planów... Ja z kolei szukam pracy, ale teraz nie chcę zostawiać siostry samej. Choć mówi, że da sobie radę, przed tym jak się dowiedzieliśmy, że ojciec nas zostawia, już było jej ciężko, płakała itd... Kocham rodzinę, ale czuję się przytłoczona, bezsilna i bardzo zawiedziona zachowaniem ojca. On wybrał partnerkę, która go całkowicie sobą pochłonęła, a my przestaliśmy się liczyć. Boję się, że ja i siostra nie damy rady psychicznie i fizycznie... Będę wdzięczna za każdą odpowiedź.

Praca na oddziale psychiatrycznym - wypalenie zawodowe, przeciążyło mnie to.
Dzień dobry. Pracuję od roku na oddziale psychiatrii. Poszłam do tej pracy ze względu na swoje doświadczenia z dzieciństwa i chęć wsparcia dzieciaków w budowaniu pewności siebie i nie poddawaniu się. Jestem osobą wysoką wrażliwą. Niestety to, czego doświadczam w pracy, przerosło mnie. Na co dzień rozmawiam z dziećmi, znam ich ból i powody, dla których postanowiły zrobić sobie krzywdę. Byłam u lekarza, dostałam leki przeciwlękowe i wróciłam do pracy. Choć myślałam, że sobie radzę to widzę, że ta praca już nie jest dla mnie. Już mam dość rozmów z dziećmi, już mam dość ich wspierania, nie potrafię słuchać, dlaczego trafili do szpitala i z czym się mierzą, nie chcę patrzeć na pocięte ręce, jestem bardzo zmęczona patrzeniem, słuchaniem, współodczuwaniem tego. Są dzieci, które są mi bardzo wdzięczne za to, co dla nich zrobiłam, że wysłuchałam je i po prostu byłam. Psycholog mi powiedziała, że wszystko co odczuwam sumuje się w wypaleniu zawodowym. Jestem tak zmęczona, że najchętniej uciekłabym i już więcej do pracy w zawodzie nie wracała, tylko nie wiem za co żyć. I tym samym nie stać mnie na jakiekolwiek wizyty prywatnie... A praca ta daje mi pieniądze na życie... Mam od pewnego czasu takie zawieszenia, że siedzę gdzieś na mieście, w ciszy wpatrzona w dal i nie mam siły ani ochoty na nic więcej. Jak uda mi się mieć dłuższy urlop, np. tydzień, to udaje mi się zapomnieć o wszystkim, zrobić coś dla siebie, pójść na spacer i się uśmiechnąć nawet, czuję się wtedy dobrze. Ale po chwili wraca szara rzeczywistość i znów nie jest kolorowo. Nie uważam, że powinnam iść na terapię z racji swojej przeszłości, bo wybaczyłam osobom, które mnie skrzywdziły i to już jest za mną. Naprawdę jest dobrze i było, dopóki moja wysoka wrażliwość nie pokazała się w tej pracy. Myślę nad zmianą zawodu. Zanim jednak to zrobię, muszę skończyć kursy/studia - to długa droga. Czy do tej pory (około rok może półtora) bezpiecznie jest zostać w tej pracy? Czy lepiej iść na L4? Rozważam też po prostu odejście z tej pracy. Nie mam planu B, jeśli odejdę. Nie mam innej pracy ani fachu w ręku. Ale czuję, że nie potrafię już pracować w obecnym zawodzie. I czuję, że z każdym dniem pracy mam dość ludzi i hałasu wokół. Nie mam siły na spotkania ze znajomymi, bo czuję, że nie mam kiedy odpocząć, a i tak nawet jak jestem sama ze sobą, to nie da się odpocząć. Co do wsparcia, to mam 2 przyjaciółki w innym mieście i tyle, albo aż tyle. I myślę, by do ich miasta się przeprowadzić. Tutaj złożyć wypowiedzenie w pracy. Przenieść się do miasta, gdzie mam przyjaciółki i możliwość spotkań w realu niż jak do tej pory na odległość i zacząć wszystko od nowa, od zwykłej pracy na recepcji choćby i szkolenia w nowym zawodzie grafika. Dziękuję za wysłuchanie i pomoc. Potrzebowałam to komuś napisać.
Witam, nie radzę sobie z emocjami.
Witam, nie radzę sobie z emocjami. Przy każdej kłótni mąż odwraca się od mnie i udaje, że nie istnieję, załamuje się wtedy, nie wiem, co ze sobą zrobić, potrzebuję wtedy rozmowy, wyjścia z konfliktu, ale niestety do tego nie dochodzi, co jest jeszcze gorsze Nie wiem czy sama to sobie robię, czy mąż też powoduje to, że mam niską samoocenę, niechęć do czegokolwiek. Mamy wspólnie dzieci i nie chciałabym, aby one patrzyły na to, przez co przechodzę, zmiany nastroju, płacz.
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!