Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
70 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,6
Oceny na podstawie kilkuset opinii w sklepach
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z trudnymi emocjami u dzieci podczas opieki nad bratankiem i córką

Opiekuję się czasami 4 letnim bratankiem. Jestem zawsze wtedy z moją 1,5 roczną córką. Bratanek przejawia zachowania niezgodne z moim systemem wartości. Nie mam możliwości kompletnego odstąpienia od tej opieki, jest ona sporadyczna, czasami dwa razy w tygodniu, czasami dwa tygodnie przerwy. To z czym sobie nie radzę to cykl w który wpadamy gdy napotykamy przeszkodę na przykład: bratanek wyrywa z rąk córki zabawki lub celowo chodzi za nią i zabiera rzecz po którą ona chce sięgnąć, przerywam tę praktykę, tłumaczę dlaczego nie jest to właściwe, zazwyczaj wtedy jest krzyk bratanka, bieganie po całym pokoju rzucając rzeczami, wtedy proszę go aby zebrał te rzeczy, zawsze mówi nie albo zaczyna powtarzać po kilkadziesiąt razy „nie, nie, nie” wtedy podchodzę do niego, kucam, proszę jeszcze raz żeby podniósł wyrzucone rzeczy, jeżeli protestuje, biorę go pod paszki i idziemy (niestety mniej lub bardziej) na siłę do rzuconej rzeczy i odkładamy ją na miejsce (czasami sama jego rączkami to podnoszę) ale bez szarpania. Po tym, jeżeli jest na to przestrzeń proponuje coś innego niż zabawa na przykład że idziemy teraz umyć zęby albo może teraz poczytamy książkę, niestety zazwyczaj tej przestrzeni nie ma, jest dalszy krzyk, rzucanie wszystkim co dotkną jego ręce, albo płacz i kładzenie się na podłogę. Moja córka zazwyczaj do pewnego momentu obserwuje to blisko mnie albo wtulona w moje nogi, aż w końcu zaczyna płakać, wtedy mam dwoje płaczących/w emocjach dzieci. Instynkt mi podpowiada że muszę zaopiekować się moją córką która się boi ale myślę że to też zaognia sprawę, bo czuję że zostawiam bratanka w trudnych emocjach. Zazwyczaj kończy się to karmieniem piersią córki, a bratanek zaczyna się czymś bawić, jestem po całej tej sytuacji już zmęczona (krzyki i emocje trwają około 30-40 minut) i kładę dzieci spać (gdzie po drodze też jest kilka małych wybuchów emocji) albo „doczekuję” przyjścia rodzica, bez proponowania żadnych aktywności bratankowi. Jak unikać tej spirali i jak postępować
Katarzyna Świdzińska

Katarzyna Świdzińska

Dzień dobry, 

 

To bardzo trudna sytuacja i reaguje Pani naprawdę rozsądnie. U czterolatka takie zachowania to zwykle nie złośliwość, tylko brak umiejętności radzenia sobie z frustracją i zazdrością. Kiedy emocje już wybuchną, tłumaczenie i zmuszanie do sprzątania niewiele daje, bo on jest w silnym pobudzeniu.

Warto reagować krótko i spokojnie: „Nie pozwalam zabierać. Oddajemy.” Bez długich wyjaśnień. Gdy zaczyna rzucać, najpierw bezpieczeństwo i ograniczenie bodźców, mniej mówienia, więcej spokojnej obecności. Sprzątanie lepiej odłożyć na moment wyciszenia, zamiast wchodzić w siłowe przeciąganie.

Naturalne jest, że najpierw chroni Pani swoją córkę. To nie jest porzucenie bratanka, tylko dbanie o bezpieczeństwo młodszego dziecka. Kluczem jest krótsza granica, mniej walki w szczycie emocji i więcej wzmacniania każdej, nawet małej współpracy, gdy się pojawi.

 

Pozdrawiam,

Katarzyna Świdzińska, Psycholog

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Łukasz Dyłka

Łukasz Dyłka

To, co Pani opisuje, jest bardzo obciążające. Ma Pani pod opieką 1,5-roczne dziecko i czterolatka z silnymi wybuchami. To naturalne, że po 30–40 minutach krzyku jest Pani wyczerpana.

 

Kilka rzeczy po kolei.

Po pierwsze – zachowanie bratanka jest rozwojowo możliwe w tym wieku. Czterolatek ma jeszcze słabą kontrolę impulsów. Zabieranie zabawek, prowokowanie młodszego dziecka, testowanie granic – to typowe. Problemem nie jest to, że on „ma zły charakter”, tylko że w emocjach nie umie się zatrzymać.

 

Po drugie – spirala nakręca się w momencie walki o kontrolę. Gdy on rzuca, Pani każe zbierać, on krzyczy „nie”, Pani prowadzi go do rzeczy. Dla niego to już nie jest o zabawkach, tylko o starciu: kto wygra. Im więcej presji, tym więcej oporu.

 

Co można zmienić:

Krótka, jasna reakcja.
„Nie zabieramy. To jest jej.”


Bez długiego tłumaczenia w emocjach. Jedno zdanie, spokojnie.

 

Ograniczenie szkody zamiast wymuszania naprawy.


Jeśli rzuca rzeczami, można powiedzieć:
„Widzę, że jesteś bardzo zły. Rzucanie jest niebezpieczne. Odkładam to na półkę.”
I po prostu zabrać przedmiot. Nie wchodzić w walkę o to, żeby on teraz podnosił. W silnym pobudzeniu i tak nie jest w stanie współpracować.

 

Mniej mówienia, więcej regulowania.
Kiedy wpada w szał, on nie słyszy argumentów. Wtedy ważniejsze jest:
– obniżyć ton głosu
– usiąść obok, jeśli pozwala
– powiedzieć: „Jesteś zły. Jestem tutaj.”

 

Najpierw Pani córka.
To nie jest „zaognianie”. Pani pierwsza odpowiedzialność jest wobec własnego dziecka. Jeśli córka się boi, ma Pani pełne prawo ją przytulić. To nie jest porzucanie bratanka. On ma rodziców jako główne źródło bezpieczeństwa. Pani córka ma Panią.

 

Uprzedzanie sytuacji.
Z czterolatkiem warto ustalić zasady zanim zacznie się zabawa:
„Tu bawimy się spokojnie. Nie zabieramy. Jeśli będziesz rzucał, odkładam zabawkę.”
Krótko, jasno.

 

Współpraca z jego rodzicami.
To kluczowe. Jeśli on reaguje tak często, to potrzebna jest spójność zasad. Pani sama nie „naprawi” tego zachowania, jeśli w domu są inne reguły.

 

Najważniejsze: nie musi Pani w każdej sytuacji „doprowadzić do wychowawczej lekcji”. Czasem wystarczy zabezpieczyć przestrzeń i przeczekać burzę.

 

I jedno bardzo ważne pytanie do Pani: czy ta opieka nie przekracza Pani zasobów? Bo przy małym dziecku 30–40 minut wybuchów to ogromne obciążenie. Ma Pani prawo postawić granice również dorosłym.

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Dziękujemy za wiadomość.

Z tego co Pani pisze uważam, że to co Pani robi jest naprawdę uważne i wspierające: stawia Pani granice, tłumaczy, nie zawstydza i jednocześnie chroni swoją córkę. To bardzo dużo!

Kilka rzeczy może pomóc przerwać tę spiralę:

1. Najpierw bezpieczeństwo córki, to nie jest „zaniedbanie” bratanka.Pani dziecko ma prawo czuć się chronione. Spokojne przytulenie córki często skraca całą sytuację, bo Pani sama się reguluje.

2. Mniej tłumaczenia w trakcie wybuchu.

Czterolatek w silnych emocjach nie przetwarza słów. Wystarczy krótko i spokojnie powoedzieć:„Nie pozwalam zabierać zabawek. Zatrzymuję Cię.”i fizyczne zatrzymanie ręki / odsunięcie przedmiotu.

3. Odbudowa zamiast przymuszania.

Gdy rzuca:Pani zbiera, mówiąc: „Pomogę Ci, gdy będziesz gotowy”.Wymuszanie podnoszenia w szczycie złości często tylko wydłuża kryzys.

4. Prewencja przed konfliktem.

Na początku spotkania jasne zasady: zabawki na zmianę,jeśli zabierasz – odkładasz,gdy jest trudno – przychodzisz do mnie.Krótko, w formie „umowy”.

5. Ruch jako rozładowanie napięcia.

Zamiast zmiany na czytanie (za trudne po pobudzeniu), lepiej: skakanie na poduszce, przenoszenie klocków, „zadanie siłowe”.

I najważniejsze: to nie Pani ma naprawić jego regulację emocji; Pani rolą jest stworzyć bezpieczne ramy i chronić swoje dziecko. To już Pani robi bardzo dobrze.

 

Wszystkiego dobrego!

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Emil Borkowski

Emil Borkowski

Dzień dobry,

Nasuwa się myśl, czy bratanek daje znać, że na swój sposób stara się zwrócić Pani uwagę na siebie. Może Pani podświadomie więcej zajmuje się młodszym dzieckiem - co jest zupełnie naturalne, ale w oczach 4 latka może wywoływać zazdrość.
Jeżeli bratanek uspokaja się jak przychodzi jego rodzic to może ta złość jest ukierunkowana w Panią - taka informacja od dziecka - że bardzo tęskni za rodzicem.

Ciekawe, czy przy Pani głównie się złości, czy podobna sytuacja jest przy rodzicu - ten nawyk mówienia "nie, nie, nie". Jeżeli nie to można się pokusić o myśl na ile rodzice mają przestrzeń w sobie na znoszenie emocji syna. Może bratanek czuje, że przy Pani może okazywać te trudne emocje, bo Pani to zniesie. Trzeba się przypatrzeć sytuacji i badać to z rodzicami, kiedy sytuacje się powtarzają.

Jednak jedyne co Pani może zrobić to być i rozmawiać, dawać znać co Pani widzi i szukać co dziecko chce przekazać - mieć tzw. gumowe ucho na bratanka. Jeżeli się złości to powiedzieć  "widzę, że jesteś zły / jest ci przykro, że x y z"
Pytając dodatkowo "może jesteś zazdrosny o zabawki / może chciałeś się wspólnie pobawić" - szukanie co dziecko chce, bo zdarza się zapomnieć przy dziecku, które już mówi, że nie wszystkie swoje przeżycia jest w stanie przekazać w prosty i klarowny sposób - dużo łatwiej to pokazać np. bieganiem po domu "nie mogę znieść już napięcia w sobie to odbiegnę od sytuacji stresującej".

Życzę dużo siły i wytrwałości w rozmowach,
Emil Borkowski

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

 Szanowna Pani

 

  Aby uniknąć spirali emocjonalnej z 4-letnim bratankiem, proszę się  skupić na zapobieganiu eskalacji przez wczesną interwencję, akceptację emocji i konsekwentne granice, co pomaga dziecku w wieku przedszkolnym regulować złość. Pani sytuacja z półtoraroczną córką i sporadyczną opieką wymaga też rozmowy z rodzicami bratanka oraz dbania o swoje zasoby, biorąc pod uwagę Pani ADHD i doświadczenie z emocjami u starszego syna.

 

Proszę interweniować zanim dojdzie do wyrywania zabawek. Należy  oddzielić dzieci delikatnie, nazwać emocje bratanka w stylu  ("Widzę, że chcesz tę zabawkę, ale siostra się nią bawi") i zaproponować wybór ("Weźmiesz inną czerwoną czy niebieską?"). Proszę ustalić jasne zasady na początku wizyty, np. "U nas nie wyrywamy zabawek, dzielimy się po kolei" i powtarzać spokojnie, bez krytyki uczuć.

Należy wykorzystać energię pozytywnie i dawać zadania w stylu "Pomóż mi ustawić klocki" lub sensoryczne zabawki (butelka z brokatem do wstrząsania).

Należy zachować spokój i bliskość. Można  kucnąć i powiedzieć  "Jest Ci trudno, jestem przy Tobie" lub przytrzymać ręce delikatnie, jeśli rzuca rzeczami bo to pokazuje granicę bez szarpania.

Nie zmuszamy dziecka do sprzątania w trakcie kryzysu, ale  poczekamy na opad emocji (5-10 min), potem pomagamy krok po kroku z pochwałą za współpracę.

 Gdy córka płacze, proszę ją wziąć (np. na ręce), ale mówić do bratanka "Widzę, że jesteś zły, zaraz wrócę, usiądź tu z poduszką" gdyż to nie zostawia go samego, a dba o jej bezpieczeństwo.

Proszę poświęcić 5 minut  każdemu osobno dziennie: z bratankiem aktywność ruchowa, z córką bliskość, gdyż ta zmniejsza zazdrość i wybuchy. Jeśli spirala się powtarza, karmienie piersią córki proszę traktować jako przerwę i położyć ją obok, a bratankowi można dać prostą zabawę obok, ale bez interakcji .​

Współpraca z rodzicami i samo-opieka

Zalecam rozmowę z siostrą rodziców i opisać sytuacje popierając  faktami ("Bratanek wyrywa zabawki, potem rzuca, co u Was pomaga?"), zaproponować wspólny plan ). Należy zacząć dbać o siebie. Krótko przed opieką zrobić oddech lub kawę, bo Pani ADHD potęguje zmęczenie, a dzieci przejmują spokój. Jeśli napady są częste, sugeruję  konsultację z psychologiem dziecięcym.

 

 

 

Zuzanna Szczepańska

Zuzanna Szczepańska

Opisuje Pani spiralę eskalacyjną typową dla dzieci w wieku przedszkolnym z niską regulacją emocjonalną i wysoką impulsywnością, w której interakcja dorosły-dziecko nieświadomie utrwala zachowania opozycyjno-buntownicze poprzez nadmierne angażowanie uwagi i energii w momentach kryzysu. Czterolatek, który celowo zabiera młodszemu dziecku przedmioty, prawdopodobnie testuje granice, rywalizuje o zasoby (uwagę dorosłego, przestrzeń, kontrolę) i reaguje frustracją na ograniczenie swojej sprawczości; u dziecka w tym wieku mechanizmy hamowania i elastyczność poznawcza są jeszcze niedojrzałe, więc gwałtowna reakcja po postawieniu granicy nie jest rzadkością. Problemem nie jest samo stawianie granic - ono jest konieczne i prawidłowe - lecz dynamika, w której po odmowie wchodzi Pani w długotrwałe negocjowanie, wielokrotne powtarzanie polecenia i fizyczne doprowadzanie do wykonania czynności, co paradoksalnie wzmacnia zachowanie poprzez intensywną uwagę oraz przekształca sytuację w walkę o kontrolę. W takich przypadkach skuteczniejsza bywa strategia krótkiego, jednoznacznego komunikatu z jasną konsekwencją i minimalizacją reakcji emocjonalnej, np. „Nie pozwalam zabierać zabawek. Jeśli to się powtórzy, odkładam tę zabawkę na półkę na 10 minut”, po czym konsekwentne wdrożenie zapowiedzianej konsekwencji bez wchodzenia w dyskusję. Rzucanie przedmiotami wymaga natychmiastowego, spokojnego zatrzymania zachowania i zabezpieczenia otoczenia, ale niekoniecznie egzekwowania sprzątania w szczycie napadu - obowiązek naprawienia szkody można odroczyć do momentu wyciszenia, gdy układ nerwowy wróci do stanu względnej równowagi, bo zmuszanie w kulminacji zwykle przedłuża kryzys. Warto też wprowadzić prewencję: jasne zasady przed rozpoczęciem wspólnej zabawy, strukturyzowanie czasu (krótkie, przewidywalne aktywności), modelowanie wymiany („teraz twoja kolej, potem jej”), wzmacnianie pozytywne każdej próby współpracy oraz zapewnienie czterolatkowi krótkich, wyłącznych momentów uwagi dorosłego, co redukuje zachowania konkurencyjne wobec młodszego dziecka. Priorytetyzowanie bezpieczeństwa i regulacji własnej córki nie jest błędem – młodsze dziecko nie posiada zasobów do samoregulacji i potrzebuje Pani jako bezpiecznej bazy. Jeżeli napady są częste, intensywne, długotrwałe i nieproporcjonalne do sytuacji, warto przekazać rodzicom bratanka informację zwrotną w sposób opisowy, bez ocen, sugerując ewentualną konsultację psychologiczną pod kątem trudności w regulacji emocji. 

Karolina Rzeszowska-Świgut

Karolina Rzeszowska-Świgut

Dzień dobry,

Opisana przez Panią sytuacja wiąże się z fundamentalnym zagadnieniem w psychologii rozwojowej dotyczącym konfliktów między dorosłym a dzieckiem w wieku przedszkolnym. Czterolatek znajduje się w okresie, gdy dopiero kształtuje się jego zdolność do samokontroli emocjonalnej i radzenia sobie z frustracją. Jego naturalną potrzebą rozwojową jest autonomia i podejmowanie inicjatywy, co stanowi całkowicie normalną i zdrową część rozwoju psychospołecznego. Problem pojawia się w interakcji między tą potrzebą dziecka a próbami narzucenia kontroli przez dorosłego.

Z perspektywy psychologii poznawczej, dziecko w tym wieku myśli konkretnie -tutaj i teraz - nie potrafi jeszcze w pełni zrozumieć abstrakcyjnych wyjaśnień dotyczących uczuć innych osób czy konsekwencji swoich działań. Obecny schemat interakcji powoduje że dziecko uczy się, że agresywne zachowania są skutecznym sposobem radzenia sobie z sytuacjami, które postrzega jako zagrażające jego autonomii. Zjawisko to wiąże się z dynamiką walki o władzę, gdzie obydwie strony wchodzą w coraz bardziej intensywną konkurencję.

Ważnym kontekstem jest również fakt, że Pani córka i bratanek wymagają różnych form wsparcia emocjonalnego, a próby zaspokojenia obu tych potrzeb jednocześnie mogą być biologicznie wyczerpujące dla Pani. Odpowiedzialność jako ciotki jest ograniczona do zapewnienia bezpieczeństwa i wsparcia w stosunkowo krótkich wizytach, a nie do fundamentalnej zmiany wzorców behawioralnych bratanka, które formują się przede wszystkim w jego domowym środowisku. Zaakceptowanie tych granic jest kluczowe dla zdrowego pełnienia roli opiekuna.

Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,

 

To, co piszesz, brzmi naprawdę wyczerpująco i obciążająco — opieka nad dwójką dzieci w sytuacji, w której jedno ma silne reakcje złości i frustracji, wymaga ogromnej uwagi i cierpliwości. Twoje zmęczenie, poczucie bezradności i trudność w znalezieniu równowagi między dwojgiem dzieci są w pełni naturalne. To nie jest oznaka braku kompetencji ani słabości — pokazuje, jak trudne jest zarządzanie takimi emocjami w czasie rzeczywistym.

W takich sytuacjach ważne jest, że zauważasz swoje granice i reakcje dzieci, a także że próbujesz wprowadzać konsekwencje w spokojny sposób. To, że zastanawiasz się, jak nie zaogniać sytuacji, pokazuje Twoją troskę i świadomość.

 

Rozmowa ze specjalistą — psychologiem dziecięcym lub terapeutą rodzinnym — może pomóc Ci zrozumieć, jak zarządzać spiralami emocji w domu, jak wprowadzać granice w sposób bezpieczny i przewidywalny dla dziecka, a jednocześnie zadbać o własne poczucie spokoju i energię. Takie wsparcie daje narzędzia, które mogą zmniejszyć czas wybuchów i pomóc Ci lepiej reagować w trudnych momentach, bez poczucia winy.

Masz prawo czuć się zmęczona i potrzebować wsparcia — to nie jest łatwe zadanie i nie musisz przez nie przechodzić sama. Wszystkiego dobrego.

Składanowska Daria

terapia czy psycholog

Czy to moment na terapię lub wizytę u psychologa?

Zobacz podobne

Jak radzić sobie, gdy coś, co sprawiało radość, już jej nie daje?
Witam, mam na imię Ania i mam 14 lat. Jak poradzić sobie, gdy coś, co kiedyś sprawiało mi radość, teraz jej nie daje, nie lubię tego lub szybko się tym nudzę/tracę zainteresowanie?
Jak pomóc dzieciom z trudnościami w czytaniu - porady dla rodziców?

Witam serdecznie. Mam 5 dzieci, jedno z nich od września idzie do 6 klasy. Wszystko mu od początku wchodziło błyskawicznie do głowy. Ale mam później dzieci w wieku 7 i 8 lat, od września mają zacząć naukę, syn w 2 klasie i córka w 3. I tu z dziećmi mam duży problem. Bo fakt jest taki, że od początku mają duże problemy z czytaniem. Córka idąc teraz do 3 klasy literuje wyrazy i przeczyta, ale z wielkim czasem trudem. Natomiast syn, idąc do klasy 2, ma jeszcze większy opór do czytania, myli literki, szybko się poddaje i nie chce czytać, mimo iż staram się zachęcić, a nie zmuszać, nic nie daje dłuższego rezultatu. Oboje starają się wyuczyć tekst zadany na pamięć. Syn do tego w domu może się nauczyć i wszystko wie, ale idąc następnego dnia do szkoły wystarczy, że raz się pomyli i pani go od razu poprawi, on automatycznie się zamyka w sobie i już nie potrafi nic przeczytać. Proszę o pomoc w jaki sposób mogę im pomóc? Niebawem zaczynamy wakacje i chciałabym im jakoś pomóc i znaleźć skuteczny sposób.

Problemy z ciocią wpływającą na moją terapię psychiatryczną
Dzień dobry, mam 14 lat. Od kilku lat chodzę do psychiatry dziecięcego. Ale na następną wizytę mam jechać z ciocią. I tu jest problem, bo ciocia uważa, że nie powinnem brać leków, mimo bardzo złego samopoczucia psychicznego i kilku zaburzeń psychicznych u mnie. Boję się, że jak pojadę do lekarza z ciocią to ona będzie namawiała lekarza aby nie modyfikował mi leczenia (np. nie zwiększał dawek leków). Co zrobić?
Syn ma spektrum autyzmu, martwi mnie jego dystans i niechęć do spotkań towarzyskich, nawiązywania głębszych relacji.
Witam, mam syna Kubę, 15-letniego. Kubuś zawsze był cichy, milczący, trzymał się z boku. Ma Aspergera (chyba to lekki autyzm???). Na spotkaniach rodzinnych jest milczący, póki konkretnie ktoś o coś go nie zagada, nie zapyta. Taki za murem aspołeczny, zdystansowany, chłodny, ale zarazem jak już to sympatyczny. Małomówny. Nie ma kolegów i martwię się o niego. Nie umie nawiązywać bliższych relacji, jedynie pobieżnie powierzchowne, takie jednorazowe. Boję się, że będzie samotny i nawet przez rodzinę opuszczony w przyszłości. Jak sprawić, aby stał się towarzyski, umiał być tak czynnie aktywny na spotkaniach. Większość czasu spędza u siebie w pokoju, a ludzie mu nie są specjalnie potrzebni do szczęścia. Jestem zdołowana widząc, że tak żyje. Toż to uosobienie nieszczęścia, choć nie jest jako taki depresyjny, zdołowany, bo cieszą go wycieczki po lesie, po jurze skałkach, dopomina się kiedy znowu, w domu jest uśmiechnięty i spokojny, ale jego ekspresja zawsze jest raczej taka skromna. Uwielbia łamigłówki, ciekawostki popularnonaukowe i czarne dziury. Ale jak mówi lubi ludzi, ale jakoś nie bardzo umie z nimi być i też nie ma dużych potrzeb towarzyskich, ale nie, że całkiem do zera. Jakieś tam ma. Jednak mnie to bardzo martwi. Ta jego cichość... 😭😭😭CO MAM ZROBIĆ??
Przemoc domowa, utrata zdrowia i szukanie pomocy dla dzieci. Jakie kroki podjąć?

Moje małżeństwo od początku było chwiejące się i z czasem przemoc ze strony męża rozwinęła się na tyle, że z powodu zaburzeń zdrowia, co jakiś czas lądowałam, a to na SOR, a to u psychiatry. Szukałam też pomocy na początku w CIK, gdzie odbyliśmy mediacje, które zaproponował terapeuta. Nic to nie dało, Wg męża byłam osobą chorą psychicznie, pastwił się nade mną i ciągle się odgrażał. Z czasem zaczęła pojawiać się policja w domu i była wdrożona Niebieska Karta. W tym wszystkim dzieci były wychowywane. Ja nie pracowałam, bo tak mąż chciał. 

On miał firmę i jest przedsiębiorcą. Obecnie córka i syn muszą leczyć się u psychiatry na nerwicę i lęki. Ja mam również zniszczone zdrowie. Co ja mam teraz zrobić? 

Córka nie wychodzi z gabinetu terapeuty, ma nerwicę natręctw i lęki  a od pewnego czasu również syn musi chodzić do Psychiatry. Mogę tylko do siebie mieć pretensje, że nie ochroniłam swoich dzieci. Chodzi mi po głowie pomysł, żeby byłego małżonka oddać w ręce Prokuratury za krzywdy wyrządzone. 

Na rozprawie rozwodowej od Sędzi dowiedziałam się, że on mnie zgłosił, że jestem sprawcą przemocy, sprawa została umorzona, a ja nawet nie wiedziałam, że takie coś miało miejsce. 

Jednak ten fakt nie ma dla mnie większego znaczenia. 

Zdrowie dzieci jest ważniejsze. Córka ma naprawdę problemy. 

Czy jest może gdzieś w Polsce inny rodzaj terapii, który byłby skuteczny? Z góry dziękuję za pomoc, będę wdzięczna za odpowiedź. Anna

mutyzm1

Mutyzm - przyczyny, objawy i skuteczne metody pomocy

Czy Twoje dziecko nie mówi w określonych sytuacjach społecznych, mimo że swobodnie komunikuje się w znanym otoczeniu? Może to być mutyzm wybiórczy – zaburzenie lękowe, które wymaga odpowiedniego wsparcia.