Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z trudnymi emocjami u dzieci podczas opieki nad bratankiem i córką

Opiekuję się czasami 4 letnim bratankiem. Jestem zawsze wtedy z moją 1,5 roczną córką. Bratanek przejawia zachowania niezgodne z moim systemem wartości. Nie mam możliwości kompletnego odstąpienia od tej opieki, jest ona sporadyczna, czasami dwa razy w tygodniu, czasami dwa tygodnie przerwy. To z czym sobie nie radzę to cykl w który wpadamy gdy napotykamy przeszkodę na przykład: bratanek wyrywa z rąk córki zabawki lub celowo chodzi za nią i zabiera rzecz po którą ona chce sięgnąć, przerywam tę praktykę, tłumaczę dlaczego nie jest to właściwe, zazwyczaj wtedy jest krzyk bratanka, bieganie po całym pokoju rzucając rzeczami, wtedy proszę go aby zebrał te rzeczy, zawsze mówi nie albo zaczyna powtarzać po kilkadziesiąt razy „nie, nie, nie” wtedy podchodzę do niego, kucam, proszę jeszcze raz żeby podniósł wyrzucone rzeczy, jeżeli protestuje, biorę go pod paszki i idziemy (niestety mniej lub bardziej) na siłę do rzuconej rzeczy i odkładamy ją na miejsce (czasami sama jego rączkami to podnoszę) ale bez szarpania. Po tym, jeżeli jest na to przestrzeń proponuje coś innego niż zabawa na przykład że idziemy teraz umyć zęby albo może teraz poczytamy książkę, niestety zazwyczaj tej przestrzeni nie ma, jest dalszy krzyk, rzucanie wszystkim co dotkną jego ręce, albo płacz i kładzenie się na podłogę. Moja córka zazwyczaj do pewnego momentu obserwuje to blisko mnie albo wtulona w moje nogi, aż w końcu zaczyna płakać, wtedy mam dwoje płaczących/w emocjach dzieci. Instynkt mi podpowiada że muszę zaopiekować się moją córką która się boi ale myślę że to też zaognia sprawę, bo czuję że zostawiam bratanka w trudnych emocjach. Zazwyczaj kończy się to karmieniem piersią córki, a bratanek zaczyna się czymś bawić, jestem po całej tej sytuacji już zmęczona (krzyki i emocje trwają około 30-40 minut) i kładę dzieci spać (gdzie po drodze też jest kilka małych wybuchów emocji) albo „doczekuję” przyjścia rodzica, bez proponowania żadnych aktywności bratankowi. Jak unikać tej spirali i jak postępować
Katarzyna Świdzińska

Katarzyna Świdzińska

Dzień dobry, 

 

To bardzo trudna sytuacja i reaguje Pani naprawdę rozsądnie. U czterolatka takie zachowania to zwykle nie złośliwość, tylko brak umiejętności radzenia sobie z frustracją i zazdrością. Kiedy emocje już wybuchną, tłumaczenie i zmuszanie do sprzątania niewiele daje, bo on jest w silnym pobudzeniu.

Warto reagować krótko i spokojnie: „Nie pozwalam zabierać. Oddajemy.” Bez długich wyjaśnień. Gdy zaczyna rzucać, najpierw bezpieczeństwo i ograniczenie bodźców, mniej mówienia, więcej spokojnej obecności. Sprzątanie lepiej odłożyć na moment wyciszenia, zamiast wchodzić w siłowe przeciąganie.

Naturalne jest, że najpierw chroni Pani swoją córkę. To nie jest porzucenie bratanka, tylko dbanie o bezpieczeństwo młodszego dziecka. Kluczem jest krótsza granica, mniej walki w szczycie emocji i więcej wzmacniania każdej, nawet małej współpracy, gdy się pojawi.

 

Pozdrawiam,

Katarzyna Świdzińska, Psycholog

2 dni temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Łukasz Dyłka

Łukasz Dyłka

To, co Pani opisuje, jest bardzo obciążające. Ma Pani pod opieką 1,5-roczne dziecko i czterolatka z silnymi wybuchami. To naturalne, że po 30–40 minutach krzyku jest Pani wyczerpana.

 

Kilka rzeczy po kolei.

Po pierwsze – zachowanie bratanka jest rozwojowo możliwe w tym wieku. Czterolatek ma jeszcze słabą kontrolę impulsów. Zabieranie zabawek, prowokowanie młodszego dziecka, testowanie granic – to typowe. Problemem nie jest to, że on „ma zły charakter”, tylko że w emocjach nie umie się zatrzymać.

 

Po drugie – spirala nakręca się w momencie walki o kontrolę. Gdy on rzuca, Pani każe zbierać, on krzyczy „nie”, Pani prowadzi go do rzeczy. Dla niego to już nie jest o zabawkach, tylko o starciu: kto wygra. Im więcej presji, tym więcej oporu.

 

Co można zmienić:

Krótka, jasna reakcja.
„Nie zabieramy. To jest jej.”


Bez długiego tłumaczenia w emocjach. Jedno zdanie, spokojnie.

 

Ograniczenie szkody zamiast wymuszania naprawy.


Jeśli rzuca rzeczami, można powiedzieć:
„Widzę, że jesteś bardzo zły. Rzucanie jest niebezpieczne. Odkładam to na półkę.”
I po prostu zabrać przedmiot. Nie wchodzić w walkę o to, żeby on teraz podnosił. W silnym pobudzeniu i tak nie jest w stanie współpracować.

 

Mniej mówienia, więcej regulowania.
Kiedy wpada w szał, on nie słyszy argumentów. Wtedy ważniejsze jest:
– obniżyć ton głosu
– usiąść obok, jeśli pozwala
– powiedzieć: „Jesteś zły. Jestem tutaj.”

 

Najpierw Pani córka.
To nie jest „zaognianie”. Pani pierwsza odpowiedzialność jest wobec własnego dziecka. Jeśli córka się boi, ma Pani pełne prawo ją przytulić. To nie jest porzucanie bratanka. On ma rodziców jako główne źródło bezpieczeństwa. Pani córka ma Panią.

 

Uprzedzanie sytuacji.
Z czterolatkiem warto ustalić zasady zanim zacznie się zabawa:
„Tu bawimy się spokojnie. Nie zabieramy. Jeśli będziesz rzucał, odkładam zabawkę.”
Krótko, jasno.

 

Współpraca z jego rodzicami.
To kluczowe. Jeśli on reaguje tak często, to potrzebna jest spójność zasad. Pani sama nie „naprawi” tego zachowania, jeśli w domu są inne reguły.

 

Najważniejsze: nie musi Pani w każdej sytuacji „doprowadzić do wychowawczej lekcji”. Czasem wystarczy zabezpieczyć przestrzeń i przeczekać burzę.

 

I jedno bardzo ważne pytanie do Pani: czy ta opieka nie przekracza Pani zasobów? Bo przy małym dziecku 30–40 minut wybuchów to ogromne obciążenie. Ma Pani prawo postawić granice również dorosłym.

2 dni temu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Dziękujemy za wiadomość.

Z tego co Pani pisze uważam, że to co Pani robi jest naprawdę uważne i wspierające: stawia Pani granice, tłumaczy, nie zawstydza i jednocześnie chroni swoją córkę. To bardzo dużo!

Kilka rzeczy może pomóc przerwać tę spiralę:

1. Najpierw bezpieczeństwo córki, to nie jest „zaniedbanie” bratanka.Pani dziecko ma prawo czuć się chronione. Spokojne przytulenie córki często skraca całą sytuację, bo Pani sama się reguluje.

2. Mniej tłumaczenia w trakcie wybuchu.

Czterolatek w silnych emocjach nie przetwarza słów. Wystarczy krótko i spokojnie powoedzieć:„Nie pozwalam zabierać zabawek. Zatrzymuję Cię.”i fizyczne zatrzymanie ręki / odsunięcie przedmiotu.

3. Odbudowa zamiast przymuszania.

Gdy rzuca:Pani zbiera, mówiąc: „Pomogę Ci, gdy będziesz gotowy”.Wymuszanie podnoszenia w szczycie złości często tylko wydłuża kryzys.

4. Prewencja przed konfliktem.

Na początku spotkania jasne zasady: zabawki na zmianę,jeśli zabierasz – odkładasz,gdy jest trudno – przychodzisz do mnie.Krótko, w formie „umowy”.

5. Ruch jako rozładowanie napięcia.

Zamiast zmiany na czytanie (za trudne po pobudzeniu), lepiej: skakanie na poduszce, przenoszenie klocków, „zadanie siłowe”.

I najważniejsze: to nie Pani ma naprawić jego regulację emocji; Pani rolą jest stworzyć bezpieczne ramy i chronić swoje dziecko. To już Pani robi bardzo dobrze.

 

Wszystkiego dobrego!

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

2 dni temu
Emil Borkowski

Emil Borkowski

Dzień dobry,

Nasuwa się myśl, czy bratanek daje znać, że na swój sposób stara się zwrócić Pani uwagę na siebie. Może Pani podświadomie więcej zajmuje się młodszym dzieckiem - co jest zupełnie naturalne, ale w oczach 4 latka może wywoływać zazdrość.
Jeżeli bratanek uspokaja się jak przychodzi jego rodzic to może ta złość jest ukierunkowana w Panią - taka informacja od dziecka - że bardzo tęskni za rodzicem.

Ciekawe, czy przy Pani głównie się złości, czy podobna sytuacja jest przy rodzicu - ten nawyk mówienia "nie, nie, nie". Jeżeli nie to można się pokusić o myśl na ile rodzice mają przestrzeń w sobie na znoszenie emocji syna. Może bratanek czuje, że przy Pani może okazywać te trudne emocje, bo Pani to zniesie. Trzeba się przypatrzeć sytuacji i badać to z rodzicami, kiedy sytuacje się powtarzają.

Jednak jedyne co Pani może zrobić to być i rozmawiać, dawać znać co Pani widzi i szukać co dziecko chce przekazać - mieć tzw. gumowe ucho na bratanka. Jeżeli się złości to powiedzieć  "widzę, że jesteś zły / jest ci przykro, że x y z"
Pytając dodatkowo "może jesteś zazdrosny o zabawki / może chciałeś się wspólnie pobawić" - szukanie co dziecko chce, bo zdarza się zapomnieć przy dziecku, które już mówi, że nie wszystkie swoje przeżycia jest w stanie przekazać w prosty i klarowny sposób - dużo łatwiej to pokazać np. bieganiem po domu "nie mogę znieść już napięcia w sobie to odbiegnę od sytuacji stresującej".

Życzę dużo siły i wytrwałości w rozmowach,
Emil Borkowski

2 dni temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

 Szanowna Pani

 

  Aby uniknąć spirali emocjonalnej z 4-letnim bratankiem, proszę się  skupić na zapobieganiu eskalacji przez wczesną interwencję, akceptację emocji i konsekwentne granice, co pomaga dziecku w wieku przedszkolnym regulować złość. Pani sytuacja z półtoraroczną córką i sporadyczną opieką wymaga też rozmowy z rodzicami bratanka oraz dbania o swoje zasoby, biorąc pod uwagę Pani ADHD i doświadczenie z emocjami u starszego syna.

 

Proszę interweniować zanim dojdzie do wyrywania zabawek. Należy  oddzielić dzieci delikatnie, nazwać emocje bratanka w stylu  ("Widzę, że chcesz tę zabawkę, ale siostra się nią bawi") i zaproponować wybór ("Weźmiesz inną czerwoną czy niebieską?"). Proszę ustalić jasne zasady na początku wizyty, np. "U nas nie wyrywamy zabawek, dzielimy się po kolei" i powtarzać spokojnie, bez krytyki uczuć.

Należy wykorzystać energię pozytywnie i dawać zadania w stylu "Pomóż mi ustawić klocki" lub sensoryczne zabawki (butelka z brokatem do wstrząsania).

Należy zachować spokój i bliskość. Można  kucnąć i powiedzieć  "Jest Ci trudno, jestem przy Tobie" lub przytrzymać ręce delikatnie, jeśli rzuca rzeczami bo to pokazuje granicę bez szarpania.

Nie zmuszamy dziecka do sprzątania w trakcie kryzysu, ale  poczekamy na opad emocji (5-10 min), potem pomagamy krok po kroku z pochwałą za współpracę.

 Gdy córka płacze, proszę ją wziąć (np. na ręce), ale mówić do bratanka "Widzę, że jesteś zły, zaraz wrócę, usiądź tu z poduszką" gdyż to nie zostawia go samego, a dba o jej bezpieczeństwo.

Proszę poświęcić 5 minut  każdemu osobno dziennie: z bratankiem aktywność ruchowa, z córką bliskość, gdyż ta zmniejsza zazdrość i wybuchy. Jeśli spirala się powtarza, karmienie piersią córki proszę traktować jako przerwę i położyć ją obok, a bratankowi można dać prostą zabawę obok, ale bez interakcji .​

Współpraca z rodzicami i samo-opieka

Zalecam rozmowę z siostrą rodziców i opisać sytuacje popierając  faktami ("Bratanek wyrywa zabawki, potem rzuca, co u Was pomaga?"), zaproponować wspólny plan ). Należy zacząć dbać o siebie. Krótko przed opieką zrobić oddech lub kawę, bo Pani ADHD potęguje zmęczenie, a dzieci przejmują spokój. Jeśli napady są częste, sugeruję  konsultację z psychologiem dziecięcym.

 

 

 

1 dzień temu
Zuzanna Szczepańska

Zuzanna Szczepańska

Opisuje Pani spiralę eskalacyjną typową dla dzieci w wieku przedszkolnym z niską regulacją emocjonalną i wysoką impulsywnością, w której interakcja dorosły-dziecko nieświadomie utrwala zachowania opozycyjno-buntownicze poprzez nadmierne angażowanie uwagi i energii w momentach kryzysu. Czterolatek, który celowo zabiera młodszemu dziecku przedmioty, prawdopodobnie testuje granice, rywalizuje o zasoby (uwagę dorosłego, przestrzeń, kontrolę) i reaguje frustracją na ograniczenie swojej sprawczości; u dziecka w tym wieku mechanizmy hamowania i elastyczność poznawcza są jeszcze niedojrzałe, więc gwałtowna reakcja po postawieniu granicy nie jest rzadkością. Problemem nie jest samo stawianie granic - ono jest konieczne i prawidłowe - lecz dynamika, w której po odmowie wchodzi Pani w długotrwałe negocjowanie, wielokrotne powtarzanie polecenia i fizyczne doprowadzanie do wykonania czynności, co paradoksalnie wzmacnia zachowanie poprzez intensywną uwagę oraz przekształca sytuację w walkę o kontrolę. W takich przypadkach skuteczniejsza bywa strategia krótkiego, jednoznacznego komunikatu z jasną konsekwencją i minimalizacją reakcji emocjonalnej, np. „Nie pozwalam zabierać zabawek. Jeśli to się powtórzy, odkładam tę zabawkę na półkę na 10 minut”, po czym konsekwentne wdrożenie zapowiedzianej konsekwencji bez wchodzenia w dyskusję. Rzucanie przedmiotami wymaga natychmiastowego, spokojnego zatrzymania zachowania i zabezpieczenia otoczenia, ale niekoniecznie egzekwowania sprzątania w szczycie napadu - obowiązek naprawienia szkody można odroczyć do momentu wyciszenia, gdy układ nerwowy wróci do stanu względnej równowagi, bo zmuszanie w kulminacji zwykle przedłuża kryzys. Warto też wprowadzić prewencję: jasne zasady przed rozpoczęciem wspólnej zabawy, strukturyzowanie czasu (krótkie, przewidywalne aktywności), modelowanie wymiany („teraz twoja kolej, potem jej”), wzmacnianie pozytywne każdej próby współpracy oraz zapewnienie czterolatkowi krótkich, wyłącznych momentów uwagi dorosłego, co redukuje zachowania konkurencyjne wobec młodszego dziecka. Priorytetyzowanie bezpieczeństwa i regulacji własnej córki nie jest błędem – młodsze dziecko nie posiada zasobów do samoregulacji i potrzebuje Pani jako bezpiecznej bazy. Jeżeli napady są częste, intensywne, długotrwałe i nieproporcjonalne do sytuacji, warto przekazać rodzicom bratanka informację zwrotną w sposób opisowy, bez ocen, sugerując ewentualną konsultację psychologiczną pod kątem trudności w regulacji emocji. 

1 dzień temu

Zobacz podobne

Podobają mi się dużo starsi mężczyźni - nie jestem pewna czy to normalne w moim wieku
Witam. Mam taki problem, który dla mnie zawsze wydawał się nim nie być. Wiedziałam że nie jest to normalne ale zawsze z tego żartowałam. Jestem osobą niepełnoletnią i odkąd pamiętam zawsze podobali mi się tylko dojrzali mężczyźni, w wieku 40 lub 30 lat. Chłopcy w moim wieku nie są dla mnie pociągający i nie wiąże z nimi jakichkolwiek nadziei. Jeżeli już spodoba mi się ktoś w moim wieku, to ma cechy które w jakimś stopniu można znaleźć u osoby właśnie w wieku około 40 lat. I tak, często jest to powód do żartów z moich własnych ust, ale to tak naprawdę bardzo mnie przytłacza. Pragnę z całego serca atencji, miłość, opieki. Kogoś kto poprowadzi mnie przez życie, powie, że jest ze mnie dumny i będzie mnie kochał bezwarunkowo. Pociąga mnie to, że taka osoba jest stabilna emocjonalnie, ustabilizowana w życiu, pewna siebie i ma już swój własny wykreowany charakter. Może to są tylko moje wymyślone obrazy osoby w tym wieku. Mimo wszystko, nie umiem już sobie z tym radzić, świadomość tego przyćmiewa moje funkcjonowanie nacodzień i funkcjonowanie w życiu towarzyskim. Czy są jakieś sposoby, rady żeby sobie z tym radzić? Od razu podkreślam, że u mnie póki co, pójscie do psychologa, terapeuty albo psychiatry jest niemożliwe. Pozdrawiam i dziękuję za odpowiedź.
Mój 6 letni syn nie slucha się, jest niegrzeczny, zabiera/wyrywa zabawki dzieciom w zerówcem,bije sie,potrafi kłamać, biega skacze w szkole, pani musi powtarzać żeby tak nie robił, nie skupią się. Co się dzieje z dzieckiem?
TW. Kryzys suicydalny, jestem w 5 klasie - mam apatię, nudzę się, widzę życie szaro.
Dzień dobry. Chodzę do 5 klasy(rocznik 2012) i chce ,aby moje życie już się skończyło. Nie mogę sie zabić ,bo boje sie tego,co po będzie sie dziać tutaj na ziemi po mojej śmierci. Pewnie będą chodziły jakieś plotki itd...i właśnie tego sie boje. Na ten moment nie pamiętam, jak sie to zaczęło(na pewno przynajmniej rok temu),bo postanowłiam o innych problemach zapomnieć(nie przejmować sie),bo i tak mnie zaraz nie będzie. Miałam sie zabić 30 marca(niedawno),ale nie doszło do tego. Miało to sie stać w nocy(poza domem),ale porę przespałam i wcześniej przemyślałam to i zaczęłam sie bać właśnie tego co tu prawdopodobnie się stanie po tym. Teraz wszystko jest mi obojętne i na nic nie zwracam uwagi,bo myślę, że może zrobie to nie przejmując sie ,co po tym sie stanie. Udaje, że wszystko jest dobrze. Oczywiście z pozoru jest dobrze. Wcześniej często byłam smutna i starałam sie to ukrywać itd... Było tego dość dużo i nie chce mi sie wymieniać. W głębi serca nadal to wszystko czuję, ale tak jak już powiedziałam wcześniej. Jedyne co widzi otoczenie, to mój brak apetytu. Mój umysł generalnie jest w słabej formie, w porównaniu do poprzedniej...o połowę gorzej. Ze skupieniem słabo. Ostatnio był konkurs kangur matematyczny i zrobiłam tylko kilka zadań, bo na resztę nie miałam siły i nie mogłam usiedzieć. Największym obecnym problemem jest moje nudne życie szkolne.(wcześniej też inne,ale jak juz wcześniej wspomniałam). Koleżanki i koledzy mnie nie interesują i wszystkie znajomości, które zawarłam wcale nie są mi potrzebne. W szkole za łatwo wgl jest. Nie lubię sie uczyć ,zbrzydło mi to i nie mam już żadnych zainteresowań. Nic, a szczególnie ta szkolna "nauka" (łatwizna),nie daje mi szczęścia. Fajnie byłoby, jakby wszystko było 2 razy trudniejsze i doszłaby filozofia. Lubię takie trudne rozważania, ale skończyłam to w połowie lutego, w tym momencie, gdy było tragicznie z moim psychicznym samopoczuciem. W szkole oceny mam takie różne. Nie mogę powiedzieć, że wszystko umiem, bo na przykład taka historia czy geografia. Najprostszy przykład. To jest tak nudne i łatwe do zrozumienia, że nie chce uczyć sie szczegółów tych przedmiotów i z tego mam takie trójki. Nie trzeba wkładać do tego prawie żadnego wysiłku i nawet nie chcę sie przykładać do tych szczegółów. Wszystko na logike, wychodzi 3 lub 4. Teraz odczuwam jakąś taką apatie. Również boli mnie teraz to, że tak (nie wiem, jak to powiedzieć),o niczym nie myślę. Odczuwam taką pustkę w glowie i chce również powiedzieć(tak dziwnie zabrzmi, ale nie mam pojęcia, jak to inaczej powiedzieć), że nie czuje tak w sobie siebie. Jeszcze musze dokończyć na temat szkoły. Rówieśnicy i takie ziomki(mam ich kilku w 7 klasach) śmieją sie(że takie żarty)z prawie każdego mojego tekstu. Nie chce tego(że mówić takie tam rzeczy, jestem taka szkolna gwiazda),no ale nie mam wyjścia, bo inaczej jest nudno i chce również przy tym o tym wszystkim zapomnieć i nie mam innych pomysłów i wgl nie trzeba sie prawie skupiać do tego. Na początku kolegom z 7 klasy tak w żartach mówiłam, że chce sie zabić, ale potem wzięli to na poważnie i błagają o niezrobienie tego. Dla mnie to wszystko jedno, jak chodzi o nich. Nie potrzebuje ich poza szaleństwem. Poznałam ich przez dziewczyny z mojej klasy. Ja zaczęłam z ta chęcią, mówiąc, że sie zakochałam(powiedziały temu 1 z tamtej reszty). W rzeczywistości chciało pobawić mi sie w zarywanie.(pobawić sie chłopcami). Jeszcze dlatego, że chciałam urozmaicić zabawą z nimi przerwy. Życie teraz mnie przynudza i czuję, że otoczenie chyba robi mi pranie mózgu. Ogólnie chciałabym płakać, ale nie jestem w stanie. Chyba musze jeszcze podkreslić, że mam częste wahania nastroju, może to jest spowodowane okresem dojrzewania, ale tu to nie mam zdania. Jeszcze raz wspomnę, że wcześniej naprawdę było dużo problemów( postanowiłam zapomnieć, bo zaraz i tak koniec,(szczęście)ale wgłębi serca pewnie jeszcze sa)i najwyraźniej było to genialne, bo chyba nikt sie nie domyślił. Ukrywałam to wykorzystując okres dojrzewania. Ja już straciłam nadzieje, przyszłość widzę w jak najciemniejszych barwach. Szkoda mi, mogłabym więcej opisać, ale jak juz mówiłam, postanowiłam juz o tym wszystkim sie nie przejmować i wszystko jest mi obojętne, bo mam nadzieje, że zaraz koniec. Samopoczucie nie najlepsze . (maksymalnie dalabym 4/10).
Pytanie dotyczy amnezji dziecięcej.
Pytanie dotyczy amnezji dziecięcej. Nie pamiętamy z reguły nic oprócz epizodów czasami aż do 10 roku życia niektórzy ponoć nawet dłużej. Jak w takim razie tłumaczyć to, co robiliśmy w dzieciństwie. Jaką mamy gwarancje, że rodzice dobrze nas wychowali, że nie mieliśmy skłonności, żeby kogoś bić, robić krzywdę itp. Czytałam, że terroryści np. od małego wychowują dzieci na morderców, tak ich uczą więc mt mając amnezje dziecięca jako dorośli jedyne co możemy to wierzyć w to, że byliśmy dobrymi dziećmi?
Kryzys w rodzicielstwie i związku z narzeczonym. Pomocy!
Witam, mam pewien problem.. Od 6 lat jestem w związku z narzeczonym. Posiadam dziecko z poprzedniego związku (córkę - 10 lat) oraz syna z teraźniejszego związku(5lat), obecnie jestem w 3 ciąży. Na samym początku partner i moja córka dogadywali się, lubili, po czasie relacje ich się oddalały, narodził się syn, bardzo wymagający, często płakał w nocy, nie dawał się wysypiać, non stop na cycku. Teraz jest bardzo źle w domu, między córką a partnerem jest tragicznie, już nawet się nie lubią (mówi do niego tato, ale wie, że nie jest jej prawdziwym ojcem - biologicznego nie poznała), on jest dosyć surowy, daje kary za złe zachowania, wyzywa, przez co się ciągle kłócimy. Wiem, że ona robi źle i też krzyczę... Ja potrafię się nawet drzeć na dzieci, a one jakby miały mnie gdzieś, jego słuchają od razu... Chcę dobrze, a później jest jak jest... Moje relacje z partnerem są też ciężkie, kłócimy się. Rozważałam odejść, po czym okazało się, że jestem w ciąży i nie jest tragicznie, bo potrafimy się jakoś dogadywać. Jestem rozdarta, bo kocham narzeczonego, ale jak widzę jak moje dziecko cierpi to aż mnie ściska. Nie jest aniołkiem, mi pyskuje i czasem wyzwie mnie jak nie pozwolę jej na coś... Próbowałam dostać się do psychologa, ale nie ma terminów.. Córka jest pod kontrolą pedagoga w szkole, bo nie radziła sobie z emocjami, p. pedagog tak nagadała, że nam chciała założyć niebieska kartę... dużo wyolbrzymiła, ale prawda jest taka, że przez relacje jego z nią, to ja się z partnerem ciągle kłócę, ona też czuje się niekochana, nieakceptowana... chciałam iść na terapię, ale on nie chce na nią iść... mam dość. Proszę o pomoc, bo jestem już na skraju załamania nerwowego.