Wiktoria Rybak
Dzień dobry,
To, co piszesz, brzmi jak bardzo obciążający i jednocześnie bardzo ważny moment w Twoim życiu. Słyszę w tym dużo wstydu, napięcia, niepewności i zmęczenia, ale też coś bardzo cennego: uważność na siebie i chęć zadbania o siebie inaczej niż dotąd. To, że potrafisz to tak nazwać, już jest oznaką dużej świadomości.
Mam też wrażenie, że jesteś w sytuacji, w której bardzo wiele bierzesz do siebie, jakby umysł nieustannie sprawdzał: „czy coś jest ze mną nie tak?”, „czy to też o mnie?”. To może być ogromnie wyczerpujące. Nic dziwnego, że przy takim wewnętrznym napięciu trudno potem o spokój w decyzjach, stabilną samoocenę czy swobodę w działaniu nad magisterką.
To, że myślisz o terapii, brzmi jak bardzo dobry pomysł z troską o siebie. Terapia może dać Ci bezpieczną przestrzeń do przyjrzenia się wstydowi, samoocenie, lękowi i temu, skąd bierze się to silne branie do siebie słów innych. Nie dlatego, że „jest z Tobą coś nie tak”, tylko dlatego, że nie musisz tego wszystkiego dźwigać sam.
To, że przeżywasz trudność, nie świadczy o Twojej słabości. Raczej o tym, że jesteś przeciążony i jednocześnie próbujesz znaleźć bardziej wspierające środowisko.
W trudnych momentach możesz też wypróbować:
-25 minut pisania i przerwa (pisząc magisterkę),
- pójście spać o ustalonej porze,
- nazwanie jednej potrzeby na dany dzień,
- zapisanie jednej myśli, która mnie rani, i odpowiedzenie jej łagodniej,
- ćwiczenia oddechowe.
Oprócz kontaktu z psychologiem, możnaby też rozważyć szczerą rozmowę z bliską Ci osobą, jako budowanie swojego kręgu, gdzie czujesz się dobrze i bezpiecznie.
















