
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, rodzicielstwo i rodzina, związki i relacje
- Jak radzić sobie z...
Jak radzić sobie z zazdrością i relacją narzeczonego z przyjaciółką przed ślubem?
Magdalena
Agnieszka Sokal
Dzień dobry. Przede wszystkim chcę Panią zapewnić: nie jest Pani przewrażliwiona. Pani intuicja i dyskomfort są w pełni uzasadnione, ponieważ zachowanie narzeczonego i jego przyjaciółki głęboko narusza granice Waszego związku.
Ukrywanie telefonu, zmienianie tematu oraz dzielenie się z nią intymnymi szczegółami z Państwa życia (jak finanse czy sprawy rodzinne) to zachowania, które naturalnie niszczą zaufanie. Z kolei wiadomości od tej kobiety w stylu „co jeśli coś mi się stanie” to klasyczna manipulacja, mająca na celu wymuszenie uwagi.
Zdecydowanie odradzam pisanie do tej przyjaciółki. To nie ona jest stroną w Pani związku i to nie z nią bierze Pani ślub. Problem nie leży w niej, ale w braku granic u Pani narzeczonego – to on pozwala na to, by ta relacja tak wyglądała.
Potrzebują Państwo bardzo szczerej, twardej rozmowy. Warto jasno powiedzieć mu, jak bardzo rani Panią to zachowanie i że lojalność małżeńska wymaga, aby to Pani była na pierwszym miejscu. Ma Pani pełne prawo oczekiwać, że Wasze prywatne sprawy zostaną tylko między Wami. Ślub tego problemu sam nie rozwiąże, dlatego warto postawić tę granicę już teraz. Życzę Pani dużo siły.
Pozdrawiam
Agnieszka Sokal
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Dominika Tarnacka
Pani Magdaleno,
to co Pani czuje, jest ok, jest naturalne. Pani emocje są ważne i sygnalizują przekroczenie Pani granicy. Ja słyszę ją tak - proszę sobie sprawdzić, czy dobrze ją słyszę: nie pasuje Pani to, że partner przekazuje informacje o Pani swojej przyjaciółce, bez uzgodnienia tego wcześniej z Panią. Nie pasuje Pani sposób komunikacji: częstotliwość, poranne godziny. Nie pasuje Pani nierównowaga: przyjaciółka męża wie o Pani więcej, Pani o niej prawie nic. Nie pasuje Pani, gdy narzeczony ukrywa to, że z nią pisze.
To co mnie zatrzymuje to fakt, że potrzebuje Pani być usłyszana przez partnera: ze swoimi granicami i potrzebami. Słyszę, że tu macie Państwo jakąś trudność ze spotkaniem. Znam malutki skrawek Państwa relacji. To do czego zapraszam, to jasne postawienie granicy w kontakcie ze swoją zdrową złością i swoim NIE. Pokazanie, że nie ma Pani zgody na konkretne zachowania, bo one Panią ranią, oddalają od partnera, na którym, jak słyszę, Pani mocno zależy: warto mu to zakomunikować. Może Pani zapytać partnera, czy jemu jest z czymś trudno w Waszej relacji, w związku ze zbliżającym się ślubem (odnowienie kontaktu z dawną przyjaciółką na niedługi, jak rozumiem czas, przed Waszym ślubem, może mieć znaczenie). Pani emocje są ważne. Pokazują Pani potrzeby. Słyszę, że potrzebuje się Pani czuć bezpiecznie przy partnerze i że chce Pani chronić Wasz związek, bo jest dla Pani bardzo cenny. Trzymam za Was kciuki, pozdrawiam serdecznie
ps. W rozmowie z partnerem może Panią wesprzeć świetna książka Sue Johnson "Siedem rozmów wzmacniających związek. Jak pogłębić relację i stworzyć emocjonalną bliskość".
Piotr Ziomber
Dzień dobry Pani Magdaleno
To co Pani opisuje musi być dla Pani niezwykle trudne. Jesteście narzeczeństwem, a to co się wydarza, może być trudne do zrozumienia jak i do akceptacji. Emocje są częścią integralną człowieka i to, że Pani narzeczony jakby nie dba o Pani dobrostan powinno Panią skłonić do głębszej analizy. Co stoi za tym, że mąż ukrywa wiadomości albo kontakty z przyjaciółką? Prawdopodobnie w Pani głowie pojawiają się czarne scenariusze, jednak może warto pomyśleć, że tutaj chodzi o zaufanie. Rozumiem, że jest Pani przykro z tego powodu, że odczuwa Pani dyskomfort, ale tak naprawdę przyczyn może być wiele takiego stanu rzeczy. Każdy człowiek potrzebuje własnych znajomych i przyjaciół, aby nie czuć się osaczonym przez drugą stronę. Trzeba rozmawiać i jeszcze raz rozmawiać. Musi Pani jasno komunikować co czuje, mówić o swoich odczuciach oraz może budzących się obawach. To, że ukrywa wiadomości może wynikać z jego obawy przed Pani nieprawidłową interpretacją. Czy Pani ufa narzeczonemu? Proszę odpowiedzieć sobie na pytanie, dlaczego właściwie jest to dla Pani problemem? jeżeli to jest przyjaciółka to być może potrzebuje mieć taki "wentyl" gdzie ktoś z boku spojrzy na jego życie i doradzi bez filtrów?
Jagoda Jek
W Twoim opisie bardzo wyraźnie wybrzmiewa poczucie braku przejrzystości, dyskomfortu oraz tego, że granice w tej relacji nie są dla Ciebie jasne i respektowane w sposób, którego potrzebujesz.
Warto pamiętać, że w takich sytuacjach nie chodzi o to, żeby „kogoś przekonać” do zmiany kontaktu z inną osobą, tylko o to, jak para radzi sobie z tematami granic, zaufania i poczucia bezpieczeństwa w relacji. To, co dla jednej osoby może być zwykłą przyjaźnią, dla drugiej może uruchamiać silne emocje związane z wykluczeniem, brakiem transparentności czy poczuciem bycia mniej ważną.
Z perspektywy psychologicznej kluczowe jest to, że Twoje odczucia są realne i warte zauważenia, niezależnie od tego, jak oceniane jest samo zachowanie przyjaciółki czy narzeczonego. Jednocześnie trudno z zewnątrz rozstrzygnąć, „czy to fair”, ponieważ każda relacja ma swoje indywidualne granice, które para ustala między sobą.
Zamiast kierować komunikację do osoby trzeciej, częściej pomocne okazuje się skoncentrowanie na rozmowie w relacji i na tym, co dokładnie dla Ciebie jest trudne: brak transparentności, poczucie wykluczenia, dyskomfort związany z częstotliwością kontaktu czy udostępnianiem szczegółów z życia.
Jeśli ten temat powraca i nie udaje się znaleźć porozumienia, wsparciem może być konsultacja z psychologiem lub terapia par - nie po to, żeby wskazać „kto ma rację”, ale żeby pomóc Wam zrozumieć swoje potrzeby i wypracować granice, które będą dla obojga bezpieczne.
Joanna Michałek
Dzień dobry,
w zasadzie nie da się przekonać nikogo.
Można sądzić po stażu waszego związku, że jesteście dorosłymi ludźmi, a na pewno nie nastolatkami.
Osoby dorosłe stają do rozwiązania problemu, dyskusji. Partner unika rozmów.
O ile potrafię zrozumieć początkowe zafascynowanie- chce się wiedzieć co się wydarzyło w życiu przez te wszystkie lata bez kontaktu to w dłuższej perspektywie jest to trochę niepokojące, podawanie tyłu szczegółów z waszego życia.
Możliwe, że to się wysyci po pewnym czasie, ale chyba jest potrzebna jeszcze jedna rozmowa bo w tej relacji są trzy osoby a nie dwie. Może trzeba jeszcze raz powiedzieć partnerowi, że czujesz się ograbiona z intymności, bliskości waszego związku .
Skupiłabym się na tym jak ja się czuję w tej sytuacji i co możemy zrobić żeby to zmienić.
Powodzenia!
Edyta Kotula
Dzień dobry,
Czytając Pani wiadomość, mam poczucie, że najbardziej boli Panią nie sama obecność przyjaciółki, ale to, że czuje się Pani odsunięta, niewysłuchana i mniej ważna. To bardzo trudne doświadczenie, szczególnie gdy zbliża się ślub i naturalnie potrzebuje Pani bliskości oraz poczucia bezpieczeństwa.
Nie uważam, że jest Pani przewrażliwiona. Jeżeli wielokrotnie mówiła Pani o swoich uczuciach, a sytuacja się nie zmienia, to zrozumiałe, że narasta w Pani smutek, frustracja i niepewność.
Nie zachęcałabym do kontaktowania się z przyjaciółką. Najważniejsza jest rozmowa z narzeczonym o tym, jak ta sytuacja wpływa na Pani zaufanie i poczucie bycia ważną w relacji.
Jeśli czuje Pani, że ten temat bardzo Panią obciąża lub trudno Państwu dojść do porozumienia, warto poszukać wsparcia psychologicznego. Czasem spokojna rozmowa ze specjalistą pomaga uporządkować emocje, nazwać swoje potrzeby i znaleźć najlepszy sposób na zadbanie o siebie i relację.
Trzymam za Panią kciuki i życzę, aby czuła się Pani w swoim związku wysłuchana, ważna i bezpieczna. ❤️
Edyta Kotula | Psycholog, Psychotraumatolog

Zobacz podobne
Oto poprawiony tekst pod względem ortograficznym:
Cześć, Mam następujący problem, z którym nie mogę sobie poradzić od wielu lat. Jestem z kobietą - żoną w sumie prawie 20 lat, w tym 13 lat po ślubie. Po jakimś czasie od momentu, jak się związaliśmy, przyznała się do swojej przeszłości. W wieku 15 lat miała pierwszego chłopaka, z którym współżyła. Powiedziała mi to na początku naszego związku. Miałem trudności, ale ten fakt zaakceptowałem. Przedstawiła to wtedy jako epizod, który był dla niej przykry, nie chce do tego wracać. Mówi, że miała problem z asertywnością, podobno robiła to mimo tego, że tego nie chciała. Po kilku latach - już małżeństwa - podczas jakiejś rozmowy wydało się, że ten chłopak nie był jedynym. Był ktoś jeszcze, o czym mi nie powiedziała, ukryła to przede mną na początku naszego związku. Ponownie to "przetrawiliłem" i "zaakceptowałem". Jestem z nią tyle lat, mogę powiedzieć, że jesteśmy szczęśliwym małżeństwem, mamy dzieci, dużo razem osiągnęliśmy, mamy spory majątek, nieruchomości, biznesy, dobre stanowiska w pracy. Ostatnio na jaw wyszły kolejne fakty. To nie był zwykły seks, to był również seks oralny - nazwijmy to jednostronny, z jej "aktywnym" udziałem. Dowiedziałem się o tym teraz, po prawie 20-stu latach małżeństwa. Czuję się oszukany, zawiodła moje zaufanie, nie była wobec mnie szczera. Ponadto - przypadkiem - trafiłem na profil na socjalach jej byłego. Każdy jego post był przez nią polajkowany. Dla mnie to taki symbol, mały gest, że ona "nie ma mu za złe" tego, co się wydarzyło, tego, że ma to wpływ na całe nasze życie, na cały nasz związek. Przez cały ten czas - choć nie dawałem sobie po tego poznać - o tym pamiętam, rozmyślam. Nie codziennie, nie co tydzień. Raz na jakiś czas. Przypomina mi się to wszystko. Cierpię, rozdrapuję, babram się w tym. Ona twierdzi, że to nie ma znaczenia, że to nie wyglądało jak seks zakochanych. Ona to robiła, bo on nalegał. Ale czy mogę jej wierzyć? Jak jej zaufać? Jak przestać myśleć? Jak przestać się w tym babrać i rozdrapywać przeszłości. Ciężko mi zaakceptować nową rzeczywistość. Mimo tego, że mnie to rani, to czuję, że ją kocham. Chcę być blisko niej. Ona jest bardzo dobrym człowiekiem, czuła, troskliwa, wspaniała matka dla naszych dzieci. Ale jej przeszłość mnie wykańcza. Opowiada, jak to jej znajomi otwarcie rozmawiają - w obecności swoich aktualnych partnerów - o swoich byłych i o tym, co robili. Dla niej to było takie normalne. Dla mnie nie. Dziękuję za pomoc. Pozdrowienia.

