Left ArrowWstecz

Silny lęk przed rozmową z nowymi osobami i oceną innych – jak przestać się bać i otworzyć na ludzi?

Od kiedy pamiętam boję się rozmawiać z nowopoznnymi osobami i przemawiać w dużej grupie osób. Jak już to robię od razu w mojej głowie jest to że i tak każdy mnie już postrzega negatywnie i nie mam co się więcej pokazywać bo i tak nikt mnie tutaj nie będzie szanował. Jest to dla mnie czasami nie pojęte że ludzie mogą mnie postrzec jako wartościową osobę wartą uwagi dlatego boje się robić co kolwiek i wychylać się bo potem w mojej głowie jest fala samokrytyki. Nie potrafię być sobą i mówić co akurat mam w głowie przez strach. W głowie mam dużo myśli i pomysłów ale jak myślę że mam o nich komuś mówić od razu myślę że i tak tego nie zrozumieją i wyjdę na idiotkę co boli mnie strasznie bo nie potrafię nikogo poznać. Wiem że jakbym zaczęła się odzywać to poznałabym dużo osób ale kiedy przychodzi ten moment spotkania w głowie mam pustkę i myślę tylko jak uciec do domu.
User Forum

Anonimowy

1 miesiąc temu
Marcelina Lipa

Marcelina Lipa

Dzień dobry,

Samo to, że mimo tylu trudnych myśli podejmuje Pani próby kontaktu z ludźmi, jest naprawdę ważne. Z tego, co Pani opisuje, widzę też dużą samoświadomość. Potrafi Pani zauważyć, co dzieje się w głowie i jak wpływa to na zachowanie.

 

To, o czym Pani pisze, brzmi jak silny lęk społeczny połączony z bardzo surowym wewnętrznym krytykiem. W takich sytuacjach umysł często podpowiada: „wszyscy mnie ocenią”, „wyjdę na idiotkę”, „nikt mnie nie będzie szanował”, mimo że nie ma na to realnych dowodów. To może prowadzić do błędnego koła. Im większy lęk i samokrytyka, tym większa pustka w głowie, napięcie i chęć ucieczki.

Ważne jest też to, że z jednej strony pragnie Pani relacji i kontaktu, a z drugiej strach blokuje Pani możliwość pokazania siebie. To bywa bardzo bolesne i frustrujące. Nie oznacza jednak, że „taka Pani jest”, tylko że działa mechanizm lęku, którego można się uczyć osłabiać.

 

Pomocna bywa praca nad:

-rozpoznawaniem automatycznych myśli („na pewno mnie źle ocenią”),

-łagodniejszym podejściem do siebie zamiast natychmiastowej samokrytyki,

-stopniowym oswajaniem sytuacji społecznych małymi krokami,

-budowaniem poczucia własnej wartości niezależnie od opinii innych.

 

Przy takich trudnościach bardzo skuteczna bywa psychoterapia poznawczo-behawioralna (CBT) lub inna forma pracy z lękiem społecznym. To coś, z czym naprawdę da się pracować i poprawić komfort życia.

Najważniejsze: problemem nie jest to, że „jest z Panią coś nie tak”, ale to, że lęk przejął stery. A to można stopniowo zmieniać.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Marcelina Lipa, psycholog

1 miesiąc temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Karolina Grabka

Karolina Grabka

Dzień dobry :)

Jeśli taki problem towarzyszy Pani od lat i utrudnia poznawanie ludzi, wypowiadanie się czy funkcjonowanie w grupie, warto zgłosić się do psychologa lub psychoterapeuty. Najlepsze efekty daje terapia ukierunkowana na lęk społeczny i pracę z nadmierną samokrytyką - świetnie sprawdzi się CBT. W przypadku silnego napięcia można też rozważyć konsultację z psychiatrą, aby ocenić, czy potrzebne jest dodatkowe wsparcie.

To, co Pani opisuje, jest bardzo typowe dla lęku społecznego. Charakterystyczne są automatyczne myśli w stylu „i tak mnie negatywnie ocenią”, pustka w głowie podczas spotkania i silna chęć ucieczki. Nie oznacza to braku wartości ani zdolności, tylko reakcję lękową organizmu.

Pozdrawiam i życzę powodzenia!
Karolina Grabka

1 miesiąc temu
Joanna Cichosz

Joanna Cichosz

Dzień dobry,

Doświadczenia które Pani opisuje, przypominają ęk społeczny. Objawia się on m.in. przekonaniem, że inni ocenią nas negatywnie, napięciem w sytuacjach kontaktu oraz „pustką w głowie”, gdy trzeba coś powiedzieć. To nie jest brak wartości czy „bycie gorszą”, tylko sposób, w jaki lęk wpływa na myśli i ciało. Charakterystyczne jest też to, że pojawia się silna samokrytyka i założenie, że inni myślą o Pani źle, choć często nie mamy na to realnych dowodów. To właśnie te automatyczne myśli podtrzymują trudność i sprawiają, że unikanie sytuacji społecznych wydaje się jedynym wyjściem. Pomocne może być stopniowe oswajanie takich sytuacji, ale bardzo małymi krokami, bez presji (np. krótkie wypowiedzi, jedno zdanie więcej niż zwykle).  Równocześnie warto pracować ze specjalistą nad zauważaniem i podważaniem tych krytycznych myśli. W takich trudnościach dobrze sprawdza się terapia poznawczo-behawioralna, która pomaga zmniejszyć lęk i odzyskać swobodę w kontaktach. 
Pozdrawiam,
Joanna Cichosz

1 miesiąc temu
Izabela Głębicka

Izabela Głębicka

To, co opisujesz, to bardzo wyrazisty obraz mechanizmu lęku społecznego. Twoja głowa w sytuacjach towarzyskich wchodzi w tzw. tryb przetrwania. Zamiast skupiać się na rozmowie, Twój mózg skanuje otoczenie w poszukiwaniu zagrożenia (odrzucenia, oceny), a gdy go nie znajduje - sam je projektuje w postaci myśli: „wyjdę na idiotkę”, „nikt mnie nie będzie szanował”.
 

Warto, abyś wiedziała kilka rzeczy „czarno na białym”:
 

Pustka w głowie to reakcja fizjologiczna: Kiedy lęk jest bardzo wysoki, kora przedczołowa (odpowiedzialna za logiczne myślenie i dobór słów) zostaje czasowo „odłączona” przez ciało migdałowate. To dlatego masz mnóstwo pomysłów w domu, a na spotkaniu czujesz pustkę. To nie Twoja wina, to biochemia.

 

Wewnętrzny krytyk to nie fakt: Myśl „każdy mnie postrzega negatywnie” to błąd poznawczy, a nie obiektywna prawda. Twój układ nerwowy po prostu zapomniał, jak czuć się bezpiecznie wśród ludzi.

 

Wartość nie zależy od oceny: Piszesz, że trudno Ci pojąć, że ktoś może Cię uznać za osobę wartościową. W terapii lęku pracujemy nad tym, by Twoje poczucie wartości stało się faktem niezależnym od tego, co pomyśli przypadkowa osoba.

 

Co możesz zrobić teraz? Zamiast walczyć z tą falą samokrytyki, spróbuj spojrzeć na nią jak na wadliwy program w komputerze. To, co czujesz, jest bardzo trudne, ale jest w pełni odwracalne dzięki odpowiednim narzędziom regulacji układu nerwowego i pracy nad mechanizmami lękowymi.

 

Psychologia czarno na białym,
Izabela Głębicka 
Psycholożka, Diagnostka

1 miesiąc temu
Kinga Osmulska

Kinga Osmulska

Dzień dobry, 

Brzmi to jak lęk, gdzie problemem nie jest brak umiejętności, tylko bardzo surowy „głos w głowie”. On podpowiada Ci, że inni oceniają Cię negatywnie – mimo że to tylko myśl, nie fakt.

Ta „pustka” w sytuacjach społecznych to zwykła reakcja stresowa, nie brak inteligencji. A największym obciążeniem jest to, jak potem siebie oceniasz. Na start spróbuj małych kroków: odezwać się jednym zdaniem, zadać jedno pytanie. I zmień kryterium – sukcesem nie jest to, jak wypadniesz, tylko to, że nie uciekłaś.

Z tym naprawdę da się pracować i stopniowo to rozluźnić.

Pozdrawiam ciepło,

Kinga Osmulska 

Psycholog, Psychoterapeutka 

1 miesiąc temu
Anna Pędzieszczak Owczarczyk

Anna Pędzieszczak Owczarczyk

Dzień dobry,

 

Uważam, że to interesujące, że ma Pani dużo myśli i pomysłów w głowie i moim zdaniem otoczenie skorzystałoby mogąc Panią lepiej poznać, zrozumieć. Jeśli lęk społeczny utrzymuje się i utrudnia budowanie relacji można rozważyć krótkoterminową psychoterapię w podejściu ericksonowskim, poznawczo-behawioralnym i/lub TSR. Unikanie ekspozycji społecznej może pogłębiać lęk, dlatego na początek zachęcałabym do delikatnych ćwiczeń: powiedzenia choć paru słów, zapytania kogoś nowopoznanego o coś, pozytywnego skomentowania czyjejś wypowiedzi. Ważne, aby „oswajać lęk” w małym gronie osób, które nam się spodobały, przy których dobrze się czujemy. Dzięki temu stworzymy sobie możliwość budowania korektywnych doświadczeń. Warto zapisywać wnioski / refleksje po takich doświadczeniach: co poszło dobrze? Z czego z siebie jestem zadowolona? Jakie zauważam postępy? Można też zapytać osoby bliskie, co w Pani lubią, co im się w Pani podoba i zapisać ich odpowiedzi, aby móc później do nich wracać. To pozwoli skierować uwagę na wzmacnianie, docenianie siebie samej i osłabi wewnętrzny krytycyzm.

 

Pozdrawiam serdecznie i życzę wszystkiego dobrego,

 

Anna Pędzieszczak - Owczarczyk

Psycholog, psychoterapeutka par i osób zgłaszających się na sesje indywidualnie

1 miesiąc temu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Dziękujemy za wiadomość. Według mnie, to brzmi jak silny lęk społeczny połączony z bardzo surowym ocenianiem siebie. Sądzę, że nie brak Pani wartości ani zdolności, lecz strach tak mocno przejmuje stery, że odbiera swobodę bycia sobą. Nawet jeśli, w głowie pojawia się pustka przy spotkaniach, jest częstą reakcją napiętego układu nerwowego a nie dowodem „bycia gorszą”. Warto potraktować siebie łagodniej i małymi krokami ćwiczyć kontakt z ludźmi, zamiast wymagać od siebie natychmiastowej swobody. Bardzo pomocna bywa też psychoterapia, szczególnie poznawczo-behawioralna, która uczy osłabiania lęku i zmiany wewnętrznego krytyka. W Pani jest więcej potencjału, niż dziś podpowiada lęk.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

1 miesiąc temu

Zobacz podobne

Jestem młodą kobietą po 20 roku życia i od jakiegoś czasu przechodzę transformację psychiczną, w zasadzie nie miałam wyjścia
Dzień dobry. Jestem młodą kobietą po 20 roku życia i od jakiegoś czasu przechodzę transformację psychiczną, w zasadzie nie miałam wyjścia, gdyż kilka lat temu zaczęłam mieć obsesyjne myśli i uczucia, które się nasilały i utrudniały mocno moje życie. Teraz jestem w znacznie lepszym miejscu emocjonalnie, mimo że moje życie wygląda źle. Jedynymi osobami, które mam to moi rodzice, nie mam koleżanek ani chłopaka. Po skończeniu w tym roku studiów wiem, że wyprowadzam się za granicę i mam dobre przeczucia, wiem, że jestem w stanie osiągnąć sukces. Jednak gdy próbuję się zrelaksować i skupić na moich celach, jest w mojej głowie coś, co mnie wytrąca z pozytywnych uczuć i emocji. Codziennie jestem w huśtawce emocjonalnej i dotyczy to konkretnej rzeczy: gdy czuję, że czuję się świetnie i chcę się skupić na sobie i swoich celach, pojawia się lęk przed moją matką i obawa, że znowu powtórzą się sytuacje z przeszłości. Dopiero ostatnio odkryłam, że to przez nią miałam te obsesje, i gdy dotarłam do wnętrza siebie, zrozumiałam przyczynę, obsesje zniknęły w 98%. Jest to duży sukces, natomiast nadal blokuje mnie ten lęk, ponieważ mojej mamie zdarzało się wyżywać na mnie, to znaczy drzeć, ale to strasznie głośno, tak że aż głowa mi pękała. Czułam się wtedy bardzo pokrzywdzona i ona wtedy zachowuje się jakby była po prostu opętana, czasem potrafiła rzucać przedmiotami, wzrok jakby chciała zabić, zaciśnięte zęby, czuć było od niej nienawiść. Brzmi to strasznie i takie było, natomiast druga jej strona jest łagodna i dobra. Jest to dla mnie strasznie trudne, nie umiem się z tym pogodzić i jak widać, siedzi to we mnie i dosłownie nie pozwala iść dalej. Jedynie jestem w stanie się zupełnie odprężyć, gdy powiem sobie, że nie będzie jej już w moim życiu, jednak nie jestem w stanie tego zrobić. Lubię spędzać z nią czas i nie mam nikogo innego niż moi rodzice. Gdy rozmawiałam z nią parę razy na temat tego, że jej zachowanie jest niedopuszczalne i przez nią miałam nerwicę natręctw, twierdzi, iż kobiety są emocjonalne i nawet Jezus, gdy się zdenerwował to potrafił rzucać przedmiotami. Co za tłumaczenie. Ojciec, gdy był przy tych rozmowach, pyta się mnie, o czym ja mówię, twierdzi, że przecież nic takiego nie miało miejsca. Ostatnio, gdy miałam mieć wyrywany ząb mądrości, bałam się przez kilka tygodni przed tym, czy ona na mnie nie nawrzeszczy, że rachunek był zbyt wysoki. Raz, gdy byłyśmy razem w samolocie i wylała na mnie herbatę to nic nie powiedziałą, ale gdy potem ja przez przypadek na nią wylałam, bo ona się wtedy wierciła to przeklnęła mówiąc przy tym moje imię. Gdy byliśmy razem z moim tatą na wycieczce, to darła się na niego wniebogłosy, bo nie było miejsca do parkowania. Albo nawet jak się nie drze, to jest bardzo ofochana bez powodu, za każdym razem, gdy gdzieś razem jechaliśmy, to wszczynała kłótnie z moim ojcem bez powodu. I tak dalej, jest jeszcze wiele innych przykładów. Nie da się jej uspokoić, gdy wpada w furię, potrafi drzeć się jak opętana osoba przez długi czas. Nigdy nie widziałam kogokolwiek zachowującego się bardziej agresywnie niż ona wtedy. Czuję wtedy straszny lęk i napięcie, to jest jakby stres pourazowy. Nie wiem, jak sobie z tym poradzić, na co dzień bardzo mi przeszkadza to, że czuję napięcie, mimo że mieszkam sama i chyba od 2 lat mojej matce nie zdarzyły się takie ataki furii, jednak ja wciąż je pamiętam. Jednak czuję je tylko wtedy gdy chcę się "otworzyć" na lepszą wersję siebie, którą mam w sobie i moja mama też potrafi być dobrą osobą, jednak życie w niepewności i z taką przeszłością, która jest ciężka do zaakceptowania.... Potrafię się od tego wszystkiego zdystansować, jednak czuję, że wtedy jestem trochę obok i nie mam do końca kontaktu ze sobą. Nie mogę żyć w takiej sytuacji, która wygląda jak bez wyjścia. Nie umiem jej zaufać, bo oczywiste jest, że takie sytuacje się powtórzą. Parę razy udało mi się ostatnio czuć zupełnie dobrze, ale wtedy gdy myślę o tym, że mam spędzić czas znowu z rodzicami, nie wiem, jak się zachowywać. Nie umiem udawać, że nic się nie stało. A z matką odbyłam już kilka rozmów i powiedziała z tego, co pamiętam, że się postara, jednak już nawet tego nie jestem pewna. Natomiast ojciec jest kompletnie zaślepiony i nigdy nie potrafił postawić granicy, był zupełnie bierny i nie bronił mnie. Nawet rozmawiając z nimi o tym, mam wrażenie, że wyolbrzymiam. Nie wiem, jak mam się rozwinąć i jednocześnie umieć z nimi żyć, bo nie chcę tracić z nimi kontaktu. Mam dosyć tych kontrastów, które mam w głowie i obrazów przeszłości - często matka kochająca, ale czasami diabeł. Moje emocjonalne życie przez to jest rozdarte. Kiedyś byłam długo w mrocznych miejscach w głowie, teraz jest znacznie lepiej, ale dalej emocje z przeszłości zostały w głowie. Nawet gdy ostatnio stwierdziłam, że nie mogę sobie najwidoczniej pozwolić na pełnię szczęścia, to najwidoczniej na razie sobie odpuszczę, nagle wszystko się emocjonalnie obniża: mam pesymistyczną wersją przyszłości. Potrzebuję porady.
Problemy z pracą tymczasową: brak zrozumienia, stres i obowiązki edukacyjne
Witam, mam problem kiedy przyjmowałam się do pracy miałam bardzo duzo motywacji do pracy. Od kad kierownik zmiany mnie pyta czy będę przedłużać umowę w maju to mnie trochę zaskoczyło bo niestety nie wiem czy dotrwam do maja. Zapytanie było już 02.04. z racji przyjęcia mnie na stanowisko kasjera uświadomiono mnie w biurze że jestem pracownikiem tymczasowym z agencji tymczasowej pracy i jestem przyjęta głównie na weekendy. Z czego z biura agencji nie było powiedziane. Ale rozumiem że handel jest i w soboty i niedziele. Niestety przyznaje mi się jeden weekend pełny wolny w miesiącu. Czasem pracuje 6dni pod rząd bez dnia wolnego. W wtorek zaczęłam mieć jakieś jelitowe nieżyty i nie poszłam do pracy zadzwoniłam do biura i do miejsca pracy ze mnie nie będzie. Spotkałam się z takim nie mil tonem pani kierowniczki gdzie powiedziała że mam tu nie dzwonić bo tu ja nie jestem zatrudniona a jestem przez agencję zewnętrzna. Gdyż potwierdziłam że do agencji tymczasowej pracy zadzwoniłam i dałam znać. Pani kierownik pwowiedziala że mam się na już określić czy jutro będę mówię że nie wiem. Niestety ciężko pwooedziec. Z czego pwooedziala że do południa mam jej dać znać i żucila słuchawka. Ja rozumiem jej gniew ale takim tonem nie musiała do mnie mówić. Czułam się kompletnie nie zrozumiana i nie dopuszczona do słowa. L4 kończy mi się dzisiaj i w poniedziałek mam wrócić do pracy z tym że napewno wrócę z lękiem. Gdyż no ja rozumiem ale jestem osobą która nie stawia pracy powyżej swojego życia. Mam też kurs gdzie edukacja jest dlanie rozwojem i mam je w weekendy. Niestety nie wiem czy nadal kontynuować pracę czy dać sobie z spokoj. Nie ukrywam że 26 mam egzamin w Katowicach na godzinę 10.00 a o 12.00 mam być w pracy i następnego dnia też. Cała sobota i niedziela
Dziwne uczucie fizyczne po zakupie modeli koni - czy to lęk?
Kolekcjonuję i fotografuje modele koni. Niestety każdy zakup nowego modelu jest katorgą. Kiedy kupię jakiś model to zaczynam czuć dziwne, gniecące a czasami nawet pieczące uczucie w lewym boku obok pośladka. Póki nie wyrzucę tego modelu do kosza, to uczucie nigdy nie znika. Jest to dla mnie bardzo uciążliwe, bo szkoda wyrzucać nowo zakupione rzeczy.
Czy zaburzenia lękowe mogą objawiać się dużym bólem głowy? Jakiego to rodzaju bólu głowy?
Dzień dobry, mam nerwicę, czy może się ona objawiać dużym bólem głowy? Nawet jak się uspokoję ból głowy jest dalej, dzisiaj wziąłem tabletkę przeciwbólową a ból głowy i napięcie pozostało. Byłem u neurologa, miałem robiony rezonans, fizycznie niby jestem zdrowy. Boję się, że mi coś pęknie w tej głowie.
Jestem bardzo wrażliwa, naiwna, łatwo mnie wykorzystać, ale też trzeba wiedzieć jak.
Jestem bardzo wrażliwa, naiwna, łatwo mnie wykorzystać, ale też trzeba wiedzieć jak. Bardzo dużo osób w tym moi najbliżsi, skrzywdzili mnie (szantaż emocjonalny,..., czy molestowanie (przez konkretną osobę)). To wszystko głównie działo się podczas pandemii. Pogorszyły mi się oceny, samopoczucie i ogl z takiej energicznej, optymistycznej, kreatywnej dziewczyny zmieniło się na takie pudełko bez dna. Nie wiem, jak inaczej to określić - bardzo często mylę rzeczywistość ze snem/moimi myślami/fikcyjnym światem, mam wrażenie często, że to, co się w danej chwili dzieje to nie jest prawdziwe, albo że czas inaczej płynie (zbyt wolno jak wejdę w taki jakiś stan, a kiedy z niego wyjdę, to mam wrażenie, że za szybko). Nieustanne poczucie pustki, nic dosłownie nic nie czuję. Często mam wrażenie, jakbym się zaczynała dusić (mam problem z oddychaniem czy przełykaniem, z niewiadomego powodu), albo jakby mnie coś przygniotło (czuję się strasznie ciężka), praktycznie cały czas mam wrażenie jakbym była na jakiś prochach (kręci mi się w głowie, jestem zmęczona nie zależnie jak długo lub krótko śpię, mdłości, bóle głowy, wszystko potrafi mi wirować przed oczami albo się po prostu rusza (odsuwa/przysuwa, zmniejsza/zwiększa)). Boli mnie bardzo często brzuch (ciśnie). Około 3 lata temu znienawidziłam siebie - wygląd, charakter, no wszystko. Cały czas zazdrościłam moim rówieśnikom dosłownie wszystkiego. Znienawidziłam się na tyle, że przyśniło mi się, jak umieram w bardzo bolesny i dość długi sposób (jakbym czuła, że właśnie na to jedynie zasługuje) i od tamtego czasu zasłaniam się (nie świadomie/automatycznie) lepszą wersją siebie, która nie istnieje i nie zaistnieje (mam całkowicie inny charakter, budowę ciała, głos, WSZYSTKO). Często też wyobrażam sobie śmierć, albo cierpienie moich bliskich (tak jakbym im tego życzyła, a ja często nie robię tego świadomie, po prostu myśli same mi się nasuwają) lub swoją. Nie potrafię się skupić i mam problemy z pamięcią (wszystko pamiętam jak przez mgłę), nie potrafię powiedzieć, co robiłam wczoraj, nawet godzinę temu (muszę się intensywnie zastanowić/skupić, żeby sobie przypomnieć, albo wszystko poukładać ). Nie lubię, jak ktoś zadaję mi dużo pytań, bo nie umiem się wysłowić/opisać, albo określić, o czym myślę. Gadam do siebie często (bardziej do głosu w swojej głowie, albo ludzi, których obok mnie nie ma, ale istnieją i nie mówię jedynie o wymyślaniu scenariuszy). Często mam wrażenie, że jestem obserwowana, nie czuję się bezpiecznie, codziennie mam takie mini ataki paniki - duszności, przyśpieszone tętno, potliwość, wspomniane wcześniej mdłości i zawroty głowy, drżenie (nie widać tego, ale ja czuję, jak się trzęsę w środku, czasem tak bardzo, że ciężko mi coś utrzymać w rękach), nie czuję się zrozumiana i mam wrażenie, że wszyscy są negatywnie do mnie nastawieni. W grudniu zaczęłam się se!f h@rmow@ć, przestałam, jak mama zobaczyła i minęły prawie dwa miesiące. Znalazłam parę godzin temu ostrze od temperówki, którym sobie robiłam krzywdę i nagle nabrałam giga ochoty znowu to zrobić, poddałam się pokusie i zrobiłam sobie trzy kreski, poczułam dziwną satysfakcję (nie jestem masochistką, bo nie przepadam za uczuciem bólu). Ja od zawsze tłumie w sobie emocję - złość, smutek, itd. ale zawsze trzymałam to w sobie, jak przestałam czuć cokolwiek to zaczęłam być bardziej obojętna, ale jednak bywały sytuację wywołujące u mnie stres, niepokój, itd. i choć nie okazywałam tego, albo nie czułam jakoś specjalnie, to jednak czułam, że to we mnie siedzi (czułam ciężar przygniatający mnie psychicznie). Nie płacze, często czuję, że potrzebuję, ale nie potrafię, jak mi się chcę płakać to albo zbiera mi się Jedynie do powieki, albo zaczynam się śmiać. Jakiś czas temu powróciły moje tiki nerwowe z czasów przedszkolnych/klas 1-3, albo po prostu jakieś moje takie dziwne zachowania (np. muszę przejść obok konkretnej strony słupa, albo muszę stać w odpowiedniej odległości czy z odpowiedniej strony kogoś, bo inaczej robię się nerwowa i czuję się zagrożona). Jestem wrażliwa na hałas (nie lubię, jak ktoś bardzo głośno mówi, bo mnie zaczynają boleć uszy i robi mi się słabo). Nie wiem, co jeszcze dopisać, to są takie najważniejsze rzeczy. Przepraszam za tak długi opis, nie chciałam opuścić czegoś ważnego.
Przemoc

Przemoc - definicje, rodzaje i formy zjawiska

Przemoc to globalny problem dotykający miliony osób. Zrozumienie jej definicji, rodzajów i form jest kluczowe dla skutecznego przeciwdziałania. Poznaj skutki i rodzaje przemocy oraz dowiedz się, jakie są możliwości uzyskania pomocy dla ofiar.