Marcelina Lipa
Dzień dobry,
Samo to, że mimo tylu trudnych myśli podejmuje Pani próby kontaktu z ludźmi, jest naprawdę ważne. Z tego, co Pani opisuje, widzę też dużą samoświadomość. Potrafi Pani zauważyć, co dzieje się w głowie i jak wpływa to na zachowanie.
To, o czym Pani pisze, brzmi jak silny lęk społeczny połączony z bardzo surowym wewnętrznym krytykiem. W takich sytuacjach umysł często podpowiada: „wszyscy mnie ocenią”, „wyjdę na idiotkę”, „nikt mnie nie będzie szanował”, mimo że nie ma na to realnych dowodów. To może prowadzić do błędnego koła. Im większy lęk i samokrytyka, tym większa pustka w głowie, napięcie i chęć ucieczki.
Ważne jest też to, że z jednej strony pragnie Pani relacji i kontaktu, a z drugiej strach blokuje Pani możliwość pokazania siebie. To bywa bardzo bolesne i frustrujące. Nie oznacza jednak, że „taka Pani jest”, tylko że działa mechanizm lęku, którego można się uczyć osłabiać.
Pomocna bywa praca nad:
-rozpoznawaniem automatycznych myśli („na pewno mnie źle ocenią”),
-łagodniejszym podejściem do siebie zamiast natychmiastowej samokrytyki,
-stopniowym oswajaniem sytuacji społecznych małymi krokami,
-budowaniem poczucia własnej wartości niezależnie od opinii innych.
Przy takich trudnościach bardzo skuteczna bywa psychoterapia poznawczo-behawioralna (CBT) lub inna forma pracy z lękiem społecznym. To coś, z czym naprawdę da się pracować i poprawić komfort życia.
Najważniejsze: problemem nie jest to, że „jest z Panią coś nie tak”, ale to, że lęk przejął stery. A to można stopniowo zmieniać.
Pozdrawiam serdecznie,
Marcelina Lipa, psycholog
















