Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z agresją u męża cierpiącego na nerwicę?

Mój mąż ma nerwice która objawia się gwałtownymi wybuchami złości, agresji - czasami w takich sytuacjach napina się, wykrzywia mu się buzia itp. Wtedy zazwyczaj krzyczy/przeklina lub obraża mnie. To wspaniały człowiek, bardzo go kocham - jesteśmy małżeństwem i mamy małe niemowlę. Jednak te momenty wybuchów potrafią niszczyć wszystko. Najbardziej bolą mnie wyzwiska na które czuję że nie zasługuje. Podchodzi to moim zdaniem pod przemoc psychiczną. Wiele razy łapie się na tym że boję się coś zrobić bo boję się że on nagle wybuchnie i oczywiście ja na tym oberwę. Poza tym to wspaniały człowiek, naprawdę. Jemu też jest z tym ciężko jednak zrezygnował z psychoterapii uważając że mu to nie pomaga. Sama wysiadam i wiele razy również w końcu na niego ryknę niemiło. Nie wiem jak sobie z tym radzić… Nie mam siły trzymać nerwów na wodzy za każdym razem. Nie chcę by moje dziecko było wychowywane w takim domu. Jak reagować? Spokojna rozmowa nie pomaga itp. jesteśmy już 10 lat razem, to przegadany temat lecz ciągle wraca.
Anna Kapelska

Anna Kapelska

Dzień dobry,

 

Pani Kasiu, nerwica nie może tłumaczyć wyzwisk ani obrażania Pani. 

Pisze Pani, że poza tym to wspaniały człowiek i darzy go Pani uczuciem. Czy poza rozmowami udało się ustalić jakieś granice, powiedzieć jasno na co się Pani godzi, a co jest zdecydowanym przekroczeniem?

Jednocześnie zastanawiam się, czy jednak mąż nie podjąłby ponownie terapii? Jest na to otwarty? Czasem zmiana terapeuty / podejścia może przynieść istotne rezultaty, bo wygląda na to, że mąż ma problemy z regulacją emocji. Pani zaś nie może być jego wentylem i słusznie nazywa Pani te zachowania przemocowymi .

Życzę, aby Pani mężowi udało się pomyślnie przepracować te zachowania. 

Wszystkiego dobrego.

 

Anna Kapelska

Psycholog

 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Maria Sobol

Maria Sobol

Pani Kasiu,

to, co Pani przeżywa, jest naprawdę bardzo trudne. Widać, jak bardzo kocha Pani męża, ale też jak bardzo to Panią rani. Da się kochać i jednocześnie cierpieć.

Wyzwiska, krzyki, strach przed reakcją partnera to przemoc psychiczna, nawet jeśli on zmaga się z nerwicą. Choroba nie daje prawa do ranienia drugiego człowieka. Życie w ciągłym napięciu, w czujności, „żeby go nie sprowokować”, bardzo wyniszcza. Nic dziwnego, że Pani też czasem wybucha – to ludzka reakcja na przeciążenie, a nie słabość.

Najważniejsze jest bezpieczeństwo Pani i dziecka. W momentach wybuchu nie da się nic wyjaśnić ani naprawić rozmową – wtedy chodzi tylko o ochronę siebie i dziecka. Spokojne rozmowy mają sens wyłącznie poza kryzysem i z jasną granicą: wyzwiska i strach w domu są nie do przyjęcia, niezależnie od przyczyn.

Jeśli mąż nie chce terapii, to nie ma Pani wpływu na jego decyzję. Ma Pani natomiast prawo zadbać o siebie. Własne wsparcie terapeutyczne może pomóc Pani odzyskać siłę, jasność i poczucie, że nie musi Pani tego wszystkiego dźwigać sama.

Ma Pani prawo chcieć domu, w którym jest spokój, a nie lęk. I ma Pani prawo chronić siebie i swoje dziecko.

Z uważnością i wsparciem,

Maria Sobol

psychoterapeutka integrscyjna

Marta Osińska-Białczyk

Marta Osińska-Białczyk

Dobry wieczór,

Zacznę od pytania, czy mąż jest zdiagnozowany przez psychiatrę i czy bierze leki? Jeśli nie, to podstawa do dalszych kroków. U mężczyzn często objawy które pani opisuje wynikają z depresji. Jeśli tak, to kwestia czy diagnoza jest trafna, leczenie dobrze dobrane i czy mąż przepisane leki bierze. Pani obawy, że jest to przemoc są jak najbardziej uzasadnione. Miłość niestety ma tu niewiele do rzeczy, a pani ma prawo nie czuć się w takiej sytuacji bezpiecznie. Sytuacja sama się nie zmieni na lepsze, wymaga interwencji.

Pozdrawiam 

Wiktoria Gwóźdź

Wiktoria Gwóźdź

Z tego, co Pani opisuje, życie w takiej sytuacji może przypominać funkcjonowanie przy tykającej bombie i być bardzo obciążające. Długotrwałe napięcie i nieprzewidywalność niestety często odbijają się także na dzieciach – dzieci naprawdę bardzo dużo czują i obserwują, nawet jeśli może się wydawać, że „nic nie widzą”.

Jeśli mąż nie jest gotowy, aby przyjrzeć się swoim reakcjom i poszukać pomocy w związku z wybuchami agresji, wówczas warto, aby Pani zastanowiła się nad kolejnymi krokami z myślą o sobie i dziecku.

Nikt nie powinien wyładowywać emocji na drugiej osobie. Emocje potrafią być trudne, ale można się uczyć, jak je regulować i nie reagować impulsywnie, wziąć za nie odpowiedzialność — do tego jednak potrzebna jest gotowość i chęć zmiany.

Można rozważyć wspólną wizytę, albo też Pani indywidualną konsultację, aby przyjrzeć się różnym możliwościom i temu, co Pani w tej sytuacji czuje.

Pani potrzeby i granice są ważne!

 

Zuzanna Zbieralska

Zuzanna Zbieralska

Pani Kasiu,

Dziękuję za podzielenie się swoim problemem. To na pewno nie jest dla Pani łatwa sytuacja i ma Pani prawo czuć się wyczerpaną. Nie dziwię się także, że Pani również zdarzy się okazać złość- w końcu próbuje się Pani jakoś bronić. Jeśli jednak chodzi o wybuchy złości ze strony męża- proponowałabym konsultację z psychologiem lub terapeutą. Dlatego, że nie wiadomo, co dokładnie stoi za tymi zachowaniami. Być może są to jakieś skumulowane emocje z przeszłości, które wylewają się na Panią przy jakieś wyzwalającej je sytuacji, z podwójną siłą. Tak się bardzo często zdarza. Wówczas ciężko jest mieć emocje na wodzy i pracuje się nad tym stopniowo, najpierw pracując nad zwiększaniem samoświadomości swoich emocji, a następnie nad przejmowaniem nad nimi kontroli, natomiast to zawsze jest proces, w którym psycholog/terapeuta dba o bezpieczne warunki i dobiera indywidualnie metody pracy, dlatego może się to okazać kluczowe, aby Pani mąż zmienił swoje zachowanie. Jeśli poprzednia terapia nie pomogła- to też normalne i może się zdarzyć. Być może specjalista nie był po prostu odpowiedni dla Pani męża. Warto jednak poszukać wówczas takiej osoby, przy której będziemy czuć, że czujemy się dobrze i jest to rodzaj pracy, w którym także będziemy się czuć dobrze, ponieważ każdy specjalista pracuje również troszkę inaczej. Ważne, aby porozmawiać o tym wspólnie w atmosferze troski i chęci pracy nad relacją, a nie obwiniania. Jeśli Pani natomiast jest na tyle ciężko, że czuje Pani, że przeżywa jakiegoś rodzaju kryzys- również wsparcie psychologiczne mogłoby się okazać pomocne. 

 

Trzymam kciuki i pozdrawiam ciepło,

Zuzanna Zbieralska, psycholożka

Barbara Michno-Wiecheć

Barbara Michno-Wiecheć

Dzień dobry,

 

Opisuje Pani trudną i przykrą sytuację, w której bardzo łatwo dołączyć się do trudnych i silnych emocji męża i popadać w kolejne konflikty. Ważne jest jednak, aby spróbować zrozumieć, z czego te zachowania mogą wynikać, ponieważ od tego może zależeć jakie Pani będzie chciała podejmować dalej decyzje. Można się zastanowić, czy to zachowanie to wynik problemów neurologicznych, niezdiagnozowanej choroby, stosowania środków psychoaktywnych, wspomnianej przez Panią nerwicy, innych problemów emocjonalnych lub osobowościowych, trudnej sytuacji w relacji małżeńskiej, problemów finansowych, zawodowych. Bez zbadania źródła, trudno jest adekwatnie pomóc. Oczywiście można skupić się na ustalaniu granic, braku zgody na ich przekraczanie, co jest bardzo ważne w tych okolicznościach. Jeśli jednak nie wiadomo z czego wynikają te wybuchy, powierzchowna pomoc może okazać się niewystarczająca. Myślę, że warto spróbować konsultacji u psychoterapeuty, nawet kilka pogłębionych rozmów może już bardziej Panią nakierować na rozwiązanie.

 

Pozdrawiam,

Barbara Michno-Wiecheć

psycholożka, psychoterapeutka psychoanalityczna

Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,

 

dziękuję za Pani szczerość i zaufanie. To, co Pani opisuje, jest bardzo trudne i wyczerpujące. Chcę jasno powiedzieć, że krzyki, wyzwiska i wzbudzanie lęku są formą przemocy psychicznej – niezależnie od przyczyn. Pani ma prawo do szacunku i poczucia bezpieczeństwa, podobnie jak Pani dziecko.

 

Rozumiem, jak bolesne jest to, że obok tych zachowań Pani mąż bywa dobrym i kochającym partnerem. Jednocześnie długotrwałe życie w napięciu i strachu prowadzi do wyczerpania i jest sygnałem, że sama nie musi Pani sobie z tym radzić.

 

Skoro rozmowy nie przynoszą zmiany, warto skupić się na ochronie siebie i dziecka, stawianiu jasnych granic oraz zadbaniu o własne wsparcie psychologiczne – niezależnie od decyzji męża o terapii. To, że szuka Pani pomocy, świadczy o trosce i sile, a nie o słabości.

 

Zachęcam do kontaktu ze specjalistą psychologiem, terapeutą. 

 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria

 

 

Iwona Kyłymniuk

Iwona Kyłymniuk

Dzień dobry, dziękuję za podzielenie się swoim doświadczeniem. To, co Pani opisuje, to nie tylko „nerwica” czy trudniejszy moment, ale zachowania, które naruszają Pani granice i wywołują lęk przed reakcją męża. Krzyk, wyzwiska czy życie w napięciu — nawet jeśli obok są dobre chwile — mają charakter przemocy psychicznej. Dlatego nie chodzi tu o ocenę człowieka, tylko o ocenę konkretnego zachowania. Pani zmęczenie, bezradność i rozdarcie są zrozumiałe i adekwatne.

Spokojna rozmowa często nie wystarcza, bo to nie jest problem samej komunikacji, tylko regulacji emocji. Bez zaangażowania męża w terapię i pracę nad sobą taki schemat się zwykle utrzymuje.

Pierwszym krokiem może być zadbanie o siebie: rozmowa z psychologiem, nazwanie granic i przemyślenie, jakie konsekwencje może Pani wprowadzić, jeśli Pani mąż nie podejmie pracy nad sobą.

Warto, by te decyzje wynikały z troski o Pani dobrostan i poczucie bezpieczeństwa oraz Państwa dziecka— to ważny kierunek.

 

Pozdrawiam ciepło

Iwona Kyłymniuk

Weronika Wardzińska

Weronika Wardzińska

Dzień dobry Pani Kasiu,


to, czego Pani doświadcza, to przemoc psychiczna: wyzwiska, strach i chodzenie „na palcach” nie są objawem miłości, nawet jeśli mąż na co dzień bywa dobry. Nerwica nie usprawiedliwia agresji, a rezygnacja z terapii przy takich wybuchach jest realnym problemem. Pani zmęczenie i to, że czasem sama Pani wybucha, są skutkiem długotrwałego napięcia, nie Pani winą. Najważniejsze teraz to jasne granice i ochrona siebie oraz dziecka: w spokoju powiedzieć, że nie zgadza się Pani na krzyk i wyzwiska, i że jeśli to się powtórzy, przerwie Pani kontakt lub wyjdzie z dzieckiem. Bez leczenia z jego strony sytuacja się nie zmieni, dlatego warto też poszukać wsparcia dla siebie. Ma Pani prawo do bezpieczeństwa i domu bez strachu.


Pozdrawiam serdecznie

Weronika Wardzińska

Agnieszka Truszkowska

Agnieszka Truszkowska

Szanowna Pani doradzam z całego serca,  bo prowadziłam związki, przyjść na spotkanie online lub stacj. razem a następnie każde z was z osobna. Niestety obie osoby muszą chcieć tej zmiany i db komunikacji. Myślę, że mąż ma temperament lub cechy osobiste , które należy pod temperować dla waszych korzyści. Takie puzzle psychologiczne układamy razem 2+1 terapeuta psycholog. 

Pozdrawiam 

komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Nieprzerwane myśli od zakończenia znajomości z mężczyzną. Nie chcę jednak wracać do tej relacji.
Piszę tutaj, bo od pewnego czasu (gdy zakończyłam znajomość z mężczyzną) zmagam się z pewnym problemem. Zaznaczę, że nie byliśmy w związku, ale ta znajomość trwała prawie rok. Zakończyłam znajomość, ponieważ zauważyłam, że on jest typem narcyza i nie był w moim typie. Od czasu zakończenia znajomości ciągle o nim myślę, czasem nawet fantazjuje na jego temat i jego pracy, co czasem nawet przeszkadza mi w życiu codziennym. Na początku znajomości miałam wrażenie, że on jest pierwszym, do którego coś poczułam naprawdę, jednak później zapewniał mi tylko mi huśtawkę emocjonalną, zaczął olewać- zakończyłam znajomość. Niedługo miną 3 lata, gdy nie mamy kontaktu, a ja ciągle mam go w myślach "24 na dobę" mimo że między nami nic nie było. Czy jest możliwe, że ja coś poczułam do niego? Jak sobie z tym poradzić? Boje się, że gdy poznam nowego faceta i tak będę myśleć tylko o nim i nigdy nie zapomnę. Dodam, że zakończenie znajomości nie odbyło się w zgodzie- ani chwili nie tęskniłam za nim i nie chciałam odnawiać znajomości.
Zaskakująca zmiana zachowania męża: agresja, wyznania miłości i znikające posty na Facebooku
Małżeństwo piękne gesty słówka id męża namiętność pragnienie pożądanie udany sex. Wszystko jednak na chwilę, wstawia posty gdzie się da z wyznaniami szczerych uczuć co do mnie, że jestem wyjątkowa ta jedyna i Bóg wie jeszcze jakie słodzenia. Od ponad 20 wspólnych lat nagle kwiaty biżuteria pieniążki od tak daje abym coś sobie kupowała poprostu szok, nigdy taki nie był. Teraz nie ma logicznego toku rozmów co nie powiem uważa że ryje mu łep że czepiam się szczypie sprawiam ból. Min zapytałam się czy gdzieś dzwonil bedac z psem na dworze nie odpowiada normalnie krzyczy odpycha lekceważy olewa, poprostu atak agresji słownej rzucanie talerzem telefonem a nawet powie, że nie chce mu się żyć ze jego jako żona nie rozumiem. Potrafi sam siedzieć zadumany szperać po telefonie a co do czego jadąc do pracy słodzić jak kocha mnie jak uwielbia spędzać ze mną czas sex obłęd itp. W rzeczywistości jest zupełnie inaczej krytykuje obarcza mnie za wszystko. Ma problem z narządami męskimi ból podczas stosunku dyskomfort, urolog kazał dermatologa ponoć stany grzybicze, maści płyny które raz stosuje potem nie chce. Mi mówi ze pragnie mnie uwielbia sex bym mu pomogła przejść ten ból. Uważa że ma tego dość boli oraz cyt,,wkurwia mnie już to,, tłumaczę iż pomimo tego nie powinien mnie odpychać a tym bardziej się zbliżyć pieszczoty czułość namiętność poprostu okazać uczucia, on do mnie potrafi powiedzieć co to da skoro tylko cie dotknę i buzuje a trafia mnie ze nie mogę sexu bo odczuwam ból. Zapewnia że kocha tylko mnie ze tylko ja itp choć bedac pośród kobiet w pracy zachowuje się jak zdrowy pełen energii facet jakby nic mu nie doskwierało. Czemu uważam że mnie oszukuje manipuluje. Na portalu fb dużo obserwował kont kobiet tak nagich kobiet, co do czego pousuwał parę osób które obserwuje połowę ze znajomych. Kiedy zauważyłam zapytałam powiedział pierw nie usuwałem nic następnie taki tekst cyt,, I co z tego że pousuwałem, jakby nie ruszało go nic tak jakby miał wszytko w dupie. Czy on coś kręci w coś gra??? Nie mam juz sił nie wiem co robić co myśleć. Boję się o co kolwiek zapytać no bo zaraz atak agresji że ja już banie mu ryje. Strach poprostu się odezwać. Nie wiem czy uczucia wszystko co zapewnia są szczere. Jestem załamana
Jak radzić sobie z emocjonalnym uzależnieniem męża od rodziny?
Dzień dobry. Jestem z mężczyzną 4 lata po ślubie, znamy się od 8. Mam permanentny problem w związku. Chodzi o to, że mój partner jest bardzo uzależniony emocjonalnie od swojej rodziny (matki, siostry, jej dzieci 9 i 15 lat). Stawia ich przede mną, nigdy nie widzi ich niewłaściwego zachowania względem mnie, nie staje ze mną w jednym szeregu, są dwie strony - oni i ja. Najbardziej niepokojące dla mnie jest coś, czego w żaden sposób nie da się zmienić ani powściągnąć, a mianowicie przywiązanie mojego męża do dzieci jego siostry. Jego siostra jest wdową od ok. 7 lat. Chodzi o to, że traktuje ich jak swoje dzieci, ma jakieś instynkty ojcowskie względem nich. Musi koniecznie się z nimi widywać, najlepiej co dwa tygodnie, a kiedy się widują jest w stanie poświęcić im cały dzień, cały dzień zabaw, wychodzenia gdzieś z nimi, spełniania ich najmniejszej zachcianki, do tego przytulanie (gdy byli młodsi, nie ma to cech innych niż ojcowskie). To są bardzo rozczeniowe dzieci, bardzo rozpuszczone i przyzwyczjone do tego że wujek cały jest ich na wyłączność. Ja w czasie tych wizyt, w których uczestniczy jego matka i siostra z dziećmi, czuje się jak piąte koło u wozu, a mój mąż ma to gdzieś bo zajmuje się swoimi ukochanymi pupilkami (jego siostra rozmawia z jego matką o swoich sprawach). Zupełnie tak, że w momencie gdy ich widzi wszystko i wszyscy przestają się liczyć. Nigdy nie mogę złego słowa powiedzieć odnośnie tych dzieci, choć oni nawet nie powiedzą mi dzień dobry nieraz. Dodatkowo mój mąż jest bardzo uzależniony od tych wizyt, a ja ich nienawidzę, ale nie chcę żeby zawsze jeździł sam. Robi awantury gdy chcę coś innego zaplanować, nie liczy się z moimi uczuciami, bardzo częśto się o to kłócimy, on nie rozumie mnie, uważa że ma normalne relacje, ale zawsze chce siebie/nas dostosowywać do planów siostry. Inicjatywa spotkań zawsze wychodzi od niego, nie od jego siostry. Poza wizytami też ma stały kontakt z tymi dziećmi, bardzo się nimi przejmuje, zawsze się zainteresuje wszystkim co ich dotyczy, nawet najmniejszymi drobiazgami. Jego siostra ciągle wysyła mu ich zdjęcia, które on skrzętnie kolekcjonuje. Jest to bolesne, bo przedkłada swoich siostrzeńców nade mnie, jakby woli doprowadzić do rozpadu małżeństwa, niż zmienić swoje zachowanie na mniej zaangażowane :(. Mówi że jego mamie i siostrze to nie przeszkadza, tylko mnie, że ich po prostu lubi, ale to jest zdecydowanie zbyt lekkie określenie. Czuję się jakbym związała się z mężczyzną który ma dzieci z innego związku i ma z nimi zasądzone regularne wizyty, a tak przecież nie jest...Doszło do tego nie znoszę ich bardzo i mojego mężą też, już przestałam go szanować, ponieważ tak daje sobą rozporządzać jakimś dzieciom, nie da na nich złego słowa powiedzieć, a mnie obraża jak mówię w czasie kłótni że nie powinno tak być, że to nie jest normalne. Niestety, ale wzięło się to z tego, że mój mąż zanim mnie poznał, to nie miał nikogo i już wtedy inwestował cały wolny czas w swoją rodzinę, w te dzieci. Sygnały do mnie docierały, ale wedle kobiecego myslenia, miałam nadzieję że to się z czasem wyreguluje, szczególnie po ślubie. Ponadto mąż sam wychowywał się bez ojca i twierdził, że jego wujkowie zachowywali się tak jak on teraz. Ogólnie mąż jest dla mnie dobry, poza tym problemem nie mam większych zastrzeżeń, ale bardzo mi przeszkadza ta jego postawa i od jakiegoś czasu myślę że i tak jego uczucia do mnie nigdy nie będą więkswze niż do jego rodziny, siostrzeńców. Jest to myśl dla mnie bardzo niekomfortowa i nieznośna. Uważąm że żona powinna być najważniejsza, a przynajmniej od siostrzeńców! Myślę już o rozwodzie, czy cokolwiek da się w tej sytuacji zrobić? Byliśmy kiedyś raz u psychologa z mężem, zgodził się dla świętego spokoju, ale nic to nie dało.
Poblemem, z jakim się borykam, jest odnalezienie się w towarzystwie nowych osób
Dzień dobry moim problemem, z jakim się borykam, jest odnalezienie się w towarzystwie nowych osób, próba podejmowanych czynności nawet gdy mi nie wychodzą to ze strony najbliższych pojawia się automatycznie krytyka , wypowiadanie ze strony najbliższych osób słów że sobie nie poradzę w życiu, na nic się nie nadaje. Na mnie te słowa działają bardzo boleśnie i wszystkie te słowa i czyny tłumie w sobie i przeżywam.
W telefonie żony odkryłem filmik, który obawiam się, że komuś wysłała. Nie wiem co robić.
Dzień dobry, dzisiaj przypadkiem, chcąc obejrzeć nasze wspólne zdjęcia z córką, które robiła Żona jakiś czas temu, odkryłem w telefonie Mojej Żony filmik jak robi striptiz piersi. Nie widać na nim twarzy, ale na dłoni nie ma obrączki. Był to czas, kiedy byłem z córką na spacerze, dzień przed wyjazdem na kurs wojskowy. Bardzo mnie to zszokowało, ponieważ żona nigdy nie przesyłała mi takich filmików. PRAWDOPODOBNIE filmik został do kogoś wysłany, ale na to nie mam dowodów. Jest mi bardzo przykro i nie wiem czy zrobić konfrontację, czy nie wychylać się i obserwować żonę, jednocześnie próbując podreperować nasze relacje ? Nie jesteśmy skłóceni, ale sam wiem, że w naszym związku przydałoby się więcej "ognia".
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!