
- Strona główna
- Forum
- związki i relacje
- Jak rozmawiać o...
Jak rozmawiać o fantazjach seksualnych w związku?
Witam, mam 27 lat, moja narzeczona 26 i jesteśmy rok po zaręczynach i ogólnie 7 lat razem. Pewnego dnia moja wtedy jeszcze dziewczyna, bo to było przed zaręczynami (dokładnie nie pamiętam ile przed) oznajmiła mi, że chciałaby z innym spróbować - ja się zgodziłem, ale dalej nic z tym nie zrobiliśmy. Gryzie mnie ta myśl o tym i zaczynam o tym fantazjować no po prostu podniecałby mnie ten fakt (ludzie mają różne fantazje) a mi to pasuje. Teraz ona twierdzi, że jednak by nie chciała. Nie wiem co o tym myśleć, bardzo mnie to męczy, nie próbowałem z nią rozmawiać o tym, bo się boję jej reakcji bardziej tego, że pomyśli, że jej nie kocham (ale tak nie jest, bo bardzo ją kocham). Myślę, że nasza ogólna relacja jest w porządku, potrafimy się dogadać, wiadomo, że nieraz się pokłócimy, ale to jak w każdym związku są kłótnie. Co o tym myślicie i co byście zrobili w mojej sytuacji? Naprawdę jest mi ciężko przestać myśleć.
BK
Klaudia Dynur
Dzień dobry,
fantazje seksualne, o ile nie są niezgodne z obowiązującym prawem i nie odbywają się bez zgody, są zupełnie normalne i zdrowe, podobnie różne konfiguracje związków (jak np. związki poliamoryczne). Pana narzeczona ma prawo do wyrażenia chęci lub jej cofnięcia, podobnie jak Pan. Waszą wspólną decyzją jest to, czy zgodzicie się na realizację fantazji czy nie. Istotna byłaby szczera rozmowa na ten temat przeprowadzona w bezpiecznych warunkach. Ma Pan prawo do strachu o reakcję narzeczonej, ponieważ temat ten dotyczy bardzo intymnej sfery, jednak proszę zauważyć, że narzeczona wcześniej wyraziła taką chęć, a więc można by sądzić, że na takie rozmowy jest otwarta. Może się okazać, że po ponownym wniesieniu tematu, powiedzeniu, jak każde z was widzi taką fantazję i ustaleniu bezpiecznych granic, wcześniejsza chęć może się znów pojawić. W przypadku odpowiedzi odmownej, należy ją uszanować, dbając o granice partnerki.
Jeśli jednak myśli stawałyby się natrętne i utrudniały codzienne funkcjonowanie, warto zwrócić się do specjalisty, w celu zaopiekowania tematu.
Pozdrawiam serdecznie
Klaudia Dynur
Psycholog, seksuolog w trakcie szkolenia
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Monika Figat
Dzień dobry,
niedopowiedzenia zabijają powoli - osobę i/lub związek.
Ważne jest, by z łagodnością przyjąć swoje myśli i fantazje – nie świadczą one o braku miłości, a raczej o naturalnej ciekawości i potrzebach. Fantazje seksualne są powszechne i nie muszą oznaczać, że chce Pan je realizować w rzeczywistości.
Zachęcam do szczerej rozmowy z narzeczoną o swoich uczuciach, jeśli czuje Pan gotowość – otwartość może wzmocnić zaufanie w relacji. Proszę pamiętać, że trudne myśli nie definiują Pana jako partnera, a praca nad akceptacją ich obecności może przynieść ulgę.
Może warto zacząć rozmowę w ten sposób:
Fakty ("kiedyś powiedziałaś, że chciałabyś spróbować..." "potem porzuciliśmy temat")
Uczucia ("to mnie zaciekawiło..." "teraz męczy mnie, że mamy taką niedopowiedzianą sytuację")
Konsekwencje ("trudno mi o tym zapomnieć bez wyjaśnienia sytuacji")
Oczekiwania ("co powiesz na to, żebyśmy o tym porozmawiali?")
Nawet jeśli teraz wydaje się to trudne i męczące, można nad tym pracować i znaleźć spokój w związku.
Serdeczności i powodzenia
Monika Figat, Psycholog [Warszawa i on-line] | monikafigat.pl
Elza Grabińska
Szanowny Panie,
to, co Pan opisuje, wcale nie musi oznaczać, że coś jest „złe” czy „nienormalne”. Fantazje seksualne potrafią być bardzo różne, a to, że jakaś myśl podnieca, nie oznacza automatycznie, że chce się ją realizować w rzeczywistości albo że kocha się partnerkę mniej. Jeśli uważa Pan, że Wasza relacja jest generalnie dobra i potraficie spokojnie rozmawiać, to właśnie jasna, szczera komunikacja może być tu kluczowa. Nie chodzi o to, żeby naciskać ją na coś, czego już nie chce, tylko żeby wyjaśnić, co Pan czuje. Często samo nazwanie tematu i danie sobie przestrzeni do rozmowy zmniejsza napięcie.
Wszystkiego dobrego, Elza Grabińska, psycholog.
Dorota Figarska
Witam, z Pana słów wynika, że to, czego Pan się boi to myśl, że narzeczona mogłaby poczuć się zagrożona albo uznać, że jej Pan nie kocha. To zrozumiałe, zwłaszcza jeśli związek jest dla Pana ważny.
Warto jednak na chwilę zatrzymać się nie przy tym, czy Pan w ogóle czuje potrzebę dzielenia się tą fantazją, czy raczej potrzebuje Pan najpierw sam ją zrozumieć. Dobrze zadać sobie pytanie, co Pan o sobie myśli, mając takie wyobrażenia. Czy budzą one wstyd, poczucie winy, lęk, czy są po prostu jedną z wielu fantazji, które nie mają przełożenia na realne decyzje. Fantazje nie definiują miłości ani związku. Ważniejsze jest to, jak Pan się z nimi czuje.
Jeżeli nie ma w Panu potrzeby realizowania tego w rzeczywistości, a jedynie uporządkowania myśli i emocji, nie ma obowiązku wprowadzania tego tematu do relacji. Oczywiście, jeśli czuje Pan potrzebę, może Pan spróbować porozmawiać z narzeczoną o waszych fantazjach. Warto zacząć od poznania jej aktualnych przekonań, a dopiero potem zastanowić się, czy jest to bezpieczny grunt, żeby mówić o sobie.
Psycholog Dorota Figarska

Zobacz podobne
Witam. Mam problem. Nie wiem co mam robić. Jestem w związku partnerskim od 28.11.2015 roku. Nigdy nie mieszkaliśmy razem. Od ponad dwóch lat mój partner przebywa za granicą 600 km ode mnie. Zaczyna mi to przeszkadzać. Wyjechał, bo ma długi. Rozmawiałem z nim. mówi, że to nie takie proste. Dla mnie jest proste. Ja mam tu w Polsce stałą pracę i własne mieszkanie. On za granicą nie ma nic na stałe. Za wynajem płaci niecałe 800 euro miesięcznie. Z czego jeszcze dokłada mu firma agencja pracy do maja a potem całość bez pomocy. Chce aby wrócił, ale mam dość rozmowy z nim o tym , mam wrażenie, że to nic nie daje. Brakuje mi bliskości psychicznej, jak i fizycznej. Codziennych rozmów twarzą w twarz. Wspólnych randek raz w tygodniu. Mówię, że ma zapewnione mieszkanie u mnie. Musi spłacać tylko długi. Miał być rok, a jest już ponad dwa lata. Nie wiem co mam robić? Staram się dystansować i nie inicjować pierwszy rozmów, pokazać mu, że teraz on musi zrozumieć, czego chce. Czy wybiera mnie i życie ze mną w Polsce czy za granicą? Wielokrotnie mnie zdradzał. Wybaczyłem każdą zdradę. Chciałem za bardzo. Chce się wycofać całkowicie i odpisywać tylko wtedy, kiedy on napisze. Powielam tekst. Wczoraj dostałem esemesa o tym, że wyjazd do Budapesztu od 1 do 6 kwietnia planowany od października/listopada nie odbędzie się. Miał przyjechać na moje urodziny, wziąć wolne na 13 marca, ale nie - przesunął na 14 marca. Nigdy nie dotrzymuje obietnic. Myślałem, że tym razem będzie inaczej. Niepotrzebnie się łudziłem. Jestem głupi i naiwny. Rozmawialiśmy był u mnie 23/24 luty , nic to nie dało. Chodzi o przyjazd do Polski na stałe. Rozmawialiśmy spokojnie. Wczoraj, że jednak narazie nie da rady wrócić. Wszystko wymówka. Nie czuję się kochany. Jak mam to zakończyć ? Cierpię coraz bardziej. Przed najbliższymi udaje, że wszystko gra, a w środku rozpierducha na maksa. Mam dość! Odpisałem mu, że może do mnie nie przyjeżdżać, że mam tego dość , że wiedziałem, że tak będzie. Chce być szczęśliwy, nie samotny ....
Mam wątpliwości czy kocham męża. Związek 9-letni. Z jednej strony łączy nas wiele wspomnień i dobrych chwil. Jesteśmy fajnymi kumplami, ale mam wrażenie, że to zbyt mało na małżeństwo. Że trochę niszczy nas taka codzienność, obowiązki, rutyna i zmęczenie, które przeplata się ze złością. Czasami częściej jestem zdenerwowana niż szczęśliwa. W takich momentach przychodzi bardzo dużo wątpliwości i rozważań o lepszym partnerze. O kimś bardziej pasującym albo łatwiejszym do porozumienia się. Z jednej strony nie chcę kończyć związku, jak zepsutą zabawkę i wymieniać na lepszy model, bo nie o to chodzi. A z drugiej strony coraz częściej bywają momenty osamotnienia i poczucia, że po prostu mam dość. Jak ugryźć ten temat? Jakie pytanie sobie zadać, a jakie tematy poruszyć z mężem? Czuję się zagubiona, bo mam wrażenie, że to przecież "nic takiego", że brakuje mi konkretów, ale jednak efektuje niezadowoleniem ze związku i ostatecznie ze wspólnego życia.
Męczy mnie niezmiernie to, że jestem często zaczepiana, gdy wychodzę z domu. Nieraz boję się i odczuwam napięcie, gdy mam wyjść w bardzo kobiecym stroju, sama, wieczorem. Lubię chodzić po centrum Warszawy, ale niestety na ulicy spotkały mnie okropne zdarzenia ze strony idiotycznych facetów, którzy albo klepnęli mnie w pośladek, kilka razy ktoś do mnie podszedł i nie chciał odejść, wyzywał mnie, gdy powiedziałam, że nie jestem zainteresowana. Mam dosyć tego, że jako młoda i piękna kobieta nie mogę się czuć bezpiecznie. Przez to często odczuwam zniechęcenie i boję się wychodzić z domu.
Ta sytuacja jest błędnym kołem, ponieważ nie mam koleżanek od jakiegoś czasu ani partnera, a chciałabym mieć. Często widzę, że jestem obiektem pożądania, jednak albo jest to natrętna a wręcz przemocowa uwaga, albo zazdrość ze strony kobiet. Chciałabym kogoś poznać, nie wiem jednak, jak i jak pozbyć się lęku przed tym, żeby móc wyjść na miasto, ubrana tak jak chcę, nie jestem ubrana wulgarnie, tylko kobieco, a nawet jeśli ktoś się ubiera wyzywająco to jego sprawa i sam ubiór nigdy nie jest zaproszeniem.

