Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak rozmawiać z młodszym rodzeństwem o bliznach po samookaleczeniu?

Treść wrażliwa
Mam blizny po samookaleczeniu, a dokładniej po cięciu się. Nie są one duże, bo nie były głębokie, więc po zagojeniu to są wyłącznie białe wyraźne kreski. - Natomiast jest ich bardzo dużo i widać że to nie było jednorazowe, ani przez przypadek. Co powiedzieć mojemu młodszemu rodzeństwu? Na razie nie chcę wchodzić w szczegóły i wtajemniczać ich skąd to mam, oraz dlaczego to zrobiłam. Najstarszy z rodzeństwa ma 10 lat, więc są mali i mówienie o tym nie będzie dobre. Boję się że zinterpretują to jako jedną z form radzenia sobie z czymś trudnym, jednak unikanie tematu, lub olewanie ich pytań też nie wydaje mi się najlepsze. Co zrobić? Tak żeby zaspokoić ich ciekawość?
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

  Bardzo odradzam rozmowę z 10 latkiem o tych bliznach.  Z drugiej strony nie można też narażać zaufania dziecka. Należy pamiętać, że dzieci doskonale wyczuwają emocje, lęk czy napięcie. Można powiedzieć bardzo ogólnie, aby się nie martwiły, że kiedyś coś się wydarzyło, ale to się już nie powtórzy. I tutaj delikatnie uciąć temat przenosząc uwagę na coś innego. Można powiedzieć" Kiedyś stało się coś złego, ale nie martwcie się, już jest w porządku. Obiecuję, że jak będziecie starsi, to wtedy wrócimy do tematu". Możesz ich przytulić i uśmiechnąć się, aby zobaczyli, że naprawdę jest dobrze i nic ci nie zagraża. Ważne, abyś się nie najeżać kiedy pojawi się pytanie. Dzieci w tym wieku zadają wiele pytań. I to jest ich prawo. Odpowiedź musi być ogólna, ale jednocześnie zaspokoić ich ciekawość. 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Jagoda Jek

Jagoda Jek

W tej sytuacji nie trzeba ani opowiadać całej historii, ani wymyślać nieprawdziwego wyjaśnienia. Dzieciom zwykle wystarcza prosta, spokojna odpowiedź, dostosowana do ich wieku.

Możesz powiedzieć coś w stylu:

„To są stare blizny. Zrobiły się w czasie, kiedy nie radziłam sobie z pewnymi trudnymi rzeczami. Teraz dbam o siebie i mam pomoc. To nie jest coś, co chciałabym teraz szerzej tłumaczyć, ale dziękuję, że pytasz.”

Jeśli będą dopytywać, skąd dokładnie się wzięły:

„Zdarzyło mi się zrobić sobie krzywdę. Dzisiaj wiem, że są dużo lepsze sposoby radzenia sobie z trudnymi emocjami i z nich korzystam. Nie chcę jednak opowiadać o szczegółach, bo to temat dla dorosłych.”

To podejście ma kilka zalet:

nie okłamuje dzieci,

nie normalizuje samookaleczania jako sposobu radzenia sobie,

pokazuje, że problemy można przeżywać i szukać pomocy,

jednocześnie stawia granicę i chroni je przed treściami, na które są jeszcze za małe.

Jeśli któreś z rodzeństwa ma 10 lat i jest bardzo dociekliwe, może zapytać: „Ale dlaczego to zrobiłaś?”. Wtedy wystarczy odpowiedzieć:

„Bo przeżywałam wtedy bardzo trudny czas i nie wiedziałam jeszcze, jak sobie z nim poradzić. Teraz wiem, że są bezpieczniejsze sposoby i z nich korzystam.”

Nie ma potrzeby mówić o cięciu, emocjach czy szczegółach. Najważniejsze jest przekazanie, że to nie był dobry sposób, że należał do przeszłości i że dziś szukasz pomocy oraz innych metod radzenia sobie. Dzięki temu zaspokajasz ich ciekawość, a jednocześnie zmniejszasz ryzyko, że odbiorą samookaleczanie jako rozwiązanie problemów.

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry. 

Najlepszym rozwiązaniem jest podanie młodszemu rodzeństwu prostej, ogólnej odpowiedzi, która zaspokoi ich ciekawość bez wchodzenia w szczegóły – może Pani powiedzieć, że to stare ślady z czasów, gdy miała Pani trudniejszy moment w życiu i nie wiedziała jeszcze, jak inaczej sobie pomóc, ale teraz jest już dobrze i uczy się Pani dbać o siebie w bezpieczny sposób. Taki komunikat zdejmuje z tematu aurę tajemnicy, chroni maluchy przed zbyt trudnymi informacjami, a jednocześnie jasno pokazuje, że samookaleczanie nie jest właściwą ani jedyną drogą radzenia sobie z problemami.

Powodzenia!

Bożena Nagórska

Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry. To, że chce Pani odpowiedzieć rodzeństwu spokojnie i adekwatnie do ich wieku, świadczy o dużej odpowiedzialności. Nie trzeba opowiadać o szczegółach. Można powiedzieć: „To są blizny z czasu, kiedy bardzo było mi trudno. Teraz sobie z tym radzę i jestem bezpieczna. Kiedy będziecie starsi, jeśli będę gotowa, opowiem więcej.” Taka odpowiedź zaspokaja ciekawość, a jednocześnie nie normalizuje samookaleczeń jako sposobu radzenia sobie z emocjami. Jeśli pytania będą wracać, warto odpowiadać krótko, spokojnie i dostosowując treść do wieku dzieci. Życzę Pani dużo siły.

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska 

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Myślę, że nie ma potrzeby opowiadać dzieciom całej historii, jeśli nie czuje się Pani na to gotowa. Jednocześnie warto odpowiedzieć w sposób prosty i zgodny z prawdą, dostosowując przekaz do ich wieku. Może Pani powiedzieć na przykład: „To są stare blizny. Powstały w czasie, kiedy było mi bardzo trudno i nie umiałam wtedy dobrze poradzić sobie z emocjami. Dzisiaj dbam o siebie w inny sposób i nie musisz się o mnie martwić.”

Taka odpowiedź zaspokaja ciekawość, a jednocześnie nie przedstawia samookaleczania jako sposobu radzenia sobie z cierpieniem. Jeśli dzieci będą dopytywać, warto odpowiadać tylko na tyle, na ile jest to adekwatne do ich wieku, bez wchodzenia w szczegóły. Samo to, że zastanawia się Pani, jak rozmawiać z rodzeństwem odpowiedzialnie, pokazuje dużą troskę o ich dobro, to dobry punkt wyjścia do takiej rozmowy.

Wszystkiego dobrego.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Jakub Pawłowski

Jakub Pawłowski

Myślę, że nie trzeba wybierać między pełnym wyjaśnieniem a unikaniem tematu. Dzieci zwykle najbardziej potrzebują prostego komunikatu, że są bezpieczne. Można powiedzieć: „To blizny sprzed wielu lat. Powstały w czasie, gdy było mi bardzo trudno. Dzisiaj już sobie z tym poradziłam, nie chcę opowiadać o szczegółach.” To daje odpowiedź, stawia granicę i jednocześnie pokazuje, że z trudności można wyjść. Jeśli rozmowa będzie kontynuowana, warto podkreślić, że kiedy ktoś przeżywa coś bardzo trudnego, najlepszym rozwiązaniem jest zwrócenie się po pomoc do zaufanych dorosłych, a nie radzenie sobie z tym w samotności.


MONIKA BULIŃSKA

MONIKA BULIŃSKA

To dośc trudna sytacja, ponieważ z jednej strony nie chce Pani okłamywać rodzeństwa, ale z drugiej są to małe dzieci, które nie są jeszcze prawdopodobnie gotowe na przyjęcie tej prawdy - co więcej mogłyby przejąć ten mechanizm rozładowywania emocji. Można spróbować powiedzieć, że to są stare rany, które kiedyś się pojawiły, ale teraz już o nie dbam i wszystko jest w porządku. Taka odpowiedź jest wystarczająco neutralna, nie wprowadza dzieci w błąd, a jednocześnie nie musi ujawniać trudnych szczegółów, do których maluchy mogą nie być przygotowane.Ważne jest, żeby zaznaczyć, że Pani się sobą opiekuje i że dzieci nie muszą się martwić. Można też spróbować tak, że czasem dorośli mają skaleczenia, które po prostu wymagają opatrzenia, tak jak kiedy wy się skaleczycie i trzeba założyć plasterek.
Edyta Kotula

Edyta Kotula

Dzień dobry, 

Myślę, że samo to, że zastanawiasz się nad tym, jak odpowiedzieć młodszemu rodzeństwu, pokazuje, jak bardzo zależy Ci na ich dobru. Chcesz być z nimi szczera, ale jednocześnie nie obciążać ich czymś, na co są jeszcze za mali. To bardzo rozsądne podejście. Nie musisz opowiadać całej historii ani tłumaczyć, dlaczego te blizny się pojawiły. Dzieci w wieku 10 lat i młodsze nie potrzebują znać wszystkich szczegółów, żeby poczuć się bezpiecznie. Często wystarczy krótka, spokojna odpowiedź, np, że to są stare blizny z czasu, kiedy było Ci bardzo trudno. Teraz nie chcę o tym rozmawiać, bo to dla Ciebie osobisty temat, ale jesteś bezpieczna i nic złego się teraz nie dzieje. Jeśli będą dopytywać, nie musisz wymyślać innych historii ani się tłumaczyć. Możesz po prostu powiedzieć, że zrozumieją to lepiej, kiedy będą starsi. Dzieci zwykle wyczuwają, kiedy dorosły odpowiada spokojnie i z życzliwością. Nie zawsze potrzebują wszystkich odpowiedzi. Najważniejsze jest to, żeby nie zostawić ich z poczuciem, że wydarzyło się coś, co nadal Ci zagraża. Jednocześnie masz pełne prawo chronić swoją prywatność. To, że nie jesteś gotowa opowiadać o swoich doświadczeniach, nie oznacza, że robisz coś złego.

 

komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Podejrzewam u siebie PTSD, nie mam żadnego wsparcia, jednocześnie muszę opiekować się matką, nie mam siły ani zdrowia psychicznego na to. Proszę o pomoc!
Witam, mam na imię Damian i mam 30 lat. Gdy miałem 24 cały mój świat legł w gruzach. Zmarł mój ojciec śmiercią tragiczną, przez co się poniekąd obwiniałem i mam podejrzenie zespołu stresu pourazowego aczkolwiek nie badałem tego. Przez te 6 lat wszystko w rodzinie było na mojej głowie, ponieważ siostra, jak i matka uciekły w alkohol. Mi się też to udzieliło niestety jednakże panuje nad życiem. Ale do sedna sprawy i pytania: Moja mama przez wiadomość o tym, iż rozchodzę się z kobietą, z którą byłem 8 lat doznała udaru mózgu. Teraz jest w stanie stabilnym, aczkolwiek po udarze nastąpił zespół Korsakowa. Mama za 3 tyg prawdopodobnie wyjdzie ze szpitala, ale lekarz powiedział, że będzie potrzebowała opieki do końca życia. Stąd moje pytanie: co ja mam zrobić? Mam w końcu pomyśleć o sobie i zachować się egoistycznie i poświęcić się sobie czy opiekować się matką, która tak naprawdę pół życia miała mnie, gdzieś, bo dzieciństwo też łatwe nie było. Boję się o swoje zdrowie. Mam napady lęków w nocy i problemy ze snem. Byle błachostka potrafi u mnie wywołać uderzenia stresu. Czuję się, jakbym był za wszystkich odpowiedzialny, ale o mnie nikt nie pomyśli. Co robić?
Wyjście ze szpitala psychiatrycznego - poszukuję kogoś, kto da nadzieję na dobrą terapię.

Witam, właśnie będę wychodził ze szpitala psychiatrycznego, w którym zeszkli mi z leków, pozostawiając tylko pregabaline i lek nasenny. Mówią, że potrzebuje terapii, bo mam zaburzenia osobowości i że leki nie pomogą (testowali wychwyt serotoniny nie działa). Byłem w życiu u 14 psychoterapeutów w różnych nurtach i 3 szpitalach psychiatrycznych razem 12 miesięcy. Straciłem wiarę i psychoterapię i psychiatrię po takim czasie czuje wielki ból i smutek i chcę się zabić, ale nie chce tego robić, jeżeli jakaś opcja żeby mi pomóc.

Zmiana klasy w szkole – dziecko bez przyjaciół, jak pomóc?
Mój syn idzie teraz do klasy 4 i dyrekcja szkoły postanowiła że wszystkie dzieci z klas 3 zostaną wymieszane. Były rozmowy z rodzicami a nawet ankieta dla dzieci gdzie mogły wskazać z kim mają dobre relacje a z kim złe. Każde dziecko miało pójść do nowej klasy z przyjaciółmi a tak się nie stało. Ogłaszając listę klas 4 mój syn nie ma ani jednego kolegi. Wymieniał ich 5-6 i wszyscy znaleźli się w innej klasie. Dziecko płacze, jest przygnębione, czuje się oszukane i nie chce we wrześniu iść do szkoły. Dyrekcja się na to wszystko wypina i twierdzi, że robi wszystko dla dobra uczniów, że syn dostanie opiekę psychologa we wrześniu ale czy nie lepiej zaradzac czemuś niż doprowadzać dzieci do złego stanu psychicznego a potem leczyć? Nie jesteśmy jedynymi rodzicami którzy tak mają i tak się czują. Proszę Państwa o opinię w tej sprawie. Czy taki model szkoły jest słuszny i działa dla dobra dziecka? Czy według Państwa dzieci nie powinny iść dalej w takim samym składzie jak w klasie 3? Jesteśmy załamani całą sprawą a dziecko ma zepsute wakacje od kilku dni. Proszę o pomoc i wyrażenie opinii.
Mąż socjopata. Grozi mnie i dzieciom. Przez kredyt na dom z powrotem go wpuściłam do życia.

Ponad 3 lata po pierwszym rozwodzie związałam się z mężczyzną 9 lat młodszym. Szybko się wprowadził (nie do końca to była wspólna decyzja), zaskarbił sobie zaufanie dzieci. Był spokojny, małomówny, tolerancyjny. Rodzice jego też nas zaakceptowali. Przeszliśmy razem covid, śmierć mojego Taty. Sprawiła ona, że zawalił mi się świat. Szybko, niemal bez zastanowienia podjęłam decyzję, że tak-to jest ten na resztę życia. I udawałam, że nie widzę, że jest obrażalski nie wiadomo z jakich powodów, że po alkoholu nie jest ok, że najlepiej nie mieć swojego zdania. 

Wzięłam Mamę pod swój dach, żeby ją wspierać po śmierci Taty. Zrobiło nam się ciasno, więc decyzja o kupnie domu, wspólny kredyt (mój wkład własny to w zasadzie materiały, wszystkie prawie sprzęty są kupione za pieniądze z darowizny Mamy i spadku). Mąż zadeklarował, że on wszystko zrobi (naprawdę potrafi wszystko). Sytuacja niemal idealna. 

Ale zaczął odkrywać swoje oblicze. Skoro już nie mieszkał u mnie, to przestał się kryć ze swoimi socjopatycznymi zachowaniami. Dodam, że mąż jest osobą bardzo inteligentną ze świetną pamięcią. Wyzwiska i groźby z byle powodu- zjeb genetyczny, strzęp, pier..kretynka, Nie tylko po alkoholu. Poniżanie mnie i dzieci, że jesteśmy patusami, że zgnijemy bez niego, że on będzie stał i patrzył jak to wszystko sie wali. 

Żale do teściowej tylko wzmogły jej wielką chorobliwą miłość do syna. Była nawet konfrontacja - w której mamunia ostatecznie wygłaskała i wyściskała synusia, bo to my jesteśmy tym złym obozem, a on najcudowniejszy. 

I tak cyklicznie sie wszystko powtarzało, moje uczucie wyparowało, kiedy przyskoczył do mnie z nożem. Dlaczego mu na to pozwalałam- nie wiem. 

Za chwilę były Święta, wtedy nagle zmarła moja Mama. Mam do siebie ogromny żal, że powiedziałam jej wiele przykrych słów, kierowana fałszywym poczuciem solidarności z panem i władcą. 

Niedługo on się zwolnił z pracy, bo miał podjąć lepiej płatną załatwioną przez jego ojca. 4 miesiące siedział na moim utrzymaniu. Teściowie dokładali do kredytu i głaskali po glowie. 

Byłam u prawnika, jeszcze rok temu było mnie stać na rozwód z jego pomocą, dziś nie. Kredyt, pożyczka, bo siostra upomniała sie o zachowek.. Wszystkie oszczędności poszły w remont i na utrzymanie domu i rodziny. On o tym dobrze wie, od początku jak powyzywał, pogroził to uciekał pod skrzydła mamusi. A ona cieszyła się z jego obecności i nawet nie zapytała czy mam z czego żyć i czy może mi jakoś pomóc. W końcu jej powiedziałam, że w tym trójkącie ja nie chcę żyć. Niewiele to dało. 

Kolejna akcja, kolejna ucieczka, tekst teściowej - że może mu coś powiedziałam skoro sie tak zachował (wyzwiska i link do artykułu, gdzie mąż dusił i zakopał zwłoki żony). Przestałam odbierać telefony od teściowej, prawie miesiąc nie mieszkaliśmy razem. Byłam szczęśliwa, ale i pełna niepokoju o przyszłość. Doradca kredytowy utwierdził mnie w przekonaniu, że nie udźwignę zobowiązań, więc nadal z nim jestem i dzień w dzień myślę co z tym zrobić. Dodam, że syn rozpłakał się przy wychowawczyni, że ojczym mu groził, byłam wzywana do szkoły, niczemu nie zaprzeczyłam, ale powiedziałam, że kontroluję sytuację. Dzieci są dla mnie najważniejsze, córka ma 19 lat i ma lęk społeczny, nie odzywa się do mnie po tym, jak pozwoliłam mu wrócić do domu. Nie chcę kolejnej przeprowadzki, fundować dzieciom i sobie. Całe życie moich rodziców jest włożone w ten dom(pieniążki z darowizny i spadku). Chcę tu zostać, ale uwolnić się od tego socjopaty (sam sie do tego przyznał). Proszę o odpowiedź, czy mamy szansę na normalne życie.

Jak poradzić sobie z przywiązaniem do toksycznej byłej partnerki po 7‑letnim związku i rozstaniu
Dzień dobry, zmagam się z bardzo silnym przywiązaniem emocjonalnym do byłej partnerki była moją pierwszą miłością. Byliśmy razem 7 lat. W trakcie związku znosiłem wiele trudnych sytuacji: szantaż emocjonalny, grożenie samobójstwem, przedstawianie mnie jako złej osoby przed innymi ludźmi. Na końcu zostałem też oszukany i zdradzony. Od rozstania minęło już 8 miesięcy, ale myśli o niej wracają praktycznie codziennie. Kilka dni temu przypadkowo się spotkaliśmy chwilę porozmawialiśmy, a później wymieniliśmy się dłuższymi wiadomościami SMS od tego momentu mysli wrociły z podwójną silą. Zapewniała mnie, że się zmieniła i że chce o mnie walczyć lecz jasno powiedziałem że ma mnie zostawić w spokoju Ja nie chcę ponownie przechodzić przez to wszystko, co było wcześniej. Problem w tym, że mimo tej świadomości, myśli o niej nie dają mi spokoju i bardzo mnie to męczy, a wręcz niszczy psychicznie. Dodatkowo przez ten związek straciłem znajomych i obecnie nie mam wokół siebie ludzi. Nie mam też motywacji ani ochoty na nic, żeby czymś zająć głowę. Jak sobie poradzić z takim przywiązaniem i powracającymi myślami?
komunikacja

Umiejętności komunikacyjne – klucz do skutecznej komunikacji

Skuteczna komunikacja to klucz do sukcesu w życiu osobistym i zawodowym. W tym artykule przyjrzymy się bliżej temu, czym są umiejętności komunikacyjne, jaką rolę odgrywają w naszym życiu i jak możemy je rozwijać.