Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak rozpoznać uzależnienie od grania i czy można sobie z tym poradzić samemu?

Witam, mam pytanie… Czy jeśli gram co jakiś czas (czasem parę razy w miesiącu) od jakiś 3 lat, to jest możliwość, że jestem uzależniony? Często mówię sobie „już nigdy więcej”, a jednak po jakimś czasie zawsze mnie znowu kusi… Jeśli od ostatniego grania minie parę dni, to chęć grania jest niewielka i nie myślę o tym, lecz zawsze po, dajmy na to, odblokowaniu konta znowu mam wielką ochotę zagrać. Czy da się samemu z tego wyjść?

User Forum

Anonim1994

5 miesięcy temu
Katarzyna Kubińska

Katarzyna Kubińska

Dzień dobry,

granica pomiędzy nawykiem, pasją i uzależnieniem behawioralnym jest płynna. To naturalne, że czasem czujemy nieodpartą chęć pochłonięcia się w zajęcia, które przynoszą nam dużo przyjemności, zwłaszcza w momentach, kiedy doświadczamy więcej stresu, zmęczenia. 

Czasem taka wzmożona chęć pojawia się właśnie pod wpływem wyzwalaczy — np. kiedy wiemy, że to jest możliwe po długim czasie abstynencji. Możemy porównać tę sytuację do takiej, kiedy ktoś uzależniony od alkoholu z przyczyn zdrowotnych lub z powodu wszycia disulfiramu (tzw. wszywka alkoholowa) wyczekuje miesiącami momentu, kiedy będzie mógł się napić. 

Więc tak, poczucie przymusu, nawet jeśli pojawia się po dłuższym czasie, może świadczyć o rozwoju uzależnienia i można domniemywać, że jeśli pojawia się myśl "już nigdy więcej" to proces grania wymyka się spod kontroli. 

Jednak to, co można z tym zrobić, bardzo zależy od wielu czynników i Pana potrzeb.

Być może nie trzeba będzie rezygnować całkowicie z grania, a jedynie zaplanować strategię, aby lepiej kontrolować, kiedy Pan zaczyna i kończy grę, w jakich odstępach czasu, aby nie miało to negatywnych konsekwencji. Potrzeba dokładnego wywiadu i przyjrzenia się sytuacji.

4 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Piotr Karpiński

Piotr Karpiński

To, co opisujesz wskazuje na problem z kontrolą grania – to już sygnał ryzyka uzależnienia. Samemu można próbować (blokady kont, unikanie bodźców, szukanie alternatyw), ale najskuteczniejsza droga to kontakt ze specjalistą od terapii uzależnień lub grupą wsparcia, np. Anonimowi Hazardziści. Im szybciej zareagujesz, tym łatwiej przerwiesz ten cykl.

4 miesiące temu
Rafał Setla

Rafał Setla

Już sama świadomość własnego zachowania i wątpliwości wobec niego jest bardzo ważnym krokiem :) 

Na podstawie tego, co opisujesz:

Gram okazjonalnie, ale zauważasz pewien wzorzec: po pewnym czasie powraca silna chęć grania, mimo że wcześniej deklarowałeś sobie „już nigdy więcej”.

Kiedy od gry minie kilka dni, pragnienie grania jest niewielkie, ale po powrocie do konta pojawia się silna pokusa.

To sugeruje, że może pojawiać się pewien mechanizm „trigera” sytuacji lub bodźca (w tym przypadku odblokowania konta), który wywołuje silną potrzebę gry. Nie oznacza to automatycznie pełnego uzależnienia, ale wskazuje, że gra wywołuje w Tobie trudne do kontrolowania impulsy.

Jeśli pytasz o możliwość wyjścia z tego samodzielnie. Tak, w niektórych przypadkach możliwe jest nauczenie się strategii samokontroli i ograniczania sytuacji wyzwalających chęć grania.

Warto obserwować swoje wzorce, rozpoznawać momenty, w których pojawia się pokusa, i wprowadzać alternatywne zachowania.

Bardzo pomocne bywa też wsparcie, czy to w formie grup wsparcia, czy konsultacji z psychologiem, który pomoże w stworzeniu konkretnych planów działania.

4 miesiące temu
Barbara Jedlińska

Barbara Jedlińska

To, że czasem wracasz do grania, mimo wcześniejszych postanowień, jest dość typowe dla wielu osób, które mają kontakt z grami. Sama częstotliwość grania nie musi oznaczać uzależnienia, ale ważne są Twoje odczucia i zachowania wokół tej aktywności. Jeśli zauważasz, że trudno Ci dotrzymać decyzji o zaprzestaniu gry, a po odblokowaniu konta pojawia się silna ochota, może to świadczyć o tym, że granie stało się dla Ciebie ważnym sposobem radzenia sobie z pewnymi emocjami, napięciem lub po prostu nudą.

Uzależnienie to nie tylko kwestia tego, jak często grasz, ale też tego, czy granie zaczyna wpływać na inne obszary Twojego życia, takie jak relacje, praca, nauka czy samopoczucie. Jeśli masz wrażenie, że trudno Ci wytrzymać bez gry, warto się temu przyjrzeć i zastanowić, co sprawia, że wracasz do tej aktywności.

Samodzielne wyjście z takiego schematu jest możliwe, zwłaszcza jeśli jesteś na wczesnym etapie i masz świadomość problemu. Często jednak pomocne okazuje się wsparcie innych osób. Rozmowa z kimś bliskim, specjalistą, a czasem udział w grupie wsparcia. Ważne jest zrozumienie, co wywołuje chęć grania i czy są inne sposoby, które pozwoliłyby Ci radzić sobie z trudnymi emocjami lub nudą.

4 miesiące temu
Pamela Górska

Pamela Górska

Dobre pytanie – i bardzo ważne, że je sobie zadajesz. Już sam fakt, że zastanawiasz się nad tym, czy granie zaczyna Cię kontrolować, a nie odwrotnie, pokazuje, że coś Cię niepokoi.

Uzależnienie nie zawsze oznacza granie codziennie po kilka godzin. Czasem kluczowe jest to, co dzieje się w Twojej głowie – np. poczucie, że „już nigdy więcej”, a potem powrót mimo postanowień, silna ochota po przerwie czy to, że gra wraca jak magnes. To są elementy zachowania na pograniczu uzależnienia.

Czy da się wyjść samemu? Bywa, że tak – zwłaszcza jeśli wcześnie to zauważysz. 

Pomaga:

-uświadomienie sobie wyzwalaczy (np. nuda, stres, konkretne sytuacje),

-stawianie granic – np. jasny limit czasu, aplikacje blokujące, przerwy,

-zastępowanie grania czymś, co daje podobne emocje (rywalizację, rozładowanie napięcia, satysfakcję).

Ale jeśli widzisz, że mimo prób wciąż wracasz i trudno Ci utrzymać kontrolę – to sygnał, że warto poszukać wsparcia. Terapia uzależnień (najczęściej w nurcie poznawczo-behawioralnym) daje konkretne narzędzia i naprawdę ułatwia wyjście z błędnego koła.

Podsumowując: nie musisz od razu nazywać tego „pełnym uzależnieniem”, ale masz prawo traktować to poważnie i zadbać o siebie. Bo im szybciej złapiesz równowagę, tym łatwiej to zatrzymać.

4 miesiące temu
Maciej Woropaj

Maciej Woropaj

Dzień dobry! Z tego, co opisujesz, trudno bez znajomości twojego szerszego kontekstu życiowego jednoznacznie powiedzieć czy jesteś uzależniony. Można jednak dostrzec sygnały, które warto potraktować poważnie. Uzależnienie to nie tylko kwestia częstotliwości grania, ale także tego, jaki wpływ ma granie na Twoje codzienne życie, relacje, emocje, decyzje. To, że mówisz sobie „już nigdy więcej”, ale wracasz lub pojawia się silna chęć w określonych momentach (np. po odblokowaniu konta), czujesz ulgę, gdy nie grasz, ale potem znowu wraca pokusa, może wskazywać na uzależnienie behawioralne w fazie kontrolowanej lub na granicy. W tej fazie osoba jeszcze nie gra codziennie, ale myśli o graniu, traci nad tym częściową kontrolę i wciąż wraca — mimo postanowień. Natomiast czy da się samemu z tego wyjść, to moim zdaniem może okazać się to trudne bez wsparcia. Można próbować samodzielnie, np. przez rozpoznanie i unikanie "wyzwalaczy" takich jak łatwy dostęp do konta, nudę, napięcie. Można ograniczać czas grania lub wprowadzenie dni bez grania, zapisywanie emocji i sytuacji „przed” i „po” graniu, żeby spróbować poznać jakie mechanizmy psycho-emocjonalne się uruchamiają. Można stworzyć listę rzeczy, które realnie tracisz przez granie (czas, pieniądze, relacje, spokój). Można próbować zamiany grania na coś, co daje podobne emocje, ale w realnym życiu (np. rywalizacja, wyzwanie, adrenalina). 

Sam fakt, że Cię to niepokoi i pytasz o to, nie bagatelizujesz tematu, świadczy o tym, że czujesz, iż tracisz wpływ na swoje życie i chcesz go odzyskać. To świetny moment, żeby sprawdzić, czy Twoje granie naprawdę Ci służy — czy już bardziej Cię ciągnie w dół. I jeśli czujesz, że chcesz coś zmienić, nie musisz z tym zostawać sam. Pomoc istnieje — i nie jest oznaką słabości, tylko odwagi. Tym bardziej, jeśli czujesz, że ciągle wracasz, mimo prób zerwania, warto przynajmniej skonsultować się z terapeutą, który zna się na uzależnieniach. To nie musi od razu oznaczać terapii na lata — czasem kilka rozmów, określenie kontekstu życiowego daje jasność, świadomość i plan na bezpieczne używanie czegoś, co ma mieć swoją konkretną rolę w twoim życiu - tu akurat rozrywkę. 

 

4 miesiące temu
Barbara Wysocka

Barbara Wysocka

Witaj, Anonimie1994.

Na wstępie chcę docenić Twoją troskę o samego siebie, krytyczne spojrzenie na swoje funkcjonowanie. To nieczęsto sie zdarza w przypadku osób uzależnionych, które zwykle wypierają i racjonalizują swoje zachowanie. Ten właśnie Twój krytycyzm i troska może świadczyć o tym, że jesteś w stanie samodzielnie ochronić się przed uzależnieniem. 

Granie w gry nie jest niczym złym. Wręcz przeciwnie, rozwijają funkcje poznawcze takie jak spostrzeganie, uwagę, przewidywanie, myślenie logiczne, planowanie. Poza tym rozwijają umiejętność działania w presji czasu. Są też świetnym sposobem na oderwanie myśli od codziennych spraw, co ułatwia nabranie dystansu i zmianę perspektywy. Być może Twój lęk, że jesteś uzależniony, wynika ze złej opinii społecznej na temat gier. Żeby odpowiedzieć sobie na pytanie, czy jesteś uzależniony od gier, odpowiedz sobie na cząstkowe pytania dotyczące Twoich relacji z graniem: 

1. Czy odczuwasz przymus grania, Twoje myśli krążą ciągle wokół gier?

2. Czy masz trudność w kontrolowaniu czasu przeznaczonego na grę, pomimo wcześniejszych planów?

3. Czy Twój nastrój i samopoczucie zależy od dostępu do gier: humor poprawia Ci się tylko, gdy grasz, a czujesz przygnębienie i irytację, a nawet ból głowy,  gdy nie możesz zagrać.

4. Czy Twoje myśli uciekają do gier nawet wówczas, gdy pracujesz lub się uczysz, masz przez to problem z koncentracją na aktualnej aktywności?

5. Czy z powodu grania zaniedbujesz swoje obowiązki? Często zdarza Ci się nie wykonać ważnego zadania, które zaplanowałeś, nie wypełnić zobowiązań?

6. Czy często rezygnujesz ze spotkań towarzyskich czy rodzinnych na rzecz grania?

7. Czy zdarza Ci się skłamać na temat czasu spędzonego na grze?

8. Czy zauważyłeś, że dla grania porzuciłeś inne swoje pasje i zainteresowania?

9. Czy pogorszyły się Twoje wyniki w nauce lub w pracy? 

10. Czy ktoś z Twoich bliskich często zwraca Ci uwagę na temat czasu spędzanego na grach?

11. Czy zaniedbujesz sen, często grasz w nocy, przez co jesteś niewyspany i zmęczony?

12. Czy odczuwasz ostatnio zmęczenie, bóle głowy i problemy ze wzrokiem?

13. Czy odczuwasz dyskomfort w okolicy kręgosłupa i przeciążenie nadgarstków?

14. Czy zauważasz zaburzenia rytmu dnia, nieregularny sen, brak ruchu?

 

Podsumowujac: są trzy główne kryteria świadczące o uzależnieniu: 

1. Utrata kontroli nad graniem.

2. Granie ma priorytet na innymi aktywnościami życiowymi. 

3. Kontynuowanie grania pomimo negatywnych konsekwencji.

 

Objawy muszą utrzymywać się długotrwale, np kilka miesięcy i powodować cierpienie i znaczne upośledzenie funkcjonowania. 

 

Odpowiedz sobie na te pytania i oceń krytycznie, czy objawy uzależnienia dotyczą Ciebie. Jeśli tak, podejmij działania i korzystaj ze wsparcia. Jeśli nie, to bądź czujny i ciesz się ulubionymi grami. 

 

Serdecznie Cię pozdrawiam, Basia Wysocka, terapeutka SFBT. 

 

4 miesiące temu
Albert Polak

Albert Polak

Dzień dobry, 

 

To, co Pan opisuje, brzmi jak bardzo znajomy mechanizm: z jednej strony szczere postanowienia „już nigdy więcej”, z drugiej – powracająca fala silnej chęci. To nie jest zwykła słabość — to doświadczenie poczucia, że coś w Panu działa niezależnie od woli. Wtedy przez kilka dni może być cisza, a później nagle napięcie wraca ze zdwojoną siłą. 

 

To właśnie ta huśtawka między poczuciem kontroli a nagłym przymusem jest czymś, co w psychologii traktujemy bardzo poważnie. Nie chodzi więc tylko o częstotliwość grania, ale o to, że mechanizm sam w sobie już się uruchomił: przynosi ulgę, a potem poczucie winy, i znowu rodzi potrzebę ulgi. Błędne koło. 

 

Samodzielnie można próbować je zatrzymać, ale zwykle trudność polega na tym, że gra „ukrywa” przed Panem to, co naprawdę się dzieje w środku — napięcie, emocje, poczucie braku wpływu. Sama siła woli często nie wystarcza, bo gra tak naprawdę spełnia jakąś ważną funkcję zastępczą. 

 

To, że Pan już teraz zadaje sobie pytanie „czy to uzależnienie?”, pokazuje dużą czujność wobec siebie. To bardzo dobry moment, by przyjrzeć się temu głębiej — i nie zostać w tym samemu. 

Serdecznie pozdrawiam, 

 

Albert Polak

psycholog

4 miesiące temu
pracoholizm

Darmowy test na uzależnienie od pracy (aut. Bryan E. Robinson)

Zobacz podobne

Witam, mam 28 lat, ale ciągle boję się opinii swoich rodziców
Witam, mam 28 lat, ale ciągle boję się opinii swoich rodziców, kontrolują mnie na każdym kroku. Nie wiem, dlaczego mimo swojego wieku, kiedy ojciec się upije i kłóci się z matką, albo straszy, że umrze niedługo, ja zawsze zaczynam płakać. Nie potrafię nad tym zapanować. Jak uodpornić się na takie sytuacje, ojciec pije średnio raz na tydzień, a ja wtedy żyje w strachu, że będzie kolejna kłótnia. Tak jak małe dziecko. Co powinnam zrobić, żeby przyzwyczaić się do takich sytuacji i nie przeżywać ich tak mocno? Każdy wokoło każe mi się wyprowadzić z domu, ale ja nie mogę wynajmować mieszkania, bo nie chce zostawić moich psów, które są moimi jedynymi przyjaciółmi. W dodatku rodzice straszą, że jeśli wynajmę, będąc samotna, to już nie mam wstępu do domu. Boję się totalnej samotności, a wiem, że nigdy nie będę miała męża. Moje życie to tylko wegetacja boję się zrobić cokolwiek, bo zaraz myślę, że rodzice będą mi marudzić, nie mam kompletnie znajomych i już na pewno ich nie będę miała. Nie mogę nigdzie wyjechać, bo nie mam z kim, sama nie mam odwagi, bo mam fobię społeczną. Czy w mojej sytuacji jakaś terapia ma szansę mi pomóc, skoro nie wyprowadzę się z domu i nadal będę tkwiła w tym, co mnie stresuje? Boję się, że na pierwszej wizycie usłyszę, wyprowadź się z domu i będzie to powtarzane na każdej, a ja naprawdę na ten moment nie mogę tego zrobić.
Czy zgłosić się do psychologa? Przytłoczenie, lęk, obsesje i unikanie przez alkohol
Czy powinnam się zgłosić to psychologa z podejrzeniem jakiegoś konkretnego problemu? Od kilku lat ciągle czuję się przytłoczona. Nie mogę zwlec się z łóżka, rzeczy które kiedyś sprawiły mi radość już mnie nie cieszą. Jestem czymś ciągle zestresowana. Boję się że ktoś czyta mi w myślach, albo mnie obserwuje. Nie mogę dotykać rzeczy po innych osobach, albo muszę powtarzać niektóre czynności dopóki nie poczuje się lepiej bo mój mózg wmawia mi że jeśli tego nie zrobię to stanie się coś złego. Chwilowo uciszam moje problemy alkoholem choć wiem, ze to nie jest dobre rozwiązanie, ale jestem bardzo zmęczona i czasami potrzebuje się po prostu wyłączyć. Wydaje mi się, że powinnam się umówić na terapię, ale boję się tego co mogę tam usłyszeć.
TW: Samookaleczanie. Problemy z emocjami, brak przynależności, samookaleczanie - szukam pomocy

TW samookaleczanie

 

Mam 22 lata i przepraszam, że tak długo się rozpiszę, ale nie daję rady. Od dziecka byłam typem aspołecznym, nie lubię spotykać się z ludźmi, ani z nimi rozmawiać. Nigdy nie mam tematów na rozmowy, nawet jeśli ktoś się ze mną zaprzyjaźnił, ta relacja bardzo szybko się kończyła, gdyż w pewnym momencie się izolowałam. Przez ten brak potrzebny socjalizacji, zawsze czułam się nieludzko. Dziwnie, inaczej. Jestem bardzo brzydka i głupia. Przez słowo głupia mam na myśli, że jestem osobą zapominalską, wszystko wypada mi z rąk, wykonuje niezręczne ruchy przy ludziach. Bardzo dużo gestykuluję i szybko mówię. Moja prokastrynacja jest na tak wysokim poziomie, ze obecnie mam pięć warunków na studiach. Nie zdałam roku. Wielokrotnie zapominałam dat rejestracji albo gubiłam się we wszystkim. Mówię szybko i nerwowo, czego bardzo się wstydzę. 

Mam wrażenie, że wszystko, co wychodzi spod mojej ręki, jest złe, gorsze, żenujące. W ciągu dnia doświadczam wahań nastrojów, czasem mam motywację, ale czasem mam wręcz ochotę rzucić się pod metro, którym codziennie dojeżdżam na uczelnię. Okaleczam się żyletką, lubię, gdy rany są dość głębokie, gdy krawędzie rozsuwają się na boki. Dużo płaczę, w miejscach publicznych, na zaliczeniach, wszędzie, czasem nawet bez powodu. Mam wrażenie, że emocje mnie przytłaczają, że jestem dziecinna, głupia niedojrzała. Nie mam marzeń, cały dzień czekam do nocy, żeby spać, jednak ten sen często nie przychodzi. Chodziłam do psychiatry, ale on nie rozmawiał ze mną. 

W gabinecie głównie płakałam roztrzęsiona, a on przepisywał mi leki. Od kilku miesięcy biorę Dulsevię 60 mg raz dziennie, spamilan 10 mg trzy razy dziennie, estazolam 2 mg tymczasowo na sen (bardzo pomagał, ale już się skonczył) i medikinet CR 20 mg. Medikinet sprawia, że przez jakiś czas czuję motywacje, ale po paru godzinach znowu przychodzi stan otępieniq, beznadziei i złości. Nie potrafię radzić sobie z emocjami, płaczę, okaleczam się, uderzam w drzwi, wewnętrznie krzyczę. Dotychczas miałam jednego ,,przyjaciela" ale izolowałam się i olewałam tę znajomość. Gdy on powoli się odsunął, poczułam ogromną zazdrość i duże emocje, które targają moje wnętrze, tak jakby rozrywały każdą część mięsa, z którego jestem utworzona. Nie tęsknie za człowiekiem, lecz za uwagą. Czuję się tak obrzydliwie, jakbym nie pasowała do świata. Nie chcę być częścią życia społecznego. Nienawidzę przebywania w tłumach i nie umiem prowadzić rozmów z ludźmi. Z drugiej strony brak mi poczucia przynależności, tak jakbym nie istniała. Po kilku minutach miłej rozmowy ze znajomym lub nieznajomym muszę wyjść gdzieś, trząść rękami i głową, oraz mówić do siebie, by uregulować emocje. Psychiatra skierował mnie do psychologa z epizodem depresyjnym i zaburzeniami adaptacyjnymi z lękiem społecznym, ale on praktycznie ze mną nie rozmawia. Polecał mi również diagnozę pod kątem spektrum autyzmu, ale to dużo kosztuje i nie wiem, czy się opłaca. Nie wiem, nawet co mi jest. Coraz bardziej męczy mnie bycie człowiekiem. Uciekam w fikcję, ale moje ciało daje mi znać, że życie istnieje. Boję się cierpienia. Czasem brałam kilka tabletek więcej, niż powinnam, żeby sprawdzić swoją granicę. Zdarzyło się, że przecięłam swoją skórę tak, że krwawiła cały dzień bez przerwy. Kładłam się spać z krwawiącą raną, myśląc, że może umrę przez sen. Wykańcza mnie bycie mną, leki nie pomagają. Czy jest sposób, aby sprawdzić, co jest ze mną nie tak? Czemu nie czuję się jak człowiek? Czy można jednocześnie być aspołecznym, ale empatycznym? Nie mam zaburzeń schizoidalnych, ponieważ odczuwam emocje i troskę. 

Nie przywiązuję się jednak do ludzi. Mój świat to niestabilna pustka. Czy jestem zepsuta?

Trudny związek z partnerem - manipulacja, zazdrość i uzależnienia; jak odzyskać spokój?
Witam! Piszę, ponieważ czuje się w potrzasku. Już sama nie wiem jak unormować swoje życie. Mając 19 lat poznałam partnera z którym 3 lata później zaszłam w ciążę. Przez kolejne 9 lat wychowywaliśmy razem dziecko. Do momentu kiedy nasze drogi się rozeszły poniewaz nie byłam w stanie znieść tego dluzej. Mieliśmy 1,5 roczna przerwę, on się wyprowadził. Po tym czasie jednak znow mnie zmanipulował, udowadniał na każdym kroku że się zmienił, a ja poczułam że corka będzie go potrzebować i że chyba zasługuje na drugą szansę. Wiec się zeszliśmy. Mijają kolejne 3 lata i sutyacja znow jest jak wcześniej. Ciagle akty zazdrości, nadużywanie różnych substancji z wytłumaczeniem że to nie nałóg, wpieranie mi że jestem nie normalna z uśmiechem na twarzy. O sytuacjach jakie zaistniały moglabym książkę napisać. Uciekanie z domu w weekendy, wyzywanie mnie od najgorszych, i snucie histori które nie miały miejsca. Ciągły atak że wszystko spowodowane jest tym że że sobą nie sypiamy, tylko że za każdym razem jak się starałam przełamać znowu odstawiał jakiś numer więc doszło do momentu że zupełnie mi się nie chciało! Nie mogę znieść nadużywania alkoholu i innych substancji. Argumentem jest że chodzi do pracy, w której jest docwniany i w której faktycznie dostał lepsza pozycje. W ciągu tygodnia jakoś to wszystko funkcjonuje, mijamy się pracujemy na przeciwne zmiany że względu na opiekę nad dzieckiem. Zarzuca mi brak okazywania uczuć kiedy ja naprawdę nie czuje się ani bezpiecznie ani kochana. Kiedy zmarła moja babcia, był to dla mnie bardzo ciężki moment, w ktorym nawet wtedy nie moglam na niego liczyc.. kiedy nie bylo mnie pare dni, że względu na pogrzeb, zamiast wsparcia uslyszlalam obraźliwe cytaty oczywiście podczas resetu alkoholowego. Takich sytuacji było mnóstwo. Cały czas próbuje mnie zasmucić. Wszystko co mówi, obraca w zart. Jeśli coś mnie obraziło, wystraszyło, zabolało to był to zart... już sama zaczynam się zastanawiać czy to ja nie jestem przewrażliwiona ale bliskie osoby sciagaja mnie na ziemię. Czasem daje mi namiastkę normalności a ja jak ta wariatka ciesze się chwilą, spedzam z nim czas i żyje nadzieja że jednak coś się zmieniło..
Partner mi uniża, nie zajmuje się własną córką, nie pochwala terapii. Jak mu pomóc?
Od pewnego czasu w moim związku jest kryzys. Mieliśmy bardzo trudny czas: ciąża, budowa domu, zmiana pracy i studia. Dużo się tego nałożyło. Obecnie już jest luźniej, ale nie potrafię dogadać się z partnerem. Potrafi nadmiernie dbać o dom. Robi awantury o błahe sprawy: bo gdzieś lekko zabrudziła się ściana albo kot usiadł na kanapie i zostawił trochę sierści. Nie mogę w domu nic robić, bo "nie umiem i nie robię tego na 100%". Przestało mi zależeć, żeby cokolwiek robić w domu, bo za cokolwiek się nie wezmę słyszę krytykę. W weekendy śpi do 12, a potem przez cały dzień siedzi w komórce lub ogląda tv. To samo po pracy. Do mnie ma pretensje jak raz na jakiś czas zajrzę do komórki. Nie zajmuje się córką. Jak idę do pracy lub np. do lekarza to nie mogę jej z nim zostawić, bo on musi odpocząć. Nie bawi się z nią, bo jest zajęty siedzeniem na kanapie. O spacerach i wspólnym spędzaniu czasu razem też nie ma mowy. Od czasu porodu (czyli prawie 2 lata) tylko 2 razy spędzaliśmy czas w 3 i raz poszedł z nią sam na spacer. Do tego doszło, że codziennie musi wypić jedno piwo (bo mu się po pracy należy). No i jak ma wolne to lubi sobie zapalić coś zielonego od rana. Twierdzi też, że wszyscy wszystko robią źle i on musi wszystko kontrolować. Wszystko musi być tak jak on to sobie wymyśli. Dosłownie - często słyszę, że mam się domyślać. Słyszę jego ust ciągłe narzekanie na wszystko ona wszystkich. Odbiera mi to energię. Brak jest czułości, brak spędzania czasu razem. Nigdy nie podobają mu się pomysły na wspólne spędzanie czasu. O urodzinach też zapomniał. A jak się obroniłam to nawet nie pogratulował. Na terapię nie chce iść, bo twierdzi, że to pranie mózgu i nabijanie kasy psychoterapeutom. Mojej terapii też nie pochwalał, więc chodziłam w tajemnicy. Jak mogę mu pomóc? Jak z nim rozmawiać, skoro on nie chce słuchać i wie wszystko lepiej. Twierdzi, że to we mnie jest cały problem. Nie chcę go zostawić, tylko pomóc mu, bo wiem, że ma problem. Nie mam już niestety pomysłu.
Stress

Stres - przyczyny, objawy i skutki oraz jak sobie z nim radzić?

Stres to nieodłączny element życia, ale można nim zarządzać. Zrozumienie jego mechanizmów i rodzajów oraz nauka skutecznych metod radzenia sobie z nim poprawia jakość życia. Artykuł omawia naturę stresu, jego typy i fazy.