
- Strona główna
- Forum
- związki i relacje
- Jak poradzić sobie...
Jak poradzić sobie z rozstaniem gdy mieszkamy razem?
Alutka
Usunięty Specjalista
Rozumiem, że jesteś w trudnej sytuacji emocjonalnej, gdy twój partner odchodzi, a jednocześnie musisz nadal mieszkać z nim do czasu, gdy znajdzie własne mieszkanie. Taka sytuacja może być bardzo trudna i wywoływać wiele mieszanych uczuć. Oto kilka sugestii, jak sobie poradzić w takiej sytuacji:
Daj sobie czas na przetworzenie emocji: Wielu ludzi przechodzi przez różne etapy emocjonalne po rozstaniu, takie jak szok, złość, smutek czy przygnębienie. Ważne jest, abyś pozwolił sobie na te uczucia i dał sobie czas na ich przetworzenie. Staraj się nie tłumić emocji, ale również nie pozwól, by całkowicie przeważyły nad Twoim codziennym życiem.
Szukaj wsparcia: Rozmawianie o swoich uczuciach z bliskimi osobami, takimi jak rodzina i przyjaciele, może pomóc Ci w radzeniu sobie z trudnościami emocjonalnymi. Nie bój się poprosić o wsparcie i rozmawiać o tym, co czujesz. Czasem pomocne jest również skorzystanie z profesjonalnego wsparcia psychologicznego, takiego jak terapia indywidualna.
Ustal granice i komunikuj swoje potrzeby: Wspólne mieszkanie po rozstaniu może być wyzwaniem, ale ważne jest, abyście ustalili granice i komunikowali swoje potrzeby wobec siebie nawzajem. Starajcie się znaleźć rozwiązania, które będą dla obu stron komfortowe. Jeśli czujesz, że potrzebujesz odstępu od partnera, to jasno o tym powiedz.
Zajmij się sobą: Skup się na własnym samorozwoju i dbaj o siebie w tym trudnym okresie. Znajdź zajęcia, które sprawiają Ci przyjemność i odwracają Twoją uwagę od trudności. Może to być czytanie, uprawianie sportu, sztuka, muzyka, medytacja, czy cokolwiek innego, co sprawia, że czujesz się dobrze.
Planuj przyszłość: Mimo że jesteś teraz w trudnej sytuacji, staraj się patrzeć w przyszłość i planować swoje życie niezależnie od partnera. Zastanów się, jakie cele chcesz osiągnąć i jakie zmiany chciałbyś wprowadzić w swoim życiu. To może dać Ci poczucie kontroli i nadziei na przyszłość.
Pamiętaj, że każda sytuacja jest inna, dlatego ważne jest, aby robić to, co najlepiej pasuje do Twoich indywidualnych potrzeb i okoliczności. Jeśli czujesz, że sytuacja staje się nie do zniesienia, nie wahaj się poprosić o pomoc specjalistów.
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Joanna Łucka
Dzień dobry!
Bardzo przykro mi z powodu trudnej sytuacji, w której się Pani znalazła. To istotnie przeżycie wymagające na wielu polach. Zwykle po rozstaniu mamy dużą potrzebę unikania wszystkiego, co związane z osobą, z którą relacja się zakończyła. Tymczasem w sytuacji takiej jak ta, nie ma Pani możliwości odpoczynku od bodźców związanych z byłym partnerem.
Myślę, że warto rozważyć tutaj różne scenariusze pod względem praktycznym - czy istnieje możliwość tymczasowej lub częściowej (zabierając tylko najważniejsze rzeczy na kilka dni/tygodni) wyprowadzki Pani lub partnera np. do przyjaciół lub rodziców, rodzeństwa? Czy mieszkanie razem jest jedyną możliwością?
Jeśli nie ma możliwości tymczasowej wyprowadzki dobrze byłoby komunikować się wprost i umówić się na konkretne zasady wspólnego korzystania z mieszkania, które będą dla obojga z Państwa komfortowe oczywiście na miarę możliwości tej trudnej sytuacji.
Dobrym pomysłem może być także aktywność poza domem, o ile ma Pani tylko takie możliwości. Rozpoczęcie korzystania z zajęć związanych z hobby lub sportowych. Pozwoli to Pani spędzać mniej czasu w domu, w którym znajduje się także były partner, ponadto wyreguluje nieco napięcie, z jakim się Pani obecnie mierzy.
Proszę o siebie zadbać i stawiać jasne granice. Sytuacja jest trudna i wiąże się z wieloma trudnymi emocjami oraz najpewniej, niemałym napięciem. Dlatego zastanowienie się, w jaki sposób może Pani zadbać o swój komfort, czego Pani obecnie potrzebuje i jak można to zrealizować, będzie tutaj kluczowe.
Jeśli ma Pani inne bliskie osoby w swoim otoczeniu, to warto skorzystać z ich pomocy i wsparcia, gdyż okres żałoby po rozstaniu często przeżywany jest jako doświadczenie samotności i odosobnienia - a nie musi tak być.
Życzę Pani wszystkiego dobrego!
Pozdrawiam serdecznie
Joanna Łucka
psycholożka

Zobacz podobne
Dzień dobry, jesteśmy z mężem 18 lat po ślubie. On zawsze miał skłonności do porno. Ja mu często mówiłam, że nie lubię, jak on się masturbuje po kątach. Ale ja też często byłam zapracowana — ciągle wszystko było na mojej głowie: dzieci, dom. Jesteśmy sami, zdani tylko na siebie…
Seks uprawialiśmy minimum raz w tygodniu, ale mój mąż twierdził, że on potrzebuje kilka razy dziennie. Od półtora roku, z tego co wiem, zaczął pisać z kobietami na kamerkach internetowych — płacił im, a one robiły to, co on chciał, i on się z nimi razem masturbował. Dowiedziałam się o tym całkiem przypadkiem, gdy przyszły mu powiadomienia. On się oczywiście wypierał, a mój świat się zawalił…
Rozmawialiśmy o tym, bo ja nalegałam, ale on nie widział w tym problemu. Obiecywał, że już nigdy tego nie zrobi, ale po miesiącu znowu to odkryłam — znów to samo. Tłumaczył, że „wykorzystał do końca minuty, które mu zostały” i że już kasuje to konto.
W naszym związku bardzo się polepszyło. Mnie też zaczęło lepiej iść — awansowałam w pracy, a w domu zaczęłam mieć ciągle ochotę na seks. Może podświadomie, bo wmówiłam sobie, że to była moja wina, że nie spełniałam jego oczekiwań. Próbowałam mu tak dogodzić, żeby nie myślał o głupotach, tylko o nas. Spełniałam jego wszystkie fantazje.
Ale od czasu do czasu na czymś go przyłapałam. Tłumaczył wtedy, że to normalne u facetów, że oni są wzrokowcami i że ogląda porno tylko po to, żeby popatrzeć — a kocha tylko mnie i to ze mną chce być do końca życia. A ja, głupia, wierzyłam mu we wszystko… I ciągle oskarżał mnie, że go kontroluję. On zmieniał wszędzie hasła, wszystko poblokował i oczekiwał mojego zaufania.
W głębi serca bardzo cierpiałam, ale tłumaczyłam sobie, że go bardzo kocham i że dla niego muszę o tym wszystkim zapomnieć. Ale ostatnio, płacąc rachunki, znowu zobaczyłam, że płacił za kamerki… I moje serce pękło na pół. Bo teraz, gdy u nas było tak cudownie, dałam mu wszystko, co mogłam dać — a on i tak to zrobił.
Na początku się wyparł, a później, gdy drążyłam dalej, powiedział tylko, że „tam zajrzał”, ale ma dosyć mojego szpiegowania. On nie widzi w tym winy — tylko ja jestem za wszystko winna.
Co robić? Ja nie umiem bez niego żyć… Ale to tak bardzo boli. Czy naprawdę przesadzam i powinnam po prostu żyć dalej? Przecież to nie jest zdrada…?

