Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak uporządkować myśli przy depresji i ADHD by wspomóc terapię?

Mam taką zagwozdkę, choruje na depresję od 6 lat spowodowana adhd, źli lekarze i złe metody leczenia spowodana moja niewiedza, jednak przez te lata zdobyłam ogromną samoświadomość o sobie. Często mam głowie myśl ,,dobra to by mi pomogło, widzę że w takiej k takiej sytuacji robię tak, to mi pomaga a to szkodzi itp”. Ale problem jest w tym że nie robię nic z takimi myślami bo jestem przytłoczona, nie jestem w stanie sobie nawet tego gdzieś zapisać bo jest to zbyt ciężkie więc później wylatuje mi ta myśl z głowy. Czuję że wiem co by mi pomogło ale nie umiem uporządkować tych myśli i często mnie to przytłacza. Wiem że to ode mnie trochę zależy czym się zajmiemy na terapi i chciałbym sobie to jakoś poukładać w zeszycie np, wypisać z czym mniam problem i co mi wtedy pomaga ale nie mogę się zebrać i nie wiem jak . Proszę powiedzieć co mogę zrobić w takiej sytuacji
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

 Nie można pisać, ze "źli lekarze i złe metody leczenia spowodowane moją niewiedzą" sprawiły, że chorujesz na depresję. ADHD i depresja to zupełnie odrębne jednostki chorobowe. Osoby z ADHD mają problemy ze skupieniem, natłokiem myśli czy też z pamięcią krótkotrwałą. Oczywiście możesz napisać w zeszycie albo na kartce to, co chcesz przekazać, po czym  rób to sukcesywnie. Trzymaj zeszyt w widocznym miejscu, a kiedy przypomni się coś nowego, to po prostu zapisuj. To, co napiszesz i przekażesz, będzie też cenna informacją dla terapeuty. Nie ma w  tym niczego złego, nie zostanie to odebrane jako coś negatywnego. Każda informacja może okazać się bardzo pomocna, a często jest tak, że to co pacjentowi wydaje się mało ważne, dla terapeuty może mieć ogromne znaczenie.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Paulina Kawka -Mirek

Paulina Kawka -Mirek

To, co Pani opisuje, pokazuje, że przez te lata zdobyła Pani naprawdę dużą wiedzę o sobie. Widzi Pani swoje reakcje, zauważa, co pomaga, co szkodzi i często nawet wie, co należałoby zrobić. Trudność zaczyna się dopiero krok później: pomiędzy „wiem” a „robię”.

I właśnie dlatego oprócz samej terapii bardzo zachęcałabym Panią do psychoedukacji dotyczącej ADHD i depresji. Nie po to, żeby jeszcze bardziej analizować siebie, ale żeby lepiej zrozumieć, dlaczego czasami człowiek może doskonale wiedzieć, co byłoby dla niego dobre, a mimo tego nie potrafić rozpocząć działania.

W ADHD znaczenie mają między innymi funkcje wykonawcze: rozpoczynanie zadania, planowanie, organizowanie, pamięć robocza czy utrzymanie uwagi. Depresja może dodatkowo ograniczać energię i zdolność mobilizacji. Dlatego sytuacja „wiem, co zrobić, ale nie mogę się zebrać” nie zawsze jest problemem niewystarczającej motywacji. Czasem problemem jest to, że zadanie, które z zewnątrz wygląda na banalne, dla przeciążonego mózgu składa się z kilkunastu kroków.

Dlatego nie zaczynałabym od pięknego zeszytu i szczegółowego planu. Proszę maksymalnie uprościć zadanie. Jeśli pojawia się ważna myśl, wystarczy jedno zdanie w telefonie albo kilkunastosekundowe nagranie: „to mi pomogło”, „to mnie przeciążyło”, „o tym chcę powiedzieć na terapii”. Bez porządkowania.

A potem warto zabrać właśnie ten chaos na sesję. Może Pani powiedzieć terapeucie: „Mam dużą samoświadomość, ale trudno mi przełożyć ją na działanie. Chciałabym, żebyśmy również nad tym pracowali i żebym lepiej zrozumiała, jak moje ADHD i depresja wpływają na codzienne funkcjonowanie”.

Dobra psychoedukacja potrafi przynieść dużą zmianę, ponieważ zamiast kolejnego „dlaczego znowu tego nie zrobiłam?” zaczynamy zadawać znacznie bardziej użyteczne pytanie: „co dokładnie zatrzymało mnie pomiędzy decyzją a działaniem i jak mogę następnym razem ułatwić sobie ten jeden krok?”.

Pani nie potrzebuje teraz wiedzieć o sobie jeszcze więcej. Potrzebuje nauczyć się korzystać z tego, co już Pani o sobie wie. I właśnie nad tym również można pracować podczas terapii.

Miłego dnia Paulina 

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry.

Pani wysoka samoświadomość to zasób, a trudność w przejściu do działania wynika z przeciążenia układu nerwowego, nie z braku chęci. Przydatnym rozwiązaniem może być pokazanie terapeucie dokładnie tej wiadomości, którą Pani napisała, bo ona właśnie świetnie opisuje Pani obecny problem i stanowi gotowy materiał do pracy. Warto odpuścić presję idealnego planowania i pozwolić, by to specjalista pomógł Pani stworzyć przyjazny dla ADHD system wyłapywania tych myśli.

Z pozdrowieniami

Bożena Nagórska

Wiktoria Woldan

Wiktoria Woldan

witaj 🥰 
 

Z Pani słów wynika, że ma Pani dużą świadomość swoich trudności i potrzeb, jednak obecnie brakuje sił, by przełożyć tę wiedzę na konkretne działania. Przy depresji i ADHD jest to częste doświadczenie i nie wynika z braku chęci, lecz z przeciążenia, które utrudnia organizowanie myśli i podejmowanie nawet niewielkich kroków. Być może warto zacząć od zapisania jednej myśli, jednego spostrzeżenia lub jednej rzeczy, która pomaga, zamiast oczekiwać od siebie stworzenia od razu całego planu. Czasem to właśnie małe kroki stają się początkiem większych zmian.

 

Pozdrawiam serdecznie,
psycholog Wiktoria 💛

Jagoda Jek

Jagoda Jek

To, że widzisz swoje schematy i potrafisz zauważyć, co Ci pomaga, jest bardzo ważną częścią pracy nad sobą. Trudność, którą opisujesz, nie dotyczy więc braku świadomości, ale raczej przełożenia tej wiedzy na działanie.

Przy depresji często problemem jest właśnie inicjowanie działań, organizowanie i wykonywanie nawet rzeczy, które wydają się proste. Można wiedzieć, co byłoby dobre, a jednocześnie czuć ogromną blokadę przed zrobieniem pierwszego kroku.

Spróbuj zmniejszyć to zadanie do minimum. Nie zaczynaj od tworzenia dużego zeszytu i porządkowania całego życia. Wystarczy jedna notatka w telefonie albo kartka z jednym zdaniem, kiedy pojawi się jakaś ważna obserwacja. Bez analizowania i bez robienia tego idealnie.

Warto też przynieść ten temat na terapię dokładnie w takiej formie, w jakiej go opisałaś: „Wiem dużo o sobie, ale nie umiem tego wykorzystać”. To może być bardzo dobry punkt wyjścia do pracy.

Pamiętaj, że sama świadomość nie zawsze od razu prowadzi do zmiany. Czasem najpierw trzeba odbudować zasoby i nauczyć się robić bardzo małe kroki.

 

~ Jagoda Jek, psycholożka i seksuolożka

komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Kręci mi się w głowie, czuję brak sensu i radości, jestem przytłoczona. Nie wiem co się dzieje.
Od w sumie pół roku borykam się z złym samopoczuciem ,tydzień temu zaczęło mi się kręcić w głowie w każdy dzień i przeszło to w pewnym sensie też na nogi i lekko na plecy, od niedzieli czuje się coraz gorzej, boję się się wychodzić z domu gdziekolwiek, wszystko wydaje się być nudne i bezsensu, takie trochę przytłaczające, nic mnie nie cieszy jak dawniej zakupy, oglądanie ulubionych seriali ani podróżowanie, co zawsze było moim marzeniem, czuję się przytłoczona smutna, czasami bez powodu zbiera mi się na płacz, nachodzą mnie różne nieprzyjemne myśli - ogólnie cały rok był dla mnie dość nieprzyjemny sam w sobie, miał dużo stresu dla mnie i różnych nieprzyjemności, nigdy nie miałam problemów z takim samopoczuciem jak teraz i nie wiem, jak sobie z nim poradzić.
Zmagania z zaburzeniami lękowo-depresyjnymi: Czy można je wyleczyć?
Witam. Mam 37 lat. Od półtora roku zmagam się z koszmarem jakim są zaburzenia lekowo depresyjne. Od półtora roku leczę się farmakologicznie zaczynałem od depralinu który zażywałem 3 miesiące w dawce 20mg ale nie było poprawy później depratal z egzysta ale też nic nie pomogło później anafranil który źle wpłynął na moją wątrobe później leczyłem się esketamina ale i ona nic nie pomogła a teraz od dwóch tygodni biorę paroksetyne. Zacząłem też psychoterapię . Codzienne życie to koszmar ciągle lęki natrętnr myśli natłok myśli depresja. Tracę nadzieję że wogole kiedykolwiek mi to przejdzie. Cierpię ja i moja żona która mimo że mnie wspiera też już traci nadzieję i cierpliwość Czy można ta chorobę wyleczyć? Jak sobie z tym wszystkim radzić. Proszę o pomoc. Pozdrawiam
W zeszłym roku zmarła moja mama, w tym roku babcia. Były całym moim życiem
Życie nie ma sensu Uważam, że życie nie ma sensu, po co żyjemy? Patrząc na świat z coraz dalszej perspektywy, np. na naszą planetę jakby ze zdjęcia satelitarnego lub z poziomu wszechświata to wszystko nie ma sensu. Po co to wszystko? i tak wszyscy umrzemy. Nasi bliscy również. Nasze dzieci, wnuki i prawnuki również. Już za dwieście czy trzysta lat nikt nie będzie o nas pamiętał, nawet o tym, że istnieliśmy. Tak jak teraz nikt nie pamięta i nie zna historii życia zwykłych ludzi, którzy żyli np. 3000 lat temu, czy 150, czy w starożytnym Egipcie. Nic po nas nie zostanie. Co za różnica, czy ludzkość jest trochę bardziej czy mniej rozwinięta pod względem np. technologicznym czy ekonomicznym i ktoś czasem wspomni jakąś osobę znaną z historii? W zeszłym roku zmarła moja mama w wieku poniżej 60 lat, w tym roku babcia (jej mama). Były całym moim życiem. Sama mam niewiele ponad 30 lat i nie mam dzieci. Po co je mieć, po to by cierpiały istnienie na tym beznadziejnym świecie? Jest na nim tyle zła, nienawiści wśród ludzi, wojen, głodu, cierpienia, chorób, a dobra i piękna niewiele, trzeba codziennie walczyć o przetrwanie, bo inaczej się umrze z głodu lub z braku schronienia zimą. A i tak wszyscy umrą, nasze dzieci też. Nic nie ma sensu. Po co pracować na co dzień, skoro wszystko jedno czy umrę z trochę większą lub trochę mniejszą ilością rzeczy materialnych, które i tak wyrzucą osoby/dzieci porządkujące moje mieszkanie/dom po śmierci. Co za różnica, czy odwiedzę kilka krajów świata, czy więcej, skoro i tak nie da się zwiedzić całego świata. Patrzę na świat codziennie z perspektywy wszechświata i dziwię się jak ludzie mogą normalnie żyć i przejmować się swoimi drobnymi sprawami nic nieznaczącymi, jak mogą się cieszyć czymkolwiek, nie mieć depresji, skoro i tak wszystko to już za jakieś 100 lat już zniknie całkowicie.
Witam, mój chłopak ma problem. Zazwyczaj jest pracowity i ambitny, potrafi pracować po 15 godzin dziennie
Witam, mój chłopak ma problem. Zazwyczaj jest pracowity i ambitny, potrafi pracować po 15 godzin dziennie, aż przyjdzie okres, w którym nie jest w stanie ruszyć się z łóżka i im bardziej chce go z niego, wyciągnąć tym jest tylko gorzej. Takie stany ma często, gdy coś go zdemotywuje, gdy coś mu nie wyjdzie lub tak jak obecnie po alkoholu, dwa dni temu wypił dosłownie dwa piwa (a uważam, że jest to zdecydowanie za mało, żeby mieć dwudniowego kaca), prawie cały wczorajszy dzień spędził w łóżku, a dzisiaj jest w nim już ponad 17 godzin (wstał tylko raz do toalety), nie wiem, jak mu pomóc, bo gdy jest w tym stanie, liczy się tylko on i nic więcej, nie daje sobie przemówić do rozumu. Nie pierwszy raz jest taka sytuacja i wiem, że za kilka dni będzie tego żałował. Co mam zrobić, żeby mu pomóc? Proszę o odpowiedź.
Życie w toksycznym domu - jak poradzić sobie z napięciem i krytyką?

Dzień dobry, żyję w domu, który mnie ukształtował, tylko że nie w ten dobry sposób. W dzieciństwie było dużo upokarzania, krzyków i bicia ze strony rodziców. Teraz jestem dorosła, ale mam wrażenie, że mój organizm dalej działa jak wtedy w trybie ciągłego napięcia. Strasznie denerwują mnie drobne rzeczy. Wiem, że dla kogoś z zewnątrz to może wyglądać jak przesada, ale u mnie to jest reakcja na lata życia w stresie. Wystarczy jeden komentarz, jedno spojrzenie i już czuję, jak wszystko się we mnie zaciska. Najbardziej boli mnie to, że nadal mieszkam w tym domu. Próbuję być w nim szczęśliwa, chociaż to miejsce w ogóle temu nie sprzyja. Marzę o wyprowadzce, o własnym kącie, ale zwyczajnie mnie na to nie stać. I to poczucie, że jestem „uwięziona”, bardzo mnie dobija. Robię naprawdę dużo, sprzątam, gotuję, ogarniam dom, płacę rachunki. Staram się być odpowiedzialna i pomocna. A mimo to ciągle słyszę, że to za mało. Zawsze jest coś źle. Zawsze można było lepiej, szybciej, inaczej. Nie ma docenienia, jest ciągła kontrola i krytyka. Czasem marzę o naprawdę prostych rzeczach. O tym, żeby usiąść wieczorem przed telewizorem. Bez stresu. Bez myśli, że ktoś zaraz zwróci mi uwagę, że na blacie w kuchni stoi kubek po kawie. Bez poczucia, że muszę być w ciągłej gotowości, bo inaczej dostanę opieprz. Chciałabym choć raz poczuć, że mogę być niedoskonała i że świat się od tego nie zawali.Ten dom jest bardzo toksyczny. Nie ma w nim rozmowy, tylko ocenianie. Nie ma wsparcia, tylko wypominanie. Moje emocje są bagatelizowane, a granice praktycznie nie istnieją. Mam wrażenie, że cokolwiek zrobię, i tak będzie źle. Widzę, jak bardzo mnie to wszystko zmieniło. Mam problem z odpoczynkiem, bo czuję się winna. Mam problem z radością, bo zaraz spodziewam się krytyki. Żyję w napięciu, jakby coś złego miało się wydarzyć w każdej chwili. za każdym razem, gdy słyszę docinki w stylu „ty nic nie robisz”, mimo że robię naprawdę dużo, mam w głowie myśl, że mam już dość tego życia, że jestem w sytuacji w której nigdy nie chciałam być, że moje życie to porażka, że żyje życiem, którego bałam się jako nastolatka :(

asertywność

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?

Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.