Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak poradzić sobie z samotnością i zmiennością nastrojów po zakończeniu związku?

Czy to depresja czy nerwica ? Mam 58 lat po długoletniej relacji odeszłam po zdradzie i nałogowi ex . Jestem sama blisko 7 miesięcy i powoli odnajduje siebie . Ostatnio jednak zauważyłam że samotność gl weekendy mnie przytłaczają, nie mogę sobie miejsca znaleźć . Dużo śpię , oglądam ciągle filmy tylko to mnie relaksuje . Zauważyłam , że najlepiej mi jest w domu gdzie czuję się po prostu bezpiecznie . Próbowałam randkować przez Portal ale nie dając nikomu szansy wylogowałam się . Nie było to miejsce dla mnie . Jednego też dnia jestem szczęśliwa radosną dusza towarzystwa inne gl jak zbliża się weekend przychodzi nostalgia i zły smutny nastrój . Do tego próbuje się terapeutowac słuchając treściwych i wg mądrych podcastów aby wzmocnić siebie . I co najgorsze jestem uzależniona od telefonu filmów czytania ciekawych rzeczy i skrollowania. Nie mam na nic cierpliwości . Jak ogarnąć swoje życie ? Podkreślę że wiem , że wyznacznikiem mojego szczęścia nie jest mężczyzna ale nie na darmo się mówi że fajnie kochać i być kochanym …
Edyta Kotula

Edyta Kotula

dzień dobry,
To, co Pani opisuje, nie pozwala jednoznacznie powiedzieć, czy jest to depresja, czy zaburzenia lękowe. I myślę, że warto zdjąć z siebie ciężar szukania diagnozy na własną rękę. Czytając Pani słowa, widzę przede wszystkim kobietę, która po wielu latach życia w trudnej relacji od siedmiu miesięcy uczy się żyć na nowo. To ogromna zmiana. Nawet jeśli decyzja o odejściu była słuszna, można jednocześnie odczuwać ulgę i tęsknotę. Te uczucia nie wykluczają się.

Zwróciło moją uwagę, że weekendy są dla Pani najtrudniejsze. To często właśnie wtedy cisza i brak obowiązków robią miejsce emocjom, które w tygodniu łatwiej odsunąć na bok. Telefon, filmy czy nieustanne szukanie nowych treści mogą być próbą poradzenia sobie z samotnością i napięciem. 

Bardzo ważne jest też to, że zauważa Pani momenty radości, potrafi być duszą towarzystwa i dostrzega, że mężczyzna nie jest jedynym źródłem szczęścia. To są zasoby, na których można budować. Jednocześnie, jeśli smutek się pogłębia, pojawia się utrata chęci do życia, trudność w odczuwaniu przyjemności, ciągłe zmęczenie lub ma Pani poczucie, że sama już sobie z tym nie radzi, zachęcałabym do konsultacji z psychologiem lub psychiatrą. Nie po to, by usłyszeć etykietę, ale by dostać wsparcie dopasowane do tego, czego Pani teraz doświadcza.

Proszę też pamiętać o jednym: pragnienie bliskości nie jest oznaką zależności. To jedna z podstawowych ludzkich potrzeb. Można wiedzieć, że nasze szczęście nie zależy wyłącznie od drugiej osoby, a jednocześnie tęsknić za tym, by kochać i być kochanym. To bardzo ludzkie. 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Michał Węgrzyn

Michał Węgrzyn

Dziękuję, że podzieliła się Pani swoją historią. Mam poczucie, że przeszła Pani przez bardzo trudne doświadczenie. Rozstanie po zdradzie i życie z osobą uzależnioną to ogromna strata, nawet jeśli relacja nie dawała już poczucia bezpieczeństwa.
Na podstawie jednego wpisu nie da się odpowiedzialnie odpowiedzieć, czy ma Pani do czynienia z depresją, zaburzeniami lękowymi czy naturalną reakcją na trudne wydarzenia. Do tego potrzebna byłaby spokojna rozmowa i szerszy obraz Pani funkcjonowania.
Zwróciłem uwagę, że najtrudniejsze są dla Pani weekendy. Często w tygodniu obowiązki i codzienny rytm pomagają nam kierować uwagę na bieżące sprawy. Gdy świat zwalnia, pojawia się więcej przestrzeni na myśli, wspomnienia i analizowanie tego, co się wydarzyło. Zastanawiam się, czy obecnie pracuje Pani zawodowo i jak wyglądają Pani dni w tygodniu? Wspomina Pani o byciu duszą towarzystwa - czy ma to coś wspólnego z pracą? 
Pisze Pani również, że powoli odnajduje siebie. Myślę, że to ważny proces, który wymaga czasu. Zastanawiam się też, czy nie doświadcza Pani żałoby po tej relacji. Żałoba dotyczy nie tylko szczęśliwych związków - opłakujemy również utracone marzenia, plany i wyobrażenie o wspólnej przyszłości.
Napisała Pani, że najlepiej czuje się w domu, bo daje on poczucie bezpieczeństwa. To zrozumiałe. Jednocześnie człowiek potrzebuje relacji z innymi. Nie mam na myśli koniecznie nowego partnera, ale obecność bliskich osób, znajomych czy grup, w których można poczuć więź i wsparcie.
Jeśli ten stan będzie się utrzymywał lub nasilał, warto rozważyć rozmowę z psychologiem lub psychoterapeutą. Nie po to, by jak najszybciej postawić diagnozę, ale by lepiej zrozumieć to, czego Pani doświadcza i czego teraz najbardziej potrzebuje.
Łączę pozdrowienia Michał Węgrzyn 
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

 Póki co i to, co Pani przeżywa, to może być pewien rodzaj odejścia, którą przeżywa się podobnie jak żałobę. Są kolejne fazy, które muszą się zakończyć. Inna sprawa że Pani objawy mogą wskazywać ma depresję lub dystymie, ale tutaj tak naprawdę należy się temu bliżej przyjrzeć. Z jednej strony szuka Pani bliskości, z drugiej pojawia się lęk przed odrzuceniem i kolejnym cierpieniem. Weekendy są czasem, który spędza się inaczej, życie zwalnia a Pani szuka czegoś, aby to zapełnić. Pani zmienne nastroje powinny być skonsultowane w gabinecie, gdzie specjalista pokaże Pani zachowania "w lustrze" i uświadomi to, czego nie jest Pani świadoma. Psychoedukacja jest tutaj niezwykle ważna. 

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Czytając Pani wpis, pomyślałam o tym, że od rozstania minęło zaledwie siedem miesięcy. To z jednej strony sporo czasu, ale z drugiej...po wielu latach życia w trudnej relacji to często dopiero początek budowania nowej codzienności.Najbardziej poruszyło mnie to, że pisze Pani, iż w domu czuje się bezpiecznie. Mam wrażenie, że to słowo jest tutaj bardzo ważne. Być może przez długi czas bezpieczeństwo było czymś, czego w związku brakowało, dlatego teraz organizm instynktownie szuka miejsc i sytuacji, w których może wreszcie odpocząć.

Niepokój pojawiający się przed weekendem może nie wynikać wyłącznie z samotności. Czasem jest też spotkaniem z ciszą i pytaniem: „Kim jestem teraz, kiedy nie muszę już żyć problemami drugiej osoby?”. To trudny, ale jednocześnie ważny etap.Pisze Pani również o telefonie i ciągłym oglądaniu filmów. Być może nie jest to kwestia braku silnej woli, ale sposób na to, by choć na chwilę odsunąć od siebie trudne emocje. Warto przyglądać się temu z życzawością, a nie z oceną.Jeżeli ten stan będzie się utrzymywał lub zacznie coraz bardziej ograniczać Pani codzienne funkcjonowanie, zachęcałabym do rozmowy z psychologiem. Nie po to, aby jak najszybciej znaleźć diagnozę, ale aby lepiej zrozumieć, czego Pani teraz najbardziej potrzebuje.Życzę Pani, aby ten czas był nie tylko okresem dochodzenia do siebie po zakończonej relacji, ale również odkrywania siebie na nowo: we własnym tempie i bez presji, że wszystko powinno już być poukładane.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Wiktoria Woldan

Wiktoria Woldan

Dzień dobry,

Czytając Pani opis, przede wszystkim chciałabym powiedzieć, że bardzo wybrzmiewa w nim ogromna zmiana, przez którą Pani przechodzi. Po wielu latach relacji, w której pojawiła się zdrada i problem uzależnienia u partnera, zdecydowała się Pani odejść i zacząć budować swoje życie na nowo. Nawet jeśli była to decyzja potrzebna i chroniąca Panią, nie oznacza to, że emocje po takiej zmianie znikają od razu.

Warto pamiętać, że człowiek może jednocześnie czuć ulgę, dumę z siebie, radość z odzyskiwania siebie, ale także smutek, tęsknotę czy poczucie pustki. Te emocje nie wykluczają się. Są naturalną reakcją na stratę pewnego etapu życia, codzienności, bliskości i wyobrażeń o przyszłości. Na podstawie samego opisu nie można stwierdzić, czy doświadcza Pani depresji, zaburzeń lękowych czy innego rodzaju trudności. Takiej oceny nie powinno się dokonywać wyłącznie na podstawie kilku opisanych objawów. Warto jednak zauważyć, że to, co Pani opisuje czy obniżony nastrój, większa potrzeba snu, wycofywanie się, szukanie ukojenia w telefonie, filmach czy ciągłym dostępie do treści i może być sygnałem, że Pani psychika próbuje poradzić sobie z dużą ilością emocji i napięcia.

Bardzo zwróciłabym uwagę na to, co napisała Pani o weekendach. Często właśnie wtedy, gdy zwalnia tempo i pojawia się więcej ciszy, do głosu dochodzą emocje, które w tygodniu łatwiej odsunąć. Samotność sama w sobie nie zawsze jest problemem to tez z czasem trudne staje się to, co pojawia się w tej samotności: wspomnienia, pytania, tęsknota, lęk przed przyszłością.

Jednocześnie bardzo ważne jest to, że zauważa Pani swoje zasoby. Pisze Pani, że są dni, kiedy jest Pani radosna, pełna energii i potrafi być duszą towarzystwa. To niezwykle istotny element obrazu Pani sytuacji. W psychologii dużo mówi się o pracy na zasobach, czyli nie tylko skupianiu się na tym, co boli i jest trudne, ale także dostrzeganiu tego, co już w człowieku jest silne: jego doświadczenia, odporności, wartości, umiejętności radzenia sobie i momentów, w których czuje sprawczość. To, że szuka Pani wiedzy, słucha podcastów, próbuje siebie wspierać i lepiej rozumieć, również pokazuje dużą gotowość do pracy nad sobą. Warto jednak pamiętać, że samo zdobywanie wiedzy czasem nie zastąpi przeżywania emocji. Czasami potrzebujemy nie tylko rozumieć, dlaczego coś się dzieje, ale też pozwolić sobie to poczuć, nazwać i wyrazić.

Nazywanie emocji jest bardzo ważną częścią dbania o siebie. Zamiast uciekać od smutku czy samotności, można spróbować zauważyć: „Teraz czuję tęsknotę”, „Teraz jest mi trudno”, „Potrzebuję bliskości i kontaktu”. Sama możliwość nazwania tego, co się dzieje wewnątrz, często zmniejsza napięcie i pomaga odzyskać poczucie wpływu.

Chciałabym też podkreślić jedną ważną rzecz: potrzeba miłości i bliskości nie jest oznaką słabości ani zależności. Człowiek jest istotą relacyjną. Można wiedzieć, że własna wartość i szczęście nie zależą wyłącznie od drugiej osoby, a jednocześnie tęsknić za tym, by kochać i być kochaną. To jest bardzo ludzkie i naturalne. Jeżeli czuje Pani, że te trudniejsze momenty nasilają się albo trudno jest samej odnaleźć równowagę, zachęcałabym do konsultacji psychologicznej. Nie po to, aby szukać „etykiety” czy diagnozy, ale aby bezpiecznie przyjrzeć się temu, czego Pani obecnie potrzebuje i co mogłoby pomóc w budowaniu kolejnego etapu życia.

 

Pozdrawiam serdecznie, 

Wiktoria

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry

To, co Pani przeżywa, to naturalna reakcja 

 po trudnych latach życia w toksycznej relacji, gdzie weekendowy spadek napięcia i ucieczka w telefon są jedynie mechanizmami obronnymi układu nerwowego. Pragnienie bliskości jest w pełni zdrowe i naturalne, dlatego warto dać sobie pełne przyzwolenie na przeżywanie gorszych dni bez surowej samokrytyki. Warto powoli oswajać weekendy małymi, bezpiecznymi rytuałami i stopniowo zastępować cyfrową ucieczkę realną troską o siebie.

Z pozdrowieniami

Bożena Nagórska

Jagoda Jek

Jagoda Jek

Siedem miesięcy po zakończeniu wieloletniej relacji to dla wielu osób nadal czas dużych zmian i uczenia się życia na nowo. To, że jednego dnia czujesz więcej energii i radości, a innego – szczególnie w weekendy – pojawia się smutek i tęsknota, nie musi od razu oznaczać depresji czy zaburzenia lękowego. Przez internet nie da się tego wiarygodnie ocenić.

Zwraca jednak uwagę, że samotne chwile są dla Ciebie szczególnie trudne i wtedy najłatwiej uciec w filmy, telefon czy media społecznościowe. Takie aktywności mogą na chwilę przynosić ulgę, ale jeśli stają się głównym sposobem radzenia sobie z emocjami, mogą utrudniać budowanie satysfakcjonującej codzienności.

To cenne, że zauważasz, iż mężczyzna nie jest jedynym wyznacznikiem Twojego szczęścia. Jednocześnie naturalne jest pragnienie bliskości i bycia kochaną – te potrzeby nie świadczą o słabości ani zależności.

Być może warto zastanowić się nie tylko nad tym, jak wypełnić weekendy, ale też czego najbardziej Ci wtedy brakuje: kontaktu z ludźmi, poczucia celu, aktywności czy po prostu obecności drugiej osoby. Odpowiedź na to pytanie może być dobrą wskazówką, od czego zacząć wprowadzanie zmian.

Jeśli zauważysz, że obniżony nastrój utrzymuje się przez większość dni, coraz trudniej Ci czerpać radość z życia lub codzienne funkcjonowanie staje się wyraźnie utrudnione, warto rozważyć konsultację z psychologiem lub psychiatrą. Taka rozmowa pomoże lepiej zrozumieć, z czym się mierzysz i jakiego rodzaju wsparcie będzie najbardziej pomocne.

~ Jagoda Jek, psycholożka i seksuolożka
 

Jakub Pawłowski

Jakub Pawłowski

Na podstawie samego opisu nie można jednoznacznie stwierdzić, czy jest to depresja, zaburzenie lękowe czy naturalna reakcja na bardzo trudne doświadczenia. Po zakończeniu wieloletniej relacji, zwłaszcza po zdradzie, wiele osób przez dłuższy czas mierzy się z poczuciem pustki, samotnością i wahaniami nastroju. To, że najtrudniejsze są weekendy, a telefon i filmy dają chwilową ulgę, może być sposobem radzenia sobie z emocjami, ale nie rozwiązuje ich przyczyny. Jeśli taki stan utrzymuje się od dłuższego czasu i coraz bardziej wpływa na Pani codzienne życie, warto skorzystać z pomocy psychologa. W odpowiednim wsparciu można nie tylko lepiej zrozumieć swoje emocje, ale też odzyskać poczucie spokoju i satysfakcji z życia.

Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry. Z opisu trudno jednoznacznie stwierdzić czy są to objawy depresji, zaburzeń lękowych czy naturalnej reakcji na zakończenie wieloletniej relacji. Warto jednak podkreślić, że po siedmiu miesiącach od rozstania nadal może Pani przeżywać proces żałoby po związku. To, że w tygodniu funkcjonuje Pani dobrze, a trudniejsze są weekendy i chwile samotności, bardziej wskazuje na potrzebę odbudowania nowej codzienności niż na konkretną diagnozę. Zwróciłabym natomiast uwagę na nadmierne spanie, wycofanie, uciekanie w telefon i filmy oraz brak cierpliwości, jeśli objawy będą się nasilały lub utrzymywały przez dłuższy czas, warto skonsultować się z psychologiem lub psychiatrą. Proszę nie oczekiwać, że samotność zniknie sama. Dobrze jest stopniowo planować weekendy, wprowadzać aktywności poza domem, ograniczać czas spędzany przy telefonie i pielęgnować relacje z bliskimi. To, że nie czuje się Pani gotowa na randkowanie, jest całkowicie w porządku, nie trzeba się do tego zmuszać. Proszę dać sobie czas. Z tego, co Pani opisuje widać, że wykonuje Pani wiele pracy nad sobą i jest to dobry kierunek.

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska 


komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Jak pomóc 30-letniemu synowi z nerwicą natręctw i pogorszeniem stanu mimo zmiany leków?
Dzień dobry jestem mamą 30 letniego syna który zmaga się z nerwica natrectw od 15 lat Od trzech lat ma zmienione leki na duleksytyna 90 mg i ketipinor 50mg w tym roku nastąpiło pogorszenie stanu niechęć,brak sił ,ciągle zmęczenie brak sensu życia Mimo zwiększonej dawki ketipinor 75 mg stan ten się pogorszył Nie wiem co mam robić w tym przypadku wizyta u psychiatry dopiero w sierpniu
Zmagam się ze stanami lękowymi, depresyjnymi, zespołem stresu pourazowego
Zmagam się ze stanami lękowymi, depresyjnymi, zespołem stresu pourazowego. Czasami nie potrafię zrozumieć sama siebie, ale też mam wrażenie, że inni mnie nie rozumieją. Jednego dnia się śmieje, drugiego płacze lub to i to tego samego dnia, mam straszne koszmary w nocy. Boję się o swoje bezpieczeństwo. Jestem matką dwójki dzieci, mąż się znęcał nade mną psychicznie, jestem w trakcie rozwodu. Toczą się sprawy sądowe przeciwko niemu. Jest to wszystko dla mnie bardzo trudne. Czuję przed nim ogromny lęk. Nie mogę podjąć pracy odradził mi psycholog, skierowanie mam do psychiatry po leki. Chciałabym wrócić do dawnego swojego zajęcia, ale nie potrafię, boję się, że mi nie wyjdzie, że nikt tego nie kupi itd. Nie wiem, co mam zrobić ze sobą. W ostatnim czasie lekarz wykrył u mnie cukrzycę typu 1. Jak żyć, gdy wokoło tak dużo negatywnych rzeczy? Jak się zmienić dla dzieci, aby miały szczęśliwą matkę? Mam nowego partnera i bardzo mnie wspiera, ale mimo wszystko nie potrafię się cieszyć życiem. Jest dla mnie zupełnie inny niż mąż i czasami uważam, że za dobry. Bo nigdy tego nie doświadczyłam tego, co mi on daje. Raz już byłam na lekach przeciwdepresyjnych. Ale się boję, czy one nie obniża mi libido, bo te wcześniejsze takie były. Wiem, że potrzebuje pomocy psychiatry i leków, bo jak psycholog powiedziała, za kilka miesięcy będzie ze mną gorzej. A dla swoich dzieci chcę żyć, chcę być silna, ale czasami jest naprawdę ciężko. Jak to wszystko ogarnąć, jak wziąć się za siebie? Tak bardzo chcę zmiany, a nie mam pojęcia od czego zacząć? Oprócz tego, że chodzę do psychologa...
Jak radzić sobie z nieuzasadnionym pogorszeniem stanu psychicznego i oschłym zachowaniem wobec przyjaciół?
Ostatnio pogorszył mi się stan psychiczny, nie wiem dlaczego, nie ma tu jasnej przyczyny chyba. Ale przez to zrobiłam sie taka oschła dla przyjaciół, ciągle ich neguję, obrażam i odpychamy, a potem nie wiem co ze sobą zrobić, bo przeproszenie to za mało w tej sytuacji. Nie wiem czemu tak reaguję, ani jak to zatrzymać, ani co robić dalej
Niskie poczucie własnej wartości i problemy z wyglądem - jak sobie poradzić?
Mam trądzik i bardzo niskie poczucie własnej wartości. Dodatkowo z każda porażka w pracy czy w życiu codziennym jest poniżej zera. Potęguje. Nie mam nikogo, jestem z tym sama. Jak mam z tego wyjść? Nie mam kontaktu z rodzina, nie mam za bardzo znajomych, nie umiem wyjść do ludzi ani tym bardziej znaleźć sobie chłopaka. Dopada mnie prawie 30. Jestem bezradna. Byłam u wszystkich specjalistów, mam dobrane leki, chodzę do kosmetologa staram się robić co mogę ze swoją twarzą. Niestety jest to walka z wiatrakami. Mój wygląd bardzo mocno przekłada się na moja psychikę. Błędne koło. Nie daje sobie z tym rady, nie umiem tego opanować..
Mój sposób przeżywania jest odmienny. Cierpię. Jestem pod opieką psychologiczną od dawna, ale nie widzę poprawy.
Dzień dobry, Nie wiem czy mam szansę na zmianę swojego życia. Zmagam się z brakiem zainteresowań, trudnością w odczuwaniu przyjemności. Problemy te towarzyszą mi odkąd miałam 14 lat. Jestem pod opieką psychiatrów i terapeutów od 16 roku życia. Mam poczucie, że poza wyzbyciem się lęku nic się nie zmieniło. Mam trudność w zaciekawieniu się czymkolwiek i kimkolwiek. Cierpię z powodu chronicznej samotności. Normalnie funkcjonuję, pracuję. Do tego duże problemy z koncentracją i zmotywowaniem się. Lubię ludzi, czasami rozmowy mi wychodzą, potrafię się nimi zainteresować, ale wyraźnie nie wystarczająco i nie wystarczająco często. Rozmawiałam z terapeutką humanistyczną o tym, że terapia mi nie pomaga, że "mnie dobija". Ale ta terapeutka jest jedyną osobą, która była w stanie mnie zrozumieć i w ogóle zrozumieć mój problem, to że nawiązywanie trwałych i satysfakcjonujących relacji jest dla mnie praktycznie niemożliwe odkąd pamiętam i to, że tych relacji potrzebuję. Mam różne diagnozy. Mówiono mi, że będzie różnie, że mam poważny problem, że mój problem nie jest poważny, że nie będzie lepiej, że będzie lepiej jedynie w obszarze funkcjonowania. Psychiatra jakiś czas temu powiedziała mi, że nie wie jak mi pomóc. Nie wiem czy próby szukania innej pomocy mają sens. Podawano mi leki przeciwpsychotyczne, antydepresyjne i na sen. Zmieniano je ( głównie antydepresyjne, ponieważ tylko raz miałam epizod i biorę małe dawki z tego co mówiła lekarka) Kiedyś w szpitalu rozpoznano mi zaburzenia adaptacyjne, później schizofrenię, później na oddziale dziennym zaburzenia adaptacyjne, później ambulatoryjnie zaburzenia osobowości nieokreślone, na prywatnej diagnozie lekki stopień zaburzenia osobowości unikającej z elementami osobowości zależnej, poza szpitalem wszyscy psychiatrzy zarówno państwowi i prywatni, na oddziale dziennym i ambulatoryjnie powtarzali, że nie wyglądam na osobę ze schizofrenią, że to co widzą po wizycie nie jest dowodem na schizofrenię, że opis ze szpitala psychiatrycznego jest dziwny i, że można go różnie interpretować, że nie jestem podręcznikowym przypadkiem. Mówili też, że na 99% nie mam tej choroby i powinnam przestać się tym zamartwiać. Popełniam błędy w komunikacji z ludźmi, ale nie potrafię ich przewidzieć. Mój sposób przeżywania to chęć ucieczki od nudy, samotności i pustki. Przez to zajęcia, których próbuję, są sposobem, próbą zainteresowania się czymś, ale zawsze w końcu dopada mnie rezygnacja i poczucie beznadziei. Ludzie tego nie rozumieją, więc zakładam, i zresztą mi to mówiono, że mój sposób przeżywania jest odmienny. Więcej czuję i to dobrze, bo marzyłam o tym. Ale teraz czuję na tyle, że życie nie jest już dyskomfortem, napięciem, złością, lękiem i nudą. Jest już smutkiem i powoli tracę nadzieję.
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!