Wstecz

Jak uratować małżeństwo po 36 latach gdy mąż twierdzi że już mnie nie kocha

Joanna

Jestem z mężem już 36 lat razem. Trzy miesiące temu oświadczył mi, że już mnie nie kocha. Jego miłość przez te wszystkie lata była ogromna, to ja byłam bardziej zdystansowana, nie przytulałam się lub robiłam to rzadko. Miłość do męża wyrażałam bardziej w codziennych pracach domowych. Mąż twierdzi, że przez moje działanie myślał, że go nie kocham. Bał się powiedzieć mi wcześniej, że traci uczucia. Cały czas płacze, że poniósł klęskę w naszej relacji. Co mam robić? On nie wierzy w terapię

Zdjęcie Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Psycholog
348 odpowiedzi na forum

Pani Joanno,

 

To bardzo trudna i bolesna sytuacja – po tylu wspólnych latach słyszy Pani, że mąż już nie czuje miłości. Jego wyznanie może być skutkiem lat narastającego żalu i braku bliskości, które interpretował jako brak uczucia z Pani strony. Być może czuł się niezauważony, choć Pani okazywała miłość inaczej – przez troskę, codzienną obecność i obowiązki. Warto spróbować spokojnie z nim porozmawiać, powiedzieć, co Pani czuje, i że być może nie znał wcześniej Pani sposobu wyrażania miłości.

 

Jeśli nie wierzy w terapię, nie trzeba go do niej przekonywać, ale może Pani sama skorzystać z takiego wsparcia – dla siebie, by uporządkować emocje i lepiej zrozumieć, jak dalej postępować. Sam fakt, że mąż płacze i mówi o swojej klęsce w relacji, świadczy o tym, że to dla niego ważne – że być może nie wszystko jeszcze stracone. Taka sytuacja nie musi oznaczać końca, ale może być początkiem trudnej, ale ważnej rozmowy o uczuciach i potrzebach.

 

Z pozdrowieniami,

Justyna Bejmert

Psycholog

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.

Dzień dobry,

 

Pani Joanno, rozumiem, że znalazła się Pani w nagłej, kryzysowej sytuacji. Pisze Pani, że w ciągu 36 lat bycia razem inaczej okazywaliście Państwo sobie miłość, bliskość i zaangażowanie.  Wydaje się, że mąż przez dłuższy czas przeżywał poczucie opuszczenia i zranienia. 

Kryzysy to bardzo trudne momenty. Jednocześnie to właśnie w nich jest szansa na rozwój.  Można spróbować porozmawiać samodzielnie o tym wszystkim, co Państwo przeżywaliście przez te 36 lat, a co nie było wypowiedziane. Gorąco rekomenduję skorzystanie z psychoterapii pary. Naturalnie, nie może ona się odbyć bez świadomej zgody męża. Może zgodzi się na pierwszą konsultację? Podczas takiego spotkania będzie można ustalić powody, dla których nie chce uczestniczyć w takiej pracy. Być może są to mity, lęki, przekonania dotyczące psychoterapii? Może być też tak, że zdecydował o rozstaniu i po prostu nie chce takiej pracy. 

W tej drugiej sytuacji trzeba będzie zaakceptować decyzję męża. Jest wolnym człowiekiem i nie mamy takich narzędzi wpływu, ani prawa, by zmuszać go do zmiany decyzji. Wtedy Pani może skorzystać z pomocy psychologa lub psychoterapeuty, by nie przechodzić samotnie przez kryzys, zyskać wsparcie i szansę na rozumienie siebie, a także korzystne radzenie sobie w nowej rzeczywistości. Trzymam za Panią kciuki.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Aleksandra Wincz- Gajda

psycholog, psychoterapeuta

 

 

Zdjęcie Martyna Jarosz

Martyna Jarosz

Psycholog
320 odpowiedzi na forum

To, co przeżywasz, jest głęboko poruszające i wymaga ogromnej delikatności. Po 36 latach wspólnego życia, wiadomość o utracie uczuć ze strony partnera może być jak cios w serce, szczególnie gdy miłość była obecna, choć wyrażana inaczej przez każdą ze stron. Twój sposób okazywania miłości – poprzez troskę, codzienne obowiązki, obecność – jest równie ważny jak czułość fizyczna, choć często mniej zauważalny. Twój mąż, czując się emocjonalnie zaniedbany, mógł przez lata tłumić swoje potrzeby, aż doszedł do punktu, w którym nie potrafił już ich ignorować.

To, że płacze i mówi o klęsce, świadczy o tym, że wciąż mu zależy. To nie jest obojętność – to ból. Może czuje się zawiedziony, może zagubiony, może nie wie, jak odbudować coś, co wydaje mu się utracone. Brak wiary w terapię może wynikać z lęku, wstydu lub przekonania, że to już za późno. Ale to nie musi być koniec.

W tej chwili najważniejsze jest, byście zaczęli od rozmowy – nie o winie, lecz o uczuciach. Powiedz mu, co czujesz teraz. Że go kochasz, że może nie umiałaś tego okazywać tak, jak on potrzebował, ale że jesteś gotowa się uczyć. Nie chodzi o wielkie gesty – wystarczy szczerość, dotyk, wspólna chwila. Czasem jedno zdanie wypowiedziane z serca może otworzyć drogę do odbudowy.

Jeśli nie chce terapii, spróbujcie zacząć od wspólnego spaceru, obejrzenia zdjęć z przeszłości, rozmowy o tym, co Was kiedyś łączyło. Terapia nie musi być formalna – może zacząć się od Waszej własnej decyzji, by spróbować jeszcze raz.

Zdjęcie Magdalena Pardo

Magdalena Pardo

Psycholog
37 odpowiedzi na forum

Dzień dobry Pani Joanno,

warto się zastanowić co spowodowało Pani emocjonalną niedostępność względem Pani męża. Nie chodzi tu o obwinianie się - wyobrażam sobie jak trudna jest dla Pani sytuacja, w której po 36 latach wspólnego życia otrzymuje Pani taką  wiadomość od męża. Co powodowało pani dystans? Brak fizycznej i emocjonalnej bliskości? Warto, aby zaopiekowała się Pani tym obszarem przy wsparciu specjalisty od zdrowia psychicznego. 

Język Pani miłości - poprzez codzienne prace domowe - jest nie mniej ważny niż ten, którym do tej pory posługiwał się Pani mąż. Jednak ta sytuacja pokazuje, że oboje mieliście inny sposób okazywania uczuć, który druga strona mogła odebrać jako ich brak. Latami tłumione potrzeby emocjonalne Pani męża mogły w pewnym momencie eskalować do takiego rozmiaru, że poradzenie sobie z nimi w pojedynkę staje się nie lada wyzwaniem. 

Na pewno to, co jest ważne zarówno w sytuacji Pani, jak i Pani partnera to rozmowa - nie o tym, kto zawinił i kto jest odpowiedzialny za emocjonalny dystans w Pani małżeństwie, ale o tym, co czujecie oboje w tej sytuacji, czego potrzebujecie od siebie nawzajem, co da Wam ukojenie. Szczere opowiedzenie mężowi o Pani uczuciach, zapewnienie go o miłości i próba dojścia do tego, co blokowało wyrażanie Pani uczuć to bardzo ważne kwestie, którymi warto się teraz zająć.

Wspomina Pani, że mąż nie wierzy w terapię - być może ma ku temu swoje powody, jednak warto o nich porozmawiać, aby dowiedzieć się, co za nimi stoi. Po zachowaniu Pani męża widać, że bardzo obwinia się on o obecny stan Państwa relacji, czuje, że poniósł "klęskę" - nie musi być to jednak realny obraz sytuacji, w jakiej oboje się znajdujecie.

Ta sytuacja może oznaczać bardzo trudne i ważne zmiany dla Was obojga - nie musi oznaczać końca i rozpadu Państwa relacji, ale z pewnością jest alarmem sygnalizującym, że nadszedł czas na duże przemeblowanie. 

Proszę pamiętać, że pomimo tego, iż mąż nie jest przekonany do terapii, Pani ma pełne prawo skorzystać z takiej pomocy dla samej siebie. Jednocześnie nieformalną terapią może być każda chwila spędzona na wspólnej rozmowie, byciu obok siebie i nauki emocjonalnej dostępności. 

 

Życzę wszystkiego dobrego!

Pozdrawiam,

Magdalena Pardo

psycholożka

Dzień dobry,

z psychodynamicznego punktu widzenia to, co Pani opisuje, niesie w sobie bardzo silny ładunek emocji – zarówno aktualnych, jak i tych, które mogły narastać przez lata, być tłumione lub niezauważane. Utrata poczucia więzi – nawet jeśli nie kończy się formalnym rozstaniem – może być doświadczana jak głęboka strata, niemal żałoba. I wydaje się, że oboje – Pani i mąż – jesteście w tej chwili w silnym konflikcie wewnętrznym, z bólem, który dotyczy nie tylko teraźniejszości, ale także tego, co było przez te 36 lat niewypowiedziane.

Kilka refleksji:

🔸 Miłość w różnych językach:
To, że wyrażała Pani uczucia bardziej poprzez codzienne obowiązki, jest formą troski, choć może różnić się od sposobu, w jaki Pani mąż potrzebował tę miłość odczuwać – np. poprzez bliskość fizyczną, czułość. W psychoterapii często spotykamy się z „rozminięciem się” w sposobach komunikowania uczuć – i to potrafi boleśnie wpłynąć na obie strony, mimo braku złych intencji.

🔸 Tłumione uczucia:
Mąż, jak Pani pisze, „bał się powiedzieć wcześniej, że traci uczucia”. To może sugerować, że przez lata gromadził w sobie pewien rodzaj frustracji, smutku czy żalu, nie znajdując dla nich miejsca w relacji. To milczenie też jest formą mechanizmu obronnego – często pojawia się, gdy brakuje narzędzi do wyrażenia tego, co się przeżywa.

🔸 Poczucie klęski:
Jego łzy i stwierdzenie, że „poniósł klęskę”, pokazują, że jego decyzja nie przyszła łatwo. To może oznaczać, że on również przeżywa żałobę po czymś, co było dla niego bardzo ważne. W psychoterapii patrzymy na takie momenty jako na próbę zmierzenia się z czymś bardzo głębokim – np. z własnym poczuciem niedostatku, zranienia, może też nierozpoznanych potrzeb.

Co może Pani zrobić?

✅ Zacząć od rozmowy – nie jako oskarżenie, ale jako próba zbliżenia się:
Może Pani powiedzieć:

„Zobaczyłam, że moje sposoby okazywania miłości mogły być dla Ciebie trudne. Chciałabym Cię lepiej zrozumieć i spróbować zbliżyć się teraz – jeśli to jeszcze możliwe.”

✅ Wyrazić uczucia – również swoje poczucie żalu, straty, tęsknoty.
Nie musi to być emocjonalny monolog – czasem wystarczy jedno zdanie, które naprawdę płynie z głębi:

„Jest mi smutno, że tyle rzeczy zostało niewypowiedzianych. I bardzo mi zależy, żebyśmy się jeszcze usłyszeli.”

✅ Nie przekonywać na siłę do terapii – ale dać przykład.
Skoro mąż nie wierzy w terapię, może warto, aby to Pani zrobiła pierwszy krok i poszukała wsparcia indywidualnego. Często taka praca pozwala lepiej rozumieć swoje emocje, historię związku i mechanizmy, które się w nim ujawniły. To może pomóc także w dalszym kontakcie z mężem – niezależnie od tego, w jaką stronę ta relacja się potoczy.


To, co Pani teraz przeżywa, jest bardzo bolesne – ale też może być momentem głębokiej refleksji i wewnętrznego przełomu. Nie chodzi o to, by natychmiast „naprawiać” związek, ale by najpierw rozpoznać, co naprawdę się w nim działo. Czasem z tej świadomości rodzi się nowa jakość – niezależnie od tego, czy para zostaje razem, czy nie.
 

Z wyrazami szacunku
Pracownia Psychoterapii Wolne Myśli (Weronika Berdel)

NowośćTylko w aplikacji mobilnejTwoja sytuacja jest trochę inna?Opisz swoją sytuację na czacie w aplikacji TwójPsycholog, a specjalista odpowie do 24 godzin. Bez kamery i bez terminu, pakiety od 49 zł.Sprawdź, jak to działa
Zdjęcie Katarzyna Kania-Bzdyl

Katarzyna Kania-Bzdyl

Psycholożka
586 odpowiedzi na forum

Dzień dobry Joasiu,

 

może warto usiąść wspólnie na spokojnie w zaciszu domowym, wziąć kartkę dla każdej z osób i zapisać: 

- co przeszkadza mi w moim małżeństwie?

- czego mi brakuje w moim małżeństwie?

 

Jeśli obydwoje czujecie się źle w związku z rozpadem Waszej relacji to być może to będzie Waszym motorem napędowym do próby odratowania Waszego małżeństwa. Uczciwie spróbujcie wypełnić kartki i dzień po dniu je realizować. Nie działaj ani gwałtownie, ani spontanicznie. Jeśli mąż potrzebuje przestrzeni - daj mu ją. Nie bądź natarczywa. W momentach kiedy On potrzebuje spokoju, a Ty bliskości sięgnij po zeszyt i zapisuj tam wszystkie swoje myśli (smutki, tęsknoty, złości). Dajcie sobie czas. 

 

pozdrawiam,

 

Katarzyna Kania-Bzdyl

NowośćTylko w aplikacji mobilnejTwoja sytuacja jest trochę inna?Opisz swoją sytuację na czacie w aplikacji TwójPsycholog, a specjalista odpowie do 24 godzin. Bez kamery i bez terminu, pakiety od 49 zł.Sprawdź, jak to działa

Zobacz podobne

Jak poradzić sobie z traumą po stracie domu w pożarze?

Ostatnie miesiące to koszmar. Wszystko wywróciło się do góry nogami, bo straciłam dom w wyniku pożaru. Zostałam z niczym, a towarzyszące mi uczucie straty i chaosu dosłownie mnie przytłacza. Mam napady lęku, które pojawiają się nagle i paraliżują mnie w codziennym życiu. Każda myśl o przyszłości wywołuje panikę, a wspomnienia z tamtego dnia wracają jak bumerang – mocne, bolesne, niechciane.

Próbuję poskładać życie na nowo, ale nie daje rady..

1 odpowiedź
Jak radzić sobie z przemocą domową i manipulacją w małżeństwie?
Bardzo proszę o podbudowanie i opowiedzi na konkretne moje pytania rady porady a nawet możliwości dla mnie, nie radzić terapii itp bo to model numer jeden tzn moj maz odmawia bo ?? Jesteśmy małżeństwem 17 lat razem 22. Przez tyle wspólnych lat zwyczajnie mnie tylko poniżał bił wyzywal krytykował zastraszal az jak śmieci wyrzucił mnie z domu w 2024r. Po dwóch tygodniach zechciał bym wróciła ze zmieni się nie będzie juz taki że zrobi wszystko. Zaufałam wróciłam i piękne chwile były Przez max 8 miesięcy kiedy coraz więcej i więcej poświęcał swój czas życiu zawodowemu ( praca praca) ja wieczorami dniami ciągle sama, na odległość i do tej pory potężna tęsknota milosc czułość ochota na sex z męża strony mam screeny rozmow robienia nadziei zamydlania oczu mi raz tak wracał do domu agresywny nagle odmawiał zbliżeń okazywania czułości poprostu robił ze mnie i z siebie debila. Kiedy zaczynałam jakom kolwiek dyskusje min ze tęskniłam pragnę miłości współżycia aby mnie przytulił za każdym praktycznie razem 4 dni milosc czułość potem manipulacja i wyzwiska kurwo zachowujesz się jak dziwka debilu, z toba nikt by nie wytrzymał znajdź sobie innego i dużo ojjj dużo bylo by do opowiadania. Nagle popada az w taką agresję ze potrafi niszczyć przedmioty w domu rozwalił swój własny telefon moja odziez podduszal mnie bił po twarzy groził min ze mam 3 minuty aby dac jemu w twarz jeśli nie on mi cyt. ,, zajebie z pieści, i zrobił by to gdybym nie zrobiła tak jak nakazuje. Chowa przede mną wszystko zupełnie wszystko. Mimo to uwaza ze kocha mnie zawsze pragnie. Sytuacje sa również takie kiedy mówię iz bede caly dzień az do wieczora sama czy przytuli powie cieple słówka on powie cyt , taaa kurwaa bo nie wytrzymasz ciebie to ruchac 24h. A co do czego jak jest ok między nami potrafi powiedzieć ze pragnie mnie ze jaram go zawsze ma na mnie ochotę. Nakazuje abym przyjeżdżała po niego do pracy zawsze w drodze do pracy wysyłał mi zdjęcia nagie i zwykle wydzwaniał z szatni teraz grozi ze nie bedziesz miala ze mną juz kontaktu nie włączę telefonu. Bardzoooo dużo wybaczyłam mu krzywdy w moja stronę ktore wyrządził mi przyszło 22 lata, on z niczego nic sobie nie robi nie przeprosi jak mężczyzna ktory kocha któremu zalezy na mnie a beszczelnie dopuszczając się takich czynów powie cyt,, nie mam za co cię przepraszać,, i czy tu jest brzmi jaka kolwiek milosc??? Odpuścić jego osobę?? Nie przyjeżdżać po niego do pracy nie wysyłać tez nagich zdjec ktore on chce i godziłam sie na to??? Nie mam do kad odejść mam tylko jego. Potrafi wszystkim obarczać mnie słodzić i potem jak to sie mowi robić mnie w ch.. nie da się z nim rozmawiać byle zapytanie słowo podnosi głos agresję skacze z rękoma. Próbowałam założyć niebieską kartę zamknęli wybroniłam mu dupe na nic to . Podczas kazdej rozmowy kieruję do mnie słowa ty debilu brak czułości szacunku. Nie ukrywam też sie odpalę zwyzywam bo jak mówię jak do ściany on zlewa mnie i tak Potrafi przez parę godzin jak zachować spokój??? Niedawno sie jak wierzyć w cos czego nie ma tylko mówi pisze realia inne,??? Czy to ewidentnie jego choroby psychiczne??? Jak leczyć go gdzie pisać. Można nawet ująć upierd.. potrafi mi nakazać w ciągu godziny masz ogarnąć fajki inaczej skręcę ci lep...za swoje zachowanie az takie obarcza mnie odpycha sam mnie od siebie nie chce poprostu podejsc przytulić załamuje się czuje się nie chciana nie kochana nie potrzebna jesteś nikim powie potem przeprasza na odległość i minie ileś godzin pracy wraca znowu toksyka zgrywa i agresja. Co mam myśleć i robic gdzie odejsc gdzie???? Gdzie napisać aby poszedł np siedzieć za te krzywdy by kara dobiegła końca gdzie wnioskować o np zakaz zbliżania się badania psychologiczne jego najlepszym sposobem byłby rozwód lub nakaz sądu na przymusowe leczenie??? Potrafi ciepło sie odzywać lecz ostatnim czasie słyszę milczenie ty krowo kurwo od dzis masz sie nie malować ( choc on wie ze robie to dla niego nagle nie chce) zbagatelizowac to ze unika kontaktu ze mba przez 13 godzin pracy nie jeździć po niego nie pisać jak go kocham jak tęsknie?? Poprostu nie odzywać się unikać??? Co mam myśleć i robic poradzicie błagam. Były nawet plotki u niego w pracy ze ma romans zaprzecza cos tu nie tak po co nakazuje abym po niego przyjeżdżała??? Swoją kierowniczke lepiej traktuje niż mnie o co go poprosi wszystko wykona np wlanie płynów do auta pójście do apteki pójdzie i nie raz widziałam pełen weny hihi hahaha w jej stronę idac do mnie na papierosa nagle tu mnie boli tam strzyka ojjj .... Czy on jest osobą chorą psychicznie??? Mi mowi ze powinnam sie leczyć lecz pytanie czy nie mam powodów aby okazać złość typowy wkur..??? Kiedy nakreca temat ze pragnie mnie abym szykowała sie na czuły romantyczny wieczór ogień w łóżku i ok ja radosna mmm bedzie milutko po 12 godzinach zmiana wersji o 180 stopni? Beszczelnie powie ty nigdy nie jestes uśmiechnięta wiecznie ryczysz. Z czego mam sie cieszyć??? On do mnie a ja???? Boże co mam robić??? Uważa ze jaram go ze zawsze ma na mnie ochotę itp czy to ukryte gry??? Co robić??? Zastrasza w sumie każdego zapiera się ze nigdy nie zdradził ze jestem jego na zawsze ale oszukuje manipuluje pokazuje poważna agresję i obwinia mnie. Proszę o odpowiedź na moje pytanie gdzie odejsc co robić jakie i gdzie pisać pisma??? Zlać nie pisać do niego??? Zlekcewazyc jak on mnie??? Nie jeździć po niego??? Jeśli nawet to zrobię jego i tak to nie ruszy będzie mu zwisało i to miłość??? Karanie zastraszanie obojetnosc bicie???
3 odpowiedzi
Zaburzenia nastroju, autoagresja, nadmierne picie alkoholu i wypisanie mnie z oddziału.
Witam Mam 21 lat i zaburzenia depresyjno-lękowe mieszane, problemy z autoagresją i dość uporczywe, natrętne, ciągle mi towarzyszące myśli samobójcze. Niecałe dwa lata temu zaczęłam chodzić po raz pierwszy na terapię i przyjmować leki. Na początku leczenia czułam faktycznie choć minimalną ulgę, ale potem znowu czułam się masakrycznie źle. A problem z autoagresją coraz częściej dawał się we znaki i nie potrafiłam z nim walczyć. Cały czas czułam się okropnie zmęczona, wieczne smutna i bez żadnych chęci, żeby w ogóle dalej to ciągną, ale jakoś starałam się zagryźć zęby i normalnie funkcjonować. Nawet jakoś mi to wychodziło, ale z każdym tygodniem, miesiącem czułam się tylko coraz gorzej. Aż w grudniu zeszłego roku moja pani psycholog zaproponowała mi psychiatryczny odział dzienny dla młodych dorosłych. Z początku z automatu się nie zgodziłam, ale po jakimś czasie doszłam do wniosku, że może warto spróbować. Przez długi czas bardzo trudno było mi się otworzyć i mówić o tym co czuje na forum grupy, bo jak miałam o tym mówić, skoro ja sama nie do końca wiedziałam co czuję, co myślę i co się ze mną dzieje. Sama nie wiedziałam czy ten odział w ogóle mi pomaga, ale próbowałam się tam odnaleźć. Jakoś na początku kwietnia zaczęłam trochę więcej pić, tylko to jakkolwiek pomagało mi uciszyć/spowolnić gonitwę myśli tocząca się w mojej głowie. Podzieliłam się tym na oddziale, na początku porozmawialiśmy o tym, próbowaliśmy przegadać to, co faktycznie ten alkohol mi daje, ale powiedzieli też, że pacjenci na oddziale powinni stosować abstynencję i zostałam skierowana na konsultację do terapeuty uzależnień, który stwierdził, że nie jestem uzależniona, ale pije w bardzo ryzykowny sposób pod względem częstotliwości i ilości alkoholu. Dostałam upomnienie jedno, potem drugie aż w końcu w zeszłym tygodniu zostałam wypisana z oddziału ze słowem, że reguła jest taka, że jeśli ktoś ma problem alkoholem to w pierwszej kolejności leczy się uzależnienie, a później inne problemy. (Dla jasności dodam tylko, że nigdy nie przyszłam na odział dzienny pod wpływem alkoholu tylko piłam po godzinach jego zakończenia). Rozumiem, że to była moja wina i to ja złamałam regulamin. Ale na ten moment nie mam bladego pojęcia co mam ze sobą zrobić. Nie wiem czy ciągnięcie tego dalej ma jakiś sens. Przez większość czasu trwania mojego leczenia wątpiłam czy ono ma jakikolwiek sens czy nie powinnam po prostu przestać uczęszczać na terapię, odstawić leki i przestać się nad sobą użalać. A teraz dodatkowo do gry wkroczył alkohol, który mam wrażeni, że przez te niecałe 2 miesiące dał mi więcej szczęścia i dobrych chwil niż doświadczyłam przez te ostatnie 2 lata. Wiem, że alkohol to nie jest dobry sposób radzenia sobie z problemami. Wiem też, że jest on strasznie wyniszczający dla organizmu i jego długie stosownie prowadzi do głodu alkoholowego. Ale czy naprawdę jedyna rzecz jaka mi pomaga i sprawia, że czuje się dobrze może być aż tak zła Mówić szczerze sama nie wiem, dlaczego to tu pisze, może po prostu potrzebowałam to z siebie wyrzucić Wiem, że wiadomość jest strasznie długa i może być trochę zawiła i nieczytelna, więc z góry przepraszam
4 odpowiedzi
Jak poradzić sobie z brakiem wsparcia finansowego i emocjonalnego od męża za granicą?
Witam. Od 5 lat mąż pracuje za granicą. Zarabia o wiele więcej niż ja. Mamy na utrzymaniu nastoletnią córkę. Mąż prawie wszystko co zarabia odkłada na swoim koncie. Nam od czasu do czasu wyślę przelew na kilkaset złotych. Nie chcę się prosić o cokolwiek bo wtedy dostaję odpowiedź, że przecież zarabiam, że 800+ pobieram na córkę. Mąż cały czas mówi, że te odłożone pieniądze są wspólne, ale ja mam wrażenie, że on chce mnie w ten sposób uzależnić i pokazać, że gdybym go zostawiła zostaję z niczym. Bardzo mnie to boli, że nie mamy żadnego zabezpieczenia finansowego z córką. Mieszkamy jeszcze z moimi rodzicami i oni mają bardzo niskie emerytury. Dokładam się im do życia, pomagam w opłacaniu rachunków i węgla na zimę. Mąż też czasem chce, żebym mu coś kupiła i nie oddaję pieniędzy, a jak mu wspomnę to mi wypomni, że jakiś czas temu za coś mi oddał o 100 zł więcej niż powinien i nie poczuwa się wtedy do zwrotu za kolejne zakupy. Jestem już zmęczona tym brakiem poczucia bezpieczeństwa. Żal mi córki, że jej tata nie myśli o niej, o tym, że dorastająca nastolatka też ma swoje potrzeby. Córka czuje, że ma mniej od innych i czuje się gorsza, bo chodzi w rzeczach po mnie. Co mam zrobić? Z mężem ciężko się rozmawia, bo jest toksykiem i wszystko zrzuca na mnie.
5 odpowiedzi
Zazdrość i brak zaufania w związku na odległość – jak rozmawiać o pieniądzach i granicach w relacji?
Witam, pisze juz chyba zeby wyrzucic z siebie emocje - prawdopodobnie przestalem wierzyc. Jestem w zwiazku na odleglosc - wczoraj rozmawialem z partnerka przez telefon - na poczatku bylo bardzo fajnie nagle wspomniala, ze jak wroci do domu to ma cos “w glowie”, bo za jej syna wycieczke w szkole zaplacil ojciec dziewczyny syna. To zwiazek nastolatkow - rodzice sie totalnie nie znaja… nagle on placi bo moja partnerka nie miala pieniedzy (ja o tym nie wiem - wiem tylko, ze sytuacja materialna jest raczej trudna - ja jestem osoba oszczedna i mimo, ze mam pieniadze ale niepewna sytuacje zawodowa to wole wydawac wtedy kiedy na prawde trzeba - jak potrzebowala przelewalem jej jakies kwoty jednak ona pytanie mezczyzny o pieniadze traktuje jako “jego znecanie sie psychiczne”, cos takiego kiedys wspomniala). Ale do rzeczy, rozmawialismy chwile potem miala klopot z telefonem bo ten ojciec do niej dzwonil - przyznam, ze uruchamia mi sie zazdrosc jednak kontroluje swoje zachowanie. Powiedziala, ze jak wroci do domu oddzwoni do mnie na spokojnie. Wrocila zadzwonila - nie mogla jednak rozmawiac o tym temacie bo syn byl obok. Zaczelismy luzna rozmowe bylo milo. Nagle wspomniala, ze ona wie, ze “ja nie lubie jak ma racje bo tak kiedys powiedzialem”. Ja powiedzialem, ze to musialbyc rodzaj zartu z mojej strony bo ja nie lubie ludzi ktorzy nie uznaja czyichs racji. W tym momencie ona sie mocno poirytowala mowiac ze ja sie z niej nabijam, ze czuje sie jak idiotka bo to mowilem teraz zaprzeczam… mowie, zeby sie uspokoila nic sie nie dzieje… jej emocje tylko urastaly az w koncu sie rozlaczyla… bylem wsciekly.. znowu klotnia z niczego. Napisalem wiadomosc czy zadzwoni pozniej jak bedzie mogla (chcialem dokonczyc temat ojca). Dostalem wiadomosc po 2 godzinach, ze idzie spac. Wiec zadzwonilem i probowalem zapytac o ta sytuacje, mowie, ze dziwne to dla mnie czy opowie wiecej szczegolow? O co chodzi z ta wycieczka? A ona na to “przeciez Ciebie interesuje po co on do mnie dzwoni a nie moj syn - Ty nie chcesz uczestniczyc w jego zyciu”. Poklocilismy sie dzisiaj wyslalem jej film o klotniach skad sie biora… ale odczytala nie reaguje. Podejrzewam, ze nie zadzwoni dzisiaj - ja tez… moze jutro… mamy konflikty co chwila to 3 w tym tygodniu. Ja czuje sie okropnie… jakis obcy facet placi za wycieczke jej syna… potem dzwonia do siebie - nie moge poznac szczegolow zeby uspokoic zazdrosc i odbieram te jej slowa jako “to o czym rozmawialam z ojcem to nasze sprawy bo on jest nawet bardziej zaangazowany niz ty, on zaplacil ty nie, to czy ty jestes zazdrosny mnie nie obchodzi mnie obchodzi moj syn”. Zazdrosc mi podpowiada, ze byc moze cos wiecej pojawilo sie w jej glowie. Po raz kolejny sie mecze nie ma kontaktu. Jak sie odezwe to pewnie bedzie oczekiwac przeprosin… ja chcialbym tylko czuc, ze jak mam obawy to moge z nia porozmawiac, ze wyslucha i uspokoi, ze bardzo jej zalezy na moim stanie psychicznym… a ona czesto odbiera to jako atak “czuje sie dzisiaj zle - przepraszam, ze jestem do dupy niewystarczajaca!!!”…
4 odpowiedzi
Jak poradzić sobie z emocjami po kryzysie w związku i odbudować zaufanie?

Byłam ze swoim facetem prawie 9 lat, jednak od stycznia przechodzimy kryzys. W lutym się wyprowadził i teoretycznie nie byliśmy parą. Ciągnie nas do siebie, próbowaliśmy się dogadać, ale bezskutecznie. Dowiedziałam się jednak, że w czasie kiedy mieliśmy tą 'przerwę' poznał dziewczynę, z którą spędzał czas i rozmawiał. Mówił, że zakończył tę znajomość, bo wie, że kocha mnie i to ze mną chcę odbudować to, co budowaliśmy przez tyle lat. Jest mi bardzo ciężko, bo kocham Go naprawdę mocno, ale nie wiem, czy jestem w stanie poradzić sobie z myślą, że ktoś był w jego życiu. Mówił, że nie zdradził, a ja zaczynam się zastanawiać czy jest to prawdą. Boję się, że z czasem dostanę jakieś dowody. Mam pełno myśli, z którymi nie mogę sobie poradzić. Mieliśmy od kwietnia zamieszkać razem i zacząć budować nowy, silniejszy związek, nie wracając już do tego starego. Mówił, że szukał zrozumienia i wsparcie w tej osobie, ale nie czuje nic do niej. Boję się, że będąc ze mną, będzie rozmyślał o niej. Jestem rozbita... Chciałabym sobie bardzo poradzić z tymi myślami, zamknąć ten ciężki rozdział i faktycznie zacząć budować relację opartą na szczerości, wierności, zaufaniu, wspieraniu się wzajemnym. Nie wiem tylko, czy jestem w stanie udźwignąć całą tę sytuację. Cały czas chciałabym Go wypytywać o relację z tą dziewczyną, co miała, czego ja nie miałam, jak się poznali, dlaczego do niej zagadał, skoro wiedział, że może mnie to skrzywdzić... Jest mi po prostu bardzo ciężko... Ale kocham Go całym sercem, on mówi, że też mnie kocha, że zostawił za sobą to wszystko i chcę angażować się w naszą relację... Proszę o pomoc! Jestem bezradna.

10 odpowiedzi

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

Ilustracja: Dwie osoby rozmawiają przez telefon z puszek

Umiejętności komunikacyjne – klucz do skutecznej komunikacji

Skuteczna komunikacja to klucz do sukcesu w życiu osobistym i zawodowym. W tym artykule przyjrzymy się bliżej temu, czym są umiejętności komunikacyjne, jaką rolę odgrywają w naszym życiu i jak możemy je rozwijać.