Left ArrowWstecz

Jak zamienić myśli rezygnacyjne na konstruktywne i czy można je wyleczyć?

Czy da się myśli rezygnacyjne zamienić na konstruktywne. czy da się wyleczyć je
User Forum

Adrian

3 miesiące temu
Katarzyna Gołębiewska

Katarzyna Gołębiewska

Dzień dobry,

 

Myśli rezygnacyjne mówią o sposobie przeżywania siebie i/lub codzienności. Bywają bardziej lub mniej nasilone, ale zawsze powodują cierpienie. Najczęściej nie występują jako odosobniony objaw. Zwykle towarzyszy im trudne przeżywanie emocji, a obie te kwestie przekładają się na funkcjonowanie. Pyta Pan, czy można myśli rezygnacyjne zmienić na konstruktywne - oczywiście jest to możliwe. Biorąc pod uwagę, że jest to jeden z elementów stanu psychicznego warto mieć na uwadze złożoność doświadczanych trudności i pomyśleć o profesjonalnej pomocy, w której praca będzie dotyczyła zmiany myślenia, jak również zaopiekowania emocjonalnego i poprawy funkcjonowania. Można w takiej sytuacji pomyśleć o pomocy psychologicznej, psychoterapeutycznej, psychiatrycznej. Równocześnie należy pamiętać, że gdyby myśli rezygnacyjne nasilały się lub przybierały formę myśli samobójczych, bezwzględnie należy skonsultować się z psychiatrą.

 

Pozdrawiam

Katarzyna Gołębiewska

Psycholog i psychoterapeuta

mniej niż godzinę temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Łukasz Bosiacki

Łukasz Bosiacki

Dzień dobry, 

Myśli rezygnacyjne mogą być objawem czegoś, co dzieje się głębiej w świecie wewnętrznym osoby, która ich doświadcza, a czemu należałoby się przyjrzeć i zająć w odpowiednich warunkach np. podczas psychoterapii. Myśli rezygnacyjne często towarzyszą także depresji, zaburzeniom lękowym i innym chorobom oraz kryzysom życiowym. W zależności od stopnia nasilenia myśli rezygnacyjnych zalecana jest także farmakoterapia. Pana pytanie nie wskazuje jednoznacznie czy doświadcza pan myśli rezygnacyjnych. Jeśli tak jest, to nie warto czekać, aż ,,samo przejdzie'' i w miarę możliwości jak najszybciej zgłosić się po pomoc do psychiatry i/lub psychoterapeuty.

Pozdrawiam 

Łukasz Bosiacki 

3 miesiące temu
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Tak, myśli rezygnacyjne można skutecznie leczyć i przekształcać w konstruktywne schematy myślenia. W procesie terapeutycznym uczymy się rozpoznawać te myśli nie jako fakty o świecie, ale jako objaw cierpienia lub przeciążenia emocjonalnego, który można poddać weryfikacji i zmianie. Dzięki psychoterapii, zwłaszcza w nurcie poznawczo-behawioralnym, możliwe jest wypracowanie nowych strategii radzenia sobie z trudnościami i odzyskanie poczucia sprawstwa oraz sensu życia. Jeśli te myśli są nasilone, proszę nie zostawać z nimi samej – pomoc specjalisty, psychologa lub psychiatry, pozwala bezpiecznie przejść przez ten proces i odzyskać stabilność emocjonalną.

3 miesiące temu
Mirela Batog

Mirela Batog

Panie Adrianie, to bardzo ważne pytanie i dobrze, że szuka Pan na nie odpowiedzi. Jako terapeutka mogę powiedzieć, że myśli rezygnacyjne nie są wyrokiem, lecz wyuczonym schematem reagowania na trudności, który podlega procesowi zmiany. W terapii poznawczo-behawioralnej nie dążymy do magicznego „uleczenia” myśli w sensie ich całkowitego usunięcia, ale do ich restrukturyzacji, czyli aktywnego przekształcania w odpowiedzi bardziej adaptacyjne.

Proces ten opiera się na założeniu, że nasze myśli są jedynie założeniami o świecie, a nie faktami, dlatego wspólnie uczymy się je podważać i sprawdzać ich wiarygodność. Zamiast bezkrytycznie wierzyć w głos mówiący „to nie ma sensu”, trenujemy umysł w poszukiwaniu alternatywnych, konstruktywnych interpretacji danej sytuacji. Dzięki technikom takim jak zapis dialogu wewnętrznego czy eksperymenty behawioralne, z czasem te nowe, wspierające ścieżki myślowe stają się bardziej naturalne i dostępne. Można więc powiedzieć, że „leczymy” nie tyle same myśli, co nasz stosunek do nich, odzyskując wpływ na to, jak się czujemy i jak działamy. Zmiana jest możliwa, choć wymaga cierpliwości i systematycznego treningu, podobnie jak nauka nowego języka. Wspomagamy się czasem również techniką modyfikacji środowiska, aby było bardziej pomocne i wspierające, co może oznaczać zmianę pewnych nawyków, aktywności etc.

 

Pozdrawiam serdecznie

Mirela Batog

3 miesiące temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Panie Adrianie

 

  Tak, myśli rezygnacyjne da się przekształcić w konstruktywne i skutecznie z nimi pracować, traktując je jako objaw, który można leczyć lub osłabić. . Czym są? Są to negatywne myśli typu "nic nie ma sensu", "po co się starać" lub "lepiej zrezygnować", często powiązane z depresją lub kryzysem. Nie muszą prowadzić do samobójstwa, ale sygnalizują potrzebę zmiany perspektywy. Przeformułowanie: Zamiast "Nie dam rady" pomyśl "To trudne, ale spróbuję krok po kroku" i to buduje elastyczność myślową.​

Zmiana perspektywy: Zadaj sobie pytanie: "Co powiedziałbym bliskiej osobie w tej sytuacji?" gdyż pomaga dostrzec alternatywy.

  Psychoterapia poznawczo-behawioralna (CBT) jest najskuteczniejsza gdyż już kilka sesji daje rezultaty u większości osób. W cięższych przypadkach psychiatra może przepisać leki przeciwdepresyjne (50-70% skuteczności), a terapia trwa od miesięcy do lat. Życzę siły i powrotu do pełni sił.

 

 

Piotr Ziomber psycholog


 

3 miesiące temu
Kinga Osmulska

Kinga Osmulska

Panie Adrianie, 

myśli rezygnacyjne nie są czymś, z czym człowiek jest „skazany” na stałe.  Traktujemy je raczej jako sygnał przeciążenia psychicznego — pojawiają się wtedy, gdy ktoś doświadcza dużego stresu, bezradności lub długotrwałego napięcia emocjonalnego.

Dobrą wiadomością jest to, że z takimi myślami można pracować. W psychoterapii uczymy się najpierw rozpoznawać, co je uruchamia, a następnie stopniowo zmieniać sposób myślenia i reagowania na trudne sytuacje. Dzięki temu myśli rezygnacyjne mogą z czasem pojawiać się rzadziej, być mniej intensywne, a często całkowicie ustąpić.

Ważne jest jednak, aby nie próbować jedynie „zastępować” ich na siłę pozytywnym myśleniem. Bardziej pomocne jest zrozumienie, skąd się biorą i nauczenie się bardziej wspierającego, realistycznego dialogu ze sobą.

Jeśli takie myśli pojawiają się często lub są bardzo obciążające, rozmowa z psychologiem czy psychoterapeutą może być dużym wsparciem i pierwszym krokiem do odzyskania poczucia wpływu oraz nadziei.

Pozdrawiam

Kinga Osmulska 


 

3 miesiące temu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Witam Panie Adrianie

 

Tak myśli rezygnacyjne można osłabić a często z czasem całkowicie wyciszyć. Zazwyczaj nie „leczy się” ich samych w sobie, tylko pracuje nad tym, co je wywołuje: przeciążeniem, bezradnością, poczuciem braku wpływu czy długotrwałym stresem i gdy te obszary zaczynają się zmieniać, myśli rezygnacyjne zwykle też tracą swoją siłę.Pomaga w tym rozmowa z psychologiem lub psychoterapeutą a czasem także konsultacja psychiatryczna, jeśli napięcie jest bardzo duże. Ważne jest też nauczenie się zauważania tych myśli i stopniowego zastępowania ich pytaniami bardziej wspierającymi, np. „co w tej sytuacji jest jeszcze możliwe?” albo „jaki mały krok mogę zrobić dziś”.

Proszę pamiętać, że pojawienie się takich myśli jest sygnałem dużego zmęczenia psychicznego a nie słabości i naprawdę można nad tym pracować, wiele osób odzyskuje z czasem poczucie sensu i wpływu na swoje życie.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

 

3 miesiące temu
Rafał Żelazny

Rafał Żelazny

A gdybyśmy Adrian założyli, że tych myśli rezygnacyjnych nie ma, to o czym byś myślał? Co byłoby dla ciebie ważne? Na czym skupiłbyś swoją uwagę? Czym byś się zainteresował? Jeżeli udało ci się choć na chwilę pomyśleć o odpowiedzi na powyższe pytania, to spróbuj teraz pomyśleć jaki jeden malutki krok przybliżyłby Adriana do tego, czego chce? 
Trzymam za ciebie kciuki. Pozdrawiam.    

3 miesiące temu
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Panie Adrianie, myśli rezygnacyjne są często sygnałem od naszego organizmu, że zasoby emocjonalne są na wyczerpaniu lub że utknęliśmy w schematach, które nam nie służą. Odpowiadając na pytanie: tak, te myśli można przekształcić. Proces ten nie polega jednak na walce z nimi, ale na nauce ich identyfikowania i podważania. Poprzez techniki poznawczo-behawioralne uczymy się budować alternatywne, konstruktywne ścieżki myślenia, które z czasem stają się dla nas bardziej naturalne niż te rezygnacyjne. 

 

Z pozdrowieniami

Bożena Nagórska

3 miesiące temu

Zobacz podobne

Od paru lat choruję na depresję, brakuje mi wsparcia u męża, czuję się samotnie w małżeństwie. Rozważam rozwód, ale boję się.
Witam, mam 35 lat, od paru lat choruję na silną depresję, są lepsze dni i gorsze, mam ogromny problem z nadmiernym martwieniem się i myśleniem dosłownie o wszystkim, każde słowo pozostaje w mojej głowie na długo, nie potrafię sobie poradzić . Od 20 lat mam męża, 3 dzieci. Ogromnie mnie nurtuje i dołuje, że nigdy nie usłyszałam od męża komplementu, nigdy nie zostałam pochwalona, ostatnio bardzo często leżę, nie mam siły na nic, chociaż nawet, gdy bardzo potrzebuję porozmawiać z mężem i przytulić się, nie mam takiej możliwości, ponieważ on cały czas mówi, że nie lubi, nie potrafi, on tego nie potrzebuje- takie zachowanie jeszcze bardziej mnie dołuje, na pytanie czy mnie kocha odpowiada, że tak, przecież dobrze to wiem i to wszystko. Wiele razy rozważałam rozwód, bo jestem bardzo samotna w tym małżeństwie, zawsze sama, ale się boję. Nie mam pojęcia, może tak po prostu powinno być ?
Czym jest relacja terapeutyczna? Czy mam ją budować?
Co to jest ta tajemnicza relacja terapeutyczna z psychoterapeutą i co mogę robić ze swojej strony (w przyszłej psychoterapii, na którą oczekuję na NFZ) żeby ją zbudować? A czego nie robić?
Po zakończeniu relacji ex wyzywał mnie, przede wszystkim od zaburzeń psychicznych. Nikt mnie nie poprze przy prawdzie
Po zerwaniu mężczyzna wyzwał mnie bez powodu. Napisałam po dobie, że mi przykro, w sumie nie rozumiałam sytuacji i zaczął wymyślać, że mam choroby psychiczne, i że je ukryłam przed nim. Im bardziej zaprzeczałam, tym dalej się posuwał. Stwierdził, że mam schizofrenię, że nie pamiętam różnych sytuacji, że słyszę głosy itd. Jestem przerażona. Nic takiego miejsca nie miało, nie choruję na nic. Mam problemy zwykłe, przepracowane - ale nigdy nie miałam problemów z pamięcią. Człowiek z depresją, kiedyś pił. Dodam, że obrażał się za byle co i reagował dosyć wulgarnie. Na koniec pisał mi używając chamskich słów oraz w trakcie znajomości wysyłał zbereźne, mocne memy. Mówiłam stop, to również się obrażał. Pytam, bo nie jestem osobą na jego poziomie, on ma stanowisko i duże poważanie. To jemu ludzie wierzą..
Głównym problemem, o którym tutaj chcę napisać, jest mój ojciec.
Witam, mam 20 lat i choruje od około 3 lat na depresję. Zaczęłam znowu chodzić na terapię około 2 miesięcy temu po długim czasie "męczenia się" z moim stanem i po kilku miesiącach brania różnych leków. Mój stan ostatnio diametralnie się pogorszył i czasami nie wydaje mi się, żebym dała radę z tego wyjść. Ale głównym problemem, o którym tutaj chcę napisać, jest mój ojciec. Od dzieciństwa w domu towarzyszyły mi nieustannie kłótnie i sprzeczki, ale najwięcej z nich związanych było z moim ojcem. Nie zdawałam sobie sprawy, jak to na mnie wpłynęło aż do niedawna. Mój tata ma bardzo złe sposoby komunikacji i dyskusji. Stawia się wciąż w roli ofiary, często używa stwierdzenia "wam wszystko wolno a mi nic", wciąż unosi głos i emocjonuje się o nawet małe i na pozór nieistotne rzeczy. Podczas dyskusji lub kłótni bardzo często przeinacza on znaczenie wypowiedzi drugiej osoby i dodaje jakieś informacje, które pogrążają drugą osobę. I jest to wręcz nagminne w dyskusjach z nim, nawet gdy kilka razy próbuje mu powoli i na spokojnie to wytłumaczyć. Jestem świadoma, że to częściowo przez tą sytuację w domu i jego zachowania wykształciłam depresję, ponieważ jestem osobą wrażliwą emocjonalnie. Dzisiaj nastąpiła sytuacja, która przeważyła szalę i zaczął mi on wszystko wytykać, co zrobiłam czy powiedziałam źle względem niego w przeszłości. Czułam się wręcz obwiniana za moje uczucia i moją chorobę, że zwalam na niego winę za coś mojego i uważam, że ja jestem idealna. Bardzo mnie to dobiło, szczególnie ze względu na to, że on zdaje się nie zauważać jak destrukcyjny wpływ jego zachowania mają na moją (ale też np mamy) psychikę. Próbowałam go namówić na terapię, ale on uważa, że nie ma takiej potrzeby, bo terapia jest potrzebna tylko w skrajnych przypadkach. W jaki sposób mogę mu wytłumaczyć, że to, co robi bardzo mnie krzywdzi i że jeśli nie zrobi coś z tym, to nie widzę przyszłości w tej relacji? Bo wydaje mi się, że takie ultimatium jest jedynym wyjściem z tej sytuacji (myślałam też nad wyprowadzką, ale jestem od nich zbyt zależna, głównie finansowo).
Czy możliwe jest, że mogę całkowicie wyleczyć się z fobii społecznej, depresji i nerwicy lękowej?
Czy możliwe jest, że mogę całkowicie wyleczyć się z fobii społecznej, depresji i nerwicy lękowej? Mam fobię społeczną od zawsze, która rozwijała się wraz z nieprzyjemnymi sytuacjami społecznymi, depresję mam od 2019 roku i ma ona charakter przewlekły, rozwija się ona z miesiąca na miesiąc samoistnie, a nerwicę lękową mam od dzieciństwa i obecnie nie zauważam, żeby się rozwijała. Czy istnieje szansa, że mogę całkiem wyjść z tych zaburzeń? Wiem, że nie można mnie zapewnić na 100%, że mi się to uda, ale chciałabym wiedzieć, czy mogę mieć na to nadzieję
zaburzenia emocjonalne 1

Zaburzenia emocjonalne - przyczyny, objawy i metody leczenia

Zaburzenia emocjonalne to poważne problemy psychiczne wpływające na jakość życia. Kluczowe jest zrozumienie ich przyczyn, objawów i metod leczenia, aby skutecznie wspierać osoby, które się z nimi zmagają. Sprawdź, jak sobie z nimi radzić!