Left ArrowWstecz

Jak zmienić podejście do pracy, której nie lubię i czuję się zmęczona?

Mam problem z pracą i z podejściem do pracy. Odkąd pamiętam, nie przejewiałam zbytniego zainteresowania kontaktami z innymi ludzmi. Sama uważam siebie za osobę mało komunikatywną. Przez to, prace które wymagały bliskiego kontaktu z innymi ludzmi, uważam że nie były dla mnie. Pracuję fizycznie w fabryce na linii produkcyjnej, cay dzień na nogach. Nie znoszę tej pracy, a wręcz bywa ze jej nie nawidzę, uważam ze chodzę tam z przymusu bo potrzebuję pieniedzy. Chciałabym z tamtąd odejść i już nigdzie nie pracować. Dla mnie chodzenie do pracy to niewolnictwo, uwiąznie jak pies na krótkim łańcuchu. Tak mam w pracy, linia jedzie cały czas i do żeby iść do toaalety to trzeba nadrabiać do przodu. Jak zmienić swoje podejscie do pracy, skoro od wielu już lat uważam ją za zło konieczne i marnowanie 10 godzin dzienie z dojazdami? Nie mam jakiegoś konkretnego wykształcenia, żeby odejsć do jakieś lepszej pracy. Czuję się cały czas zmęczona i senna, nie mam ochoty na nic i chętnie przeleżałbym w łóżu cały dzień.
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry. 

Zmiana podejścia do pracy nie nastąpi poprzez samo „pozytywne myślenie”, gdy warunki są obiektywnie przeciążające. W obecnym stanie wycieńczenia trudno o konstruktywne decyzje, dlatego pierwszym krokiem powinna być wizyta u lekarza psychiatry w celu oceny zdrowia i ewentualnego otrzymania zwolnienia lekarskiego na regenerację. Równolegle, bezcennym wsparciem będzie psychoterapia w nurcie poznawczo-behawioralnym, która pomoże Pani odbudować siły, przyjrzeć się swoim zasobom i krok po kroku zaplanować bezpieczną zmianę zawodową w zgodzie z Pani potrzebami. Ma Pani prawo szukać życia wolnego od ciągłego przymusu.

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

1 dzień temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Joanna Wolff

Joanna Wolff

Dzień dobry,

w tym, co Pani opisuje, słychać dużo zmęczenia, zniechęcenia i poczucia utknięcia. Mam też wrażenie, że trudność nie dotyczy wyłącznie samej pracy, ale również poczucia wpływu: na swoje granice, potrzeby i sposób komunikowania tego, co jest dla Pani za trudne.

Pisze Pani, że uważa się za osobę mało komunikatywną. Warto byłoby przyjrzeć się temu spokojnie, bez oceniania siebie. Czasem za „małą komunikatywnością” stoi lęk przed oceną, brak wiary w swoje możliwości albo doświadczenie, że lepiej się nie wychylać. A wtedy praca nad komunikacją i stawianiem granic może być ważnym elementem odzyskiwania sprawczości.

W podejściu poznawczo-behawioralnym można przyjrzeć się temu, jakie myśli pojawiają się u Pani w kontakcie z ludźmi, co zatrzymuje Panią przed zmianą i jakie małe kroki mogłyby pomóc wyjść z poczucia bezradności. Nie chodzi od razu o wielką rewolucję zawodową, ale o stopniowe odzyskiwanie wpływu na swoje życie.

Jeśli czuje Pani, że trudno to poukładać samodzielnie, rozmowa z psychologiem lub psychoterapeutą mogłaby być dobrym pierwszym krokiem.

Pozdrawiam serdecznie.

1 dzień temu
Dominika Tarnacka

Dominika Tarnacka

Cześć, Diana,

słyszę, jak męczy Cię obecna sytuacja. Praca na produkcji jest w cholerę wyczerpująca. Wiem, o czym mówię. Plus monotonia i brak czasu na porządną, ludzką przerwę. Rozumiem Twoje rozczarowanie i złość. Duża frustracja rodzi chęć, o której piszesz "Chciałabym z tamtąd odejść i już nigdzie nie pracować".  Nie dziwię Ci się, że wspominasz o systemie niewolniczym w pracy, w której musisz nadrabiać, żeby iść do toalety.  Frustracja, nienawiść to ważny sygnał, który mówi " mam dość".  Możesz się na nich zatrzymać, co nie rozwiąże sytuacji. Możesz je uszanować i zobaczyć:

na co nie masz zgody w tej pracy? Czego potrzebujesz, żeby się tam lepiej poczuć? Czy da się coś realnie zmienić - pójść na rozmowę z kierownictwem, czy też nie? Sprawdź, co jest możliwe i gdzie możesz sięgnąć po wsparcie.

 

To co możesz zrobić, to popatrzeć na plusy i minusy i swoją sprawczość - wiem, że teraz możesz nie mieć na to ochoty, bo bliżej Ci do widzenia samych minusów. Piszesz, że chodzisz tam z przymusu. Pod tym przymusem jest jednak Twoja decyzja i potrzeba zarabiania pieniędzy.

 

Ważna sprawa to sposób, w jaki widzisz siebie w kontakcie z innymi: piszesz, że uważasz siebie za osobę mało komunikatywną i że, odkąd pamiętasz, nie przejawiałaś zbytniego zainteresowania kontaktami z innymi ludźmi. Przyjrzenie się temu, może pomóc Ci znaleźć drogę do wyjścia z tej sytuacji. Co Cię męczy w kontakcie? Czy od dzieciaka miałaś ochotę na mniejszy kontakt z innymi - dlaczego? Warto poprzyglądać się swoim motywacjom, bo może okazać się, że to one hamują Cię wewnętrznie przed sięganiem po nowe możliwości: nowa praca, poszerzanie kompetencji czy rozmowa z kierownictwem, koleżankami z pracy etc. Kiedy ja z moimi klientami odkrywam przyczyny trudności w pracy czy w relacjach z innymi, pojawia się nowa droga, w której to Ty przejmujesz kontrolę, a nie poddajesz się temu, co jest z poczuciem frustracji, że nie ma wyjścia.  Twoich słów nie odbieram jako problem z podejściem do pracy: bardziej słyszę w nich potrzebę zaspokojenia Twoich potrzeb i postawienie granicy. To trudne, ale bardzo dobre miejsce do ruszenia po zmianę. 

 

Trzymam kciuki za Twoją drogę

 

Dominika Tarnacka

Psychoterapia Gestalt

1 dzień temu
Mariusz Soboniak

Mariusz Soboniak

To, co opisujesz, nie wygląda wyłącznie na niechęć do pracy. Czasami wydaje nam się, że nie mamy perspektyw na zmianę, bo - jak sama piszesz - „nie mam jakiegoś konkretnego wykształcenia, żeby odejść do innej pracy”. Zdarza się, że rezygnujemy z podjęcia próby jeszcze przed jej rozpoczęciem, zakładając z góry, jaki będzie efekt lub że i tak nic lepszego nas nie czeka. Czy próbowałaś aktywnie poszukać innej pracy lub sprawdzić, jakie masz możliwości?

Zwróciłbym jednak uwagę na coś jeszcze. Ciągłe zmęczenie, senność, brak chęci do działania i ochota na spędzanie całego dnia w łóżku mogą świadczyć nie tylko o niezadowoleniu z pracy, ale także o wypaleniu zawodowym, obniżonym nastroju lub problemach zdrowotnych. Warto przyjrzeć się temu bliżej, bo być może źródło trudności jest szersze niż sama praca.

1 dzień temu
Dominika Krawczyk

Dominika Krawczyk

Dziękuję, że tak szczerze opisała Pani swoją sytuację. Z tego, co Pani napisała, można odnieść wrażenie, że od dłuższego czasu zmaga się Pani z dużym obciążeniem psychicznym i fizycznym. Ciągłe zmęczenie, brak motywacji, poczucie przymusu oraz niechęć do codziennych obowiązków mogą być sygnałem, że Pani organizm i psychika są przeciążone.

Warto pamiętać, że nie zawsze problemem jest samo „nastawienie do pracy”. Czasami za takimi odczuciami stoją przemęczenie, wypalenie zawodowe lub trudności emocjonalne, które wymagają uważniejszego przyjrzenia się.

Zachęcam Panią do skorzystania ze wsparcia psychologicznego. W bezpiecznej atmosferze będzie Pani mogła spokojnie przyjrzeć się swoim odczuciom, potrzebom i poszukać sposobów na poprawę jakości życia. Nie musi Pani radzić sobie z tym wszystkim sama. Rozmowa ze specjalistą może być pierwszym krokiem do odzyskania większej energii, poczucia sprawczości i znalezienia rozwiązań dopasowanych do Pani sytuacji.

1 dzień temu
Karolina Grabka

Karolina Grabka

Dzień dobry,

Praca fizyczna na linii produkcyjnej, 10 godzin poza domem, ciągły pośpiech i brak swobody mogą rzeczywiście prowadzić do wyczerpania i niechęci. W takiej sytuacji trudno oczekiwać od siebie entuzjazmu.

Zwróciłabym też uwagę na przewlekłe zmęczenie, senność i brak ochoty na cokolwiek. Warto przyjrzeć się temu szerzej, również od strony zdrowia psychicznego i fizycznego, bo czasem takie objawy nie wynikają wyłącznie z niechęci do pracy. Pytanie też czy dieta, sen i inne fundamenty dobrego samopoczucia psychicznego są zaopiekowane? :) Może warto pomyśleć także nad badaniami krwi. Pewne objawy mogą wynikać z niedoborów.
 

Być może pomocne byłoby potraktowanie szukania czegoś innego jako eksperymentu, a nie zobowiązania. Wysłanie kilku CV czy sprawdzenie ofert nie oznacza, że musi Pani od razu zmieniać pracę. To raczej sposób na zebranie informacji i sprawdzenie, czy istnieją opcje lepiej dopasowane do Pani potrzeb i temperamentu. Nie trzeba od razu podejmować ostatecznych decyzji. Nie każda praca wymaga intensywnych kontaktów z ludźmi i nie każdy musi lubić swoją pracę. Czasami celem nie jest znalezienie pracy marzeń, ale takiej, która będzie mniej obciążająca i pozwoli odzyskać trochę energii na życie poza nią.

Pozdrawiam i życzę powodzenia,
Karolina Grabka

13 godzin temu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Czytając Pani wiadomość, mam poczucie, że od dawna niesie Pani ciężar życia, które bardziej przypomina przetrwanie niż codzienne funkcjonowanie. Słychać w tym dużo frustracji, bezsilności i zmęczenia.

Zastanawiam się, czy problemem jest wyłącznie samo chodzenie do pracy, czy także brak przestrzeni na coś, co dawałoby Pani poczucie sensu, odpoczynku lub wpływu na własne życie. Kiedy przez wiele lat robimy coś tylko dlatego, że „trzeba”, łatwo stracić kontakt z tym, czego sami chcemy. Warto też potraktować poważnie objawy, o których Pani pisze: ciągłe zmęczenie, senność i brak ochoty na cokolwiek. Czasami są one sygnałem przeciążenia psychicznego lub obniżonego nastroju i dobrze byłoby skonsultować je ze specjalistą.

Proszę spróbować odpowiedzieć sobie na dwa pytania: gdyby kwestie finansowe nie miały znaczenia, jak chciałaby Pani spędzać swoje dni? I czego najbardziej brakuje Pani w obecnej pracy.... spokoju, swobody, poczucia sensu czy czegoś jeszcze? 

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

15 godzin temu
Karolina Koch

Karolina Koch

Dzień dobry,

 

Czytając Pani wpis, mam wrażenie, że nie tyle nie lubi Pani pracować, co jest Pani bardzo zmęczona sposobem, w jaki obecnie wygląda Pani praca i miejsce, które zajmuje ona w życiu. Trudno czerpać satysfakcję z czegoś, co kojarzy się z przymusem, wyczerpaniem, brakiem wpływu i ciągłym odliczaniem czasu do końca zmiany.

 

Zwróciłam też uwagę na to, że od lat nosi Pani przekonanie, że praca jest przede wszystkim obowiązkiem i ograniczeniem. Kiedy przez długi czas patrzymy na nią wyłącznie przez ten pryzmat, bardzo trudno znaleźć w niej cokolwiek, co dawałoby choć odrobinę poczucia sensu czy sprawczości.

Jednocześnie zastanawiam się, czy problem dotyczy wyłącznie pracy. Pisze Pani o ciągłym zmęczeniu, senności, braku ochoty na różne aktywności i chęci spędzania czasu głównie w łóżku. To sprawia, że myślę nie tylko o niezadowoleniu zawodowym, ale też o Pani samopoczuciu psychicznym i fizycznym.

Z perspektywy Terapii Skoncentrowanej na Rozwiązaniach (TSR) ciekawiłoby mnie, czy zdarzają się jeszcze momenty, w pracy lub poza nią, kiedy czuje Pani choć odrobinę więcej energii, zainteresowania albo spokoju. Co wtedy jest inne? Jak wygląda taki dzień?

 

Mam też poczucie, że nie musi Pani od razu odpowiadać sobie na pytanie „jak polubić pracę?”. Być może na początek ważniejsze byłoby zastanowienie się, czego potrzebowałaby Pani więcej w swoim życiu, żeby codzienność była choć trochę bardziej do zniesienia, niezależnie od tego, czy będzie to zmiana pracy, zdobycie nowych kwalifikacji, więcej odpoczynku czy zadbanie o swoje zdrowie.

 

Jeśli zmęczenie, brak energii i niechęć do codziennych aktywności utrzymują się od dłuższego czasu, warto rozważyć rozmowę z psychologiem, a także konsultację lekarską lub psychiatryczną. Czasami za podobnymi objawami stoją nie tylko trudności zawodowe, ale również przeciążenie psychiczne, obniżony nastrój lub problemy zdrowotne, które warto sprawdzić.

 

Życzę wszystkiego dobrego!

Karolina Koch

1 dzień temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

  Rozumiem, że czujesz się wyczerpana i sfrustrowana. To, co opisujesz czyli brak energii, poczucie uwięzienia, niechęć do kontaktu z ludźmi i wrażenie, że praca to „niewolnictwo” i może wskazywać nie tylko na wypalenie zawodowe, ale też na objawy depresji lub długotrwałego stresu. Zanim zaczniesz zmieniać podejście do pracy, warto sprawdzić, czy Twój organizm nie woła o pomoc.

Rozważ wizytę u lekarza rodzinnego. Może to być niedoczynność tarczycy, niedobór witaminy D, B12, żelaza (anemia) lub zaburzenia snu. Bez leczenia żadna zmiana podejścia nie będzie skuteczna.
Brak ochoty na cokolwiek i chęć leżenia w łóżku to klasyczny objaw depresji. Warto porozmawiać z psychologiem lub psychiatrą (nawet online). Leki lub terapia mogą przywrócić energię i sprawić, że rzeczywistość przestanie być tak szara.
Nie możesz od razu przestać nienawidzić swojej pracy, ale możesz spróbować 
oddzielić „pracę” od „siebie”  . To tylko miejsce, w którym wymieniasz swoje 8 godzin na pieniądze. Nie musisz jej kochać, wystarczy, że przestanie Cię niszczyć psychicznie.
Znajdź w ciągu dnia 3 małe przyjemności np. dobra herbata na przerwie, ulubiony podcast w słuchawkach (o ile można), 5 minut rozciągania po pracy, ciepła kąpiel. To buduje opór psychicznym.
Pomyśl o pracy jako o „czasie na planowanie ucieczki” w drodze do fabryki i z powrotem słuchaj audiobooków lub kursów online na temat zmian zawodowych. W ten sposób każdy dzień przybliża Cię do celu.
  Nie musisz od razu iść do pracy z ludźmi gdyż są opcje pośrednie:
- Praca zmianowa w magazynie z wózkiem widłowym (kurs trwa kilka tygodni, często finansowany przez urząd pracy) gdzie mniej kontaktu z ludźmi niż na linii, często bardziej elastyczne godziny.
- Praca jako sprzątaczka biur nocą to samotna, bez nadzoru, bez presji czasu, często lepiej płatna niż fabryka.
- Praca w kontroli jakości (np. wizualna) w innej fabryce, ale bywa mniej wyczerpująca niż linia produkcyjna.
- Praca zdalna dla introwertyków- np. wprowadzanie danych, transkrypcja audio, korekta tekstów. Wymaga podstawowej obsługi komputera, a kursy są darmowe online (YouTube, platformy z certyfikatami).

Zmniejsz presję i powiedz sobie: „Mam prawo nie lubić tej pracy. Nie muszę się zmuszać do miłości. Wystarczy, że przetrwam kolejne 3 miesiące, a w tym czasie złożę CV gdzie indziej.”
- Zadbaj o regenerację po pracy i nie oczekuj od siebie niczego poza snem i jedzeniem przez pierwsze 30 minut po powrocie do domu. Potem mały spacer (15 minut) bo to działa lepiej niż leżenie na energię.
- Ustal granice jeśli linia wymaga biegania do toalety, zwolnij tempo na tyle, by nie doprowadzać się do choroby. Firma nie zatrudni za Ciebie nowej nerki ani psychoterapeuty.
  Być może nie chodzi o to, że „nie nadajesz się do pracy”, tylko że system pełnoetatowej, sztywnej, powtarzalnej pracy jest dla Ciebie wyniszczający. Niektóre osoby introwertyczne lepiej funkcjonują w:
- pracy na pół etatu (mniej pieniędzy, ale mniej zniszczenia psychicznego)
- pracy zdalnej na własny rachunek (np. wirtualna asystentka, pakowanie przesyłek z domu)
- pracy sezonowej (np. zbiór owoców, pomoc przy żniwach gdzie jest ciężko fizycznie, ale bez ciągłego nadzoru i często w ciszy).

  Nie musisz nagle pokochać swojej pracy. Wystarczy, że przestaniesz każdego dnia walczyć z samą sobą.  Jesteś zmęczona, bo od lat tłumisz słuszny bunt i nie dlatego, że jesteś leniwa.  Masz prawo chcieć lepszego życia. I możesz je mieć , ale małymi, realnymi krokami.

1 dzień temu
Marcin Brodowski

Marcin Brodowski

Dzień dobry, 

 

Dziękuję, że tak szczerze opisała Pani swoją sytuację. Czytając Pani wiadomość, mam poczucie, że od dłuższego czasu funkcjonuje Pani pod dużą presją i zmaga się z narastającym zmęczeniem. W takiej sytuacji frustracja, zniechęcenie, a nawet niechęć do pracy są zrozumiałymi reakcjami.

 

Pisze Pani o tym, jak trudno jest zmienić swoje podejście do pracy. Być może warto przyjrzeć się nie tylko samemu podejściu do pracy, ale również temu, co konkretnie sprawia, że obecna sytuacja jest dla Pani tak trudna.

 

Zwróciłem również uwagę na opis ciągłego zmęczenia, senności, braku energii i chęci do działania. To ważne sygnały, na które warto zwrócić uwagę. Czasem są one związane z długotrwałym przeciążeniem, stresem czy wypaleniem, a czasem mogą wskazywać także na inne trudności wpływające na samopoczucie.

 

Na ten moment zachęcałbym Panią do niewielkich kroków. Pomocne może być zastanowienie się, co jest dla Pani najbardziej obciążające: charakter pracy, warunki, liczba godzin, poczucie przymusu, a może przekonanie, że nie ma Pani możliwości zmiany. Takie uporządkowanie własnych myśli często pozwala spojrzeć na sytuację z nieco innej perspektywy i dostrzec obszary, na które ma się wpływ.

 

Myślę również, że wartościowe mogłoby być porozmawianie o tym z kimś, komu Pani ufa. Długotrwałe noszenie w sobie zmęczenia, frustracji i poczucia utknięcia bywa bardzo wyczerpujące. Rozmowa z drugą osobą może pomóc lepiej zrozumieć to, czego obecnie Pani doświadcza, a także poszukać możliwych kierunków zmian, nawet jeśli na ten moment wydają się one odległe.

 

Pozdrawiam serdecznie, 

Marcin Brodowski

1 dzień temu

Zobacz podobne

Jestem od roku osobą bezrobotną, wcześniej miałam rentę socjalną.
Jestem od roku osobą bezrobotną, wcześniej miałam rentę socjalną. Teraz szukam pracy, a przyznam szczerze, to we mnie wywołuje lęk. Po pierwsze mieszkam na wsi i nie mam czym dojeżdżać do miast. Po drugie nie wiem, czy sobie poradzę, jak już znajdę pracę. Moje życie to teraz same problemy i zmartwienia. Mam dość, chciałabym zniknąć z tego świata. Nie wiem, co u mnie wywołuje te lęki?
Zaburzenia odżywiania, niechęć do zmiany i lęk. Celowo sprawiam sobie cierpienie, wiem, że tak nie mogę funkcjonować.
Nie mam pojęcia co mam zrobić, chodzę do psychologa i rozmawiamy o moich zaburzeniach odżywiania, ale dalej nie jestem gotowa nic z tym zrobić, nie jestem gotowa na wprowadzenie regularności w jedzeniu, czuje się komfortowo tak, jak teraz jest, ale wiem, że jest to dla mnie złe i męczy mnie to, czuje się jakbym zasługiwała na cierpienie, jednak nie chce cierpieć, nie chce zmieniać tego jak się odżywiam bo boje się ze gdy to zmienę to przytyje, a tak to czuje się bezpiecznie, jednak nie chce dalej tak żyć, nic już nie rozumiem.
W zeszłym roku zmarła moja mama, w tym roku babcia. Były całym moim życiem
Życie nie ma sensu Uważam, że życie nie ma sensu, po co żyjemy? Patrząc na świat z coraz dalszej perspektywy, np. na naszą planetę jakby ze zdjęcia satelitarnego lub z poziomu wszechświata to wszystko nie ma sensu. Po co to wszystko? i tak wszyscy umrzemy. Nasi bliscy również. Nasze dzieci, wnuki i prawnuki również. Już za dwieście czy trzysta lat nikt nie będzie o nas pamiętał, nawet o tym, że istnieliśmy. Tak jak teraz nikt nie pamięta i nie zna historii życia zwykłych ludzi, którzy żyli np. 3000 lat temu, czy 150, czy w starożytnym Egipcie. Nic po nas nie zostanie. Co za różnica, czy ludzkość jest trochę bardziej czy mniej rozwinięta pod względem np. technologicznym czy ekonomicznym i ktoś czasem wspomni jakąś osobę znaną z historii? W zeszłym roku zmarła moja mama w wieku poniżej 60 lat, w tym roku babcia (jej mama). Były całym moim życiem. Sama mam niewiele ponad 30 lat i nie mam dzieci. Po co je mieć, po to by cierpiały istnienie na tym beznadziejnym świecie? Jest na nim tyle zła, nienawiści wśród ludzi, wojen, głodu, cierpienia, chorób, a dobra i piękna niewiele, trzeba codziennie walczyć o przetrwanie, bo inaczej się umrze z głodu lub z braku schronienia zimą. A i tak wszyscy umrą, nasze dzieci też. Nic nie ma sensu. Po co pracować na co dzień, skoro wszystko jedno czy umrę z trochę większą lub trochę mniejszą ilością rzeczy materialnych, które i tak wyrzucą osoby/dzieci porządkujące moje mieszkanie/dom po śmierci. Co za różnica, czy odwiedzę kilka krajów świata, czy więcej, skoro i tak nie da się zwiedzić całego świata. Patrzę na świat codziennie z perspektywy wszechświata i dziwię się jak ludzie mogą normalnie żyć i przejmować się swoimi drobnymi sprawami nic nieznaczącymi, jak mogą się cieszyć czymkolwiek, nie mieć depresji, skoro i tak wszystko to już za jakieś 100 lat już zniknie całkowicie.
Czy można całkowicie wyleczyć się z choroby dwubiegunowej?
Czy można całkowicie wyleczyć się z choroby dwubiegunowej?
Podejrzewam u męża ChAD. Psychiatra dał leki, ale nie postawił diagnozy - mąż ma napady lęku i poczucie beznadziei. Czy tak może być?
Od kilku dziesięciu lat podejrzewam że maz ma chad.Po rozmowie z psychiatra przekazałam informacje oczywiscie maz to potwierdził.. Nie chcial wcześniej iść do psychiatry.Do dnia jak dostal okropnego napadu leku paniki był nie do życia to była katastrofa.Wiedzialam jak postepowac bo od 5 lat czytam o xhad.Lekarz przepisał silny środek uspakajajacy i kwetiapune .Leki zaczęły dzialac po miesiącu.Maz wcześniej przed rozmową z psychiatra nie spał 6 dni.Po kwetiap7nie przespal 5 godz to był sukces.Nurt7je mnie pytanie dlaczego kekarz nie dał diagnozy mimo że pi rozmowie z nami odpowiedzi na zadawane pytania i opowiedzeniu przez nas jakie objawy od kilkunastu lat występowały nie odpowiedział k9nktetnie mimo że wszystko wskazuje na chad.Jeszcze pytanie mimo że jest dużo lepiej przeważnie rano ma napady leku i beznadziei czy to tak ma byc i czy to wkoncu ustąpi?
zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.