Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Trudność w akceptacji troskliwego partnera z powodu doświadczeń z przeszłości

Od ponad miesiąca jestem z partnerem, spotykam się od 7 miesięcy. Mamy po 28 lat. Ja jestem osobą lękową i wysokowrazliwą. Od półtora roku leczę się na zaburzenia depresyjno-lękowe. Od ok. półtora tygodnia odstawiłam leki pod opieką psychiatry. Od dziecka czuję się jakbym była w ciągłym lęku. Bez przerwy. Rodzice nigdy nie zaopiekowali moich emocji bo nie potrafili , i takich partnerów też wybieram. Niedostępni emocjonalnie , toksyczni , narcystyczni. Takie osoby kocham najbardziej - w sensie najbardziej mi na nich zależy. Teraz partner jest bardzo spokojny, rozmawia o emocjach mimo że nie rozumie ich do końca. Jest dla mnie bardzo dobry i poczułam przy nim od początku się spokojnie i bezpiecznie. Ja nie znam tego uczucia. Przy nikim nigdy nie czułam się bezpiecznie. Zaczynam czuć się nie komfortowo że ktoś o mnie tak dba, słucha co czuję, co mówię,czego potrzebuje. Można powiedzieć że jest ,,za dobry”. Wiem jak to brzmi. Ale ja się z tym naprawdę czuję dziwnie. Brakuje mi tego napięcia (nie psychicznie ale fizycznie). Jestem nie miła , okropna czasami wręcz dla niego. Wiem że nie zasłużył na to , oddał by dla mnie wszystko. A ja go traktuje źle - potem mam wyrzuty, bardzo go kocham ale sama z sobą nie potrafię sobie poradzić. Z innymi było podobnie - ale byli zupełnie inni - nie uważni na mnie, olewający moje emocje - jak w domu w dzieciństwie. Pogodzenie się potem z nimi sprawiało ulgę - lęk znikał na jakiś czas. Chodzę do psychologa od 12 roku życia. Ostatnią terapię poznawczo behawioralną miałam przez 3 lata. Jednak stałam już w miejscu i zrezygnowałam . Miałam ją 3 lata. Wcześniejsze epizody z terapią w wieku nastoletnim były koło kilku miesięcy. Przez około roku chodziłam na terapię psychodynamiczna - ale nie była dla mnie. Nie chcę już terapii - mam dość po tylu latach. Chce żeby co się zmieniło. I nie chce ranić partnera / proszę o pomoc.
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

 To, co Pani przedstawia nadaje się na terapię w nurcie CBT ale  w III fali - terapie schematów. Ma Pani zakodowane wzorce z dzieciństwa i nie potrafi Pani funkcjonować bez pewnego napięcia i zależności. Tutaj jest potrzebna głęboka praca nad zmianą przekonań  oraz zmianami na poziomie poznawczym i emocjonalnym. 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry

To, co u siebie Pani obserwuje, to  podręcznikowy mechanizm psychologiczny, który bardzo często pojawia się u osób z historią odrzucenia emocjonalnego w dzieciństwie. Pani organizm przez lata przyzwyczaił się do funkcjonowania w stanie permanentnego zagrożenia i lęku. Dla Pani układu nerwowego ten toksyczny rollercoaster, niepewność i ignorowanie emocji stały się synonimem miłości i – paradoksalnie – strefą komfortu, bo tylko to zjawisko fizycznie zna Pani od dziecka.

Obecny, bezpieczny i opiekuńczy partner nie dostarcza Pani ciału wspomnianego napięcia i wyrzutów kortyzolu, do których jest Pani wręcz biologicznie uzależniona. Stąd bierze się to dziwne poczucie dyskomfortu i myśl, że jest „za dobry”. Pani nieświadome, destrukcyjne zachowania wobec niego tzn. bycie niemiłą, prowokowanie spięć, to podświadoma próba wywołania awantury i napięcia, które dobrze Pani zna, aby potem, poprzez godzenie się, poczuć znajomą ulgę i na chwilę wyciszyć lęk. Dodatkowo nakłada się na to proces odstawiania leków, co chwilowo uwrażliwia układ nerwowy i potęguje trudne stany.

Skoro ma Pani głęboki, zrozumiały opór przed powrotem na klasyczną terapię, warto spróbować samodzielnej pracy nad samoregulacją. Kluczem jest uświadomienie sobie w momentach irytacji, że ten spokój przy partnerze to nie nuda ani zagrożenie, ale upragnione bezpieczeństwo. Kiedy czuje Pani fizyczny głód napięcia, zamiast wyżywać się na nim, lepiej przekierować te emocje na sport, intensywny ruch czy techniki uziemiające, dając swojemu ciału ujście dla lęku. Warto też rozmawiać z partnerem wprost: powiedzieć mu, że Pani zachowanie to wynik walki z własnymi demonami z przeszłości, a nie jego wina. Proszę dać sobie czas na naukę tego, jak przyjąć dobroć – Pani układ nerwowy potrzebuje miesięcy, by przeprogramować się i uznać bezpieczną relację za coś naturalnego.

Z pozdrowieniami

Bożena Nagórska

Oliwia Grzemba

Oliwia Grzemba

Witaj,

 

Bardzo dobrze, że chcesz nad sobą pracować. Widać, że Tobie zależy na partnerze. Nie jest łatwo zmienić nawyki po wcześniejszych doświadczeniach - to Twój mózg zna, więc w to idzie. Zastanawiam się, co było na terapii poznawczo-behawioralnej - czy uczyli rozpoznawać i nazywać emocje + praca z myślami/przekonaniami? Według mnie od tego wypadałoby zacząć. Lęk też nie wziął się znikąd - dziecko ma dużą potrzebę bezpieczeństwa, a kiedy zostanie ona zaburzona, odbija się to nieraz w dorosłym życiu. Ponadto, kora przedczołowa osiąga dojrzałość dopiero między 25. a 30. rokiem życia, więc dziecko rozumie rzeczy dosłownie, traktuje słowa rodzica jako prawdę absolutną, dopiero uczy się regulować emocje, itd. Warto by też rozważyć pracę z tzw. Wewnętrznym Dzieckiem i popracować nad odczytywaniem poszczególnych potrzeb, z nauką ich zaspokajania jako osoba dorosła. Najlepszym rozwiązaniem byłaby terapia ACT lub schematów (chociaż egzystencjalna to też fajna opcja) - są to stosunkowo nowe nurty w Polsce.

Karolina Kądziołka

Karolina Kądziołka

To, co Pani opisuje, jest częstym doświadczeniem u osób, które w dzieciństwie nie miały możliwości zbudowania bezpiecznej więzi z opiekunami. W takiej sytuacji układ nerwowy przyzwyczaja się do funkcjonowania w napięciu i niepewności, dlatego bezpieczeństwo, bliskość i troska mogą początkowo wydawać się czymś obcym, a nawet wywoływać dyskomfort. Nie oznacza to, że z obecną relacją jest coś nie tak - raczej, że Pani organizm uczy się zupełnie nowego sposobu bycia w bliskości.  Zmiana takich głęboko zakorzenionych schematów zwykle nie polega na tym, że nagle przestaje się czuć lęk. Częściej polega na tym, że uczy się nie działać pod jego dyktando.

 

Rozumiem również, że po wielu latach terapii może Pani czuć zmęczenie i zniechęcenie. Jednocześnie odnoszę wrażenie, że może Pani potrzebować wsparcia w procesie budowania bezpiecznej relacji i stopniowego wychodzenia z utrwalonych schematów. Być może warto rozważyć terapię w nurcie humanistycznym lub integracyjnym, która w większym stopniu opiera się na doświadczaniu relacji terapeutycznej i pracy z emocjami niż na analizie czy zmianie przekonań. Czasami zmiana nie polega na zdobywaniu kolejnej wiedzy o sobie, ale na przeżyciu nowego, bezpiecznego doświadczenia w relacji z drugim człowiekiem.

Małgorzata Klimowska

Małgorzata Klimowska

Zacznę od podświetlenia Pani tego co psychoterapia Pani dała - ma Pani ogromną samoświadomość. Świetnie rozumie Pani mechanizmy, które w Pani działają. I jeśli dobrze zrozumiałam Pani intencję, od 16 lat chodzi Pani na psychoterapię i rozumie Pani siebie coraz lepiej, ale nadal Pani cierpi, bo nie potrafi Pani tej wiedzy przełożyć na praktykę. Możliwe, że wybór partnera, z którym jest Pani teraz, również jest efektem zmian, które w Pani zaszły po psychoterapii. Mam wrażenie, że jest Pani na etapie, na którym sama wiedza i rozumienie mechanizmów przestają wystarczać. Napisała Pani, że brakuje tego napięcia. Możliwe, że Pani układ nerwowy tkwi jeszcze w poprzednim stanie. Potrzeba czasu, żeby nasze ciało zaadoptowało się do nowej sytuacji i nie było ciągle w stanie walcz / uciekaj. Sytuacja jest dla Pani nowa. Według mnie to czego teraz Pani najbardziej potrzebuje to doświadczenia. Przeżycia tego. Pani układ nerwowy przez wiele lat nauczył się, że napięcie jest czymś znajomym i przewidywalnym. Teraz po raz pierwszy doświadcza Pani relacji, w której pojawia się bezpieczeństwo. Paradoksalnie właśnie ono może budzić niepokój, bo jest czymś zupełnie nowym. Żeby organizm zaczął traktować je jako coś naturalnego, potrzebuje czasu i wielokrotnie powtarzanego doświadczenia. Dlatego proponowałabym teraz poszukać wsparcia psychologa zajmującego się psychoedukacją, która pomoże Pani przełożyć wiedzę zdobytą podczas psychoterapii na praktykę codziennego życia. 

Ale na koniec jeszcze jedna bardzo ważna uwaga. Wspomniała Pani, że 1,5 tygodnia temu odstawiła Pani leki pod kontrolą psychiatry. Czy na wizycie, rozmawialiście o tym, jak może wyglądać ten okres "przejścia"? 

Joanna Michałek

Joanna Michałek

Dzień dobry,

nasza tożsamość buduje się w dzieciństwie, jesteś po terapiach i masz dużą świadomość siebie. Nabyty wzorzec relacji z rodzicami sprawił, że teraz układ nerwowy jest w stanie alarmu, bo zupełnie inaczej jak zawsze było - a zmiana to niebezpieczeństwo! Wiem, że już nie chcesz terapii, ale zachęcam do poczytania o metodzie Brainspotting. Myślę, że znajdziesz tam coś dla siebie. Podczas sesji Brainspotting nie trzeba mówić i przegadywać, to już masz opanowane w swoich terapiach. Zmieniasz zapis ścieżek neuronalnych poprzez bycie na wybranym punkcie/spocie i przetwarzanie przez mózg tego co jest zapisane w ośrodkach podkorowych - pień mózgu.

Zaopiekuj się sobą zwłaszcza teraz przy odstawianiu leków!

 

Powodzenia!

Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry,

To co Pani opisuje, często pojawia się u osób, które od dzieciństwa funkcjonowały w poczuciu braku bezpieczeństwa emocjonalnego. Spokój, troska i przewidywalność mogą początkowo wydawać się „obce”, a nawet wywoływać dyskomfort, ponieważ organizm jest przyzwyczajony do napięcia, a nie do bezpieczeństwa. To nie oznacza, że z partnerem jest „coś nie tak”, lecz że warto przyjrzeć się utrwalonym wzorcom reagowania. Pisze Pani, że nie chce ranić partnera to pokazuje, że zależy Pani na tej relacji. Być może zamiast rezygnować z pomocy, warto poszukać terapeuty lub nurtu, który lepiej odpowie na Pani obecne potrzeby. Czasem zmiana specjalisty, a nie rezygnacja z leczenia, okazuje się najważniejszym krokiem. 

Życzę Pani dużo wytrwałości i spokoju w tym procesie.

Pozdrawiam serdecznie,

Sylwia Skibińska 


Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Czytając Pani wiadomość, pomyślałam o jednej rzeczy. Bardzo uważnie obserwuje Pani swoje emocje i próbuje odpowiedzieć sobie na pytanie: „Dlaczego nie czuję tego tak, jak powinnam?”. Może problem nie polega na tym, że z Panią lub z tą relacją dzieje się coś złego, tylko na tym, że oczekuje Pani od siebie, iż od razu będzie umiała czuć się bezpiecznie. Po raz pierwszy znalazła się Pani w relacji, która nie opiera się na walce o uwagę, domyślaniu się czy ciągłym napięciu. To zupełnie nowe doświadczenie. Nowe rzeczy często nie wydają się od razu „właściwe”, na początku bywają po prostu obce. Zatrzymałabym się również przy zdaniu, że nie chce Pani ranić partnera. Ono pokazuje, że mimo trudnych emocji nie jest Pani wobec nich obojętna. To bardzo ważny zasób.

Nie musi Pani dziś wiedzieć, jak pozbyć się wszystkich swoich reakcji. Być może na ten moment wystarczy, że kiedy pojawi się chęć odsunięcia partnera lub zareagowania złością, spróbuje Pani powiedzieć sobie: „To jest moja emocja, ale nie muszę za nią od razu podążać”. Jeżeli po wielu latach terapii czuje Pani zmęczenie, warto to uszanować. Jednocześnie proszę nie odbierać sobie prawa do korzystania z pomocy w przyszłości, jeśli uzna Pani, że jest gotowa. Czasami nie potrzebujemy kolejnych lat terapii ale kilku spotkań w odpowiednim momencie życia.

Trzymam za Panią kciuki. Mam poczucie, że ta relacja może być dla Pani nie tylko związkiem ale także doświadczeniem, którego wcześniej po prostu nie miała okazji przeżyć. Wszystkiego dobrego!

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Edyta Kotula

Edyta Kotula

Jeśli od dziecka bezpieczeństwo było Ci obce, a bliskość wiązała się z napięciem, odrzuceniem lub niepewnością, to spokojna i troskliwa relacja może wydawać się... obca. Nie dlatego, że jest z nią coś nie tak, ale dlatego, że Twój układ nerwowy przez lata przyzwyczaił się do życia w ciągłej czujności. To, że przy partnerze zaczynasz czuć dyskomfort, nie musi oznaczać, że go nie kochasz. Czasem oznacza, że po raz pierwszy jesteś w relacji, która nie przypomina tego, co znałaś z dzieciństwa. Dla osoby z historią przewlekłego lęku spokój bywa mylony z nudą, a brak napięcia może wręcz wywoływać niepokój.

Jednocześnie zwróciłabym uwagę na jedną rzecz... piszesz, że około półtora tygodnia temu odstawiłaś leki. To krótki czas, a po zakończeniu farmakoterapii u części osób mogą pojawić się przejściowe zmiany nastroju, większa drażliwość czy nasilenie lęku. Warto obserwować, jak się czujesz, i jeśli objawy będą się utrzymywać lub nasilać, skontaktować się z psychiatrą prowadzącym.

Piszesz też, że nie chcesz już terapii. To zrozumiałe po tylu latach i różnych doświadczeniach. Czasami jednak problem nie polega na tym, że terapia „nie działa”, ale na tym, że potrzeba innego podejścia lub po prostu przerwy. Nie musisz dziś podejmować decyzji o kolejnym procesie terapeutycznym.

To, co daje nadzieję, to fakt, że dostrzegasz swój schemat. Wiesz, skąd może się brać, widzisz, że partner nie jest taki jak poprzedni i zależy Ci na tym, żeby go nie ranić. Ta świadomość jest bardzo ważnym krokiem. Schematy, które tworzyły się przez całe dzieciństwo, nie znikają od razu, ale mogą się zmieniać. Wiele osób, które przez lata czuły się bezpiecznie tylko w chaotycznych relacjach, z czasem nauczyło się ufać spokojnej bliskości. To wymaga czasu, ale jest możliwe.

Nie oczekuj od siebie, że nagle zaczniesz czuć się komfortowo z czymś, czego nigdy wcześniej nie doświadczyłaś. Daj sobie prawo uczyć się tego bezpieczeństwa małymi krokami. Z tego, co piszesz, masz obok siebie kogoś, kto chce Ci w tym towarzyszyć. To nie usuwa trudności, ale daje bardzo dobrą podstawę do tego, żeby ten schemat nie musiał powtarzać się przez całe życie.

Zobacz podobne

Objawy somatyczne stresu. Jak nad tym pracować?
Od połowy listopada na studiach u jednego wykładowcy jestem strasznie zdenerwowana. Przedstawiam u niego jedno zadanie z dwóch, podczas robienia drugiego zaczynam odczuwać elementy stresu tj. ucisk w klatce piersiowej, napięcie ciała, mam podwyższone tętno i przyspieszoną pracę serca. Podczas prezentacji nie mogę powiedzieć ani słowa. Aby się uspokoić muszę wyjść z sali, czasem to działa. Co robić? jak nad tym pracować?
Epizody niepokoju i kołatania serca: nerwica czy napięcie nerwowe? Analiza objawów i leczenie
1 epizod wydarzył się 1 listopada Wydarzył się nagle podczas próby uśnięcia Zasypiałem i nagle poczułem uczucie duszności i niepokój szedłem na dół napić się wody i zaczęły się kołatania serca zawroty głowy niepokój stress fale ciepła i zimna czasami dreszcze i te objawy podczas tego epizodu i kolejnych były takie że raz mocniejsze raz słabsze takimi falami. Po jakoś 3-4 godzinach uspokoiłem się i zasnąłem w końcu. Na drugi dzień bolały mnie mięśnie klatki Szybko się męczyłem nawet jak dużo gadałem no i kołatania potrafiły się przydarzyć ale były znośnie i trwały chwilę Potrafilem się przebudzić w nocy z niepokojem lekkim i kołataniem ale zasypiałem po 20min około Z każdym dniem było coraz lepiej Aż w końcu po 2 tygodniach od 1 epizodu było już naprawdę dobrze przydarzały mi się tylko derealizacje i tak było przez kolejne 2 tygodnie. 7 i 8 grudnia wstąpiły kolejne epizody. 7 grudnia było przez dzień trochę emocji podczas czynności z kolegą trochę spiny i kłótnia z dziewczyną lekką sprzeczka i nie mogłem zasnąć w nocy właśnie znów wystąpił taki niepokój i kołatania ale położyłem się oddychałem miałem ciężko zasnąć bo objawy falami następowały ale po jakoś 1-2h udało się zasnąć. Drugiego dnia miałem ogromną kłótnie rano z dziewczyną podczas dnia czułem momentami taki niepokój czy kołatania ale objawy pojawiały się bliżej nocy i następowały falami , próbowałem później zasnąć czy poleżeć sobie i czułem się źle Było mi nie dobrze chciało mi się wymiotować kręciło Mi się w głowie falami następował niepokój oraz kołatania serca a mama ma problemy z sercem więc stwierdziłem że chce pojechać na badania do szpitala zbadali mnie EKG krew prześwietlenie wszystko wszytko prawidłowe przepisali mi hydroxyzyne która mi też podali w szpitalu bo miałem podwyższone ciśnienie Nic nie stwierdzili mi w szpitalu więc mnie wypuścili wróciłem do domu miałem trochę problem zasnąć ale zasnąłem. Następnego dnia miałem to samo co dzień po 1 epizodzie byłem taki rozkojarzony ciężko się skupić było czułem zmęczenie duże nawet że długo spałem czułem Ból mięśni w klatce itp no takie objawy jak podczas epizodu ale występowały one w większych przerwach i o wiele słabiej problemu z zaśnięciem dużego jakiegoś nie miałem jedyne co było to raz biegunka raz zapadnia i taki nabrzmiały brzuch I z każdym dniem wmiare czuć różnicę że lepiej jest jednej nocy tylko raz się wybudziłem z niepokojem na pol śpiąco poszedłem się załatwić po zaparciach dostałem biegunki mięśnie brzucha wmiare odpuscily wiec w końcu się wypróżniłem ale dostałem takiego niespokoju przez to że jakby dalej śniłem podczas tego że nie spałem i funkocjonowalem w głowie cały czas miałem swój sen o motorze który nie był stresujący , ale przez to że dziwne uczucie sprawiało to że śnie podczas funkcjonowania to zacząłem się stresować a ciało dalej wyczulone na emocje było Po epizodzie to zacząłem się nakręcać i musiałem wypić ten syrop z szpitala żeby usnąć wmiare normalnie. I po to chciałem z kimś porozmawiać bo czytałem dużo w internecie i mam mylne myśli cały czas kierowałem się w kierunku napięć nerowowych też sztuczna inteligencja pomagała mi znajdywać informacje na dane tematy i też kierowała wszystko To co Opisałem w kierunku napięć nerwowych Ale później zacząłem dalej czytać i zaczęło mi się też dużo rzeczy zgrywać z nerwicą A różnica jest taka że napięcia mijają same to jest wynik przeciągnęło układu nerwowego który potrzebuje 6-8 tygodni na pełną renegocjacje i unormują się objawy i nie będą takie objawy towarzyszyć mi podczas stresu i epizody nie będą się pojawiać a nerwice trzeba leczyć np za pomocą leków czy terapii albo tego i tego więc chciałbym się dowidzieć i stwierdzić co dokładnie mam żeby wiedzieć jakie kroki podejmować dalej.
Dlaczego czuję lęk?
Dlaczego mam lęki?
Mam lęki związane z tym, że boję się, że przestanę widzieć, bądź że zobaczę jakieś światełka.
Mam lęki związane z tym, że boję się, że przestanę widzieć, bądź że zobaczę jakieś światełka. Obawiam się też, że to mogą być omamy. Bardzo skupiam się na myśleniu nad tym, całe dnia wpatruje się w ścianę i patrzę czy coś się nie robi albo zobaczę jakieś światełka i już zaczynam się bać. Wpadam w straszna panikę do takiego stopnia że mnie wszystko boli i nie chce mi się już żyć. Biorę coaxil 2 tyg ale mam wrażenie że działa to jeszcze gorzej na mnie. Nie wiem co mam robić.
Czy da się mieć ciszę w głowie?
Czy da się mieć ciszę w głowie?
komunikacja

Umiejętności komunikacyjne – klucz do skutecznej komunikacji

Skuteczna komunikacja to klucz do sukcesu w życiu osobistym i zawodowym. W tym artykule przyjrzymy się bliżej temu, czym są umiejętności komunikacyjne, jaką rolę odgrywają w naszym życiu i jak możemy je rozwijać.