Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak zyskać zaufanie w rozmowie i pokonać małomówność?

Z natury jestem małomówna. Mam też taką cechę, że w większości przypadków najpierw muszę się zastanowić, zanim coś powiem. Pracuję nad tym wszystkim, ale zauważyłam, że ludzie albo wolą porozmawiać lub zapytać się o coś kogoś innego niż mnie, jakby się mnie bali, albo myśleli, że jestem dziwna (oprócz mojej bliższej koleżanki, z którą częściej spędzam czas, choć ona także czasem nawet nie czeka, aż dokończę swoją wypowiedź - ale już tak mam, że zanim się zastanowię). Zauważyłam, że ludzie wolą rozmawiać z nią i czasem mi się wydaję, że zapominają, że ja jestem tuż obok. Frustruje mnie to, że nie są skorzy, boją się wdawać się ze mną w rozmowę, tym bardziej że to ja często wychodzę z inicjatywą i pytam się np. o ich plany na weekend. Wiem, że ludzie pierwsze, co oceniają człowieka, m.in. po zachowaniu - np. czy osoba jest godna zaufania - a ja z racji mojej małomówności i skromnej natury wydaję się odpychać ludzi i czuję, że tracą do mnie zaufanie. Wiem też, że świat żyje na szybkich obrotach i tak samo oczekuje szybkich i konkretnych odpowiedzi. Jakby myśleli, że jestem nieciekawa i nie warto ze mną wdawać się w dyskusje, ale gdy próbuję coś powiedzieć o sobie, to podświadomie wiem, że nie za bardzo ich to interesuje i rzeczywiście zaraz zmieniają temat. Również jest tak, że chcę się włączyć do rozmowy, ale nie chcę przerywać, więc przeczekuję. Wtedy rozmowa się kończy, a ja nie miałam szansy się odezwać - tylko przytakiwałam. Czy znalazły by się jakieś rady albo coś, co mogłabym poćwiczyć przy następnej okazji, by ludzie nie bali się ze mną rozmawiać i uważali mnie za osobę godną rozmowy? Wspomnę, że pracuję nad małomównością, ale ta cecha jest po prostu ze mną od zawsze i trudno mi to zmienić.

Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,

 

opisuje Pani swoje doświadczenia związane z małomównością, potrzebą chwili namysłu przed wypowiedzią oraz obserwacją reakcji innych osób w rozmowach. 

W Pani opisie pojawia się poczucie frustracji, bycia pomijaną oraz potrzeba bycia zauważoną, a także refleksja nad tym, jak Pani sposób bycia wpływa na kontakt z otoczeniem. To naturalne, że takie sytuacje wywołują mieszane emocje. Jeśli chciałaby Pani przyjrzeć się tym doświadczeniom w bezpiecznej i wspierającej przestrzeni, kontakt z psychologiem może być okazją do lepszego zrozumienia własnych reakcji i uczuć w relacjach z innymi. Może Pani tez porozmawiać o swoich doświadczeniach z inną zaufaną osobą tj. koleżanką, przyjacielem lub członkiem rodziny. 

 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria

Psycholog, Doradca kariery

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Karolina Rak

Karolina Rak

Dzień dobry,

 

Widzę, że ma Pani trudność w nawiązywaniu satysfakcjonujących interakcji - jest to problem, na który może składać się wiele czynników i z całą pewnością można się mu bliżej przyjrzeć na psychoterapii, gdzie byłoby miejsce na całościowy ogląd trudności. Jednak chciałabym zasugerować jeden eksperyment. Może Pani spróbować zastanowić się, co Pani pomaga, w zachowaniu innych, zbliżyć się do nich - czasem są osoby, które np swoją otwartością i ciepłem zachęcają do kontaktu. Kiedy już będzie miała Pani wyobrażenie tych osób, proszę spróbować zastanowić się, po czym Pani poznaje, że te osoby są otwarte i ciepłe - jak się zachowują, jak komunikują swoją chęć nawiązania interakcji - jaki mają ton głosu, mimikę, ekspresję, co mówią? Może to być kilka pomysłów, żeby przetestować we własnym zachowaniu i pokazać na zewnątrz swoją otwartość i chęć do interakcji. Oczywiście jest to jedynie pojedyncza technika, jednak może być ona pomocna w obserwowaniu jak moje własne zachowania wpływają na interakcje, jakie mam z innymi.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Karolina Rak 

Psycholożka i psychoterapeutka in spe

Wiktoria Waszczuk

Wiktoria Waszczuk

Dzień dobry,
To, co Pani opisuje, jest naprawdę zrozumiałe i częste u osób, które naturalnie potrzebują chwili, by się zastanowić, zanim zabiorą głos. Małomówność sama w sobie nie jest wadą, jest to po prostu sposób funkcjonowania, tak samo wartościowy jak bardziej spontaniczne mówienie:)

Widzę w Pani wypowiedzi dużo troski o relacje i pragnienia, by inni mieli okazję zobaczyć, jaka Pani naprawdę jest. To normalne, że może pojawiać się smutek czy frustracja, kiedy ma Pani poczucie, że inni tego nie dostrzegają, mijają Panią lub traktują tak, jakby była Pani „niewidzialna”.

Warto też pamiętać, że to, że ktoś rozmawia chętniej z kimś innym, nie musi wynikać z niechęci wobec Pani czy z braku zaufania. 

Czasami pomagają drobne kroki, na przykład:

1) zasygnalizowanie chęci wypowiedzi krótkim zdaniem: „Chciałabym coś dodać, tylko chwilkę pomyślę”. To proste, a daje innym jasny sygnał, że Pani jest aktywnie w rozmowie.

2) delikatne włączanie się w trakcie, nawet jednym zdaniem, żeby nie czekać aż cała rozmowa się skończy, bo czasem wystarczy krótki komentarz, aby potem móc rozwinąć myśl.

3) zadawanie pytań otwartych, co Pani już zresztą robi:) to buduje relacje i pokazuje Pani zaangażowanie.

4) praktyka krótkich odpowiedzi, czyli zanim rozwinie Pani myśl w dłuższej formie, to może pomóc dostosować się do szybszego tempa rozmowy, jednocześnie nie rezygnując ze swojej natury.

I co ważne: to naprawdę nie oznacza, że musi Pani stać się osobą głośną czy bardzo rozmowną:) Chodzi bardziej o znalezienie własnego sposobu komunikacji, w którym poczuje się Pani swobodnie, a inni będą mieli szansę lepiej Panią usłyszeć.

Jeżeli czuje Pani, że te sytuacje często wracają i wpływają na samoocenę, czasami dobrze jest omówić to ze specjalistą, który pomoże zrozumieć, skąd biorą się te trudne odczucia i jak stopniowo budować pewność w relacjach. Takie spotkania mogą bardzo wesprzeć w budowaniu własnego stylu komunikacji, jak np. tego spokojnego, takiego, który jest naprawdę Pani, a jednocześnie skutecznego.

Proszę pamiętać: to, że mówi Pani wolniej lub zastanawia się dłużej, nie czyni Pani mniej wartościową rozmówczynią.

Pozdrawiam,
Psycholog Wiktoria Waszczuk

Gizela Maria Rutkowska

Gizela Maria Rutkowska

Witam.

Zacznę może od problemu mocno rzucającego się w oczy - to jest brak Pani pewności siebie, akceptacji siebie, wiary w siebie, poczucia bycia ważną. Człowiek nie musi wcale dużo i bogato się wyrażać, by inni chcieli go słuchać. Czy ten sam problem ma Pani na gruncie rodziny i najbliższych? Czy też nikt jakby nie chce usłyszeć Pani zdania, ignoruje Pani obecność/ Kto to jest? Kogo Pani by wskazała? 

Prezentuje Pani typową postawę wycofania. Jest Pani nieśmiała, a wszelkie próby wyjścia z tego ukrycia uznaje Pani na nieudane. I tak to buduje się błędne koło. Po co mam się odzywać, skoro i tak nikt mnie nie słucha, a skoro nikt nie słucha, to widocznie nie mam niczego ciekawego do powiedzenia, a więc nie jestem w ogóle interesującą. 

 

Pozdrawiam serdecznie

Dr Gizela Maria Rutkowska

Psycholog

Terapeuta

 

Zobacz podobne

Koleżanka zmaga się za samookaleczaniem, a ja widzę świeże ślady. Czy powinnam zgłosić to psycholożce? Jak rozmawiać o tym z koleżanką?
Mam koleżankę w 2 klasie w technikum z którą się lubię, ale nie wiem o niej za dużo i dużo nie rozmawiamy. Problem jest taki, że odkąd ją znam to wiem, że ma problemy z samookaleczaniem , gdyż zawsze widoczne były jej blizny na nadgarstkach , lecz nigdy z nią nie rozmawiałam o tym, gdyż się bałam i nie wiedziałam jak . Na początku naszej znajomości miała widoczne tylko blizny , więc myślałam, że może tak robiła wcześniej, ale już skończyła , dopiero jakiś czas później tak mocno się okaleczyła, że musiała mieć bandaż na ręce , ale nie wiedziałam co z tym zrobić. Parę razy koleżanka chodziła do psychologa szkolnego z powodu problemów w klasie i nie tylko ,więc myślałam, że jest pod dobrą opieką i będzie już dobrze. Po tym już nie widziałam u niej świeżych śladów po samookaleczaniu, w ciągu roku szkolnego , więc myślałam, że jest już ok. I tak było dopóki tydzień dwa temu na wf nie zauważyłam jej nadgarstków, na których było dużo świeżych śladów i blizn po samookaleczeniu i nie wiem co robić. Martwię się i chciałabym pójść z tym do psychologa szkolnego , lecz brak mi odwagi i boję się, że mogę pogorszyć tym sprawę oraz nie wiem, jak zareaguje koleżanka i pani psycholog ,zwłaszcza, że jeszcze nie znam nowej psycholożki szkolnej i teraz nie wiem co robić ? Czy powinnam pójść i porozmawiać o tym z panią psycholog , czy w takiej sytuacji nie powinnam się wtrącać w osobiste sprawy mojej koleżanki?
Niepewność w pierwszym, długotrwałym związku - czy to wypalenie?
Mam problem dotyczący związku czuję że się wypalam i nie wiem tak naprawdę co czuję do tej osoby… Jesteśmy razem od 8 lat ponad a ja nie wiem czy chce być z nim do końca życia. Dodam że jest to mój pierwszy związek nigdy nie było innego. Czuję że jak zerwę z nim to nigdy nikogo nie znajdę już.
Jak uratować związek po 24 latach? Partner nie czuje już miłości

Pomocy, rozpada mi się życie – związek z 24-letnim stażem.
Mąż wylał na mnie kubeł zimnej wody – i częściowo miał rację. Na dość długo się wyłączyłam, odizolowałam od świata. Nie wiem, dlaczego – czy przez natłok życia, czy własną głupotę. Wytknął mi, że nie dopuszczałam nikogo do siebie, w tym i jego. Że go odrzucałam, nie rozmawiałam z nim o problemach, nie wspierałam go w jego zainteresowaniach. Że zależało mi głównie na porządkach, a jeśli coś było nie tak – to wszystkich stawiałam „po kątach”.

W końcu wybuchł. Wytknął nawet te drobniejsze rzeczy, które go dręczyły, i stwierdził, że mnie nie kocha, że już nic nie czuje.
Otworzyło mi to oczy. Nagle zmieniłam podejście, staram się walczyć o związek – ale czy jest sens?
On twierdzi, że to wszystko go zmieniło, że nie wróci to, co było między nami. Że jest za późno.
Ratunku. Co robić?
Mi zależy… a widzę, że jemu też jest trudno.

Rozstałam się z partnerem z dnia na dzień. Jest cudowny, ale chcę spróbować nowego życia.
Witam, nie wiem sama co mam myśleć o bieżącej sytuacji. Mam 24 lata a mój partner 40. Jesteśmy w relacji ponad 4 lata- do tej pory, mimo początkowych trudności ,układało nam się bardzo dobrze. Założyliśmy wspólnie firmę, wynajęliśmy razem dom, w którym wykonujemy prace związaną z prowadzoną działalnością, za nami bardzo dużo wspólnej pracy, dobrych i złych momentów. Wiem, że on mnie bardzo kocha i ranie go niemiłosiernie. Ja do tej pory też myślałam, że go kocham, ale postanowiłam praktycznie z tygodnia na tydzień rozstać się z nim. Powodem jest inna osoba, którą poznałam. Do niczego między nami nie doszło, po prostu zafascynował mnie swoją osobą a to dało mi bodziec do zerwania. Mój partner nie potrafi tego zrozumieć, jak mogłam tak po prostu z dnia na dzień zakończyć tą (dla niego) idealną relację. Nie jestem w stanie powiedzieć o nim złego słowa, jest dobrym człowiekiem. Niestety brakuje mi w relacji pewnych emocji, a z drugiej strony jest mi okropnie przykro i żal że to robię, że go krzywdzę. Momentami wydaje mi się, że kocham go i nie będę mogła bez niego żyć, a chwilę później pragnienie spróbowania innego życia by nie dało mi spokoju, mam wrażenie, że żałowałabym do końca życia. Są aspekty, które przeszkadzają mi ze względu na różnice wieku - np. fakt posiadania dzieci, kiedy on będzie dużo starszy, ale czasem wydaje mi się, że to tylko wymówki. Jestem zafascynowana nową osobą i chciałabym dać sobie szansę na związek z chłopakiem w moim wieku i zbudowanie relacji od początku… a z drugiej strony nie potrafię zostawić obecnego partnera. Niestety mamy wspólnie wynajęty dom, także jesteśmy w nim oboje, on chce się wyprowadzić do biura…. Mamy również wspólne finanse… nie wiem co zrobić, tym bardziej, że czuję z jego strony żal do mnie. Mamy również wspólne koty i na samą myśl o tym, że nagle któreś z nas zniknie z ich życia nie potrafię sobie poradzić z emocjami.
Brak wsparcia partnera w trudnych chwilach
Witam. Kilka dni temu straciłam najlepszego przyjaciela (pies) z powodu ciężkiej choroby. Na codzień mieszkamy za granica. Żeby leczyć psa musieliśmy jechać do Polski. Mam żal do partnera, który w tym momencie wolał spędzać czas i nocować u swoich rodziców, niz siedzieć z nami w tych trudnych dla nas chwilach… nasz związek trwa 9 lat, lecz po tych traumatycznych dla mnie chwilach, gdzie nie mogłam liczyć na jego wsparcie zaczęłam wątpić w sens tego związku. Czy to jest normalne, tym bardziej, ze w tym roku planujemy ślub ?
toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.