
- Strona główna
- Forum
- uzależnienia
- Jestem agresywny po...
Jestem agresywny po alkoholu
Usunięty Specjalista_tka
Usunięty Specjalista_tka
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Katarzyna Pigulska
Anna Krokosz
Jeśli chce Pan się dowiedzieć, czy jest Pan uzależniony, to najlepiej będzie jeśli umówi się Pan na rozmowę ze Specjalistą psychoterapii uzależnień, który dokładnie przyjrzy się Pana sytuacji i rozwieje wszelkie wątpliwości.
Usunięty Specjalista_tka
To, że zauważył Pan w sobie zmianę, która Panu przeszkadza to bardzo ważny i pierwszy krok do tego, aby coś z tym zrobić. Zachęcam do skontaktowania się ze specjalistą od uzależnień, który po poświęceniu odpowiedniej ilości czasu na zgłębienie Pana sytuacji, będzie wstanie odpowiedzieć na Pana pytania.
Służę pomocą,
Edyta Kwiatkowska- psycholożka
Usunięty Specjalista_tka
Dagmara Łuczak
Dzień dobry.
To, co Pan opisuje, jest sygnałem ostrzegawczym i warto potraktować to poważnie, nawet jeśli pije Pan tylko okazjonalnie i nie codziennie. Zmiana reakcji na alkohol, zwłaszcza pojawienie się agresji, poczucia wrogości wobec innych, podejrzliwości i impulsów do zrobienia komuś krzywdy, nie jest normą i nie powinna być bagatelizowana. Alkohol nie tworzy emocji z niczego, ale obniża hamulce i wzmacnia to, co jest w środku, czasem także napięcie, frustrację lub złość, których na co dzień Pan może nie być w pełni świadomy. To, że kiedyś tak Pan nie reagował, a teraz reakcja się zmieniła, może świadczyć o tym, że alkohol przestaje działać neutralnie na Pana układ nerwowy i zaczyna być czynnikiem ryzyka. Nie musi to jeszcze oznaczać pełnoobjawowego uzależnienia, ale może być wczesnym sygnałem problemu z relacją z alkoholem albo z regulacją emocji pod jego wpływem. Szczególnie istotne jest to, że pojawia się u Pana myślenie paranoidalne i impulsy agresywne, bo one niosą realne zagrożenie dla Pana i dla innych. W takiej sytuacji najbezpieczniejszym krokiem jest zrobienie przerwy od alkoholu i sprawdzenie, jak funkcjonuje Pan bez niego, zamiast testowania, czy następnym razem będzie inaczej. Warto też przyjrzeć się swojemu poziomowi stresu, napięcia i złości w życiu codziennym, nawet jeśli nie widzi Pan jednego konkretnego powodu, bo czasem kumulują się one stopniowo. Jeśli agresja po alkoholu się powtarza, rozmowa z psychologiem lub specjalistą terapii uzależnień byłaby bardzo rozsądnym krokiem, nie jako etykieta, ale jako forma profilaktyki. To, że Pan to zauważa i pyta o to teraz, jest dobrą oznaką i daje szansę zatrzymać ten proces, zanim stanie się bardziej niebezpieczny.
Pozdrawiam,
Dagmara Łuczak psycholog
Piotr Ziomber
Nie do końca to musi być uzależnienie, ale alkohol jest tutaj regulatorem emocji, a raczej za taki pewnie by chciał być uznany. Agresja może wynikać z różnych przyczyn i dobrze, aby przyjrzał się jej psycholog. Weekendowe picie również zalicza się do choroby alkoholowej.
Bożena Nagórska
Dzień dobry!
Pojawienie się drażliwości, urojeń, nieufności i zachowań agresywnych po spożyciu alkoholu – zwłaszcza gdy wcześniej to nie występowało – jest poważnym sygnałem ostrzegawczym, że organizm i układ nerwowy zaczynają reagować na alkohol w sposób zaburzony.
Taka zmiana zachowania przy regularnym, co-weekendowym piciu może wskazywać na rozwijający się problem z kontrolą nad substancją, dlatego warto skonsultować się ze specjalistą terapii uzależnień lub lekarzem psychiatrą.
Pozdrawiam
Bożena Nagórska
Wiktoria Woldan
Dzień dobry 💙
To, że zauważył Pan zmianę swojego zachowania po alkoholu, jest ważnym sygnałem i nie warto go bagatelizować. Agresja oraz poczucie wrogości po spożyciu alkoholu mogą świadczyć o tym, że wpływa on niekorzystnie na Pana funkcjonowanie. Nie musi to oznaczać uzależnienia, ale zdecydowanie warto skonsultować się z psychologiem lub specjalistą terapii uzależnień. Do tego czasu dobrze byłoby ograniczyć lub zrezygnować z picia i obserwować, jak wpływa to na Pana samopoczucie.
Pozdrawiam serdecznie
Psycholog Wiktoria

Zobacz podobne
Dzień dobry. Moje życie z mężem zamieniło się w koszmar. Mąż okłamuje mnie na każdym kroku- wymyśla historie na poczekaniu. Kłamie w mniej i bardziej ważnych sprawach. Mam wrażenie, że cała jego osoba jest jedną wielką mistyfikacją. Okłamał mnie odnośnie do swojego wykształcenia, odnośnie do przeszłości swojej, podróży, pieniędzy, rodziny, swoich chorób. Te wszystkie kłamstwa wyszły po czasie. Okłamał mnie w sprawie swoich długów, wykorzystał do spłaty tych długów moje oszczędności z czasów panieńskich-okradając mnie z wszystkich oszczędności i twierdząc, że te pieniądze są u niego na koncie i w momencie, kiedy musiałam je podjąć i naciskałam, to kłamał w żywe oczy, że jest awaria banku, nie może wybrać tych pieniędzy i wreszcie po przyciśnięciu do muru przyznał, że ich nie ma. Miałam sytuację podbramkową, musiałam sięgnąć po swoje oszczędności, których nie ma, bo mąż okłamywał mnie 3 lata i od 3 lat tych pieniędzy nie było. W zasadzie nie wiem, co jest prawdą, a co nie. Podkrada mi pieniądze i twierdzi, patrząc mi w oczy, że zgubiłam. Znajduję marihuanę pochowaną po kątach, to jest oburzony, bo to nie jest jego oczywiście. Proszę o pieniądze na rachunki (bo płacę ja) to nigdy nie ma, zawsze wymyśla jaka datę, kiedy je da i nigdy nie daje. Wymyśla terminy i nigdy ich nie dotrzymuje. Najgorsze, że kłamie i przechodzi nad tym, jak wychodzi prawda na jaw, do porządku dziennego, nie ma żadnych wyrzutów sumienia. Nie powie nawet słowa przepraszam. Ja się zastanawiam, czy to nie jest objaw choroby. Ja jestem już zmęczona jego kłamstwami, sama brzydzę się kłamstwem i nie rozumiem jak można ciągle oszukiwać i kłamać i nie mieć nawet wyrzutów sumienia. Na moich barkach spoczywa wszystko- mąż nie chce robić nic: nawet po sobie nie sprząta, nie płaci rachunków, nie robi zakupów, nie chce zajmować się swoim dzieckiem. I ciągle kłamie. Czy jest dla nas jakaś szansa, czy zostaje tylko odejście i rozwód?
Witam. Moja mama nadużywa alkoholu. Najgorzej jest m.in w różne święta, czy jak jest na zwolnieniu lekarskim.
Gdy jest pijana, to kłóci się z tatą i głównie śpi, przez co nie dotrzymuje słowa. Co robić?
Dzień dobry. Moja sytuacja wygląda tak, że miesiąc temu zrezygnowałam z pracy, gdzie stosowano wobec mnie mobbing - na tyle silny, że boję się podjąć nowej pracy, boję się, że będę poniżana. Mam do wyboru tylko produkcję, pracę na kasie lub w call center, bo jestem tylko po liceum, mimo, że skończyłam 30 lat, co mnie dobija. Czuję się życiową ofermą, w tym wieku już powinnam coś osiągnąć, a boję się panicznie kontaktów z ludźmi, więc żadna praca z klientami albo szukanie znajomości nie wchodzi w grę. Niby mogłabym podjąć naukę, ale żaden kierunek nie wzbudza mojego zainteresowania, szczególnie biorąc pod uwagę, że jestem humanistką - po tego typu kierunkach albo trudno dostać pracę, albo trzeba pracować z ludźmi, czego nie jestem w stanie zrobić. Poza tym nie wyobrażam sobie pracować od poniedziałku do piątku, a potem uczyć się w weekendy - moja energia życiowa jest bliska zeru, najchętniej bym spała, straciłam swoje hobby. Przez ostatnie 10 lat nadużywałam alkoholu, teraz postanowiłam go odstawić, bo, zamiast przyjemności, dawał mi tylko zjazd psychiczny. Z tym, że teraz mój nastrój też jest słaby - myślałam, że odstawienie sprawi, że poczuję się choć trochę lepiej. Jestem umówiona na terapię, ale nie wiem czy nie zrezygnuję, bo wstyd mi tam iść i rozmawiać z obcą osobą. Aktualnie mieszkam z chłopakiem w jego mieszkaniu i coraz bardziej czuję się jak intruz, pasożyt, bo nadal nie znalazłam pracy. Załatwianie spraw w urzędzie, załatwianie lekarza, chodzenie na rozmowy kwalifikacyjne - to mnie przerasta, mam problem z utrzymaniem kontaktu wzrokowego, pustkę w głowie, często potem płaczę. A gdy ktoś jest dla mnie niemiły, moje poczucie wartości spada do zera i mam ochotę się schować i uciec. Co zrobić w mojej sytuacji? Dodam, że od dziecka jestem nieśmiała i od dziecka byłam za to poniżana w szkole, a potem w różnych pracach. Nie mam znajomych, nawet gdybym chciała ich mieć, to nie umiem zainicjować kontaktu, boję się, że będę oceniana i nie będę miała o czym rozmawiać.

