Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Konflikt między moją córką a partnerką po odkryciu naszej intymności

Treść wrażliwa
Ostatnio mamy problem z.moja dziewczyną. Oboje jesteśmy rodzicami córek jej ma 5lat moja 11lat. 6 miesięcy miesięcy temu zaczęły sie psuć stosunki między moją córką i moją partnerką. Stało sie to po tym jak moją córką nakryła nas na uprawianiu seksu. (Matka mojego dziecka nie mieszka ze mną od 2 lat.) Po t wszystkim nastąpiła niechęć do mojej partnerki i wzajemne uszczypliwości, ignorancja. Jakies 2 miesięcy temu moja partnerka zażartowała że jak jej córką będzie niegrzeczna to przeleje jej listewka, świadkiem tego byłaoja córką która widząc to opowiedziała o tym swojemu terapeucie a ten z kolei zawiadomil angielski safeguarding odpowiednik polskiej opieki. Po tych wydarzeniach moją partnerka pała niechęcią do mojej córki, obwinia nas oboje za to że ma problemy z opieką, oddaliła sie całkowicie ode mnie, nie chce przyjeżdżać donie na weekendy. Czułości i seks praktycznie ustały Zaczynam sie powoli czuć jak intruz który się narzuca. Cały czas czuję napięcie w jej obecności. Mam wrażenie że wszystko robi z łaską. Każde spotkanie jest inicjowane przeze mnie. Nawet jak dochodzi do seksu raz na jakiś czas to sie to wydaje mechaniczne. Za parę dni jadę do Polski i zapytałem czy nie przyjedzie donie zostać na noc bo to nasz ostatni weekend zanim pojadę. Odpisała mi "przecież nie wyjeżdżasz na stałe". Wcześniej tego samego dnia zapytałem ja czy przyjeżdża do mnie po pracy,powiedziała mi że będzie zmęczona i chce zostać w domu. Tego wieczoru Poszedłem z jej bratem i swoją córką na pizze. W trakcie zadzwoniła i powiedziała że już skończyła i dlaczego nie powiedzieliśmy że idziemy na pizzę? Pwiedziałem jej że sama mówiła że będzie zmęczona więc niech odpocznie w domu. Zadzwoniła do mnie o 21.10 . Na kamerce zauważyłem że siedzi w samochodzie. Zapytałem co robi w aucie a ona mi na to że byla u koleżanki.Zdenerwowałam się, zapytałem dlaczego do koleżanki nie jest zmęczona za to jak trzeba przyjechać do mnie to jest. powiedziałem ze to brak szacunku. Co o tym myśleć?
Karolina Bladowska

Karolina Bladowska

Z boku wygląda to tak, że problem już dawno przestał dotyczyć tylko sytuacji z córkami. To był prawdopodobnie punkt zwrotny, ale obecnie widać przede wszystkim duży dystans i wycofanie ze strony partnerki.

To, co Pan opisuje, czyli brak inicjatywy z jej strony, rzadsze spotkania, brak czułości, mechaniczny seks i wybieranie czasu z innymi osobami zamiast z Panem, może sprawiać, że czuje się Pan odrzucony. W takiej sytuacji trudno się dziwić, że pojawiło się poczucie braku szacunku.

Jednocześnie warto pamiętać, że sprawa z safeguarding mogła być dla niej bardzo stresująca i mogła wpłynąć na jej stosunek do całej sytuacji. To jednak nie rozwiąże się samo. Potrzebna jest szczera rozmowa o tym, czy ona nadal chce budować ten związek i czy jest gotowa pracować nad odbudową relacji. Samo zgadywanie, co ma na myśli, raczej niczego nie zmieni.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Edyta Kotula

Edyta Kotula

Dzień dobry.

Czytając to, co Pan napisał, mam poczucie, że bardzo dużo Pan teraz dźwiga. Brzmi to tak, jakby w krótkim czasie między Wami wydarzyło się wiele trudnych rzeczy i zamiast poczucia bliskości pojawiło się dużo napięcia, żalu i wzajemnego oddalenia. Dla Pana córki sytuacja, w której zobaczyła Państwa w intymnym momencie, mogła być dużym przeżyciem i mogła wpłynąć na jej nastawienie do partnerki. Z kolei Pana partnerka po całej sytuacji związanej ze zgłoszeniem sprawy mogła poczuć się oceniona, przestraszona i bardzo obciążona emocjonalnie. Wygląda jednak na to, że te trudne emocje zostały między Wami i zaczęły wpływać na całą relację.

Z Pana słów mocno wybrzmiewa poczucie odrzucenia. Ma Pan wrażenie, że to Pan zabiega o kontakt, inicjuje spotkania i próbuje utrzymać bliskość, a z drugiej strony spotyka się Pan z dystansem i chłodem. To bardzo boli, szczególnie kiedy dotyczy osoby, która wcześniej była ważną i bliską częścią życia.

Jednocześnie możliwe, że Pana partnerka również przeżywa tę sytuację na swój sposób i jest pełna trudnych emocji. Czasem ludzie odsuwają się od siebie nie dlatego, że przestali czuć, ale dlatego, że nie potrafią poradzić sobie z tym, co ich zraniło.

Chociaż teraz może Pan mieć wrażenie, że wszystko się rozpada, nie oznacza to automatycznie, że to, co było między Wami dobre, zniknęło. Kryzysy potrafią bardzo mocno zachwiać relacją, ale nie zawsze są końcem, czasem są momentem, w którym można lepiej zrozumieć siebie nawzajem. Widać, że ta relacja jest dla Pana ważna i że bardzo Pan cierpi z powodu tego oddalenia. To, że szuka Pan odpowiedzi i próbuje zrozumieć sytuację, pokazuje, że nadal jest w Panu dużo troski i zaangażowania.

Jagoda Jek

Jagoda Jek

Z tego, co opisujesz, mam wrażenie, że problem nie dotyczy już tylko sytuacji z Waszymi córkami. Tamte wydarzenia mogły być punktem zwrotnym, ale obecnie widać, że między Wami pojawił się duży dystans. Piszesz, że to Ty inicjujesz kontakt, spotkania, czułość, a partnerka często odmawia lub angażuje się w relację z wyraźną rezerwą. Nic dziwnego, że zaczynasz czuć się odrzucony.

Jednocześnie warto uważać, aby nie wyciągać wniosków wyłącznie na podstawie pojedynczych sytuacji, takich jak wyjście do koleżanki. Samo to nie musi oznaczać braku uczuć. Bardziej niepokojący wydaje się powtarzający się wzorzec – wycofanie, unikanie bliskości i niewielka inicjatywa z jej strony.

Jeżeli partnerka nadal czuje dużo złości związanej z interwencją safeguarding i obwinia Ciebie oraz Twoją córkę, to ten temat prawdopodobnie nie został między Wami przepracowany. Dopóki te emocje są obecne, mogą wpływać na całą relację.

Myślę, że zamiast skupiać się na pytaniu, czy okazała Ci brak szacunku w tej konkretnej sytuacji, warto zadać sobie inne: czy oboje nadal chcecie odbudowywać ten związek? Do tego potrzebna jest szczera rozmowa o tym, co każde z Was dziś czuje i czy jest gotowe pracować nad relacją. Jeśli tylko jedna osoba będzie o nią zabiegała, z czasem będzie to coraz bardziej bolesne.

Jakub Pawłowski

Jakub Pawłowski

Z opisu wynika, że problem nie dotyczy już tylko konfliktu wokół dzieci, ale całej relacji. Kiedy jedna osoba coraz częściej unika bliskości, kontaktu i wspólnego czasu, a jednocześnie znajduje energię na inne aktywności, druga naturalnie zaczyna czuć się odrzucona i mniej ważna. Nie oznacza to jeszcze, że związek jest skończony, ale są to sygnały, których nie warto ignorować. Zamiast skupiać się na pojedynczych sytuacjach, warto szczerze porozmawiać o tym, czy oboje nadal chcecie budować tę relację i co każde z Was jest gotowe zrobić, aby ją odbudować.


Oliwia Grzemba

Oliwia Grzemba

Witam,

 

Pierwsza rzecz, jaka się rzuca w oczy to przyłapanie przez córkę - czy ktoś z nią porozmawiał na ten temat? Np. psycholog dziecięcy? Można też się poradzić seksuologa, jak rozmawiać na tego typu tematy czy poprosić o konsultację dla córki.

Druga rzecz - napięcie w związku i w rodzinie - tutaj najlepiej byłoby się udać do terapeuty systemowego, który też będzie w stanie Wam pokazać, jak się można komunikować.

Odnośnie partnerki, warto zwrócić uwagę, aby nie mówiła tak do dzieci (straszenie), gdyż w ten sposób poważnie narusza to ich zaufanie i budzi lęk, nawet w żartach. Dziecko nie myśli abstrakcyjnie.

Poza tym, co znaczy słowo "niegrzeczna" - nie spełniająca oczekiwań?

Również Wasza dwójka dobrze, jakby umówiła się na spotkanie ze specjalistą seksuologiem lub terapeutą systemowym.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Oliwia Grzemba

Psycholog

Karolina Florczyk

Karolina Florczyk

Mam poczucie, że jedna sytuacja uruchomiła kolejne i w konsekwencji powstał kryzys. 

Możliwa pomoc to przygotowanie i pomoc w omówieniu tych zdarzeń z Pana bliskimi. 

Proszę zwrócić uwagę, że córka wchodzi w intensywny okres dojrzewania i jej reakcje też zależą od jej wiedzy na temat okresu dorastania i seksu w ogóle. Warto o dojrzewaniu z córką rozmawiać, może ta historia jest dobrym pretekstem do tego. Córka może odczuwać też zazdrość o Pana relację, natomiast też warto pomóc jej zrozumieć konsekwencje jej działania. Pan ma prawo do swojego życia i szczęścia, jednocześnie kochając córkę, kluczowe jest, aby córka miała pełną świadomość, że Pana relacja nie ma wpływu na Pana uczucia do córki.

Proszę też pomyśleć o rozmowie w spokojnej, przyjaznej atmosferze z partnerką, również ona może przeżywać własne trudności, rozterki podobnie jak Pan w związku z tymi zdarzeniami. Rozmowa może pomóc przejść przez ten moment i budować relację dalej. 

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry

Sytuacja, w której się Pan znalazł, pokazuje, że partnerka bezpodstawnie przerzuciła odpowiedzialność za błędy wychowawcze na Pana 11-letnią córkę, traktując jej szczerość wobec terapeuty jako zdradę, a nie naturalną reakcję dziecka. Poprzez karanie Pana chłodem, unikanie bliskości i kłamstwa o zmęczeniu partnerka próbuje manipulować Waszymi emocjami i postawić Pana w roli winnego, co niszczy poczucie bezpieczeństwa w tym związku. Jako ojciec musi Pan natychmiast uciąć te toksyczne gierki, przestać zabiegać o jej uwagę i twardo stanąć po stronie córki, pokazując partnerce, że na szacunek i obecność w Waszym życiu trzeba sobie teraz na nowo zapracować.

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Czytając Pana wpis, mam wrażenie, że kryzys między Państwem zaczął się od kilku trudnych wydarzeń, ale dziś problem dotyczy już całej relacji, a nie tylko sytuacji z córkami.

Zwróciłam uwagę na to, że partnerka obwinia Pana i Pana córkę za interwencję safeguarding. Tymczasem terapeuta miał obowiązek zareagować na informacje, które usłyszał. Pana córka opowiedziała o sytuacji osobie, której ufała, i nie ponosi odpowiedzialności za dalszy przebieg tej procedury. Dobrze byłoby, aby nie stała się "winowajczynią" konfliktu dorosłych.Jednocześnie z Pana opisu wyłania się obraz relacji, w której od pewnego czasu to głównie Pan zabiega o kontakt, wspólny czas i bliskość. Nic dziwnego, że zaczyna Pan czuć się odrzucony i zastanawia się, czy partnerce nadal zależy na związku.Myślę, że najważniejszym pytaniem nie jest dziś to, czy partnerka okazała Panu brak szacunku w jednej konkretnej sytuacji, ale czy oboje nadal chcecie odbudować tę relację. Bez szczerej rozmowy o tym, co wydarzyło się między Państwem i jakie uczucia każde z Was teraz przeżywa, trudno będzie odzyskać zaufanie i bliskość.Jeżeli okaże się, że obojgu nadal zależy na związku, warto rozważyć wspólną konsultację u psychologa lub psychoterapeuty. Czasami obecność bezstronnej osoby pomaga usłyszeć siebie nawzajem i zatrzymać narastający dystans, zanim stanie się on zbyt duży.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry. Z Pana opisu wynika, że w ostatnich miesiącach wydarzyło się kilka rzeczy, które mogły mocno wpłynąć na relację, konflikt między partnerką a córką, interwencja związana z wypowiedzią o karze fizycznej oraz narastające napięcie między Państwem. W takich okolicznościach często dochodzi do wycofania emocjonalnego i spadku bliskości. Rozumiem, że szczególnie bolesne jest dla Pana poczucie, że to Pan inicjuje kontakt, a partnerka wydaje się zdystansowana. Jednocześnie pojedyncze sytuacje, takie jak odmowa spotkania czy wizyta u koleżanki, same w sobie nie pozwalają wyciągnąć jednoznacznych wniosków o braku szacunku czy końcu uczucia. Znacznie ważniejsze jest to, że opisuje Pan długotrwały wzorzec oddalania się i pogorszenia komunikacji. Warto spróbować porozmawiać z partnerką nie o tym, kto ma rację, ale o tym, jak każde z Państwa przeżywa obecną sytuację i czy oboje widzicie jeszcze gotowość do odbudowy relacji. Jeśli takie rozmowy kończą się konfliktem lub nie przynoszą efektów, dobrym rozwiązaniem może być konsultacja u psychologa lub terapeuty par.


Proszę również pamiętać, że dobro dzieci powinno pozostać priorytetem. Jeśli relacja między partnerką a Pana córką jest pełna napięcia i niechęci, warto zadbać o to, aby córka miała poczucie bezpieczeństwa i nie była stawiana w sytuacji konfliktu lojalności.


Życzę Panu powodzenia i mam nadzieję, że uda się Państwu spokojnie wyjaśnić obecną sytuację.

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska 

Natalia Włosek

Natalia Włosek

Dzień dobry.

Czytając Pana wiadomość, mam poczucie, że w ostatnich miesiącach przyszło się Panu mierzyć z wieloma bardzo trudnymi doświadczeniami jednocześnie. Mam również wrażenie, że próbuje Pan odnaleźć się pomiędzy potrzebami córki, emocjami partnerki i własnym pragnieniem utrzymania tej relacji. To niezwykle wymagająca sytuacja i trudno się dziwić, że towarzyszy Panu zmęczenie, niepewność oraz poczucie zagubienia.

Odnoszę wrażenie, że od momentu, w którym córka przypadkowo zobaczyła Państwa w intymnej sytuacji, relacje zaczęły stopniowo się zmieniać. Z perspektywy psychologii rozwojowej takie doświadczenie mogło być dla 11-letniego dziecka zbyt trudne, aby samodzielnie je zrozumieć i uporządkować. Dzieci często wyrażają swoje napięcie nie wprost, lecz poprzez zmianę zachowania czy dystans wobec osoby, z którą dane przeżycie zaczęły kojarzyć. Nie oznacza to złej woli ani świadomego działania przeciwko partnerce, ale może być naturalnym sposobem radzenia sobie z silnymi emocjami.

Z drugiej strony można przypuszczać, że zgłoszenie do safeguarding było dla Pana partnerki doświadczeniem bardzo obciążającym. Takie sytuacje często wywołują lęk, poczucie zagrożenia i utraty wpływu na własne życie. Zdarza się wtedy, że pojawia się potrzeba znalezienia osoby odpowiedzialnej za własne cierpienie. Jednocześnie warto pamiętać, że córka zrobiła to, czego uczymy dzieci podczas terapii – powiedziała zaufanej osobie o czymś, co wzbudziło jej niepokój, a terapeuta miał obowiązek potraktować tę informację poważnie.

Najbardziej poruszyło mnie jednak to, jak opisuje Pan swoje miejsce w tej relacji. Z Pana słów wybrzmiewa, że od dłuższego czasu to Pan podejmuje kolejne próby zbliżenia, inicjuje kontakt i stara się podtrzymywać więź, a jednocześnie coraz częściej doświadcza Pan chłodu i wycofania ze strony partnerki. To bardzo trudne doświadczenie, ponieważ kiedy bliskość staje się jednostronnym wysiłkiem, łatwo zaczynają pojawiać się pytania o własną wartość i o to, czy nadal jest się ważnym dla drugiej osoby.

Myślę, że sytuacja z wyjściem do koleżanki nie jest tu najistotniejsza. Mam raczej wrażenie, że stała się ona kolejnym momentem, który potwierdził Pana wcześniejsze poczucie odsunięcia i samotności w tej relacji. W kryzysie to właśnie powtarzające się doświadczenia, a nie pojedyncze wydarzenia, najbardziej wpływają na nasze emocje.

Zachęcałabym Pana do spokojnej rozmowy z partnerką nie tyle o konkretnych sytuacjach, ile o tym, jak każde z Państwa przeżyło ostatnie miesiące i czy oboje nadal widzą przestrzeń do odbudowania tej relacji. Tylko szczere nazwanie emocji i potrzeb daje szansę na odzyskanie bliskości. Jeśli natomiast okaże się, że tylko jedna strona jest gotowa o tę relację zabiegać, warto również zadać sobie pytanie, czy nie bierze Pan na siebie odpowiedzialności za coś, co wymaga zaangażowania dwóch osób.

Proszę również pamiętać, aby w tym wszystkim nie pomijać własnych emocji. Z Pana opisu wynika, że przez dłuższy czas skupia się Pan przede wszystkim na potrzebach innych osób. Tymczasem Pana poczucie bezpieczeństwa, szacunku i bliskości w związku są równie ważne i zasługują na uważność. Czasami właśnie od uznania własnych przeżyć zaczyna się możliwość podjęcia dobrych decyzji – zarówno dla siebie, jak i dla dzieci.

Zobacz podobne

Witam, mam 28 lat, ale ciągle boję się opinii swoich rodziców
Witam, mam 28 lat, ale ciągle boję się opinii swoich rodziców, kontrolują mnie na każdym kroku. Nie wiem, dlaczego mimo swojego wieku, kiedy ojciec się upije i kłóci się z matką, albo straszy, że umrze niedługo, ja zawsze zaczynam płakać. Nie potrafię nad tym zapanować. Jak uodpornić się na takie sytuacje, ojciec pije średnio raz na tydzień, a ja wtedy żyje w strachu, że będzie kolejna kłótnia. Tak jak małe dziecko. Co powinnam zrobić, żeby przyzwyczaić się do takich sytuacji i nie przeżywać ich tak mocno? Każdy wokoło każe mi się wyprowadzić z domu, ale ja nie mogę wynajmować mieszkania, bo nie chce zostawić moich psów, które są moimi jedynymi przyjaciółmi. W dodatku rodzice straszą, że jeśli wynajmę, będąc samotna, to już nie mam wstępu do domu. Boję się totalnej samotności, a wiem, że nigdy nie będę miała męża. Moje życie to tylko wegetacja boję się zrobić cokolwiek, bo zaraz myślę, że rodzice będą mi marudzić, nie mam kompletnie znajomych i już na pewno ich nie będę miała. Nie mogę nigdzie wyjechać, bo nie mam z kim, sama nie mam odwagi, bo mam fobię społeczną. Czy w mojej sytuacji jakaś terapia ma szansę mi pomóc, skoro nie wyprowadzę się z domu i nadal będę tkwiła w tym, co mnie stresuje? Boję się, że na pierwszej wizycie usłyszę, wyprowadź się z domu i będzie to powtarzane na każdej, a ja naprawdę na ten moment nie mogę tego zrobić.
Przyjmowanie leków na nerwicę lękową w czasie ciąży

Dzień dobry. Od 8 lat leczę się na nerwicę lękową. Przyjmuje leki dwa razy dziennie fluanxol 0.5 asertin 0.5 oraz sedam 3 1/2 tabletki. Gdy dowiedziałam się o ciąży, za zgodą lekarza leki te mam przyjmować wieczorem przez miesiąc i zobaczyć jak się będę czuła. Obecnie jestem w 8 tygodniu ciąży, ale czytam o tych lekach i się martwię czy nie zaszkodzę nimi mojemu dziecku. Chciałam się zapytać innych specjalistów, co sądzą o przyjmowaniu tych leków, z czego ewentualnie zrezygnować. Dodam, że przy pierwszej ciąży miesiąc przed zajściem już nie brałam leków i w czasie ciąży też nie, ale teraz moja nerwica lękowa na tyle jest silna, że bez leków sobie nie poradzę.

Partner ma silną więź z niebiologicznymi dziećmi, a moich dzieci nie akceptuje. Co zrobić?
Witam, mój partner ma dzieci niebiologiczne z poprzedniego związku. Tzn córkę, o której od początku wiedział, że nie jest jego i syna, o którym z czasem dowiedział się, że nie jest jego biologicznym. To był bardzo toksyczny związek, który rozpadł się 3 lata temu. I teraz ja.. mam córkę również. Sprawa wygląda tak, że jego ex bardzo często dzieci oddaje pod naszą opiekę i żaden problem w tym dla mnie, tylko że on strasznie faworyzuje tamte dzieci. Dla mojej jest oschły, nawet podirytowany jej osobą. Nie potrafię zrozumieć, jak dzieci obcej kobiety, którą podobno nienawidzi są dla niego tak ważne, a mojego syna nie potrafi zaakceptować. Czy trzeba czasu, czy jest zafiksowany na nich? Czy to w ogóle jest dobrze, że traktuje tamte, jak własne? Tamta kobieta ma nowego partnera, w dodatku pojawił się biologiczny ojciec. Tamte dzieci są zagubione. Do mojego partnera mówią tato. Widzę, że ciągle cierpi, jak nie ma ich przy nas, zresztą często o tym mówi.
Jak wytłumaczyć rodzinie, że przekracza moje granice? Wywierają na mnie presję na znalezienie partnera.
Co zrobić w sytuacji, gdy moja rodzina wywiera na mnie presję na znalezienie partnera? Jedna z najbliższych mi osób mówi, że powinnam poważnie rozważyć znalezienie męża (mam 25 lat), aby nie zostać sama w przyszłości. Ta osoba jest niezamężna, nigdy nie była w związku (ma lat 60) i boi się, że ja podzielę jej los i będę samotna. Ona nie chce, żebym ja była sama i nieszczęśliwa. Ale mi wchodzenie w związki nie daje szczęścia, proszę mi wierzyć. Wręcz przeciwnie. Gdy próbowałam to wytłumaczyć tej osobie, ona stwierdziła, że się wymądrzam, jestem jeszcze młoda i mało wiem o życiu i jestem uparta i powinnam jej słuchać, bo ona jest doświadczona życiowo. Moim zdaniem zachowanie takiej osoby to ewidentne przekraczanie moich granic, pozwalanie sobie na zbyt wiele. Jak jej to wytłumaczyć?
Jak uciac kontakt z toksycznym ojcem i poradzic sobie z trauma z dziecinstwa oraz poczuciem gorszosci?
Dzień dobry, chciałabym zapytać, jak skutecznie uciąć relację ze skrajnie toksycznym ojcem. Próbowałam kilka razy, jednak osoba ta poprawiała wtedy na chwilę swoje zachowanie i pod presją reszty rodziny wybaczałam ojcu, choć słowa przepraszam nigdy nie usłyszałam. Mój ojciec przejawia skrajnie toksyczne zachowania od dawna, przez całe moje dzieciństwo wyżywał się na mamie za różne drobnostki, np. że nie ma w kuchni ręcznika i nie ma w co wytrzeć rąk albo że mu coś zgubiła, co nie było prawdą, bo sam gubił mnóstwo rzeczy. Gdy był w gorszym humorze to konflikty słowne zmierzały do rękoczynów i musiałyśmy z siostrą stawać w obronie mamy. Ojciec nienawidzi rodziny mojej mamy i mówi o nich same najgorsze rzeczy. W pewnym okresie był też skłócony ze swoim bratem. Pewnego dnia, będąc w klasie maturalnej (nie wiedząc o tym, że jest ze swoim bratem w konflikcie) odebrałam telefon od jego brata. Później powiedziałam mojemu ojcu, że jego brat dzwonił, a on akurat w tym momencie odwoził mnie samochodem z korepetycji. Wyrzucił mnie z auta mówiąc "wypierdalaj". Do dziś pamiętam tą sytuację jako jedno z wielu okropnych wspomnień ze swojej młodości. Mam wrażenie że połowę mojego dzieciństwa byłam we łzach. Jestem osobą wysokowrazliwą i bardzo przezywałam awantury w swoim domu. Aktualnie mam już swój dom, męża i niepełnosprawnego 3-letniego synka. Po synu na pierwszy rzut oka nie widać nieprawidłowości. Jego diagnoza medyczna jest stale kwestionowana przez mojego ojca, który twierdzi że wymyślam mu problemy. Przez 2,5 roku po urodzeniu dziecko miało jadłowstręt, ale moim uporem i dociekliwością w dochodzeniu przyczyn syn został wyleczony-zaczął odczuwać apetyt. W tym okresie, który był dla mnie wyjątkowo trudny, cierpiałam na nerwicę , że syn złapie infekcje i odmówi całkowicie jedzenia. Poprosiłam ojca,który przyjechał do mnie spotkać się z moim synem, by założył maseczkę. Mój ojciec dostał ataku szału i zrobił karczemną awanturę przy moim niepełnosprawnym dziecku. Po tym nie rozmawiałam z nim pół roku. Niestety po tym czasie znowu wrócił do mojego życia, poprawiając na chwilę swoje zachowanie, choć nigdy nie przeprosił. Aktualnie regularnie jeździ i pomaga mojej siostrze, która ma dziecko w podobnym wieku. Bawi się z jej synem, sprząta w domu. Potrafi dobrze się zachować. Moja mama zawsze tlumaczyła przemoc ojca tym, że nie jest z nim wszystko dobrze pod względem psychicznym, ale mimo to nigdy się nie leczył, wolał wyżywać frustracje na żonie i dzieciach. Jednak będąc u mojej siostry kontroluje swoje zachowanie. To samo robi przy obcych. Mam wrażenie, że wybiera sobie osoby, na których się wyładowuje i jestem to ja i moja mama. W ostatnim czasie doszedł też do tego mój mąż, którego posądził o kradzież jego rzeczy, co nie miało nic wspólnego z prawdą. Nie widzę już żadnego powodu, by utrzymywać z nim kontakt. Niestety boję się, że on o ten kontakt będzie zabiegał, bo chce mieć kontakt z moim synem. Dodam jeszcze, że mojej siostrze pomaga we wszystkim, a gdy ja wysunę jakąkolwiek prośbę, zazwyczaj spotykam się z odmową i na dodatek często z agresją z jego strony. Każda kłótnia z nim powoduje, że otwiera się we mnie rana z dzieciństwa, czuję się tak samo bezradna i nic nie warta, jak wtedy, choć jestem dorosłą osobą, która ma już wpływ na swoje życie. Na studiach cierpiałam na depresję. Gdy próbuję mówić o tym, że mam ogromną traumę z dzieciństwa, ona "nie chce o tym słuchać". Jako dziecko byłam kochana, grzeczna i bezproblemowa, dobrze się uczyłam. Siostra jako dziecko w zachowaniu była trudniejsza. Mimo to ciągle słyszę od ojca, jak to moja siostra robi coś lepiej. Jak wyjść z tego poczucia gorszości, które budowane jest we mnie celowo przez przemocową osobę? Bardzo kocham moją siostrę, jest moją jedyną przyjaciółką i nie chcę, by relacja z nią została zepsuta przez toksycznego ojca. Siostra przyznała, że sama widzi ogromną niesprawiedliwość w traktowaniu nas. Co do mamy to nie jestem przekonana, czy umie to dostrzec do końca, co jest również bardzo smutne, mam wrażenie, jakby zawiodła moje zaufanie.
asertywność

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?

Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.