
- Strona główna
- Forum
- dzieci i młodzież, rodzicielstwo i rodzina, związki i relacje
- Konflikt między...
Konflikt między moją córką a partnerką po odkryciu naszej intymności
Treść wrażliwaBrzytwa
Karolina Bladowska
Z boku wygląda to tak, że problem już dawno przestał dotyczyć tylko sytuacji z córkami. To był prawdopodobnie punkt zwrotny, ale obecnie widać przede wszystkim duży dystans i wycofanie ze strony partnerki.
To, co Pan opisuje, czyli brak inicjatywy z jej strony, rzadsze spotkania, brak czułości, mechaniczny seks i wybieranie czasu z innymi osobami zamiast z Panem, może sprawiać, że czuje się Pan odrzucony. W takiej sytuacji trudno się dziwić, że pojawiło się poczucie braku szacunku.
Jednocześnie warto pamiętać, że sprawa z safeguarding mogła być dla niej bardzo stresująca i mogła wpłynąć na jej stosunek do całej sytuacji. To jednak nie rozwiąże się samo. Potrzebna jest szczera rozmowa o tym, czy ona nadal chce budować ten związek i czy jest gotowa pracować nad odbudową relacji. Samo zgadywanie, co ma na myśli, raczej niczego nie zmieni.
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Edyta Kotula
Dzień dobry.
Czytając to, co Pan napisał, mam poczucie, że bardzo dużo Pan teraz dźwiga. Brzmi to tak, jakby w krótkim czasie między Wami wydarzyło się wiele trudnych rzeczy i zamiast poczucia bliskości pojawiło się dużo napięcia, żalu i wzajemnego oddalenia. Dla Pana córki sytuacja, w której zobaczyła Państwa w intymnym momencie, mogła być dużym przeżyciem i mogła wpłynąć na jej nastawienie do partnerki. Z kolei Pana partnerka po całej sytuacji związanej ze zgłoszeniem sprawy mogła poczuć się oceniona, przestraszona i bardzo obciążona emocjonalnie. Wygląda jednak na to, że te trudne emocje zostały między Wami i zaczęły wpływać na całą relację.
Z Pana słów mocno wybrzmiewa poczucie odrzucenia. Ma Pan wrażenie, że to Pan zabiega o kontakt, inicjuje spotkania i próbuje utrzymać bliskość, a z drugiej strony spotyka się Pan z dystansem i chłodem. To bardzo boli, szczególnie kiedy dotyczy osoby, która wcześniej była ważną i bliską częścią życia.
Jednocześnie możliwe, że Pana partnerka również przeżywa tę sytuację na swój sposób i jest pełna trudnych emocji. Czasem ludzie odsuwają się od siebie nie dlatego, że przestali czuć, ale dlatego, że nie potrafią poradzić sobie z tym, co ich zraniło.
Chociaż teraz może Pan mieć wrażenie, że wszystko się rozpada, nie oznacza to automatycznie, że to, co było między Wami dobre, zniknęło. Kryzysy potrafią bardzo mocno zachwiać relacją, ale nie zawsze są końcem, czasem są momentem, w którym można lepiej zrozumieć siebie nawzajem. Widać, że ta relacja jest dla Pana ważna i że bardzo Pan cierpi z powodu tego oddalenia. To, że szuka Pan odpowiedzi i próbuje zrozumieć sytuację, pokazuje, że nadal jest w Panu dużo troski i zaangażowania.
Jagoda Jek
Z tego, co opisujesz, mam wrażenie, że problem nie dotyczy już tylko sytuacji z Waszymi córkami. Tamte wydarzenia mogły być punktem zwrotnym, ale obecnie widać, że między Wami pojawił się duży dystans. Piszesz, że to Ty inicjujesz kontakt, spotkania, czułość, a partnerka często odmawia lub angażuje się w relację z wyraźną rezerwą. Nic dziwnego, że zaczynasz czuć się odrzucony.
Jednocześnie warto uważać, aby nie wyciągać wniosków wyłącznie na podstawie pojedynczych sytuacji, takich jak wyjście do koleżanki. Samo to nie musi oznaczać braku uczuć. Bardziej niepokojący wydaje się powtarzający się wzorzec – wycofanie, unikanie bliskości i niewielka inicjatywa z jej strony.
Jeżeli partnerka nadal czuje dużo złości związanej z interwencją safeguarding i obwinia Ciebie oraz Twoją córkę, to ten temat prawdopodobnie nie został między Wami przepracowany. Dopóki te emocje są obecne, mogą wpływać na całą relację.
Myślę, że zamiast skupiać się na pytaniu, czy okazała Ci brak szacunku w tej konkretnej sytuacji, warto zadać sobie inne: czy oboje nadal chcecie odbudowywać ten związek? Do tego potrzebna jest szczera rozmowa o tym, co każde z Was dziś czuje i czy jest gotowe pracować nad relacją. Jeśli tylko jedna osoba będzie o nią zabiegała, z czasem będzie to coraz bardziej bolesne.
Jakub Pawłowski
Z opisu wynika, że problem nie dotyczy już tylko konfliktu wokół dzieci, ale całej relacji. Kiedy jedna osoba coraz częściej unika bliskości, kontaktu i wspólnego czasu, a jednocześnie znajduje energię na inne aktywności, druga naturalnie zaczyna czuć się odrzucona i mniej ważna. Nie oznacza to jeszcze, że związek jest skończony, ale są to sygnały, których nie warto ignorować. Zamiast skupiać się na pojedynczych sytuacjach, warto szczerze porozmawiać o tym, czy oboje nadal chcecie budować tę relację i co każde z Was jest gotowe zrobić, aby ją odbudować.
Oliwia Grzemba
Witam,
Pierwsza rzecz, jaka się rzuca w oczy to przyłapanie przez córkę - czy ktoś z nią porozmawiał na ten temat? Np. psycholog dziecięcy? Można też się poradzić seksuologa, jak rozmawiać na tego typu tematy czy poprosić o konsultację dla córki.
Druga rzecz - napięcie w związku i w rodzinie - tutaj najlepiej byłoby się udać do terapeuty systemowego, który też będzie w stanie Wam pokazać, jak się można komunikować.
Odnośnie partnerki, warto zwrócić uwagę, aby nie mówiła tak do dzieci (straszenie), gdyż w ten sposób poważnie narusza to ich zaufanie i budzi lęk, nawet w żartach. Dziecko nie myśli abstrakcyjnie.
Poza tym, co znaczy słowo "niegrzeczna" - nie spełniająca oczekiwań?
Również Wasza dwójka dobrze, jakby umówiła się na spotkanie ze specjalistą seksuologiem lub terapeutą systemowym.
Pozdrawiam serdecznie,
Oliwia Grzemba
Psycholog
Karolina Florczyk
Mam poczucie, że jedna sytuacja uruchomiła kolejne i w konsekwencji powstał kryzys.
Możliwa pomoc to przygotowanie i pomoc w omówieniu tych zdarzeń z Pana bliskimi.
Proszę zwrócić uwagę, że córka wchodzi w intensywny okres dojrzewania i jej reakcje też zależą od jej wiedzy na temat okresu dorastania i seksu w ogóle. Warto o dojrzewaniu z córką rozmawiać, może ta historia jest dobrym pretekstem do tego. Córka może odczuwać też zazdrość o Pana relację, natomiast też warto pomóc jej zrozumieć konsekwencje jej działania. Pan ma prawo do swojego życia i szczęścia, jednocześnie kochając córkę, kluczowe jest, aby córka miała pełną świadomość, że Pana relacja nie ma wpływu na Pana uczucia do córki.
Proszę też pomyśleć o rozmowie w spokojnej, przyjaznej atmosferze z partnerką, również ona może przeżywać własne trudności, rozterki podobnie jak Pan w związku z tymi zdarzeniami. Rozmowa może pomóc przejść przez ten moment i budować relację dalej.
Bożena Nagórska
Dzień dobry
Sytuacja, w której się Pan znalazł, pokazuje, że partnerka bezpodstawnie przerzuciła odpowiedzialność za błędy wychowawcze na Pana 11-letnią córkę, traktując jej szczerość wobec terapeuty jako zdradę, a nie naturalną reakcję dziecka. Poprzez karanie Pana chłodem, unikanie bliskości i kłamstwa o zmęczeniu partnerka próbuje manipulować Waszymi emocjami i postawić Pana w roli winnego, co niszczy poczucie bezpieczeństwa w tym związku. Jako ojciec musi Pan natychmiast uciąć te toksyczne gierki, przestać zabiegać o jej uwagę i twardo stanąć po stronie córki, pokazując partnerce, że na szacunek i obecność w Waszym życiu trzeba sobie teraz na nowo zapracować.
Wszystkiego dobrego
Bożena Nagórska
Agnieszka Włoszycka
Dzień dobry,
Czytając Pana wpis, mam wrażenie, że kryzys między Państwem zaczął się od kilku trudnych wydarzeń, ale dziś problem dotyczy już całej relacji, a nie tylko sytuacji z córkami.
Zwróciłam uwagę na to, że partnerka obwinia Pana i Pana córkę za interwencję safeguarding. Tymczasem terapeuta miał obowiązek zareagować na informacje, które usłyszał. Pana córka opowiedziała o sytuacji osobie, której ufała, i nie ponosi odpowiedzialności za dalszy przebieg tej procedury. Dobrze byłoby, aby nie stała się "winowajczynią" konfliktu dorosłych.Jednocześnie z Pana opisu wyłania się obraz relacji, w której od pewnego czasu to głównie Pan zabiega o kontakt, wspólny czas i bliskość. Nic dziwnego, że zaczyna Pan czuć się odrzucony i zastanawia się, czy partnerce nadal zależy na związku.Myślę, że najważniejszym pytaniem nie jest dziś to, czy partnerka okazała Panu brak szacunku w jednej konkretnej sytuacji, ale czy oboje nadal chcecie odbudować tę relację. Bez szczerej rozmowy o tym, co wydarzyło się między Państwem i jakie uczucia każde z Was teraz przeżywa, trudno będzie odzyskać zaufanie i bliskość.Jeżeli okaże się, że obojgu nadal zależy na związku, warto rozważyć wspólną konsultację u psychologa lub psychoterapeuty. Czasami obecność bezstronnej osoby pomaga usłyszeć siebie nawzajem i zatrzymać narastający dystans, zanim stanie się on zbyt duży.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Sylwia Skibińska
Dzień dobry. Z Pana opisu wynika, że w ostatnich miesiącach wydarzyło się kilka rzeczy, które mogły mocno wpłynąć na relację, konflikt między partnerką a córką, interwencja związana z wypowiedzią o karze fizycznej oraz narastające napięcie między Państwem. W takich okolicznościach często dochodzi do wycofania emocjonalnego i spadku bliskości. Rozumiem, że szczególnie bolesne jest dla Pana poczucie, że to Pan inicjuje kontakt, a partnerka wydaje się zdystansowana. Jednocześnie pojedyncze sytuacje, takie jak odmowa spotkania czy wizyta u koleżanki, same w sobie nie pozwalają wyciągnąć jednoznacznych wniosków o braku szacunku czy końcu uczucia. Znacznie ważniejsze jest to, że opisuje Pan długotrwały wzorzec oddalania się i pogorszenia komunikacji. Warto spróbować porozmawiać z partnerką nie o tym, kto ma rację, ale o tym, jak każde z Państwa przeżywa obecną sytuację i czy oboje widzicie jeszcze gotowość do odbudowy relacji. Jeśli takie rozmowy kończą się konfliktem lub nie przynoszą efektów, dobrym rozwiązaniem może być konsultacja u psychologa lub terapeuty par.
Proszę również pamiętać, że dobro dzieci powinno pozostać priorytetem. Jeśli relacja między partnerką a Pana córką jest pełna napięcia i niechęci, warto zadbać o to, aby córka miała poczucie bezpieczeństwa i nie była stawiana w sytuacji konfliktu lojalności.
Życzę Panu powodzenia i mam nadzieję, że uda się Państwu spokojnie wyjaśnić obecną sytuację.
Pozdrawiam,
Sylwia Skibińska
Natalia Włosek
Dzień dobry.
Czytając Pana wiadomość, mam poczucie, że w ostatnich miesiącach przyszło się Panu mierzyć z wieloma bardzo trudnymi doświadczeniami jednocześnie. Mam również wrażenie, że próbuje Pan odnaleźć się pomiędzy potrzebami córki, emocjami partnerki i własnym pragnieniem utrzymania tej relacji. To niezwykle wymagająca sytuacja i trudno się dziwić, że towarzyszy Panu zmęczenie, niepewność oraz poczucie zagubienia.
Odnoszę wrażenie, że od momentu, w którym córka przypadkowo zobaczyła Państwa w intymnej sytuacji, relacje zaczęły stopniowo się zmieniać. Z perspektywy psychologii rozwojowej takie doświadczenie mogło być dla 11-letniego dziecka zbyt trudne, aby samodzielnie je zrozumieć i uporządkować. Dzieci często wyrażają swoje napięcie nie wprost, lecz poprzez zmianę zachowania czy dystans wobec osoby, z którą dane przeżycie zaczęły kojarzyć. Nie oznacza to złej woli ani świadomego działania przeciwko partnerce, ale może być naturalnym sposobem radzenia sobie z silnymi emocjami.
Z drugiej strony można przypuszczać, że zgłoszenie do safeguarding było dla Pana partnerki doświadczeniem bardzo obciążającym. Takie sytuacje często wywołują lęk, poczucie zagrożenia i utraty wpływu na własne życie. Zdarza się wtedy, że pojawia się potrzeba znalezienia osoby odpowiedzialnej za własne cierpienie. Jednocześnie warto pamiętać, że córka zrobiła to, czego uczymy dzieci podczas terapii – powiedziała zaufanej osobie o czymś, co wzbudziło jej niepokój, a terapeuta miał obowiązek potraktować tę informację poważnie.
Najbardziej poruszyło mnie jednak to, jak opisuje Pan swoje miejsce w tej relacji. Z Pana słów wybrzmiewa, że od dłuższego czasu to Pan podejmuje kolejne próby zbliżenia, inicjuje kontakt i stara się podtrzymywać więź, a jednocześnie coraz częściej doświadcza Pan chłodu i wycofania ze strony partnerki. To bardzo trudne doświadczenie, ponieważ kiedy bliskość staje się jednostronnym wysiłkiem, łatwo zaczynają pojawiać się pytania o własną wartość i o to, czy nadal jest się ważnym dla drugiej osoby.
Myślę, że sytuacja z wyjściem do koleżanki nie jest tu najistotniejsza. Mam raczej wrażenie, że stała się ona kolejnym momentem, który potwierdził Pana wcześniejsze poczucie odsunięcia i samotności w tej relacji. W kryzysie to właśnie powtarzające się doświadczenia, a nie pojedyncze wydarzenia, najbardziej wpływają na nasze emocje.
Zachęcałabym Pana do spokojnej rozmowy z partnerką nie tyle o konkretnych sytuacjach, ile o tym, jak każde z Państwa przeżyło ostatnie miesiące i czy oboje nadal widzą przestrzeń do odbudowania tej relacji. Tylko szczere nazwanie emocji i potrzeb daje szansę na odzyskanie bliskości. Jeśli natomiast okaże się, że tylko jedna strona jest gotowa o tę relację zabiegać, warto również zadać sobie pytanie, czy nie bierze Pan na siebie odpowiedzialności za coś, co wymaga zaangażowania dwóch osób.
Proszę również pamiętać, aby w tym wszystkim nie pomijać własnych emocji. Z Pana opisu wynika, że przez dłuższy czas skupia się Pan przede wszystkim na potrzebach innych osób. Tymczasem Pana poczucie bezpieczeństwa, szacunku i bliskości w związku są równie ważne i zasługują na uważność. Czasami właśnie od uznania własnych przeżyć zaczyna się możliwość podjęcia dobrych decyzji – zarówno dla siebie, jak i dla dzieci.

Zobacz podobne
Dzień dobry, żyję w domu, który mnie ukształtował, tylko że nie w ten dobry sposób. W dzieciństwie było dużo upokarzania, krzyków i bicia ze strony rodziców. Teraz jestem dorosła, ale mam wrażenie, że mój organizm dalej działa jak wtedy w trybie ciągłego napięcia. Strasznie denerwują mnie drobne rzeczy. Wiem, że dla kogoś z zewnątrz to może wyglądać jak przesada, ale u mnie to jest reakcja na lata życia w stresie. Wystarczy jeden komentarz, jedno spojrzenie i już czuję, jak wszystko się we mnie zaciska. Najbardziej boli mnie to, że nadal mieszkam w tym domu. Próbuję być w nim szczęśliwa, chociaż to miejsce w ogóle temu nie sprzyja. Marzę o wyprowadzce, o własnym kącie, ale zwyczajnie mnie na to nie stać. I to poczucie, że jestem „uwięziona”, bardzo mnie dobija. Robię naprawdę dużo, sprzątam, gotuję, ogarniam dom, płacę rachunki. Staram się być odpowiedzialna i pomocna. A mimo to ciągle słyszę, że to za mało. Zawsze jest coś źle. Zawsze można było lepiej, szybciej, inaczej. Nie ma docenienia, jest ciągła kontrola i krytyka. Czasem marzę o naprawdę prostych rzeczach. O tym, żeby usiąść wieczorem przed telewizorem. Bez stresu. Bez myśli, że ktoś zaraz zwróci mi uwagę, że na blacie w kuchni stoi kubek po kawie. Bez poczucia, że muszę być w ciągłej gotowości, bo inaczej dostanę opieprz. Chciałabym choć raz poczuć, że mogę być niedoskonała i że świat się od tego nie zawali.Ten dom jest bardzo toksyczny. Nie ma w nim rozmowy, tylko ocenianie. Nie ma wsparcia, tylko wypominanie. Moje emocje są bagatelizowane, a granice praktycznie nie istnieją. Mam wrażenie, że cokolwiek zrobię, i tak będzie źle. Widzę, jak bardzo mnie to wszystko zmieniło. Mam problem z odpoczynkiem, bo czuję się winna. Mam problem z radością, bo zaraz spodziewam się krytyki. Żyję w napięciu, jakby coś złego miało się wydarzyć w każdej chwili. za każdym razem, gdy słyszę docinki w stylu „ty nic nie robisz”, mimo że robię naprawdę dużo, mam w głowie myśl, że mam już dość tego życia, że jestem w sytuacji w której nigdy nie chciałam być, że moje życie to porażka, że żyje życiem, którego bałam się jako nastolatka :(

