Usunięty Specjalista_tka
Pani Olu,
Dziękuję za podzielenie się swoimi doświadczeniami, to z pewnością nie jest łatwe.
Dorastała Pani w mało sprzyjających warunkach, a Pani organizm nauczył się żyć w ciągłym napięciu. Ten stan nie znika tylko dlatego, że dorastamy. Zapisuje się to w pamięci ciała. Stałe napięcie, drażliwość i reakcje na drobiazgi to normalne skutki wieloletniego stresu. Pani układ nerwowy wciąż próbuje chronić Panią tak, jak kiedyś. Najbardziej trudnym w tej sytuacji jest to, że nadal znajduje się Pani w tym samym miejscu, które raniło Panią w dzieciństwie. Trudno zdrowieć tam, gdzie źródło bólu wciąż jest obecne. Krytyka i kontrola nie są motywacją. Są formą przemocy emocjonalnej. To, co Pani opisuje jako swoje marzenie. Jest podstawową potrzebą każdego człowieka. Miejsce, w którym będziemy czuli się bezpiecznie, spokojnie.
Jeśli ma Pani taką możliwość, bardzo pomogłaby rozmowa z psychologiem lub terapeutą. To mały krok, który może pomóc w kolejnych etapach do osiągnięcia szczęścia.
Pozdrawiam i życzę dużo siły,
Dagmara Łuczak
Psycholog
















