Dzień dobry,
to, co Pani opisuje, jest bardzo bolesne i trudne. Z jednej strony całe miesiące poświęciła się Pani opiece nad mężem po zawale – jeździła Pani do szpitala, do sanatorium, do lekarzy, organizowała wizyty, pracując jednocześnie zmianowo. Z drugiej – w zamian zamiast wsparcia i wdzięczności spotkała się Pani z wyzwiskami, brakiem szacunku i ukrywaniem ważnych informacji przez najbliższych. Takie doświadczenie może powodować poczucie odrzucenia, złości, smutku, a nawet kwestionowanie swojej roli w rodzinie.
To nie jest „Pani wina”, że mąż tak się zachowuje – za słowa i postawy odpowiada ten, kto je wypowiada. Pani reakcje – poczucie bycia potraktowaną jak ktoś niepotrzebny – są naturalne, bo została naruszona lojalność i bliskość. Warto teraz pomyśleć przede wszystkim o sobie:
– wyraźnie stawiać granice wobec obraźliwych słów,
– szukać dla siebie wsparcia (przyjaciele, grupa wsparcia dla osób współuzależnionych lub ofiar przemocy emocjonalnej, psycholog),
– zadbać o własne zdrowie psychiczne i fizyczne, nawet jeśli rodzina tego nie rozumie.
Może Pani powiedzieć wprost: „Jest mi przykro, czuję się odrzucona i zraniona tym, co się stało. Potrzebuję szacunku i jasnej komunikacji”. To nie rozwiąże wszystkiego od razu, ale pozwala odzyskać poczucie godności i jasno pokazać, co jest dla Pani granicą.
Proszę pamiętać, że nawet jeśli najbliżsi odwracają się od Pani, ma Pani prawo do opieki, szacunku i wsparcia – i może Pani go szukać także poza domem.
Pozdrawiam serdecznie,
Altea Leszczyńska
psycholog, psychotraumatolog