Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Mam 28 lat, jestem mamą obecnie niepracującą. Niedługo wracam do pracy i ciągłe odczuwam z tym związane lęki

Mam 28 lat, jestem mamą obecnie niepracującą. Niedługo wracam do pracy i ciągłe odczuwam z tym związane lęki, że mi nie wyjdzie, że nie będę miała klientów na swoje usługi, że jestem do niczego i tak naprawdę na niczym się dobrze nie znam. Jak pokonać to i mimo to działać. Czytam dużo o rozwoju itd, ale nie odnajduje w tym odpowiedzi.
Dorota Trzmielewska

Dorota Trzmielewska

Jedną z możliwości jest konsultacja z psychoterapeutą, żeby przyglądnąć się swoim obawom oraz odnaleźć swoje zasoby, na których możesz się wesprzeć w nowej dla ciebie sytuacji. 

Bycie mamą to spora odpowiedzialność i duża zmiana dla kobiety. A powrót do pracy, to również spora zmiana w codzienności mamy. 

Strach przed porażką, który odczuwasz, pokazuje również to, jak bardzo ci zależy.

Myślę, że warto przyglądnąć się również swoim wewnętrznym monologom. Nie wierzę, że na niczym się nie znasz. Na pewno są obszary, tematy, zagadnienia, na których się wystarczająco znasz :). 

Powodzenia w drodze do siebie.  

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Monika Herban

Monika Herban

Dzień dobry,

 

lęk przed powrotem do aktywności zawodowej po dłuższej przerwie jest jak najbardziej normalny. I z tego, co Pani pisze, to dużo czyta Pani o rozwoju, ale tam nie znalazła Pani odpowiedzi na swoje wątpliwości. Ze swojej strony, jeżeli ma Pani taką możliwość, zachęcam do sesji spotkania z coachem. Taka sesja / sesje pozwolą Pani na odnalezienie lub przypomnienie sobie o swoich zasobach, o Pani mocnych stronach, o tym, jakie umiejętności Pani posiada i co lubi Pani robić. Taka praca może też polegać na wzmocnieniu poczucia własnej wartości i wiary w siebie.  Będzie to dobra baza do oswajania lęku w związku z powrotem do pracy i pomoże ruszyć do działania.

 

Trzymam mocno za Panią kciuki i serdecznie pozdrawiam,

Monika Herban

Marzena Mańturz

Marzena Mańturz

Z tego rodzaju trudnościami często zmagają się kobiety przebywające na urlopie macierzyńskim lub wychowawczym. Najczęściej jest to spowodowane dłuższą przerwą w pracy i brakiem doświadczeń zawodowych mogących stanowić wzmocnienie i wzrost poczucia własnej wartości. Praca jest ważnym elementem naszego życia. Często definiuje nas nie tylko zawodowo, ale życiowo. Brak aktywności zawodowej, który najczęściej występuje w pierwszym okresie macierzyństwa, może rodzić poczucie niepewności i przysparzać wątpliwości. W dodatku powrót do pracy po przerwie związanej z macierzyństwem jest istotną zmianą w życiu, a zmiany często wiążą się ze stresem, napięciem i obawami. Tego typu zmiana jest ponadto związana nie tylko z powrotem do pracy po przerwie, ale również z koniecznością zorganizowania swojego życia na nowo. Od tego momentu w swoich planach zawodowych musimy bowiem uwzględnić opiekę nad dzieckiem, co początkowo może wydawać się trudne.

Z pewnością pierwszym krokiem do poradzenia sobie z lękami i wątpliwościami, o których Pani napisała jest dostrzeżenie  faktu, że to, co Pani przeżywa jest naturalne. Bardzo dużo mam, z którymi pracuję, doświadcza podobnych trudności.

Kolejnym krokiem może być przyjrzenie się własnym zasobom i dotychczasowym osiągnięciom zawodowym. Pozwala to z reguły na zobaczenie siebie w sposób bardziej realny i ograniczenie wpływu negatywnego myślenia i lęku na nasz obraz siebie.

Niezwykle skuteczna może też być praca z myślami, które bez wątpienia nakręcają złe samopoczucie i hamują działania. Z kolei brak działań pozbawia nas możliwości doświadczania pozytywnych wzmocnień. Myśląc cały czas o tym, że (jak Pani napisała) “mi nie wyjdzie, że nie będę miała klientów na swoje usługi, że jestem do niczego i tak naprawdę na niczym się dobrze nie znam” pozbawia Pani siebie szansy na to, aby przekonać się jak będzie w rzeczywistości. Jedynie działanie i jego pozytywne efekty mogą faktycznie wzmocnić. Aby jednak działanie było możliwe, warto najpierw uporać się z myślami, które stają się swego rodzaju sabotażystami i pogłębiają złe samopoczucie.

 

Katarzyna Waszak

Katarzyna Waszak

Dzień dobry! Lęki wzrastają właśnie w wyniku myśli, że się nie uda. Włącza się wtedy często samokrytycyzm, samoobwinianie, myśli schematyczne na temat swoich słabości. Docenianie swojej osoby bywa trudne, łatwiej dokonać krytyki.  A przecież każdy z nas ma swoje wartości, zasoby. Nie warto skupiać się na słabościach, a raczej życzliwie przyjąć swoje niedoskonałości, dać sobie do nich prawo. Niech Pani pomyśli, co właściwie jest Pani słabym punktem? Czy obiektywnie patrząc na sprawę, rzeczywiście to słabość? A co o tym sądzą bliscy? Zachęcam do skonfrontowania informacji, może to pomoże w uzyskaniu realnego obrazu siebie. Warto częściej zerkać w stronę tego, w czym Pani jest dobra, co potrafi świetnie robić, co pomaga w pokonywaniu trudności. Lepiej pielęgnować w sobie przekonanie, że da się radę. Zmiana przekonań na swój temat, na pozytywne oczywiście, wyzwala automatycznie przyjemne uczucia. Istotne jest odróżnianie faktów od przekonań, nie zna przecież Pani przyszłości.

Pojawia się oczywiście pytanie, skąd wziął się taki negatywny sposób patrzenia na siebie, tak jakby niskie poczucie wartości. Zachęcam do odkrywania siebie, swoich mocnych stron, sprawczości w procesie psychoterapeutycznym. Pozdrawiam

Katarzyna Waszak

Magdalena Gajewska

Magdalena Gajewska

Dzień dobry,

Lęk, który się pojawia, jest jak najbardziej naturalny. Często odczuwamy niepokój w obliczu nowej sytuacji, zwłaszcza po długiej przerwie od pracy i chęci rozpoczęcia nowych działań. Pojawiające się dręczące myśli i zamartwienia, tak zwane myśli automatyczne, na które nie mamy wpływu, typu: „Nie poradzę sobie, Jestem do niczego”, wynikają z naszych przekonań o sobie, o innych i o świecie. To przekonania, które zostały w nas zakotwiczone w dzieciństwie, ale przyglądając się im, możemy zmieniać nasze nastawienie. Co możemy z tym zrobić?

1. Nie dolewaj oliwy do ognia, czyli nie dokładaj negatywnych myśli, tylko  

dołóż nowe myśli, bardziej wspierające, np.; gdy wrócę do pracy, spotkam swoich kolegów i koleżanki, z którymi wymienię doświadczenia. Podejmę się nowego wyzwania, dzięki czemu nabiorę nowego doświadczenia.

2. Zauważaj swoje myśli i zapytaj siebie: Co oznacza dla mnie dana myśl? Skąd to wiem? Czego potrzebuję? Co w związku z tym? Czy są inne opcje? Co to zmienia?

3. Zmiękczaj swoje przekonania i unikaj uogólnień. Skąd mogę wiedzieć, że sobie nie poradzę? Często mamy tendencje do oceniania siebie, ale pozwólmy to zrobić szefowi. Zamień słowa takie jak: Muszę na Chcę, Trzeba na Warto a Nigdy na Czasami.

4. Oddzielaj myśli od faktów i uczuć a zamiast oceny, obserwuj swoje myśli. Myślę, wracam po dłuższej przerwie do pracy - jest to fakt. Czuję strach - to uczucie. Nie dam rady - to już ocena, bo przecież nie wiem, czy dam radę, dopóki nie spróbuję.

Nasz mózg, który działa jak rzep na negatywne doświadczenia i jak teflon na  pozytywne, będzie pielęgnował te pierwsze. Mózg przyciąga negatywne informacje, bo najważniejsze jest dla niego bezpieczeństwo, dlatego nie usuniemy negatywnych myśli, ale możemy dodać nowe, wspierające.

Zatem, dobrze jest sobie dać wybór spośród dwóch dróg. Można wybrać czarną drogę, usłaną negatywnymi myślami, często zniekształconymi lub tą drugą, gdzie jest szansa na pozytywne myślenie o sobie samym i daniu sobie szansy.

Bój się, ale działaj.

Zobacz podobne

Jak poradzić sobie z negatywną reakcją mamy na planowaną wyprowadzkę?

Witam,
wczoraj powiedziałam mamie o wyprowadzce. Nie zniosła tego dobrze. Chłopak dostał w spadku dom. Chcielibyśmy tam zamieszkać, bo również na tej działce możemy mieć pół gospodarki. Działka również należy do chłopaka. A jego tata przez lata miał tam gospodarkę, która bardzo dobrze prosperuje. Oboje doszliśmy do wniosku, że możemy się tam wprowadzić na parę lat i dorobić.

Moja mama natomiast bardzo negatywnie do tego podeszła, mimo wielu tłumaczeń. Nic do niej nie trafia. Rozumiem, że może jej być przykro. Jej rodzice umarli już dawno, siostra się nie odzywa, a tata jest „synusiem mamusi” i „ukochanym braciszkiem”, gdzie toksycznie się to na nas odbiło. Mama zachorowała na nowotwór już z 13 lat temu, popadła w depresję i alkoholizm. Matka mojego ojca nie lubi ani mamy, ani mnie i mojego brata. Zawsze nastawiała tatę przeciwko nam. A tata – głupi – zawsze we wszystko wierzył. Oraz dla niego to siostra i matka były najważniejsze, i są.

Wiem, że moja mama się tego obawia również w moim przypadku. Ale jednak nie chcę się traumatyzować. Mam 23 lata i chłopak też. Jesteśmy 2 lata razem. Wiemy, że wszystko się może wydarzyć. On wie, że jak tylko zacznie się zachowywać jak mój ojciec, to jest koniec między nami, bo ja nie chcę się całe życie użerać tak jak moja mama i tracić przez to poczucie własnej wartości.

U mnie szans na dorobek nie ma. Małe miasto bez perspektyw. Chłopak rzucił dla mnie wojsko. Nałożono mu dużą karę pieniężną. A jednak potrafił się przeprowadzić 700 km do mnie, a znaliśmy się rok. Chcemy się odbić finansowo, bo jednak utrzymywanie się za najniższą krajową jest ciężkie. Mieszkamy u mnie w domu z rodzicami. I nie ukrywam, że człowiek by chciał być sam – we dwójkę. Tym bardziej, że jak nie mogłam znaleźć pracy i tymczasowo zarabiał chłopak, to mama potrafiła mnie zwyzywać od „k**ew”. Chłopak to wszystko słyszał.

Po tym, jak powiedziałam o wyprowadzce, mama mi powiedziała, że zły mnie los czeka, że ona już córki nie ma oraz mojego wsparcia. Że nic nie będę z tego mieć. Że będę nikim. Jestem załamana, bo rodzice chłopaka dobrze mnie traktują. Chcą dla nas dobrze, nie wkładają nosa w nieswoje sprawy. Chłopak zresztą też ma charakter, w którym nie pozwoli sobie wejść na głowę. Więc ufam mu. Wiem, że życie potrafi być przewrotne, ale jak się nie przekonam, to nie zobaczę.

Z reakcji mamy jest mi przykro, bo chciałabym, aby mnie wsparła – co by się nie działo. Mój brat na studia pójdzie tam, gdzie ja mam tymczasowo zamieszkać, abym nie była sama. Nie wiem, jak mam z mamą rozmawiać. Potrafiła mnie nie wspierać, gdy było u mnie źle, oraz źle się do mnie odnosić. A temat wyprowadzki tylko mnie dobił. Wmawia mi najgorszy scenariusz oraz narzuca swoje zdanie, bo według niej powinnam mieszkać całe życie tutaj z nimi, mieć dzieci i w ogóle.

A prawda jest taka, że do dzieci mi daleko. I brak możliwości rozwoju w moim miasteczku i okolicach również jest duży. Jeżeli razem z chłopakiem mamy szansę dorobić się, nie musimy nic wynajmować – dla nas to całkiem fajna opcja.

Jak mam przestać się zadręczać? Co robić?

Mam poczucie natręctwa, gdzie wszystko musi być perfekcyjne, aż ja poczuję ulgę. Zaburza to moje funkcjonowanie, przyjemności czy redukcję stresu.
Dzień dobry, od dawna mam trudności z czytaniem książek i różnych tekstów. Zajmuje mi to bardzo dużo czasu, a problem polega na natrętnym powtarzaniu w głowie słowa aż do uczucia ulgi i spełnienia, wracanie się do poprzednich zdań z obawy przed ich zapomnieniem czy błędnym odczytaniem. To się dzieje szczególnie na końcu stron, trudniej mi się czyta, wolniej i kilka razy przewracam stronę w tył. Dzieje się to przy książkach, ale i różnych czynnościach, słowach w głowie, które "w głowie" oznaczę sobie jako bardzo ekscytujące, ważne, nie jestem w stanie się zabrać do czynności bez doprowadzenia siebie i otoczenia do perfekcji. Próbowałam wiele rozwiązań, ale nie przynosiły efektów. Przez ten problem, odkładam wiele przyjemności i sposobów na zredukowanie stresu, marnuję bardzo dużo czasu. Nawet dni, które przeznaczę na czytanie czy inne przyjemne czynności, zazwyczaj kończą się na złym samopoczuciu i nie produktywności, a nawet nie udaje mi się wykonać planów. Dochodzi do frustracji, że znajomi mają "więcej" czasu na relaks, a dla mnie przeczytanie książki, niby tak proste, jest męką. Do tego dochodzi szybkie zaspokajanie negatywnych emocji poprzez jedzenie, a późniejsze problemy z wagą i hiperglikemiami reaktywnymi (które są na tle stresowym), do kolejnego stresu, dermatilomanii na całym ciele i okropnego samopoczucia psychicznego i fizycznego... Jeszcze nie znalazłam w Internecie żadnego wyjaśnienia takich objawów, a niestety nie mam możliwości umówienia się do specjalisty. Są chociaż jakieś sposoby, żeby zacząć z pomocą na własną rękę?
Jak reagować na niechciane rady w pracy i społeczne oczekiwania?

Ludzie próbują na mnie wpływać, narzucać swoje zdania/ pomysły, ale... w "dobrych" intencjach, traktują mnie jak dziecko. Mam 30 lat, pracuję jako księgowa, nie mam partnera ani dzieci. Moja przełożona i bliższa koleżanka z pracy to kobiety w ok. 45 lat, zamężne, z dziećmi i... mam wrażenie, że traktują mnie trochę jak swoją córkę. Ciągle słyszę, że coś powinnam i to w takich niby dobrych intencjach. "Powinnaś pracować w IT" (chcę rzucić księgowość, zostać pisarką), "Powinnaś jeździć i zwiedzać świat, polecieć do Włoch itd" (boję się samolotów i podróże bardzo mnie męczą, poza tym nie mam z kim), "Powinnaś pójść na kolację służbową. Czemu nie? Darmowe jedzenie" (Nie lubię picia, po pracy to mój czas wolny, który chcę wykorzystywać dla siebie, nikt mi za to nie zapłaci), "Powinnaś pójść na imprezę z jakimś kawalerem" (nie mam kawalera, nie mam nawet zbyt wielu znajomych), "Powinnaś wypróbować dietę XXX" (po raz pierwszy w całym moim życiu naprawdę dobrze czuję się w moim ciele, schudłam, ale na zasadzie zmiany podejścia do odżywiania). 

I to tak się ciągnie. Wiem, że obie mają dobre intencje, w jakich sposób chcą "dobrze", ale naprawdę wiele osób w moim życiu oczekiwało widzieć mnie jako osobę, którą nie jestem. 

Męczy mnie to i nie wiem, jak odpowiadać już na takie komentarze, bo próby powiedzenia, że np. nie lubię podróży, kończyły się tekstem "jesteś młoda, powinnaś korzystać, jak raz pojedziesz, to zobaczysz". No i takie komentarze obniżają moją samoocenę, bo kilku takich zastanawiam się, czy może jednak coś ze mną jest nie tak?

Co zrobić, gdy jestem podpytywana o zarobki, o których nie chcę mówić?
Dzień dobry, Proszę o poradę, co mogę odpowiadać w sytuacji, gdy jestem podpytywana o moje zarobki, a nie chce o nich mówić? Kiedyś były takie same jak współpracowników i rozmawialiśmy o tym dość luźno, jednak teraz mam większą wypłatę od reszty a nie wiem jak wybrnąć z tematu w czasie rozmów. Chciałabym uciąć temat raz a dobrze, a boję się o dobre stosunki między nami w dziale. :) Nie chciałabym, aby sytuacja wyszła na jaw. Proszę o podpowiedź, bardzo stresuje mnie ten temat..
Jak radzić sobie z brakiem wsparcia partnera w dążeniu do niezależności?

5 lat temu mąż miał kochankę ale nie o nią mi chodzi tylko o to że uczył ją jeździć autem i po tym jak ten romans się wydał obiecał że pomoże mi zrobić prawo jazdy i iść do pracy żebym mogła czuć się bezpiecznie w obawie ponownej takiej sytuacji ale przecież już jej nie będzie tylko ja już mąż atrakcji nie potrzebuje. Ale mąż mówi nie od razu poczekaj wszystko pomału. 2 lata później nigdy nie zrobisz prawo jazdy, za to jaka jesteś. Przez kolejny rok dwa wierzyłam po drodze były różne kłótnie z tego powodu rób sobie, ale dziecka do auta nie zabierzesz, ja mam to w dupie rób co chcesz ale do mnie nie przychodź i znowu kary milczenia aż sprawa ucichła i została przemilczana. Ostatnio mąż powiedział do mojego rodzica, że on mi nigdy przecież nie zabraniał mi zrobić prawo jazdy. Co do pracy nie jestem twoim sponsorem pójdziesz do roboty to zobaczysz ale ty chcesz iść do roboty tylko żeby się szlajać dla towarzystwa, a jak już miała bym iść do pracy to do jakiejś najcięższej. Jak coś próbuje robić to jest źle, ale jak się poddaje i nic nie robię też jest źle.

wypalenie zawodowe

Wypalenie zawodowe - przyczyny, objawy i jak sobie z nim radzić?

Czy czujesz się ciągle zmęczony i zniechęcony do pracy? Możliwe, że doświadczasz wypalenia zawodowego – stanu wyczerpania, który dotyka coraz więcej osób. To poważny problem wpływający na zdrowie psychiczne – sprawdź, jak sobie z nim radzić.