
- Strona główna
- Forum
- LGBTQIA+, zdrowie seksualne, związki i relacje
- Mężczyzna noszący...
Mężczyzna noszący damskie stringi – wpływ na akceptację siebie i relacje
Anonimowo
Piotr Ziomber
Dzień dobry
To, że bardzo polubiłeś noszenie stringów i kojarzysz je z komfortem oraz bodźcem sensorycznym nie jest niczym nadzwyczajnym. Z praktycznego punktu widzenia stringi rzeczywiście mogą być noszone na co dzień, ale ważne jest, żeby były dobrze dobrane, nie za ciasne, z miękkiego materiału i z zachowaniem higieny, bo źle dopasowane mogą drażnić skórę i sprzyjać infekcjom. W opisach o stringach pojawia się też to, że część osób lubi je właśnie za uczucie „wcięcia” między pośladki, a inne osoby uznają je za niewygodne. Jeśli pytasz o siebie, to taka preferencja sama w sobie nie jest niczym niezwykłym. Ciało potrafi się przyzwyczaić do określonego rodzaju bielizny, a przyjemność może wynikać zarówno z dotyku materiału, jak i z samego skojarzenia z dawnym związkiem.
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Agnieszka Włoszycka
Witam,
Ok a czego potrzebujesz od nas w związku z tą sytuacją?
Porady czy po prostu ważne bylo dla Ciebie podzielenie sie tym?
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Mikołaj Czajka
Dzień dobry,
to, co Pan opisuje, ma konkretne psychologiczne wyjaśnienie. Obiekt - stringi - był silnie skojarzony z intymnością i akceptacją partnerki, przez co mózg "zapamiętał" go jako źródło nagrody. Po rozstaniu skojarzenie pozostało, nawet gdy relacja zniknęła. Dodatkowym elementem jest przyjemność sensoryczna z dotyku i ucisku, która działa jako niezależny bodziec. To klasyczny mechanizm warunkowania, nie powód do niepokoju.
Z perspektywy klinicznej - dopóki nie powoduje to dyskomfortu ani nie zaburza Pana funkcjonowania, mieści się w granicach normy (DSM-5 rozróżnia parafilię od zaburzenia parafilicznego właśnie tym kryterium).
Pozdrawiam serdecznie, Mikołaj Czajka

Zobacz podobne
Odnośnie do wymuszenia przyznania się do zdrady. Która rzekomo miała miejsce prawie 2 lata temu. Oto po przyznaniu się, bo mąż naciskał, że wie, że mam się przyznać, bo tylko tak uratuje małżeństwo. Później miałam wyrzuty sumienia, powiedziałam mu, że nie zdradziłam, że to było tylko dlatego powiedziane, żeby ratować rodzinę. A on powiedział, że wiedział, że tak będzie, że będę się teraz wymigiwać z tego. Że on i tak zna prawdę, że rozwód, a jak nie chce rozwodu, to mogę po prostu być gosposia w naszym domu, ale nikim więcej. Na pytanie, czy mnie kocha, mówi, nie wiem, jesteś mi w tej chwili obojętna. Na pytanie, czy mnie pokocha i co mam zrobić, żeby mnie pokochał, również mówi, nie wiem. Twierdzi, że w tej chwili dzieci są dla niego najważniejsze, dlatego pozwala mi tu mieszkać, a ja jestem jak powietrze. Mówi, że go strasznie zraniłam ta zdrada, dopytuje ile razy, to kiedy zaczynam tłumaczyć, że wcale ani razu. Że to były tylko wiadomości, nie spotkałam się nigdy, nie wierzy mi, bo on jak twierdzi, ma dowody, a jak pytam jakie? To mówi, dowiesz się u adwokata albo na sprawie rozwodowej… i dobrze wie, że ja rozwodu się boję, i zrobię wszystko, żeby go nie było. Tak się strasznie czuję i psychicznie i fizycznie, nie wiem, co mam robić. Kocham męża nad życie, dzieci, ale nie mam siły też, by żyć bez niego i patrzeć na to, jak on się męczyć z myślą, że go zdradziłam, skoro do tego nie doszło. Nadmienię, że mówi mi, żebym się nie wycofywała z tego, że się przyznałam, bo to tylko źle dla nas rokuje, a ja mam wrażenie, że gorzej już być nie może. Proszę go i błagam, żebyśmy zamknęli tę przeszłość te wszystkie żale złości i zaczęli żyć na nowo, ale to na nic. Dodam, że mieliśmy taką sytuację msc temu mówił mi, że wniósł pozew o rozwód, bo go zdradziłam, że jakieś nowe fakty wyszły podobno, i po cudownym miesiącu, bo zachowywał się cudownie przytulał, całował, kochał się ze mną, nagle mówi mi, że dał mi miesiąc na przyznanie się na wyjście z inicjatywą, a nie wykorzystałam szansy, dlatego sytuacja potoczyła się, jak wyżej opisałam. Dodatkowo napisałam mu list od serca, ale jeszcze nie przekazałam. W którym opisuje, co czuję, że przepraszam, że nie zdradziłam, że wiem, co on czuje, że błagam go o wybaczenie za wszystkie krzywdy, ogólnie to, co nie docierało w rozmowie. Przepraszam, że nieskładnie, ale ciężko o tym wszystkim pisać.
