Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Mój chłopak mnie obrzydza - jak poradzić sobie z problemami w związku?

mój chłopak mnie obrzydza skrótowo: wygląd: otyłość, nie dba o swój wygląd i higienę seks: szybko kończy, zapomina co lubię, robi rzeczy, które mi przeszkadzają brak inicjatyw, namiętności: czuję się przy nim jak przy koledze albo dziecku, gdy mu mówię o jakimkolwiek problemie, to odpowiada, że postara się to zmienić albo że z tym nic nie da się zrobić i czasami przez krótki czas jest odrobinę lepiej, ale to tylko tymczasowa poprawa, później wraca do stanu pierwotnego długi opis Otyłość: po pójściu na siłownię z nadwagi doprowadził do otyłości 2 stopnia (do swojego jedzenia dorzucił kolejne kalorie w postaci produktów z białkiem), a z tym kolejne rozstępy, pęknięta skóra, jeszcze większy brzuch. Gdy mówię na przeróżne sposoby, czy to przez jedzenie mniejszych porcji (do tej pory je jak 2 porcje), więcej się ruszał, chodził na spacery czy robił więcej cardio, to reaguje sporą niechęcią. Mówi, że 1) sam sobie poradzi; 2) to się nie zmieni, bo zawsze był gruby Większość czasu spędza w swoim pokoju (studiuje, ale nie pracuje, mieszka dalej z rodzicami), ma bardzo mało ruchu Odnośnie jedzenia, to tekst, że pójdzie w końcu do dietetyka (po 4 latach mówienia tego dalej nie poszedł, a z wcześniejszego jadłospisu na tyle samo kcal nie korzysta), nie ma jak inaczej jeść, bo mu mama robi jedzenie Tym bardziej mi na tym zależy, bo ta choroba przekłada się na wszystkie inne aspekty życia, w tym jego pozostałe sprawy zdrowotne, a ma niespełna 25 lat. Nadpotliwość: najbardziej przeszkadza mi to w seksie. Nie mogę czerpać z tego przyjemności, cieszyć się chwilą, bo po max 10min jest już cały mokry i śmierdzi. Podobnie się to przejawia nawet, gdy tylko siedzi i nic nie robi. Jak wchodzi z dworu do mieszkania, to tak samo jest zalany cały potem i się klei Brak dbania o swój wygląd: goli się głównie, jak mu to wielokrotnie przypomnę, a z jego rzadkim myciem przy potliwości (co 2/3 dni) to szybko też robi się brzydki zapach (zwłaszcza w okolicach penisa i odbytu), niedokładnie i niewystarczająco myje zęby fryzjera też unika, nie chce, żebym ja mu skróciła, woli chodzić z włosami, które już mu do ucha wchodzą. To z kolei wpływa znowu na stan jego cery i potliwość- ma tłuste włosy i odracza to w czasie nie zwraca uwagi jak się ubiera: często na lewą stronę, długie skarpety do krótkich spodenek, do tego wyciągnięte na maxa jak podkolanówki (i miejsce na pięty ma przy kostce). Chodzi często w podziurawionych przy kroczu spodniach (niekiedy nawet całe pięści można przez nie przełożyć), majtkach czy białych bluzkach z żółtymi plamami od potu. Po zwróceniu uwagi odpowiada, że je później zaszyje, mu nie przeszkadzają albo tego nie widać (końcowo daje je mamie) Seks: niby zwraca uwagę, jak mu mówię, przypominam co lubię, ale w praktyce później nie pamięta w jaki sposób. Jest niezdarny, więc często przez przypadek mnie przygniata, co momentalnie mniejsza podniecenie. Lubię namiętny seks, ale on nie podnieca mnie tak jak lubię. Niekiedy pomija to albo robi z tego parodię/robi to w prześmiewczy sposób (na to jego argumentem jest, że lubi jak się uśmiecham/śmieję). Przez co w rolę wchodzi tylko lubrykant, bo inaczej jestem przy nim zbyt sucha. Głośno dyszy, szybko się męczy, poci, gada w międzyczasie inne rzeczy, przez co mnie to rozprasza. Jestem jego 1 dziewczyną, dlatego na wiele sposobów mówiłam w jaki sposób, kiedy może robić, co mi się podoba, a co nie. Pokazywałam, mówiłam, zapisywałam, ale z niewystarczającym skutkiem. Ma problem ze wczesnym wytryskiem, przez co łącząc te wszystkie rzeczy, po prostu nie satysfakcjonuje mnie z nim seks, czuję się przy nim obrzydzona i lekceważona Oprócz tego jest wspaniałym człowiekiem, ale do tej pory te zachowania zostały albo nasiliły się i już nie mam zbytnio pomysłu jak to rozwiązać. Z perspektywy osoby obok wygląda mi to na depresję/autyzm, ale wiadomo - tego sama nie zmienię. Dlatego proszę o porady jak moglibyśmy się z tymi rzeczami uporać, głównie ja i przestać czuć do niego odrazę i obrzydzenie przez wymienione wszystkie powyżej rzeczy (bo moja cierpliwość i siła dobiega już końca). Chcę się poczuć przy nim kobieco, jak dziewczyna, a nie wieczna nauczycielka

User Forum

4 letni związek, 23 lata

Zuzanna Zbieralska

Zuzanna Zbieralska

Dzień dobry,

Dziękuję za podzielenie się swoją historią. To na pewno niełatwa sytuacja i zrozumiała jest jak najbardziej Pani frustracja.

Myślę, że ważna jest otwarta oraz empatyczna komunikacja. Jeśli przeszkadzają Pani pewne kwestie w wyglądzie fizycznym partnera, to warto komunikować to z delikatnością, aby nie urazić drugiej osoby i nie sprawić, że będzie czuła się tym bardziej beznadziejnie i nie zdolna do jakiejkolwiek zmiany, a niestety jedno moze być wynikiem drugiego. Warto, aby komunikacja przebiegała na zasadzie informowania, co jest dla Pani ważne, a nie obwiniania, ale też wspólnego szukania możliwych rozwiązań, aby partner miał też przy tym Pani wsparcie, a nie czuł się, że zostaje sam z presją zmiany. Warto też na początek stawiać sobie drobne cele w kontekście zmiany stylu życia, które nie będą przytłaczające, a jednocześnie spełnione będą przynosić satysfakcję, co może stać się motywacją do kolejnych zmian. Jeśli jednak partnerowi zabraknie mimo to zasobów do skutecznego wprowadzania zmian, to warto, aby skorzystał z pomocy psychologa, który może wesprzeć w tym procesie i pomóc odnaleźć najlepsze rozwiązania, bo być może za tymi trudnościami stoi coś głębszego. Jeśli chodzi natomiast o Pani niezadowolenie z relacji, to jest ono uzasadnione i ma Pani prawo czuć się unieważniana, jeśli wielokrotnie informowała Pani o swoich potrzebach, a mimo to nie zostały one do końca zauważone. Myślę, że terapia dla par mogłaby być dobrym rozwiązaniem w tym przypadku. Jeśli jednak partner nie wykaże gotowości do jakiejkolwiek zmiany lub pracy nad relacją to warto zastanowić się nad tym, czy jakakolwiek zmiana jest możliwa i na ile jest Pani w stanie funkcjonować w takiej relacji.

 

Trzymam kciuki i pozdrawiam ciepło,

Zuzanna Zbieralska, psycholożka

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Karolina Grabka

Karolina Grabka

Dzień dobry :)

Reakcja w postaci obrzydzenia lub odpychania w takich sytuacjach bywa naturalna i nie jest oceną partnera jako osoby. Organizm reaguje w ten sposób na sygnały takie jak intensywny zapach potu, brak higieny intymnej, rzadkie mycie ciała, widoczne zaniedbanie wyglądu czy dyskomfort fizyczny w trakcie zbliżeń intymnych. Są to mechanizmy biologiczne, które mają chronić przed przeciążeniem i stresem, dlatego trudno jest je „wyłączyć” samą decyzją lub nastawieniem.  Można partnera wspierać, zachęcać do szukania pomocy i jasno komunikować swoje potrzeby, jednak warto mieć świadomość, że realna zmiana nie zależy od starań drugiej osoby. Kwestie takie jak podstawowa higiena, dbanie o zdrowie, leczenie nadpotliwości czy znalezienie przyczyn określonych zachowań i objawów leżą po stronie partnera i wymagają jego własnej decyzji oraz zaangażowania. Nawet najlepsze intencje, cierpliwość czy wyrozumiałość nie zastąpią działań, które musi podjąć sam. Wspieranie nie oznacza przejmowania odpowiedzialności ani stałego przypominania czy kontrolowania, ponieważ to na dłuższą metę tylko pogłębia frustrację i nierównowagę w relacji. Jeżeli podejrzewa Pani u partnera depresję lub zaburzenia ze spektrum autyzmu, sensownym krokiem może być zachęcanie go do diagnozy i/lub dalszego leczenia. W takiej sytuacji wsparciem bywa również konsultacja par, której celem nie jest ocenianie relacji, lecz pomoc w ustaleniu jasnych zasad, ról i oczekiwań oraz sprawdzenie czy wprowadzone zmiany są możliwe do utrzymania w czasie.

Pozdrawiam serdecznie i życzę powodzenia!
Karolina Grabka

Anna Szczypiorska

Anna Szczypiorska

Z opisu wyłania się relacja, w której narasta silna frustracja, zniechęcenie i odraza, będące raczej reakcją na długotrwałe doświadczenie braku realnej zmiany niż problemem „po Pani stronie”. Pani rola to osoba przypominająca, instruująca i regulująca jego funkcjonowanie, co naturalnie osłabia pociąg, namiętność i poczucie bycia partnerką, a nie opiekunką. Mimo wielokrotnych rozmów poprawa była krótkotrwała, co może świadczyć o ograniczonej gotowości lub zdolności partnera do zmiany, niezależnie od możliwych trudności psychicznych, za które i tak nie ponosi Pani odpowiedzialności. Z psychologicznego punktu widzenia kluczowe pytanie nie dotyczy tego, jak przestać czuć obrzydzenie, lecz czy w obecnym układzie istnieje przestrzeń na partnerską relację bez wchodzenia w rolę „nauczycielki”. Pomocne może być jasne określenie granic i warunków dalszego trwania związku oraz przyjęcie, że decyzja o zmianie leży po jego stronie, a nie Pani.

Dominika Jakubowska

Dominika Jakubowska

Dzień dobry,

 

pytasz, jak moglibyście się uporać z tymi rzeczami. Niestety nie masz możliwości naprawić zdrowia partnera czy zmienić jego podejścia do higieny lub Twoich potrzeb. Jeśli rozmawialiście o tym wielokrotnie, a za jego słowami, że coś zmieni nie idą żadne czyny, to może warto zadać sobie pytanie, czy wciąż chcesz być w tej relacji? Jeśli partner nie chce, nie widzi sensu lub nie potrafi czegoś zmienić, to stałe wymaganie tego od niego nie sprawi, że między Wami będzie lepiej. 

 

Jeśli w nim samym nie pojawi się motywacja do zmiany to inna osoba nie zmusi go do niej.


Zastanów się, czy są w Waszej relacji obszary, w których układa Wam się dobrze. Jeśli takie obszary są to czy są na tyle ważne i wystarczające, aby pogodzić się z tym, że pozostałe kwestie być może wciąż będą wyglądać właśnie tak, jak to opisałaś.

 

Trzymam za Was kciuki

Dominika Jakubowska

Weronika Wardzińska

Weronika Wardzińska

Dzień dobry,


to, co Pani opisuje, nie jest „czepianiem się” ani brakiem wdzięczności, tylko realną utratą pociągu i bezpieczeństwa w relacji. Odraza i obrzydzenie pojawiają się wtedy, gdy przez długi czas jest Pani zmuszana do roli matki, nauczycielki i terapeutki, zamiast partnerki. Tego nie da się naprawić samą cierpliwością ani tłumaczeniem sobie, że „on jest dobrym człowiekiem”.

 

Kluczowe fakty są takie:

1. on od lat deklaruje zmianę, ale jej nie wprowadza (higiena, zdrowie, seks, inicjatywa),

2. Pani potrzeby są mu znane, a mimo to wraca do stanu wyjściowego,

3. Pani ciało już jasno reaguje: wycofaniem, suchością, odrazą. Tego nie da się „przemówić”.

 

Nie da się też „nauczyć się nie czuć obrzydzenia”, jeśli przyczyny realnie istnieją. Jedyna szansa na poprawę jest po jego stronie: podjęcie leczenia, realna praca nad higieną, zdrowiem i seksualnością oraz samodzielność, nie obietnice. Jeśli on tego nie chce lub nie potrafi, to Pani nie ma narzędzi, by ten związek uratować bez niszczenia siebie. Warto zadać sobie jedno uczciwe pytanie: czy gdyby nic się nie zmieniło przez kolejne 5 lat, chciałaby Pani w tym zostać? Jeśli odpowiedź brzmi „nie”, to to nie jest egoizm ani porażka, to dbanie o własne granice i kobiecość.

Ma Pani prawo chcieć partnera, przy którym czuje się pożądana, bezpieczna i dorosła, a nie zmęczona i zniechęcona.


Pozdrawiam serdecznie

Weronika Wardzińska

Zobacz podobne

Codzienne oglądanie porno przez partnera i wpływ na związek
Problem jest taki, że moj partner oglada porno,nie od czasu do czasu ale codziennie, najgorsze że ukrywa to w historii, ale mam sposoby by sobie sprawdzić.Najgorsze to jest to że np dzisiaj wróciłam do domu po kosmetyczce i chciałam uprawiać seks on odmówił twierdząc że nie ma ochoty,gdy sprawdziłam tel oczywiście bylo kilkanaście stron porno,czyli woli ekran odemnie, przeraża mnie to. Kilka dni temu była rozmowa o tym zeby nie oglądał stwierdził że nie będzie bo mu na mnie zależy, niestety kłamie i mnie oszukuje bo nadal to robi i zastępuje bliskość ze mną pornosami. To bardzo mnie przytłacza, czuje wstręt i obrzydzenie, nawet potrafi włączyć porno po seksie jak juz jest to jest ohydne. Kiedy wiem że zostaje sam w domu czy jest np w pracy to wiem że ogląda, cholernie to mnie boli i to że kłamie, niechce takiego czegoś.kocham go ,jest nam bardzo dobrze razem,wspólne hobby i zainteresowania, wspólne mieszkanie itd,dlaczego on mnie rani, nie lubi o tym rozmawiać to wiem, reaguje złością, na dodatek często się "smyra" po nim tak o w ciągu dnia,nawet przy mnie,myślę że tego nie kontroluje....czuje ze on nie przestanie, a myśl że musze sprawdzić jest tak mocna że to robię,niewiem co mam robić czy cos wogole robić czy odejść, niechce żyć z facetem który woli ekran odemnie
TW: myśli samobójcze. Czuję się samotna w związku, brak wsparcia emocjonalnego i myśli samobójcze

TW: myśli samobójcze

 

Chyba mam myśli samobójcze, mam dla kogo żyć mam syna 3,5 latka, na którego czekałam tyle lat. Żyje z ojcem dziecka już bardzo długo, ale jest to ciężki człowiek, dużo od siebie wymaga, i też od innych, jest pracowity, kocha syna, wszystko robi, żeby miał w życiu lepiej niż on. Pracuje ciężko na nasz dom. Często mamy odmienne zdania, przez co często są małe sprzeczki. Często jak chce mu opowiedzieć, co wydarzyło się w pracy lub co spotkało mnie dziś, lub jaki mieliśmy z synem dzień jestem prawie zawsze atakowana ….. że powinnam była zrobić tak powiedzieć tak zachować się tak itp itd. Uważam, że nie jest dla mnie wsparciem psychicznym, bo często z tego powodu płacze. Ja też pracuję, nie zarabiam tyle, co on, ale pracuje, daje z siebie wszystko, praca dom itd, to co robi większość kobiet. 

Nie mam własnego życia oprócz domu, nie chodzę na siłownię, nie spotykam się z koleżankami, bo ich też nie mam. Nie jestem dobrą kucharką, ale zawsze ciepły obiad w domu jest. Zawsze wszędzie się spieszę, żeby zrobić zakupy, posprzątać itd. odebrać dziecko ze szkoły, nigdy nie myślę o sobie. Fryzjer phiiii 2 razy w roku, kosmetyczka na urodziny. Nie kupuje nowych ciuchów, butów, nie maluje się, bo szkoda mi czasu. Ogólnie czuję się, jak bym miała 60 lat. Nie potrafię już nawet zadbać o siebie. Brakuje mi kogoś, z kim mogę pogadać. Mam kochaną mamę, ale nie chce jej martwić. Ojciec dziecka nigdy sam z siebie mnie nie przytulił, nie jest to człowiek, który okazuje miłość. Mówi, że kocha, bo na nas pracuje i wszystko robi dla nas. Ja to rozumiem, ale gdzie jest w tym wszystkim zwykły przystulas, gdy boli brzuch, gdy gorsze dni. Sam o sobie mówi, że jest materialista, tylko pieniądze go motywują. Jest to też zrozumiałe, ale moim zdaniem przy tym wszystkim jest trochę może za mocne słowo użyje, ale “ moim katem “nieraz jak jest jakiś temat to żałuje, że go rozpoczęłam. Wydaje mi się, że w przyszłości przestanę mu mówić o różnych rzeczach, żeby uniknąć kłótni. Jestem osobą prostą, niewymagającą wiele, chce nauczyć syna być dobrym człowiekiem z empatią do innych i szacunkiem do 2 osoby. On wprowadza do domu trochę “wojska”.  Wiem ,że jest to dobry człowiek do tego stopnia, że jeśli stałoby się coś moim rodzicom to nie wstydziłby się im d.. podcierać. Ale to, co ja czuję chyba też jest ważne. Nie mamy życia seksualnego w ogole, bo on ciągle zmęczony pracą i nie potrzebuje tego, jak sam mówi . Ja niby też, ale przez to nie czuję się jak kobieta, żyjemy jak brat z siostrą. Chciałabym sobie jakoś pomóc, bo boję się że sama sobie nie poradzę . Dużo by pisać, ale w sumie po co . Mieszkamy za granicami Polski sami z dzieckiem, bez rodziny. Coraz częściej patrzę na garaż z dziwnymi myślami, bo przecież, po co ktoś słaby psychicznie ma na tym świecie być. Ja nic tu nie wnoszę. W pracy wszyscy mnie lubią, wręcz widzą, że ja to taka ogarnięta, ale nie widzą, co się dzieje u mnie w środku. Chce mi się wyć i krzyczeć.

Depresja chłopaka, chęć przerwy na popracowanie nad sobą i poznawanie innych kobiet - jak sobie radzić?

Dzień dobry, Mój chłopak jest chory, ma m.in.depresję. Chce zrobić sobie przerwę, żeby móc popracować nad sobą, wyjść z tego stanu, a po tych kilku miesiącach, jeśli mu się to uda ponownie spotkać i zacząć związek na całe życie. Problem, z jakim się mierzymy, od jakiegoś czasu wygląda następująco- on cały czas ogląda się za innymi kobietami, jak twierdzi, to jest silniejsze od niego i rządzi nim biologia, choć sam tego nie chce. W tej przerwie chciał się jeszcze wyszumieć, czyt. poznawać inne kobiety i chodzić z nimi do łóżka. Moja reakcja jest taka, że jeśli zrobi to w tej przerwie, to ma nie przychodzić na umówione po przerwie spotkanie. Powiedziałam tak, gdyż bardzo zabolało mnie to, że on chce popróbować z innymi kobietami. To tak, jakbym dostała w policzek, choć staram się być dla niego wsparciem w trudnych chwilach choroby. To byłoby przekroczeniem moich granic zaufania i budowania związku na trwałych fundamentach. Jest mi z tym bardzo ciężko. A on, choć się zgodził i powiedział, że idzie z tym na terapię, to zaznaczył, że niczego nie może obiecać i że jeśli zgodzę się teraz na jego pomysł, to on już nigdy więcej nie będzie myślał o innych kobietach i będę tą najważniejszą, bo jak do tej pory nie spotkał lepszej ode mnie. Tylko, że to, jak to przedstawia to dla mnie traktowanie mnie, jako drugi wybór, bo jeśli okaże się, że z kimś innym jest mu lepiej, to przecież nie wróci, a jeśli nie będzie lepiej, to wróci. Jest mi bardzo ciężko, nie chcę zmieniać zdania, choć widzę, jak on się miota w tym wszystkim, ale to dla mnie za dużo nawet, jeśli w tej przerwie nie będziemy razem. Z jednej strony czuję, jakbym go blokowała a z drugiej, że nie dałabym rady sobie z tym poradzić. Dodam, że mój chłopak uważa, że mój lęk i niezgoda na to wynikają z niskiego poczucia wartości. 

Z góry dziękuję za odpowiedź.

Czy to normalne, że nie chcę rozmawiać na temat życia seksualnego ze znajomymi w pracy, a nawet czasami przyjaciółmi?
Witam, czy to normalne, że nie chcę rozmawiać na temat życia seksualnego ze znajomymi w pracy, a nawet czasami przyjaciółmi? Czy świadczy to o mojej niedojrzałości emocjonalnej? Ostatnio miałam w pracy sytuację, gdy powiedziałam koledze, że te rozmowy przekraczają moje granice i uważam, że seks jest normalny, ale jest to prywatna sprawa, którą należy zostawić dla siebie. Mój kolega odpowiedział: "Dorośli ludzie, którzy mają więcej niż 8 lat, powinni od czasu do czasu o tym rozmawiać". Zmartwiło mnie to. Czy rzeczywiście miernikiem dojrzałości emocjonalnej jest to, że ktoś rozmawia w sposób otwarty o seksie (nie w sposób ogólny, a szczegółowy) z ludźmi , którzy nie są jego partnerami seksualnymi? Moje zdanie na ten temat jest takie, że niedojrzałością jest co innego - niechęć do edukowania seksualnego dzieci, uświadamiania o orientacjach seksualnych, mówienia, że są choroby, przed którymi powinno się zabezpieczać. To jest temat bardziej ogólny, który rzeczywiście nie powinien być wg mnie tabu. Ale mówienie o tym w sposób bardziej szczegółowy, dzielenie się rzeczami na temat naszego życia seksualnego w pracy jest moim zdaniem nietaktowne i zostałam wychowana w taki sposób, że należy takie sprawy zachować dla siebie. Oczywiście, seks jest normalny, ale jest to jednak pewne tabu kulturowe. Tak samo jak okres - to też jest normalne i naturalne, ale oznajmianie wszem i wobec, że mam dziś okres, jest już nietaktowne, bo to jest prywatna sprawa. Co o tym myśleć? Czy wszystko jest w porządku ze mną i z moją dojrzałością emocjonalną, jeśli mam takie zdanie na ten temat?
Witam, jak poradzić sobie ze strachem przed ludźmi.
Witam, jak poradzić sobie ze strachem przed ludźmi. Prz spotkaniu z kimś, nogi robią się jak galareta, zatyka mnie i nie mogę oddychać, trzęsę się cały i ogólnie odcina mi mózg, ogólnie mam problem z wyrażaniem uczuć od dziecka i myślę, ze mam jakiś autyzm czy ADHD,add, bo nie ogarniałem od zawsze różnych informacji, gdzie rówieśnicy wszystko ogarniali, mam ogromne problemy w zapamiętywaniu informacji od czasów szkolnych. Obecnie mam 33 lata i jak widzę zaradność wiedzę inteligencje u osób w osobnym wieku, a nawet u młodszych osobników to nie chce mi się żyć. Wszyscy już się żenią, mają dzieci, a ja po prostu odstaję od innych, czuję, że mózg zatrzymał się w wieku szkolnym i nie dorównuje niczym innym. Przepraszam za chaotyczną pisownię, ale pisząc to, mam pustkę w głowie. Pozdrawiam
toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.