- Strona główna
- Forum
- inne, zaburzenia lękowe, związki i relacje
- Napady lęku po...
Napady lęku po stracie bliskiej osoby i wpływ zachowań kompulsywnych u partnera
Davina
Karolina Rzeszowska-Świgut
Dzień dobry.
Pani wiadomość pokazuje dużą siłę i sprawczość: mimo że „nic nie cieszy”, nadal chodzi Pani do pracy i trzyma się codzienności, zamiast się poddać. To wymaga wytrwałości, zwłaszcza gdy lęk potrafi pojawić się nagle, nawet w tak zwykłej sytuacji jak prysznic.
Widać też, jak bardzo była Pani związana z babcią. To, że po tej stracie uruchomił się lęk o śmierć Pani i bliskich, brzmi jak wyraz miłości i przywiązania, a nie „coś złego”. Ważnym sygnałem nadziei jest to, że zauważa Pani wyjątki,np: czasem, gdy na chwilę zapomni Pani o przełykaniu i je Pani normalnie. To pokazuje, że w Pani jest dostęp do odpuszczenia napięcia, nawet jeśli teraz bywa to krótkie i kruche.
To, co opisuje Pani w relacji z bliską osobą (wielokrotne sprawdzanie, powtarzane pytania, złość, gdy nie odpowiadasz), jest obciążające na co dzień. Jednocześnie widać uważność i lojalność: próbuje Pani zrozumieć sytuację, a przy tym nie gubić tego, że Pani też ma być w tej relacji bezpiecznie. Sam fakt, że szuka Pani wsparcia i nazywa, co się dzieje, jest oznaką troski o Siebie i o Wasze wspólne życie—i to zwykle jest początek zmiany, nie jej koniec.
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Bożena Nagórska
Dzień dobry. To, co Pani opisuje, to bardzo czytelna reakcja na traumę po stracie bliskiej osoby. Słowa Pani babci o tym, że nie chce umierać, zburzyły poczucie, że świat jest bezpieczny, a śmierć to coś odległego.
Problemy z przełykaniem to bardzo częsty objaw somatyczny w zaburzeniach lękowych. Gardło to miejsce, w którym metaforycznie „zaciskają się” niewypowiedziane emocje i lęk. Fakt, że czasem zapomina Pani o problemie i je normalnie, jest najlepszym dowodem na to, że Pani przełyk jest zdrowy, a problem tkwi w nadaktywnym układzie nerwowym, który jest w ciągłej gotowości do „walki lub ucieczki”.
Co do osoby bliskiej – Pani podejrzenia dotyczące OCD są zasadne. Ciągłe sprawdzanie, upewnianie się i rytuały to próba opanowania lęku. Niestety, życie pod jednym dachem z osobą z nieleczonym OCD jest niezwykle wyczerpujące. Pani napady złości to prawdopodobnie wynik „przebodźcowania” lękiem partnera i własnym.
Moje rady dla Pani:
Psychoterapia CBT dla Pani: terapia pomoże Pani oddzielić historię babci od Pani własnego życia.
Granice wobec partnera: udzielanie odpowiedzi na te same pytania po raz dziesiąty tylko „karmi” jego zaburzenie. Warto przeczytać o tym, jak nie wchodzić w rytuały osoby z OCD, by nie pogarszać jej stanu i nie niszczyć siebie.
Badanie kontrolne: dla własnego spokoju warto udać się do laryngologa, by wykluczyć zmiany fizyczne w gardle – świadomość, że wszystko jest w porządku, często pomaga „odblokować” głowę.
Wszystkiego dobrego.
Psycholog Bożena Nagórska
Agnieszka Włoszycka
Witam Pani Davino,
Dziękujemy za wiadomość. Czytajac Pani treść, czuję, że brzmi bardzo obciążająco i jednocześnie… bardzo ludzko.
Objawy, o których Pani mówi (lęki „znikąd”, strach przed śmiercią, trudności z przełykaniem, drażliwość), często pojawiają się po stracie bliskiej osoby i są częścią reakcji żałoby połączonej z nasilonym lękiem. To nie znaczy, że „tak już będzie zawsze” ani że dzieje się z Panią coś złego, raczej że Pani układ nerwowy jest przeciążony i w trybie ciągłego alarmu.Lęk przed śmiercią po odejściu babci, zwłaszcza gdy jej słowa mocno utkwiły w pamięci, jest zrozumiały. Trudności z przełykaniem i napady paniki bardzo często mają podłoże lękowe, skoro zdarza się, że gdy Pani o tym nie myśli, je normalnie, to ważna informacja, że ciało potrafi, tylko lęk je blokuje.
Jeśli chodzi o bliską osobę: zachowania, które Pani opisuje, rzeczywiście mogą być bardzo obciążające i mają wpływ na Pani samopoczucie, nawet jeśli ta osoba nie chce tego widzieć. Pani ma prawo czuć zmęczenie, złość i bezradność w takiej sytuacji.Najważniejsze: Pani nie jest sama z tym i naprawdę warto, żeby Pani sama dostała wsparcie specjalisty, nawet jeśli bliska osoba nie chce terapii. Według mnie to nie jest porażka ani przesada, to troska o siebie. Jeśli lęki i trudności z przełykaniem się utrzymują, prosimy potraktować to jako sygnał, że organizm woła o pomoc, a nie, że Pani „słabnie”.
Proszę pisać tu na forum w razie potrzeby.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Adrianna Szczuchniak
Dzień dobry!
To, o czym Pani pisze, brzmi jak ogromne obciążenie emocjonalne, z którym mierzy się Pani na wielu płaszczyznach jednocześnie. Z jednej strony doświadcza Pani trudnych objawów somatycznych i lękowych po stracie bliskiej osoby, a z drugiej – czuje Pani narastającą frustrację i bezradność w relacji z domownikiem. To naturalne, że w takim nagromadzeniu trudności Pani dawna cierpliwość ustępuje miejsca złości, a ciało reaguje uciskiem w gardle czy napadami lęku.
Rozumiem, że rezonują w Pani słowa Babci o chęci życia, może Pani objawy lęku są właśnie "o przeżywaniu tych słów", trudności pogodzenia się z tą stratą i strachem przed utratą swojego życia i tych, których chce Pani zatrzymać przy sobie. Można odnieść wrażenie, że Pani organizm jest w stanie ciągłego czuwania, a problemy z przełykaniem czy napady paniki są sygnałami płynącymi z wnętrza, których nie sposób już ignorować.
W kontekście Pani sytuacji, warto byłoby pochylić się nad kilkoma kwestiami:
Pamięć o stracie: Wspomina Pani, że lęk nasilił się po śmierci babci. Czy widzi Pani jakąś zależność między tym, jak babcia podchodziła do życia, a tym, jak Pani obecnie stara się wypełniać swój czas pracą i sportem, byle tylko uniknąć „nicnierobienia”? Czasem ucieczka w aktywność jest sposobem na to, by nie dopuścić do siebie trudnych pytań o przemijanie, które śmierć babci tak wyraźnie postawiła.
Objawy somatyczne: Trudności z przełykaniem, o których Pani pisze, często wiążą się z silnym napięciem emocjonalnym – potocznie mówimy o „ścisku w gardle” lub o czymś, czego „nie możemy przełknąć”. Skoro zauważyła Pani, że w chwilach rozluźnienia objaw znika, to ważny sygnał, że Pani ciało reaguje na poziom stresu.
Sytuacja w domu: Życie z osobą, która przejawia zachowania natrętne i wymaga od Pani ciągłych zapewnień, jest wyczerpujące. Może to powodować poczucie osaczenia i dodatkowo potęgować Pani lęk oraz złość. Trudno jest dbać o własny dobrostan, gdy czuje się Pani odpowiedzialna za spokój drugiej osoby lub jest Pani przez nią kontrolowana.
Zastanawiam się, co w tej chwili jest dla Pani najbardziej uciążliwe – czy ten lęk o życie, który pojawił się po stracie, czy może poczucie uwięzienia w codziennej relacji z bliską osobą? Często te obszary przenikają się, tworząc system naczyń połączonych.
Jeśli chodzi o osobę bliską, to choć nie mamy wpływu na to, czy ktoś zdecyduje się na leczenie, ma Pani prawo stawiać granice w obronie własnego zdrowia. W sytuacji, kiedy ciężko jest Pani ustać na nogach samej może być Pani bardzo ciężko dźwigając również nieswój lęk. Jeśli czuje Pani, że te zachowania przekraczają Pani wytrzymałość, warto rozważyć rozmowę z psychoterapeutą dla samej siebie. Specjalista pomoże Pani przyjrzeć się temu, jak odnaleźć równowagę w tej relacji i jak zaopiekować się lękiem, który tak mocno daje o sobie znać w ciele.
Życzę Pani dużo siły i znalezienia przestrzeni na oddech w tym trudnym czasie. Powodzenia!
Natalia Przybylska
Dzień dobry,
Z tego, co Pani opisuje, Pani reakcje emocjonalne, takie jak lęk napadowy czy trudności z przełykaniem najprawdopodobniej pojawiły się w ścisłym związku z bolesnym doświadczeniem straty. Pani umysł pozostaje w stanie podwyższonej czujności, traktując świat jako miejsce nieprzewidywalne. Dodatkowo wskazuje pani na pewne trudności w do relacji z bliską osobą. Chciałabym zaznaczyć, że Pani zmęczenie i irytacja są naturalną odpowiedzią na powtarzalne schematy zachowań, które wymagają od Pani stałego angażowania się w czyjeś rytuały. Najprostsze co może pani zrobić to próba skupienia się na higienie własnych emocji i wprowadzaniu małych kroków w stronę odzyskiwania radości z aktywności, które Panią cieszyły, traktując ciało z łagodnością w momentach napięcia. W relacji z bliską osobą istotne może natomiast okazać się dbanie o własne zasoby emocjonalne i stawianie łagodnych granic, aby Pani dobrostan nie był całkowicie zależny od zachowań i pytań domownika.
Pomyślałam też o tych trudnościach z przełykaniem które Pani opisała. W tym przypadku może Pani wypróbować technikę uważnego jedzenia wywodzącą się z treningu mindfulness. Pozwala ona przekierować uwagę z lękowych myśli na fizyczne doznania płynące z zmysłów. Gdy poczuje Pani napięcie w gardle, proszę nie walczyć z tym skurczem, lecz na chwilę odłożyć sztućce, wziąć spokojny oddech przeponowy (do brzucha) i skupić się na teksturze jedzenia w ustach oraz jego smaku, opisując te wrażenia w myślach w sposób czysto techniczny.
Oczywiście jeśli trudności będą się utrzymywać warto rozważyć spotkania ze specjalistą, który może jeszcze bardziej dopasować techniki do trudności z którymi Pani się mierzy.
Życzę wszystkiego dobrego!
Natalia Przybylska
Daria Składanowska
Dzień dobry,
czytając Twój opis, widać, że przeżywasz bardzo dużo stresu i napięcia – zarówno związanego z utratą bliskiej osoby, jak i codziennym życiem z osobą, której zachowania są wymagające i uciążliwe. To naturalne, że pojawiają się napady lęku, trudności z poczuciem bezpieczeństwa, złość czy problemy z ciałem, kiedy umysł i emocje są w ciągłym napięciu. Twoje odczucia są w pełni uzasadnione i ważne.
W takich sytuacjach wsparcie psychologa lub psychoterapeuty może okazać się bardzo pomocne – pomoże Ci zrozumieć swoje reakcje, znaleźć sposoby na radzenie sobie z lękiem, napięciem i codziennymi trudnościami oraz uporządkować emocje związane z żałobą. Nawet jeśli Twoja bliska osoba nie zgadza się na wsparcie, Ty sama możesz zadbać o swoje zdrowie psychiczne i poczucie bezpieczeństwa.
Twoje doświadczenia nie muszą być tym, czym pozostaną na zawsze – rozmowa ze specjalistą może dać Ci narzędzia do odzyskania spokoju, pewności siebie i poczucia kontroli nad własnym życiem. Wszystkiego dobrego!
Składanowska Daria

