Left ArrowWstecz

Dlaczego moja 11-letnia córka doświadcza napadów płaczu i jak mogę jej pomóc?

Corka rocznikowo 11 lat, ogolnie z natury jest bardzo spokojna taka co muchy nie skrzywdzi, otwarta o wszystkim ze mna rozmawia... latwo ja obrazic ale nie reaguje na to placzem. Od 3tyg corka miala 2epizoty takiego napadu okropnego placzu, tlumaczy ze nie wie skad to sie bierze ze w szkole wszystko ok, w nocy tel jej sprawdzilam nikt nic jej przykrego nie powiedzial... nie wiem czy to jest jakis etap rozwojowy u dziewczynek w tym wieku czy powinnam juz szukac specjalisty, bardzo sie martwie
User Forum

Ewelina

1 miesiąc temu
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Pani Ewelino,

opisany stan córki w tym wieku najprawdopodobniej wiąże się z początkiem okresu dojrzewania, w którym gwałtowne zmiany hormonalne często wyprzedzają widoczne zmiany fizyczne. W wieku 11 lat układ limbiczny, odpowiedzialny za emocje, rozwija się bardzo intensywnie, co może skutkować napadami płaczu, których dziecko samo nie potrafi logicznie uzasadnić – ono faktycznie „nie wie, skąd to się bierze”. Skoro córka jest z Panią szczera, a w jej otoczeniu rówieśniczym nie dzieje się nic niepokojącego, te epizody mogą być po prostu bezpiecznym rozładowaniem napięcia nagromadzonego w ciągu dnia. Warto na tym etapie zachować spokój i oferować jej jedynie wsparcie obecnością oraz zapewnienie, że ma prawo do takich emocji, bez nadmiernego naciskania na wyjaśnienia. Jeśli jednak te stany zaczną się nasilać, wpłyną na sen, apetyt lub spowodują wycofanie się z dotychczasowych pasji, dopiero wtedy zasadna będzie konsultacja u psychologa dziecięcego, by wykluczyć inne podłoże obniżonego nastroju. Na ten moment kluczowa jest Pani intuicja i cierpliwa obserwacja tego naturalnego, choć trudnego procesu dorastania.

Pozdrawiam

Bożena Nagórska

1 miesiąc temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Aldona Kozik

Aldona Kozik

To, co Pani opisuje, dość często zdarza się u dziewczynek w tym wieku i nie musi od razu oznaczać czegoś bardzo niepokojącego. Około 10–12 roku życia zaczynają się już zmiany hormonalne i emocjonalne, nawet jeśli jeszcze nie widać typowych oznak dojrzewania. Dzieci często same nie rozumieją swoich emocji i dlatego mówią, że „nie wiedzą, skąd ten płacz”.

Ważne jest to, że córka nadal z Panią rozmawia, jest otwarta, nie zamyka się całkowicie w sobie i nie ma sygnałów, że dzieje się coś złego w relacjach czy w szkole. Dzieci bardzo wrażliwe i spokojne często długo tłumią emocje, a potem napięcie może objawiać się np. intensywnym płaczem.

Na ten moment bardziej obserwowałabym ją spokojnie niż wpadała w panikę. Najważniejsze jest teraz dawanie jej poczucia bezpieczeństwa i nie naciskanie za mocno na tłumaczenie, jeśli sama nie potrafi powiedzieć, co czuje. Czasem najlepsze, co można zrobić, to po prostu być obok i pokazać, że każda emocja jest do przyjęcia.

Gdyby takie epizody zaczęły pojawiać się częściej, gdyby córka stała się wyraźnie smutna, wycofana, drażliwa, gorzej spała, unikała szkoły albo przestała cieszyć się rzeczami, które wcześniej lubiła, wtedy warto poszukać pomocy u  psychologa.

Pozdrawiam, Kozik Aldona

1 miesiąc temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

 To nie musi być „tylko etap”, ale przy 11-latce dwa silne, nagłe epizody płaczu w 3 tygodnie warto potraktować serio i zaplanować konsultację u pediatry lub psychologa dziecięcego, zwłaszcza jeśli to dla niej nowe zachowanie. U dzieci i nastolatków smutek i napięcie mogą wyglądać właśnie jako płaczliwość, drażliwość, wycofanie albo nagłe wybuchy emocji, a niekoniecznie „smutna mina”. W tym wieku część dzieci przechodzi okres dojrzewania, a zmiany hormonalne mogą wpływać na nastrój, ale nagłe, bardzo intensywne napady płaczu nie powinny być z góry uznane za normę rozwojową. Takie epizody mogą mieć też związek ze stresem, przeciążeniem emocjonalnym, lękiem, problemami ze snem, a czasem z początkiem depresji lub innych trudności psychicznych. Warto też pamiętać, że czasem przyczyną bywają sprawy somatyczne, np. problemy hormonalne, tarczyca albo anemia, które mogą wpływać na nastrój i energię. Przy samych 2 epizodach w 3 tygodnie nie brzmi to jeszcze jak sytuacja „na już do psychiatry”, ale umówienie wizyty w najbliższym czasie jest rozsądne. Najpierw sensowny jest pediatra, żeby ocenić sen, apetyt, masę ciała, ogólny stan zdrowia i ewentualnie zlecić podstawowe badania, a równolegle lub potem psycholog dziecięcy, jeśli emocjonalna przyczyna wydaje się bardziej prawdopodobna. Pilniej trzeba reagować, jeśli pojawią się myśli o skrzywdzeniu siebie, mówienie o bezsensie życia, samookaleczenia, wyraźne wycofanie, spadek funkcjonowania w szkole albo zaburzenia snu i apetytu. Przez 1–2 tygodnie  warto zwracać uwagę, czy epizody mają związek z konkretną porą dnia, zmęczeniem, głodem, miesiączką, okresem dojrzewania, kłótnią, nadmiarem bodźców albo trudnym dniem w szkole. Warto też sprawdzić, czy poza płaczem nie ma zmian w śnie, apetycie, energii, koncentracji, relacjach z rówieśnikami i chęci do ulubionych aktywności. Jeśli chcesz, możesz delikatnie powiedzieć córce, że nie musi od razu wiedzieć „dlaczego płacze”, ale że to ważny sygnał, który chcecie razem zrozumieć. Najlepiej bez nacisku i bez przesłuchiwania: „Widzę, że bardzo cię to zalało. Jestem obok, pomogę ci to poukładać.” Taka spokojna, niewstydząca reakcja zwykle pomaga bardziej niż próba natychmiastowego znalezienia jednej przyczyny. Jeśli napady się powtórzą albo pojawią się inne objawy, proszę nie czekać z konsultacją.

1 miesiąc temu
Martyna Kaleta

Martyna Kaleta

Dzień dobry,

to, co Pani opisuje, samo w sobie nie brzmi jeszcze niepokojąco. W wieku 11 lat bardzo dużo zaczyna się dziać – emocjonalnie, hormonalnie, wewnętrznie. I czasem dzieci same nie rozumieją, skąd bierze się nagły smutek czy płacz, bo po prostu zaczynają przeżywać świat intensywniej niż wcześniej.

Mam też poczucie, że bardzo ważne jest to, co Pani napisała o córce – że jest spokojna, wrażliwa i że rozmawia z Panią otwarcie. To naprawdę dużo daje.

Myślę, że na ten moment najważniejsze może być po prostu bycie przy niej z spokojem i wsparciem. Bez oceniania, szukania od razu „powodu” czy prób szybkiego naprawiania. Czasem dzieci najbardziej potrzebują tego, żeby ktoś wytrzymał z nimi te emocje i pokazał, że można je przeżyć bez wstydu czy lęku.

Może warto też delikatnie rozmawiać z nią o tym, że w tym wieku wiele rzeczy zaczyna się zmieniać – ciało, emocje, wrażliwość. I że to jest w porządku, że czasem sama jeszcze nie wie, co dokładnie czuje.

To może być też dobry moment na budowanie w niej takiej łagodności wobec siebie i akceptacji tego, jaka jest – bardziej wrażliwa, spokojna, przeżywająca głęboko.

Oczywiście jeśli takich sytuacji zaczęłoby być dużo więcej, pojawiłoby się wycofanie, problemy ze snem, szkołą czy relacjami, wtedy warto byłoby skonsultować to ze specjalistą. Ale z tego, co Pani opisuje teraz, bardziej widzę dziewczynkę, która zaczyna wchodzić w bardzo intensywny emocjonalnie etap życia i potrzebuje bezpiecznej obecności obok.
pozdrawiam,
Martyna Kaleta

1 miesiąc temu
dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Jestem mamą 7-letniej dziewczynki, ojciec dziecka zawsze był obecny w jej życiu epizodycznie, pojawiał się i znikał.
Jestem mamą 7-letniej dziewczynki, ojciec dziecka zawsze był obecny w jej życiu epizodycznie, pojawiał się i znikał. Rozstaliśmy się na długo przed porodem, jednakże kilka razy wyciągałam rękę na zgodę, ale nic z tego nie wychodziło i rozstaliśmy się na dobre. Ostatnio nie odzywał się 4 lata. Nie interesował się losem córki ani trochę. Gdy w naszym życiu pojawił się mój obecny mąż, były partner postanowił sobie przypomnieć, że ma córkę. Córka go nie znała, ostatni raz widzieli się, jak miała 2 lata, jak wrócił, to miała 6. Od tamtego momentu mamy sądownie ustalone, że może odwiedzać córkę i do niej dzwonić. Wszystko było w miarę dobrze w ich relacji, dopóki nie powiedział czegoś córce, co jej się nie spodobało. Wtedy obraziła się na niego i on powiedział, że nie będzie przyjeżdżał i dzwonił, dopóki ona go nie zaprosi. Oczywiście nie czeka na zaproszenie, tylko przyjeżdża. Od tamtego czasu jak przyjeżdża, to córka nazywa go kłamcą, płacze, że jej nie słucha, nie chce z nim rozmawiać i wygania z mieszkania. Od 10 miesięcy nie udało mu się przekonać, żeby wyszła z nim na spacer/lody/plac zabaw. Były partner całą odpowiedzialność zrzuca na mnie, twierdząc, że namawiam córkę do tego, żeby go nie lubiła, że ją negatywnie do niego nastawiam, że wszystko, co złe jest moją winą, że dziecko wstydzi się pokazywać przy mnie pozytywne emocje w stosunku do niego i ciągle powtarza, że pójdzie do sądu. Zazwyczaj podczas ich spotkań przebywam w innym pomieszczeniu (spotkania odbywają się u mnie w domu, miały trwać 3 miesiące i od stycznia 2023 ojciec miał zabierać dziecko do siebie) jednak w święta Bożego Narodzenia nie chciałam siedzieć sama w kuchni i byłam z nimi w jednym pomieszczeniu. Wtedy córka bawiła się z ojcem, grała w gry, pokazała, jakie ma zabawki i otworzyła prezenty od niego (czego nigdy nie robi w jego obecności). Sądziłam, że dziecko przekonało się do ojca, ale z czasem było coraz gorzej. Początkowo chciał iść w parze z dzieckiem do psychologa, na co wyraziłam zgodę, ale szybko zrezygnował z tego pomysłu. Boję się, że takie kontakty negatywnie wpłyną na córkę, po spotkaniach z ojcem jest płaczliwa, rozdrażniona, płacze przez sen, jest niespokojna. Próbuję z nią rozmawiać na ten temat, tłumaczyć, ale ona uparcie twierdzi, że go nie lubi, bo ją okłamał i nic co powiem, jej nie przekona. Prosi, żebym jej nie zmuszała do wyjścia z nim z domu. Jego jedynym sposobem na przekonanie córki do wyjścia z nim poza mieszkanie jest mówienie, że zabierze ją do sklepu z zabawkami i będzie mogła sobie kupić tyle rzeczy, ile udźwignie. Wtedy córka mówi mu, że to jest przekupstwo, na które się nie nabierze i go wyprasza z domu. Wtedy zamęcza córkę pytaniami, czy jej zdaniem jest głupi, brzydki, czy się go wstydzi przed koleżankami itp. Pyta też, czy jej koleżanki mają ojców albo czy ktoś jej kazał tak mówić. W ciągu ostatnich kilku tygodni odmawia rozmów telefonicznych, jak ją do nich zachęcam, to odbiera, ale się nie odzywa. Były partner twierdzi, że to moja wina, bo jej do nich nie zmuszam. Wiem, że obie potrzebujemy pomocy. Na mnie psychicznie były partner wywiera presję i ma ciągłe pretensje, oczernia mnie i szykanuje, na córkę też źle wpływa ta cała sytuacja. Córka coraz częściej pyta, czy mogę zrobić coś, żeby mogła o nim zapomnieć, nigdy nie użyła wobec niego określenia "tata", do niego zwraca się bezosobowo albo coś w stylu "podaj, zobacz, wyjdź". Jak ją pytam, dlaczego to mówi, że go nie lubi, że ją oszukał, że się go wstydzi i go nie zna. Z nikim innym ze swojego otoczenia nie ma takich problemów. Jest radosną, otwartą i bardzo kontaktową dziewczynką. Gdzie mogę się udać po pomoc, żeby pomóc córce w kontakcie z ojcem? 
Nasilenie objawów oddzielania się od świata
Dzień dobry! Przychodzę z problemem, który towarzyszył mi już nieco wcześniej ale praktycznie nie był przeze mnie odczuwany aż do tego tygodnia. Niby tydzień to nie długo ale jest on tak nasilony, że nie dam rady czekać dłużej i po prostu muszę się tym z kimś podzielić. Pisałam już wcześniej na forum o moich uczuciach lęku i odrealnienia, miałam iść do psychologa ale nie miałam czasu zadzwonić w tygodniu a weekend to nie wiem czy można. Od początku tego tygodnia moje lęki i odczucie oddzielania się od świata wokół są bardzo mocno nasilone, powodują nie tylko panikę (chociaż coraz lepiej idzie mi opanowywanie jej) ale też lekką gorączkę (37-38°) oraz duszności. Raz jestem pełna energii a raz mam wrażenie, że zaraz zemdleję. Mam też taki problem, że gdy idę np. gdzieś ze znajomymi albo po prostu do szkoły to dziwnie mi się na to patrzy. Zastanawia mnie czy to na serio moi znajomi, czy jestem w dobrej sali i na dobrej lekcji. Nawet mam takie zawachania w domu do własnej rodziny, wiem, że są nią ale po prostu dziwnie mi się na nich patrzy. Mam wrażenie, że wszyscy dookoła nie widzą jak oddalam się od ich świata do własnego, który stworzył mi strach. Nawet sama czasami nie wiem czego się boję i czym stresuję ale nie mogę tego powstrzymać. Jak tylko będzie poniedziałek to zadzwonię gdzieś i postaram się umówić do specjalisty ale chciałabym jakieś porady tutaj bym jakoś do czasu takiej wizyty przetrwała. :) Z góry dziękuję za pomoc i życzę miłego dnia.
TW. Jak radzić sobie z poczuciem pustki, agresją i lękiem przed odrzuceniem?

Mam 16 lat i odczuwam głębokie uczucie pustki oraz dezorientacji, które towarzyszy mi na co dzień. Często czuję się zagubiona, nie wiedząc, gdzie się znajduję ani kim naprawdę jestem, co wprowadza mnie w stan frustracji i zniechęcenia. Zmagam się z problemami z agresją, które przejawiają się w skrajnych reakcjach – zdarza mi się rzucać na moją dziewczynę, wyzywać ją i angażować się w bójki, co sprawia, że nasza relacja staje się coraz bardziej napięta. Czuję także silną potrzebę wyładowania swojej złości na innych, co prowadzi mnie do myśli o pobiciu kogoś, gdy coś mnie zdenerwuje. 

Kiedy doświadczam krzywdy ze strony innych, pojawiają się w mojej głowie myśli o zrobieniu sobie krzywdy lub chęci, by trafić do szpitala, aby inni mogli poczuć wyrzuty sumienia i w końcu zauważyć, że naprawdę źle się czuję. 

Odczuwam głęboki lęk związany z odrzuceniem i nieustannie boję się, że ktoś bliski może mnie zostawić, co dodatkowo potęguje moje negatywne emocje. Często mam chwile, gdy wydaje mi się, że wszystko może się poprawić, ale nagle doznaję załamania, staję się smutna i zaczynam płakać, co sprawia, że czuję się jeszcze bardziej bezradna. 

W moim domu panowała przemoc emocjonalna ze strony ojca, co z pewnością miało ogromny wpływ na moje zachowanie i sposób, w jaki postrzegam siebie oraz innych. 

Boję się samotności, zwłaszcza w sytuacjach, gdy moja dziewczyna potrzebuje czasu dla siebie, co dodatkowo wzmacnia moje obawy. 

W trudnych momentach często sięgam po alkohol i palę papierosy, sądząc, że to sposób na radzenie sobie z emocjami, które mnie przytłaczają. Miałam także groźby dotyczące zrobienia sobie krzywdy lub okaleczenia się, co jest dla mnie bardzo niepokojące. Bliscy zauważają, że mogą występować u mnie problemy, które sugerują zaburzenia osobowości. Chciałabym zasięgnąć porady psychologicznej, ale odczuwam ogromny strach przed wizytą, co sprawia, że nie potrafię podjąć tego kroku. Czy to na coś wskazuję?

Mam problem, jestem w czasie leczenia na depresję i mam ochotę znów się pociąć.
Mam problem, jestem w czasie leczenia na depresję i mam ochotę znów się pociąć. Co mam zrobić, żeby nie myśleć o tym? A i dodam, że nikt mnie nie lubi.
Jak pomóc 11-letniej córce z problemami emocjonalnymi i trudnościami w relacjach?
Dzień dobry, od jakiegoś czasu zastanawiam się, czy moja córka zachowuje się w sposób normalny jak na 11 lat, czy potrzebuje specjalisty - psychologa spoza szkoły. Zwraca się do nas - rodziców na "Ty", do dorosłych innych też się zdarza, czasem robi histerie - wówczas krzyczy, płacze, ewidentnie ma problem z emocjami. O wszystko ma do mnie pretensje. Rok temu zmieniliśmy jej klasę ze względu na hejt ze strony rówieśników. Nie potrafiła nic odpowiedzieć na przykre słowa z ich strony. Dużo płakała i wręcz mówiła, że jest nieszczęśliwa. Zapisałam ją do psychologa szkolnego, ale nic się nie zmieniło w jej zachowaniu. Od dziecka miała też problem z akceptacją faktu, iż pojawił się na świecie brat, który ma teraz 9 lat, ale ostatnio jest naprawdę bardzo niemiła dla niego. On ma zainteresowania, pasje, a córka nie. On ma kolegów, córka nie. Nigdy nikogo nie faworyzowałam w żaden sposób. Dużo rozmawiamy, tłumaczymy. Nie wiem, co mam jeszcze zrobić. Proszę o poradę.
asertywność

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?

Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.