Dzień dobry,
dziękuję, że zdecydowała się Pani o tym napisać – to ważny i odważny krok. To, co Pani opisuje, czyli poczucie bezsilności, przeciążenia rolami oraz przekonanie, że „nie daje Pani rady”, jest doświadczeniem wielu osób, które przez długi czas funkcjonują w dużym napięciu i odpowiedzialności. Nie oznacza to, że jest Pani „słaba” czy że coś jest z Panią nie tak – raczej, że jest Pani bardzo obciążona i być może od dłuższego czasu przekracza swoje zasoby.
Łączenie ról matki, żony i partnerki często wiąże się z wysokimi oczekiwaniami – zarówno ze strony otoczenia, jak i wobec samej siebie. Jeśli dodatkowo towarzyszy temu ciągłe poczucie niespełnienia, może to prowadzić do wyczerpania emocjonalnego i obniżenia nastroju. Poranne poczucie bezsilności, o którym Pani wspomina, bywa sygnałem, że organizm i psychika potrzebują zatrzymania się, wsparcia i przyjrzenia się temu, co jest dla Pani teraz najtrudniejsze.
W takiej sytuacji warto zadać sobie kilka łagodnych pytań:
co obecnie najbardziej mnie obciąża?
czy moje oczekiwania wobec siebie są możliwe do spełnienia w obecnych warunkach?
gdzie mogę sobie pozwolić na „wystarczająco dobrze”, zamiast „idealnie”?
Pomocne może być także stopniowe wprowadzanie małych zmian – np. zadbanie o krótkie momenty tylko dla siebie, rozmowa z bliską osobą o swoim samopoczuciu lub próba podzielenia się obowiązkami.
Jednocześnie, jeśli to poczucie bezsilności utrzymuje się przez dłuższy czas, nasila się lub wpływa na codzienne funkcjonowanie, warto rozważyć kontakt z psychologiem lub psychoterapeutą. W bezpiecznej relacji terapeutycznej można przyjrzeć się źródłom tych emocji, obciążeniom oraz nauczyć się bardziej wspierających sposobów radzenia sobie.
Nie musi Pani radzić sobie z tym sama. Wsparcie jest dostępne, a Pani trudności są ważne i zasługują na uwagę.
Pozdrawiam serdecznie.