Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Nie spędzam z mężem czasu, przez jego pracę od rana do wieczora.

Mój mąż pracuje w gospodarstwie rolnym, 60 krów. Codziennie trzeba poświęcać na to około 6godzin, resztę czasu mąż spędza na remontach budowlanych... Z domu wychodzimy około 5 rano, mąż przychodzi tylko zjeść i pracuje codziennie do 20. Ja mu dużo razy mówiłam, żeby spędził trochę czasu ze mną, on uważa, że musi to wszystko skończyć.
User Forum

Anonimowo

2 lata temu
Katarzyna Waszak

Katarzyna Waszak

Dzień dobry!

Praca w gospodarstwie niewątpliwie jest czasochłonna. Rozumiem jednak Pani rozterki, czy taki sposób funkcjonowania nie niszczy Waszej bliskości. Zachęcam do szczerej rozmowy z mężem, pinformowania go o potrzebach, pragnieniach, do wspólnego ustalenia, jaką macie wizję przyszłości. Być może uda się Państwu znaleźć jakieś rozwiązanie, aby przede wszystkim budować relację i czerpać z niej satysfakcję.

Pozdrawiam

Katarzyna Waszak

2 lata temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Justyna Czerniawska (Karkus)

Justyna Czerniawska (Karkus)

Twoje uczucia i potrzeba spędzania czasu z mężem są zupełnie zrozumiałe. Jednak pracowanie w gospodarstwie rolnym, może być bardzo absorbujące i wymagające. Warto podjąć próbę zrozumienia perspektywy Twojego męża, ale jednocześnie ważne jest, abyście znaleźli równowagę i spełnili swoje potrzeby jako para. Myślę, że na początek warto zacząć od kilku podstawowych rzeczy: 

1. Rozmowa: Porozmawiaj z mężem o swoich uczuciach i potrzebach. Spróbuj zrozumieć, dlaczego uważa, że musi poświęcać tyle czasu na pracę w gospodarstwie i remonty budowlane. Wyraź swoje pragnienie spędzania czasu razem i wyjaśnij, jak to jest dla ciebie ważne.

2. Planowanie czasu razem: Razem z mężem postarajcie się znaleźć rozwiązanie, które pozwoli wam spędzać czas razem. Może to oznaczać ustalenie konkretnego dnia w tygodniu na wspólne aktywności, weekendowe wycieczki lub wieczorne randki.

3. Pomoc w pracy na gospodarstwie: Jeśli to możliwe, zastanówcie się, czy możesz pomóc mężowi w pracy na gospodarstwie, abyście mogli spędzić więcej czasu razem. Być może nie musisz pomagać codziennie, ale od czasu do czasu mogłabyś go wesprzeć.

4. Zrozumienie priorytetów: Wspólnie ustalcie, jakie są priorytety w waszym życiu i związku. Czasami praca na gospodarstwie może być bardzo ważna, ale równie ważne jest, aby zrozumieć, że potrzebujecie również czasu na siebie.

Ważne jest, abyście jako para wspólnie pracowali nad rozwiązaniem tej sytuacji, szukali kompromisów i starali się spełnić wzajemne potrzeby.

Pozdrawiam serdecznie,

Justyna Karkus 

2 lata temu
Agnieszka Stetkiewicz-Lewandowicz

Agnieszka Stetkiewicz-Lewandowicz

Dzień dobry,

z tego co Pani pisze jest to trudna sytuacja dla Pani. Jak rozumiem próbowała Pani rozmawiać z mężem o tej sytuacji i jej odbiorze przez Panią. Na pewno proszę nie rezygnować ze swoich potrzeb i nie traktować ich jako mniej ważnych. Jak domyślałam się praca w gospodarstwie rolnym nie zna dni wolnych czy wakacji, więc może być trudno znaleźć wolny czas dla rodziny czy dla siebie. Oprócz tego mąż podjął się innych zadań. Nie wiem czy jest jakiś cel (w sensie np. zarobienie jakiejś większej sumy pieniędzy na budowę domu) tak dużego wysiłku, myślę, że też dobrze byłoby porozmawiać o tym z mężem, o Waszych wspólnych celach i wartościach-tym co dla Was jest najważniejsze w życiu.

Wszystkiego dobrego

pozdrawiam

2 lata temu
Alicja Sadowska

Alicja Sadowska

Dzień dobry,

Z tego, co Pani pisze, widać, że praca w gospodarstwie wymaga bardzo dużo czasu i zaangażowania. Natomiast zrozumiałe są również Pani odczucia i naturalne jest, że odczuwa Pani brak obecności męża oraz wspólnie spędzanego czasu. Nie powinna Pani rezygnować ze swoich uczuć i odkładać je na drugi plan.
Fundamentem każdego związku zawsze jest komunikacja. Może warto byłoby porozmawiać szczerze z mężem o Pani odczuciach i potrzebach. Ważne jest, aby każda strona przedstawiła swoje rozterki i spróbowała zrozumieć drugą osobę. Może jednak uda się dojść do jakiegoś kompromisu i znaleźć chwilę czasu dla siebie. Może warto spróbować zaplanować ten czas, znaleźć rozwiązanie, jakiś konkretny dzień, godzinę?
Ważne jest, abyście Państwo jako para spróbowali znaleźć wspólnie dla siebie najlepsze rozwiązanie, aby każda strona miała zaspokojone swoje potrzeby.

Pozdrawiam i życzę powodzenia,
mgr Alicja Sadowska
Psycholog

2 lata temu
komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Witam. Mam 17 lat. Chcę iść do psychologa, bo wiem, że moje traktowanie samej siebie i myślenie o sobie jest destrukcyjne, nie radzę sobie z huśtawką emocjonalną i możliwe, że mam też ADHD
Witam. Mam 17 lat. Chcę iść do psychologa, bo wiem, że moje traktowanie samej siebie i myślenie o sobie jest destrukcyjne, nie radzę sobie z huśtawką emocjonalną i możliwe, że mam też ADHD. Moja mama tego nie rozumie i mówi, że mam nie przesadzać . Moje starania i rozmowy z nią na ten temat, nie pomogły. Nie pozwala mi iść na terapię, mówi, że mam poczekać do skończenia lat 18, co nadejdzie w październiku. Co mam robić?
Nie mam siły, chciałabym móc się wyżalić, być tylko ze sobą. Od śmierci kuzynki jest mi bardzo ciężko.
Czuje, że nie wiem co robić. Czuje się nierozumiana. Nie jest to tak, że nie otrzymuje od nikogo wsparcia; mam je od rodziców, przyjaciół, ale nie wystarcza mi to, znaczy, nie wiem jak to ująć. Czuje, że nawet rozmowy z nimi nie pomagają. Jestem daleko od domu, a dokładnie mieszkam w bursie - mam tam znajomych, ale nie czuje w ogóle od nich wsparcia, ja im go daje zawsze jak tylko mogę, ale one nie dają go mi, czuje się niepotrzebna i niechciana jakbym tu po prostu nie pasowała. Czuje, że wszyscy chcą mnie tu po prostu kiedy jestem wielce uśmiechnięta, radosna i pomagam im. Nie mam komu się wyżalić, wypłakać czy w ogóle poważnie bo moja jedyna przyjaciółka jest daleko i jedyne rozmowy jakie możemy prowadzić to przez telefon a to jest męczące przy takim problemie. Czuje się tak od niedawna od śmierci mojej kuzynki, która popełniła w brutalny sposób, od tego czasu nie czuje się sobą - męczy mnie chodzenie do szkoły, a najbardziej jak nie ma mojej jednej koleżanki, z którą świetnie się dogaduje, w bursie jest zmiennie, raz dobrze a raz czuje, że jestem tu jak za kare. Przez to też mam myśli, żeby opuścić ten świat, ale znowu wiem, że nie ma to sensu i powinnam walczyć, ale nie wiem jak i nie mam na to siły. Mój zły humor znika i wraca - to okropne uczucie. Chciałabym też najlepiej upić się i o tym zapomnieć, ale wiem, że to też nie jest rozwiązanie. Szczerze czuje się jak w kropce, nie wiem co zrobić ze sobą. Wiem, że są ludzie którzy mnie kochają, wpierają i chcą abym z nimi była, ale z drugiej strony dotyka mnie problem, że ja męczę się samym moim istnieniem. Wstawaniem do szkoły (nie zawsze) i byciem w śród ludzi (też nie zawsze). Chciałabym zostać sama, odizolować się od świata i być sama ze sobą; płakać do woli i nie musieć tego powstrzymywać - to moje jedyne marzenie, odizolować się na jakiś czas. Ale jest to niemożliwe z uwagi na szkołe i tak muszę się (w większości) męczyć, ale i tak grać zadowolona i szczęśliwa dziewczynkę.
TW. Bardzo pragnę śmierci, czuję, że za nią tęsknię.
Witam, mam 37 lat. Jestem po prawie udanej próbie. Żyję, bo ktoś zadzwonił po pogotowie. Do próby doszło 5/6 lat temu. Po wyjściu ze szpitala obsesyjnie chciałam się dobić. Wtedy pojawiły się omamy (ta obsesja dobicia się była tak silna, że aż wywołała omamy słuchowe, czuciowe i wzrokowe, wcześniej ich nie miałam). Nie zrobiłam sobie krzywdy, bo nie miałam na to siły. Na początku nie mogłam utrzymać sztućców w ręce. Chodzenie - wysiłek ponad siły... Dziś biegam na małych dystansach (jak mam dobry dzień to 500m dam radę). Teraz niby jest dobrze w porównaniu do tego, co było wcześniej. Kiedy uspokoiłam silne pragnienie dobicia się, omamy prawie zniknęły. Pojawią się tylko w silnie stresowych sytuacjach (chciałabym dowiedzieć się jak takie coś nazywa się w psychologii - chodzi mi o omamy). Jednak cały czas tęsknię za śmiercią. Dla mnie to, że przeżyłam było tak samo silną traumą jak strata bliskiej osoby. Śmierć to dla mnie ktoś bliski. Prawie umarłam i bardzo tęsknię za uczuciem umierania. Psychicznie to uczucie zżera mnie od środka. Od jakiegoś czasu oglądam filmy edukacyjne na temat samobójstw na YT. To jak rozdrapywanie ran po stracie bliskiej osoby. To tak jakby rodzic oglądał filmy z imprez rodzinnych i patrzył na swoje dziecko... Lata chodzenia do psychologów i psychiatrów niczego nie zmieniają. 5 lat chodzenia do jednego specjalisty nie dało żadnej diagnozy (inni też nie dali żadnej diagnozy)... Nie wiem co mi jest, z czym się borykam. Nie wiem, czy mam jakieś zaburzenie, czy chorobę psychiczną za to wiem, że bardzo silnie wyuczyłam się ukrywać problemy. Dla otoczenie jestem spokojną, beztroską osobą, która robi co chce. Nikt nie zna prawdy o mnie. Nie wiem jakie chciałabym zadać pytanie. Bardziej chciałabym przeczytać opinię. Pozdrawiam serdecznie.
Dzień dobry. Problem dotyczy mojego narzeczonego. Znamy sie krótko, 4 miesiące, oboje jestesmy po 30tce i chcieliśmy założyć rodzinę. Do tej pory było wszystko bardzo dobrze, oboje się bardzo kochamy, to nie jest tylko zauroczenie jednak po jego wyznaniu nie wiem co robić. Powiedział mi że jest uzależniony od alkoholu I hazardu. Przegrał 40 tys. zł. Okłamywał mnie, nie mam do niego zaufania i nie wierzę mu. Nie wiem czy nadal chcę z nim być mimo że go bardzo kocham. Nie mieszkamy razem, oboje jesteśmy wierzący, więc nie miałam jak się przekonać że jest uzależniony zwłaszcza od hazardu. Natomiast alkoholu nie pił już rok - przynajmniej tak mówi ale nie umiem mu ani zaufać ani uwierzyć. Boje się że w przyszłości przegrałby nasze pieniądze czy dom. Pomyślałam nawet o tym że jeśliby poszedł na terapię i nie grał i nie pił np. 10 czy 15 lat to może się zdarzyć jakiś kryzys w naszym życiu czy też jakaś choroba moja czy np naszych dzieci jakby się pojawiły i on sobie z tym nie poradzi - np. chciałby zebrać pieniądze na leczenie i zacznie grać i pić. Oboje nie możemy liczyć na wsparcie najbliższych. Ja jestem jedynaczką a moi rodzice nie żyją. Jego mama żyje ale to starsza już Pani, która wychowała 6 dzieci sama gdyż jego ojciec nie żyje (był alkoholikiem, odebrał sobie życie). Po takiej dawce negatywnych informacji mój stan emocjonalny jest kiepski. Zupełnie nie wiem co robić. Nie stać mnie na to żeby iść prywatnie i zapytać psychologa czy psychiatrę o to co robić a na NFZ czeka się bardzo długo dlatego postanowiłam napisać do Państwa. Proszę o pomoc. Aleksandra
Mama nie potrafi funkcjonować z bólu. Nie chce iść do lekarza, bo boi się śmierci w szpitalu. Jak jej pomóc?
Moją mamę od dłuższego czasu bardzo boli brzuch do tego stopnia, że utrudnia jej to funkcjonowanie, tłumaczę jej i proszę, żeby zgłosiła się do lekarza, ale ona mówi, że nie pójdzie tam, bo boi się, że skierują ją do szpitala i tam umrze. Bardzo się boję o nią, widzę, że stan jej zdrowia z czasem się pogarsza, żadne argumenty nie działają. Co mogę zrobić żeby przekonać ją do wizyty u lekarza?
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!