- Strona główna
- Forum
- traumy
- Nieczuję się...
Nieczuję się szczęśliwa: DDA, przemocowy związek i poszukiwanie nowego terapeuty
Nie czuję się szczęśliwa, bo nie mam męża i przyjaciółki. Jestem DDA .Mam ojca wojskowego, tyrana i alkoholika. Przeszłam przemocowy związek. Brat wojskowy kopnął mnie w brzuch i miałam potłuczone jelita. Z dwóch prac zrezygnowałam, bo nie byłam zainteresowana żonatymi facetami .W pracach podkładano mi świnie i donoszono na mnie. Kobiety zazdrościły mi urody i figury i dobrego gustu , a ja nie miałam poczucia własnej wartości i nie akceptowałam siebie .Przeszłam 5 psychoterapii prywatnych i owszem dużo mi dały, ale jeszcze dużo jest do przepracowania . Szukam nowego psychoterapeuty, a moim szczęściem jest moja psinka , która bardzo kocham i której zapewniłam najlepsze warunki .
Joanna
Bożena Nagórska
Pani Joanno,
to, co Pani opisuje, to historia ogromnego hartu ducha w obliczu wielowarstwowej traumy – od przemocy domowej ze strony ojca i brata, przez toksyczne relacje, aż po trudności w środowisku pracy. Fakt, że mimo tak bolesnych doświadczeń, potrafi Pani kochać swojego pieska i dbać o niego, daje jej Pani to, czego samej Pani odmawiano - bezpieczeństwo i troskę, co świadczy o Pani wielkiej wrażliwości i zachowanym potencjale do bliskości. To zrozumiałe, że po pięciu terapiach wciąż czuje Pani potrzebę dalszej pracy; przy tak głębokich urazach z dzieciństwa (DDA, ojciec tyran) proces zdrowienia bywa długi i wymaga znalezienia terapeuty, który specjalizuje się w traumie relacyjnej i złożonym zespole stresu pourazowego.
Proszę nie tracić nadziei, ponieważ Pani świadomość własnych mechanizmów i odwaga w nazywaniu doznanych krzywd to fundamenty, na których – z pomocą odpowiedniego specjalisty – może Pani w końcu zbudować poczucie własnej wartości i poczuć się bezpiecznie w relacjach z ludźmi.
Wszystkiego dobrego
Psycholog Bożena Nagórska
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Karolina Rzeszowska-Świgut
Szanowna Pani,
dziękuję za zaufanie i za podzielenie się tak osobistą historią. To, co Pani opisuje, to długa droga przeżytych trudów, a fakt, że Pani siada do rozmowy i szuka nowego psychoterapeuty, mówi o Pani determinacji w radzeniu sobie z tym, co Pani spotkało. Pani doświadczenia – zarówno te z dzieciństwa z ojcem, jak i przemoc w związku oraz sytuacje w pracy – to nie są rzeczy małe, a Pani rozpoznawanie ich i chęć dalszej pracy nad sobą pokazuje, że Pani już wie, co jej nie służy i co chce zmienić.
Widzę, że Pani już podejmuje działania, które świadczą o Pani zasobach. Pani zrezygnowała z prac, w których nie czuła się dobrze i gdzie nie była wartościowana – to jest ważne rozpoznanie tego, co Pani sobą nie będzie robić. Pani przeszła przez pięć psychoterapii, co oznacza, że Pani nie poddała się i szuka drogi do zmiany, nawet gdy było trudno. A ta miłość, którą Pani okazuje swojej psineczce – zapewniając jej najlepsze warunki – pokazuje, że Pani potrafi kochać, opiekować się kimś i tworzyć więź, gdy czuje się na to gotowa. To jest ważne, że Pani zauważa to szczęście, które Pani psinka jej daje.
Nowemu terapeucie będzie Pani miała okazję znowu powiedzieć swoją historię, ale tym razem z punktu widzenia tego, co już Pani wie o sobie – o tym, czego Pani nie toleruje, o tym, że Pani potrafi być oddana i kochająca, oraz o tym, że Pani jest świadoma i gotowa do dalszej pracy. Możemy założyć, że ta droga, którą Pani już zaczęła, ma sens, a to, co jeszcze chce Pani przepracować, będzie procesem, w którym Pani będzie bardziej rozumiała siebie niż kiedykolwiek wcześniej.
Agnieszka Domaciuk
Dzień dobry,
Piszesz o bardzo trudnych doświadczeniach, jakie spotkały Cię dotychczas w życiu. To musiało być podwójnie krzywdzące otrzymać tyle złego z rąk osób z najbliższej rodziny i otaczających Cię środowisk. Odczuwasz jakiś rodzaj braku szczęścia nie mając męża i przyjaciółki - rozumiem, że dla Ciebie te postaci w życiu mają szczególną wartość. Najważniejsze, aby w tym momencie skupić się na konkretnych rzeczach, jakie utrudniają Ci spełnianie swoich potrzeb w relacjach. To bardziej ważne, że poszukujesz pomocy i widzisz efekty poprzednich terapii, dostrzegasz nie tylko to ile rzeczy chciałabyś zmienić, ale również ile służących zmian już osiągnęłaś.
Życzę wszystkiego co najlepsze,
Domaciuk Agnieszka
Psycholog, psychoterapeuta CBT
Emil Borkowski
Dzień dobry Pani,
Zastanawiam się na ile Pani daje sobie szansy na wejście w relację. Z tego co Pani pisze jest Pani w ciągłej gonitwie za szukaniem rozwiązania - jednak, żadna z obecnych pomocy nie dała Pani poczucia stabilności własnego wnętrza.
Z jednej strony jest cierpienie, które Pani opisuje - fizyczne jak i psychiczne. Natomiast mimo szukania pomocy przeszła Pani 5 psychoterapii, które zostały zakończone. Nasuwa mi się myśl, tak jak by Pani w trakcie zaczynała dotykać czegoś trudnego w sobie i pojawiała się bariera by zgłębić co jest źródłem.
Dotykanie źródła, może pewnego rodzaju pustki, którą można odczuwać jest trudna i dobrze sobie o tym przypominać. Dawać sobie przyzwolenie na bycie z cierpieniem, zapytywać się samego siebie na ile czuje swoje wnętrze - emocje.
Z wyrazami szacunku,
Emil Borkowski
Agnieszka Włoszycka
Pani Joanno,
Dziękujemy za wiadomość.
Czytając Pani historię widać, jak wiele przemocy i niesprawiedliwości Pani doświadczyła: w domu, w relacjach i w pracy. Dziś odczuwa Pani brak bliskości i bezpieczeństwa, jest to naturalną konsekwencją tych doświadczeń a nie Pani winą czy „brakiem szczęścia”.Jednocześnie zrobiła Pani ogromną pracę: pięć terapii, odejście z przemocowego związku, stawianie granic wobec żonatych mężczyzn, troska o swoją psinkę i stworzenie jej bezpiecznego świata. Są to bardzo konkretne dowody siły, odpowiedzialności i wrażliwości, nawet jeśli poczucie własnej wartości jeszcze za nimi nie nadąża.Na tym etapie kluczowe może być znalezienie terapeuty pracującego z DDA i traumą relacyjną, w tempie, które pozwoli budować najpierw wewnętrzne poczucie bezpieczeństwa a dopiero potem relacje z ludźmi. Przy takich doświadczeniach samotność często nie wynika z „braku ludzi”, tylko z głębokiej potrzeby ochrony siebie.Źródłem ciepła jest dziś Pani psinka, nie jest to według mnie „małe”: to realna więź, zdolność do miłości i opieki. To właśnie z tych miejsc najczęściej zaczyna się odbudowa zaufania do świata i do siebie.
Nie jest dla Pani „za późno” ani tym bardziej „bez szans”. Jest Pani w procesie i już wykonała Pani jego bardzo trudną część.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Natalia Pisarek
Pani Joanno,
czytając Pani historię, widzę że przeszła Pani przez wiele trudnych doświadczeń. Dorastanie w domu z alkoholizmem, tyranią i lękiem ma realny wpływ na poczucie własnej wartości, zaufanie do ludzi i zdolność budowania bliskich relacji. To nie jest Pani wina, że dziś pojawia się poczucie samotności i brak szczęścia. Jednocześnie widzę w Pani dużą siłę i zdolność do dbania o siebie. Przeszła Pani kilka psychoterapii, nadal szuka Pani pomocy. To są ważne oznaki zdrowej, chroniącej części Pani, która dąży do bezpieczeństwa i dobrego życia.
Szczególnie poruszająca jest też Pani relacja z psinką. Zdolność do miłości, troski i tworzenia bezpiecznej więzi pokazuje, że ma Pani potencjał do tworzenia bliskich, bezpiecznych relacji. W pracy terapeutycznej często właśnie na tym budujemy, stopniowo przenosząc doświadczenie bezpiecznej więzi także na relacje z ludźmi, w tempie dostosowanym do możliwości i poczucia bezpieczeństwa.
To, że czuje Pani jeszcze przestrzeń do dalszej pracy terapeutycznej, jest czymś całkowicie w porządku. Proces zdrowienia po przemocy i doświadczeniach DDA bywa długi, wieloetapowy i wymaga czasu oraz odpowiednio dobranej relacji terapeutycznej.
Szukanie terapeuty, przy którym pojawi się zaufanie i stabilność, może być kolejnym ważnym krokiem na drodze zdrowienia.
Trzymam za Panią kciuki!
Pozdrawiam Serdecznie,
Natalia Pisarek
