Left ArrowWstecz

Nieczuję się szczęśliwa: DDA, przemocowy związek i poszukiwanie nowego terapeuty

Nie czuję się szczęśliwa, bo nie mam męża i przyjaciółki. Jestem DDA .Mam ojca wojskowego, tyrana i alkoholika. Przeszłam przemocowy związek. Brat wojskowy kopnął mnie w brzuch i miałam potłuczone jelita. Z dwóch prac zrezygnowałam, bo nie byłam zainteresowana żonatymi facetami .W pracach podkładano mi świnie i donoszono na mnie. Kobiety zazdrościły mi urody i figury i dobrego gustu , a ja nie miałam poczucia własnej wartości i nie akceptowałam siebie .Przeszłam 5 psychoterapii prywatnych i owszem dużo mi dały, ale jeszcze dużo jest do przepracowania . Szukam nowego psychoterapeuty, a moim szczęściem jest moja psinka , która bardzo kocham i której zapewniłam najlepsze warunki .

User Forum

Joanna

3 miesiące temu
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Pani Joanno, 

to, co Pani opisuje, to historia ogromnego hartu ducha w obliczu wielowarstwowej traumy – od przemocy domowej ze strony ojca i brata, przez toksyczne relacje, aż po trudności w środowisku pracy. Fakt, że mimo tak bolesnych doświadczeń, potrafi Pani kochać swojego pieska i dbać o niego, daje jej Pani to, czego samej Pani odmawiano - bezpieczeństwo i troskę, co świadczy o Pani wielkiej wrażliwości i zachowanym potencjale do bliskości. To zrozumiałe, że po pięciu terapiach wciąż czuje Pani potrzebę dalszej pracy; przy tak głębokich urazach z dzieciństwa (DDA, ojciec tyran) proces zdrowienia bywa długi i wymaga znalezienia terapeuty, który specjalizuje się w traumie relacyjnej i złożonym zespole stresu pourazowego. 

Proszę nie tracić nadziei, ponieważ Pani świadomość własnych mechanizmów i odwaga w nazywaniu doznanych krzywd to fundamenty, na których – z pomocą odpowiedniego specjalisty – może Pani w końcu zbudować poczucie własnej wartości i poczuć się bezpiecznie w relacjach z ludźmi.

Wszystkiego dobrego

Psycholog Bożena Nagórska

3 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Karolina Rzeszowska-Świgut

Karolina Rzeszowska-Świgut

Szanowna Pani, 

dziękuję za zaufanie i za podzielenie się tak osobistą historią. To, co Pani opisuje, to długa droga przeżytych trudów, a fakt, że Pani siada do rozmowy i szuka nowego psychoterapeuty, mówi o Pani determinacji w radzeniu sobie z tym, co Pani spotkało. Pani doświadczenia – zarówno te z dzieciństwa z ojcem, jak i przemoc w związku oraz sytuacje w pracy – to nie są rzeczy małe, a Pani rozpoznawanie ich i chęć dalszej pracy nad sobą pokazuje, że Pani już wie, co jej nie służy i co chce zmienić.

Widzę, że Pani już podejmuje działania, które świadczą o Pani zasobach. Pani zrezygnowała z prac, w których nie czuła się dobrze i gdzie nie była wartościowana – to jest ważne rozpoznanie tego, co Pani sobą nie będzie robić. Pani przeszła przez pięć psychoterapii, co oznacza, że Pani nie poddała się i szuka drogi do zmiany, nawet gdy było trudno. A ta miłość, którą Pani okazuje swojej psineczce – zapewniając jej najlepsze warunki – pokazuje, że Pani potrafi kochać, opiekować się kimś i tworzyć więź, gdy czuje się na to gotowa. To jest ważne, że Pani zauważa to szczęście, które Pani psinka jej daje.

Nowemu terapeucie będzie Pani miała okazję znowu powiedzieć swoją historię, ale tym razem z punktu widzenia tego, co już Pani wie o sobie – o tym, czego Pani nie toleruje, o tym, że Pani potrafi być oddana i kochająca, oraz o tym, że Pani jest świadoma i gotowa do dalszej pracy. Możemy założyć, że ta droga, którą Pani już zaczęła, ma sens, a to, co jeszcze chce Pani przepracować, będzie procesem, w którym Pani będzie bardziej rozumiała siebie niż kiedykolwiek wcześniej.

3 miesiące temu
Agnieszka Domaciuk

Agnieszka Domaciuk

Dzień dobry,

Piszesz o bardzo trudnych doświadczeniach, jakie spotkały Cię dotychczas w życiu. To musiało być podwójnie krzywdzące otrzymać tyle złego z rąk osób z najbliższej rodziny i otaczających Cię środowisk. Odczuwasz jakiś rodzaj braku szczęścia nie mając męża i przyjaciółki - rozumiem, że dla Ciebie te postaci w życiu mają szczególną wartość. Najważniejsze, aby w tym momencie skupić się na konkretnych rzeczach, jakie utrudniają Ci spełnianie swoich potrzeb w relacjach. To bardziej ważne, że poszukujesz pomocy i widzisz efekty poprzednich terapii, dostrzegasz nie tylko to ile rzeczy chciałabyś zmienić, ale również ile służących zmian już osiągnęłaś. 

 

Życzę wszystkiego co najlepsze,

Domaciuk Agnieszka

Psycholog, psychoterapeuta CBT

 

 

3 miesiące temu
Emil Borkowski

Emil Borkowski

Dzień dobry Pani,

Zastanawiam się na ile Pani daje sobie szansy na wejście w relację. Z tego co Pani pisze jest Pani w ciągłej gonitwie za szukaniem rozwiązania - jednak, żadna z obecnych pomocy nie dała Pani poczucia stabilności własnego wnętrza.
Z jednej strony jest cierpienie, które Pani opisuje - fizyczne jak i psychiczne. Natomiast mimo szukania pomocy przeszła Pani 5 psychoterapii, które zostały zakończone. Nasuwa mi się myśl, tak jak by Pani w trakcie zaczynała dotykać czegoś trudnego w sobie i pojawiała się bariera by zgłębić co jest źródłem.

Dotykanie źródła, może pewnego rodzaju pustki, którą można odczuwać jest trudna i dobrze sobie o tym przypominać. Dawać sobie przyzwolenie na bycie z cierpieniem, zapytywać się samego siebie na ile czuje swoje wnętrze - emocje.

Z wyrazami szacunku,
Emil Borkowski

3 miesiące temu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Pani Joanno,

 

Dziękujemy za wiadomość.

Czytając Pani historię widać, jak wiele przemocy i niesprawiedliwości Pani doświadczyła: w domu, w relacjach i w pracy. Dziś odczuwa Pani brak bliskości i bezpieczeństwa, jest to naturalną konsekwencją tych doświadczeń a nie Pani winą czy „brakiem szczęścia”.Jednocześnie zrobiła Pani ogromną pracę: pięć terapii, odejście z przemocowego związku, stawianie granic wobec żonatych mężczyzn, troska o swoją psinkę i stworzenie jej bezpiecznego świata. Są to bardzo konkretne dowody siły, odpowiedzialności i wrażliwości, nawet jeśli poczucie własnej wartości jeszcze za nimi nie nadąża.Na tym etapie kluczowe może być znalezienie terapeuty pracującego z DDA i traumą relacyjną, w tempie, które pozwoli budować najpierw wewnętrzne poczucie bezpieczeństwa a dopiero potem relacje z ludźmi. Przy takich doświadczeniach samotność często nie wynika z „braku ludzi”, tylko z głębokiej potrzeby ochrony siebie.Źródłem ciepła jest dziś Pani psinka, nie jest to według mnie „małe”: to realna więź, zdolność do miłości i opieki. To właśnie z tych miejsc najczęściej zaczyna się odbudowa zaufania do świata i do siebie.

Nie jest dla Pani „za późno” ani tym bardziej „bez szans”. Jest Pani w procesie i już wykonała Pani jego bardzo trudną część.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

3 miesiące temu
Natalia Pisarek

Natalia Pisarek

Pani Joanno,

 

czytając Pani historię, widzę że przeszła Pani przez wiele trudnych doświadczeń. Dorastanie w domu z alkoholizmem, tyranią i lękiem ma realny wpływ na poczucie własnej wartości, zaufanie do ludzi i zdolność budowania bliskich relacji. To nie jest Pani wina, że dziś pojawia się poczucie samotności i brak szczęścia. Jednocześnie  widzę w Pani dużą siłę i zdolność do dbania o siebie. Przeszła Pani kilka psychoterapii, nadal szuka Pani pomocy. To są ważne oznaki zdrowej, chroniącej części Pani, która dąży do bezpieczeństwa i dobrego życia.

 

Szczególnie poruszająca jest też Pani relacja z psinką. Zdolność do miłości, troski i tworzenia bezpiecznej więzi pokazuje, że ma Pani potencjał do tworzenia bliskich, bezpiecznych relacji.  W pracy terapeutycznej często właśnie na tym budujemy, stopniowo przenosząc doświadczenie bezpiecznej więzi także na relacje z ludźmi, w tempie dostosowanym do możliwości i poczucia bezpieczeństwa.

 

To, że czuje Pani jeszcze przestrzeń do dalszej pracy terapeutycznej, jest czymś całkowicie w porządku. Proces zdrowienia po przemocy i doświadczeniach DDA bywa długi, wieloetapowy i wymaga czasu oraz odpowiednio dobranej relacji terapeutycznej. 

Szukanie terapeuty, przy którym pojawi się zaufanie i stabilność, może być kolejnym ważnym krokiem na drodze zdrowienia. 

 

Trzymam za Panią kciuki! 

 

Pozdrawiam Serdecznie, 

Natalia Pisarek 

3 miesiące temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

 Pani Joanno

 

  To, że w ogóle potrafi Pani tak jasno opisać swoją historię, oznacza, że jest Pani bardzo świadoma siebie i ogromnie silna, choć teraz możesz czuć głównie ból i samotność. To, że jeszcze nie masz męża ani przyjaciółki, nie oznacza, że poniosła Pani  życiową porażkę, tylko że całe życie była zmuszana do przetrwania zamiast do spokojnego budowania relacji.

To, co Pani przeżyła, naprawdę jest przemocą. Ojciec wojskowy, tyran, alkoholik, brat, który Panią kopnął tak, że miałaś uszkodzone jelita, przemocowy związek - to są poważne, wielokrotne traumy relacyjne, a nie „przesada” czy „słabość”.​ Do tego dochodzi DDA, a tutaj mamy obniżoną samoocenę, wstyd, trudności w relacjach, nadmierne poczucie odpowiedzialności i czujność na zagrożenie. Wszystko w kontekście pracy, związków i braku zaufania.

To, że kobiety zazdrościły Pani urody, a jednocześnie Pani nie miała poczucia własnej wartości, bardzo pasuje do obrazu dziecka z domu przemocowego, w którym na zewnątrz „ogarnieta”, w środku przekonanie „ze mną jest coś nie tak”.​

Pani reakcje (odejście z pracy, unikanie żonatych mężczyzn, czujność wobec ludzi) są raczej zdrową obroną niż „problemem charakteru”.​

Pięć terapii to nie porażka. To, że była już Pani na pięciu terapiach, mówi, że konsekwentnie szuka dla siebie pomocy, a nie że „ciągle coś z tobą nie tak”. W przypadku złożonej traumy rodzinnej i DDA proces leczenia często trwa latami i bywa falujący.  Wiele ośrodków opisuje terapię traumy jako pracę fazową: stabilizacja, praca z traumą, potem reintegracja życia i tożsamości. Każda z tych terapii prawdopodobnie coś zbudowała: świadomość schematów, język do mówienia o sobie, umiejętność zauważania przemocy, nawet jeśli nadal Pani że „jeszcze dużo przede mną”.​

Jeśli ma Pani w sobie myśl „powinnam już być dawno w innym miejscu”, to jest to raczej głos dawnej krytycznej osoby (ojca, sprawców, środowiska), nie obiektywna prawda o tobie.

Przy Pani historii warto celować w osobę, która zna się na traumie złożonej i przemocy domowej, DDA, pracy z wstydem i niską samooceną, granicami w relacjach i w pracy.

Pomóc mogą szczególnie podejścia takie jak  terapia EMDR lub inne podejścia do traumy (np. praca fazowa, terapia schematów), która jest dobrze udokumentowane przy traumie relacyjnej.

Życzę szybkiego powrotu do pełni sił. 

3 miesiące temu
Natalia Przybylska

Natalia Przybylska

Dzień dobry, 


Bardzo mi przykro, że doświadczyła Pani ogromu przemocy i niesprawiedliwości ze strony osób, które powinny dawać Pani bezpieczeństwo. To, że mimo takich traum potrafi Pani otoczyć miłością swoją psinkę, pokazuje Pani ogromną siłę i zdolność do budowania zdrowej, bezpiecznej więzi.

Jako osoba z doświadczeniem DDA i traumy relacyjnej, może Pani naturalnie tęsknić za bliskością, jednocześnie podświadomie się jej obawiając. Po tym, co Pani przeszła, świat może wydawać się miejscem zagrażającym. Pięć przebytych terapii to solidny fundament, a fakt, że szuka Pani dalej, świadczy o Pani determinacji. Przy tak złożonych przeżyciach warto szukać terapeuty pracującego w nurtach trzeciej fali (np. terapia schematów lub ACT), które pomagają wyciszyć wewnętrznego krytyka i odzyskać poczucie własnej wartości, niezależnie od oceny innych osób.

Pani psinka jest obecnie Pani "bezpieczną bazą", to doskonały punkt wyjścia do nauki zaufania. Proszę pamiętać, że Pani uroda i gust to Pani atuty, a niska samoakceptacja jest wynikiem doznanych krzywd, a nie Pani winą.


Wszystkiego dobrego! 
Natalia Przybylska 

3 miesiące temu
Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,

To, co Pani opisuje, pokazuje, że przeszła Pani przez ogrom trudnych doświadczeń – zarówno w rodzinie, jak i w związkach czy pracy. To naturalne, że w takim kontekście poczucie szczęścia i własnej wartości jest nadwyrężone, a budowanie bliskich relacji może wydawać się trudne.

Kilka obserwacji i wskazówek:

*Docenianie tego, co jest – fakt, że ma Pani psinkę i potrafi jej zapewnić dobre życie, jest ważnym źródłem wsparcia i poczucia sensu. To realny fundament, na którym można stopniowo budować inne aspekty życia.

*Wsparcie terapeutyczne – szukanie nowego psychoterapeuty jest dobrym krokiem. Można rozważyć terapeuty z doświadczeniem w pracy z DDA i traumą, najlepiej takiego, który pracuje w podejściu integracyjnym lub traumowym (np. EMDR, terapia schematów, terapia psychodynamiczna).

*Stopniowe odbudowywanie relacji – poczucie osamotnienia można zmniejszać małymi krokami: np. zajęcia grupowe, hobby, wolontariat, kursy online. To pozwala spotykać ludzi w bezpieczny sposób, nie wymagając od razu bliskich przyjaźni czy związków.

*Praca nad poczuciem własnej wartości – terapia może tu pomóc, ale również codzienne praktyki: docenianie siebie za małe sukcesy, tworzenie rutyn dbających o własne potrzeby, rozwijanie pasji i zainteresowań, które dają poczucie sprawczości.

*Bezpieczne granice – po doświadczeniach przemocy ważne jest uczenie się stawiania granic w relacjach, a także rozpoznawania ludzi, którzy są bezpieczni i wspierający.

Pani historia pokazuje ogromną odporność – mimo trudnych doświadczeń szuka Pani wsparcia i lepszego życia. To bardzo duża siła.

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria

3 miesiące temu
depresja

Darmowy test na depresję - Kwestionariusz Zdrowia Pacjenta (PHQ-9)

Zobacz podobne

Jak przezwyciężyć traumatyczną przeszłość i uzależnienia?
Dobry wieczór.Postaram się napisać w skrócie co mnie trapi.Jestem facetem mam 27 lat.Za dziecka w domu był alkohol.Pamiętam tylko , że patrzyłem na osobę z rodziny jak piła i bałem się.Mówiono mi , że jestem do niczego itp i takie mam zdanie o sobie , ale mniej jestem rygorystyczny dla siebie niż kiedyś.Wszystko dusiłem w sobie i bardzo to przeżywałem co się działo.Osoba ta nie piła codziennie i były też dobre chwile , ale bardzo słabo je pamiętam.Miałem problemy z nauką na niczym się nie mogłem skupić.Na treningach sportowych rezygnowałem , bo wydawało mi się , że każdy się na mnie patrzy i coś gada na mnie , ale też byłem leniwy , ale to lenistwo było przez to , że miałem bardzo ciężką głowę i się martwiłem o bliską osobę w domu oraz bałem się wszystkiego tak mi się wydaje.Chwilę później przeprowadziłem się na inne osiedle gdzie byłem wyśmiewany , obrażany, nie akceptowany, ale było powiedzmy trzy osoby , które dawały mi "szansę".Bałem się wychodzić z domu itp.Ale na tym nowym osiedlu już nie było w domu alkoholu chyba albo przez chwilę tylko.W szkole podstawowej wyżywałem się na słabszych osobach.Z chęcią uczęszczałem na lekcje sportowe i chodziłem na zawody.Jak pisałem wcześniej miałem problemy z nauką i w klasie się ze mnie śmiali i mocno to przeżywałem , a reagowałem agresją do tych ludzi oczywiście słabszych ode mnie.Wydaję mi się , że mimo tego wszystkiego w miarę funkcjonowałem.W wieku 14 lat sięgnąłem po narkotyki i alkohol , sport poszedł na bok.Wszystkie moje schorzenia odczuwałem dużo mocniej.Po jakimś czasie odstawiłem i wracałem do tego.W wieku 20 lat dostałem mocny schiz , że ludzie chcą mnie zabić itp a nikomu nic nie zrobiłem, uciekałem z domku pracowniczego i spałem na ulicy.Trzęsłem się w domu , depresja , lęki straszne , niepokoje , myśli samiobójcze itp.Poszedłem po leki było lepiej , później wróciłem do używek i po nie długim czasie znów to samo.Dostałem Olanzapinę i pomogła , ale byłem wypłukany z emocji.Terapia od uzależnień w tym czasie i mitingi.Po 2 latach odstawiłem leki i po jakimś czasie przez różne sytuację zacząłem pić i coś tam brać.Znów zły stan psychiczny.Wracam do leków tym razem Seronil i kurde petarda życie , zacząłem odczuwać emocje , cieszyć się , skupiałem się , myślałem , chęci do życia wszystkie problemy znikły i jeszcze terapia u Pani Psycholog która też pomogła , ale po terapii i przez leki tak się dobrze czułem , że sięgnąłem po używki trwało to rok tylko przy poście wielkanocnym 2 miesiące przerwy i później terapia miesiąc przerwy od używek przy tym leki zażywałem i czułem się normalnie , ale nie tak jak przy samych lekach.Teraz nie zażywam miesiąc ponad używek,zażywam leki , chodzę na mitingi ,ale chyba leki nie działają , dzisiaj dostałem lęki , niepokój chyba głody mam.Widziałem jakiś ludzi i szedłem w drugą stronę, w kebabie zaczepił mnie piany człowiek i cały się trzęsłem i bałem.Na terapi powiedziano mi , że mam zamrożone emocje przez dzieciństwo dlatego nie umiem zareagować w stanie zagrożenia.Ogólnie przez lata duszę wszystko w sobie i boję się powiedzieć swoje zdanie itp.Jak byłem u różnych lekarzy to stwierdzono mi autyzm , narcyzm, somatyzację , a najwięcej lekarzy schizofrenię.Mam straszny harmider na głowie , nie umiem skupić się na niczym i wracam do przeszłości albo przyszłości , uczę się życia tu i teraz.Są momenty ,że jest neutralnie i czasem utworzę pozytywną myśl.Czytam książki , wykonuje życiowe obowiązki i zaraz zaczynam pracę i chcę na treningi sportowe iść no i mitingi uczęszczam.Przez terapię , książki , abstynencję i filmiku na youtubie trochę zrozumiałem swoje problemy i jest lżej.Napisałem w większym skrócie , ale nie wiem czy wszystko , a no i jeszcze od 13 roku życia uzależnienie od masturbacji , ale już jest dużo lepiej niż było , pani psycholog powiedziała , że to przez to co się działo w mojej głowie regulowałem sobie emocje tym.Modlę się do Boga , chodzę do kościoła i momentami jest mi lżej.Mam w sobie dużo nadzieji , ale moim największym przekleństwem jest moja głowa i emocje.Za dziecka było jak było , ale uważam , że gdyby nie używki w tak młodym wieku przez tyle lat to moje życie było by piękne.Proszę o jakąś odpowiedź sam nie wiem czego oczekuję.Wszystkiego dobrego.
Jak przygotować się na rozmowę o trudnym wydarzeniu na terapii?

Dzisiaj powiedziałam swojej terapeutce, że jestem gotowa by mówić o tej sytuacji, o której tutaj mówiłam... o tej nieudanej randce. W 2019 ..szczerze mówiąc zaczynam się bać... stresować... Dzisiaj chciałyśmy poruszyć ten temat, ale właśnie czasu zbrakło, a jeszcze inne tematy poruszałyśmy... i po prostu terapeutka nie chciała zaczynać tego tematu i zostawić tak jakby otwartego okna...Ona to porównała do burzy... Po prostu chciała, żebyśmy poruszyły to na następnej terapii. Na następnym spokojnym spotkaniu. Żeby wiecie...otworzyć to okno i zamknąć... A ja na samą myśl się boję...I skręcam się... Mimo tego, że w sercu czuję się naprawdę gotowa. Gotowa by się zmierzyć z tą traumą. Jak przeżyć ten tydzień do przyszłego piątku? Ja wiem o czytaniu książki itd. Ale jak po prostu to przetrwać? Co jeśli popłacze się na terapii albo co jeśli pójdzie w drugą stronę i nie będę nic czuła? W sensie takim, że będę czytała notatki do tego wydarzenia, a po prostu będę mówiła to z maską na twarzy ? Mimo iż moją terapeutka tworzy mi bezpieczną przestrzeń...I coraz bardziej się otwieram przed nią...ja po prostu chce się z tym zmierzyć...zamknąć to za sobą...

Jestem po wypadku samochodowym - czy to PTSD?

Jestem po wypadku samochodowym sprzed paru miesięcy i, serio, to mnie totalnie rozwaliło psychicznie. Na samą myśl o prowadzeniu auta robi mi się niedobrze i czuję, jak wszystko we mnie zamiera. Liczyłem, że czas załatwi sprawę, ale jest odwrotnie – zamiast lepiej, czuję się coraz gorzej. 

Cały czas widzę w głowie różne scenariusze: co mogło się stać, jakby to wyglądało, gdyby… Po prostu nie mogę się od tego uwolnić. Pytanie, czy to normalne? A może to coś w rodzaju PTSD? Naprawdę chciałbym wrócić do normalności i przestać uciekać przed wszystkim, co wiąże się z jazdą samochodem.

Mam poczucie, że większość osób mnie obgaduje, wyśmiewa lub myśli o mnie źle. Co to może znaczyć? Proszę o wsparcie.
Dzień dobry, mam pytanie odnośnie obgadywania, wyśmiewania. Już od kilkunastu lat wydaje mi się lub tak jest, że każdy śmieje się na mój widok, obgaduje, wyśmiewa, komentuje mój wygląd. Czy to może być choroba?
Szpital psychiatryczny - czy obawiać się kolejnych pobytów?
Czy jeśli raz się trafiło do szpitala psychiatrycznego (nie po próbie samobójczej), to jest ,,ryzyko", że trafi się tam znowu? Na zasadzie, że każda kolejna próba samobójcza powoduje kolejne.
ptsd1

PTSD - przyczyny, objawy i skuteczne leczenie zespołu stresu pourazowego

PTSD, czyli zespół stresu pourazowego, to poważne zaburzenie psychiczne, które może dotknąć każdego po przeżyciu traumatycznego wydarzenia. Wczesna diagnoza i odpowiednie leczenie mogą znacząco poprawić jakość życia i pomóc w powrocie do zdrowia.