Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak przygotować się na rozmowę o trudnym wydarzeniu na terapii?

Dzisiaj powiedziałam swojej terapeutce, że jestem gotowa by mówić o tej sytuacji, o której tutaj mówiłam... o tej nieudanej randce. W 2019 ..szczerze mówiąc zaczynam się bać... stresować... Dzisiaj chciałyśmy poruszyć ten temat, ale właśnie czasu zbrakło, a jeszcze inne tematy poruszałyśmy... i po prostu terapeutka nie chciała zaczynać tego tematu i zostawić tak jakby otwartego okna...Ona to porównała do burzy... Po prostu chciała, żebyśmy poruszyły to na następnej terapii. Na następnym spokojnym spotkaniu. Żeby wiecie...otworzyć to okno i zamknąć... A ja na samą myśl się boję...I skręcam się... Mimo tego, że w sercu czuję się naprawdę gotowa. Gotowa by się zmierzyć z tą traumą. Jak przeżyć ten tydzień do przyszłego piątku? Ja wiem o czytaniu książki itd. Ale jak po prostu to przetrwać? Co jeśli popłacze się na terapii albo co jeśli pójdzie w drugą stronę i nie będę nic czuła? W sensie takim, że będę czytała notatki do tego wydarzenia, a po prostu będę mówiła to z maską na twarzy ? Mimo iż moją terapeutka tworzy mi bezpieczną przestrzeń...I coraz bardziej się otwieram przed nią...ja po prostu chce się z tym zmierzyć...zamknąć to za sobą...

Anna Kapelska

Anna Kapelska

Dzień dobry, 

 

Pisze Pani o trudnym doświadczeniu z przeszłości, które otwiera rany i trudne emocje. Myślę, że terapeutka chciała pozwolić Pani odbyć pełną sesję, dając temu należyty czas na omówienie bolesnego zdarzenia. 

 

Jednocześnie, odpowiadając trochę pytaniem na Pani pytanie - no właśnie, co się stanie, jeśli popłacze się Pani na terapii? Pisze Pani o bezpiecznej przestrzeni, zachęcam zatem do otworzenia się - na tyle, na ile Pani sama oczywiście to poczuje - na te emocje, które przyjdą, bez względu na to, jakie one będą. Każda wersja o czymś też Pani powie, czy to będzie płacz, czy maska obojętności, a może coś jeszcze innego. 

 

To ważne, że Pani już czuje gotowość zmierzenia się z tym tematem i wyraźnie to sygnalizuje. 

Wierzę, że uda się Pani zamknąć ten temat, właśnie w tej bezpiecznej relacji, którą współtworzy z terapeutką. 

 

Serdeczności, 

Anna Kapelska

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Karolina Walczyk

Karolina Walczyk

Dobrze, że Twoja terapeutka zadbała, właśnie o to aby nie zostawić Cię „w środku burzy”,  i postanowiła zacząć temat na kolejnym spotkaniu. Ten tydzień, który jest przed Tobą do kolejnej sesji możesz potraktować jako czas przygotowania – pozwól sobie na dbanie o siebie, korzystaj z rzeczy, które Cię uspokajają (np: ruch, muzyka, rozmowa z kimś bliskim - Ty wiesz najlepiej co Ci służy, co dla Ciebie jest użyteczne). Jeśli na sesji pojawią się płacz lub brak emocji to pamiętaj, że są to naturalne reakcje a terapia daje miejsce zarówno na łzy, jak i na chwilowe „zamrożenie”, na wszystko co w danej chwili przychodzi. Najważniejsze, że jesteś gotowa i masz bezpieczną przestrzeń, by to przeżyć i zamknąć. 

 

Serdecznie pozdrawiam,

Karolina Walczyk

Psycholog, Psychoterapeuta

Katarzyna Świdzińska

Katarzyna Świdzińska

Zarówno płacz jak i opisywana przez Panią "bezuczuciowość" nie są oznaką ani porażki, ani słabości, ani tym bardziej złą drogą. To nie jest łatwe, ale proszę pomyśleć o tym, jak wiele kroków już udało się Pani poczynić, aby zmierzyć się z sytuacją. Pani terapeutka brzmi jak godna zaufania osoba, a w Pani poście widzę determinację. To świetne znaki. 

 

Pozdrawiam, 

Katarzyna Świdzińska, Psycholog

Maria Sobol

Maria Sobol

Pani Kasiu,

to, że czuje Pani lęk i napięcie przed rozmową o trudnym doświadczeniu, jest zupełnie naturalne. Strach nie znaczy, że nie jest Pani gotowa – często pokazuje właśnie, że dotykamy czegoś naprawdę ważnego. Serce chce się zmierzyć z tym, co trudne, a ciało jeszcze się broni.

Ten tydzień może być wymagający, dlatego proszę zadbać o drobiazgi, które dają ukojenie – spacer, muzykę, rozmowę z kimś bliskim, coś, co przywraca lekkość. To pozwoli złapać oddech i nie skupiać się tylko na czekaniu.

Na terapii każda reakcja będzie w porządku. Jeśli popłyną łzy – to znak, że emocje się uwalniają. Jeśli pojawi się „odcięcie” i trudność w czuciu – to też jest ważna część procesu, mechanizm, który kiedyś chronił. Tu nie ma złych scenariuszy.

Najistotniejsze jest to, że Pani naprawdę chce się z tym zmierzyć. To już ogromny krok naprzód. Reszta wydarzy się w swoim tempie i w bezpiecznej przestrzeni.

 

Z serdecznością,
psychoterapeutka integracyjna

Maria Sobol 

Martyna Jarosz

Martyna Jarosz

Dzień dobry,
Strach przed poruszeniem trudnego tematu, nawet jeśli czujesz się gotowa, to część procesu. Twoja terapeutka dobrze to wyczuła. Takie rzeczy warto otwierać i zamykać w bezpiecznych warunkach, nie w pośpiechu. Ten tydzień możesz potraktować jako czas przygotowania, nie przetrwania. Nie musisz nic robić na siłę, wystarczy, że będziesz łagodna dla siebie. Jeśli pojawią się emocje, pozwól im być. A jeśli nie pojawi się nic, to też jest okej. Czasem mówienie „z maską” to sposób, w jaki psychika chroni Cię przed przeciążeniem. 

Trzymam kciuki!
Martyna Jarosz
psycholog

Paulina Habuda

Paulina Habuda

Dzień dobry, 

 

Zapewne już to Pani wie - skuteczną metodą leczenia traumy jest przepracowanie jej, co niestety wymaga powrotu do wydarzenia traumatycznego. Tego rodzaju tzw. ekspozycję przeprowadza się, kiedy osoba oczywiście jest już na to gotowa. Wszystko wskazuje na to, że w Pani już jest ta gotowość. Gdyby tak jednak nie było - proszę pamiętać - nic na siłę. 

Pani terapeutka słusznie zaproponowała pracę nad tym tematem, wtedy kiedy będzie na to więcej przestrzeni. 

Wszystko, co Pani przeżywa - płacz czy zamrożenie, nawał myśli, stres - to całkowicie naturalne objawy i proszę się tego nie wstydzić. Może Pani jak najbardziej podzielić się tym z terapeutką, opowiedzieć o tym, co działo się z Panią przez ten tydzień.  To będzie cenna informacji dla terapeutki. 

Jeżeli napięcie stanie się nie do wytrzymania, może Pani iść na spacer, porozmawiać z kimś bliskim albo wsadzić twarz na 30 sekund do zimnej wody (to naprawdę działa :)).

 

Pozdrawiam

Paulina Habuda

Psycholog

Katarzyna Gołębiewska

Katarzyna Gołębiewska

Dzieli się Pani bardzo trudnym doświadczeniem, ale też nadzieją na "nowe" przy pomocy terapeutki. Może Pani przeżywać w gabinecie wszystkie emocje, szczególnie przy osobie, która wie, jak kierować spotkaniami. Informacja, że na danym spotkaniu jest za późno na rozpoczynanie nowego tematu, to dojrzała decyzja psychoterapeutki. Będzie ku temu okazja na kolejnej sesji. Jak do niej przetrwać? Tak, jak do tej pory się Pani udawało. Wspomniana przez Panią sytuacja miała miejsce  kilka lat temu, więc przez ten czasu już wielokrotnie sobie Pani poradziła. Proszę korzystać ze swoich upodobań. Przekierowywać myślenie na to, co ma Pani sprawdzone jako pomocne. To najszybsze do zastosowania metody i często nadal bardzo skuteczne. A nad kolejnymi rozwiązaniami popracuje Pani na sesjach.

 

Pozdrawiam

Katarzyna Gołębiewska

Psycholog i psychoterapeuta

Pamela Górska

Pamela Górska

Otwieranie tak ważnego tematu na chwilę przed końcem sesji, mogłoby wprowadzić znaczne napięcie i zostawić Cię w trudnych emocjach. Wiem też, że wcale nie jest łatwo teraz czekać tydzień do kolejnej sesji. W ramach przygotowania możesz sobie, spisać swoje przemyślenia, obawy związane z tym i nawet jak ich na przyszłej sesji nie przeczytasz, nie powiesz, to nic złego. W ten sposób poradzisz sobie z tą sytuacją na tu i teraz. Może masz kogoś, z kim możesz o tym porozmawiać? Najlepsze efekty daje terapia, w której nie mamy oczekiwań - co będzie. Tylko w ten sposób będziesz mogła przejść przez ten proces otwarcie i w pełni świadomie. Może być tak, że ten proces Cię wyzwoli, a może być tak, że będziesz potrzebowała innego terapeuty. I to jest całkiem normalne! 

Maria Ciba

Maria Ciba

Dzień dobry, 

 

Myślę, że terapeutka postąpiła dobrze, nie otwierając ważnych i trudnych tematów na koniec sesji. Jednocześnie warto pamiętać, że to Pani ma wpływ na to, ile chce Pani odsłonić w trakcie sesji terapeutycznych i terapeuta powinien to uszanować. Każda Pani reakcja na opowiadanie o swoich trudnych i traumatycznych przeżyciach jest tu "dozwolona", a na terapii możecie przyglądać się temu, co to może oznaczać i jaką funkcję pełnić w kontekście Pani osobistej historii. 

 

Mówi Pani, że relacja z terapeutką budzi poczucie bezpieczeństwa i zaufania, wiec zastanawiam się, jak to by było, gdyby podzieliła się Pani z terapeutką tymi wszystkimi wątpliwościami, dylematami i trudnymi emocjami dotyczącymi tego, że miałaby Pani zmierzyć się z tym trudnym doświadczeniem na terapii. 

 

Życzę dużo siły!

 

Maria Ciba

Psycholog, psychoterapeuta psychodynamiczny w trakcie szkolenia

terapia czy psycholog

Czy to moment na terapię lub wizytę u psychologa?

Zobacz podobne

Toksyczna relacja z mama, faworyzowanie brata i depresja - jak poradzic sobie w domu i czy wyprowadzka to dobre rozwiazanie?
Więc mam problem i zarazem pytanie. Od dziecka byłam nieśmiała, a po latach mam wrażenie, że mogę się uznać za wręcz tłumioną głównie przez moją mamę, która pilnowała na każdym kroku, żebym nie mówiła za dużo, nie płakała, każdemu mówiła dzień dobry i dowidzenia, działając niczym zegarek. Zawsze miałam być grzeczna, cicha, ułożona i dobrze się uczyć. Każde potknięcie, czytaj zwykła czwórka w podstawówce było karane albo krzykiem albo wymownym milczeniem. W tej atmosferze dorastała niepewna siebie dziwczyna, mająca nadzieję, że przez życie przemknie niezauważona. Bałam się interakcji społecznych, uważałam że nie mam prawa niczego oczekiwać od życia i nie lubiłam swojego wyglądu, bo mama czasem uszczypliwie zwracała uwagę na mój odstający brzuch, trądzik czy okrągłą twarz. Czułam się brzydka i w dodatku głupia, choć wcale tak nie było. Miałam świetne oceny ale to nie wystarczyło, by zaspokoić jej perfekcjonizm. Zwykłe zbicie kubka przez dziecięcą nieuwagę kończyło się wrzaskiem i tak w kółko i w kółko. W pewnym momencie niestety ale pojawiły się u mnie myśli samobójcze, miałam depresję. Tata wyjeżdżał na całe miesiące opiekować się dziadkami, dużo się przez to kłócili. A każda jej złość odbijała się na mnie i na moim młodszym o półtora roku bracie. Od początku miałam lekkie wrażenie, że mama woli go bardziej ode mnie. To były ciche sygnały ale ta myśli zakiełkowała. O swojej depresji odważyłam się powiedzieć mamie, przy czym nie wspomniałam o myślach samobójczych. Wiedziałam jednak z czym się mierzę (byłam w ósmej klasie szkoły podstawowej). Wyśmiała mnie, kazała nie wymyślać, stwierdziła, że nie jestem chora psychicznie i nie pójdę do żadnego psychologa. Czułam się tragicznie. W tym czasie zmienił się mój młodszy brat. Uzależnił się od gier komputerowych. Był agresywny wobec mnie, obrażał mnie słownie, śmiał się z mojej choroby. Zdarzały się momenty, w których popychał mnie. Drwił ze mnie i z mojej aspołeczności, zaczął przeklinać i kierować w moją stronę różnorakie wyzwiska. Nie wiedział o tym, nikt po za moim rodzicami. Stał się nieposłuszny, ich też zaczął obrażać. Wszystkie obowiązki domowe, choć nie było ich dużo spadły na mnie. Bo przestał je wykonywać od tak. Mama próbowała coś z tym zrobić ale tylko wtedy, kiedy sprawa dotyczyła jej lub taty. Mój temat pomijała, kiedy się skarżyłam mówiła, że mamy się nie kłócić i tyle. Po latach sytuacja nie co się zmieniła, jest źle ale nie, aż tak. Tylko hmm. Ilość obowiązków domowych wzrosła i wciąż wszystko robię ja i mama. Brat przez pewien okres czasu przestał się odzywać. Potem po prostu stwierdził, że nie jestem jego siostrą. Próbowałam się z nim dogadać wiele razy ale rozmawialiśmy tylko wtedy, kiedy ja próbowałam zainicjować kontakt i go podtrzymywać, co i tak było obciążające i żmudne. W liceum moje stopnie wzrosły jeszcze mocniej, mimo że mama w końcu przestała mnie kontrolować. Najlepsza średnia w całej szkole. Nagrody. Konkursy. I zero zachwytów, zero pochwał. Zero czegokolwiek większego. Za to brat strasznie się stoczył. Ma zupełnie przeciętne oceny, większość dnia i nocy spędza na graniu. Mama chwali się każdą jego pojedynczą piątką. Wzięła też dla niego psa, zapłaciła za niego. I nie byłoby problemu, bo ja dostałam wtedy w końcu nowe łóżko. Problem pojawia się, gdy trzeba się nim zająć. Brat siedzi i gra. Obiecał się nim opiekować ale nie wytrzymał, nawet tygodnia. Mówiłam mamie, że to zły pomysł ale oczywiście nie słuchała. A teraz ma pretensje, gdy nie mam ochoty iść jej z nim pomagać. To nie mój pies, zresztą od dziecka boję się psów. Kiedyś jeden z nich ugryzł mnie, tuż po tym jak zaczął mnie gonić i na mnie szczekać. Dodatkowo mama wciąż liczy, że ja odpuszczę. Nigdy nie zapomnę tego co czułam, tego co mi zrobił. Ona też nie jest dla mnie bez winy. Zmieniła się ale wciąż pamiętam jaka była i nie zgadzam się z wieloma rzeczami, które mówi. W końcu głównie za sprawą taty trafiłam do psychologa. Rodzice i tak nie rozumieli powagi sytuacji i wciąż nie rozumieją. Natomiast ja odważyłam się powiedzieć o wszystkim mojej najbliżej kuzynce. Nie mam przyjaciółek, ani koleżanek. Nie mam dobrego kontaktu z nikim po za nią, bo trudno mi się otworzyć. I ja czułam się z tym dobrze, w końcu ktoś mnie wysłuchał. Natomiast mama ma problem o to, że chcę mówić. Uważa, że rodzina jest najważniejsza (ta najbliższa). Nie dostrzega wad swojego najukochańszego syna. Nie zwraca mu na nic uwagi, na wszytko się godzi. Wciąż opowiada o jego sukcesach w szkole, choć nie ma się czym chwalić. Wszytko próbuje tarasować. Udawać, że jest dobrze, że jest idealny. Nie rozumie mojego marzenia o wyprowadzce, o odpoczynku od tego wszystkiego. Złapaniu oddechu. Chce mi zabronić mówienia, każe wszystko trzymać w sobie. Nie wiem co robić. Mam mętlik bo w końcu ktoś mnie słucha.
Jak sobie poradzić, kiedy psychiatra na NFZ ma bardzo odległe terminy?
Jak sobie poradzić, kiedy psychiatra na NFZ ma bardzo odległe terminy, a nie ma się pieniędzy na wizytę prywatną i nie ma się skąd pożyczyć? Mam wszystkie objawy depresji i nie wiem, co mam ze sobą zrobić.
Paniczny lęk przed nożami i natrętne myśli po urazie – co to może oznaczać?
Boję się panicznie noży ale.jednoczesnje coś mnie do nich ciągnie w złym sensie co poglębia moja panikę w pętlki i mam traumę z nożami bo przecięlam sobie raz skórę n do połowy
Brak postępów w psychoterapii: kiedy rozważyć zmianę terapeuty?
Od prawie roku chodzę do psychoterapeutki. Ale nie czuję poprawy. Gdy rozmawiam z nią nie dostaje odpowiedzi na moje pytania,tylko muszę sama dojść do rozwiązania,sama podjąć decyzję nawet nie wiedząc czy jest właściwa. Pytając ją jak mogę znaleźć znajomych,gdy mam problem z rozpoczęciem rozmowy, dostaje odpowiedź,że to wymaga czasu, stosujemy metodę Brainspottingu. Nie wiem czy to ja źle to odbieram,źle wyjaśniam swój problem. Czy jednak powinnam zmienić psychoterapeutkę na taką,która zajmuje się konkretnie moim problemem. Mam psychoterapeutke od współuzależnień,bo mój tata był alkoholikiem. Ale ona też zajmuje się problemami z lękami.
Okaleczam się po toksycznej relacji. Nie potrafię sobie poradzić, tęsknię za chłopakiem, który mnie skrzywdził
Cześć, Nazywam się Alicja i mam pewien problem. W okresie od lutego do sierpnia byłam z chłopakiem, który wydawał mi się idealny, jestem nastolatką, więc to była moja pierwsza poważna relacja. Był jeden pewien problem - chłopak wykorzystywał mnie seksualnie i tylko tego chciał a ja chciałam prawdziwego związku oraz pomocy w sensie, żeby ktoś mnie wysłuchał i wysłuchał mojego gadania o moich problemach z rodzicami i z podejrzeniem o depresję. Przez niego nienawidzę swojego ciała, patrzę z obrzydzeniem na siebie, codziennie myślę o tym, jaka brzydka jestem patrzę na swoje rany na rękach i wspominam kiedy to robiłam, jak on mnie krzywdził. Miałam jedną próbę kiedy on mi powiedział, że mam się zabić a doskonale wiedział, że chce to zrobić. Nienawidzę go, ale tęsknię za nim, tęsknię za tym, że zawsze był przy mnie. Teraz do mnie wypisuje i pyta co tam u mnie.Przez niego nie umiem wejść w żadną relację, bo boję się, że będę skrzywdzona tak samo.Wiem, że ludzie mają ważniejsze problemy niż ja, ale potrzebowałam to komuś powiedzieć.Nie mam zaufania aż takiego do kogokolwiek, żeby powiedzie,ć że się samookaleczam prawie codziennie, kiedy spojrzę na siebie albo pomyślę o nim. Przepraszam, że piszę . A i jeszcze jedno wiem, że pewnie każdy sądzi, że po prostu czas to zagoi, ale to nieprawda.
zaburzenia lękowe

Zaburzenia lękowe - przyczyny, objawy i skuteczne wsparcie

Zaburzenia lękowe, potocznie zwane nerwicą, to powszechny problem zdrowia psychicznego wpływający na jakość życia. Omawiamy objawy, przyczyny i metody leczenia. Sprawdź, jak rozpoznać sygnały ostrzegawcze i znaleźć profesjonalną pomoc.