Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Od dwóch lat jestem w stałym związku z moim parterem, od dłuższego czasu coraz bardziej zadręczam się myślami, że mnie zostawi

Od dwóch lat jestem w stałym związku z moim parterem, od dłuższego czasu coraz bardziej zadręczam się myślami, że mnie zostawi, że znajdzie kogoś o wiele lepszego ode mnie. Jest nam ze sobą naprawdę dobrze, ale jak tylko zaczyna mówić o swoich koleżankach z pracy lub planuje jakieś wyjście beze mnie, panikuję, nawet jeśli to wyjście miałoby być za miesiąc, nie mogę spać po nocach. Kiedy tylko pojawia się ten temat, jestem w totalnej rozsypce, czuję, że nic nie ma sensu, pojawią się nawet myśli żeby po prostu uciec i nie musieć przechodzić tego wszystkiego... Czuję, że nie da się tak z tym żyć, bo to rujnuje zarówno moja psychikę, jak i związek z mężczyzną, którego bardzo kocham i który kocham mnie...
Anna Skrońska

Anna Skrońska

Witaj :)
Napisałaś, że jesteś w związku od dwóch lat, kochasz i jesteś kochana. Jednocześnie  zadręczasz się myślami, panikujesz, spodziewasz się najgorszego ze strony ukochanej osoby. Te myśli, reakcje, zachowania rujnują ciebie i waszą relację. 
Cieszę się, że to widzisz. Objawy, o których napisałaś, mogą być naprawdę uciążliwe. I może to już jest ten czas, aby przyjść po pomoc. Spróbuj :) Zapraszam cię na darmową sesję.  Kolejne kroki mogą być łatwiejsze. 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Katarzyna Waszak

Katarzyna Waszak

Dzień dobry! Warto zastanowić się, skąd tendencja do snucia czarnych scenariuszy dotyczących przyszłości. Utrudnia to Pani bycie tu i teraz i czerpanie satysfakcji z relacji. Pani emocje podążają wówczas za myślami. Co jest źródłem tego lęku przed stratą? Napisała Pani, że jest w totalnej rozsypce na samą myśl (niepotwierdzoną zresztą) o rozstaniu, że chciałaby Pani uciec. Nie ma ucieczki przed samą sobą, najlepszym rozwiązaniem jest konfrontacja ze sobą, lękiem, przepracowanie tego. Mam też wyobrażenie, że potrzebuje Pani pracy nad wzmocnieniem siebie. Pozdrawiam serdecznie

Agnieszka Stetkiewicz-Lewandowicz

Agnieszka Stetkiewicz-Lewandowicz

Dzień dobry,

Z tego co Pani pisze obecny związek jest dla Pani ważny. Odczuwa Pani zarówno bardzo pozytywne emocje jak i pełne obaw myśli o rozstaniu. Oczywiście przyczyn tego stanu rzeczy może być wiele, na początek sugerowałbym przypomnienie sobie jak Pani się czuła i co przeżywała w poprzednich związkach, jeśli ich nie było to może jakieś relacje przyjacielskie i np. negatywne wspomnienia. 

Wszystkiego dobrego. Pozdrawiam 

Kamil Gołuszka

Kamil Gołuszka

Lęk przed stratą pomieszany z zazdrością są bardzo trudnymi uczuciami. W sytuacjach ważnych dla nas relacji wzmaga się jeszcze bardziej. Tym, co może pomagać jest próba weryfikowania swoich przekonań i myśli z rzeczywistością. 

Na pewno też warto pomyśleć o psychoterapii, by głębiej przyjrzeć się przyczynom tego typu lęku.

Usunięty Specjalista_tka

Usunięty Specjalista_tka

Słyszę, że przeżywa Pani dużo lęków związanych z relacją. Takie przeżycia mają zazwyczaj swoją historię, opierają się często na wcześniejszych związkach czy relacjach rodzinnych. Warto przyjrzeć się temu z terapeutą i zadbać o zranienia, które stoją u podstaw tych lęków. Powodzenia :)

Usunięty Specjalista_tka

TwójPsycholog

TwójPsycholog

Dzień dobry, 

musi być Pani naprawdę trudno w tej sytuacji i wyobrażam sobie, że może się Pani czuć jak w potrzasku - kochać partnera i chcieć z nim być, a jednocześnie tak bardzo bać się porzucenia, że aż myśleć o ucieczce! 
Warto zastanowić się, skąd bierze się ten lęk przed porzuceniem, byciem zdradzoną oraz myśli, że inne kobiety są lepsze od Pani. Być może zna już Pani w innej formie czy wymiarze takie myśli/uczucia, w których obawiała się Pani, że jest gorsza lub że ktoś Panią zostawi. Być może ma to związek z pierwszymi relacjami, jakie Pani w życiu tworzyła - relacjami z rodzicami lub innymi bliskimi osobami, które się Panią w dzieciństwie opiekowały. 
W związku z tym, że jest to dla Pani bardzo uciążliwe i może psuć relację z partnerem, warto skorzystać z pomocy psychoterapeuty, do czego zachęcam.

Zobacz podobne

Dzień dobry, od dłuższego czasu borykam się z problemami psychicznymi.
Dzień dobry, od dłuższego czasu borykam się z problemami psychicznymi. Nie czuję, by farmakologia i psychoterapia pomagały mi. W moim odczuciu jest to kręcenie się w kółko i niczego to nie wnosi... Po mimo tego, że leczę się ponad 8 lat, dalej nie mam postawionej diagnozy. Moje życie to ciągłe narastanie problemu, spadek formy, totalny dołek samopoczucia, a potem remisja (choć brzmi to jak choroba dwubiegunowa, to chyba na nią nie choruję). Moje problemy zaczynają się, kiedy w moim życiu dzieje się dobrze. Im lepiej mi się powodzi, tym psychicznie mam silniejsze ataki (natłok myśli samobójczych, chęci samookaleczenia i próby samobójcze), zaś kiedy mam problemy - włącza mi się tryb działanie i nie mam wtedy objawów chorobowych... Rozumiem, że w dobrych chwilach mamy więcej czasu na myślenie, ale zastanawiam się jak sobie z tym radzić? Pozdrawiam serdecznie Klara N.
Jak skutecznie radzić sobie ze stresem i tłumionymi emocjami?
Jak sobie radzić ze stresem i tłumieniem emocji?
Dzien dobry. Moje 14-letnie dziecko cierpi na depresję.
Dzien dobry. Moje 14-letnie dziecko cierpi na depresję. Ma stany lękowe, napady paniki, od roku leczymy ją farmakologicznie. Ja powoli tracę nadzieję, że to minie. Boję się o nią każdego dnia. Sama przestaję sobie z tym radzić. Jak mogę jej pomóc?
Nie potrafię zaufać mężowi bez powodu - lęk, zazdrość i napięcie w małżeństwie
Mam ogromne trudności w zaufaniu mężowi. Jesteśmy krótko po ślubie. Nigdy nie dał mi powodu. Mówi mi nawet o rzeczach, o których nie muszę wiedzieć bo stały się dawno temu, kiedy nawet się nie znaliśmy. Cały czas mam jednak nieodparte wrażenie że coś jest nie tak. Że coś ukrywa, że czegoś mi nie mówi albo co gorsza mnie okłamuje. Nie potrafię wyzbyć się tego uczucia. Często rozmawiamy na ten temat. Jest wtedy spokojny. Czasami widzę że te moje ciągle oskarżenia go ranią. Naprawdę nie mam żadnego ku nim powodu. Daje mi swój telefon, podaje kod, mam dostęp do jego konta, komputera a nawet kamery w samochodzie. Niczego nie sprawdzam, bo nie chcę być taką osobą. Chcę mu zaufać. Ale jest mi strasznie ciężko. Jest dla mnie dobry. Czuły. Kupuje kwiaty bez okazji żeby poprawić mi nastrój, gotuję obiady, spełnia zachcianki. Respektuje moje prośby i wspiera we wszystkim. Cieszy się z moich sukcesów. Widzę że stara się jakoś mi wytłumaczyć, upewnić w tym że jest wobec mnie szczery i uczciwy. Ale mimo to ja nadal nie potrafię mu zaufać. Boję się, że wyjdę na głupią. Że coś się dzieje, czuję to, ale zbagatrlizuję i będą wiedzieli wszyscy tylko nie ja. Była taka sytuacja, że polajkował zdjęcie mojej przyjaciółki w bikini. Jest ode mnie ładniejsza, szczuplejsza. Zrobiło mi się nieswojo. Porozmawialiśmy o tym, zrozumiał mój punkt widzenia. Odlajkował wszystkie zdjęcia, zapewnił mnie że ona nie jest w jego typie i po prostu polubił fotkę z wakacji a nie ciało czy urodę. To od tego się zaczęło tak mocniej mnie to wszystko zżerać. Nie wiem już co mam robić. Tracę nastrój z głupich powodów. Zastanawiam się czy ja sobie nie wynajduję rzeczy żeby się od niego odsunąć. Kocham go, wiem że on mnie też, ale czasami zastanawia mnie czy odejście nie byłoby najlepszym rozwiązaniem. Ja bym się nie męczyła i nie dręczyła bym jego... Bardzo mi z tym ciężko. Naprawdę nie wiem jak to wszystko poukładać
TW. Niskie poczucie wartości, nie potrafię żyć - w walce z lękiem i smutkiem oraz przemocą rodzinną.

TW. Nie potrafię już żyć, ale śmierć mnie przeraża. W wyniku nie mogę nic ze sobą zrobić. Mam tak dość siebie i całego swojego marnego życia, że nawet nie potrafię sobie pomóc. Tak bardzo chciałabym po prostu zniknąć, ale tak bardzo się boje. Nie wytrzymuje już dłużej, łzy same się ze mnie leją od paru dni i nie chcą przestać, nic na uspokojenie nie działa. 
Chodziłam na terapię od 3 miesięcy, ale nie widzę efektów, a jestem uwięzioną na wsi bez żadnego dojazdu, oprócz busów w roku szkolnym dostosowanych pod liceum. Jestem dorosła, a zachowuję się gorzej niż dziecko w podstawówce, mam siebie tak bardzo dość. Nawet jak staram się dopasować albo 'ogarnąć' życie jakkolwiek to nie wiem co robić, nie wiem, co się ze mną dzieje, nigdy nic nie wiem, nigdy nie umiem sobie poradzić. Nie wiem kim jestem, co robię na świecie, czego chcę, nie mam celów, nie mam marzeń. 
Wczoraj chciałam skoczyć z balkonu, ale zaczęłam się śmiać jak już stałam na barierkach, bo oprócz tego, że bym się połamała lub ewentualnie została sparaliżowana, bardziej przeraża mnie fakt, że moi rodzice i wszyscy znowu by mnie krytykowali i równali z ziemią. Mój brat, którego nie uznaję za brata, znęca się nade mną psychicznie odkąd miałam 8 lat, moi rodzice prawie nigdy na to nie reagowali, jak już przestałam się kryć z tym, że nie daje rady psychicznie to mój ojciec stwierdził, że jestem po prostu leniwa i stąd bierze się cały mój stres, mimo że jego syn wyzywa mnie z taką agresją od dziecka, że jak tylko słysze jego kroki to moje całe ciało zaczyna panikować i się trząść i automatycznie próbuje być jak najciszej, żeby mnie nie usłyszał. 
Groźby śmierci w tej rodzinie to normalność. Od matki najlepsze co usłysze to, że wszyscy jesteśmy popier* i żeby zostawić ją w spokoju. Ale zawsze znajdzie się, gdy trzeba kogoś skrytykować, szczególnie przy innych ludziach. Ledwo utrzymywałam tą terapię za stypendium, a teraz próbuję od miesiąca znaleźć pracę. Brak samochodu mnie skreśla z dojazdu gdziekolwiek, nawet na tą marną terapię. Przez telefon nie mogę rozmawiać, bo jeśli tylko ktoś to usłyszy to będzie mnie wyzywał jeszcze bardziej. 
Czuje się jak krowa czekająca w klatce z bezradnością na śmierć. I to też robię. Nawet jeśli słyszałam od ludzi, że powinnam się ogarnąć i wziąć życie w swoje ręce, to nie widzę już żadnego rozwiązania. Tak szczerze nikt mnie nigdy nie kochał i nawet kot ode mnie uciekł. Moje ataki paniki są coraz gorsze, wszystko z głowy zaczęło wychodzić na zewnątrz, nie mam już siły dłużej się hamować. Tak bardzo przeraźliwie boję się tej śmierci, ale naprawdę nie mam innej opcji, nawet jeśli ktoś mówi, że mam to realistycznie nic nie mam. Albo śmierć albo męczenie się na wsi przez kolejne lata studiowania, a po tym brak pracy, bo mój stan nie pozwala mi już nawet na normalną naukę i ledwo daję sobie radę na prostych studiach. Przez co mam 0 umiejętności. 
Czuję się zamrożona, jakby od mojej głowy wszystko się odbijało. Już nic się tam nie zmieści. Zmarnowałam sobie życie, zniszczyłam wszystko. Nie mam żadnych przyjaciół. Nikt nie chce się ze mną spotkać, nigdy nikt nie chciał nigdzie ze mną wyjść poza szkołą. Nawet jak się staram to każda moja relacja się kończy przeze mnie. Boję się związków, raz komuś zaufałam i zostałam sponiewierana gorzej niż moja matka mi to kiedykolwiek zrobiła. Wyznała mi miłość jako pierwsza osoba w życiu, nie słyszałam tego od nikogo, pocałowała mnie, wykorzystała mnie dla seksu, mimo że to był mój pierwszy raz, do którego bardzo przygotowywałam się emocjonalnie, a parę miesięcy później bez powodu kazała mi się wynosić. Później dowiedziałam się, że już przed stosunkiem ta osoba chciała się mnie pozbyć i znaleźć sobie kogoś innego. 
Moje życie to jest porażka i tragedia z każdej strony. Nic nie potrafię. Nic nie rozumiem. Mam 21 lat i nigdy sobie nie poradzę. Myślałam, że będzie ok i całe nastoletnie lata, które spędziłam sama w pokoju, próbując udawać, że wszystko ok i sama siebie oszukując, że jak tylko będę dorosła to wszystko się poprawi i z roku na rok wierząc, że będzie lepiej. Już wiem, że nigdy nie będzie lepiej i będzie tylko gorzej i szczerze myślę że powinnam po prostu była udławić się jak miałam te 7 lat i to, że moja matka uratowała mi życie jak już straciłam oddech to jakaś karma, którą teraz muszę spłacać przez to jak całe życie matka niszczyła mi je. Tak naprawdę nie powinnam się nigdy była urodzić, moja matka była w zagrożonej ciąży ze mną i to wszystko ma sens. Powinnam nie żyć i tak bardzo żałuję, że się urodziłam. Nie mogę sobie pomyśleć o dzieciństwie i nastoletnich latach bo wpadam w szał i dostaje ataków. Mam już dość, a nie mogę nic zrobić. Boję się zadzwonić do lekarza. Naprawdę nie mam już wyjścia. Czekam na zbawienie od losu i pomoc, mimo że wiem, że to jest bezsensowne, ale nie wiem co, naprawdę, mogę oprócz tego zrobić. Czekam na śmierć niszcząc sobie wątrobę alkoholem i energetykami na pusty żołądek, uderzając się w głowę z całej siły i stresem. Ciągle powtarzam pomocy w kółko, ale wiem, że ta pomoc nigdy nie nadejdzie. Jeśli nie ma się pieniędzy jest się mniej wartym niż najtańszy produkt w sklepie i nie ma się żadnego znaczenia. I każdy o tym wie, ale nikogo to nie obchodzi, dopóki to nie on. I nie mam nikogo, komu mogłabym cokolwiek napisać, powiedzieć, bo moja rodzina nie wierzy w choroby i problemy psychiczne tylko lenistwo, a moje internetowe znajomości nawet mnie nie znają i tak szczerze mają mnie gdzieś.

Przemoc

Przemoc - definicje, rodzaje i formy zjawiska

Przemoc to globalny problem dotykający miliony osób. Zrozumienie jej definicji, rodzajów i form jest kluczowe dla skutecznego przeciwdziałania. Poznaj skutki i rodzaje przemocy oraz dowiedz się, jakie są możliwości uzyskania pomocy dla ofiar.