
- Strona główna
- Forum
- inne, kryzysy, zaburzenia lękowe
- Paniczny lęk przed...
Paniczny lęk przed rakiem trzustki i hipochondria – czy da się wyleczyć lęk o zdrowie?
Anonimowo
Bożena Nagórska
Dzień dobry.
Lekarz, sugerując pomoc psychologiczną, nie zlekceważył Pani – wręcz przeciwnie, zdiagnozował źródło Pani cierpienia, które być może znajduje się w psychice, a nie w narządach wewnętrznych. To, co Pani opisuje, może być objawem hipochondrii, która jest zaburzeniem równie męczącym i bolesnym jak choroba somatyczna. Ciągłe badania i USG dają Pani ulgę tylko na chwilę, po czym lęk wraca ze zdwojoną siłą, ponieważ karmi się on każdą Pani myślą o potencjalnym zagrożeniu.
Paniczny strach, który czuje Pani w każdej komórce ciała, to być może wynik chronicznego stresu, który sam w sobie może powodować uciski pod żebrami czy duszności, co tworzy błędne koło objawów. Psychoterapia, szczególnie poznawczo-behawioralna, jest bardzo skuteczna w leczeniu takich stanów, ponieważ uczy, jak przerwać przymus wykonywania kolejnych badań i jak inaczej interpretować sygnały płynące z ciała. Wielu ludziom udało się odzyskać spokój i przestać wydawać fortunę na diagnostykę, ale wymaga to odwagi, by zamiast kolejnego rezonansu wybrać gabinet psychologa i zmierzyć się z samym lękiem, a nie z wyimaginowaną chorobą.
Wszystkiego dobrego
Bożena Nagórska
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Jakub Butkiewicz
Dzień dobry,
Rozumiem, że te doświadczenia są dla Pani niezwykle wyczerpujące. Z perspektywy poznawczo-behawioralnej warto przyjrzeć się mechanizmowi, który Pani opisuje: pojawia się sygnał z ciała (ucisk), który interpretuje Pani jako śmiertelne zagrożenie, co z kolei napędza paraliżujący lęk.
Interpretacja lekarza: Słowo "hipochondria" (obecnie częściej nazywana lękiem o zdrowie) bywa odbierane jako lekceważące, ale w rzeczywistości opisuje ono realne cierpienie psychiczne, a nie brak fizycznych objawów.
Gdy rzetelna diagnostyka medyczna wyklucza podłoże somatyczne, w procesie diagnozy różnicowej naturalnym krokiem jest skierowanie uwagi na sferę psychiczną. Warto przyjąć perspektywę, w której Pani objawy są realne, ale ich źródło nie leży w uszkodzeniu narządów, lecz w sposobie, w jaki Pani mózg interpretuje sygnały płynące z ciała. Jeśli wielokrotne badania nie potwierdzają choroby, może to być sygnał, by z pomocą specjalisty przyjrzeć się lękowi jako mechanizmowi, który „produkuje” lub potęguje te fizyczne odczucia. Zrozumienie tego mechanizmu pozwala przestać szukać zagrożenia tam, gdzie go nie ma.
Terapia poznawczo-behawioralna (CBT) ma narzędzia do pracy z takim lękiem – pomaga zmienić sposób interpretacji sygnałów z ciała i przerwać błędne koło wykonywania badań.
Może warto rozważyć propozycję lekarza i skonsultować się z psychoterapeutą? Pozwoli to Pani sprawdzić, czy praca nad mechanizmami lękowymi nie przyniesie Pani większej ulgi niż kolejny arkusz wyników w segregatorze.
Marta Lotysh
Dzień dobry
To, co Pani opisuje wygląda jako zaburzenie hipochondryczne. I najczęściej polecaną terapią w danej sytuacji jest praca w nurcie CBT proponującą odpowiednie protokoły skonstruowane pod tą trudność. Również polecam terapię w nurcie EMDR
Patrycja Wójcik
Dzień dobry.
w Pani słowach wyłania się napięcie i osamotnienie w walce z lękiem, który wydaje się przejmować kontrolę nad Pani życiem, finansami i ciałem. Opisuje Pani stan, w którym lęk nie jest tylko myślą, ale staje się fizycznym doznaniem – tym uciskiem w klatce piersiowej i trudnością w złapaniu oddechu. To, co Pani przeżywa, to rodzaj ciągłego czuwania w oczekiwaniu na zagrożenie, co jest niezwykle wyczerpujące dla układu nerwowego.
To, co Pani robi – gromadzenie wyników badań w segregatorze i częste USG – to w psychologii nazywamy zachowaniami zabezpieczającymi. Przynoszą one chwilową ulgę (kiedy wynik jest dobry), ale ta ulga trwa tylko do następnego sygnału z ciała. Problem polega na tym, że badania nie leczą lęku, one go jedynie na chwilę karmią. Z każdym kolejnym rezonansem czy USG mózg uczy się, że tylko kolejna maszyna diagnostyczna może Panią „uratować”, co sprawia, że Pani wewnętrzne poczucie bezpieczeństwa staje się coraz słabsze.
Słowa lekarza o hipochondrii mogły zaboleć, bo często są odbierane jako: „zmyślasz sobie”, „nic ci nie jest”. Chcę podkreślić, że lęk o zdrowie jest realną i bardzo dojmującą dolegliwością. Pani ból pod żebrem i duszność są prawdziwe, nawet jeśli ich źródło nie leży w uszkodzeniu trzustki, lecz w skrajnym napięciu mięśniowym wywołanym przez stres. Sugestia wizyty u psychologa nie oznacza, że lekarz Panią zlekceważył, ale może być sygnałem, że medycyna somatyczna (leki, badania) wyczerpała już swoje możliwości pomocy Pani w odzyskaniu spokoju.
Lęk przed rakiem trzustki, który „nie daje objawów”, jest szczególnie trudny, bo jest lękiem przed czymś nieuchwytnym. To sprawia, że każdy normalny sygnał z ciała (jak ucisk po jedzeniu czy napięcie mięśni) jest interpretowany przez Pani umysł jako „ten pierwszy, ukryty objaw”. W takim stanie umysłu ciało przestaje być Pani domem, a staje się polem minowym, na którym każdy ruch może być niebezpieczny.
Wspomniała Pani o fortunie wydawanej na badania. Ten aspekt pokazuje, jak bardzo lęk potrafi zdominować każdą sferę życia, zmuszając do wyrzeczeń w imię szukania gwarancji, której medycyna – paradoksalnie – nigdy nie daje w 100%. To dążenie do absolutnej pewności jest właśnie tym, co nie pozwala Pani odpocząć.
To, co Pani czuje w każdej komórce ciała, to sygnał, że Pani umysł i ciało są w stanie przewlekłego alarmu.Wyleczenie z takiego lęku nie polega na znalezieniu idealnego badania, które wykluczy chorobę, ale na odbudowaniu zaufania do własnego organizmu i nauczeniu się tolerowania niepewności, która jest częścią ludzkiego życia.
Kiedy patrzy Pani na ten segregator z wynikami z ostatnich dwóch lat, co Pani czuje: dumę, że o siebie dba, czy raczej smutek, że mimo tych wszystkich „czystych” wyników, spokój nadal nie nadszedł?
Dużo dobrego!
Patrycja Wójcik
Piotr Ziomber
Dzień dobry
Znam kilka osób o podobnym problemie i widzę, jak potrafi on dezorganizować codzienność. lekarz może mieć rację, wspominając o hipochondrii, ale warto to potwierdzić odpowiednimi testami i rozmową ze specjalistą. Warto udać się do psychologa i rozpocząć pracę nad tym problemem.
Karolina Grabka
Dzień dobry :)
Można zauważyć, że ten strach działa jak błędne koło: pojawia się sygnał z ciała (np. ucisk pod żebrem), potem natychmiastowa myśl o poważnej chorobie, a następnie bardzo silna reakcja lękowa. Badania przynoszą chwilową ulgę, ale po pewnym czasie lęk wraca i potrzeba kolejnego sprawdzenia. To nie oznacza, że strach jest „nielogiczny” czy wymyślony. To, że lekarz zasugerował konsultację psychologiczną, nie musi oznaczać lekceważenia objawów. Często jest to sygnał, że od strony medycznej wykonano już wiele badań, a problem przeniósł się bardziej na poziom lęku i interpretowania sygnałów z ciała. W takich sytuacjach pracuje się nie nad „udowodnieniem, że nic nie ma”, lecz nad zmniejszeniem samego mechanizmu strachu.
Wiele osób z panicznym lękiem o zdrowie rzeczywiście doświadcza poprawy, kiedy zaczynają stopniowo ograniczać nadmierne sprawdzanie i uczą się inaczej reagować na objawy z ciała. Kluczowe bywa zwrócenie uwagi na moment pojawienia się pierwszej myśli („to może być rak”) i traktowanie jej jako hipotezy, a nie faktu. Pomocne jest też ustalenie z jednym lekarzem jasnego planu kontroli zdrowia (np. określone badania w określonych odstępach), zamiast wykonywania ich pod wpływem nagłego lęku.
Jeśli wydaje Pani dużo pieniędzy na badania i lęk zaczyna dominować nad codziennym funkcjonowaniem, konsultacja z psychologiem lub psychiatrą może być realnym krokiem w stronę odzyskania poczucia kontroli. Tego typu lęk jest dobrze poznany i istnieją skuteczne metody pracy z nim, szczególnie gdy podejmuje się ją systematycznie.
Pozdrawiam i życzę powodzenia :)
Karolina Grabka

Zobacz podobne
Dzień dobry, Jestem introwertyczką, mam 42 lata. Ostatnimi czasy ciężko mi samej ze sobą. Jestem potwornie zmęczona, nic mnie nie cieszy, nic mi nie potrzeba, nic mi się nie chcę. Czuję wewnętrzny niepokój, ciągle wszystko analizuje i myślę o wszystkim, zadręczam się. Jestem singielką, nie potrafię być z kimś, boję się, że skrzywdzę kogoś swoją niedoskonałością, nie potrafię się otworzyć, jestem wycofana. Męczy mnie obecność innych osób, najchętniej zwolniłabym się z pracy i przeleżała całe dni w łóżku, w ciszy i spokoju. To jest bardzo męczące i ciężko mi z tym. Co mam z tym zrobić, co jest ze mną nie tak ?

