Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
70 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,6
Oceny na podstawie kilkuset opinii w sklepach
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Partnerka odeszła, a ja przestałem_am funkcjonować.

Partnerka odeszła. Nie mogę spać, nie mogę jeść, ciśnienie w górę poszło... wszystko jakieś wolne jest... Co robić?
Joanna Łucka

Joanna Łucka

Dzień dobry, 

przede wszystkim proszę dać sobie czas na pożegnanie tej relacji i opłakanie straty. Trudność w codziennym funkcjonowaniu, gdy mierzymy się ze stratą w bliskich relacjach jest przeżyciem dotkliwym, jednak będących nadal objawem normatywnym. 

Pomóc może wsparcie społeczne, możliwość omówienia swoich odczuć, tzw. wygadania się i poczucia bycia zaopiekowanym przez bliskie osoby. 

Proszę dać sobie dużo ciepła i zrozumienia - nie rezygnując jednocześnie z codziennych obowiązków i aktywności. Dodatkowe zmiany mogą prowadzić do zwiększenia uczucia braku stabilizacji, co nie ułatwi powrotu do emocjonalnej równowagi. 

Jeśli przeżywane trudności byłyby interpretowane jako szczególnie dotkliwe przez dłużej niż 2 tygodnie - proszę rozważyć konsultację psychologiczną, która może ułatwić zrozumienie przeżywanego stanu i powrót do stabilnego funkcjonowania. 

Pozdrawiam serdecznie!
Joanna Łucka 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Marta Łuszczykiewicz

Marta Łuszczykiewicz

Dzień dobry,

bardzo ważna na początku będzie stabilizacja emocjonalna i pozwolenie sobie na przeżycie, uzewnętrznienie trudnych emocji. Objawy związane z fizycznym funkcjonowaniem  np. brak apetytu czy bezsenność mogą być skutkiem silnych emocji. Po rozstaniu przechodzi się kilka kolejnych etapów, które są bardzo wyczerpujące. Wsparciem mogą  być przyjaciele, aktywność fizyczna, próba powrócenia do regularnego snu i posiłków, pomóc może również symboliczne pożegnanie ze związkiem, nazwanie swoich emocji, opłakanie straty, pozwolenie sobie na słabsze momenty. Po pewnym czasie może pojawić się akceptacja danej sytuacji. Jeżeli objawy nie ustąpią po paru tygodniach a smutek będzie się wzmagał zalecałabym bezpośredni kontakt z psychologiem i rozpoczęcie pracy nad żałobą po związku i wyjściu z kryzysu.

Pozdrawiam

 

Marta Dylich

Marta Dylich

SzyHu, Twój świat zwolnił, bo straciłeś bliską Ci osobę i wszystkie związane z nią sprawy, rytuały, przyzwyczajenia. Twój organizm reaguje - układ współczulny włączył “tryb awaryjny”, stąd podwyższone ciśnienie, bezsenność i brak apetytu - tak jak w sytuacji silnego stresu. 

Choć wymienione przez Ciebie objawy są typowymi dla sytuacji stresowej, warto mimo wszystko udać się do lekarza internisty i wykluczyć inne możliwe przyczyny somatyczne. Pamiętaj, żeby w tej trudnej dla Ciebie sytuacji dbać o siebie i swoje zdrowie.

Zachęcam Cię do znalezienia wsparcia i odważenia się poproszenia o pomoc; rozmowa z przyjacielem/przyjaciółką, rodziną lub osobą zaufaną może dać Ci poczucie, że pomimo odejścia partnerki, nie jesteś sam.

Jeśli Twoje zdrowie fizyczne na to pozwala, możesz spróbować znaleźć oparcie w ruchu - endorfiny, które wydzielają się po wysiłku fizycznym wpłyną na poprawę Twojego samopoczucia. Może to być spacer, bieg, siłownia, basen… może kiedyś trenowałeś konkretną dyscyplinę i myślałeś o powrocie do regularnych ćwiczeń? To dobry czas, by zacząć coś nowego.

Czas po rozstaniu jest też dobrą okazją do zdecydowania się na terapię. Dlaczego? Rozmowa ze specjalist/ką może pokazać Ci schematy zachowań, startegie radzenia czy wzory komunikacji, jakie stosujesz. Relacja terapeutyczna pokaże Ci, jak Twoje zachowanie mogą odbierać inni, dlaczego reagują w pewien sposób i dlaczego Ty tak reagujesz. Spotkania z psychologiem/psycholożką mogą być dla Ciebie wsparciem w trudnym dla Ciebie czasie godzenia się ze stratą, a w przyszłości mogą pomóc Ci w nawiązywaniu nowych relacji.

Pamiętaj, że zawsze jest ktoś, kto może Ci pomóc. Jeśli czujesz, że nie dajesz sobie rady ze swoimi emocjami, nie bój się poprosić o wsparcie. Zrozumienie powodu, dla którego Twój związek się zakończył, może być przełomem w Twoim kryzysie. Nie zapominaj, że każda sytuacja w życiu czegoś nas uczy. Nawet te najtrudniejsze doświadczenia często okazują się dla nas cennymi i wartościowymi. Daj sobie jednak czas na to, by pogodzić się ze stratą. Zaopiekuj się sobą i zadbaj o siebie.

Dbaj o siebie!

Marta

Justyna Czerniawska (Karkus)

Justyna Czerniawska (Karkus)

Dzień dobry,

doświadczane przez Pana trudności są całkowicie naturalną reakcją organizmu na przykre doświadczenia. Utrata bliskiej osoby jest niezwykle bolesna dla zdrowia psychicznego. Proszę sobie pozwolić na odczuwanie negatywnych emocji, to bardzo ważne, żeby dawać upust swoim emocjom (szczególnie tym nieprzyjemnym). Może warto też podzielić się nimi z kimś bliskim. Proszą dać sobie przede wszystkim czas na przeżycie tej sytuacji. Proszę też pamiętać, że jeżeli czuje Pan, że sytuacja ta jest bardzo trudna i nie umie sobie z nią sam poradzić, warto rozważyć konsultacje z psychologiem lub psychoterapeutą. 

Pozdrawiam serdecznie,

Justyna Karkus - psycholog, psychoterapeuta 

Katarzyna Rosenbajger

Katarzyna Rosenbajger

Witam, 

Widzę, że przechodzi pan bardzo ciężkie chwile, po odejściu partnerki. Ważne jest, żeby zadbał pan o siebie fizycznie i mentalnie. Niestety tak czasem już w życiu bywa, że jedna strona podejmuje decyzje o odejściu a druga nie jest na to gotowa i wciąż jest emocjonalnie zaangażowana. 

Nie mamy wpływu na to czy ktoś będzie z nami w związku czy nie. Pozostaje Panu czekać i dać partnerce czas na przemyślenie. Jeżeli potrzebuje pan rozmowy i pomocy psychologa, prosze poszukać  pomocy. 

 

Katarzyna Rosenbajger 

Psycholog i Terapeuta Uzależnień

 

Marta Król

Marta Król

Dzień dobry, 

Jest to naturalna reakcja na stratę relacji, jednak jeśli mocno wpływa na codzienne funkcjonowanie, to warto poszukać wsparcia dla siebie, żeby przetrwać ten czas i bardziej rozumieć co właściwie się dzieje. 

Zostawiam tu numer bezpłatnej infolinii telefonicznej (Fundacja Nagle Sami) dla osób po stracie  bliskich 

800 108 108 (pod tym numerem są dostępni psycholodzy przyjmujący od poniedziałku do piątku od 14:00 do 20:00). 

Pozdrawiam ciepło,

Marta Król

psycholog, psychoonkolog, psychoterapeutka w trakcie szkolenia

Zobacz podobne

Toksyczny trójkąt miłosny: jak pomóc koledze uzależnionemu od relacji z manipulującą partnerką?
Dzień dobry, jak pomóc koledze? Jak można rozumieć te sytuacje, ten mechanizm? Adam zakochał się w Wiktorii. Przez pewien czas byli razem. Był to burzliwy związek podczas którego Wiktoria zdradzała go z innym chłopakiem -Rafalem. W pewnym momencie Wiktoria zamieszkała z Rafałem i zakończyła związek z Adamem. Od tej pory od kilkunastu miesięcy trwa korowód wzajemnych kilkunastu rozstań i powrotów Wiktorii i Adama do siebie, pomimo, że.... Wiktoria nadal jest w związku z Rafałem i z nim mieszka. Adam i Wiktoria Zrywają kontakt i za chwilę do siebie wracają. Wiktoria manipuluje Adamem i go szantażuje, że nie może jej zostawić, że się zmieni, że zostawi Rafała (który wie o Adamie i to akceptuje) i będą z powrotem razem. Adam też obiecuje poprawę. Adam czasem kończy znajomość, ale za chwilę nawiązuje kontakt, bo nie potrafi o niej zapomnieć. Adam wie, że to toksyczny związek i że mieszka z innym, ale nadal nie potrafi tego zakończyć. Ostatnio umawiają się na sex. Cały czas w głowie jest tylko ona. Nie wyobraża sobie życia z inną kobietą. Warto podkreślić że Wiktoria jest DDa. Adam pochodzi z rodziny, gdzie nie ma uzależnień. To jego druga dziewczyna w życiu.
Stres a nawyk skubania skórek oraz lęk przed porodem - czy istnieje terapia?
Dzień dobry mam pytanie odnoście stresu, czy to że skubię skórki przy paznokciach zauważyłam że w sytuacjach stresowych głównie, to jest objaw jakiś problemów psychicznych które trzeba leczyć? Dodam że często kończy się to ranami i są to nawet blizny z dawnych lat do połowy palca. Drugie pytanie, staramy się z mężem o dziecko ale bardzo stresują mnie myśli o porodzie naturalnym, czy można to leczyć, czy istnieje jakaś terapia?
Dlaczego moje myśli samobójcze nie mijają?

Mam myśli samobójcze i one ciągle trwają, nie mijają, co pewien czas wracają. Przyczyną ich są nierozwiązane problemy natury sytuacyjnej. Wszyscy, dosłownie wszyscy piszą, że kryzys to stan przejściowy, który zawsze mija. Dlaczego więc w moim przypadku nie mija? Czy ja w sposób nieświadomy sztucznie podtrzymują moje problemy, czy o co chodzi?

Jak poradzić sobie z zaburzeniami odżywiania i wstydem związanym z głodzeniem się?
Ostatnio odkryłem że mogę mieć zaburzenia odżywiania, no i, się głoduje, itd, po prostu chcę jak najwięcej schudnąć, i w zasadzie trochę się tego wstydzę, a liczenie kalorii na początku mi pomagało, ale teraz mnie dołuje…i nie wiem co mam zrobić z tym, bo wiem że z nikim nie mogę o tym porozmawiać
Partnerka nagle ograniczyla kontakt po okresie duzej bliskosci - potrzeba przestrzeni czy wycofywanie sie z relacji?
Mam 54 lata, moja partnerka 40. Mieszkamy w różnych krajach. Poznaliśmy się w 2019 roku i bardzo szybko pojawiło się między nami silne uczucie. Wtedy relacja zakończyła się głównie z mojej winy – przestraszyłem się planowanych zmian w życiu, dodatkowo uwierzyłem w negatywne rzeczy, które mówiła mi bliska osoba, i zamiast szczerze z nią porozmawiać, wycofałem się. Wiem, że bardzo ją wtedy zraniłem. Po kilku latach bez kontaktu dowiedziałem się, że zakończyła swój wieloletni związek. Jesienią zeszłego roku napisałem do niej. Przeprosiłem za przeszłość, niczego nie oczekując. Odpowiedziała. Kontakt rozwijał się powoli, później zaczęliśmy dużo rozmawiać telefonicznie. Wyjaśniliśmy również dokładnie wydarzenia z 2019 roku. W tym roku odwiedziłem ją dwukrotnie. Pierwszy pobyt był krótki, drugi trwał około dwóch tygodni. Podczas drugiego właściwie funkcjonowaliśmy jak para mieszkająca razem: wspólne zakupy, gotowanie, spacery z jej psem, wycieczki, wieczory, seks, dużo czułości. Kiedy ona pracowała, zajmowałem się sobą, wyprowadzałem psa, przygotowywałem jedzenie itd. To ona zaczęła też konkretnie rozmawiać o wspólnej przyszłości. Szukała dla mnie ofert pracy, proponowała możliwość zameldowania mnie u siebie i rozmawialiśmy o tym, że docelowo mógłbym przeprowadzić się do jej kraju. Ja raczej hamowałem tempo, tłumacząc, że potrzebuję około dwóch lat, aby znaleźć pracę i uporządkować swoje życie. Zaplanowaliśmy również moje kolejne przyjazdy – na jej urodziny w listopadzie oraz na Boże Narodzenie i Nowy Rok. Po moim powrocie nadal mieliśmy bardzo intensywny kontakt. Codzienne wiadomości głosowe, zdjęcia z dnia, rozmowy, dobranoc. Często rozmawialiśmy po kilka godzin. Te rytuały były obustronne – ona również je inicjowała, spontanicznie wysyłała zdjęcia i wiadomości. Zdarzało nam się nawet zostawiać włączone kamery podczas zasypiania, co było jej pomysłem. Powiedzieliśmy sobie, że się kochamy. Raz zupełnie spontanicznie zadzwoniła tylko po to, żeby powiedzieć mi „kocham cię” i się rozłączyła. Kilka tygodni po moim powrocie nastąpiła jednak dość nagła zmiana. W piątek odbyliśmy trudną rozmowę. Partnerka powiedziała, że podczas mojego dwutygodniowego pobytu brakowało jej z mojej strony inicjatywy w planowaniu wycieczek i aktywności. Powiedziała, że nie chce ponownie znaleźć się w związku, w którym wszystko musi organizować sama. Byłem zaskoczony, bo bardzo angażowałem się w codzienne życie, ale zrozumiałem, że jej chodziło konkretnie o inicjowanie planów. Powiedziałem, że następnym razem będę bardziej aktywny w tej kwestii. Przyjęła to. Ponieważ jej zachowanie mnie zaniepokoiło, zapytałem wprost, czy chce zakończyć naszą relację. Odpowiedziała: „Nie. Gdybym chciała zakończyć naszą relację, powiedziałabym ci”. Jednocześnie wycofała się z wcześniejszego pomysłu wspólnego zamieszkania. Powiedziała, że sama się pospieszyła i nie jest jeszcze gotowa mieszkać ze mną 24/7. Chce, żebyśmy najpierw lepiej się poznali i „dotarli”. Uznałem to za rozsądne. Co mnie zastanawia: po tej bardzo trudnej części rozmowy nie nastąpiło ochłodzenie. Rozmawialiśmy do około trzeciej nad ranem. To ona kilka razy przedłużała rozmowę, kiedy proponowałem już sen. Piliśmy wino, żartowaliśmy, rozmawialiśmy o filmach, książkach, smakach win, miłości itd. Kiedy musiała wyjść z psem, zapytała nawet, czy ma mnie zabrać „na słuchawki” na spacer. Po powrocie sama napisała i ponownie zadzwoniła. Sobota i niedziela również wyglądały zasadniczo normalnie. Sama inicjowała kontakt, wysyłała głosówki i zdjęcia. W niedzielę podczas 20-kilometrowej wędrówki z psem co jakiś czas spontanicznie opowiadała mi, gdzie jest i jak idzie trasa. Ja w tym czasie załatwiałem sprawę tatuażu, o którym wcześniej dużo razem rozmawialiśmy. Wieczorem normalnie powiedzieliśmy sobie dobranoc. W poniedziałek rozmawiała przez wiele godzin ze swoją bliską przyjaciółką. W ostatnim okresie takich bardzo długich rozmów z tą osobą było wyjątkowo dużo. Nie wiem jednak, o czym rozmawiały i nie chcę zakładać, że przyjaciółka miała negatywny wpływ – wcześniej była pozytywnie nastawiona do naszego związku. We wtorek partnerka od rana odzywała się już znacznie mniej. Po pracy powiedziała mniej więcej: „Ty rób swoje rzeczy, ja będę robiła swoje”. Później zadzwoniłem, ponieważ według naszego dotychczasowego rytmu spodziewałem się rozmowy. Pierwszego telefonu nie odebrała, po pewnym czasie zadzwoniłem ponownie i wtedy odebrała. Podczas rozmowy powiedziała, że naszego codziennego kontaktu jest dla niej za dużo. Że ma poczucie obowiązku odpowiadania i nie potrzebujemy codziennie mówić sobie o pogodzie, pracy i wszystkich drobiazgach. Zaproponowała, żeby zamiast codziennie „mielić ozorem”, porozmawiać porządnie np. raz w tygodniu. Jeżeli wydarzy się coś ważnego, oczywiście możemy się kontaktować. Nie protestowałem. Powiedziałem, że rozumiem i że mnie również czasami męczy ciągłe odpowiadanie. Co ciekawe, po ustaleniu tego ograniczenia rozmawialiśmy jeszcze dość długo i zupełnie normalnie – m.in. o wyborach w jej kraju i o moim zaplanowanym tatuażu. Powiedziała nawet żartobliwie, że niedziela będzie ekscytująca, bo ona idzie głosować, a ja robię tatuaż. Od tej rozmowy minęło jednak kilka dni i nie było między nami żadnego kontaktu. Ja nie piszę, ponieważ chcę uszanować jej prośbę. Ona również się nie odzywa. Nawet w sprawach, o których wcześniej normalnie byśmy sobie powiedzieli. I właśnie tego nie potrafię zrozumieć. Z jednej strony wyraźnie powiedziała, że potrzebuje mniej kontaktu, więc obecna cisza może być po prostu realizacją tej potrzeby. Z drugiej strony zmiana z codziennej, obustronnej bliskości do praktycznie całkowitej ciszy nastąpiła w ciągu kilku dni. Jeszcze w weekend sama intensywnie dzieliła się ze mną swoim dniem. Mam świadomość, że jestem teraz bardzo emocjonalny i mogę interpretować ciszę jako odrzucenie. Boję się, że jest to sposób na stopniowe wygaszenie związku bez powiedzenia tego wprost. Jednocześnie wiem, że może to być moja obawa, a nie rzeczywistość. Nie chcę jej naciskać ani domagać się zapewnień. Nie chcę również wejść w sytuację, w której ze strachu przed naruszeniem jej przestrzeni całkowicie zniknę i będę czekał bez końca. Chciałbym zapytać osoby mające doświadczenie psychologiczne: jak można rozumieć tak gwałtowną potrzebę ograniczenia kontaktu po okresie bardzo dużej, obustronnej bliskości? Czy opis bardziej przypomina potrzebę odzyskania autonomii i zmniejszenia intensywności relacji, czy może początek emocjonalnego wycofywania się? I przede wszystkim – jak powinienem teraz zachować równowagę między uszanowaniem jej potrzeby przestrzeni a własną potrzebą jasności i poczucia, że nadal jestem w związku?
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!