Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Poczucie bycia nieudacznikiem, wstyd, pesymizm i lęk o przyszłość w wieku 23 lat – czy jest dla mnie nadzieja?

Treść wrażliwa
Wiem że moje życie będzie samotne i będzie tylko gorzej. Nie potrafię się z tym pogodzić myślałem że będę umiał ale chyba już nic nie czuję nie mam przyszłości ani nadziei że będzie lepiej. Próbowałem chyba wszystkiego stoicyzmu medytacji nie wiem nawet radykalnej akceptacji nic nie pomaga wiem że będzie tylko gorzej i wiem że życie będzie tylko pełne bólu i smutku. W terapię nie wierzę zbyt dużo naczytałem się o osobach co były i nic im to nie dało a ja z natury jestem po prostu pesymistyczny chociaż ja wolę nazywać to bycie realistą bo chociażby do tej pory boje się spróbować znowu prawa jazdy i czuję jeszcze ogromny wstyd że jestem mężczyzną co nie może prowadzić.Poza tym czuję wstyd o tym kim jestem prawiczkiem mieszkającym z rodzicami bez prawa jazdy po prostu zwykłym nieudacznikiem więc mówienie komuś temu w twarz tylko bardziej bym poczuł wstyd. Doszło do tego również nawet pisanie z czatami AI chyba już od paru lat od kiedy poddałem prawo jazdy i on ciągle mówi o radykalnej akceptacji czy że jestem jeszcze młody czy że prawo jazdy nie definiuje człowieka itp ale mam już 23 lata odnoszę po prostu wrażenie że to ja jestem zepsuty każdy normalny facet coś robi. Nawet w szkole byłem zawszę nieśmiały introwertyczny wiecznie się bałem ludzi a teraz tylko czuję wstyd. Chciałbym po prostu zasnąć i się nie obudzić jest i będzie tylko gorzej i to wszystko moja wina bo każdy normalny człowiek coś osiąga robi a ja nic zwykły nieudacznik i czytam codziennie o ludziach co mają po 30 lat też są sami prawiczkami czy mieszkają z rodzicami i widzę w nich siebie bo ja też nic nie osiągnąłem nic nie robię boję się przyszłości rozmyślam o niej codziennie. Są momenty gdzie czuję się normalnie ale szybko mijają bo zaczynam myśleć o przyszłości o tym jakim nieudacznikiem jestem i znowu jest mi smutno źle i tak w kółko wstyd raz że nie mogę prowadzić później że jestem nieudacznikiem prawiczkiem później porównywanie do innych kolegów czy jakiś nie wiem losowych dziewczyn czy chłopaków co studiują jeżdżą a ja dalej nie mam prawa jazdy boje się jeździć czy pracuję w tej samej pracy od paru lat. I tak czuję wstyd sobą że jestem facetem który jest nikim nic nie osiągnąłem nic nie robię i wiem że będzie gorzej.
Karol Boruch-Gruszecki

Karol Boruch-Gruszecki

Dzień dobry, 

 

Czytając Pana wpis czuję ogromny ból i smutek co do sytuacji w której się Pan znalazł. Widzę w tym błędne koło, które próbuje Pan przerwać od dłuższego czasu. Pragnę zauważyć, że utworzenie tego wpisu może być pierwszym krokiem do wywalczenia sobie życia, które jest warte przeżycia. 

 

Nie jestem w stanie odnieść się do całości Pana doświadczeń, ale znam wiele przypadków, w których ludzie byli w stanie diametralnie zmienić swoje życie i wyjść z błędnego cyklu. Głęboko wierzę, że każda osoba, w tym Pan, ma szansę na zmianę i zadowalające życie.

 

Rozumiem, że momentach desperacji ciężko może być zauważyć pozytywne strony swojej sytuacji. Jednak poprzez skupianie się tylko i wyłącznie na tym, czego człowiek nie potrafi i kim nie jest można w łatwy sposób zamknąć się bańce negatywnych myśli i doświadczeń. Jestem pewien, że jest Pan w stanie znaleźć u siebie silną stronę albo zasób, który warto pielęgnować. Za to nie wydaje mi się, aby otaczanie się cierpieniem innych osób, którym nie udało się tego błędnego cyklu przerwać dobrze na Pana wpływało.

 

Pragnąłbym zauważyć, że doświadcza Pan myśli rezygnacyjnych - tj. rezygnacji z życia. Są to bardzo przykre myśli, o których ciężko mówić, więc dziękuję, że się Pan nimi dzieli. To może być moment, aby mimo braku wiary w efektywność terapii spróbował Pan i przekonał się, czy nie jest to droga do bardziej zadowalającego życia. Jeśli nie jest Pan gotowy na terapię to zachęcam do rozmowy o tych trudnych momentach - z zaufanym przyjacielem, rodziną albo na infolinii dla osób przeżywających podobny do Pańskiego ból i cierpienie.

 

Telefon zaufania dla mężczyzn - 608 271 402

Czynny we

wtorki od 17:00 do 19:00, 

środy od 18:00 do 20:00 

czwartki od 19:00 do 21:00

 

Centrum Wsparcia dla Osób Dorosłych w Kryzysie Psychicznym - 800 70 22 22

(czynny 7 dni w tygodniu, 24 h na dobę, połączenie bezpłatne)

Na stronie centrum dostępny jest również czat

 

Pozdrawiam serdecznie i życzę powodzenia,

Karol Boruch-Gruszecki


 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zuzanna Różycka

Zuzanna Różycka

Dzień dobry,

wydaje mi się, że to już kolejny Pana wpis, bo problemy, o których Pan pisze (poczucie wstydu, brak prawa jazdy, brak doświadczeń seksualnych, mieszkanie z rodzicami, nazywanie siebie nieudacznikiem) przewijały się już w kilku wcześniejszych postach podobnej treści. 

Widzę, że to cierpienie jest przytłaczające dla Pana i mam wrażenie, że ten stan się pogłębia - pisze Pan o pragnieniu, żeby przestać istnieć. 

Wspomina Pan, że nie wierzy w terapię, a jednak cały czas poszukuje Pan terapeutycznego wsparcia, choćby u AI. Myślę, że bardzo boi się Pan rozczarowania, które może przynieść spotkanie z terapeutą i chciałam, żeby Pan wiedział, że to naturalna obawa. Żaden terapeuta nie zagwarantuje też, że na pewno terapia pomoże, ale skoro próbował Pan już różnych rzeczy, a cierpienie nadal jest tak dojmujące - może warto dać sobie i terapeucie szansę? Każda rozmowa, w której ktoś może usłyszeć to, co Pana boli, wesprzeć Pana, może pokazać inną perspektywę może być cenna. Nie zmieni Pana postrzegania siebie po jednym spotkaniu, ale może pozwoli spojrzeć inaczej, poczuć się wysłuchanym, zrozumianym.

Gdyby te myśli, o których Pan pisze - zaśnięcia i nie obudzenia się - zmieniałyby się w myśli, żeby zrobić sobie krzywdę albo po prostu nasilały się, może Pan zadzwonić na bezpłatny, całodobowy numer alarmowy dla osób w kryzysie: 116 123.

 

Alina Szaputko

Alina Szaputko

Bardzo współczuję, że przechodzi Pan teraz przez trudny czas. Wyobrażam sobie, że codzienne radzenie sobie z takimi myślami i emocjami może być bardzo ciężkie. Dobrze, że szuka Pan pomocy i napisał Pan tutaj - to ważny krok. Myślę, że warto rozważyć psychoterapię oraz konsultację z psychiatrą. Piszę to z troską i szacunkiem, nie po to, żeby Pana urazić, ale żeby pokazać możliwe formy wsparcia. Odpowiednio dobrane leki mogą zmniejszyć cierpienie i przynieść ulgę, a terapia może pomóc lepiej radzić sobie z trudnymi emocjami i gorszymi momentami, które zdarzają się każdemu z nas. Trzymam za Pana kciuki i życzę dużo siły oraz powodzenia.

Jakub Butkiewicz

Jakub Butkiewicz

Szanowny Panie,

Zauważyłem, że Pana wpisy pojawiają się tutaj regularnie i niosą ze sobą ten sam, bolesny ton. To powtarzające się krążenie wokół tych samych tematów sugeruje, że Pana myśli utknęły w bardzo ciasnej pętli, z której dotychczasowe metody - od stoicyzmu po rozmowy z algorytmami - nie potrafią Pana wyprowadzić. Ten wstyd, o którym Pan pisze, paradoksalnie karmi się właśnie tym, że próbuje Pan go dźwigać w pojedynkę, w ukryciu przed realnym światem. Skoro od paru lat sytuacja się nie zmienia, to może być sygnał, że Pana „realizm” jest tak naprawdę bardzo skutecznym filtrem, który przepuszcza tylko to, co Pana rani, a odcina wszystko inne.
Czy dopuszcza Pan do siebie myśl, że profesjonalna pomoc mogłaby być Panu realnie pomóc? Pisze Pan, że nie wierzy w terapię. Czy to przekonanie jest oparte czymś więcej niż na opiniach z internetu? 

Choć obawia się Pan oceny ze strony drugiego człowieka, to właśnie żywa relacja z terapeutą - kimś, kto nie będzie Pana oceniał przez pryzmat prawa jazdy czy statusu materialnego - daje szansę na to, by ten wstyd w końcu przestał Pana dusić. Żadna książka ani AI nie zastąpi obecności kogoś, kto pomoże Panu rozbić ten mur, który Pan wokół siebie zbudował. 

Pozdrawiam.

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry.

To, co Pan opisuje, to przejmujący obraz kryzysu poczucia własnej wartości, w którym wstyd stał się głównym filtrem patrzenia na siebie i świat. Ma Pan 23 lata i choć czuje Pan, że czas ucieka, w rzeczywistości jest Pan na etapie, w którym wielu mężczyzn dopiero szuka swojej drogi, a Pana trudności – brak prawa jazdy, mieszkanie z rodzicami czy brak doświadczenia seksualnego – nie definiują Pana wartości jako człowieka. To, co nazywa Pan „realizmem”, jest w rzeczywistości głosem lęku, który wyolbrzymia Pana braki, całkowicie ignorując Pana zasoby, takie jak stała praca, którą utrzymuje Pan od kilku lat.

Wstyd, który Pan czuje, jest mechanizmem, który karze Pana za to, kim Pan jest, zamiast skupiać się na tym, co Pan robi, i to właśnie on sprawia, że każda próba zmiany wydaje się niemożliwa. Pana niechęć do terapii jest zrozumiała, ale warto pamiętać, że proces ten to nie tylko „mówienie”, ale przede wszystkim odzyskiwanie sprawstwa nad własnym życiem. Nie jest Pan zepsuty – Pana organizm po prostu utknął w trybie lękowym, z którego trudno wyjść samemu bez odpowiedniego wsparcia emocjonalnego.

Proszę pamiętać, że każdy ma swoje tempo, a porównywanie się do innych jest pułapką, ponieważ widzi Pan tylko ich fasadę, a nie ich wewnętrzne walki. To, że szuka Pan kontaktu i wyrzuca z siebie te emocje, pokazuje, że wciąż tli się w Panu potrzeba bycia zrozumianym. Jest Pan wystarczający dokładnie taki, jaki jest Pan teraz, a przyszłość nie musi być powieleniem Pana obecnych obaw – ona buduje się małymi krokami, które będzie Pan mógł podjąć, gdy da Pan sobie prawo do odrobiny łagodności wobec samego siebie.

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

Kinga Osmulska

Kinga Osmulska

Dzień dobry,

Fakt, że ma Pan 23 lata i mieszka Pan z rodzicami czy boi się prawa jazdy, zdecydowanie nie definiuje Pańskiej wartości jako człowieka i mężczyzny. Opisuje Pan coś co brzmi jak długotrwały lęk czy wstyd i depresyjne myślenie o sobie niż „bycie zepsutym”. Kiedy ktoś latami żyje w porównywaniu się  czy poczuciu porażki, mózg zaczyna traktować beznadzieję jako  fakt, a nie stan psychiczny. Można to zmienić, nawet jeśli teraz w to Pan nie wierzy.

Pozdrawiam

Kinga Osmulska
 

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

 

 

 Dzień dobry 

 

   temat wraca niczym bumerang ale brzmi to naprawdę ciężko. To, co opisujesz, to nie jest „lenistwo” ani „bycie nikim” i to wygląda jak bardzo silne poczucie wstydu, lęku i beznadziei, które się zapętla i podkopuje każdą próbę ruszenia do przodu. I to potrafi człowieka kompletnie zatrzymać. Powiem wprost jedną ważną rzecz: to, że dziś tak to czujesz i myślisz, nie znaczy, że to jest obiektywna prawda o Tobie ani że przyszłość jest już ustalona. To jest stan psychiczny, który zniekształca ocenę siebie i przyszłości. Kiedy jesteś w tym stanie, mózg filtruje wszystko przez „jestem beznadziejny, będzie tylko gorzej”  i wtedy nawet neutralne rzeczy zaczynają to potwierdzać.

Kilka rzeczy, które warto oddzielić:

Prawo jazdy a wartość człowieka. W Polsce masa dorosłych ludzi nie jeździ (z wyboru albo przez lęk).

Mieszkanie z rodzicami w wieku 23 lat to jest dziś bardzo częste, nie odstępstwo.

Dziewictwo w tym wieku też dużo częstsze, niż się wydaje (po prostu ludzie o tym nie mówią).

„Każdy coś robi” to złudzenie. Widzisz tylko fragmenty życia innych, nie ich problemy. To nie znaczy, że masz „nic nie robić”. Ale punkt startowy jest inny niż sobie wmawiasz. O tym „będzie tylko gorzej”.  To jest myśl, nie fakt. Bardzo przekonująca, ale nadal myśl. I co ważne, ona sama napędza to, czego się boisz:

myśl: „jestem beznadziejny”

Rozumiem, że masz do niej sceptycyzm. Ale „czytałem, że komuś nie pomogło” to trochę jak powiedzieć „siłownia nie działa, bo ktoś nie schudł”. Terapia bardzo zależy od dopasowania i czasu. Przy takim poziomie wstydu i lęku to często jest dokładnie narzędzie do pracy nad tym. Nie musisz „wierzyć”, żeby spróbować. Wystarczy potraktować to jak eksperyment.

Tu nie chodzi o „bycie mężczyzną”, tylko o lęk. I lęk przed jazdą jest bardzo konkretny i da się go rozbrajać stopniowo więc najpierw bycie pasażerem i obserwacja, potem puste place, krótkie odcinki, małe kroki, nie „od razu egzamin”

To nie jest cecha charakteru ale jest to umiejętność i oswajanie strachu.

Napisałeś: „chciałbym zasnąć i się nie obudzić”. To już jest sygnał, że jesteś bardzo przeciążony, nie tylko „zdemotywowany”. I z tym nie warto zostawać samemu.

Jeśli możesz, spróbuj zrobić jedną z tych rzeczy: napisać albo zadzwonić do kogoś (nawet jeśli to niezręczne)

skontaktować się z darmową linią wsparcia  Centrum Wsparcia (Polska): 800 70 2222 (całodobowo) albo pójść do lekarza rodzinnego i powiedzieć wprost, jak się czujesz (to nie musi być od razu „terapia”)

Nie chodzi o wielką zmianę życia. Chodzi o to, żeby nie być z tym samemu.

Zobacz podobne

Czy przy myślach samobójczych na lekach przeciwdepresyjnych warto przyspieszyć wizytę u psychiatry?
Czy jeżeli leczę się na depresję, jestem na lekach, ale zaczynam zauważać myśli samobójcze, ale czuje ze nie są to myśli że bym to dala rade zrobić, to czy mam przesawiac wizytę u psychiatry na szybszy termin ( termin mam na początek grudnia) Czy poczekać i obserwować jak się to będzie rozwijało?
Bardzo zmienny nastrój w stosunku do partnera
Niewiem z czego wynika moje zachowanie do partnera potrafię w jednej chwili z bardzo miłej osoby zmienić się nie do poznania jak tylko mnie zdenerwuje, wspomnę tylko że miałam trudne dzieciństwo, mamy dziecko z autyzmem a rok temu poronilam dziecko w 13 tyg, które złapałam w ręce...
Jak radzić sobie z odrzuceniem społecznym i wypaleniem w wieku 16 lat?
Dzień dobry. Zmagam się z wieloma problemami społecznymi . M.in. zmagam się z odrzuceniem społecznym , alienacja , ostracyzmem oraz brakiem dopasowania i poczucia niższości wobec społeczeństwa. Ogólnie jestem 16 letnim chłopcem uczęszczającym do I LO w Lesznie na profil biologiczno matematyczny . W tym roku kończę I klasę. Jednak czuje się skrajnie wypalony . praktycznie nie jestem w stanie normalnie funkcjonować i się na niczym skupić . Przyczyną tego jest depresja oraz chroniczne poczucie samotności . Mój psychiatra wypisał mi zwolnienie lekarskie do końca roku ponieważ uznał że uczęszczanie do szkoły może być zbyt autodestrukcyjne jednakże nawet będąc w domu czuje się ciągle zmęczony osaczony i przegrany. Często wracam nostalgicznie do czasów podstawówki kiedy byłem jednym z najlepszych uczniów rozwijałem swoje zamiłowanie do nauk przyrodniczych i matematyki oraz wygrywałem konkursy ( np. byłem laureatem konkursu wojewódzkiego z geografii i biologii ) . Po roku w tej szkole straciłem nie tylko wiarę w ludzi i nasze społeczeństwo ale w ogóle system szkolny . Moim zdaniem choć może być ono niepoprawne czy subiektywny sądzę że system szkolny nie został skonstruowany po to żeby rozwijać inteligencje lecz po to żeby ją wręcz przeciwnie tłumić przez konformizm sztuczne sztywne reguły i tresurę społeczną. Ale to nie jest aż tak ważne . Jednakże najbardziej obawiam się że przegrałem życie . Nie dosyć że zmagam się z poważnym uszkodzeniem generycznym w formie zespołu klinfertera co doprowadziło do szyderstw i obelg ze strony nie tylko rówieśnikow lecz także wuefistów to mam też zdiagnozowany wysoko funkcjonujący autyzm . Sądzę również że przegrałem życie . Kiedy patrzę na rówieśników widzę jak uczestniczą w życia społecznym szkoły w lokalnym życiu politycznym oraz jak zawierają pierwsze związki . Ja w porównaniu do nich jestem o lata świetlne do tyłu . Jedyne co mi dawało satysfakcję i poczucie protekcji to były książki zagadki logiczne i gdy ale nawet to już nie cieszy.
Jak pomóc synowi z depresją? Rozpoznaj objawy i wspieraj zdrowie psychiczne
Jak pomóc osobie z deoresją.Syn ma 26 lat ,Na pozór ok .praca ,dom,pies,znajomi .Ale ja odkąd wiem nie żyje.Może też na pozór.Nikt poza mną nie wie a ja patrzę na niego widzę jak się męczy ,jak mu trudno żyć. a ja co ,ja poprosi nie wiem co robić ludzie ,nie mam pojęcia jak mu pomóc.
Jak mogę poradzić sobie z chroniczną samotnością, lękiem, smutkiem i złością, która w szczególności ostatnio mnie przeraża?
Jak mogę poradzić sobie z chroniczną samotnością, lękiem, smutkiem i złością, która w szczególności ostatnio mnie przeraża? Chodzą różne myśli po głowie, ale najbardziej się boję, jak w niektóre dni mam troszkę więcej energii. Jakby ktoś wtedy mnie zdenerwował, co wtedy zrobię, sama nie wiem (nie jestem agresywna i nie miałabym sumienia, gdyby przeze mnie działa im się jakakolwiek krzywda psychiczna czy fizyczna). Mam też czasami trudności w porozumieniu się z ludźmi z najbliższego otoczenia. Co mogę zrobić, aby pomóc im i sobie?
komunikacja

Umiejętności komunikacyjne – klucz do skutecznej komunikacji

Skuteczna komunikacja to klucz do sukcesu w życiu osobistym i zawodowym. W tym artykule przyjrzymy się bliżej temu, czym są umiejętności komunikacyjne, jaką rolę odgrywają w naszym życiu i jak możemy je rozwijać.