Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Poczucie bycia nieudacznikiem, wstyd, pesymizm i lęk o przyszłość w wieku 23 lat – czy jest dla mnie nadzieja?

Treść wrażliwa
Wiem że moje życie będzie samotne i będzie tylko gorzej. Nie potrafię się z tym pogodzić myślałem że będę umiał ale chyba już nic nie czuję nie mam przyszłości ani nadziei że będzie lepiej. Próbowałem chyba wszystkiego stoicyzmu medytacji nie wiem nawet radykalnej akceptacji nic nie pomaga wiem że będzie tylko gorzej i wiem że życie będzie tylko pełne bólu i smutku. W terapię nie wierzę zbyt dużo naczytałem się o osobach co były i nic im to nie dało a ja z natury jestem po prostu pesymistyczny chociaż ja wolę nazywać to bycie realistą bo chociażby do tej pory boje się spróbować znowu prawa jazdy i czuję jeszcze ogromny wstyd że jestem mężczyzną co nie może prowadzić.Poza tym czuję wstyd o tym kim jestem prawiczkiem mieszkającym z rodzicami bez prawa jazdy po prostu zwykłym nieudacznikiem więc mówienie komuś temu w twarz tylko bardziej bym poczuł wstyd. Doszło do tego również nawet pisanie z czatami AI chyba już od paru lat od kiedy poddałem prawo jazdy i on ciągle mówi o radykalnej akceptacji czy że jestem jeszcze młody czy że prawo jazdy nie definiuje człowieka itp ale mam już 23 lata odnoszę po prostu wrażenie że to ja jestem zepsuty każdy normalny facet coś robi. Nawet w szkole byłem zawszę nieśmiały introwertyczny wiecznie się bałem ludzi a teraz tylko czuję wstyd. Chciałbym po prostu zasnąć i się nie obudzić jest i będzie tylko gorzej i to wszystko moja wina bo każdy normalny człowiek coś osiąga robi a ja nic zwykły nieudacznik i czytam codziennie o ludziach co mają po 30 lat też są sami prawiczkami czy mieszkają z rodzicami i widzę w nich siebie bo ja też nic nie osiągnąłem nic nie robię boję się przyszłości rozmyślam o niej codziennie. Są momenty gdzie czuję się normalnie ale szybko mijają bo zaczynam myśleć o przyszłości o tym jakim nieudacznikiem jestem i znowu jest mi smutno źle i tak w kółko wstyd raz że nie mogę prowadzić później że jestem nieudacznikiem prawiczkiem później porównywanie do innych kolegów czy jakiś nie wiem losowych dziewczyn czy chłopaków co studiują jeżdżą a ja dalej nie mam prawa jazdy boje się jeździć czy pracuję w tej samej pracy od paru lat. I tak czuję wstyd sobą że jestem facetem który jest nikim nic nie osiągnąłem nic nie robię i wiem że będzie gorzej.
User Forum

Anonimowo

2 miesiące temu
Karol Boruch-Gruszecki

Karol Boruch-Gruszecki

Dzień dobry, 

 

Czytając Pana wpis czuję ogromny ból i smutek co do sytuacji w której się Pan znalazł. Widzę w tym błędne koło, które próbuje Pan przerwać od dłuższego czasu. Pragnę zauważyć, że utworzenie tego wpisu może być pierwszym krokiem do wywalczenia sobie życia, które jest warte przeżycia. 

 

Nie jestem w stanie odnieść się do całości Pana doświadczeń, ale znam wiele przypadków, w których ludzie byli w stanie diametralnie zmienić swoje życie i wyjść z błędnego cyklu. Głęboko wierzę, że każda osoba, w tym Pan, ma szansę na zmianę i zadowalające życie.

 

Rozumiem, że momentach desperacji ciężko może być zauważyć pozytywne strony swojej sytuacji. Jednak poprzez skupianie się tylko i wyłącznie na tym, czego człowiek nie potrafi i kim nie jest można w łatwy sposób zamknąć się bańce negatywnych myśli i doświadczeń. Jestem pewien, że jest Pan w stanie znaleźć u siebie silną stronę albo zasób, który warto pielęgnować. Za to nie wydaje mi się, aby otaczanie się cierpieniem innych osób, którym nie udało się tego błędnego cyklu przerwać dobrze na Pana wpływało.

 

Pragnąłbym zauważyć, że doświadcza Pan myśli rezygnacyjnych - tj. rezygnacji z życia. Są to bardzo przykre myśli, o których ciężko mówić, więc dziękuję, że się Pan nimi dzieli. To może być moment, aby mimo braku wiary w efektywność terapii spróbował Pan i przekonał się, czy nie jest to droga do bardziej zadowalającego życia. Jeśli nie jest Pan gotowy na terapię to zachęcam do rozmowy o tych trudnych momentach - z zaufanym przyjacielem, rodziną albo na infolinii dla osób przeżywających podobny do Pańskiego ból i cierpienie.

 

Telefon zaufania dla mężczyzn - 608 271 402

Czynny we

wtorki od 17:00 do 19:00, 

środy od 18:00 do 20:00 

czwartki od 19:00 do 21:00

 

Centrum Wsparcia dla Osób Dorosłych w Kryzysie Psychicznym - 800 70 22 22

(czynny 7 dni w tygodniu, 24 h na dobę, połączenie bezpłatne)

Na stronie centrum dostępny jest również czat

 

Pozdrawiam serdecznie i życzę powodzenia,

Karol Boruch-Gruszecki


 

2 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zuzanna Różycka

Zuzanna Różycka

Dzień dobry,

wydaje mi się, że to już kolejny Pana wpis, bo problemy, o których Pan pisze (poczucie wstydu, brak prawa jazdy, brak doświadczeń seksualnych, mieszkanie z rodzicami, nazywanie siebie nieudacznikiem) przewijały się już w kilku wcześniejszych postach podobnej treści. 

Widzę, że to cierpienie jest przytłaczające dla Pana i mam wrażenie, że ten stan się pogłębia - pisze Pan o pragnieniu, żeby przestać istnieć. 

Wspomina Pan, że nie wierzy w terapię, a jednak cały czas poszukuje Pan terapeutycznego wsparcia, choćby u AI. Myślę, że bardzo boi się Pan rozczarowania, które może przynieść spotkanie z terapeutą i chciałam, żeby Pan wiedział, że to naturalna obawa. Żaden terapeuta nie zagwarantuje też, że na pewno terapia pomoże, ale skoro próbował Pan już różnych rzeczy, a cierpienie nadal jest tak dojmujące - może warto dać sobie i terapeucie szansę? Każda rozmowa, w której ktoś może usłyszeć to, co Pana boli, wesprzeć Pana, może pokazać inną perspektywę może być cenna. Nie zmieni Pana postrzegania siebie po jednym spotkaniu, ale może pozwoli spojrzeć inaczej, poczuć się wysłuchanym, zrozumianym.

Gdyby te myśli, o których Pan pisze - zaśnięcia i nie obudzenia się - zmieniałyby się w myśli, żeby zrobić sobie krzywdę albo po prostu nasilały się, może Pan zadzwonić na bezpłatny, całodobowy numer alarmowy dla osób w kryzysie: 116 123.

 

2 miesiące temu
Alina Szaputko

Alina Szaputko

Bardzo współczuję, że przechodzi Pan teraz przez trudny czas. Wyobrażam sobie, że codzienne radzenie sobie z takimi myślami i emocjami może być bardzo ciężkie. Dobrze, że szuka Pan pomocy i napisał Pan tutaj - to ważny krok. Myślę, że warto rozważyć psychoterapię oraz konsultację z psychiatrą. Piszę to z troską i szacunkiem, nie po to, żeby Pana urazić, ale żeby pokazać możliwe formy wsparcia. Odpowiednio dobrane leki mogą zmniejszyć cierpienie i przynieść ulgę, a terapia może pomóc lepiej radzić sobie z trudnymi emocjami i gorszymi momentami, które zdarzają się każdemu z nas. Trzymam za Pana kciuki i życzę dużo siły oraz powodzenia.

2 miesiące temu
Jakub Butkiewicz

Jakub Butkiewicz

Szanowny Panie,

Zauważyłem, że Pana wpisy pojawiają się tutaj regularnie i niosą ze sobą ten sam, bolesny ton. To powtarzające się krążenie wokół tych samych tematów sugeruje, że Pana myśli utknęły w bardzo ciasnej pętli, z której dotychczasowe metody - od stoicyzmu po rozmowy z algorytmami - nie potrafią Pana wyprowadzić. Ten wstyd, o którym Pan pisze, paradoksalnie karmi się właśnie tym, że próbuje Pan go dźwigać w pojedynkę, w ukryciu przed realnym światem. Skoro od paru lat sytuacja się nie zmienia, to może być sygnał, że Pana „realizm” jest tak naprawdę bardzo skutecznym filtrem, który przepuszcza tylko to, co Pana rani, a odcina wszystko inne.
Czy dopuszcza Pan do siebie myśl, że profesjonalna pomoc mogłaby być Panu realnie pomóc? Pisze Pan, że nie wierzy w terapię. Czy to przekonanie jest oparte czymś więcej niż na opiniach z internetu? 

Choć obawia się Pan oceny ze strony drugiego człowieka, to właśnie żywa relacja z terapeutą - kimś, kto nie będzie Pana oceniał przez pryzmat prawa jazdy czy statusu materialnego - daje szansę na to, by ten wstyd w końcu przestał Pana dusić. Żadna książka ani AI nie zastąpi obecności kogoś, kto pomoże Panu rozbić ten mur, który Pan wokół siebie zbudował. 

Pozdrawiam.

2 miesiące temu
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry.

To, co Pan opisuje, to przejmujący obraz kryzysu poczucia własnej wartości, w którym wstyd stał się głównym filtrem patrzenia na siebie i świat. Ma Pan 23 lata i choć czuje Pan, że czas ucieka, w rzeczywistości jest Pan na etapie, w którym wielu mężczyzn dopiero szuka swojej drogi, a Pana trudności – brak prawa jazdy, mieszkanie z rodzicami czy brak doświadczenia seksualnego – nie definiują Pana wartości jako człowieka. To, co nazywa Pan „realizmem”, jest w rzeczywistości głosem lęku, który wyolbrzymia Pana braki, całkowicie ignorując Pana zasoby, takie jak stała praca, którą utrzymuje Pan od kilku lat.

Wstyd, który Pan czuje, jest mechanizmem, który karze Pana za to, kim Pan jest, zamiast skupiać się na tym, co Pan robi, i to właśnie on sprawia, że każda próba zmiany wydaje się niemożliwa. Pana niechęć do terapii jest zrozumiała, ale warto pamiętać, że proces ten to nie tylko „mówienie”, ale przede wszystkim odzyskiwanie sprawstwa nad własnym życiem. Nie jest Pan zepsuty – Pana organizm po prostu utknął w trybie lękowym, z którego trudno wyjść samemu bez odpowiedniego wsparcia emocjonalnego.

Proszę pamiętać, że każdy ma swoje tempo, a porównywanie się do innych jest pułapką, ponieważ widzi Pan tylko ich fasadę, a nie ich wewnętrzne walki. To, że szuka Pan kontaktu i wyrzuca z siebie te emocje, pokazuje, że wciąż tli się w Panu potrzeba bycia zrozumianym. Jest Pan wystarczający dokładnie taki, jaki jest Pan teraz, a przyszłość nie musi być powieleniem Pana obecnych obaw – ona buduje się małymi krokami, które będzie Pan mógł podjąć, gdy da Pan sobie prawo do odrobiny łagodności wobec samego siebie.

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

2 miesiące temu
Kinga Osmulska

Kinga Osmulska

Dzień dobry,

Fakt, że ma Pan 23 lata i mieszka Pan z rodzicami czy boi się prawa jazdy, zdecydowanie nie definiuje Pańskiej wartości jako człowieka i mężczyzny. Opisuje Pan coś co brzmi jak długotrwały lęk czy wstyd i depresyjne myślenie o sobie niż „bycie zepsutym”. Kiedy ktoś latami żyje w porównywaniu się  czy poczuciu porażki, mózg zaczyna traktować beznadzieję jako  fakt, a nie stan psychiczny. Można to zmienić, nawet jeśli teraz w to Pan nie wierzy.

Pozdrawiam

Kinga Osmulska
 

2 miesiące temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

 

 

 Dzień dobry 

 

   temat wraca niczym bumerang ale brzmi to naprawdę ciężko. To, co opisujesz, to nie jest „lenistwo” ani „bycie nikim” i to wygląda jak bardzo silne poczucie wstydu, lęku i beznadziei, które się zapętla i podkopuje każdą próbę ruszenia do przodu. I to potrafi człowieka kompletnie zatrzymać. Powiem wprost jedną ważną rzecz: to, że dziś tak to czujesz i myślisz, nie znaczy, że to jest obiektywna prawda o Tobie ani że przyszłość jest już ustalona. To jest stan psychiczny, który zniekształca ocenę siebie i przyszłości. Kiedy jesteś w tym stanie, mózg filtruje wszystko przez „jestem beznadziejny, będzie tylko gorzej”  i wtedy nawet neutralne rzeczy zaczynają to potwierdzać.

Kilka rzeczy, które warto oddzielić:

Prawo jazdy a wartość człowieka. W Polsce masa dorosłych ludzi nie jeździ (z wyboru albo przez lęk).

Mieszkanie z rodzicami w wieku 23 lat to jest dziś bardzo częste, nie odstępstwo.

Dziewictwo w tym wieku też dużo częstsze, niż się wydaje (po prostu ludzie o tym nie mówią).

„Każdy coś robi” to złudzenie. Widzisz tylko fragmenty życia innych, nie ich problemy. To nie znaczy, że masz „nic nie robić”. Ale punkt startowy jest inny niż sobie wmawiasz. O tym „będzie tylko gorzej”.  To jest myśl, nie fakt. Bardzo przekonująca, ale nadal myśl. I co ważne, ona sama napędza to, czego się boisz:

myśl: „jestem beznadziejny”

Rozumiem, że masz do niej sceptycyzm. Ale „czytałem, że komuś nie pomogło” to trochę jak powiedzieć „siłownia nie działa, bo ktoś nie schudł”. Terapia bardzo zależy od dopasowania i czasu. Przy takim poziomie wstydu i lęku to często jest dokładnie narzędzie do pracy nad tym. Nie musisz „wierzyć”, żeby spróbować. Wystarczy potraktować to jak eksperyment.

Tu nie chodzi o „bycie mężczyzną”, tylko o lęk. I lęk przed jazdą jest bardzo konkretny i da się go rozbrajać stopniowo więc najpierw bycie pasażerem i obserwacja, potem puste place, krótkie odcinki, małe kroki, nie „od razu egzamin”

To nie jest cecha charakteru ale jest to umiejętność i oswajanie strachu.

Napisałeś: „chciałbym zasnąć i się nie obudzić”. To już jest sygnał, że jesteś bardzo przeciążony, nie tylko „zdemotywowany”. I z tym nie warto zostawać samemu.

Jeśli możesz, spróbuj zrobić jedną z tych rzeczy: napisać albo zadzwonić do kogoś (nawet jeśli to niezręczne)

skontaktować się z darmową linią wsparcia  Centrum Wsparcia (Polska): 800 70 2222 (całodobowo) albo pójść do lekarza rodzinnego i powiedzieć wprost, jak się czujesz (to nie musi być od razu „terapia”)

Nie chodzi o wielką zmianę życia. Chodzi o to, żeby nie być z tym samemu.

2 miesiące temu

Zobacz podobne

Dlaczego nie potrafię nawiązać trwałych przyjaźni mimo chęci?
smuci mnie fakt że mimo chęci nie radze sobie ze znajomościami i przyjaźniami. Znajomi sie nie odzywają bo twierdzą że nie odpowiem, a przecież odpowiadam. Jak już wyjdziemy na impreze to mimo moich prób zagadania nie idzie rozwinąć chociaż troche rozmowy bo zaraz albo zwracają sie do kogoś innego albo ktoś inny przychodzi i zagarnia uwage. Irytuje mnie to bo przecież chce rozmawiać, chce żartować, chce sie spotykać i pisać i wszystko inne jednak zawsze zostaje ostatnią opcją tak jakbym była najmniej interesującą osobą w pokoju, a przecież wiem że nie jestem. nikt za bardzo nawet nie próbuje pogłębić znajomości. Czuje sie źle z tym że mimo starań jakoś nadal ich odpycham od siebie, tak jakby wokół mnie było pole którego nikt nie chce przekroczyć, tak jakbym była jakimś jeżozwierzem.
Problemy emocjonalne i agresja u 16-latki - czy to może być borderline?
witam. Mam 16 lat i mam problemy które ostatnio za bardzo utrudniają mi życie. Mam ciągłe uczucie pustki, nie wiem czy to co jest wokół mnie w ogóle jest realne, często nie wiem jak znalazłam się w danym miejscu. Odczuwam to tak jakbym wiedziała w środku mniej więcej co się dzieje, gdzie jestem, kim jestem ale nie potrafię tej chwili jakby przeżyć, doświadczyć. Mam też problemy z agresją, mam dziewczynę i często gdy czuję np. odrzucenie albo po prostu denerwuję się o totalną błachostkę aż za bardzo to potrafie strasznie ją wyzywać, nawet się na nią rzucać aż dochodzi często do takiej jakby "bójki" z mojej winy ja po prostu nie wiem co się ze mną dzieje nie potrafię poczuć już szczęścia, lubię mieć nad kimś taką dominację choć wiem że to niezdrowe,i z innymi osobami bliskimi mam podobnie potrafie przy zdenerowowaniu powiedzieć im okropne słowa takie jak np żeby się zabili albo że są po prostu nikim i strasznie na nich przeklinam może wyciągnęłam to z domu, w dzieciństwie często były kłótnie tata jest troche zbyt agresywny kiedyś ją uderzał- mamę. zazwyczaj kłótnie były o mnie i tata zawsze w kłótni groził rozwodem, że nas zostawi że to wszystko wina mojej mamy że przez nią taka jestem nigdy nie przyznawał się w tych kłótnich że jestem jego córką tylko zawsze mówil do mojej mamy że ja jestem jej dzieckiem i tak mnie wychowała i jesteśmy takie same i klął na nas i tak ciągle jest chociaż już nie są to tak częste kłótnie to w wakacje nie chciałam zrobić jakiegoś obowiązku domowego i była u mnie dziewczyna i tata weszedł zaczął strasznie krzyczeć, rzucił się na mnie bałam się i miałam odruch obronny i uderzyłam go w twarz i miał rozciętą wargę i zaczął krzyczeć mocniej ale zamknełąm się w toalecie wygonił moją dziewczynne i wyzywal sie na mnie i mamie emocjonalnie, a zawsze po takih kłótniach tata zazwyczaj nie przepraszał po prostu nagle zaczął być miły jakby nigdy nic. w domu też często go nie ma nie jest obecny w moim życiu i czułości od niego też nigdy nie dostałam. jak miałam mniej lat mówił do mnie np że mnie wydziedzicza itp. dla niego najważniejsze są pieniądze a nie ja. Odczuwam też dużo lęku w sobie np. że coś mi się dzieje , że mam raka cokolwiek potem musimy jeździć do lekarzy i sprawdzać co chwile itp. żyję w ciągłym niepokoju i strachu. nie lubie być sama a nie mogę być z moją partnerką cały czas i gdy mówi że też potrzebuje czasu dla siebie że chce być u siebie sama nie rozumiem tego że mnie już nie kocha? pottrzebuje jej ciągle jak mi to mówi to czuje jak mnie już porzuca i mnie nie chce i potem też zaczynam się denerwować a tak strasznie nie chce moja dziwczyna i przyjaciółka po moim zachowaniu zaczęly mówić że może mam borderline czy coś dążące do tego. Nie wiem jak jest boje sie isc do psychologa ale czy jakiś specjalista mógłby się wypowiedzieć czy tym opisem widać że to naprawdę może być te zaburzenie osobowości??
Czy diagnoza uzależnienia jest stosowną diagnozą, gdy została postawiona w czasie występowania epizodu hipomanii podczas choroby dwubiegunowej?
Cierpię na zaburzenie afektywne dwubiegunowe, które zdiagnozowano u mnie po trwającym kilka miesięcy okresie występowania epizodów hipomanii i manii. W tym czasie spożywałem duże ilości alkoholu. Wcześniej zaraz po nigdy niespotykanych u mnie wcześniej zwyżkach nastroju zostałem skierowany do ośrodka leczenia uzależnień, gdzie zdiagnozowano u mnie uzależnienie od alkoholu. Czy powinienem być oceniany pod tym kątem, w czasie gdy uaktywniła się u mnie hipomania? Czy może powinno się przeprowadzić stosowny wywiad ze mną i badania w czasie reemisji choroby dwubiegunowej?
Jak radzić sobie z przewlekłą depresją? Chcę skutecznej pomocy

Dzień dobry, 

Od 10 lat mam ciągle nawracającą się depresję. 

Jestem ciągle zmęczona … wszystkim. Mam leki, psychiatrę … już trzeciego. I znowu od 4 miesięcy jest bardzo źle, gorzej niż zwykle, mimo że chodzę na terapię 2 x w miesiącu i biorę leki. Jestem strasznie zmęczona, już nie widzę, co mogłabym jeszcze zrobić, żeby było lepiej. Mam męża i 2 dzieci, którzy mają mnie już dosyć. Ja też mam siebie dosyć, nawet kąpać mi się nie chce. Chcę tylko spać i przespać to gówno. 

Ale jak się budzę to nie nowy to samo. 

Co mam robić, gdzie szukać pomocy, czy w ogóle jest jakieś wyjście? 

Monika

Traumatyczne dzieciństwo i nastoletni czas, nabawienie się problemów psychicznych i próba poradzenia sobie
Mam ogromny problem ze sobą.. Zdaję sobie sprawę, że ten problem powinien być przedyskutowany ze specjalistą, że powinnam iść na terapię. Od zawsze siebie nienawidzilam, pierw była faza na mój wygląd, popadłam w zaburzenia odżywiania. Zaczęło się tak od jakiegoś 13-14 roku życia, pragnęłam wyglądać jak "anorektyczka",głodziłam się też chciałam chyba zwrócić na siebie uwagę, żeby moja mama zauważyła. Na szczęście faza ta minęła, a jak się pewnie domyślacie nigdy tą anorektyczką nie zostałam tylko przez to przytyłam +20kg. Następna faza jaką się u mnie zaczęła to po prostu nienawiść siebie za całokształt. Nie lubiłam swojego charakteru, to jak się zachowuje przy znajomych, że nie jestem taka pewną siebie dziewczyna, że nie jestem śmieszna i ogólnie zaczął się pojawiać u mnie ogromny overthinking, puste oczy i mina jak dupa. Po prostu przestałam być szczęśliwa. Zdaję sobie sprawę, że to przez dzieciństwo. Tata alkoholik, mama, która przeżyła piekło nie dzieciństwo, przez co miała problemy z agresją. Teraz już wiem dlaczego moja siostra już od tak naprawdę 10 roku życia miała też problemy ze sobą, cierpiała na depresję i często to nawraca. Teraz ją rozumiem, kiedyś mówiłam, że po prostu w d* jej się przewraca i jest niewdzięczna za to ile rodzice nam dali, bo jak byłyśmy małe nie było pieniędzy, byliśmy bardzo biedni, z czasem zaczęła nam się ta sytuacja finansowa poprawiać. Wracając do mojej mamy. Przez to, że sama miała nieprzepracowaną traumę, odbijało to się na nas, traktowała nas jak śmieci, często pytałam się jako dziecko czy nas w ogóle kocha, bo sprawiała wrażenie, że nas nienawidzi. Upokarzała przy rodzinie, lanie, krzyk był na porządku dziennym, często za nic, za to, że czegoś nie posprzątałyśmy (do dnia dzisiejszego traktuje nas jak służących, od zawsze była strasznie leniwa, więc od 5-6 roku życia już lataliśmy z miotłą) lub wyszłyśmy gdzieś do kogoś się pobawić na podwórko.. Czyli to co dzieci po prostu robią. A ja codziennie od kilku lat zadawałam sobie pytanie „dlaczego ja siebie tak nienawidzę?” Jestem dobrym człowiekiem, zawsze miałam szacunek do każdego, pracowita, z ogromnym sercem. Dlaczego tak bardzo czuję że nie powinnam istnieć, że nie zasługuje na nic.. Teraz jestem w związku, który przez moje problemy zaczyna się psuć. Przez to że jestem nieszczęśliwa sama ze sobą, a jak tak, to jak mam być szczęśliwa z kimś? Jestem w trakcie właśnie próby naprawiania siebie, słucham podcastów, praktykuje te wszystkie rzeczy, żeby mówić i myśleć o sobie dobrze, żeby wyrzucić z siebie tego krytyka z głowy. Zaczęłam to robić codziennie bo chciałam naprawić też moj zwiazek. Problem polega na moim przesadnym marudzeniu, częstym płakaniu. (Od września wyjechałam za granicę, co powoduje ze jestem jeszcze bardziej nieszczęśliwa, tęsknię za rodziną, znajomymi), na tym że wszystko traktuje jako atak, niewinne zdanie jest dla mnie atakiem, powodem do płaczu. Często czuję stres przed błachymi rzeczami, że zaraz mi się za coś dostanie ochrzan. Już chciałam wszystko naprawić, poszedł krok do przodu, wiedziałam co muszę robić i małymi kroczkami się uda… niestety wczoraj pokłóciliśmy się znowu z chłopakiem tym razem tak ostro, nawet nie pamiętam od czego się zaczęło, chyba znowu musiałam coś powiedzieć, coś zamarudzic, ze go to zabolało, bo go to boli, odbiera mu męskość i czuję że nie potrafi mi dać szczęścia. Zaczął wytykać moje wady, moje problemy od góry do dołu. Coś we mnie pękło, 10 kroków w tył… jeszcze bardziej siebie nienawidzę, nie potrafię wrócić na właściwe tory, do tego pozytywnego myślenia. Jak zresztą, jak powiedział mi całą prawdę o mnie.. Chciałabym w końcu być szczęśliwa ze sobą. W głowie mam wykreowana siebie, za te kilka lat, już z przepracowanymi problemami, pewna siebie, potrafiąca rozbawić, szczęśliwą kobietę, którą nie obchodzi opinia innych.
toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.